Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00103 007303 15720063 na godz. na dobę w sumie
W poszukiwaniu Wielkiego Labiryntu - ebook/pdf
W poszukiwaniu Wielkiego Labiryntu - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 234
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-272-3704-0 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> religia i rozwój duchowy >> ezoteryka
Porównaj ceny (książka, ebook (-9%), audiobook).

Książka ta jest kontynuacją wcześniejszej książki tego samego autora pt. „Przebudzenie Cheopsa – czyli jak uratować ludzi i Ziemię przed kataklizmem 2012 roku“.

Jest zapisem autentycznych wydarzeń, które w marcu 2008 roku doprowadziły do rozpoczęcia badań wykopaliskowych przy piramidzie mułowej w Hawarze, w Egipcie. Ich celem było m.in. odnalezienie wejścia do Wielkiego Labiryntu, opisanego przez Herodota 450 lat p.n.e.

Zawiera opis badań archeologicznych w kościele na Ślęży, prowadzonych od sierpnia 2004 roku do listopada 2005 roku i nagle wstrzymanych w maju 2006 roku decyzją Diecezji Wrocławskiej.

Opisuje badania georadarowe na terenie Trzech Piramid w Gizie oraz działania zmierzające do zdyskredytowania zarówno w Egipcie jak i w Polsce „Projektu Cheops“, którego celem jest dotarcie do grobowca Budowniczego Wielkiej Piramidy i włączenie ochrony dla ludzi i Ziemi przed możliwym kataklizmem w roku 2012.

Prezentowany materiał przedstawia opisy niekonwencjonalnych metod badawczych związanych z radiestezją, chanelingiem telepatycznym oraz hipnotyczną regresją wieku poprzez medium – Lucynę Łobos.

Cytowane są fragmenty nigdzie nie publikowanych sesji chanelingu telepatycznego, dotyczących historii Egiptu, spraw śmierci, oraz problemu samobójców.

Jest dowodem na to, że można połączyć ze sobą dwie tak przeciwstawne dziedziny życia jak nauka i ezoteryka.

Jest sygnałem dla wszystkich ludzi na Ziemi, że jeśli rzeczywiście w roku 2012 istnieje zagrożenie dla ludzkości ze strony Słońca, czy Planty X, istnieje realna ochrona. Włączenie jej – zależy od nas wszystkich.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Andrzej Wójcikiewicz W poszukiwaniu Wielkiego Labiryntu Egipt, archeologia i rok 2012 W poszukiwaniu Wielkiego Labiryntu Andrzej Wójcikiewicz Copyright by Andrzej Wójcikiewicz, 2012 Wydanie e-book – Maj 2012 All rights reserved Wszystkie prawa, w szczególności do powielania i rozpowszechniania treści książki, są zastrzeżone. Żadna część tej książki nie może zostać reprodukowana w jakiejkolwiek formie, przeredagowana, lub rozpowszechniona bez pisemnej zgody Autora. ISBN: 978-83-272-3704-0 Projekt okładki: Wojciech Grzegorzyca Fotografie i rysunki w tekście: ze zbiorów Autora Spis Rozdziałów Podziękowania Wstęp Rozdział 1. Rok 2012 i Wielka Piramida Rozdział 2. Lucyna – Kapłanka Ki Rozdział 3. Zagrożenia dla ludzi i Ziemi w roku 2012 Rozdział 4. Początek drogi Rozdział 5. Badania na Ślęży Rozdział 6. Sympozjum we Wrocławiu Rozdział 7. Pierwszy wyjazd do Egiptu Rozdział 8. Początek egipskiego tanga Rozdział 9. Lucyna i mężczyźni Rozdział 10. Badania georadarowe w Gizie Rozdział 11. Mowa ciała Rozdział 12. Drugie sympozjum we Wrocławiu Rozdział 13. I zaczęło się ślubem Rozdział 14. Co z tym Szatanem? Rozdział 15. Wielki Labirynt Rozdział 16. Hawara – piramida mułowa Rozdział 17. Badania georadarowe w Hawarze Rozdział 18. Umowa pomiędzy uniwersytetami Rozdział 19. Początek wykopalisk w Hawarze Rozdział 20. Metoda Silvy i Projekt Cheops Rozdział 21. Sesja z Redą Rozdział 22. Bzdura... ściema... przekręt Rozdział 23. Egipskie różnice Rozdział 24. Egipski tydzień pracy Rozdział 25. Lucyna i Bill Rozdział 26. Wyniki badań w Hawarze w sezonie 2008 Rozdział 27. Sprawy śmierci Rozdział 28. Pomoc samobójcom Rozdział 29. Hawara – początek sezonu 2009 Rozdział 30. „Labirynt 2009” – konferencja w Kairze Rozdział 31. Słuszne oburzenie polskich archeologów Rozdział 32. Przygotowania do spotkania z doktorem Zahi Hawassem Rozdział 33. Spotkanie z „Napoleonem Piramid” Rozdział 34. Egipski atak Rozdział 35. A teraz Polska Rozdział 36. A jednak polityka Rozdział 37. Niewidzialny reżyser Rozdział 38. Światełko w tunelu Rozdział 39. Zły humor Hawassa Rozdział 40. Odpowiedź Wszechświata Epilog O Autorze Inne książki Autora Podziękowania Do napisania tej książki przyczyniło się bardzo wiele osób z wielu krajów świata, więc wymienienie wszystkich utworzyłoby długą listę ludzi dobrej woli, którzy w taki czy inny sposób spowodowali, że Projekt Cheops zaistniał i że wykopaliska w Egipcie, w poszukiwaniu Wielkiego Labiryntu, stały się faktem. Dziękuję współpracownikom egipskim. Dziękuję naukowcom Katedry Archeologii i Wydziału Konserwacji Zabytków Uniwersytetu w Kairze, którzy załatwiali formalności, kierowali pracami i badaniami w Hawarze. Dzięki Wam Projekt był realizowany. Dziękuję również tym członkom Najwyższej Rady Starożytności w Kairze, którzy pomagali nam i pomagają w załatwianiu koniecznych zezwoleń. Dzięki Wam nasze projekty mają szanse kontynuacji. Dziękuję polskim współpracownikom naukowym. Dziękuję władzom Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Instytutowi Nauk Geologicznych za zgodę na współpracę z Uniwersytetem Kairskim i z Fundacją „Dar Światowida”. Dziękuję za poparcie w trudnych chwilach, które przeżywaliśmy w Egipcie. Dziękuję członkom Fundacji i jej fundatorom. Dziękuję wszystkim członkom Fundacji „Dar Światowida”, zarówno tym z Zarządu, jak i z Rady. Dziękuję Wam za energię, za pomoc, za współpracę. Trudno by było napisać tę książkę, bez Waszego zaangażowania, poprawek, sugestii. Dziękuję fundatorom Fundacji za to, że pomimo trudności – przez cały czas nas wspierali. Dziękuję darczyńcom. Dziękuję wszystkim ludziom, którzy na konto Fundacji „Dar Światowida” wpłacali i wpłacają regularnie drobne kwoty, które stanowią wspaniałą energię pomagającą każdemu czuć się częścią Projektu Ratowania Ziemi. Dziękuję tym, którzy zasilali nas dużym, czasem nawet bardzo znacznym wsparciem finansowym. Dzięki Wam Uniwersytety Kairski i Wrocławski mogły współpracować, a ludzie z okolicy Hawary i Fayum mieli pracę. Dziękuję Lucynie Łobos. Dziękuję tej, bez której nie byłoby tego Projektu, nie byłoby współpracy z Uniwersytetami, nie byłoby wykopalisk na Ślęży, badań georadarowych w Gizie, ani wykopalisk w Hawarze. Jej wewnętrzna moc, jej wiara w słuszność naszych działań doprowadziły nas do miejsca, w którym jesteśmy obecnie. Dziękuję Tym Energiom Wszechświata, które prowadzą zarówno Lucynę, jak i nas wszystkich. Dziękuję za podtrzymywanie w nas wiary, nadziei i miłości. Wstęp Czy świat duchowy naprawdę istnieje, a jeśli tak – jaki ma wpływ na fizyczną rzeczywistość? Czy Ziemi i ludziom grozi realne niebezpieczeństwo w grudniu 2012 roku? Czy czeka nas przebiegunowanie Ziemi, kataklizmy, tragedie? Czy archeologia i wykopaliska w Egipcie mogą nas przed tym uchronić? Na ile można wierzyć przekazom z „tamtej strony”? Na te i na wiele innych pytań postaram się odpowiedzieć w tej książce. Kiedy zastanawiałem się nad wydarzeniami, które doprowadziły do powstania Projektu Cheops, zadziwiła mnie ich logika i konsekwencja... Przecież wszystko od samego początku układało się w tak niezwykły splot zdarzeń, że dopiero z perspektywy czasu można to zobaczyć wyraźniej, lepiej, bardziej sensownie... Projekt ma w sobie dwa teoretycznie wykluczające się elementy: ezoterykę i naukę. Ezoteryka polega na niemalże codziennym kontakcie z poziomem świata duchowego, na zaakceptowaniu zjawisk, które ludzie nazywają paranormalnymi, na słuchaniu i stosowaniu się do rad istot duchowych przedstawiających się jako opiekunowie Ziemi, których nikt nie widzi i nikt nie może dowieść, że naprawdę istnieją. Ezoteryka polega więc na wierze, że wszystko co robimy ma sens fizyczny, że może pomóc ludziom i Ziemi. Nauka polega na konsekwentnym dążeniu do weryfikacji, czy informacje „z góry” są sprawdzalne tu, na Ziemi. Polega na działaniu, które w opinii niektórych ludzi nauki i osób znających się na rzeczy jest skazane na niepowodzenie. Działanie to ma doprowadzić do wykopalisk w najbardziej świętym, najbardziej niedostępnym dla archeologów rejonie Egiptu – w okolicy Trzech Piramid w Egipcie, na płaskowyżu w Gizie. Ostatecznym celem Projektu Cheops jest dokonanie odkrycia archeologicznego, przy którym znalezienie grobowca Tutenchamona może wyglądać jak światło latarki ręcznej w porównaniu do energii światła słonecznego. Celem tego projektu jest odkopanie mumii faraona, który wybudował Wielką Piramidę. Mało tego, ma do tego doprowadzić grupa osób niezwiązana z archeologią, niemająca żadnych powiązań z Egiptem, nieposiadająca funduszy ani znajomości w branży, wyłącznie na podstawie informacji uzyskiwanych w bardzo nietypowy sposób, przez nikomu nieznaną kobietę z Wrocławia – Lucynę Łobos. Żeby było jeszcze ciekawiej, to odkrycie ma uchronić naszą planetę przed skutkami pewnego cyklu kosmicznego, o którym głośno już na świecie, zmian, które w przeszłości powodowały na Ziemi ogromne katastrofy naturalne – powodzie, trzęsienia ziemi, anomalie klimatyczne. Zmiany, które niszczyły całe cywilizacje i sprawiały, że rozwój ludzkości zaczynał się od nowa. Jak, w jaki sposób? O tym będę pisał później. To jest owa część ezoteryczna, której „zdrowo myślący” lub „naukowo analizujący otaczający go świat” czytelnik nie od razu zaakceptuje. W książce „Przebudzenie Cheopsa” z podtytułem „Jak uniknąć światowego kataklizmu w roku 2012” opisane były zdarzenia, które zapoczątkowały cały projekt. Obejmują one okres od października 2000 roku do momentu, gdy nawiązane zostały pierwsze, nieoficjalne kontakty z przedstawicielami nauki i władz egipskich. Kilka ostatnich rozdziałów „Przebudzenia Cheopsa”, opisujących same wykopaliska – było przepowiednią, snem autora, wytworem jego wyobraźni... Było czymś w rodzaju wizji, marzenia na jawie, podświadomym życzeniem, aby tak właśnie się stało. Wtedy jeszcze było niewiele przesłanek, że ten sen może się naprawdę ziścić. W momencie gdy rozpocząłem pisanie tego wstępu, był rok 2008. W tej chwili jest już druga połowa 2010 roku. Z jednej strony nasilają się zjawiska anomalii pogodowych i problem tzw. globalnego ocieplenia zajmuje coraz więcej miejsca w środkach masowego przekazu. Z drugiej strony – coraz więcej konfliktów na świecie, czegoś, co możemy nazwać „negatywną energią” wyrażającą się w eskalacji działań wojennych w Afganistanie, w rozszerzaniu tzw. wojny z terroryzmem, w napięciach pomiędzy Izraelem i Palestyną, w problemach w Pakistanie. Wielu ludzi zadaje sobie pytania: „Do czego to wszystko prowadzi?”, „Czym to się skończy?”, „Jak dalej potoczy się życie na naszej planecie w XXI wieku?”, „Czy zagrożenie kataklizmem roku 2012, zagrożenie ze strony Planety X, o którym wspomina wielu naukowców, o którym słyszy się w tak wielu przepowiedniach – jest rzeczywistym zagrożeniem czy fikcją?”, „A może celem tego wszystkiego jest osiągnięcie panowania nad światem przez niewielką grupę żądnych władzy ludzi?”. Na takie pytania nie ma jednoznacznych odpowiedzi – są tylko teorie, a te mają to do siebie, że sprawdzić je można tylko w praktyce. Czy rok 2012 będzie naprawdę tak tragiczny, jak to przewidują czarnowidzący, czy też będzie rokiem jak każdy poprzedni? A może będzie rokiem transformacji ludzi i Ziemi? Przekonamy się o tym już niedługo. Czy poszukiwanie grobowca Budowniczego Wielkiej Piramidy zakończy się sukcesem – tego jeszcze nie wiemy. Czy energia Wielkiej Piramidy uratuje ludzi i Ziemię? Mam nadzieję, że na te pytania czytelnik sam sobie odpowie... Bohaterowie „Przebudzenia Cheopsa”, autentyczne osoby, które brały i w dalszym ciągu biorą udział w projekcie ratowania Ziemi, mają specjalne imiona. Główna bohaterka – Lucyna Łobos z Wrocławia, osoba, która zapoczątkowała cały projekt, nazwana została Tą, Która Na Imię Ma Życie. Osoba, dzięki której poznałem Lucynę – Iwona Stankiewicz – została nazwana Tą, Do Której Uśmiecha się Każdy Poranek. Siebie nazwałem Wędrowcem, gdyż rzeczywiście wędruję po Polsce i świecie, prowadząc seminaria rozwoju osobistego znane jako metoda Silvy. W „Przebudzeniu Cheopsa” często używałem metafor i symboli, aby przekazać treść uzyskiwanych dzięki przekazom Lucyny informacji. Historia opisana w książce urywa się w kwietniu 2005 roku – w miesiącu, gdy tekst trafił do druku. W niniejszej pozycji, która jest kontynuacją „Przebudzenia Cheopsa”, używam już autentycznych imion i nazwisk osób, naukowców i ludzi, którzy w mojej ocenie odegrali i odgrywają w projekcie ważną i pozytywną rolę. Jest ona mniej metaforą, a bardziej reportażem, kroniką wydarzeń, które nastąpiły w projekcie ratowania Ziemi pomiędzy kwietniem 2005 roku a wrześniem 2010 roku. Nazwiska osób, których działanie można ocenić jako negatywne (choć to też sprawa dyskusyjna) – ukryłem pod wymyślonymi imionami, choć prawdę powiedziawszy, z perspektywy czasu, nikt nie jest w stanie określić, czy działania wydające się w danym momencie negatywne, w ostatecznym rozrachunku nie są potrzebne, aby uzyskać pozytywny wynik końcowy. Tak więc, drogi Czytelniku – jeśli dotarłeś do tego miejsca, jeśli masz w ręku tę książkę, to nie jest przypadek. Przypadków już nie ma, są tylko zbiegi okoliczności, które prowadzą do konkretnych rozwiązań, działań, myśli i emocji. Życzę Ci, aby Twoje myśli, emocje i to, co robisz, pomogło Ci zrozumieć dwa tak odległe od siebie światy: nauki i ducha. Istnieje wiedza i wiara. Wielu ludzi, w tym ludzi nauki, wierzy w Boga, choć naukowo nikt nie jest w stanie udowodnić Jego istnienia. To jest wiara. Wiedza – to fakty, których istnienia nikt nie jest w stanie podważyć. My wierzymy, że Ziemi i ludziom grożą w roku 2012 znaczące zmiany, do których trzeba się przygotować. Wierzymy, że istnieje poziom, który nazywamy poziomem istot duchowych, który chce pomóc ludziom przygotować się do tego wszystkiego i przetrwać. Wiedza – to badania archeologiczne i georadarowe, które do tej pory zostały wykonane w Egipcie w poszukiwaniu grobowca Budowniczego Wielkiej Piramidy w Gizie oraz Wielkiego Labiryntu w Hawarze (Fayum). Badania zapoczątkowane przez niewielką grupkę ludzi z Polski – tych, którzy wierzą. W książce są zamieszczone autentyczne fragmenty sesji hipnotycznej regresji wieku i chanelingu telepatycznego z Lucyną Łobos, które ilustrują, w jaki sposób świat istot duchowych (a głównie istota duchowa o imieniu En-Ki), kierował i kieruje nami oraz całym Projektem Cheops. Z drugiej strony prezentowane są konkretne fakty dotyczące badań georadarowych na terenie Trzech Piramid w Gizie oraz badań i wykopalisk na terenie nekropolii w Hawarze w poszukiwaniu wejść do Wielkiego Labiryntu. Fakty, które prowadzą do uzyskania wiedzy o tym, co znajduje się pod ziemią w interesujących nas miejscach. Jest to więc pełne połączenie ezoteryki (powiedzmy „niekonwencjonalnych sposobów uzyskiwania informacji”) oraz „twardej” nauki. Często zarzuca się nam, że jesteśmy sterowani przez podejrzane istoty duchowe. Odpowiedź jest jedna – to my podejmujemy decyzje, czy słuchać rad płynących „z góry”, czy też nie. Innymi słowy – świadomie pozwalamy sobą „manipulować”, gdyż dzięki tym manipulacjom doprowadziliśmy już do badań archeologicznych w Polsce na Ślęży oraz w Egipcie w rejonie nekropolii w Hawarze. Dzięki tym manipulacjom doprowadziliśmy do współpracy naukowej pomiędzy Uniwersytetem Wrocławskim a Uniwersytetem w Kairze. Dzięki nim – więcej ludzi usłyszało o roku 2012 i może się do tego psychicznie przygotować. Życzę Ci, Czytelniku, zapoznania się z wiedzą, którą starałem się przekazać na stronach tej książki, oraz choć odrobiny wiary, że informacje uzyskiwane w niekonwencjonalny sposób też mogą być prawdziwe. Ottawa, sierpień 2008 Warszawa, wrzesień 2010 Rozdział 1. Rok 2012 i Wielka Piramida Jedna z legend sumeryjskich mówi, że przed wieloma tysiącami lat z dalekiej planety o nazwie Nibiru przybył na Ziemię statek kosmiczny w poszukiwaniu złota potrzebnego do ratowania tamtego globu przed zagładą. Istoty, które przybyły na Ziemię, były bardzo rozwinięte technicznie, lecz musiały wykonywać ciężką, fizyczną pracę przy wydobyciu cennego kruszcu, który następnie transportowano na planetę macierzystą poprzez bazy na Marsie i na tzw. Małym Księżycu. Dowódcami przybyszów byli przyrodni bracia Enki i Enli. Legenda mówi dalej, że aby ulżyć tym, którzy pracowali w kopalniach złota, jeden z braci, Enki, postanowił stworzyć rozumne istoty będące w stanie im pomóc. Wraz ze swoją siostrą, Ninhursag, za pomocą manipulacji genetycznych prowadzonych na prymitywnych, człekopodobnych istotach, które już wtedy żyły na Ziemi, zaczął tworzyć istoty, które były prawzorem istot ludzkich. Początkowo były to dość prymitywne homoidy, przede wszystkim zdolne do pracy przy niezbyt skomplikowanych czynnościach. Według tej legendy Enki i jego siostra pracowali jednak dalej nad doskonaleniem stworzonego prze siebie „prototypu” i po wielu tysiącach lat stworzyli rasę homo sapiens na obraz i podobieństwo swoje. Stwórcy Wszechrzeczy spodobało się to dzieło, w związku z czym dał ludziom rozum i wolną wolę oraz oddał im planetę Ziemię pod opiekę, do rozwoju i władania. Ziemia miała stać się rajską planetą, przykładem dla wszystkich innych planet i cywilizacji istniejących we wszechświecie. Przybysze z Nibiru opiekowali się nimi, uczyli ich rolnictwa, rzemiosła, uczyli współpracy między sobą oraz z Tymi, Którzy Przybyli z Nieba – przybyszami z kosmosu. Ze względu na fakt ogromnej przepaści technologicznej – dla ówczesnych ludzi – istoty z Nibiru były bogami, których należy słuchać i czcić. Niestety – waśnie pomiędzy braćmi Enki i Enli oraz ich synami, kłótnie o władzę, o wpływy, o ziemię, przeniosły się również na ludzi. Poza tym okazało się, że – pomimo wysyłanego złota – nie można było uratować Nibiru, która stała się martwą planetą o trudnej do przewidzenia orbicie. Co kilkanaście tysięcy lat wpadała w nasz Układ Słoneczny i powodowała na Ziemi ogromne kataklizmy, powodzie – dziesiątkując zamieszkałych tam ludzi i zwierzęta niemal do granicy całkowitego wyniszczenia. Mając do dyspozycji bardzo rozwiniętą technologię i mogąc obliczyć czas kolejnego kataklizmu – przybysze z nieba postanowili zabezpieczyć ludzi i Ziemię przed przyszłymi konsekwencjami przelotów Nibiru. Około 8500 lat temu zapadła decyzja rozpoczęcia budowy systemu zabezpieczenia naszej planety. Głównym jego elementem miała być piramida, której budowę zaplanowano w centralnym punkcie osi Ziemi. W ten sposób powstał plan wybudowania w Egipcie Wielkiej Piramidy. Budowa rozpoczęła się 6500 lat temu, trwała 20 lat i uczestniczyli w niej zarówno ludzie, jak i przybysze z kosmosu. Tyle mówi legenda i przekazy dotyczące zabezpieczenia. Być może – jak w każdej legendzie – jest w niej trochę, a być może nawet dużo prawdy. Trudno to w tej chwili ocenić. Większość ludzi nie interesuje się przekazami Sumerów i nie zastanawia się nad prawdziwymi źródłami naszego pochodzenia jako rasy ludzkiej. Dla nas – byliśmy na tej Ziemi, jesteśmy i będziemy. Tylko jak długo jeszcze będziemy?! * * * Do tej pory „końców świata” było już kilka... Były i są przepowiadane przez grupy religijne, jasnowidzów, proroków, przepowiada je Biblia w Ewangelii Św. Jana, pisał o tym Nostradamus, a kalendarz Majów kończy się na dniu 21 grudnia 2012 roku. Przeciętny człowiek XXI wieku, gdy słyszy o kolejnym „końcu świata” w roku 2012, wzrusza ramionami i idzie dalej. Nie każdy czyta na co dzień Biblię, pojęcie apokalipsy jest dla wielu ludzi bardzo odległe. A jednak w ostatnim czasie rok 2012 staje się coraz bardziej znaczącym tematem. Powstają filmy fabularne i dokumentalne, dyskutuje się o tym w telewizji, radiu, pisze w prasie... Jednak większość z nas jest tak bardzo zajęta problemami dnia codziennego, że przestajemy zauważać zmiany, które zachodzą w świecie. Nie zauważamy, że ostatnie pięć lat minęło o wiele szybciej niż poprzednie. Wierzymy w to, co mówią środki masowego przekazu, że „to, co się dzieje, to normalne, że się zdarza”. Być może warto podnieść głowę i zadać sobie proste pytanie: do czego to wszystko prowadzi? Rozdział 2. Lucyna – Kapłanka Ki – Kim jesteś? – zapytałem Lucynę podczas naszego pierwszego spotkania we Wrocławiu. – Jestem masażystką – odpowiedziała. – Poza tym wydaje mi się czasem, że coś w głowie mi się pomieszało. Słyszę głosy, widzę postacie... – Niejeden lekarz psychiatra pewnie by z tobą chętnie porozmawiał? – Niejeden już rozmawiał, ale nie znaleźli nic nienormalnego. I w tym cały problem. Badania pokazują, że jestem normalna, a słyszę i widzę rzeczy, które są dalekie od „normalności”. Tak rozpoczęła się moja przygoda z Tą, Która Na Imię Ma Życie, czyli z Lucynką. Wykształcenie średnie, chemiczne, w latach dziewięćdziesiątych przeżyła śmierć kliniczną podczas operacji nowotworu. Jak twierdzi – poszybowała tunelem w przestrzeń, znalazła się „po tamtej stronie”, po czym usłyszała, że ma wracać, że przyjdzie czas, gdy będzie potrzebna. Potem została wessana ponownie do tunelu, tak jakby zadziałał jakiś olbrzymi odkurzacz i obudziła się na stole operacyjnym, słysząc słowa lekarzy: „No, mamy ją z powrotem”. Od tego czasu rozpoczęły się jej wizje, słyszy „głosy”. Odwiedzała psychologów, psychiatrów, którzy oceniali jej zdrowie fizyczne i psychiczne jako bez zarzutu – a niezwykłe odczucia się nasilały. Powoli, z biegiem czasu, głosy i postacie zaczęły się personifikować, aż przerodziły się w dwie niematerialne istoty o imionach Oliwier oraz Samuel. To byli jej przewodnicy duchowi, jej nauczyciele, którzy cierpliwie uczyli ją komunikacji ze światem duchowym, z innym poziomem istnienia. W czasie tych duchowych „odwiedzin” Lucyna otrzymała informacje, że ma bardzo ważną rolę do spełnienia na Ziemi, że ma zainteresować się Egiptem i Wielką Piramidą. – Dlaczegoście się do mnie przyczepili? – pytała często swoich nauczycieli. – Nie mogliście wybrać kogoś ważniejszego, wykształconego, kto się lepiej zna na tych rzeczach? – Twój umysł jest czysty – słyszała niezmienną odpowiedź. – Nie jest zaśmiecony niepotrzebną wiedzą, która utrudnia wykonanie zadania. – Jakiego znowu zadania? – Gdy przyjdzie czas, o wszystkim się dowiesz. Czas albo inaczej – zbiegi okoliczności – rozpoczęły się u Lucyny w 2000 roku. Najpierw spotkała „przypadkiem” na swojej drodze Iwonę, czyli Tę, Do Której Uśmiecha się Każdy Poranek, potem mnie, Andrzeja, a raczej Wędrowca, gdyż przez cały czas wędruję od miasta do miasta, od kraju do kraju. W maju 2001 roku otrzymała informację od swoich przewodników, że ma się poddać hipnozie i cofnąć do czasów budowy Wielkiej Piramidy. Pierwsza sesja hipnotycznej regresji wieku została wykonana przez psychologa klinicznego z Wrocławia – Łucję Szajdę, druga, miesiąc później, już przeze mnie. W trakcie hipnozy Lucyna, jako Kapłanka Ki żyjąca w czasach budowy Wielkiej Piramidy, opisała, jak Piramida była budowana, przez kogo i w jakim celu. Wskazała również miejsce poza Wielką Piramidą, gdzie znajduje się grobowiec tego, który ją zbudował, faraona, króla, dzisiaj popularnie zwanego Cheopsem lub Chufu. Grobowiec, którego do tej pory nikt nie znalazł. W czasie kolejnych sesji dowiedzieliśmy się, że Wielka Piramida nigdy nie była grobowcem ani wynikiem wybujałego samozachwytu i ego jej Budowniczego, ale ma odegrać bardzo ważną rolę w ochronie ludzi i Ziemi w roku 2012. Aby to się jednak stało, trzeba doprowadzić do odkopania tego grobowca przed grudniem 2012 roku, gdyż mumia Budowniczego jest kluczem do uaktywnienia energii Wielkiej Piramidy. Ta energia z kolei ma być głównym elementem ochrony Ziemi i ludzi przed kataklizmem, który nam zagraża. Przeciętny czytelnik, gdy dojdzie do tego miejsca, pomyśli prawdopodobnie, że może warto posłać autora tej książki oraz samą Lucynę na badania do odpowiednich służb medycznych, do specjalistów, którzy chętnie takich historii wysłuchają i są do nich zawodowo przyzwyczajeni. Mnie też się tak początkowo wydawało i niewiele sobie robiłem z „ciężaru”, który został nałożony na nasze barki. Bagatela – uratować przed globalną katastrofą te kilka miliardów ludzi i ochronić całą kulę ziemską... Wystarczy tylko namówić Egipcjan, żeby pokopali sobie tu czy tam, niedaleko Wielkiej Piramidy, na głębokość niewielką, bo tylko trzydzieści metrów – i wszystko gra. Po drodze można załatwić jeszcze parę innych drobiazgów, takich jak wejście do Wielkiego Labiryntu, aby udowodnić archeologom, że są gamoniami, skoro do tej pory tego wszystkiego nie znaleźli. A wszystko to na podstawie informacji uzyskanych od duchów, z którymi rozmawia Polka z Wrocławia, której na imię Lucyna. Początkowo informacje były przekazywane przez Lucynę podczas hipnotycznej regresji wieku. Później były to już tzw. chanelingi telepatyczne polegające na tym, że Lucyna sama wprowadzała się w stan zmienionej świadomości i „powtarzała” głośno słowa, które pojawiały się jej w myślach, a były – według jej oceny – słowami istot duchowych, mających z nią bezpośredni kontakt. Głównym przewodnikiem, nauczycielem, doradcą była istota duchowa, która początkowo przyjęła imię Samuel, a później En-Ki. – Jak Ty to sobie wyobrażasz – pytałem w którejś z sesji Samuela – mamy pojechać do Egiptu i kazać Egipcjanom kopać tylko dlatego, że wy tak mówicie przez Lucynę? Kto nas wysłucha? Dlaczego nie poszukacie sobie jakichś archeologów – milionerów, którzy „posmarują” gdzie trzeba i wszystko szybko pójdzie? – Spokojnie – odpowiadał na takie pytania Samuel – my się tym zajmujemy. Jestem duchowym opiekunem Ziemi, dostałem zadanie od Najwyższego, aby doprowadzić do zabezpieczenia i będę was tak prowadził, aby stało się to, o czym mówię przez Lucynę. – Dlaczego w takim razie sami tego nie zrobicie? – pytałem. – Sami nie możemy – odpowiadał – potrzebne są działania fizyczne. Aby takie działania mogły być wykonane, konieczna jest materia. My jej nie mamy, więc musimy posłużyć się waszą materią. – Ale dlaczego akurat my? – Takie zadanie przyjęliście na siebie przed „zejściem” na Ziemię... Metaforycznie mówiąc – podpisaliście umowę. W tym czasie nie byłem pewien, czy wierzę w reinkarnację... Wiedziałem tylko, że Kościół katolicki jest bardzo podejrzliwy co do tego typu praktyk, a ja przecież jestem katolikiem. I tutaj słyszę, że przed zejściem na Ziemię, jeszcze jako duch, zawarłem jakąś umowę. Zastanawiałem się, czy przypadkiem nie był to jakiś cyrograf, ale trudno mi było sobie wyobrazić ducha, który podpisuje niewidzialny papier czy „umowę o dzieło”. Pomyślałem sobie jednak, że skoro Najwyższy tym się opiekuje, skoro takie dał zadanie jednemu ze swoich „podwładnych”, to nie ma się czego bać. W końcu chodzi o bardzo konkretne rzeczy – o wykopaliska. Nawet jeśli ta cała sprawa z zabezpieczeniem Ziemi nie jest prawdą, to przynajmniej coś ciekawego można znaleźć. Nikomu to nie przeszkadza, nikogo nie rani (może oprócz ambicji niektórych archeologów), a teoretycznie może pomóc paru miliardom ludzi. Doszedłem też do wniosku, że skoro włączenie zabezpieczenia to nie do końca tylko nasz problem, niech „ci z góry” martwią się, jak do tego doprowadzić, mając do dyspozycji na razie Lucynkę, Iwonę i mnie. My – będziemy tylko uważnie obserwować otoczenie i zobaczymy, co się będzie działo... I tak kolejne „przypadki” zaczęły się pojawiać w życiu moim, Iwony, Lucyny i tylu innych osób, które włączały się w nasze działania, potem odpadały, aby ustąpić miejsca nowym, którzy często też się zmieniali. Jedna rzecz pozostawała niezmienna. Lucyna przekazywała nam informacje, my słuchaliśmy kolejnych sugestii „z góry” – od Samuela/En-Ki oraz od innych istot duchowych, które czasami pojawiały się w przekazach Lucyny i staraliśmy się robić to, o co nas prosili, co radzili. Grupa ludzi włączonych w projekt coraz bardziej się rozrastała i przekroczyła granice Polski. Zaczęli się włączać naukowcy, biznesmeni i zwykli ludzie ze Stanów Zjednoczonych, Peru, Belgii, Egiptu, Niemiec, Szwajcarii, Węgier, Meksyku, Anglii – żeby wymienić tylko te obszary, które najwcześniej zainteresowały się informacjami płynącymi przez Lucynę. Lucyna stawała się coraz pewniejsza, coraz bardziej świadoma swojej niezwykłości i wartości przekazywanych przez siebie wiadomości. Pomimo rosnącej popularności – przez ten cały czas pozostała skromną masażystką w klinice masażu we Wrocławiu, gotową pomóc każdemu, kto ją o to poprosił. W ten sposób stała się ezoterycznym źródłem hipotez i teorii, które miało zweryfikować życie albo metody naukowe w terenie. Innymi słowy – stała się swoistym połączeniem niekonwencjonalnych metod uzyskiwania informacji oraz nauki akademickiej i narzuconych jej przez środowisko rygorów. W ten właśnie dziwny sposób, z ogromnymi oporami, świat nauki (przymykając często powieki na źródło informacji), zaczął powoli zbliżać się do świata duchowego, którego istnienia naukowo przecież nie akceptował i sprawdzić nie mógł. Zagrożenia dla ludzi i Ziemi w roku 2012 Rozdział 3. Żeby lepiej zrozumieć, na czym polega projekt zabezpieczenia Ziemi i ludzi, trzeba zdać sobie sprawę, jakie główne zagrożenia na rok 2012 brane są pod uwagę. Według wielu badaczy zagrożenie może przyjść z dwóch stron: nadaktywności Słońca oraz ciała niebieskiego, zwanego popularnie Planetą X. Teoria nadaktywności Słońca Belgijski astrofizyk i matematyk, Patrick Geryl, autor szeregu książek na temat przebiegunowania Ziemi uważa, że 21 grudnia 2012 roku nastąpią gwałtowne erupcje na Słońcu, które spowodują wyemitowanie gigantycznych ilości energii elektromagnetycznej. Kilka minut później dotrą one do Ziemi. Patrick stwierdza, że pole magnetyczne Ziemi jest sformowane przez jej wewnętrzny rdzeń. W momencie gdy na rdzeń zaczną działać tak ogromne pola magnetyczne, spowoduje to stworzenie przeciwstawnego, o zwiększającej się mocy pierścienia magnetycznego, wirującego w przeciwną stronę. W rezultacie tego powierzchnia Ziemi zostanie również „popchnięta” w odwrotnym niż dotychczas kierunku. Nastąpi wtedy to, co nazywamy przebiegunowaniem. Biegun północny stanie się południowym – i odwrotnie. Stanie się to w bardzo krótkim czasie, potrwa nie więcej niż kilka godzin. Jest to cykl, który (według Patricka), powtarza się na Ziemi co 11 500 lat. Taki właśnie cykl spowodował biblijny Potop Noego i zniknięcie Atlantydy. Wynik takiego przebiegunowania ma być tragiczny dla Ziemi i wszystkiego, co się na niej znajduje z wielu powodów:  wybuchną wszystkie wulkany;  toksyczne chmury pokryją ziemię, zabijając miliony ludzi i zwierząt;  wulkany wyrzucą ogromne ilości pyłu wulkanicznego, które zatrzymają się w atmosferze i zakryją Słońce na co najmniej czterdzieści lat (jak podają stare manuskrypty);  na skutek zmiany kierunku obrotów Ziemi powietrze zostanie sprężone. Spowoduje to sztormy i huragany o prędkości wiatru ponad 300 kilometrów na godzinę;  apokaliptyczne trzęsienia ziemi zniszczą budynki, mosty i inne struktury na Ziemi, włączając w to podziemne bunkry;  największym problemem będą jednak fale tsunami o wysokości ponad dwóch kilometrów. To one zniszczą osiemdziesiąt–dziewięćdziesiąt procent populacji ludzkiej. Ponadto, według Patricka Geryla, czeka nas kilka innych „atrakcji”:  fala elektromagnetyczna zniszczy całą istniejącą na Ziemi elektroniczną infrastrukturę. Zniknie nasza, oparta na komputerach, cywilizacja;  zniszczone zostaną zasoby żywności i źródła energii;  zniszczona zostanie służba zdrowia, szpitale legną w gruzach;  zniszczone zostaną wszystkie elektrownie atomowe;  wszystkie groźne dla życia produkty toksyczne z fabryk chemicznych dostaną się do środowiska naturalnego i będą stanowić kolejne zagrożenie. Nic dziwnego, że po usłyszeniu takich wiadomości słuchacze jego wykładów (był w Polsce kilka razy) zastanawiali się, co robić dalej. Zacząć już przepijać swoje pieniądze, czy poczekać jeszcze parę lat. Patrick przedstawił również swoją strategię ratunku. Według niego uratować się można:  na niezatapialnych łodziach, niezbyt dużych, aby nie przełamały się w czasie ogromnych powodzi i wysokich jak góry fal;  przez ucieczkę w rejon górski, najlepiej na wysokości powyżej 2000 metrów, daleki od wulkanów, gdzieś w Południowej Afryce, w Hiszpanii lub w Peru. Ponieważ w górach Południowej Afryki, Peru czy na innych terenach górzystych kilka miliardów ludzi raczej się nie zmieści, najlepiej uciekać parami lub w większych grupach męsko-damskich, aby po kataklizmie stworzyć nową cywilizację i ponownie zacząć zaludniać Ziemię. Czytając to, pomyślałem sobie, że powinni to zrobić młodzi ludzie, którzy mogą mieć dzieci. Tego jednak Patrick nie precyzował. Patrick oczywiście bardzo poważnie podchodzi do tych spraw i swoje wnioski opiera na analizie pism Majów, pism staroegipskich oraz ustawieniu gwiazd, które w grudniu 2012 roku ułożą się dokładnie w ten sam sposób, jak to było przy poprzednim przebiegunowaniu, które zniszczyło Atlantydę. Teoria Planety X (Nibiru) En-Ki, pytany w czasie sesji na temat Słońca i teorii Patricka, odpowiadał: „Tak wcale nie musi być”. Według jego przekazów największym zagrożeniem dla Ziemi nie jest Słońce, ale planeta zwana obecnie Planetą X, pozostałość po dawnej planecie Nibiru, która uległa zagładzie, rozbiła się około 12 600 lat temu i została wytrącona ze swojej orbity, stając się zagrożeniem dla Ziemi. Pierwszy raz o Planecie X była mowa w Chicago w marcu 2004 roku. Na jednej z sesji Barbara Choroszy zadała następujące pytanie: – Samuelu, chciałam zapytać o dziesiątą planetę, która była zwana Nibiru. Dokładnie nie jestem pewna, czy mówimy o tej samej planecie, kiedy powołam się też na dwunastą planetę opisaną przez Zecharię Sitchina. Jakie znaczenie ma ta planeta, która zbliża się obecnie do Ziemi – jeżeli to jest w ogóle ona – we wszystkich wydarzeniach, które wiążą się z przesunięciem osi Ziemi? – Przesunięcia osi Ziemi wcale być nie musi. Planeta – jak powiedziałaś – dziesiąta lub dwunasta (mówimy o tej samej planecie), jest to olbrzymia planeta, moi kochani. Jest kilka razy większa od Ziemi. Nie musi otrzeć się o Ziemię, wystarczy, że otrze się jej ogon, ogon utworzony z meteorów, i już dokona spustoszenia. Czy tak być musi? Wcale nie. I do tego potrzebne jest to owe otwarcie Bramy Czasu. W tym momencie my, uczestnicy Projektu Cheops, dowiedzieliśmy się, że istnieje inne zagrożenie niż Słońce. Że istnieją pozostałości planety Nibiru, które nam zagrażają. Mówiąc o Bramie Czasu, En-Ki miał na myśli Wielką Piramidę. A oto kilka kolejnych informacji od En-Ki z różnych sesji na temat Planety X. Sesje odbywały się pomiędzy 2004 a 2010 rokiem. – Czy Planeta X już teraz oddziałuje na Ziemię? – Tak, planeta, która krąży wokół Ziemi – odpowiedział En-Ki – której tak bardzo boją się naukowcy, sieje zniszczenie już teraz, gdyż ta energia, która jest z niej wysyłana, działa negatywnie na ludzi. Planeta jest nie do namierzenia, bo ciągle zmienia kierunek ruchu. Jedynym sposobem jest utworzenie wokół Ziemi takiego właśnie energetycznego pola i wtedy ta zła energia nie dotrze do was. Jeśli ludzie zaczną zmieniać swoje nastawienie, to takie zagrożenia nie powinny więcej wystąpić. Ziemia jest w waszych rękach i my jako istoty duchowe możemy ingerować wtedy, kiedy wy na to pozwolicie. – Co można zrobić, aby uniknąć katastrof w roku 2012? – padło pytanie na kolejnej z sesji publicznych. – Bóg powiedział: „Nie będę karał ludzi wodą”, ale pod warunkiem, że ludzie pomogą samemu Bogu. Jeśli powstanie ochrona energetyczna wokół Ziemi, coś w rodzaju klosza, wtedy przelatująca obok Planeta nie wyrządzi szkody i Słońce też nie. To wszystko... wszystko jest w waszych rękach. Jeśli zrozumiecie to, co było mówione – słowa ostrzeżenia przekażecie innym – wtedy Ziemia i ludzie mogą być uratowani. Istoty ludzkie, pamiętajcie: energia miłości jest największą energią na Ziemi. Uruchomcie tę energię, a wtedy to, co się dzieje teraz złego na Ziemi, odwróci się. – Czy naukowcy amerykańscy z NASA i z Pentagonu wiedzą o Planecie X? – Wiedzą, że leci, i to już wiedzą wszyscy. Jest taki projekt naukowców Pentagonu, NASA i jeszcze innych baz naukowych, wojskowych, aby w kierunku tej Planety wysłać rakiety i ją rozbić. Ale to nie jest takie proste, gdyż planeta zmienia kierunek i nie leci prosto po swojej orbicie – tylko ma odchylenia. Każdego dnia zmienia kierunek. – Jaki jest okres obiegu Nibiru wokół Słońca? W twoich wypowiedziach przewijają się dwie liczby: 3600 lat i 12 000 lat. Nie potrafiłem zrozumieć, co te liczby oznaczają w odniesieniu do orbity Nibiru, gdy o nich mówiłeś w kolejnych sesjach. – Kiedy planeta Nibiru była jeszcze na swojej orbicie, czyli jako ostatnia planeta tego Układu Słonecznego, to stosunek czasów obiegu wokół Słońca pomiędzy Nibiru a Ziemią wynosił 3600 lat ziemskich. Ten czas w obliczeniu kosmosu, Wszechświata, jest zupełnie inny. I teraz spróbuj policzyć – obieg planety od Ziemi do Słońca i z powrotem na jej orbitę. To daje rachunek dwunastu tysięcy i pół lat. Nie był ten czas liczony dwanaście tysięcy lat wcześniej, bo za naszych czasów, kiedy jeszcze planeta była na swoim miejscu, ten czas wynosił 3600 lat. I tego się trzymaliśmy. Dopiero kiedy nadeszła ta katastrofa kosmiczna – rozbicie planety, wytrącenie z orbity – wtedy dopiero zaczął być liczony czas. Czyli, gdybyś teraz spojrzał na planetę, ostatnią planetę tego Układu Słonecznego (Pluton) – jest to kawałek Nibiru – i obliczył czas, który jest potrzebny na obieg wokół wszystkich planet i Słońca oraz powrót na to samo miejsce – wyjdzie ci cyfra dokładnie dwanaście tysięcy i sześćset lat. Rozumiesz? – Przeczytałam ostatnio, że cywilizacja pozaziemska, która nas, ludzi, udoskonaliła – tak zwani Orionidzi albo Anunnaki – to cywilizacja „gadzia”. Czy to prawda, En-Ki, że Orionidzi to w rzeczywistości istoty gadzie, które kryją się między innymi w czwartym, nieznanym nam wymiarze przestrzeni, by nas negatywnie stymulować i wykorzystywać? – A jaki inny powód poza miłością mieliby ci z Oriona, żeby wam pomagać? Przecież gdyby tak było, że to są „gady”, a nie istoty ludzkie, to zależałoby im na planecie, a nie na ludziach. I przy ich cywilizacji wysoko rozwiniętej – nie pomagaliby. Pozwoliliby na to, żeby Planeta X zrobiła swoje. Mniej czytaj tych bzdur. Skoro ci z Oriona – te niby-gady – pomagają, to o czymś to świadczy. A tak już na marginesie – jak przeżyjesz i znajdziesz się już w tym nowym porządku ziemskim, czy przeszkadzało ci będzie, jeśli obok ciebie, w drugim mieszkaniu, będą mieszkały istoty o innym wyglądzie, takim na przykład „gadzim”? Pomyśl nad tym. I tutaj bardzo nisko, wam, istotom ludzkim, kłania się tolerancja. Nie są to oczywiście wszystkie cytaty z sesji na temat Planety X. Wybrałem jedynie te, które wydawały się najistotniejsze, aby można je było porównać z hipotezami niektórych naukowców zajmujących się tym tematem. Teorie naukowców W internecie, gdy w wyszukiwarce wpisze się hasło „Planeta X” można znaleźć tysiące informacji, w których przeciętny człowiek może się kompletnie zagubić. Ilość filmów „pokazujących” Planetę X jest już też dość znaczna. Sądzę, że równie dużo jest tam informacji, jak i dezinformacji. Niedawno, będąc w Kanadzie, widziałem w amerykańskiej telewizji CNN program z zaproszonym do studia dyrektorem NASA. Zadano mu pytanie na temat Planety X – czy to fikcja, czy prawda? Pan dyrektor z uśmiechem politowania powiedział: – Proszę państwa, gdyby w kierunku Ziemi leciało jakiekolwiek ciało niebieskie stanowiące dla nas zagrożenie, w NASA pierwsi wiedzielibyśmy o tym. Znamy kosmos jak własną kieszeń. Nic większego do nas nie leci, nic się nie zbliża, możemy spać spokojnie. To są wszystko bezsensowne plotki. No właśnie, czy rzeczywiście możemy spać spokojnie? Czy to wszystko, co mówi En-Ki i wielu ludzi nauki, to tylko bezsensowne plotki? Czy może podanie prawdziwej informacji o niebezpieczeństwie spowodowałoby taką panikę na świecie, że nikt już nie potrafiłby sobie z tym poradzić? W roku 2002 została wydana książka autorstwa Jamesa M. McCanneya pt. „Planeta X, komety i zmiany na Ziemi” („Planet X, Comets and Earth Changes”). Autor jest fizykiem i byłym pracownikiem naukowym na Uniwersytecie Cornel w Ithaca, w USA, który przez pewien czas miał kontakt z NASA, ponieważ szczególnie interesowała go teoria budowy komet. Jest twórcą modelu wyładowania plazmowego komet (The Plasma Discharge Model), który dotyczy struktury ich budowy i zdecydowanie różni się od modelu powszechnie akceptowanego przez ortodoksyjną naukę. Jest to książka, która została całkowicie zignorowana przez świat nauki. Można powiedzieć, że pan McCanney szybko dostał się na „czarną listę” naukowców. Stwierdzono, że jego poglądy na budowę komet są nonsensem, którym poważny naukowiec zajmujący się niebem nie powinien sobie zaprzątać głowy. Ponieważ książka trafiła do mnie „przypadkiem” – postanowiłem zacytować kilka fragmentów, aby czytelnik mógł porównać, jak te „bzdury” mają się do „bzdur” z przekazów Lucyny. Oto one: „Najbardziej niebezpieczne obiekty kosmiczne (komety) na linii orbity ziemskiej to te, które poprzez przejście w pobliżu Ziemi mogłyby elektrycznie i grawitacyjnie wejść z nią w kontakt. Jest sprawą ewidentną, że bezpośrednia kolizja z Ziemią jest bardzo mało prawdopodobna. Taka kolizja nie jest jednak konieczna do spowodowania wielkich katastrof na naszej planecie. Moja teoria opierająca się na modelu wyładowania plazmowego komet (The Plasma Discharge Model) wyjaśnia, dlaczego „działanie na odległość” jest kluczem do zrozumienia potencjalnej destrukcji, która może być spowodowana dużą, nową kometą przemieszczającą się w obrębie Układu Słonecznego”. Czy widać już pierwsze podobieństwa do przekazów En-Ki? Czy energia Planety X oddziałuje na nas już teraz? Czy ktoś zauważył u siebie większą nerwowość? Niecierpliwość? Agresję? Oto kolejny ciekawy fragment: „Poszukiwanie PLANETY „X” posuwa się w dwóch kierunkach jeśli chodzi o historię Ziemi i historię rasy ludzkiej. Niektórzy autorzy zaglądają w odległą przeszłość i znajdują konkretne dowody, że nasza planeta była „oślepiona” w przeszłości i spodziewają się tego samego w przyszłości. Tak więc nie ma wątpliwości, że to się stanie. Nie ma pytania „CZY?”. Jest tylko pytanie „KIEDY?”. I oto kolejne, ciekawe podobieństwo z tym, co mówi En-Ki: „Nawet jeśli dzisiaj znana jest dokładna lokalizacja nowego i wielkiego obiektu kosmicznego, który zbliża się do Ziemi, byłoby niemożliwością dokładne obliczenie, gdzie znajdzie się on za miesiąc lub nawet za kilka dni. Jego orbita zmienia się radykalnie każdego dnia ze względu na ciągnący się za takim obiektem ogon”. W wielu sesjach było powiedziane, że orbita Planety X jest bardzo trudna do określenia. Ze względu na swoją masę przyciąga ona do siebie ogromną ilość „kosmicznych śmieci”, które ciągną się za nią jak ogon i powodują zmiany orbity. Kolejna zbieżność i kolejna ciekawa informacja dotycząca Planety X. „Tak naprawdę bardzo niewielu naukowców w kręgach akademickich widzi pełny obraz, który wymaga analizy wielu jednoczesnych zdarzeń o bardzo zróżnicowanej naturze. Jest poza moją zdolnością rozumienia, w jaki sposób naukowcy mogą pokazywać mapę lodowca Laurentian sięgającego głęboko w Północną Amerykę i osiągającego lokalizację obecnego Bieguna Północnego i w tym samym czasie pokazywać rosyjską Syberię jako klimat tropikalny... nie dochodząc do wniosku, że w przeciągu przeszłych tysięcy lat Ziemia MUSIAŁA doświadczyć rotacyjnego przebiegunowania. Proces eliminacji na poziomie podstawowym jest bardzo jasny. Ziemia doświadczyła PRZYNAJMNIEJ JEDNEGO spotkania z ogromną nową kometą, która stała się planetą nie dawniej jak w czasie ostatnich 10 000 lat. Ten przedział czasu jest najlogiczniejszy, biorąc pod uwagę wydarzenia sprzed około 3500 lat, kiedy widzimy dramatyczne zmiany pomiędzy czasami prehistorycznymi i uratowaniem od zagłady współczesnego człowieka. Nie ma innego możliwego scenariusza dla nowoczesnej nauki, która tak często usiłuje powstrzymać ten proces odkrywania prawdy poprzez swoje układy i siłę”. Kolejna zgodność, gdyż ostatnie przebiegunowanie, związane z przelotem Planety X koło Ziemi, określa się na mniej więcej 12 500 lat temu. „Jeszcze bardziej zadziwiającym jest fakt, że istnieje jasny dowód na to, iż NASA ukrywa obecnie informacje, które dowodzą, że do naszego Układu Słonecznego zbliża się ogromne ciało niebieskie, które może spowodować szereg katastrofalnych wydarzeń na Ziemi. Istnieje jasny dowód, że ich intencją jest ukrycie istnienia tego obiektu przed ludzkością i wystawienie jej na jego działanie. Wewnętrzne informacje sugerują, że NASA „przekalkulowało” już, jakie mogą być potencjalne efekty takiego przejścia”. O tym, że ukrywa się przed ludźmi prawdę o niebezpieczeństwie, mówi nie tylko En-Ki, ale i wiele organizacji, takich jak Projekt Camelot, czy osobistości, jak np. David Icke. Te przemyślenia można podsumować wnioskami autora, które są równie trafne – z punktu widzenia tego, co już wiemy – jak i krytyczne wobec rządzących elit: „Jeśli nie skończymy finansowania niepotrzebnych wojen na Ziemi i produkcji ogromnej ilości sprzętu wojennego, nie połączymy sił – jako cywilizacja jesteśmy skazani na zagładę. W momencie gdy ta książka idzie do druku (2002), na świecie są prowadzone pięćdziesiąt cztery wojny. Dostarczanie broni walczącym w nich stronom jest największym biznesem na Ziemi. Stany Zjednoczone są rządzone przez grupę, która ma największy budżet wojskowy w historii świata. Nasz prezydent (G. W. Bush – przyp. tłumacza) stwierdził, że angażuje się w „świętą wojnę” bez ograniczania kosztów i środków na jej prowadzenie”. (Tłum. z języka angielskiego: A. Wójcikiewicz) Czy ten cykl kosmiczny, opisany w zacytowanych fragmentach, może być zatrzymany, a Ziemia osłoniona przed przelotem Planety X, pomimo że było już do tej pory w historii Ziemi szereg takich kataklizmów? Oto proponowane przez En-Ki rozwiązanie: – Były takie cykle, to jest faktem, ale przypomnijcie sobie Atlantydę, kiedy bogowie, którzy zarządzają Ziemią, powiedzieli: „Więcej takich kataklizmów nie będzie. Ziemia ma pozostać klejnotem”. Tak było wstępnie mówione na posiedzeniu Rady. Dlatego spowodowano, żeby Ziemia posiadała zabezpieczenia. Wiadomo, że kosmos, gwiazdy i planety cały czas są w ruchu i trudno jest to zatrzymać, ale istnieje inna możliwość, czyli zabezpieczenie. Więc, poprzez drugą Ziemię, utworzono zabezpieczenie energetyczne, czyli połączono obie planety ze sobą po to, żeby w razie potrzeby uruchomić tę siłę i zabezpieczyć Ziemię i ludzi. – Czyli, gdy się otworzy Bramę Czasu, jak się będzie zachowywać ta Planeta, która zbliża się obecnie do Ziemi? – padło pytanie na sesji publicznej w roku 2008. – Kiedy otworzy się Brama Czasu – odpowiedział En-Ki – nastąpi uwolnienie energii, ale nie tylko tej płynącej z Piramidy Cheopsa do planety Aszun, ale z wszystkich miejsc na Ziemi, gdzie jest połączenie z ową drugą Ziemią – Planetą i z Piramidą, gdyż jest to łańcuch energetyczny, który ma powiązanie z osią Ziemi. A oś centralna biegnie właśnie przez miejsce, gdzie stoi Piramida. Kiedy Brama Czasu – główna brama – zostanie otwarta, uwolnią się wszystkie inne punkty energomagnetyczne, nastąpi wystrzał tej energii w górę, w kosmos i wtedy utworzy się coś w rodzaju osłony. Ziemia będzie osłonięta tą energią i kiedy będzie przelatywać w jej pobliżu Planeta X, nie wyrządzi żadnej szkody, gdyż wasz glob będzie chroniony. – Czy taka „osłona” Ziemi to projekt prekursorski, czy też był już kiedykolwiek stosowany i z jakim skutkiem? – Nie był stosowany, bo i w swój pierwszy rejs Planeta X wyruszyła dopiero niewiele ponad 12 000 lat temu. I dlatego było tyle zniszczeń. Osłona – powiem krótko – ma na celu ochronić nie tylko przed Planetą X, ale także przed działaniem Słońca, które będzie oddziaływało na Ziemię z równie ogromną siłą, co Planeta X. Można w to wierzyć albo nie. Powstaje jednak pytanie – czy wykonanie wykopalisk w Egipcie, których koszt nie powinien przekroczyć 300 000 dolarów jest zbyt wysoką ceną za życie i spokój? Przecież mniej więcej tyle kosztowała Amerykanów JEDNA MINUTA wojny w Iraku w latach najbardziej intensywnych „walk z terrorystami”. Rozdział 4. Początek drogi Oficjalna archeologia do tej pory nie jest pewna, kto, kiedy, jak i dlaczego wybudował Wielką Piramidę. Są oczywiście bardziej lub mniej prawdopodobne teorie, ale pewności nie ma. Jest natomiast wiele kontrowersji. Współczesna egiptologia utrzymuje, że Wielka Piramida została zbudowana około 4500 lat temu przez faraona o imieniu Cheops (Chufu). Budowa trwała dwadzieścia lat i budowali ją Egipcjanie zmuszani do niewolniczej pracy. Robotnicy wciągali po pochyłych rampach odpowiednio obrobione kamienie i układali je jak klocki, jeden na drugim. Nie będziemy się tutaj koncentrować na szczegółach i niekonsekwencjach tej teorii, warto tylko wiedzieć, że żyjący w tych czasach ludzie nie znali koła, a jedyne metale, które były wtedy znane, to złoto, srebro i miedź. Biorąc pod uwagę fakt, że Wielka Piramida składa się z około 2 milionów 300 tysięcy bloków kamiennych z wapienia, o wadze od około 2,5 tony do ponad 72 ton (w Komnacie Królewskiej, z bardzo twardej skały granitowej) – to trzeba mieć wyjątkową wyobraźnię, aby przyjąć za prawdę fakt, że ówcześni ludzie mogli podobne dzieło wybudować, mając do dyspozycji tylko siłę swoich rąk, a bloki kamienne obrabiali, uderzając kamieniem o kamień. Na podstawie przekazów Lucyny uzyskane zostały informacje dotyczące szczegółów budowy (opisane w „Przebudzeniu Cheopsa”, w książce Barbary Choroszy „Znak czasu” i Lucyny Łobos- Brown „Przekazy Enki”) oraz położenia ważnych obiektów archeologicznych na terenie Egiptu – to znaczy:  grobowca faraona – Budowniczego Wielkiej Piramidy;  grobowca faraona, który miał remontować Wielką Piramidę 2000 lat po jej wybudowaniu;  wejścia do Wielkiego Labiryntu w Hawarze;  położenia tzw. złotych komnat w Wielkim Labiryncie. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że egiptolodzy do tej pory nie znaleźli grobowca Budowniczego Wielkiej Piramidy, sądząc, że znajdował się w samej Piramidzie i kiedyś został całkowicie obrabowany. Problem w tym, że sarkofag w Wielkiej Piramidzie, w komnacie królewskiej, w momencie jego odnalezienia w VIII wieku n.e. – był już pusty. Poza tym, w całej Piramidzie ani w samej komnacie królewskiej nie znaleziono żadnych napisów, tablic, skarbów – jak to zwykle się dzieje, gdy znajduje się miejsce pochówku tak ważnej osoby, jaką był faraon. Jeśli chodzi o Wielki Labirynt – pomimo opisów Herodota (450 lat p.n.e.), wskazujących na istnienie około trzech tysięcy komnat – do tej pory nie został odnaleziony. Egiptolodzy są jednak zgodni co do jego przypuszczalnego położenia. Ma się znajdować w okolicach nekropolii w Hawarze, koło miasta El-Fayum, około 90 km na południe od Trzech Piramid w Gizie.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

W poszukiwaniu Wielkiego Labiryntu
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: