Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00402 008824 10444114 na godz. na dobę w sumie
W poszukiwaniu doskonałości. Sztuka uczenia się - książka
W poszukiwaniu doskonałości. Sztuka uczenia się - książka
Autor: Liczba stron: 328
Wydawca: Sensus Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-246-1833-0 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> psychologia i filozofia >> psychologia duszy i umysłu
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Droga do mistrzostwa

W poszukiwaniu doskonałości. Sztuka uczenia się Josha Waitzkina jest potwierdzeniem stosowanej od dawna zasady »rób mniej i osiągaj więcej«. Polecana jest zwłaszcza tym, którzy chcą zrozumieć potęgę świadomości
Deepak Chopra

Posiądź odwieczną tajemnicę oświecenia

Oto antidotum na nudne kursy i programy, które prędzej Cię uśpią, niż zainspirują Twój umysł -- wciągająca książka i zarazem fascynujący obraz potencjału tkwiącego w każdym z nas. Porywająca narracja łączy opis pojedynków z wykorzystaniem sztuk walki i napięte rozgrywki szachowe z życiowymi lekcjami. Ta pozycja naprawdę zabierze Cię we wspaniałą podróż w poszukiwaniu doskonałości.

Autor jest dwukrotnym mistrzem świata juniorów w szachach oraz pięciokrotnym mistrzem w Tai Chi Chuan. Jednak to, w czym jest naprawdę genialny, to nie bezbłędne opracowywanie zwycięskich strategii i nie walka z przeciwnikiem, jakim jest własne ciało. 'Zorientowałem się, że to, w czym jestem najlepszy, to wcale nie jest Tai Chi ani nawet szachy -- twierdzi sam Josh. -- To, w czym jestem najlepszy, to sztuka uczenia się'.

Przemyślane podejście do procesu uczenia się i respektowanie zasad jest tym, co oddziela sukces od porażki. Konkurent wywołuje Twój gniew? Przekształć własne uczucia w twórczą siłę! Trudności nie są wcale przeszkodami, a jedynie wyzwaniami, którym musisz stawić czoła, aby pobudzić proces samodoskonalenia, zmieniając słabe strony w zalety. Zacznij od systematycznego wyzwalania pokładów intuicji, by wraz z kolejnymi rozdziałami odkrywać prawdziwą sztukę, jaką jest psychologia rozwoju.

Zasady dochodzenia do mistrzostwa bez względu na dziedzinę, która się zajmujesz, są zaskakująco podobne. Poznaj je, naucz się ich i stosuj w Twoim życiu tak efektywnie, by osiągnąć najwyższe podium!

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

W poszukiwaniu doskona³oœci. Sztuka uczenia siê Autor: Josh Waitzkin ISBN: 978-83-246-1833-0 Tytu³ orygina³u: The Art of Learning: A Journey in the Pursuit of Excellence Format: A5, stron: 328 Droga do mistrzostwa • Zwyciêskie zmagania w sporcie i biznesie • Pozytywne aspekty triumfów i pora¿ek • Efektywne metody przyswajania wiedzy • Osi¹ganie nadzwyczajnych wyników we wszystkich dziedzinach ¿ycia W poszukiwaniu doskona³oœci. Sztuka uczenia siê Josha Waitzkina jest potwierdzeniem stosowanej od dawna zasady »rób mniej i osi¹gaj wiêcej«. Polecana jest zw³aszcza tym, którzy chc¹ zrozumieæ potêgê œwiadomoœci Deepak Chopra Posi¹dŸ odwieczn¹ tajemnicê oœwiecenia Oto antidotum na nudne kursy i programy, które prêdzej Ciê uœpi¹, ni¿ zainspiruj¹ Twój umys³ — wci¹gaj¹ca ksi¹¿ka i zarazem fascynuj¹cy obraz potencja³u tkwi¹cego w ka¿dym z nas. Porywaj¹ca narracja ³¹czy opis pojedynków z wykorzystaniem sztuk walki i napiête rozgrywki szachowe z ¿yciowymi lekcjami. Ta pozycja naprawdê zabierze Ciê we wspania³¹ podró¿ w poszukiwaniu doskona³oœci. Autor jest dwukrotnym mistrzem œwiata juniorów w szachach oraz piêciokrotnym mistrzem w Tai Chi Chuan. Jednak to, w czym jest naprawdê genialny, to nie bezb³êdne opracowywanie zwyciêskich strategii i nie walka z przeciwnikiem, jakim jest w³asne cia³o. „Zorientowa³em siê, ¿e to, w czym jestem najlepszy, to wcale nie jest Tai Chi ani nawet szachy — twierdzi sam Josh. — To, w czym jestem najlepszy, to sztuka uczenia siê”. Przemyœlane podejœcie do procesu uczenia siê i respektowanie zasad jest tym, co oddziela sukces od pora¿ki. Konkurent wywo³uje Twój gniew? Przekszta³æ w³asne uczucia w twórcz¹ si³ê! Trudnoœci nie s¹ wcale przeszkodami, a jedynie wyzwaniami, którym musisz stawiæ czo³a, aby pobudziæ proces samodoskonalenia, zmieniaj¹c s³abe strony w zalety. Zacznij od systematycznego wyzwalania pok³adów intuicji, by wraz z kolejnymi rozdzia³ami odkrywaæ prawdziw¹ sztukê, jak¹ jest psychologia rozwoju. Zasady dochodzenia do mistrzostwa bez wzglêdu na dziedzinê, która siê zajmujesz, s¹ zaskakuj¹co podobne. Poznaj je, naucz siê ich i stosuj w Twoim ¿yciu tak efektywnie, by osi¹gn¹æ najwy¿sze podium! SPIS TREŚCI Przedmowa I PODSTAWY 1. Nieśmiałe posunięcia 2. Przegrać, aby móc wygrać 3. Dwa podejścia do procesu uczenia się 4. Pokochać grę 5. Bezpieczne miejsce 6. Równia pochyła 7. Zmiana tonu głosu 8. Ujarzmianie ogierów II MOJA DRUGA SZTUKA 9. Umysł początkującego zawodnika 10. Inwestycja w porażkę 11. Zataczanie coraz węższych kręgów 12. Wykorzystywanie przeciwności losu 13. Czas zwolnić 14. Złudzenie mistyczne 7 21 33 49 61 73 85 93 105 119 131 145 157 169 187 S P I S T R E Ś C I III ŁĄCZENIE WSZYSTKIEGO W CAŁOŚĆ 15. Moc świadomości 16. Poszukiwanie bezpiecznego miejsca 17. Wyzwalanie własnych bodźców 18. Wykonywanie sandałów 19. Łączenie wszystkiego w całość 20. Tajwan Posłowie Podziękowania O autorze 207 215 229 245 265 285 317 321 323 6 ROZDZIAŁ 12. WYKORZYSTYWANIE PRZECIWNOŚCI LOSU Finał wagi superciężkiej, mistrzostwa Kung-Fu Wong Fei Hung, wrzesień 2001 r. Ponadstukilogramowy gigant gniewnie na mnie spoglądał, a potem pod- niósł swój nadgarstek. Na jego ciężkiej, spoconej twarzy odmalowana była złość. Mężczyzna ten był znakomitym pięściarzem z dobrą passą i mnó- stwem znajomych na turnieju. Chciał rozerwać mnie na strzępy. Sędzia zamarł w bezruchu, gdy pozwalał nam rozpocząć drugą rundę. Wziąłem głęboki wdech i wydech i poczułem, jak krew pulsuje w moim ciele, a grunt usuwa mi się spod nóg. Siedem tygodni później miałem zamiar bronić tytułu podczas mistrzostw Stanów Zjednoczonych w stylu pchających dłoni tai-chi chuan w wadze średniej. Jednak ważąc już 77 kilogramów, wziąłem udział w tym regio- nalnym turnieju w wadze superciężkiej dla celów szkoleniowych. Może nie był to odpowiedni moment na eksperyment, ale chciałem sprawdzić, jak poradzę sobie ze znacznie większymi i silniejszymi zawodnikami. W POSZUKIWANIU DOSKONAŁOŚCI W pierwszej rundzie udało mi się unieszkodliwić siłę dużego człowieka i wykorzystać ją przeciw niemu. Teraz dopiero się wściekł, stał się agresywny — wytrąciło go to z równowagi. Sędzia dał sygnał, a mój przeciwnik eksplodował i przypuścił na mnie brutalny atak, szybko przemieszczając się po wszystkich rogach. W jakiś sposób widziałem to w zwolnionym tempie i zdążyłem się odprężyć w tamtej chwili. W tai-chi artysta uczy się odwracać od siebie agresję skierowaną przeciwko niemu, jednak w rzeczywistości nie jest to takie łatwe, kiedy nadchodząca siła została wyćwiczona podczas wielu treningów. Moje ramię przesunęło się nieco w tył, gdy jego lewa ręka przemknęła w moją stronę. Trafiła jednak w pustą przestrzeń. Chwilę później jego prawa pięść nagle ruszyła do przodu w kierunku mojego brzucha. Udało mi się umknąć, zanim zdołał mnie uderzyć, złapałem jego prawy łokieć i wykorzystałem ten rozmach. Kolejną rzeczą, jaką pamiętam, było to, że człowiek ten znalazł się w powietrzu, dwukrotnie obracając się, zanim stanął wyprostowany ponad dwa metry dalej. Potrząsnął głową i zaczął zmierzać z powrotem w moją stronę. Wystarczyłaby minuta do końca gry i zwyciężyłbym w finale. Zaatakował mnie, a ja wyślizgnąłem mu się, sądząc, że wytrąciłem go z równowagi. Jednak wówczas jego ramię bły- skawicznie znalazło się przy mnie i usłyszałem pęknięcie. Poczułem, jak moja ręka robi się niesamowicie gorąca. Wiedziałem, że jest złamana. Ból spowodował, że jeszcze bardziej się skoncentrowałem. Czas nieubłaganie zbliżał się do końca. Nie pokazałem mu swoich obrażeń, po cichu wal- cząc jedną ręką, jednak udało mi się wkomponować w jego rytm walki. Na filmie wideo jego ręce wyglądają jak pociski, jednak podczas meczu wydawało mi się, że są jak chmury delikatnie przesuwające się w moją stronę. Udało mi się ich uniknąć, opanować je, doprowadzić do nadmier- nego wyprostowania i wykorzystać ich ruch na swoją korzyść. W ogóle o niczym nie myślałem, byłem tylko obecny fizycznie i wykonywałem me- chanicznie figury… jak podczas gry w szachy. 158 W Y K O R Z Y S TY W A N I E P R Z E C I W N O Ś C I L O S U * * * Kiedy myślę o tym treningu w mojej karierze zawodnika sztuk walki, przypomina mi się pewne popołudnie spędzone w In- diach kilka lat wcześniej, kiedy dzięki trzęsieniu ziemi dokonałem niesamowitego odkrycia. W obu tych przypadkach przekształci- łem brak koncentracji w paliwo, pobudzając się do osiągnięcia wyższych wyników. W trakcie gry w szachy wstrząsy wyzwoliły we mnie jasność umysłu i odkryłem istotne rozwiązanie pew- nego problemu. Podczas walki w stylu pchających dłoni złamana ręka sprawiła, że czas zwolnił dla mnie bieg i byłem w stanie osiągnąć najwyższy stan świadomości w swoim życiu. W rozdziale „Bezpieczne miejsce” wspomniałem, że istnieją trzy ważne etapy na drodze do zapanowania nad chaotyczną sytuacją. Najpierw musimy nauczyć się, jak zapanować nad swoim brakiem dosko- nałości. Wspomniałem również o źdźble trawy, które kładzie się na silnym wietrze w przeciwieństwie do kruchej gałązki ugina- jącej się pod ciężarem. Podczas treningów uczymy się, w jaki sposób wykorzystywać te niedoskonałości na naszą korzyść — na przykład myśląc w rytm muzyki lub wykorzystując trzęsą- cy się świat jako narzędzie do lepszego poznania rzeczywistości. Trzecim etapem tego procesu — zgodnie z założeniami psy- chologii rozwojowej — jest nauczenie się, w jaki sposób tworzyć fałdy w świadomości, niewielkie wstrząsy, które popchną nas do działania, abyśmy zawsze byli natchnieni, bez względu na to, czy warunki nam sprzyjają. Jeśli początkowo wykorzystałem trzęsie- nie ziemi czy złamaną rękę, aby odzyskać jasność umysłu, teraz chcę korzystać z tych doświadczeń jako ze źródła inspiracji dla codziennych zdolności. Innymi słowy, ponieważ teraz już wiem, na czym polega prawdziwe zdobywanie celu, chcę korzystać z tej 159 W POSZUKIWANIU DOSKONAŁOŚCI wiedzy przez cały czas — ale nie chcę ponownie łamać ręki w sytuacji, gdy mój umysł nie potrafi wskoczyć na wyższe obroty. A zatem głębokie przesłanie psychologii rozwojowej zakłada, że aby osiągnąć mistrzostwo w pewnej dziedzinie, należy stworzyć sobie wewnętrzne sprzyjające warunki. W części III tej książki za- prezentuję swoją metodologię systematycznego wypracowywania w sobie tych umiejętności. Z kolei w tym rozdziale przybliżę te trzy etapy drogi osiągania wysokich wyników i pokażę na przy- kładach, dlaczego są one istotnymi elementami długotermi- nowego procesu uczenia się. * * * Powróćmy do tej sceny, w której złamałem rękę, co pozwoliło mi odzyskać na chwilę jasność umysłu. Moja percepcja wyostrzy- ła się tak bardzo, że widziałem wszystko w zwolnionym tempie. Wydawało się, że mój przeciwnik znajduje się w jakimś dołku, podczas gdy ja mogłem poruszać się na pełnych obrotach. Do- świadczenie to było bardzo inspirujące i stało się dla mnie moty- wem przewodnim dla wszystkich moich treningów przez kolejne lata. Jednak wówczas borykałem się z pewnym problemem, który pojawił się natychmiast, gdy opadła adrenalina. Zostałem ze zła- maną ręką siedem tygodni przed mistrzostwami krajowymi. Poszedłem do lekarza dzień po tym, jak doznałem tych ob- rażeń, z nadzieją, że usłyszę dobrą wiadomość. Jednak po prze- świetleniu usłyszałem, że nie ma żadnych szans na mój udział w turnieju. Było to spiralne złamanie czwartej kości śródręcza. Lekarz powiedział, że w najlepszym przypadku kość zrośnie się za sześć tygodni, jednak mięśnie ramienia zupełnie zanikną z powodu całkowitego unieruchomienia ręki od łokcia w dół. Zostałoby mi tylko kilka dni na fizyczną terapię i absurdem 160 W Y K O R Z Y S TY W A N I E P R Z E C I W N O Ś C I L O S U byłoby trenowanie na poziomie turniejowym w tych warunkach. Wyszedłem z gabinetu i zdecydowałem, że jednak będę brał udział w zawodach. Następnego dnia po nałożeniu gipsu wróciłem do treningów. Przez pierwsze dni pracy z jedną ręką czułem się nieco bez- bronny. Martwiłem się, aby ktoś przypadkowo nie zranił mnie w rękę i jeszcze bardziej nie spotęgował moich obrażeń. Trzyma- łem prawą kończynę z tyłu i trenowałem delikatnie, głównie z zaufanymi partnerami. Wykonywaliśmy powolne ruchy na sto- jąco, bez żadnych wyrzutów, ćwicząc klasyczny styl pchających dłoni, w którym dwóch zawodników stara się wyczuć środek ciężkości przeciwnika, unieszkodliwić jego ataki oraz delikatnie wyprowadzić partnera z równowagi. Nie jest to pojedynek ego czy bezpośrednia walka, ale świetna metoda zwiększania wrażli- wości na nadchodzącą moc i wyczuwania zamiarów — było to coś podobnego do współpracującej medytacji w sztukach walki. Dla sportowców bardzo ważne jest wykonywanie tego ro- dzaju wizualizacji w formie, która jest odpowiednia dla ich dys- cypliny, jednak często wpadamy w rutynę intensywnych trenin- gów i zawodów, sądząc, że nie mamy czasu na pracę wewnętrzną. Wiem to dość dobrze. Czasami kiedy jestem w ferworze przy- gotowań do zawodów, miesiącami rozgrywam brutalne sparingi, wciąż doznając bólu, upadając na matę setki razy w ciągu nocy, ćwicząc rzuty — i dopiero wówczas zdaję sobie sprawę, że od- daliłem się nieco od tego, co sprawia, że wszystko działa. Ko- lejny tydzień spędzam na spokojnej, relaksującej pracy nad timin- giem, percepcją, odczytywaniem sygnałów i kontrolowaniem oddechu przeciwnika, jak również jego odruchów wewnętrznych, delikatnego wytrącania go z równowagi, które umożliwia wy- konanie spektakularnych wyrzutów, ostatecznie znajdujących 161 W POSZUKIWANIU DOSKONAŁOŚCI się w świetle reflektorów. Po tych chwilach spędzonych na re- fleksji prawie zawsze zwiększają się moje umiejętności, po- nieważ moje nowe fizyczne zdolności wzmocnione są faktem zespolenia z moim procesem myślenia. Istota przemieszczania się od treningu zewnętrznego do wewnętrznego (lub od konkretnego do abstrakcyjnego czy od technicznego do intuicyjnego) dotyczy wszystkich dyscyplin i, niestety, często zaniedbuje się ten wewnętrzny aspekt. Na przy- kład wielu inteligentnych graczy NFL1 wykorzystuje czas poza sezonem, aby w nieco abstrakcyjny sposób przypatrzeć się swoim taktykom, przestudiować taśmy z nagranymi meczami, przeana- lizować widok z góry na boisko, zaobserwować, jakie były ofen- sywne i defensywne układy drużyn. Następnie w sezonie czasami jednak pogrążają się, ponieważ codzienne doświadczanie bólu zużywa każdą rezerwę. Słyszałem, jak kilku rozgrywających mó- wiło, że po doznaniu niewielkich obrażeń musieli siedzieć na ławce rezerwowych przez jeden lub dwa mecze. Uznawali oni jednak te obrażenia za wspaniałą szansę, aby móc się skoncen- trować na psychicznym aspekcie gry. Po powrocie na boisko grali na wyższym poziomie. We wszystkich dyscyplinach spor- towych to właśnie praca wewnętrzna powoduje, że cała strona fizyczna zawodnika działa poprawnie, ale łatwo jest stracić kontakt z rzeczywistością, gdy ćwiczy się bez wytchnienia. Odkąd złamałem prawą rękę, musiałem ćwiczyć swoją słab- szą stronę. Szybko zorientowałem się, że w uprawianej przeze mnie sztuce walki występowały takie ruchy, które zwykle po- wierzałem do wykonania silniejszej ręce, a teraz lewa ręka mu- 1 Z angielskiego National Football League — liga futbolu amerykańskiego — przyp. tłum. 162 W Y K O R Z Y S TY W A N I E P R Z E C I W N O Ś C I L O S U siała nadrobić zaległości, aby być w stanie wszystko zrobić sa- modzielnie. Z dnia na dzień nabierała nowych umiejętności: począwszy od odpierania ataków do wytrącania kogoś z zajętej pozycji i jedzenia pałeczkami. Po kilku tygodniach powolnej pracy moja złamana prawa ręka była już w lepszym stanie. By- łem przyzwyczajony do trzymania jej za placami, gdy walczyłem lewą. Czułem się również dobrze, upadając na podłogę i tocząc się po niej bez dotykania zranionej ręki. W taki sposób mogłem coraz częściej wykorzystywać zdrową rękę. Później nauczyciel zaczął dobierać mnie w pary z mniej utalentowanymi zawod- nikami, którzy nie umieli się tak dobrze kontrolować. Kilka osób naprawdę chciało coś sobie udowodnić. Byłem grubą rybą w szkole i teraz nadszedł moment na ich dominację. Oni dys- ponowali obiema rękami, ja jedną, jednak to oni chcieli wyko- rzystać swoją przewagę. Z całą pewnością musiałem podejść do tej sytuacji, będąc przygotowanym na bycie wyrzucanym w tę i tamtą stronę. Gdybym nie był przygotowany do zainwestowania w porażkę, nie miałbym możliwości wykonania swojego zadania. Muszę stwierdzić, że obserwowanie reakcji mojego ciała było fascynujące. Lewa ręka instynktownie przyjęła na siebie rolę dwóch kończyn górnych, a łokieć odpierał ataki przeciwnika wykony- wane prawą ręką. Moja lewa kończyna kontrolowała jego drugie ramię. Nie miałem pojęcia, że ciało może zareagować w taki spo- sób. Po kilku dniach treningów nikt nie sądził już, że jestem na straconej pozycji. Czułem się zupełnie swobodnie, grając jedną ręką przeciwko dwóm przeciwnika, jeśli tylko dysponowałem trochę lepszymi umiejętnościami od partnera. Ta nowa perspektywa otworzyła przede mną nową wizję uprawiania tej sztuki walki. Zorientowałem się, że skoro potrafi- łem zapanować nad dwiema kończynami przeciwnika z pomocą 163 W POSZUKIWANIU DOSKONAŁOŚCI jednej ręki, mogłem również wykorzystać wolną rękę do innych rzeczy. Obecnie techniki wspomagające tę koncepcję stano- wią podstawowy element mojego stylu walki stosowanego na zawodach. Jeśli nawet w ułamku sekundy możesz poddać kon- troli dwie ręce przeciwnika, używając do tego celu jednej ręki — czy to pod pewnym kątem, czy stosując timing, czy też jaki- kolwiek ucisk — wówczas osoba ta znajduje się w niebezpieczeń- stwie. Ta zasada jest stosowana w niemal wszystkich sportach kontaktowych: koszykówce, futbolu amerykańskim, piłce nożnej, zapasach, hokeju, boksie i wielu innych. Równie ważna jest na szachownicy. Jeśli możesz zapanować nad jakimkolwiek pion- kiem, powstrzymać pewien ruch, zablokować dwie figury lub więcej, na pozostałej części planszy potencjalnie istotna równo- waga zostaje zachwiana. Na wyższym poziomie wtajemnicze- nia zasada ta może być stosowana w aspekcie psychologicznym w przypadku odpierania ścierających się ze sobą sił. W zagadnie- niach dotyczących negocjacji handlowych, sporów prawnych czy nawet wojny można stwierdzić, że ktoś ma znaczącą przewagę, gdy tylko przeciwnik jest tymczasowo niedysponowany z powo- dów jakościowych czy braku energii. Kluczem do sukcesu jest opanowanie właściwych umiejętności technicznych, aby móc zastosować tę koncepcję do dziedziny, która Cię interesuje. Wiedziałem o tej zasadzie już wcześniej, gdy grywałem w sza- chy, jednak dopiero gdy byłem zmuszony trenować jedną ręką, zacząłem rozumieć, jak silny wpływ może ona wywrzeć na moje podejście do trenowanej przeze mnie sztuki walki. Nigdy nie przypuszczałbym, że mogę opanować dwie ręce za pomocą jednej w swobodnej wymianie ciosów. Jednak prawdę mówiąc, po trzech lub czterech tygodniach czułem się tak dobrze, odpierając ataki wymierzone przez oba ramiona przeciwnika, że sama 164 W Y K O R Z Y S TY W A N I E P R Z E C I W N O Ś C I L O S U myśl o tym, że w końcu odzyskam sprawność w prawej ręce, była dla mnie niesprawiedliwym luksusem. Obrażenia te stawały się dla mnie niesamowitym źródłem inspiracji. Na mojej drodze do odzyskania pełnej sprawności znalazło się także inne odkrycie. Chciałem wziąć udział w mistrzostwach kraju i chociaż może to dziwić, zdecydowałem, że nie pozwolę mięśniom zaniknąć. W tym momencie życia podjąłem się sub- telnych ćwiczeń nad wewnętrzną dynamiką ciała, stosując me- dytacje tai-chi. Wpadłem na pomysł, że mogę wzmocnić prawą część ciała poprzez wewnętrzne ćwiczenia wizualizacyjne. Moja metoda polegała na wykonywaniu następujących czynności: codziennie ćwiczyłem w standardowy sposób lewą część ciała, a po każdym zestawie ćwiczeń wyobrażałem sobie, jak ruchy te przechodzą na mięśnie po prawej stronie. Miałem rękę w gipsie, więc nie mogłem wykonywać żadnych ruchów — jednak czułem energię przepływającą do nieużywanych mięśni. Przyznaję, że było to poruszanie się po omacku, jednak udało się. Całe moje ciało wzmocniło się, a kiedy lekarz w końcu zdjął mi gips, był zaskoczony. Cztery dni przed mistrzostwami kraju na prze- świetleniu okazało się, że kość w pełni się zrosła, a mięśnie prawie w ogóle nie zanikły. Lekarz pozwolił mi zatem na wzięcie udziału w zawodach. W środę po raz pierwszy od siedmiu tygodni wykonywałem ćwiczenia z ciężarkami prawą stroną ciała, a w pią- tek poleciałem do San Diego i używając nieco intensywniej lewej ręki, wygrałem mistrzostwa Stanów Zjednoczonych. * * * Jedną z rzeczy, której nauczyłem się, biorąc udział w zawodach, jest to, że istnieje pewna różnica pomiędzy tym, co porządne, tym, co dobre, tym, co świetne, a tym, co najlepsze. Jeśli Twój 165 W POSZUKIWANIU DOSKONAŁOŚCI cel jest przeciętny, masz większy margines na popełnienie błędu. Możesz popaść w depresję po stracie pracy i chodzić bez celu, czekając, aby ktoś zaproponował Ci nowe stanowisko. Jeśli zranisz się w palec u nogi, możesz przez sześć tygodni oglądać telewizję i jeść chipsy. Zgodnie z takim rozumowaniem więk- szość ludzi myśli o obrażeniach jako o niepowodzeniach, czymś, z czego muszą się wyleczyć lub poradzić sobie w jakiś sposób. Z zewnątrz dla fanów czy publiczności kontuzjowany sportowiec przechodzi przez piekło, będąc zawieszonym w bezsilności pomiędzy uczestniczeniem w grze a siedzeniem na ławce. Pod- czas mojej przygody ze sztukami walki za każdym razem, gdy doznaję obrażeń ciała, kilka życzliwych mi osób, wśród nich również moja mama, sugeruje, żebym przerwał treningi na parę tygodni. Oni nie zdają sobie jednak sprawy, że gdybym prze- rywał ćwiczenia za każdym razem, gdy odczuwam jakiś ból, spędziłbym cały rok na kanapie. Jednak ja zawsze wracam na matę kolejnego dnia, rozmyślając o tym, w jaki sposób wyko- rzystać nową sytuację, aby podnieść poziom gry. Jeśli chcę być najlepszy, muszę podejmować ryzyko, którego inni unikają, zawsze dopasowując potencjał zdobywanej wiedzy do danej chwili i wykorzystując przeciwności losu na swoją korzyść. Trzeba jednak zauważyć, że są takie chwile, kiedy ciało musi wyzdrowieć, ale wówczas należy wykorzystać tę szansę na pogłę- bienie umysłowego, technicznego i wewnętrznego aspektu gry. W drodze na szczyt musisz zawsze uzbroić się w poszuku- jący prawd umysł. Musisz sprawić, że przeszkody znikną i poja- wią się kreatywne nowe spojrzenia na proces uczenia się. Pozwól, aby niepowodzenia utwierdzały Cię w decyzjach, które podej- mujesz. Zawsze powinieneś wychodzić z kontuzji czy przegranej lepszy, niż byłeś przed tym zdarzeniem. Innym spojrzeniem na 166 W Y K O R Z Y S TY W A N I E P R Z E C I W N O Ś C I L O S U tę kwestię jest nieszczęśliwa dla niektórych korelacja pomiędzy konsekwencją a monotonią. Łatwo jest dać złapać się w rutynę życia codziennego i utracić kreatywność w procesie uczenia się. Nawet ludzie, którzy są zupełnie oddani pracy nad pewną dzie- dziną, często popadają w rutynę umysłową, tracą pewien swo- bodny styl życia, w którym doskonałość można uzyskać za pomocą różnych inicjatyw. Pozbywają się wówczas świadomości. A później jakaś kontuzja czy inny rodzaj niepowodzenia wkłada im kij w szprychy. W takich chwilach jesteśmy zmuszeni pobu- dzić naszą wyobraźnię. W końcu powinniśmy nauczyć się, w jaki sposób wyciągać wnioski z takich doświadczeń bez potrzeby odnoszenia kon- tuzji: koszykarz powinien grać lewą ręką przez kilka miesięcy, aby wyrównać swoją grę. Piłkarz, który zbyt często używa prawej nogi, nie powinien ciągle wykonywać nią strzałów. Jeśli niere- spektujący zasad gry przeciwnik inspiruje wybitnego zawodnika do podniesienia swojego poziomu, ten ostatni powinien to czynić, nie oglądając się na podstępy przeciwników (więcej informacji na ten temat w rozdziale „Wykonywanie sandałów” w części III). Gdy już nauczymy się wykorzystywać przeciwności losu na swoją korzyść, możemy wypracować pomocne możliwości wzrostu niezależnie od grożącego nam niebezpieczeństwa czy kontuzji. Narzędzie to nazwałem rozwiązaniem wewnętrznym — można za- uważyć pewne zewnętrzne wydarzenia, które pobudzają właściwy rozwój lub szanse na lepsze wyniki, a następnie przyswajać sobie skutki tych wydarzeń nawet wtedy, gdy nie mają one już miejsca. W ten sposób przeciwności losu stają się niesamowitym źródłem kreatywnej inspiracji. 167
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

W poszukiwaniu doskonałości. Sztuka uczenia się
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: