Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00081 008714 14651595 na godz. na dobę w sumie
W przededniu. Żydzi w Europie przed drugą wojną światową - ebook/pdf
W przededniu. Żydzi w Europie przed drugą wojną światową - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 500
Wydawca: Magnum Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-63986-07-0 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże >> literatura faktu
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Znakomicie udokumentowany, skonstruowany na kształt mozaiki obraz życia Żydów w międzywojennej Europie od Wilna i Warszawy po Saloniki i od Moskwy po Amsterdam. Ponad trzecia część dziesięciomilionowej społeczności żydowskiej w Europie mieszkała przed wojną w Polsce i sporo jest „W przededniu” wątków poświęconych Polsce i polskim Żydom. Na kartach książki przewijają się nazwiska osób ważnych dla naszej historii i kultury, między innymi Bruno Schulz, Ida Kamińska, Bruno Jasieński, Aleksander Wat, Janusz Korczak.

Opowieść kończy się na wybuchu drugiej wojny światowej we wrześniu 1939 roku. „W przededniu” to ważna książka, wypełniająca wyraźną lukę w literaturze. O ile bowiem Holokaust ma już bardzo bogatą literaturę naukową i wspomnieniową, o tyle dzieje Żydów w okresie międzywojennym nie doczekały się jeszcze monografii.

Ebook nie zawiera zdjęć z tradycyjnego książkowego wydania.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Bernard Wasserstein W PRZEDEDNIU Żydzi w Europie przed drugą wojną światową P R Z E K Ł A D Władysław Jeżewski W A R S Z A W A Tytuł oryginału ON THE EVE THE JEWS OF EUROPE BEFORE THE SECOND WORLD WAR Przekład Władysław Jeżewski Konsultacja Olga Zienkiewicz Projekt okładki Andrzej Barecki Zdjęcie na okładce W dzielnicy żydowskiej, Paryż, 1935 Fred Stein Archive / Archive Photos / Getty Images Copyright © Bernard Wasserstein, 2012 The moral right of the author has been asserted Copyright © 2012 for the Polish edition by Wydawnictwo MAGNUM Ltd. Copyright © 2012 for the Polish translation by Wydawnictwo MAGNUM Ltd. All rights reserved Wszystkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być reprodukowana, zapisywana czy przekazywana w sposób mechaniczny, elektroniczny, fotograficzny lub w jakiejkolwiek innej formie bez uprzedniej zgody właściciela praw. Wydawnictwo MAGNUM sp. z o.o. 02-536 Warszawa, ul. Narbutta 25a tel./fax 22 848 55 05, tel. 22 646 00 85 magnum@it.com.pl Księgarnia internetowa MAGNUM www.wydawnictwo-magnum.com.pl Ebook nie zawiera zdjęć z tradycyjnego książkowego wydania. (PDF) 978-83-63986-07-0 (EPUB) 978-83-63986-08-7 (MOBI) 978-83-63986-09-4 Dla Shirley Najważniejszym aktem twórczym historyka jest wskrzeszenie umarłych. Szymon Dubnow SPIS TREŚCI Słowniczek Wstęp 1. Topniejący lodowiec 2. Kwestia chrześcijańska 3. Politycy i populiści 4. Od sztetla do sztotu 5. Nowe Jerozolimy 6. Pobożni mężczyźni 7. Bezbożne kobiety 8. Luftmenszn 9. Nieżydowscy Żydzi 10. Matryca językowa 11. Potęga słowa 12. Naród wielu ksiąg 13. Maski nowoczesności 14. Młodzież 15. Utopie 16. Wydostać się z matni 17. Obozy 18. W przededniu 19. Kryzys egzystencjalny Epilog: Losy znane i nieznane Przypisy Źródła Podziękowania 8 10 15 39 59 84 101 126 150 167 189 212 232 250 271 296 319 339 363 381 398 406 435 472 499 Od tłumacza Transkrypcja wyrazów hebrajskich i jidysz oraz pisownia nazwisk i nazw własnych jest wzorowana na Polskim słowniku judaistycznym pod red. R. Żebrowskiego i Z. Borzymińskiej, Warszawa 2003. Cytaty z Pisma Świę- tego, o ile nie zaznaczono inaczej, pochodzą z Biblii Tysiąclecia, wyd. V, Poznań 2002. SŁOWNICZEK badchan (heb.)/badchn (jid.) trefniś i mistrz ceremonii podczas uroczy- stości weselnych repertuar i występy badchana badchones besmedresz (jid.)/bet ha-midrasz (heb.) dom nauki, dom modlitwy bris (jid.)/brit (heb.) obrzezanie cedaka (heb.)/cedoko (jid.) chaluc (l. mn. chalucim) chasydyzm popularny ruch religijny powstały w XVIII wieku, mający (syjonistyczny) pionier (w Ziemi Izraela) jałmużna, dobroczynność wielu zwolenników we wschodniej Europie (stąd chasyd, chasydzi) kantor w synagodze religijna szkoła elementarna chazan cheder Chumasz Pięcioksiąg dybuk get hachszara (l. mn. hachszarot) list rozwodowy zły duch (dosł. „przygotowanie”) ośrodek szkole- niowy dla przyszłych osadników, zwykle gospodarstwo rolne akademia talmudyczna prawo żydowskie żydowskie oświecenie halacha haskala jesziwa (l.mn. jesziwot) jesziwa bocher uczeń jesziwy jewsekcja sekcja żydowska sowieckiej partii komunistycznej kadisz modlitwa za zmarłych kapota długi, czarny, na ogół gabardynowy płaszcz kehila (l. mn. kehilot) korienizacyja „zakorzenianie”/autochtonizacja (polityka wspierania mniej- szości etnicznych prowadzona przez rząd sowiecki w latach dwudziestych) luftmensz (jid.)/Luftmensch (niem.) dosł. „człowiek powietrzny”, „nie- bieski ptak”, osoba bujająca w obłokach, bez stałego źródła utrzymania gmina wyznaniowa maca (l. mn. macot) przaśny chleb (spożywany podczas Pesach) magid wędrowny kaznodzieja mełamed nauczyciel kąpiel rytualna przywódca sekty chasydów, cadyk uroczysta kolacja w czasie Pesach misnagdim przeciwnicy (chasydyzmu) mohel (l.mn. mohalim) mykwa nigun melodia rebe seder smicha sojfer (jid.)/sofer (heb.) szames (jid.)/szamasz (heb.) szchita szochet (heb.)/szojchet (jid.) sztetl (l.mn. sztetlach) miasteczko sztybel (jid. sztibł) koszerny ubój zwierząt ordynacja rabiniczna skryba, pisarz sługa synagogalny koszerny rzeźnik 9 mezuza (l.mn. mezuzot) zwitek pergaminu z cytatem z Tory, zwykle w fute- rale, przymocowywany do framugi drzwi micwa (l.mn. micwot) minjan kworum do odmawiania żydowskiej modlitwy (minimum dzie- przykazanie, dobry uczynek sięciu dorosłych mężczyzn) człowiek dokonujący rytualnego obrzezania dom nauki, a jednocześnie ośrodek życia społeczne- go chasydów szmira (zwł. literacka lub teatralna) szund talmud-tora tefilin tisz dosł. „stół”, publiczny posiłek spożywany przez chasydzkiego cady- szkoła religijna filakterie ka w obecności uczniów Tora Pięcioksiąg, hebrajska Biblia, korpus prawa żydowskiego WSTĘP W latach trzydziestych widmo krążyło po Europie – widmo Żyda. Żyd bu- dził lęk i nienawiść jako morderca Chrystusa, diabeł z rogami, rewolucyjny wichrzyciel i kapitalistyczny wyzyskiwacz, uparty wyznawca anachronicz- nej religii i podstępny propagator modernizmu w kulturze. Powszechnie uważano go za obcego. Usuwany z normalnego społeczeństwa i wypycha- ny z ogólnoludzkiej wspólnoty, Żyd ze współobywatela przeobrażał się w straszydło, podczłowieka, w najlepszym razie osobnika niemile widzia- nego, by w końcu prawie wszędzie stać się ściganą zwierzyną. Jeszcze przed wybuchem drugiej wojny światowej działo się tak nie tylko na tych obszarach Europy, które znalazły się już pod rządami hitlerowców, ale w większości krajów kontynentu. W latach dwudziestych Żydzi europejscy wydawali się żywotną i dyna- miczną społecznością, przeżywającą wspaniały rozkwit. Po raz pierwszy w swoich dziejach zostali uznani za obywateli we wszystkich krajach, w których mieszkali. W dużej części kontynentu, zwłaszcza w zachodniej Europie i Związku Sowieckim, ambitna, pracowita klasa średnia pięła się szybko po drabinie społecznej. Żydzi, będący najlepiej wykształconą grupą etniczną w Europie, brylowali we wszystkich dziedzinach nauki, olśniewali w literaturze i teatrze, wyznaczali tętno życia muzycznego. W tej książce jednak nie zamierzam dokonywać przeglądu tak zwanego wkładu Żydów do europejskiej kultury i życia społecznego tego okresu. Są to sprawy po- wszechnie znane. W ciągu zaledwie dwóch dziesięcioleci sytuacja Żydów zmieniła się dia- metralnie. W 1939 roku, zanim jeszcze naziści podjęli decyzję o ludobójstwie, europejskie żydostwo znalazło się w kryzysie, który zagrażał jego dalszemu istnieniu. W wielu krajach Żydzi zostali pozbawieni praw obywatelskich i z wolna stawali się wyrzutkami społecznymi. Sytuacja demograficzna wyglądała ponuro; niektórzy ówcześni komentatorzy mówili wręcz o „raso- wym samobójstwie” Żydów. Masy żydowskie ze środkowowschodniej Euro- 11 py cierpiały straszną biedę – i powoli osuwały się w otchłań zupełnej nędzy. Żydzi, naród handlarzy, tracili zajęcie i stawali się zbędni, zarówno w Związku Sowieckim, który zlikwidował wolny rynek, jak w zmilitaryzowanych pań- stwach nacjonalistycznych, w których domagano się położenia kresu do- minacji Żydów w handlu. W ZSRS pozwolono przynajmniej, aby żydowski homo economicus stał się wzorowym stalinowskim robotnikiem; w Niem- czech, Polsce i Rumunii władze uważały, że Żydów nie da się zmienić, i dążyły do tego, aby opuścili oni kraj. Przyczyną tej sytuacji był przede wszystkim antysemityzm. Korzenie wrogości do Żydów są od dawna przedmiotem szczegółowych badań. Nie sposób mówić o Żydach w okresie międzywojennym, nie odwołując się do antysemityzmu, który tkwił głęboko w świadomości Europejczyków. W książce tej jednak skupiamy się na czym innym – na samych Żydach, nie ich prześladowcach. Antysemityzm zresztą nie tłumaczy do końca ówczesnego położenia Żydów. W dużej mierze padli oni ofiarą własnego sukcesu. Czy to w Związ- ku Sowieckim, Polsce, Niemczech, czy we Francji Żydzi szczerze deklarowali lojalność wobec państw, których byli obywatelami. Im bardziej jednak starali się wyzyskać swą nowo nabytą równość wobec prawa i włączali się w życie swojego kraju, tym większą budzili zazdrość i wrogość. Dlatego wielu pró- bowało całkowicie wtopić się w otoczenie, zatrzeć swe charakterystyczne cechy, stać się niezauważalnymi. Atakowani gwałtownie ze wszystkich stron, usiłowali ratować się, zrywając ze swoją społecznością. W rezultacie kultura żydowska zaczęła obumierać. Zmniejszała się liczba praktykujących Żydów, a ortodoksyjni wyznawcy judaizmu czuli się szczególnie zagrożeni. Kultura świecka, starająca się zastąpić religię w roli podstawy żydowskiej tożsamości, nie mogła wytrzymać konkurencji ze stro- ny kultur świata nieżydowskiego. Spoiwo kulturalne, od niepamiętnych czasów łączące Żydów, słabło. Znamiennym świadectwem tego procesu był zanik żydowskich języków, takich jak jidysz i judeo-hiszpański, którymi mówili Żydzi z, odpowiednio, północnowschodniej i południowowschod- niej Europy. Lata trzydzieste jednak to okres kryzysu ekonomicznego i uprzedzeń rasowych, toteż asymilacja i akulturacja, zamiast sprzyjać akceptacji Ży- dów przez otoczenie, wzbudziły do nich jeszcze większą nienawiść. Dlate- go w książce tej piszę o ludziach stojących w obliczu nierozwiązywalnego dylematu. Kim był Żyd europejski lat trzydziestych? A raczej, ponieważ pojęcie typu narodowego, etnicznego bądź religijnego, tak powszechne w oma- 12 wianym okresie, nie da się już dziś utrzymać – kim byli europejscy Żydzi? Czy byli zatomizowanymi jednostkami, czy też łączyły ich, a przynajmniej niektórych z nich, te same ideały, poglądy, wspomnienia, nadzieje i lęki – słowem, czy da się określić zbiorową żydowską mentalność? Jakie wy- znawali wspólne wartości? Czy mieli charakterystyczną kulturę albo ze- spół podkultur? Czy potrafimy wyróżnić żydowskie milieux: określone miejsca geograficzne, kręgi społeczne albo przestrzeń wspólnych wyobra- żeń? Jakie znaczenie można nadać takim pojęciom, jak żydowska literatu- ra, muzyka lub sztuka? Jak silne więzi wewnętrzne spajały żydowskie społeczności? Na ile Żydzi potrafili budować kapitał społeczny w postaci sieci instytucji (partii politycznych, organów przedstawicielskich, organi- zacji charytatywnych, szpitali, szkół, gazet i tak dalej), które wywierały wpływ na ich życie? Czy Żyd biernie poddawał się siłom otaczającego go wrogiego społeczeństwa, czy też sam lub wspólnie z innymi próbował ja- koś zapanować nad kapryśnym i groźnym losem? Przynajmniej na to ostatnie pytanie można od razu odpowiedzieć twierdząco, jeśli nawet efekt tych usiłowań był często tragicznie skromny w porównaniu z włożonym wysiłkiem. Europejskich Żydów lat trzydzie- stych wypada uznać za aktorów na scenie własnej historii, mimo że nadto często głoszono coś wręcz przeciwnego. Wszelkimi sposobami starali się oni znaleźć wyjście z sytuacji, która, jak wielu już dostrzegało, zagrażała ich fizycznemu istnieniu. Stali w obliczu wspólnego niebezpieczeństwa, lecz bynajmniej nie two- rzyli monolitu. Pod względem ekonomicznym byli skrajnie zróżnicowani: od nielicznej elity bajecznie bogatych plutokratów do mas ubogich han- dlarzy starzyzną, domokrążców i żebraków. Liczna mniejszość, głównie w środkowowschodniej Europie, trwała w ortodoksyjnej wierze; inni, zwłaszcza w zachodniej Europie i Związku Sowieckim, ulegli całkowitemu zeświecczeniu; większość, znajdująca się między tymi skrajnościami i za- chowująca silne związki z tradycją, praktykowała religię w taki sposób, jaki był dla niej najwygodniejszy. Żydzi udzielali poparcia rozmaitym orientacjom politycznym, ale żadna ideologia, w której pokładali nadzieje – liberalizm, socjalizm, syjonizm – nie mogła im zapewnić natychmiasto- wego ocalenia. Jeśli chodzi o utopijne plany osiedlenia się w różnych egzo- tycznych krajach, to one również nie poprawiły położenia szerokich rzesz żydowskiej ludności. W ciągu 1939 roku coraz więcej Żydów w Europie stawało się bezdom- nymi uchodźcami. Pozbawieni praw przysługujących obywatelom, byli de- 13 portowani i zamykani w obozach. Coraz liczniej trafiali za druty miejsc internowania i obozów koncentracyjnych – i to nie tylko w Niemczech, lecz na całym kontynencie, nawet w krajach demokratycznych, jak Francja i Holandia. Latem 1939 roku więcej Żydów przebywało w obozach le- żących poza granicami Trzeciej Rzeszy niż na jej terenie. Nie oznacza to, że taka sytuacja musiała nieuchronnie doprowadzić do masowego ludobójstwa. Starałem się, na ile było to możliwe i rozsądne, unikać oceniania ówczesnych wydarzeń z perspektywy czasu i pamiętać, że natury i skali przyszłej katastrofy nie przewidywali nawet ci, o których piszę – chociaż, jak zobaczymy, zaskakująco wielu Żydów przeczuwało nadciągającą zagładę. Mimo że w tytule występuje słowo „Europa”, a książka jest pod pewny- mi względami poprzedniczką mojej historii powojennego żydostwa euro- pejskiego (Vanishing Diaspora, 1996), to jednak dotyczy ona tych części kontynentu, które były okupowane przez hitlerowców i ich sojuszników w latach 1939–1945. Takie kraje, jak Wielka Brytania i Turcja, leżą poza zakresem mojego zainteresowania. Tak jak w Vanishing Diaspora, Żydzi występujący w tej książce są oso- bami, które uważały się za Żydów lub były za takich uważane przez oto- czenie. Ponieważ mówimy o okresie, kiedy rasowe, religijne i świeckie koncepcje żydostwa walczyły ze sobą na ideologicznej arenie i w duszach ludzi, tak szerokie określenie przedmiotu rozważań jest konieczne do zro- zumienia tego, co zarówno Żydzi, jak nie-Żydzi nazywali w tym czasie „kwestią żydowską”. Bo właśnie badając pogranicze kultur i fenomen „nieżydowskiego Żyda”, możemy dowiedzieć się najwięcej o aspiracjach, osiągnięciach i udrękach europejskich Żydów. Książka kończy się na wybuchu drugiej wojny światowej w Europie we wrześniu 1939 roku. Czytelnik jednak chciałby zapewne wiedzieć, co się stało z wieloma osobami, o których mowa wcześniej. Dlatego zdecydo- wałem się zamieścić Epilog, zawierający króciutkie biogramy tych osób z informacjami o ich późniejszych losach, o ile udało się je ustalić. Na temat ludobójstwa Żydów pod rządami hitlerowców istnieje już bardzo obfita literatura. Znamy dokładnie niemal każdą fazę operacji, podczas której naziści uśmiercali Żydów we wszystkich krajach okupowa- nej Europy. Natomiast znacznie mniej uwagi poświęcano dotąd światom, które przestały istnieć wraz ze śmiercią ofiar: prywatnemu życiu jednostek i rodzin oraz publicznej działalności instytucji i społeczności. To, co o nich dotychczas napisano, zbyt często było podyktowane sentymentalizmem lub partykularnym interesem. 14 Dlatego w książce tej staram się uchwycić realia życia w Europie w la- tach poprzedzających wojnę, czyli w czasie, gdy Żydzi, jak dziś wiemy, znaleźli się na skraju przepaści. Omawiam ich nadzieje i przekonania, lęki i ambicje, więzi rodzinne, stosunki wewnętrzne i zewnętrzne, twórczość kulturalną, rozrywki, pieśni, mody i upodobania, ubiory, dietę i, na ile to było możliwe, rzeczy, które nadawały ich życiu sens i czyniły to życie znoś- niejszym. Staram się przede wszystkim przywrócić pamięci historycznej zapomnianych mężczyzn, kobiety i dzieci, ożywić choć na chwilę tych, z których niebawem miały pozostać tylko „wyschłe kości”*. * Nawiązanie do Księgi Ezechiela, 37:1–2 („Potem spoczęła na mnie ręka Pana, i wy- prowadził mnie On w duchu na zewnątrz, i postawił mnie pośród doliny. Była ona pełna kości. I polecił mi, abym przeszedł dokoła nich, i oto było ich na obszarze doliny bardzo wiele. Były one zupełnie wyschłe”) [przyp. tłum.] 12 NARÓD WIELU KSIĄG Książka żydowska Słowo pisane miało w tradycji żydowskiej podstawowe znaczenie. Ręcznie pisane zwoje praw były najświętszymi przedmiotami w synagodze. Druko- wane tomy Talmudu, SZAS, zajmowały poczesne miejsce w szkołach tal- mud-tora, a także w domach ortodoksyjnych Żydów, o ile mogli oni sobie pozwolić na własny egzemplarz. W XVIII i XIX wieku wydawcy ksiąg hebrajskich, poświęconych prze- ważnie sprawom religijnym, wymyślili system prenumeraty, dzięki które- mu mogli z góry pokryć koszty publikacji dzieła. Książka sprzedawana w tym systemie zawierała listę prenumeratorów, przy czym obok nazwiska figurowała nazwa miasta, z którego pochodził nabywca. Dzięki temu wie- my, że kolekcjonerzy książek mieszkali nawet w najmniejszych sztetlach, bardzo odległych od dużych ośrodków kulturalnych. Niemal wszędzie odsetek osób piśmiennych wśród Żydów był wyższy niż w innych grupach ludności. Rozbieżność między poziomem piśmienności wśród Żydów i nie-Żydów najbardziej rzucała się w oczy w środkowo- wschodniej Europie, gdzie w latach trzydziestych wciąż nie umiało czytać i pisać od jednej czwartej do jednej trzeciej ogółu społeczeństwa. W 1939 roku w Związku Sowieckim 94 procent Żydów posiadało umiejętność czy- tania i pisania – najwięcej ze wszystkich grup etnicznych w ZSRS. Ten wysoki wskaźnik wynikał po części z urbanizacji; ale nawet w miastach społecz- ność żydowska miała najwyższy odsetek ludzi piśmiennych. Dane polskiego spisu powszechnego z 1921 roku, zgodnie z którymi wśród Żydów było więcej osób niepiśmiennych niż wśród nie-Żydów, nie oddają prawdziwego stanu rzeczy, ponieważ polscy ankieterzy, tak jak ich rosyjscy poprzednicy, nie uwzględniali umiejętności czytania lub pisania w języku jidysz lub hebrajskim1. W rzeczywistości większość żydowskich mężczyzn we wschodniej Europie umiała czytać i pisać po hebrajsku i w jidysz 251 oraz przynajmniej w jeszcze jednym języku; podobnie było z większością kobiet, choć w starszym pokoleniu zdarzało się więcej niepiśmiennych Żydówek. Wobec wysokiego poziomu piśmienności i nieproporcjonalnie dużego udziału w handlu nie może dziwić, że Żydzi odgrywali ważną rolę w branży wydawniczej. Takie firmy, jak S. Fischer w Niemczech, Calmann-Lévy we Francji i Emilio Treves we Włoszech, były na początku XX wieku czoło- wymi wydawnictwami w swoich krajach, publikującymi książki w językach narodowych tych krajów. Również we wschodniej Europie wielu Żydów pracowało w przemyśle wydawniczym i drukarskim. Tam jednak wydawali oni książki nie tylko w takich językach, jak polski i rumuński, ale też jidysz i hebrajski (oraz, na znacznie mniejszą skalę, judeo-hiszpański). Wraz z nadejściem haskali poszerzył się zakres publikowanej literatury hebrajskiej i rozpoczęto wydawanie książek świeckich, zarówno literatury pięknej, jak dzieł poświęconych zagadnieniom kulturalnym, społecznym i politycznym. Tymczasem pod koniec XIX wieku spod pras drukarskich zaczęły wychodzić tanie wydania popularnej literatury w języku jidysz. W sztetlu wędrowni księgarze sprzedawali sforim (książki religijne po hebrajsku lub aramejsku), kalendarze, majse-bichłech (zbiory opowiadań), Cene-rene, klasyczne powieści i opowiadania jidysz pióra Mendele Moj- chera Sforima, Szolema Alejchema i I.L. Pereca, popularne utwory takich autorów, jak Izaak Meir Dik, i książki od zawsze lubiane przez czytelni- ków, na przykład Centura wentura, czyli tłumaczenie na jidysz przygód Sinbada Żeglarza. Dlatego w każdym domu żydowskim, z wyjątkiem naj- biedniejszych, było przynajmniej kilka książek. Czytanie zaczynało się w bardzo młodym wieku. Dzieci żydowskie czy- tały te same książki, co ich sąsiedzi, może z wyjątkiem Ewangelii, ale po- nieważ były prawie w 100 procentach piśmienne i należały do cywilizacji słowa drukowanego, czytały więcej. Często sięgały też po książki przezna- czone specjalnie dla Żydów, w tym książki w języku jidysz. Były to skrócone wersje opowiadań Szolema Alejchema, żydowskie opowieści ludowe, bio- grafie sławnych ludzi, takich jak Nansen i Caruso, albo przekłady baśni braci Grimm, Oscara Wilde’a Dos Szternkind czy fantastyczna powieść Lucy Fitch Perkins o epoce kamiennej, The Cave Twins (jej przekład na jidysz ukazał się w Wilnie w 1939 roku)2. Książki te trafiały do wszystkich warstw żydowskiego społeczeństwa. Często wywierały głęboki wpływ na życie swoich czytelników. Młodzi mi- łośnicy książek mieli zwyczaj prowadzić pamiętnik, w którym zapisywali 252 swoje refleksje i wrażenia z lektury. Nawet ludzie biedni nierzadko wyda- wali pokaźne kwoty na książki. A jeśli nie mogli ich kupić, pożyczali je. Biblioteki Na początku XX wieku nawet całkiem małe społeczności żydowskie we wschodniej Europie chlubiły się posiadaniem biblioteki. Czasem były one finansowane przez gminę i znajdowały się przy synagodze lub domu na- uki, jak na przykład w galicyjskim Buczaczu. Dwunastoletni mieszkaniec tego miasteczka Szmulik Czaczkes (znany później jako Szmul Josef Agnon, autor książek w języku jidysz i hebrajskim, laureat literackiej Nagrody No- bla) otrzymał od gabaja (kierownika) zadanie uporządkowania i skatalo- gowania książek. Podobno wykonał je bardzo fachowo3, ale popełnił przy tym śmiertelny grzech każdego namiętnego czytelnika: na marginesach książek pozostawił swoje uwagi4. Inne biblioteki mieściły się przy stowarzyszeniach lub organizacjach, ortodoksyjnych, syjonistycznych lub lewicowo-jidyszystowskich. W Polsce w połowie lat trzydziestych tylko związana z Bundem Kultur-Lige miała podobno aż dziewięćset bibliotek. Sieć szkół hebrajskich Tarbut zorgani- zowała ich trzysta siedemdziesiąt. Gminy żydowskie w dużych miastach dysponowały własnymi bogatymi bibliotekami. Na przykład w 1936 roku Centralna Biblioteka Judaistyczna w Warszawie, założona przed z górą półwiekiem i posiadająca 35 000 książek, przeprowadziła się do nowej sie- dziby przy Wielkiej Synagodze na Tłomackiem. Instytucje te stawały się uniwersytetami biedoty i zaskarbiły sobie miłość czytelników. O Bibliotece imienia Mathiasa Straszuna w Wilnie, mającej pokaźny zbiór książek i rękopisów w języku hebrajskim i jidysz, poeta Abraham Suckewer napisał: „Było wiele bibliotek w Polsce, lecz Biblioteka Straszuna, z jej serdeczną i swojską atmosferą oraz życzliwym uśmiechem i urokiem jej kierownika, Chajkla Łuńskiego… nie miała sobie równych”5. Bibliotekę odwiedzało średnio dwieście trzydzieści osób dziennie, ale było w niej tylko sto miejsc. Czytelnicy często więc korzystali na zmianę z jedne- go miejsca. Jak wiele innych bibliotek żydowskich, Biblioteka imienia Stra- szuna była otwarta w sobotę, choć tego dnia nie wolno było robić notatek. Do samej liczby bibliotek nie należy przywiązywać zbyt dużej wagi. Nie- które istniały tylko kilka lat i miały żałośnie ubogi i zniszczony księgozbiór, składający się głównie z dziełek literatury popularnej. Nieliczne mogły sobie 253 pozwolić na zakup nowych książek i wiele musiało liczyć na dobre serce wydawców. Na przykład w 1929 roku Biblioteka imienia I.L. Pereca w Czortkowie w Galicji zwróciła się do wydawcy literatury jidysz w Chica- go z prośbą o darmowe przekazanie książek, ponieważ amerykańskie ceny są „tak zawrotne, że nie możemy nawet marzyć o ich kupieniu”6. I trzeba przyznać, że zagraniczne darowizny książek zdarzały się. Sprawozdanie biblioteki w Czortkowie z roku 1937 pokazuje zmianę preferencji językowych i gustów czytelniczych. W roku tym zbiory biblio- teki liczyły 2500 tytułów. W przeciwieństwie do wielu świeckich bibliotek żydowskich, czortkowska gromadziła tylko książki w języku jidysz, powo- łując się na to, że istnieją inne biblioteki, zarówno prywatne, jak publicz- ne, w których są książki polskie. Podobno jednak w Galicji niewiele osób interesowało się kulturą jidysz. W sprawozdaniu podkreślono, że w prze- ciwieństwie do innych bibliotek, w których czytelnikami byli w większości uczniowie i kobiety, 78,5 procent korzystających z biblioteki w Czortkowie stanowili dorośli mężczyźni. Według autorów sprawozdania wynikało to stąd, że dzieci w tym miasteczku, uczęszczające do polskich szkół państwo- wych, są „odległe od jidysz”. Co zaś tyczyło się kobiet, to wiele z nich nie umiało czytać w tym języku. Biblioteka zbadała poczytność książek w języku jidysz i polskim w mia- steczku; okazało się, że polskich czytelników jest 2,4 razy więcej niż jidysz. Blisko jedna trzecia książek przechowywanych w bibliotece została prze- łożona na jidysz z innych języków. Najpopularniejszym tytułem w latach 1934–1936, według liczby wypożyczeń, był zbiór opowiadań mało znanego pisarza jidysz z Chicago Moiseya Ghitzisa (być może jego chicagowski wydawca spełnił prośbę i bezpłatnie przekazał egzemplarz bibliotece). Kierownictwo biblioteki obliczyło też liczbę wypożyczeń przypadającą na jednego czytelnika: w 1934 roku rekordzista przeczytał, a w każdym razie wypożyczył 206 książek7. Na podstawie badań księgozbiorów żydowskich bibliotek w Warszawie z 1934 roku można ustalić preferencje językowe czytelników. Nieco ponad połowę zasobów stanowiły książki polskie. Książek w języku jidysz było znacznie mniej – trochę powyżej jednej czwartej całości8. Potwierdzało to, że pozycja jidysz słabnie, nawet w jego największym ośrodku w Europie. Nie należy sądzić, że biblioteki żydowskie istniały przede wszystkim po to, aby ułatwiać ludziom bezinteresowne dążenie do wiedzy. Prawie wszystkie miały orientację ideologiczną, od której zależał charakter mate- riałów udostępnianych czytelnikom. Co prawda w 1931 roku Poalej Syjon Lewica postanowiła znieść cenzurę w swoich bibliotekach, ale nawet uczony 254 o tak otwartym umyśle, jak Emanuel Ringelblum, choć warunkowo zgo- dził się z decyzją swojej partii, wyznaczył nieprzekraczalną granicę: książki zawierające propagandę bundowską i antysowiecką nie były włączane do księgozbioru9. Drastyczniejszy przypadek bibliotecznej cenzury, ukazujący ogrom wrogości między religijnymi a świeckimi Żydami, zdarzył się w sztetlu Radoń pod Wilnem. W 1926 roku uczniowie jesziwy imienia Chafeca Chaima wy- nieśli wszystkie książki ze świeckiej biblioteki żydowskiej w mieście. Zdarli z nich okładki, które złożyli w „sali tronowej” swego mędrca, a książki bez okładek wrzucili do pieców w jesziwie. W toku policyjnego śledztwa usta- lono powyższe fakty, ale sprawców nie wykryto. Władze jesziwy bynajmniej nie potępiły winowajców – wydały wręcz uczniom oficjalny zakaz ujawnia- nia śledczym ich nazwisk10. Świeccy Żydzi z miasteczka i wielu odległych miejsc potępili „wandali” i przyrzekli odtworzyć księgozbiór. Przekazywano na ten cel pieniądze i książki, między innymi wydanie Kapitału Marksa w języku jidysz. Z kolei zwolennicy jesziwy z gniewem odrzucali oskarżenia o palenie książek, uznając je za polityczne oszczerstwo, rzucane przez ludzi, którzy chcą zdy- skredytować „naszą prastarą kulturę żydowską, matkę wszystkich kultur na świecie”11. Max Weinreich z JIWO przyjechał do Radonia, aby zbadać sprawę na miejscu, i stwierdził, że incydent był kulminacją długiej walki uczniów jesziwy z biblioteką, z nowoczesną hebrajską szkołą Tarbutu, z amatorską trupą teatralną, „słowem, ze wszystkim, co nie zgadza się z du- chem Agudy”12. Sprawę rozdmuchali poza granice Radonia świeccy Żydzi, którzy uznali ją za wymarzoną okazję do nasilenia antyreligijnej propagandy. Sami mieszkańcy miasteczka przyjęli incydent znacznie spokojniej. W sporządzo- nym dziewięć lat później raporcie czytamy: „Miejscowa młodzież nie od- nosi większej korzyści z tej biblioteki. Z powodu kryzysu i braku widoków na przyszłość młodzi ludzie są na ogół apatyczni i nie przejawiają większe- go zainteresowania literaturą ani nauką”13. W Związku Sowieckim na początku lat dwudziestych książki hebraj- skie były dostępne w niektórych bibliotekach publicznych, później jednak zostały wycofane i ocalały tylko w zbiorach specjalistycznych. W począt- kach lat trzydziestych Mosze Zalcman odkrył w Kijowie żydowską biblio- tekę publiczną, do której jednak zaglądało niewielu czytelników, głównie „starsze osoby i uczeni prowadzący badania historyczne lub literackie”. Katalogi ciągle weryfikowano, a liczba dozwolonych książek malała. Ludzie bali się wypożyczać książki. Kto zaręczy, że następnego dnia książka ta nie 255 zostanie zakazana? A wtedy pozostanie dokument potwierdzający, że taki a taki czytał nielegalną dziś książkę14. Biblioteka imienia J.L. Pereca w Mińsku otrzymała w 1924 roku polece- nie wycofania z księgozbioru 2900 tytułów hebrajskich; co prawda zostało ono wykonane dopiero trzy lata później15. Pod koniec lat trzydziestych przechowywanie książek hebrajskich nawet w domu, zwłaszcza takich, które napisali autorzy uważani za antysowieckich, stało się ryzykowne. Biblioteki żydowskie istniały też w większości dużych skupisk Żydów w Europie. W Paryżu działało ich sześć, a każda związana była z innym ugrupowaniem politycznym; poza tym własną obszerną bibliotekę miał Alliance Israélite Universelle. W Salonikach wiele starych żydowskich bi- bliotek spłonęło w wielkim pożarze w 1917 roku. Powstały jednak nowe, między innymi Biblioteka Sosyalista, mająca judeo-hiszpańskie wydania dzieł marksistowskich klasyków. W mniejszych społecznościach sefardyj- skich o biblioteki było trudniej. Jeden z gości odwiedzających Bitolę w 1927 roku zauważył: „Królują tu przesądy i ciemnota… Książek jest bardzo nie- wiele, a Żydzi nie mają żadnej biblioteki”16. Kto korzystał z bibliotek, jak często i z jakim pożytkiem? Czytelnikami w Bibliotece imienia I.L. Pereca w Mińsku w 1926 roku byli wyłącznie mężczyźni, jeśli nie liczyć kilku młodych dziewcząt17. Z przeprowadzonych dziesięć lat później badań czytelnictwa wynika, że w ciągu jednego mie- siąca bibliotekę odwiedziło 1016 ludzi. Czytali oni klasyków literatury jidysz i najważniejszych sowieckich pisarzy tego języka, a także dzieła Szekspira i Nansena18. W Polsce do bibliotek często chodziła młodzież. Nastoletni Żydzi war- szawscy czytali średnio jedną książkę tygodniowo19. Według jednego z ba- daczy czytanie otwierało przed tymi młodymi ludźmi „drogę do poznania samego siebie, ale także ułatwiało [im] zerwanie z rodziną i wspólnotą”20. Książki często stawały się najlepszymi przyjaciółmi swoich czytelników, rozszerzały horyzonty, proponowały nowe wartości, zapoznawały z tema- tami tabu i ukazywały zakazane, ale kuszące światy. W miarę jak książki taniały, były łatwiej dostępne i stawały się własno- ścią publiczną, a nie prywatną, zmieniał się stosunek do nich. Żyd trady- cyjnie żywił szacunek do hebrajskiego słowa pisanego. Ksiąg religijnych nigdy nie niszczono ani po nich nie pisano; gdy upadły, podnoszono je i ca- łowano; kiedy wychodziły z użycia, grzebano je jak ludzi. Ale nowoczesny Żyd traktował książkę inaczej. Kierownik Biblioteki imienia Bronisława Grossera w Warszawie skarżył się w roku 1933, że „czytelnicy jidysz mają 256 zupełnie barbarzyński stosunek do książek. Fizyczny stan książki w biblio- tece jidysz nie da się porównać ze stanem książki gdziekolwiek indziej. Książki są podarte, zatłuszczone i popstrzone bazgrołami przez ludzi, któ- rzy albo przeklinają autora, albo kłócą się z jakimś przeciwnikiem poli- tycznym”21. Ale to bezceremonialne obchodzenie się z książką, godne potępienia z punktu widzenia bibliotekarza, było zapewne barometrem pasji, z jaką Żydzi w każdym wieku, ze wszystkich sfer, krajów i niezależnie od po- glądów oddawali się lekturze. „Sowietisz” Jak zauważył w roku 1939 roku krytyk żydowski Samuel Niger, wojny i re- wolucje w latach 1914–1921 zniszczyły „jedność i jednorodność”, którymi przed pierwszą wojną światową cechowała się literatura jidysz22. „Złoty wiek” tej literatury skończył się wraz ze śmiercią Pereca, Szolema Alej- chema i Mendele Mojchera Sforima, którzy odeszli podczas wojny. Odtąd istniały trzy główne ośrodki literatury jidysz: Polska, Stany Zjednoczone i Związek Sowiecki, przy czym ten ostatni odcięty był od pozostałych. W latach dwudziestych przez krótki czas wydawało się, że w Związku Sowieckim literatura jidysz ma największe szanse na przetrwanie i rozkwit. Trudności z utrzymaniem się z pisania na wąskim i bardzo konkurencyj- nym rynku literatury jidysz w krajach kapitalistycznych skłoniły kilku wy- bitnych pisarzy do powrotu z emigracji do Związku Sowieckiego. Skuszono ich obietnicą gwarantowanych zarobków, taniego i wygodnego mieszka- nia, publikacji i szerokiej dystrybucji ich dzieł. A jeśli chodziło o cenzurę, to czyż nie istniała ona w Polsce, jedynym innym prócz ZSRS kraju euro- pejskim, w którym mieszkała porównywalna liczba Żydów czytających w jidysz? I czyż w Związku Sowieckim nie było mniej antysemityzmu niż w Polsce? Wśród tych, którzy wybrali państwo sowieckie, kierując się tymi względami, znalazło się czterech wybitnych twórców. Wszyscy zapłacą później życiem za swoją decyzję. Poeta Dowid Hofsztejn wyjechał z Rosji w 1924 roku, gdy spadła nań oficjalna krytyka za popieranie nauki języka hebrajskiego. Przez dwa lata mieszkał za granicą, najpierw w Berlinie, a potem w Palestynie. W 1926 roku wrócił do Związku Sowieckiego. Na ogół wiernie podążał za linią partii i jego twórczość cieszyła się uznaniem. Ale to, że znalazł się na świeczniku, 257 nie uchroniło go przed atakami, a jego utworów przed ingerencjami urzędo- wych czynników. W 1929 roku zarzucono mu nacjonalizm. W następnym roku, kiedy otrzymał w prezencie z Ameryki maszynę do pisania marki Corona z hebrajskimi czcionkami, tajna policja zabrała mu ją na tygodnio- we badania. Jego wczesne wiersze wznowiono, usuwając z nich hebraizmy i dedykację dla Bialika. „Później skreślono wszystkie dedykacje – pisała wdowa po Hofsztejnie. – Nikt nie wiedział, co może nazajutrz spotkać człowieka, któremu poprzedniego wieczoru ktoś podarował wiersz…”23. Dowid Bergelson, urodzony w Ochrimowie, sztetlu na Ukrainie, stracił w dzieciństwie rodziców i był wychowywany w Kijowie przez starsze rodzeń- stwo. Przed pierwszą wojną światową zaczął publikować opowiadania w jidysz. W 1921 roku przeniósł się do Berlina, gdzie stał się najważniejszą postacią w małym kółku pisarzy jidysz. Chociaż sympatyzował z komuni- zmem, na razie pozostał w Niemczech. Ale po dojściu Hitlera do władzy znalazł się w trudnej i potencjalnie niebezpiecznej sytuacji. Jako tymcza- sowe wyjście wybrał emigrację do Danii, gdzie znalazł się w 1933 roku. Za- mierzał wyemigrować do Ameryki, lecz okazja jakoś się nie nadarzyła. Mógł wyjechać do Palestyny: dobrze znał język hebrajski i w młodości za- stanawiał się nawet, czy nie pisać w tym języku, a nie w jidysz. Ale w Pale- stynie pisarz jidysz miał jeszcze mniejsze szanse na sukces niż w Ameryce. W 1934 roku wrócił z rodziną do Moskwy. Decyzja wynikała po trosze ze względów ideologicznych, a po trosze praktycznych. Bergelson był wcześ- niej berlińskim korespondentem moskiewskiego dziennika „Emes”, a jego żona pracowała w sowieckiej misji handlowej w Berlinie. Sprzeciwiała się, jak mogła, powrotowi do Rosji. Wysiadając na dworcu w Moskwie, powie- działa: „Dokąd myśmy przyjechali? Przecież wszyscy tu zginiemy”24. Poeta, powieściopisarz i dramaturg Perec Markisz, urodzony w wołyń- skim sztetlu, w pierwszych latach po rewolucji działał w Kijowie, ale w końcu zamieszkał w Warszawie, gdzie został współzałożycielem pisma „Literarisze Bleter”. W 1926 roku wyjechał do Moskwy. Jego utwory zarówno w jidysz, jak w przekładach z tego języka cieszyły się w ZSRS dużą popularnością. Stał się wiernym zwolennikiem i gorliwym rzecznikiem sowieckiego syste- mu. W 1939 roku został nagrodzony Orderem Lenina. Ostatni z czwórki był zapewne najwybitniejszym pisarzem. Nazywał się Pinchas Kaganowicz i pisał wiersze oraz prozę po hebrajsku i w jidysz pod pseudonimem Der Nister („Ukryty”). O pochodzeniu tego pseudonimu wiele dyskutowano. Być może wziął się stąd, że Kaganowicz unikał służby wojskowej w carskiej Rosji. Możliwe też, że pseudonim miał na poły kaba- listyczne znaczenie dla pisarza, którego wczesne utwory, czasami określane 258 mianem symbolicznych, były pełne mistycznych aluzji. Der Nister opuścił Rosję w 1921 roku i tak jak pozostali przez kilka lat mieszkał w Berlinie. W 1926 roku wrócił do ZSRS i osiadł w Charkowie. Wielką, prawdopodobnie niedokończoną sagę rodzinną Der Nistera, Di miszpoche Maszber (Rodzina Maszberów), której pierwszy tom ukazał się w Moskwie w 1939 roku, nazwano „jednym ze szczytowych osiągnięć li- teratury jidysz” i „najbardziej niesowieckim i wewnętrznie wolnym utwo- rem prozatorskim w jidysz napisanym w Związku Sowieckim”25. Akcja powieści dzieje się w latach siedemdziesiątych XIX wieku, a jej treścią są wzajemne stosunki i duchowe zmagania trzech braci, z których jeden, przedstawiony z sympatią, należy do zwolenników bracławskich chasydów. Nie wiadomo dokładnie, co urzekło Der Nistera w chasydach; może był to ich mistycyzm, a może pisarz uważał, że cenzura sowiecka łatwiej przełk- nie chasydów z Bracławia, ponieważ nie obowiązywała ich wierność wobec dynastii ani dworu i zachowali bliższy niż inne sekty kontakt z demokra- tycznymi źródłami ruchu chasydzkiego. (Ilja Erenburg, znakomicie wy- czuwający granice tego, co dozwolone w literaturze sowieckiej, podczas wizyty w Polsce w 1927 roku zachwycał się chasydami z Bracławia)26. Aż trudno uwierzyć, że powieść o takiej tematyce została napisana i opubli- kowana w okresie wielkiej czystki w stalinowskiej Rosji. Przez pewien czas Der Nister cieszył się protekcją naczelnego redaktora „Emes”, Moisieja Litwakowa. Ale po rozstrzelaniu Litwakowa w 1937 roku znalazł się w wielkim niebezpieczeństwie. Graniczyło z cudem, że przeżył i (na razie) nadal pisał. W ostatnich latach modne stało się odkrywanie na nowo sowieckich pi- sarzy jidysz z lat trzydziestych i przywracanie blasku ich nazwiskom. Nie jest to pozbawione słuszności, bo na przykład wymieniona wyżej czwórka należy do olbrzymów „srebrnego wieku” literatury jidysz. A byli też inni. Nie należy jednak wyolbrzymiać liczby, poczytności i znaczenia sowieckich pisarzy jidysz. Mordechai Altshuler trafnie zauważa, że z 6376 żydowskich prozaików, poetów, dziennikarzy i redaktorów, uwiecznionych w sowiec- kim spisie powszechnym z 1939 roku, „tylko znikoma część tworzyła w języku jidysz”27. Przeważająca większość pisała po rosyjsku dla całego społeczeń- stwa sowieckiego, a nie dla żydowskich rodaków. Działalność wydawnicza w języku jidysz w Związku Sowieckim osiągnę- ła szczyt w 1932 roku, kiedy ukazało się 668 książek i broszur. W 1935 roku liczba ta zmalała do 437, przy czym wśród tych 437 tytułów było 213 prze- kładów z języka rosyjskiego, a także sporo podręczników szkolnych i książek propagandowych. Dzieła z zakresu literatury pięknej stanowiły niewielki 259 ułamek sowieckiej produkcji wydawniczej w języku jidysz. Jeśli pominąć beletrystykę, prawie nie publikowano w ZSRS książek jidysz o tematyce żydowskiej. Na przykład z trzydziestu sześciu prac historycznych, które ukazały się w 1932 roku, zaledwie trzy dotyczyły spraw żydowskich. W 1934 roku dwudziestu czterech pisarzy jidysz wzięło udział w pierw- szym Zjeździe Pisarzy Sowieckich, poprzedzonym pierwszym wszech- związkowym zjazdem pisarzy jidysz. Icyk Fefer, były redaktor naczelny charkowskiego pisma „Di Rojte Welt” i jego kijowskiego następcy, wygło- sił typowo wiernopoddańcze przemówienie. Jako rzecznik rzekomo pro- letariackich wartości i proste rejd (prostej mowy) skorzystał z okazji, aby napiętnować Szaloma Asza i innych niesowieckich pisarzy żydowskich, wśród nich niedawno zmarłego Bialika. Dopiero Maksim Gorki, nietykal- na éminence grise sowieckiej literatury, złożył hołd pamięci Bialika, „poety będącego prawie geniuszem”28. Josef Opatoszu, który przyjechał ze Sta- nów Zjednoczonych, wziął udział we wstępnym zebraniu, ale inni pisarze jidysz z zagranicy byli nieobecni; dowodziło to coraz większej izolacji so- wieckich twórców jidysz i w ogóle sowieckich Żydów. W latach dwudzie- stych sowieccy pisarze jidysz często prowadzili ożywioną korespondencję ze swymi confrères w innych krajach. W połowie lat trzydziestych nie ośmielali się wysyłać ani odbierać choćby pocztówki. Tworzyli zamknięte, odcięte od świata środowisko, ponieważ w ZSRS praktycznie nie wydawano żyjących autorów niesowieckich piszących w ji- dysz, z wyjątkiem członków partii komunistycznych i sympatyków komu- nizmu. Nie można też było legalnie sprowadzać ich dzieł. Ale nawet opublikowanie utworu w Związku Sowieckim nie oznaczało, że można go było wszędzie kupić. Jeden z pisarzy żalił się na łamach pisma literackiego „Sowietisz” w 1939 roku, że główne wydawnictwo jidysz na Ukrainie tak źle reklamuje i kolportuje swoje książki, że „rzadko widzi się choćby zwykłe ogłoszenie w naszych gazetach i pismach jidysz, nie mówiąc już o katalo- gach, biuletynach, ulotkach lub afiszach”29. Książek w języku jidysz, po- dobnie jak gazet, publikowano coraz mniej. W 1939 roku wydano w ZSRS tylko 339 książek jidysz. Izolację sowieckich jidyszystów ukazał w całej pełni międzynarodowy kongres kulturalny jidysz, który odbył się w Paryżu w 1937 roku. Przybyło nań stu dwóch delegatów z dwudziestu trzech krajów. Na sesji inaugura- cyjnej w Salle Wagram obecnych było 4000 osób. Kongres zorganizowali w większości działacze lewicowi, chociaż bundowcy w typowy dla siebie sposób zademonstrowali ideologiczną czystość i zbojkotowali imprezę. Ale mimo że lewica wciąż prowadziła politykę Frontu Ludowego, rzucał się 260 w oczy brak delegatów z jednego kraju: Związku Sowieckiego. Kiedy Wolf Wieviorka poskarżył się, że na tę sprawę opuszczono „tajemniczą zasłonę milczenia”, przewodniczący obrad dwukrotnie próbował odebrać mu głos30. Na kongresie poinformowano o utworzeniu międzynarodowej organi- zacji, IKUF (Altweltlicher Jidiszer Kultur Farband). Niektórzy uważali ją za kryptokomunistyczną, ale wśród jej przywódców byli też niekomuniści, jak na przykład Zalman Rajzen, redaktor naczelny „Wilner Tog”. IKUF głosił jedność narodu żydowskiego, twierdził, że żadne prawo nie może odmówić Żydom narodowego bytu, i deklarował, że „dzisiejsza kultura ży- dowska kontynuuje wszystkie humanistyczne i postępowe tradycje narodu żydowskiego, którego językiem jest jidysz”; stanowisko to (z wyjątkiem ostat- niego słowa) bardzo zbliżało organizację do syjonizmu31. Nowojorski „Forwerts (Jewish Daily Forward)” uznał IKUF za „komunistyczny podstęp w celu zdobycia żydowskich dusz”32. Ale komunizm bez poparcia sowiec- kiego nie był w latach trzydziestych atrakcyjnym programem, toteż żywot IKUF nie trwał długo. Buda Drugi najważniejszy w Europie ośrodek literatury jidysz też przeżywał trudne chwile. Do końca lat dwudziestych Polska była centrum produkcji wydawniczej w języku hebrajskim i jidysz. Ale wielki kryzys mocno za- chwiał kondycją przemysłu wydawniczego w Polsce i liczba publikowanych książek w języku jidysz spadła w 1932 roku do 222. W następnych latach sytuacja poprawiła się i w 1939 roku wydano 443 tytuły. Tak jak w Związku Sowieckim, wiele z nich było przekładami: jako jedna z ostatnich ukazała się słynna powieść Lawrence’a Der gelibter fun lejdi Czaterli (Kochanek lady Chetterley). Wydrukowane książki nie zawsze jednak znajdowały nabywców i branża wydawnicza publikująca w jidysz nadal znajdowała się w kryzysie: nakłady znacznie spadły i kilka wydawnictw zbankrutowało. Nowy Jork przejmo- wał od Warszawy rolę stolicy świata jidysz, a centrum twórczości w języku hebrajskim przeniosło się do Palestyny. W 1933 roku poeta Elias Szeps, piszący pod pseudonimem A. Almi, przyjechał do Warszawy po dwudziestu latach nieobecności. Podczas pobytu udzielił pismu „Literarisze Bleter” wywiadu, w którym żalił się na niski po- ziom kultury jidysz w Polsce: „Słyszę, że tu ludzie też wzdychają z rezygnacją, 261 tak jak w Ameryce… tu również książki w jidysz pleśnieją na półkach, tu również zapanował cynizm, brak wiary i apatia”. Istniejącą sytuację na- zwał dosadnie churbn (słowo używane na określenie katastrofy lub cało- palenia): „Nie ma co owijać w bawełnę” – oznajmił33. Wywiad wywołał gniewną ripostę Kadyi Molodowsky, ale dwa lata później ona sama wyje- chała z Warszawy w nadziei, że w Ameryce lepiej jej się powiedzie. Nie była wyjątkiem. Wielu wybitnych pisarzy jidysz pod koniec lat trzy- dziestych przeniosło się do Ameryki Północnej, włącznie z braćmi Izraelem Joszuą i Isaakiem Bashevisem Singerem. Coraz więcej współpracowni- ków „Literarisze Bleter” tworzyło nie w Polsce, lecz w Nowym Jorku, Los Angeles, Denver, Montrealu lub Toronto. Mimo to serce literatury jidysz wciąż biło w Europie, a dokładniej w Warszawie przy ulicy Tłomackie 13. Znajdowała się tu tak zwana Bude (buda), czyli siedziba klubu pisarzy jidysz. Położona w centrum żydow- skiej Warszawy i sąsiadująca z domem publicznym, Bude była miejscem spotkań czterystu członków klubu, którzy wymieniali plotki i wiadomości, zaciekle kłócili się i toczyli niekończące się dyskusje. „Najświętsze miej- sce” Bude, w którym królował portret I.L. Pereca, przeszło później do le- gendy, gdyż Isaac Bashevis Singer opisał je w wielu swoich utworach. Melech Rawicz, który podczas dziesięcioletniej pracy w wiedeńskim ban- ku zdobył duże doświadczenie administracyjne, od 1924 roku aż do swojej emigracji z Polski w połowie lat trzydziestych pełnił funkcję sekretarza klubu. Sam niezły pisarz, wprowadzał trochę porządku w kłótliwe i bałaga- niarskie środowisko pisarskie. Kiedy Singer przychodził do klubu, do jego stolika dosiadali się podob- ni mu początkujący literaci, każdy z własnymi planami, żalami, strapieniami. Jeden został pominięty przez krytyka, który zamieścił w piśmie literackim listę prozaików młodszego poko- lenia. Drugiemu pewien redaktor obiecał, że wydrukuje jego wiersz, lecz mijały miesiące, a wiersz wciąż leżał w szufladzie owego redaktora, albo może nawet tamten go zgubił34. Członkami klubu mogli być tylko uznani pisarze. „Uznanie” zależało raczej od wielkości dorobku niż od jego poziomu artystycznego: dziesięć opublikowanych wierszy, dwa opowiadania, pięćdziesiąt artykułów albo przekład książki. Po przyjęciu do klubu członkowie wiedli beztroskie życie. Taras klubowej siedziby stał się ich „letnią rezydencją”. Żywność była ta- nia, a dzięki uprzejmości kelnerki młody Singer mógł jadać na kredyt. 262 Pisarze jidysz w Polsce i innych krajach przywiązywali dużą wagę do postanowienia Międzynarodowego Pen Clubu z 1927 roku o utworzeniu „ośrodka jidysz” – jedynej grupy pisarzy w tym stowarzyszeniu nie opie- rającej się na kryterium terytorialnym. Ośrodek miał z początku siedzibę w Wilnie, bo nie chciał narażać się Związkowi Zawodowemu Literatów Polskich w Warszawie. Wkrótce jednak przeniósł się do Warszawy na ulicę Tłomackie 13. Uznanie przez Międzynarodowy Pen Club miało też swoją przykrą stronę, ponieważ pogorszyło i tak już trudne stosunki pisarzy jidysz z Polskim Pen Clubem, z którego praktycznie zostali oni wykluczeni. Większość wybitnych pisarzy jidysz tego okresu miała okazję wygłosić odczyt w klubie pisarzy. Sensację wzbudził Icyk Manger, prawdopodobnie najpopularniejszy poeta jidysz tych lat. Urodził się w Czerniowcach w 1901 roku – a raczej, jak sam pisał: „Urodziłem się na stacji kolejowej, między jednym miastem a drugim. Pewnie dlatego mam w sobie «demona włóczę- gi»”35. Mangera nazwano „ostatnim trubadurem jidysz”36. W 1929 roku przyjechał do Warszawy i był fetowany w klubie jako nowy głos rumuń- skiej jidiszkajt. W wywiadzie dla „Literarisze Bleter” ubolewał, że polscy i rumuńscy pisarze jidysz nie utrzymują ze sobą kontaktów. „Pierwszym salto mortale nad tą mityczno-fantastyczną klątwą – powiedział – jest moja obecna wizyta w Polsce”37. Tak mu się tu spodobało, że przez następne dziewięć lat mieszkał głównie w Polsce. Atmosfera w klubie rzadko bywała spokojna. Isaac Bashevis Singer za- ciekle spierał się z dziennikarzem Izaakiem Deutscherem, który, choć marksista, pisywał do burżuazyjnego, umiarkowanie syjonistycznego „Na- szego Przeglądu”. W listopadzie 1932 roku Deutscher został wyrzucony z Komunistycznej Partii Polski za nawoływanie do jedności lewicy w obli- czu zagrożenia faszyzmem; stał się w ten sposób jednym z pierwszych „przedwczesnych antyfaszystów”. Później został trockistą i bronił swoich poglądów podczas jednego z hałaśliwych zebrań w klubie pisarzy. Staliniści usiłowali go przekrzyczeć. Nazywali go renegatem, faszystą, zdrajcą, kapitalistycznym lizusem, imperialistycznym mordercą, prowokatorem. Lecz Deutscher miał potężny głos. Walił pięścią w podium, a jego trockistowscy słuchacze zachęcali go burzliwym aplauzem. Ciskał gromy na stalinistów i pra- wicowych socjalistów, na faszystów oraz takie rzekome demokracje, jak Ame- ryka, Anglia i Francja38. W 1939 roku Deutscher wyemigrował do jednej z tych „rzekomych de- mokracji” i do końca życia mieszkał wygodnie w Anglii. 263 Pod koniec lat trzydziestych klubowi groził rozpad, bo między pisarzami lewicowymi a burżuazyjnymi raz po raz wybuchały konflikty. Starzy człon- kowie zirytowali się, gdy młodzi, żarliwi radykałowie kazali im wyłączyć patefon, mówiąc, że muzyka przeszkadza im w politycznej dyskusji. Bufet został zamknięty, bo pisarze woleli jadać w kawiarni Piccadilly. Latem 1938 roku klub przeniósł się do nowej siedziby przy ulicy Granicznej 11. Otwarto ją z wielką pompą, a uroczystość uświetniła gwiazda filmowa Molly Picon i aktorka Ida Kamińska. Ale kilka miesięcy później klub znów znalazł się w poważnych kłopotach finansowych i groziła mu likwidacja. Bibliograf Brad Sabin Hill ustalił tytuły ostatnich książek żydowskich opublikowanych w Polsce tuż przed wybuchem wojny. Według niego ostat- nim uczonym dziełem rabinicznym było Baruch sze-amar, zbiór hebraj- skich studiów liturgicznych, w tym komentarza do talmudycznego traktatu Awot. Wydał go w Pińsku Baruch Epstein, jeden z czołowych talmudystów tego okresu. Jeśli chodzi o dzieła z zakresu świeckiej literatury jidysz, to ostatni ukazał się prawdopodobnie zbiór szkiców literackich Kritisze minjaturn, będący debiutem urodzonego w Niemczech młodego krytyka Josefa Wulfa. Został wydrukowany w Warszawie latem 1939 roku, ale był zapewne przeznaczony do późniejszej dystrybucji, bo nosi datę 1940. Eg- zemplarz wysłany do pisarza jidysz mieszkającego w Ameryce jest chyba jedynym, który się zachował39. Villa Shalom Zdecydowanie najpopularniejszym pisarzem jidysz tego okresu był Sza- lom Asz. W bibliotece czortkowskiej w każdym roku dekady 1928–1937 najczęściej wypożyczano jego książki40. Był jednym z niewielu pisarzy jidysz, którzy mogli żyć tylko z pisania, i to żyć na wysokiej stopie. A także jedy- nym, który mógł sobie pozwolić na kupno willi na francuskiej Riwierze („Villa Shalom”). Ubrany w szlafrok w kolorowe kwiaty witał porannych gości w ogrodzie z widokiem na morze. Był w istocie jedynym pisarzem jidysz w latach trzydziestych, który zyskał prawdziwą sławę. W swoim długim życiu Asz przebył drogę od tradycyjnego społeczeń- stwa żydowskiego do nowoczesności, drogę, którą przeszło wielu ludzi z jego pokolenia. Zaczął pisać po hebrajsku, za namową I.L. Pereca (tak w każdym razie głosi legenda) zmienił ten język na jidysz, a skończył jako pisarz czytany przede wszystkim w niemieckich i angielskich przekładach. 264 Jego pierwsza nowela, opublikowana w 1904 roku, nosiła tytuł A Sztetl. Późniejsze powieści i sztuki zawierały śmielsze (niektórzy twierdzą nawet, że nieobyczajne) treści. Dramat Got fun nekume (Bóg zemsty), wystawio- ny przez Maxa Reinhardta w Berlinie w 1907 roku, opowiadał o miłości lesbijskiej i prostytucji i wywołał skandal w kilku krajach. „Spal go, spal go!” – krzyczał ponoć Perec, gdy Asz przeczytał mu utwór41. Asz pisał z wielkim rozmachem narracyjnym, postacie malował żywo, choć często dość grubą kreską, świetnie umiał oddać różnice społeczne i miał doskonały słuch językowy. Być może z powodu jego ogromnej popularności niektórzy krytycy wybrzydzali, że stara się epatować czytelników, jest tanim moralistą, a jego utwory nie mają dużej wartości. Mówiono o nim, że pisał w jidysz tak, jakby język ten był jego osobistym wrogiem42. Według Isaaca Bashevisa Singera Asz na zawsze pozostał „wieśniakiem”, a jego opowia- dania „uosabiały patos prowincjusza, któremu po raz pierwszy pokazano wielki świat”43. Irving Howe uważał, że „Asz połączył dwa nurty tradycji ji- dysz: tendencję do idealizowania przeszłości, kąpania jej w świetle szaba- sowych świec, i skłonność do romantycznego patosu”. Howe uznaje go za prozaika „nie najwyższego lotu, mającego rodzaj «siły pisarskiej», która zdobywa mu serca prostych czytelników”, i dodaje, że „dzięki talentowi jego tłumacza, Maurice’a Samuela, utwory Asza często lepiej brzmią po angielsku niż w jidysz”44. Asza atakowano również z innych powodów. Ortodoksom naraził się potępieniem rytuału obrzezania (choć nie on jeden go krytykował – zga- dzał się z nim na przykład Szymon Dubnow, który nie wziął udziału w bris swojego syna). Mosze Zalcman odwiedził kiedyś Asza we Francji z grupą młodych komunistów i zarzucił mu „gloryfikację” reżimu Piłsudskiego oraz to, że w swojej twórczości nie popiera walki proletariatu. Asz, który miał krewki charakter, obraził się i wyrzucił gości za drzwi: „Nie znam was i nie chcę was znać. Nie widzę was i nie chcę was widzieć”45. Zalcmanowi wtórował Izaak Deutscher, narzekając na łamach komunistycznego „Mie- sięcznika Literackiego”, że „żydowska burżuazja otacza Asza kultem”. Zdaniem Deutschera należy to tłumaczyć „nie tylko faszystowskimi walo- rami jego beletrystyki”, ale także działalnością Asza „na terenie tak zwa- nych polsko-żydowskich stosunków”46. W 1938 roku Asz wyjechał do Stanów Zjednoczonych, a w następnym roku opublikował Męża z Nazaretu, pierwszy tom trylogii poświęconej twórcom chrześcijaństwa. Powieść miała świetne recenzje w prasie anglo- języcznej i stała się wielkim bestsellerem w krajach anglosaskich. Żydzi jednak przyjęli ją wrogo. „Hajnt”, który wcześniej drukował w odcinkach 265 większość powieści Asza, tę odrzucił. Nowojorski „Forwerts” przerwał druk odcinków, a redaktor gazety rozpoczął na Asza nagonkę, w wyniku której żydowscy czytelnicy na zawsze odwrócili się od pisarza. Zarzucał mu skłonności chrystianizacyjne i zdradę narodu żydowskiego w najtrud- niejszej dla niego chwili. Asz, marzący naiwnie o doprowadzeniu do eku- menicznego zbliżenia obu religii, poczuł się bardzo skrzywdzony. Uważał powieść za swoje „największe osiągnięcie” i ogłosił się „ofiarą własnej twór- czości”47. Kilku krytyków żydowskich, zwłaszcza Samuel Niger, podzielało tę opinię, ale ich głosy utonęły w zgiełku wyzwisk. Jednakże w całej sprawie chodziło o coś więcej niż tylko o obrazę uczuć religijnych. Ani Jesus of Nazareth Josepha Klausnera, wydany po raz pier- wszy po hebrajsku w 1922 roku, ani Jésus, raconté par le Juif Errant (1933) francusko-żydowskiego pisarza Edmonda Flega nie wywołały tak gwałtow- nych emocji. To samo dotyczy obrazu Chagalla Białe ukrzyżowanie, który powstał w tym samym mniej więcej czasie, co powieść Asza. Większość kry- tyków pisarza można nazwać niereligijnymi Żydami. Ich największe obu- rzenie, jak przypuszcza jeden z autorów, wzbudziło nie to, że Asz rzekomo zdradził judaizm, ale że jakoby zdradził jidiszkajt, publikując książkę naj- pierw w przekładzie angielskim48. Asz jednak twierdził, że jest nie tylko żydowskim, lecz uniwersalnym twórcą. Przynajmniej na podstawie międzynarodowej popularności swo- ich utworów i licznych przekładów na języki obce miał większe prawo do takiej opinii niż inni pisarze jidysz tego okresu. Ale zarówno krytyka, jak obrona pisarza skłaniają do zastanowienia nad ogólniejszą kwestią: kim właściwie był pisarz żydowski i jakie miał obowiązki wobec swego narodu i języka. Ucieczka do nowoczesności Poeci i prozaicy piszący w językach żydowskich, takich jak hebrajski i jidysz, byli twórcami żydowskiej kultury. Ale czy pisarz, który nie tworzył w tym języku, też mógł uchodzić za jednego z jej budowniczych? Czy taki twórca pochodzenia żydowskiego, piszący o sprawach nieżydowskich, należał do ekipy budowlanej, czy też pracował na innej budowie? Czy w ogóle pisarz musiał być Żydem, aby być żydowskim pisarzem? Na te pytania, które uczeni i krytycy roztrząsali bez końca, choć nie zawsze z pożytkiem, łatwiej odpowiedzieć, gdy umieści się je w biograficznym 266 i historycznym kontekście. Pojęcie szczególnej żydowskiej wrażliwości to fatamorgana, która wielu krytyków zawiodła donikąd. Pisarze żydowscy tego okresu, nie tworzący w żydowskich językach, byli na ogół uważani za twórców żydowskich, choć, tak jak Asz, większość z nich nie rozumiała tego określenia w wąskim lub wykluczającym znaczeniu. Niektórzy woleli nie uważać się wcale za pisarzy żydowskich. Największy z nich w styczniu 1914 roku zapisał w dzienniku: „Co mam wspólnego z Żydami? Ledwie coś wspólnego mam z sobą samym i powi- nienem bym cichutko przystanąć w kącie, zadowolony z tego, że mogę od- dychać”49. Ale życia i twórczości Franza Kafki nie sposób zrozumieć, nie odnosząc się do jego samoświadomości własnego żydostwa, jego zainte- resowania sprawami żydowskimi i refleksji nad sytuacją Żydów w świecie. W 1923 roku (prawdopodobnie – dokładnej daty nie znamy) napisał do swojej ostatniej miłości, Mileny Jesenskiej: Całe popołudnia spędzam teraz na ulicach i pławię się w nienawiści do Żydów. Słyszałem tu kiedyś, jak ktoś nazywał Żydów prašive plemeno. Czy nie jest zro- zumiałe, że odchodzi się z miejsc, gdzie się jest tak znienawidzonym (nie trzeba na to syjonizmu ani poczucia narodowej wspólnoty). Bohaterstwo polegające na tym, żeby jednak zostać na miejscu, jest bohaterstwem karakonów, których też nie można wytępić w łazience50. Nie tylko Kafka porównywał Żydów do robactwa. Był to stały motyw antysemickiej propagandy. Różnica polegała na tym, że Kafka, w przeci- wieństwie do antysemitów i innych autorów żydowskich języka niemiec- kiego, którzy pisali tak czasami o Ostjuden, był zdecydowanie po stronie karakonów. Nahum Glatzer pisze: „Zachodnioeuropejski Żyd zrzucił brzemię tradycji. Ale Kafka uważał, że – przynajmniej częściowo – nie na- leży do tej pozbawionej tradycji, wykorzenionej wspólnoty”51. Znacznie bardziej utożsamiał się z Ostjuden. Kiedyś, natknąwszy się na stu żydow- skich uchodźców wojennych ze wschodniej Europy w żydowskim ratuszu w Pradze, napisał: „Gdybym mógł wybierać, kim chcę być, chciałbym być małym chłopcem żydowskim ze wschodniej Europy siedzącym w kąciku”52. Cień Kafki padał na modernistycznych pisarzy żydowskich w Europie lat trzydziestych, może przede wszystkim na Brunona Schulza, którego na wpół autobiograficzne utwory napisane są w dużej mierze z punktu widzenia „małego chłopca żydowskiego ze wschodniej Europy siedzącego w kąciku”. Nauczyciel, rysownik i autor opowiadań, takich jak Ulica Krokodyli, w któ- rej stworzył czarodziejski, fantastyczny obraz swego galicyjskiego miasta 267 rodzinnego, Drohobycza, Schulz przeobraża to, co powszednie, w to, co egzotyczne, i vice versa. Chociaż rzadko porusza sprawy żydowskie wprost, jego twórczość pełna jest aluzji do problemów małomiasteczkowych Ży- dów polskich i do ogólniejszych zagadnień egzystencjalnych interesu- jących Żydów w latach trzydziestych. Kreuje on, tak jak Kafka, własny świat, zarazem żydowski i uniwersalny. Schulz należał do kilku wybitnych pisarzy żydowskich w Polsce, którzy woleli pisać po polsku niż w jidysz. Zresztą najważniejszy warszawski tygo- dnik kulturalny, „Wiadomości Literackie”, miał tylu współpracowników żydowskiego pochodzenia, że czasami nazywano go pismem żydowskim. Trzech innych pisarzy polskich tego okresu czuło się zmuszonych, chcąc nie chcąc, do zajęcia stanowiska w sprawie swego żydowskiego pochodze- nia. Poeta i satyryk Julian Tuwim również często pisywał do „Wiadomości Literackich”. Krytykował „czarną hałastrę chasydzką”, lecz atakował też antysemickie stereotypy53. „Nie zaprzeczam, że jestem Żydem, ale tylko z pochodzenia” – oświadczył w artykule na łamach „Nowego Dziennika” w 1935 roku54. „Największa ma tragedia – to, że Żydem jestem” – pisał, lecz dalej w tym samym wierszu przyznawał się do dumy z tego, że jest „sy- nem ludu najstarszego – mesjanizmu zaród”55. Czy była to ironia czy ambi- walencja? Jak w wielu podobnych wypadkach, zapewne jedno i drugie. Wyraźniejsze rozdwojenie występuje w twórczości Brunona Jasieńskie- go, futurystycznego poety i powieściopisarza, który przeszedł na chrześci- jaństwo, a potem został marksistą. W 1925 roku wyemigrował do Paryża, gdzie w słynnej Café du Dôme spotykał się z Ilją Erenburgiem i innymi le- wicowymi pisarzami. Mimo że pisał po polsku, z sympatią odnosił się do ji- dysz, twierdząc, że został „oderwany od [jidysz] przez ojca”56. W 1929 roku został wydalony z Francji, ale ponieważ nie mógł wrócić do Polski, schronił się w Związku Sowieckim. W 1937 roku został tam aresztowany, a w na- stępnym roku skazany na śmierć i rozstrzelany. Innym poetą futurystycznym w Polsce lat dwudziestych był Aleksander Wat. Wychował się w rodzinie umiarkowanie religijnej, ale nie otrzymał żydowskiego wykształcenia. Mimo że wybrał asymilację w kulturze polskiej, jego wczesna poezja, bluźniercza i groteskowa, zawiera ślady kabalistycz- nego mistycyzmu, a w niektórych utworach prozą pojawiają się wątki ży- dowskie. W późniejszych latach Wat tak podsumował swój stosunek do własnego pochodzenia: „Nigdy nie czułem się Polako-Żydem czy Żydo- -Polakiem… Zawsze czułem się Żydem-Żydem i Polakiem-Polakiem (jak by się powiedziało po francusku). Jednocześnie trudne do wyjaśnienia, ale prawdziwe. Zawsze byłem dumny (o ile wolno w ogóle być dumnym 268 z przynależności do tej czy innej grupy ludzkiej), że jestem Polakiem, że jestem Żydem. A także zrozpaczony, że jestem Polakiem, że jestem Żydem. Fura nieszczęść!”57. Podobną deklarację mógł złożyć Ilja Erenburg, oprócz Izaaka Babla najbardziej znany pisarz sowiecko-żydowski tego okresu. Erenburg uzy- skał niezwykły przywilej – mógł podróżować z dość dużą swobodą między Moskwą a Paryżem, w którym mieszkał przez większość dwudziestolecia 1921–1940. W latach trzydziestych był korespondentem „Izwiestii” w Pa- ryżu, a podczas wojny domowej w Hiszpanii pisał relacje z frontu. Kiedy w 1934 roku jego przyjaciel, poeta Osip Mandelsztam, został aresztowany, Erenburg wr
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

W przededniu. Żydzi w Europie przed drugą wojną światową
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: