Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00265 005514 13090842 na godz. na dobę w sumie
Wakacje w RPA - ebook/pdf
Wakacje w RPA - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 160
Wydawca: National Geographic Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7596-410-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> przewodniki >> podróże
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

To seria książek o podróżach i subiektywnych doświadczeniach autorki, prezentująca świeże spojrzenie na odwiedzane przez nią kraje. Olga Morawska pokazuje miejsca ważne w jej życiu. Poza opisami przygód, są tu także informacje o kraju, miastach, historii, sławnych ludziach, smacznych potrawach oraz zabawnych, i nie tylko, nawykach mieszkańców.

Jest to opowieść o kraju, w którym miałam szczęście mieszkać przez kilka miesięcy.
Oprócz zaprezentowania subiektywnego wyboru tego, co w RPA koniecznie trzeba zobaczyć, co warto zjeść i jakie sporty uprawiać, starałam się także opowiedzieć o trudnej historii tego jakże ciekawego państwa.
Książka mówi również o tym, jakie zwierzęta wchodzą w skład tak zwanej afrykańskiej “wielkiej piątki”, gdzie można nurkować z żarłaczami białymi, a gdzie oglądać wieloryby, dlaczego pustynie są tak urzekające oraz czy w południowej Afryce można w jeden dzień zostać znawcą win.


Republika Południowej Afryki jest na wyciągnięcie ręki. Warto się odważyć i tam pojechać.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

ma(cid:227)e wielkie podróze Wydawnictwo G+J RBA Sp. z o.o. Co. Spółka Komandytowa Licencjobiorca National Geographic Society ul. Marynarska 15, 02-674 Warszawa Dział handlowy: tel. 22 360 38 41-42 Sprzedaż wysyłkowa: tel. 22 360 37 77 Tekst: Olga Morawska Redakcja: Joanna Grześkowiak-Stepowicz Korekta: Dorota Sideropulu Projekt okładki: studio grafi czne aorta/www.aorta.com.pl Projekt grafi czny, skład i łamanie: Hanna Szeliga-Czajkowska Redaktor prowadząca: Małgorzata Zemsta Redaktor techniczny: Mariusz Teler Zdjęcie Olgi Morawskiej na okładce: Mariusz Martyniak / www.matys-studio.com; pozostałe zdjęcia na okładce: Shutterstock Zdjęcia wewnątrz: archiwum autorki; Wikipedia. Copyright for the edition branded by National Geographic © 2012 National Geographic Society. All rights reserved National Geographic i żółta ramka są zarejestrowanymi znakami towarowymi National Geographic Society. Text © 2012 by Olga Morawska ISBN 978-83-7596-410-3 Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kopiowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych – tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich. Wstęp Podróżowałam, od kiedy rodzice pozwolili mi na sa- modzielność. Przez jakiś czas nawet myślałam, że spę- dzę życie, zmieniając co kilka miesięcy lub lat miejsce zamieszkania. Wszystko potoczyło się inaczej. I teraz już za nic nie wybrałabym życia w podróży, bo dom, bo synowie i – co za tym idzie – stabilizacja, a także pewna przewidywalność wydarzeń są dla mnie najważniejsze. Jednakże wciąż lubię wyjazdy, pociąga mnie poznawa- nie nowego, a od niedawna lubię również wracać do miejsc, które już poznałam. Moja mama często ze mnie żartuje: „Zawsze twierdzisz, że lubisz siedzieć w domu, a jak masz zostać choćby na pięć minut, to jesteś chora i już wymyślasz, gdzie by tu pojechać...” To prawda – wciąż wymyślam, gdzie by tu pojechać. I nigdy nie kończy się tylko na pomyśle. Jeżdżę, zwie- dzam, poznaję... Dlaczego Republika Południowej Afryki? Z wielu powodów. Dlatego, że są tam ogromne, niezamieszka- ne przestrzenie, po których podróżując, człowiek czuje się wolny. Dlatego, że różnorodność i bogactwo fl ory i fauny oszałamia. Dlatego, że plaże z białym piaskiem ciągną się przez ponad 2000 km. Dlatego, że RPA to mieszanka kultur europejskiej, afrykańskiej i azjatyc- kiej, a ich wzajemne przenikanie się można zobaczyć, poczuć i posmakować dosłownie wszędzie. Dlatego, że w RPA znajdują się największe na świecie złoża diamen- tów i złota, zaś z ich odkryciem wiążą się awanturnicze 5 historie, które zawsze mnie pociągały. Dlatego, że są tu przepiękne góry, których szczyty osiągają wysokość bli- sko 3500 m n.p.m. Dlatego, że można tu nurkować, sur- fować, żeglować, spływać kajakiem, skakać na bungee, wspinać się i wędrować tysiącami urozmaiconych tras trekkingowych. Dlatego, że chcę pokazać ten kraj rodzi- nie i przyjaciołom, bo nie można nie być… w RPA. Do tej pory nie udało mi się dotrzeć do Parku Trans- granicznego Kgalagadi, który leży w północnej części RPA i w Botswanie. Nie byłam też, niestety, w trzecim co do wielkości kanionie na świecie – w kanionie rze- ki Blyde. O miejsca te postanowiłam zapytać osoby, dla których Afryka jest drugim domem. Miłego czytania! I do zobaczenia w podróży! Południowoafrykański niezbędnik Położenie geograficzne Republika Południowej Afryki leży na południowym krańcu Afryki. Otoczona jest oceanami Atlantyckim i Indyjskim, od północy graniczy z Namibią, Botswaną i Zimbabwe, od wschodu z Mozambikiem i Suazi. We- wnątrz RPA leży niezależne, aczkolwiek silnie gospo- darczo powiązane z nią państwo – Lesotho. Większą część kraju zajmuje płaskowyż Weld Wysoki, którego wysokość dochodzi do 2000 m n.p.m. RPA leży na półkuli południowej, układ pór roku jest tu odwrotny niż w Europie: kiedy u nas jest zima, tam jest lato, u nas wiosna, a tam jesień i tak dalej… Klimat W RPA jest kilka stref klimatycznych. Na klimat za- chodniego wybrzeża wpływa zimny Prąd Benguelski, w okolicach Przylądka Dobrej Nadziei panuje klimat śródziemnomorski, na północ od przylądka zmienia się na półsuchy kontynentalny, a w głębi kraju panuje suchy kontynentalny. Na wschodnie wybrzeża oddzia- łuje natomiast Prąd Mozambicki, który przynosi ciepłe masy powietrza znad Oceanu Indyjskiego, dlatego pa- nuje tutaj wilgotny, subtropikalny klimat. 7 Ustrój polityczny RPA jest republiką demokratyczną. Na czele rządu stoi prezydent, obecnie jest nim Jacob Zuma, jeden z lide- rów Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC). RPA podzielona jest na dziewięć prowincji. Ludność Populacja RPA wynosi około 50 milionów. Około 79,5 to ludność afrykańska, 9 stanowi ludność pochodze- nia europejskiego, kolejne 9 to ludność etnicznie mie- szana, tzw. Kolorowi, a 2,5 – Azjaci pochodzący głów- nie z Indii. Język W RPA obowiązuje 11 języków urzędowych – są to an- gielski, afrikaans, zulu, swazi, ndebele, soto, pedi, tson- ga, tswana, venda i kosa. Niemal wszędzie można się porozumieć po angielsku. Waluta Obowiązującą walutą jest rand południowoafrykański. We wszystkich dużych sklepach i restauracjach akcep- towane są polskie karty płatnicze i kredytowe. W RPA turyści z Polski mogą ubiegać się o zwrot podatku VAT. Należy zbierać wszystkie paragony za zakupy i następ- nie przy wylocie do Europy udać się do punktów „Tax Free Refund”, w których trzeba przedstawić rachunki. Zwrot podatku zazwyczaj jest natychmiastowy. W przy- padku większych kwot zwrot dokonywany jest przele- wem na kartę kredytową. 8 Jak dojechać Nie ma bezpośrednich połączeń z Polski do RPA. Re- gularne, codzienne loty odbywają się z Amsterdamu i Frankfurtu nad Menem. Przekraczanie granicy Dokumentem uprawniającym Polaków do podróżo- wania po RPA jest paszport. Na jego podstawie Polacy mogą przebywać w RPA do 30 dni, a jeśli chcą zostać dłużej, muszą wystąpić o wizę. Sprawami wizowymi zaj- muje się Ambasada RPA w Warszawie. Sklepy Sklepy w RPA zazwyczaj otwarte są od poniedziałku do piątku w godzinach 8.00- 18.00, zaś w soboty i niedziele w godzinach 9.00-16.00. Ceny Koszty życia w RPA są obecnie porównywalne do tych w Polsce. Znacznie tańsza jest benzyna i alkohol. Kupu- jąc pamiątki na targach, warto negocjować ceny. Restauracje i puby Ceny w restauracjach i pubach są również zbliżone do cen w Polsce. Telefony komórkowe W miastach i na głównych szlakach turystycznych łącz- ność jest bardzo dobra, problemy mogą być w parkach narodowych. Koszt połączenia jest jednak wysoki – za minutę rozmowy (w zależności od operatora) trzeba za- płacić około 8 PLN, a za wysłanie SMS – 1,5 PLN. 9 Internet Internet dostępny jest w hotelach, w miastach działają także kawiarenki internetowe. Bezpieczeństwo i podróżowanie w pojedynkę RPA nie jest zaliczana do bezpiecznych krajów. Dlatego warto zachować ostrożność: po zmroku lepiej nie wy- chodzić na ulice (może poza Kapsztadem) i nie podró- żować, zawsze należy omijać podejrzanie wyglądające dzielnice. Komunikacja We wszystkich dużych miastach działa komunikacja miejska, przeważnie jest to sieć autobusów. Niemniej jednak większość mieszkańców jeździ samochodami. Dobrze rozwinięta jest sieć połączeń autokarowych i sa- molotowych między miastami. Istnieją także połącze- nia kolejowe, ale poza okolicami Kapsztadu nie poleca się turystom podróży pociągiem. Zwiedzanie z dziećmi RPA jest niewątpliwie atrakcyjnym miejscem dla dzieci. Są tu piękne, piaszczyste plaże, ciepły Ocean Indyjski, słonie, żyrafy i inne egzotyczne zwierzęta, które można obserwować w rezerwatach przyrody, jest także pusty- nia i góry, po których można wędrować. Uważam, że warto zabrać dzieci do Afryki, ale raczej gdy są już na tyle duże, że wielogodzinna podróż samochodem nie stanowi dla nich problemu. 10 Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w RPA Referat Konsularny RP mieści się w Pretorii przy 14 Amos St., Colbyn 0081, telefon +27 12 430 96 25. W Durbanie, Maputo, Lusace i Harare są konsulaty ho- norowe. Więcej informacji na: http://www.poland.co.za Daleko, bardzo daleko… Afryka? Po raz pierwszy o prawdziwej Afryce usły- szałam od mojej koleżanki chyba jeszcze w liceum. Sama zafascynowana Afryką, najpierw opowiadała o Egipcie, potem o Kenii, aż w końcu o RPA. Ona mówiła, a ja słu- chałam z zachwytem i zadziwieniem. Wydawało mi się, że nigdy tam nie dotrę, bo daleko, bo drogo, bo chyba zbyt niebezpiecznie. Chłonęłam zatem tę Afrykę z jej barwnych opowieści. Oczywiście, ze szkoły wyniosłam podstawową wiedzę o tym kontynencie, a w czasie stu- diów na zajęciach z antropologii uczyłam się o plemio- nach afrykańskich. Ale były to tylko suche fakty, nato- miast prawdziwą Afrykę, nie tę z książek i opracowań, przybliżyła mi właśnie koleżanka. I nagle odległa Afryka była w zasięgu ręki. Mój mąż dostał stypendium naukowe w Durbanie, a ja rzuciłam pracę i pojechałam za nim. Do RPA poleciałam sama, ponieważ Piotrek był już na miejscu. Moja podróż tam była pierwszą w życiu wypra- wą poza Europę. Był to także pierwszy tak długi – bo z założenia wielomiesięczny – wyjazd z domu. Internet, komunikatory, nowoczesne technologie wówczas dopiero raczkowały, zatem pobyt w Afryce wiązał się z praktycz- nie zupełnym oderwaniem od życia w Warszawie. Pole- ciałam. Dziesięć godzin samolotem. Byłam zachwycona! Pierwsze chwile w Afryce? Ogromna kolejka do od- prawy paszportowej na słabo klimatyzowanym lotnisku 12 w Johannesburgu. Potem przesiadka na lot krajowy do Durbanu i wreszcie byłam na miejscu. Zmordowana, ale szczęśliwa, gdyż wszystko się udało. Byłam w Durbanie! To, co od razu zauważyłam w Afryce – gdy wróciłam tam po latach, ku mojej radości nic się nie zmieniło – to białe dzieci chodzące na bosaka, dosłownie wszędzie! No, może poza szkołą, w której wymagane są mundurki i obuwie, do tego raczej eleganckie. Częstym widokiem w RPA jest także dorosły biały mężczyzna z gołymi sto- pami. Dla odmiany czarni, Hindusi czy Kolorowi za- wsze noszą buty, jeśli ich nie mają, to wyłącznie z bie- dy. Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale tak jest: biali na bosaka – to była pierwsza rzecz, jaką dostrzegłam w Afryce. Druga, to ludzie wędrujący wzdłuż autostra- dy i przechodzący przez trzypasmową drogę w najmniej oczekiwanych miejscach. Moje kolejne wspomnienia wiążą się już z ładnym i zaskakującym miastem, jakim jest Durban. Zamieszkaliśmy na uniwersytecie i oboje powoli za- częliśmy uczyć się Afryki. Profesor, u którego Piotrek odbywał staż, zapoznał nas z podstawowymi zasada- mi, jakie powinniśmy respektować, aby nasz pobyt był przyjemny i żeby przez przypadek nie wplątać się w ja- kieś kłopoty. Okazało się, że nie powinno się chodzić samemu po zmroku, a jak jest ciemno, należy poruszać się wyłącznie samochodem i to z zamkniętymi od wewnątrz drzwiami i oknami lepiej też. Że są ulice, którymi lepiej w ogóle nie chodzić – można je łatwo rozpoznać, bo wszystkie sklepy są tam zakratowane, a drzwi do nich otwierane jedynie wtedy, gdy zadzwoni się dzwonkiem. Dość szybko na- 13 uczyliśmy się, które to ulice. Że lepiej nie jeździć busika- mi, którymi podróżują czarni, gdyż może to być niebez- pieczne, ponieważ biali raczej nie korzystają z tego typu środków transportu. Poza tym, busiki często są przełado- wane i bywają prowadzone przez szaleńców. Kiedy wiele lat później leciałam do RPA i zapytałam mieszkających tam znajomych, czy kobieta może sama jeździć samo- chodem po Durbanie, czy też jest to zbyt niebezpieczne, odpowiedzieli mi bardzo zgrabnie: „A czy po Warszawie kobieta może wszędzie chodzić sama?”. Kiedy dzisiaj pa- trzę na zestaw zasad podpowiedzianych nam przez pana profesora, myślę, że zapewne wszędzie na świecie jest dość podobnie, czy to w Europie, czy w Afryce. Należy po prostu zachować zdrowy rozsądek, nie chodzić w miej- sca, które wyglądają podejrzanie, i być ostrożnym. Gdy już wiedzieliśmy, że mamy na siebie uważać, zaczęliśmy uczyć się życia w mieście. Przede wszystkim tego, że nikomu, ale to naprawdę nikomu, nigdzie się nie spieszy. Początkowo bardzo trudno było nam się przy- zwyczaić do tej powolności, jednak po kilku dniach, kie- dy ustąpił europejski i wielkomiejski stres, nam także przestało się spieszyć, a życie znowu stało się po prostu życiem, a nie ustawiczną pogonią. Powoli uczyliśmy się także, że nie można być we wszystkim samodzielnym i samowystarczalnym. Pan na stacji benzynowej żyje przecież z tankowania samochodów i trzeba dać mu szansę, żeby nalał benzynę, umył szyby, sprawdził po- ziom oleju i że należy dać mu za to kilka (dosłownie kil- ka) randów. Kelner w restauracji jest po to, żeby nam po- móc i przynieść, co potrzeba, zatem jak nie ma soli, to nie można wstawać i przynosić jej z sąsiedniego stolika, tylko należy zawołać kelnera. I tak jest ze wszystkim. W Euro- 14 pie wiele profesji już nie istnieje, a w Afryce – także po to, aby ludzie mieli pracę – są zawody, które nam mogą się wydawać dziwne czy niepotrzebne. Trzeba je usza- nować i dać ludziom zarobić, nawet jeśli bez większego problemu coś moglibyśmy zrobić sami. Oczywiście, jak wszędzie znajdą się jacyś oszuści, którzy będą próbowali wyłudzić pieniądze, i na nich trzeba uważać. Nie chodzi o to, żeby płacić za nic, chodzi o to, żeby płacić za pracę. Z czasem przyzwyczailiśmy się do takiego systemu. Historia RPA Przebywając w RPA, wielokrotnie słyszałam od miesz- kających tam białych, że jest to kraj, który w tym samym czasie został odkryty i zaludniony zarówno przez ludność białą, jak i czarną. Fakty jednak zdają się temu przeczyć. Od XII wieku na tereny południowej Afryki, za- mieszkałe przez plemiona San i Khoikhoi, zaczęły napływać ludy z północy kontynentu. W 1488 roku portugalski żeglarz Bartolomeu Dias opłynął Przy- lądek Dobrej Nadziei, a 12 lat później Vasco da Gama nie tylko opłynął przylądek, ale także od- krył morską drogę do Indii. W 1652 roku holender- ska Kompania Wschodnioindyjska założyła w miejscu dzisiejszego Kapsztadu punkt zaopatrzeniowy dla płynących do Indii statków. Jednocześnie na po- łudnie Afryki zaczęli przybywać osadnicy z Europy – ich potomkowie nazywani są Burami. Po rozwią- zaniu holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej pod koniec XVIII wieku, w 1814 roku Kraj Przy- lądkowy oficjalnie przeszedł we władanie Wielkiej Brytanii. Brytyjczycy założyli Port Natal (Durban) i rozwijali miasto. Wprowadzili także w kraju różne 15 15115 reformy, a w 1834 roku znieśli niewolnictwo. Buro- wie, którzy nie chcieli dalej żyć pod panowaniem brytyjskim i nie zaakceptowali reform, wyruszyli na północ i na tereny dzisiejszej prowincji Kwa- Zulu-Natal. Migracja, która trwała w latach 1836– 1854, nosi nazwę Wielkiego Treku. Wzięło w niej udział około 16 000 Burów. Tymczasem w Natalu po- wstało silne państwo zuluskie, na którego czele stanął despotyczny wódz Zulusów – Czaka. Burowie zamierzali drogą negocjacji uzyskać część zulu- skich ziem, niestety, zabiegi dyplomatyczne się nie powiodły. Wówczas na czele armii Burów stanął Andries Pretorius i w 1838 roku wojska burskie pokonały Zulusów w bitwie nad Krwawą Rzeką. Nowo powstała republika burska bardzo szybko, bo już w 1843 roku, została kolonią brytyjską. Część Burów wyruszyła na wschód, gdzie w 1852 roku założyła Re- publikę Południowoafrykańską (Transwal), a w 1854 drugi burski kraj – Wolne Państwo Orania. W 1867 roku w okolicach miejscowości Kimberley, na pograniczu Wolnego Państwa i Transwalu, odkryto złoża diamentów. Wielka Brytania wypłaciła Wolne- mu Państwu odszkodowanie wysokości 90 000 funtów i przejęła obszary diamentowe, a rok później za- anektowała Republikę Południowoafrykańską. W 1880 roku wybuchła I wojna brytyjsko-burska, która trwała do 1881 roku. W jej wyniku Burowie odzyskali niepodległość. W 1886 roku w Transwalu odkryto złoto i brytyjska Kompania Południowoafry- kańska podjęła działania zmierzające do przejęcia złotodajnych terenów. W latach 1899–1902 toczyła się II wojna bry- tyjsko-burska, która po pierwszym roku regularnych 1666 walk zmieniła się w wojnę partyzancką. Brytyjczycy, nie mogąc sobie poradzić z wymykającymi się od- działami burskimi, na rozkaz naczelnego wodza wojsk brytyjskich lorda Fredericka Robertsa utworzyli pierwsze na świecie obozy koncentracyjne. Osadzana była w nich ludność podejrzewana o współpracę z par- tyzantami. Pod koniec wojny funkcjonowało 46 obo- zów koncentracyjnych dla białej ludności, w których przetrzymywano 116 000 ludzi, głównie afrykanerskich kobiet i dzieci, a także 60 obozów dla czarnej lud- ności, gdzie przebywało około 115 000 osób. Śmier- telność w obozach była bardzo duża, zmarło prawie 28 000 Afrykanerów i 14 000 czarnych. W 1902 roku został podpisany traktat pokojowy, na mocy którego Burowie uzyskali szerokie uprawnienia. Od czasów wojen napoleońskich była to najbardziej krwawa wojna imperium brytyjskiego. Po zakończeniu działań wojennych w 1903 roku po- wołano komisję, która miała zaproponować jednoli- tą politykę wobec kolorowych obywateli we wszystkich zjednoczonych prowincjach. W 1905 roku komisja re- komendowała wprowadzenie terytorialnej i politycz- nej separacji białych od czarnych – czyli początek apartheidu. W 1910 roku powstał Związek Południowej Afryki, a na czele rządu stanął generał wojsk bur- skich Herbert Gladstone. Ludność kolorowa została zupełnie wykluczona z udziału w życiu politycznym kraju. W 1948 roku władzę w państwie przejęła Partia Narodowa, która rządziła nieprzerwanie do 1994 roku. Słowo „apartheid” w języku afrykanerskim ozna- cza separację. Na świecie stało się znane dopiero po 1948 roku. Partia Narodowa po dojściu do władzy wprowadziła ustawy mające na celu rozdzielenie grup 1717117
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Wakacje w RPA
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: