Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00085 006624 13242986 na godz. na dobę w sumie
Wakacje w Rzymie - ebook/pdf
Wakacje w Rzymie - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 160
Wydawca: Harlequin Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-238-8087-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Milioner Theodore Montague potrzebuje opiekunki dla swych trojga dzieci, które niedawno straciły matkę. Przypadkiem spotyka w Rzymie młodą Angielkę Lily Paterson. Szczera i otwarta Lily okazuje się idealną kandydatką. Przyjmuje posadę niani. Dzieci od razu ją akceptują. Jednak w świecie pełnym blichtru i bogactwa Lily czuje się kompletnie zagubiona. Tymczasem Theodore jest nią coraz bardziej zauroczony. Wkrótce uświadamia sobie, że nie może bez niej żyć...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Susanne James  Wakacje w Rzymie                       Milioner Theodore Montague potrzebuje opiekunki dla swych trojga dzieci, które niedawno straciły matkę. Przypadkiem spotyka w Rzymie młodą Angielkę Lily Paterson. Szczera i otwarta Lily okazuje się idealną kandydatką. Przyjmuje posadę niani. Dzieci od razu ją akceptują. Jednak w (cid:264)wiecie pełnym blichtru i bogactwa Lily czuje się kompletnie zagubiona. Tymczasem Theodore jest nią coraz bardziej zauroczony. Wkrótce u(cid:264)wiadamia sobie, (cid:276)e nie mo(cid:276)e bez niej (cid:276)yć... W tym miesiącu polecamy: Romans Raye Morgan Po(cid:264)cig za ukochaną             ą n a h c o k u a z g i c (cid:266) o P n a g r o M e y a R R a y e M o r g a n   P o (cid:264) c i g   z a   u k o c h a n ą          e i m y z R w e j c a k a W s e m a J e n n a s u S T A V 5 M Y T W Ł Z 9 9 , 8 A N E C 2 0 0 8 4 2 S K E D N I 1 1 / 3 0 5 R N 8 Susanne James Wakacje w Rzymie        r o m a n t y c z n y w z r u s z a j ą c y ,   c z u ł y ,               P o (cid:264) c i g   z a   u k o c h a n ą   (cid:264) w i a t o w c a , z m ę c z o n y (cid:276) y c i e m N i e w g ó r a c h . t a m m ł o d ą k o b i e t ę z d z i e c k i e m . i a d ł o (cid:264) c i (cid:276) e w ł a (cid:264) n i e p r z y n i e j J e d n a k m a z o b o w i ą z a n i a w o b e c k r ó l e w s k i e g o t e g o , s p r a w ę z i ą (cid:276) ę c ą n a r z e c z o n ą . s o b i e p e w n e g o d n i a b e z                             i ę s u k r y ł i ę , s s p o d z i e w a ł i ę s O p i e k u j e i w y . l s z c z ę (cid:264) t j e s r o d u (cid:276) e A b b y z u p e ł n i e r o z u m i e O n a ł o w a z n i k a . s . .         t y m m i e s i ą c u p o l e c a m y : W (cid:263) w i a t o w e ¯ y c i e r a n d a L e e M i W y m a r z o n a   w i l a l e e a L a   w ill a            n d o n M ir a W y m a r z Susanne James Wakacje w Rzymie Tłumaczył Janusz Maćczak Droga Czytelniczko! Witam serdecznie w marcu. Na wiosnę proponujemy kolejne osiem opowieści, których akcja rozgrywa się w słonecznych zakąt- kach świata. Oto one: Światowe Z˙ycie: Wymarzona willa – ksiąz˙ka o miłości przystojnego biznesmena i jego asystentki... Grecki milioner – opowieść o burzliwej znajomości bogatego Greka i Angielki z małego miasteczka... Światowe Z˙ycie Ekstra: Wakacje w Rzymie będą początkiem skomplikowanej znajomo- ści... Z księciem w Paryz˙u– historia niezwykłego związku, który zaczął się pewnej paryskiej nocy... Światowe Z˙ycie Duo: Spotkanie w Prowansji i Przygoda na Karaibach Wieczór w Weronie i Artystka i biznesmen Zapraszam do lektury Małgorzata Pogoda Harlequin. Kaz˙da chwila moz˙e być niezwykła. Czekamy na listy! Nasz adres: Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises Sp. z o.o. 00-975 Warszawa 12, skrytka pocztowa 21 Susanne James Wakacje w Rzymie Toronto · Nowy Jork · Londyn Amsterdam · Ateny · Budapeszt · Hamburg Madryt · Mediolan · Paryż Sydney · Sztokholm · Tokio · Warszawa Tytuł oryginału: The British Billionaire’s Innocent Bride Pierwsze wydanie: Harlequin Mills Boon Limited, 2009 Redaktor serii: Małgorzata Pogoda Opracowanie redakcyjne: Małgorzata Pogoda Korekta: Maja Garlińska ã 2009 by Susanne James ã for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2011 Wszystkie prawa zastrzez˙one, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej ksiąz˙ce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – z˙ywych lub umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak firmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Światowe Z˙ycie Ekstra są zastrzez˙one. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Starościńska 1B lokal 24-25 Skład i łamanie: COMPTEXTÒ, Warszawa ISBN 978-83-238-8087-5 ŚWIATOWE Z˙YCIE EKSTRA –288 ROZDZIAŁ PIERWSZY W piękny lipcowy poranek Lily wysiadła z tak- sówki na londyńskim lotnisku Heathrow, zapłaciła kierowcy i potoczyła do wejścia niewielką walizkę. Na myśl, z˙e jej praca w rodzinie Belli i Rosie dobiegła końca, odczuwała osobliwą mieszaninę z˙alu i ulgi. Opiekowała się ośmioletnimi bliźniacz- kami zaledwie przez rok, lecz to wystarczyło, by zdała sobie sprawę, z˙e nie nadaje się na nianię. Z czasem nawet polubiła te nadmiernie rozpiesz- czone dziewczynki i zaczęła im współczuć, gdyz˙ ich rozwiedziona matka poświęcała im niewiele uwagi. Jednak nie chciała przez całe z˙ycie zaj- mować się dziećmi. Na szczęście oszczędziła trochę pieniędzy, to- tez˙ mogła na razie nie podejmować z˙adnej pracy i rozpatrzyć się w sytuacji. Wiedziała, z˙e z łatwoś- cią uzyska kredyt hipoteczny na swoje maleńkie jednopokojowe mieszkanko w Berkshire. Ponie- waz˙ zaś ukończyła kurs gotowania, mogła tez˙ w kaz˙dej chwili zatrudnić się w którejś z nie- zliczonych londyńskich restauracji. Lecz dręczył ją nieokreślony niepokój i odczuwała mglistą po- trzebę jakiejś odmiany, totez˙ postanowiła polecieć na parę dni do Rzymu i odwiedzić swego brata 6 SUSANNE JAMES Sama, który był tam współwłaścicielem niewiel- kiego hotelu. Czekając na wejście do samolotu, przyglądała się współpasaz˙erom. Większość wybierała się na urlopy i była ubrana w dz˙insy i letnie stroje. Lily z niejasnego powodu włoz˙yła na podróz˙ ładny szary kostium, białą bluzkę, cienkie czarne raj- stopy i pantofle na wysokich obcasach. Moz˙e właśnie dzięki temu podczas odprawy, gdy okaza- ło się, z˙e w klasie ekonomicznej jest nadkomplet, przeniesiono ją do klasy biznesowej. W samolocie zajęła miejsce przy oknie. Po chwili zjawił się najprzystojniejszy męz˙czyzna, jakiego widziała w swoim dwudziestosześciolet- nim z˙yciu. Umieścił na półce podręczny bagaz˙, a potem usiadł obok i rzucił zdawkowo: – Dzień dobry. Lily zaczerwieniła się. – Och... cześć... – wyjąkała speszona, usiłując nieudolnie naśladować jego swobodny ton. Z mocno bijącym sercem zerknęła ukradkiem na wyrazisty profil męz˙czyzny, mocno zarysowany podbródek i modną fryzurę. Nieznajomy miał na sobie ciemny, świetnie skrojony garnitur, śniez˙no- białą koszulę i gładki, niebieski krawat. Roztaczał władczą aurę i była świadoma, z˙e przyciąga poz˙ąd- liwe spojrzenia wszystkich siedzących w pobliz˙u kobiet. Wygodnie rozprostował nogi i spojrzał na Lily. Rzuciła mu się w oczy jej ładna owalna twarz, upięte faliste włosy oraz elegancki strój nadający WAKACJE W RZYMIE 7 dziewczynie powaz˙ny wygląd. Ogarnęło go zmie- szanie i odwrócił wzrok. Niemal natychmiast pojął powód. Pierwszy raz od śmierci Elspeth zwrócił uwagę na inną kobietę. Choć minął juz˙ rok, nosił ją wciąz˙ w sercu. Pomyślał o trójce ich dzieci – dwóch synach oraz dziewięcioletniej Frei, którą lśniące, kasztanowe włosy i orzechowe oczy tak bardzo upodabniały do matki. Na wspomnienie córki zmarszczył brwi. Była trudnym dzieckiem i dogadywał się z nią gorzej niz˙ z chłopcami. Niechętnie się zgodził, by w tygodniu mieszkała w szkolnym internacie, gdyz˙ chciała spędzać więcej czasu z przyjaciółkami. Musiał jednak przyznać, z˙e w domu jest spokojniej bez jej wybuchów złości. A gdy przyjez˙dz˙ała w weekendy i cała rodzina zbierała się w kom- plecie, zazwyczaj udawało się uniknąć spięć. Gdy samolot ruszył gwałtownie po pasie star- towym, Lily wstrzymała oddech i kurczowo uchwyciła się poręczy fotela. Nieznajomy spostrzegł napięcie dziewczyny. – Denerwuje się pani? – zapytał. Jego nieoczekiwana troska sprawiła jej przyje- mność. – Alez˙ skądz˙e – skłamała. – Nic mi nie jest. Nie uwierzył jej i z powątpiewaniem uniósł brew, jednak nic nie powiedział, a po kilku chwi- lach wznieśli się juz˙ w powietrze. Pasaz˙erowie zaczęli odpinać pasy. Towarzysz Lily wstał i wy- dobył ze schowka aktówkę. Najwidoczniej za- mierzał zająć się pracą. To dobrze, pomyślała, 8 SUSANNE JAMES przynajmniej nie będzie musiała podtrzymywać bezsensownej pogawędki. Wyjął tekturową teczkę i zatrzasnął aktówkę, ale zdąz˙yła dostrzec nazwis- ko na plakietce: ,,Theodore Montague’’. Z torby podręcznej wyciągnęła ilustrowany ma- gazyn i przekartkowała go niedbale. W podróz˙y nie była w stanie czytać niczego powaz˙niejszego i podziwiała, z˙e jej sąsiad potrafi skupić się na studiowaniu dokumentów. Zjawiła się stewardesa i kokieteryjnie trzepo- cząc sztucznymi rzęsami, zapytała go, co ma po- dać. Odwrócił się do Lily. – Czego pani sobie z˙yczy? – Och... wezmę tylko czarną kawę bez cukru – odrzekła pośpiesznie. – W takim razie poprosimy o dwie kawy – po- wiedział i po raz pierwszy się uśmiechnął. Gdy juz˙ popijali gorący płyn, zagadnął: – Więc pani tez˙ nie lubi jeść podczas lotu? – Jest ciasno i niewygodnie, a poza tym podają wszystko zawinięte w plastik. – Właśnie – przytaknął. – Zresztą na krótkiej trasie jedzenie nie jest konieczne. unikała A więc jednak zaczęli rozmawiać! Lily zazwy- pogaduszek czaj z przygodnymi towarzyszami podróz˙y, jednak tym razem czuła się zupełnie swobodnie. grzecznościowych – Przypuszczam, z˙e z˙adne z nas nie udaje się na wypoczynek – zauwaz˙ył męz˙czyzna, mierząc ją wzrokiem. – Chyba jako jedyni spośród pasaz˙erów nie nosimy dz˙insów i podkoszulków. WAKACJE W RZYMIE 9 – Właściwie jadę na kilka dni do Rzymu od- wiedzić brata, który prowadzi tam hotel – oświad- czyła Lily. – I chcę tez˙ przemyśleć parę spraw – dodała, ale natychmiast tego poz˙ałowała, oba- wiając się, z˙e nieznajomy zacznie ją wypytywać. Lecz on tylko przyjrzał się jej przenikliwie. – Więc pan tez˙ nie jest na urlopie? – spytała niepewnie. – Niestety nie. Biorę udział w seminarium. W ubiegłym roku udało mi się tego uniknąć, ale teraz mam wygłosić referat, więc nie mogłem się wykręcić. Jednak myślę, z˙e jakoś to przez˙yję. – Znów uśmiechnął się zniewalająco. – Zawsze warto spędzić w Rzymie choćby kilka dni, bez względu na powód. – Jaki jest temat tego seminarium? – zapytała z zaciekawieniem. Nagle zapragnęła dowiedzieć się o nim więcej. Czy zajmuje się marketingiem lub public rela- tions? A moz˙e giełdą? – Interesują mnie zagadnienia dotyczące zdro- wia dzieci – oznajmił niedbałym tonem. – Wy- kładam pediatrię, co jest pasjonujące, lecz ozna- cza, z˙e nie zostaje mi zbyt wiele czasu na praktykę. – Wzruszył ramionami. – Ale nie moz˙na mieć wszystkiego, a widocznie uznano, z˙e obecnie będę bardziej przydatny jako wykładowca. Przypusz- czam jednak, z˙e to się zmieni, gdy nadejdzie właściwa pora. Przekonałem się, z˙e w z˙yciu nie ma niczego stałego – dorzucił i mocno zacisnął usta. Kto mógł przewidzieć, z˙e niezidentyfikowany wirus tak nieoczekiwanie i tragicznie uśmierci 10 SUSANNE JAMES jego piękną z˙onę? Ten dramat nauczył go, by nie czynić zbyt dalekosięz˙nych planów. Lily natychmiast wyczuła zmianę jego nastroju i zapragnęła mu się zwierzyć. – Cóz˙, ja chciałabym zmienić jakoś swoje z˙ycie, ale doprawdy nie wiem jak – wyznała. – Po szkole ukończyłam kurs gastronomiczny i pracowałam w rozmaitych londyńskich hotelach i klubach, ale zmierziło mnie gotowanie dla obcych ludzi. W ze- szłym roku zajęłam się opieką nad dziećmi. – Wzdrygnęła się. – Lecz to nie było dobre posunię- cie. Pechowo trafiły mi się okropnie rozwydrzone ośmioletnie bliźniaczki, które nieustannie rozrabia- ły. Dopiero pod koniec zaczęłam sobie z nimi lepiej radzić, jednak nie na tyle, bym zdecydowała się kontynuować pracę w tym zawodzie. – Westchnęła smutno. – Z radością obdarzyłabym uczuciem Bellę i Rosie, ale one chyba nie chciały mnie pokochać. Montague, który słuchał wpatrzony w nią, po- woli skinął głową. – Wszyscy przez˙ywamy czasem trudne chwile. Myślę jednak, z˙e kaz˙de doświadczenie, nawet naj- bardziej bolesne, czegoś nas uczy. Mam nadzieję, z˙e odnajdzie pani to, czego szuka – dodał cicho i znowu otworzył trzymaną na kolanach tekturową teczkę. – Wspaniale znów cię widzieć, Lily! Dziewczyna uśmiechnęła się do brata, ogarnięta falą ciepłych siostrzanych uczuć. Siedzieli w re- stauracji ,,Agata i Romeo’’ i kończyli pyszny WAKACJE W RZYMIE 11 obiad, złoz˙ony z zupy z płaszczki oraz makaronu z brokułami. – Jedzenie było... boskie – sapnęła Lily i roz- siadła się wygodniej. – Kim był ten nadzwyczaj przystojny facet, który wysiadł z tobą z samolotu? – zapytał Sam, dolewając jej wina. – Bardzo troskliwie pomagał ci przy odbiorze bagaz˙u. Odniosłem wraz˙enie, z˙e coś was łączy. Lily odwróciła wzrok, starając się nie zaru- mienić. – Nie bądź niemądry! Po prostu siedział obok mnie w samolocie i ciekawie nam się gawędziło, nic więcej. Przypomniała sobie, jak szybko upłynął jej lot. Niemal przez cały czas prowadzili lekką, niezobo- wiązującą rozmowę, w trakcie której dowiedziała się, z˙e nieznajomy ma troje dzieci. Kiedy zaś zaglądał do swych notatek, uwaz˙ała, by mu nie przeszkadzać. – Masz jeszcze na coś ochotę? – zapytał ją po chwili Sam. – Ja tylko napiję się cappucino, ale ty wybieraj do woli. Chcę cię ugościć, zwłaszcza z˙e rzadko mam po temu okazję. Naprawdę, skoro się juz˙ odnaleźliśmy, powinniśmy spotykać się częś- ciej niz˙ dwa razy do roku. Lily, wzruszona niemal do łez, popatrzyła na brata i czule ujęła go za rękę. – Masz rację. Ustalimy kilka terminów i bę- dziemy się ich trzymać. Nie moz˙na z˙yć tylko pracą. A skoro juz˙ mowa o pracy, to jak tam twój 12 SUSANNE JAMES hotel? Wyglądasz na bardzo zamoz˙nego – zauwa- z˙yła z uśmiechem, ogarniając spojrzeniem jego nienagannie uszyte spodnie i modną koszulę roz- piętą pod szyją. – W hotelu wszystko idzie dobrze – odrzekł. – Nawet trochę zbyt dobrze, przez co Federico i ja nie mamy czasu spotykać się z dziewczynami... ani z siostrami. Lily popatrzyła na swego świez˙o odnalezionego, starszego o dwa lata przystojnego brata. Ogarnęła ją nagle czułość i radosna beztroska. Miała ochotę skakać, śmiać się głośno i mówić kaz˙demu, jak bardzo jest szczęśliwa. Oczywiście, to wpływ wina – albo po prostu atmosfery Rzymu z jego cudowną pogodą, magicznymi fontannami, serdecznymi ludź- mi i unoszącą się w powietrzu wonią jaśminu. – Zdajesz sobie sprawę, z˙e jeszcze dwa lata temu nawet nie wiedzieliśmy nawzajem o swoim istnieniu? – powiedział Sam. Oczywiście, z˙e zdawała sobie z tego sprawę. To właśnie ona, z pomocą Armii Zbawienia, odkryła, z˙e ma brata. Ich niez˙yjąca juz˙ matka urodziła oboje, nim ukończyła siedemnasty rok z˙ycia. Dzieciństwo Lily upłynęło w kolejnych zastęp- czych rodzinach. Przenoszono ją z jednego domu do drugiego, gdyz˙ była trudnym, zbuntowanym dzieckiem, a dwukrotnie nawet uciekała od swych opiekunów. Jednak jako szesnastolatka opamiętała się i po skończeniu szkoły wstąpiła do liceum gastronomicznego. Uczyła się pilnie, a później cięz˙ko pracowała, i dzięki temu w końcu kupiła
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Wakacje w Rzymie
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: