Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00035 006008 13249134 na godz. na dobę w sumie
Weekend w Tokio - ebook/pdf
Weekend w Tokio - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 156
Wydawca: Harlequin Polska Język publikacji: polski
ISBN: 9788323876144 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Angie Blessing prowadzi firmę projektującą wnętrza i bardzo jej zależy na współpracy z Hugo Fullbrightem, australijskim miliarderem. Gdy jedzie na pierwsze z nim spotkanie, z przerażeniem zauważa, że jej zdjęcie przez pomyłkę pojawiło się na pewnym billboardzie. Ma nadzieję, że Fullbright tego nie zobaczy. Jednak milioner nie tylko podziwia zdjęcie, ale także proponuje jej wspólny wyjazd do Japonii...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

dla ka(cid:380)dej kobiety, ka(cid:380)dego dnia(cid:8230) Wi(cid:281)cej informacji znajdziesz na www.harlequin.com.pl Emma Darcy Weekend w Tokio Tłumaczyła Krystyna Kozubal Droga Czytelniczko! Kwiecień jest miesiącem, w którym świąteczna atmosfera przeni- ka do kaz˙dego domu. Podaruj sobie trochę wolnego czasu i prze- czytaj powieść z serii Światowe Z˙ycie. Oto wiosenne propozycje: Weekend w Tokio – opowieść o szczególnej roli przypadku w miłości... W pałacu szejka – historia uczucia Sienny Baker i bogatego władcy, który stara się ją zdobyć... Prywatna wyspa i Grecki multimilioner (Światowe Z˙ycie Duo) – dwie historie o zawiłych drogach do szczęścia. Zapraszam do lektury Małgorzata Pogoda Harlequin. Kaz˙da chwila moz˙e być niezwykła. Czekamy na listy! Nasz adres: Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises Sp. z o.o. 00-975 Warszawa 12, skrytka pocztowa 21 Emma Darcy Weekend w Tokio Toronto · Nowy Jork · Londyn Amsterdam · Ateny · Budapeszt · Hamburg Madryt · Mediolan · Paryż Sydney · Sztokholm · Tokio · Warszawa Tytuł oryginału: His Bought Mistress Pierwsze wydanie: Harlequin Mills Boon Limited, 2004 Harlequin Presents, 2005 Redaktor serii: Małgorzata Pogoda Opracowanie redakcyjne: Helena Burska Korekta: Zofia Firek ã 2004 by Emma Darcy ã for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2007 Wszystkie prawa zastrzez˙one, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej ksiąz˙ce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – z˙ywych lub umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak firmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Światowe Z˙ycie są zastrzez˙one. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Rakowiecka 4 Skład i łamanie: COMPTEXTÒ, Warszawa Printed in Spain by Litografia Roses, Barcelona ISBN 978-83-238-4429-7 Indeks 389994 ŚWIATOWE Z˙YCIE – 61 ROZDZIAŁ PIERWSZY Angie Blessing 1 czuła się paskudnie. Nawet blask słońca przyprawiał ją o ból głowy. A moz˙e to nie słońce, tylko Paul... Mimo pięknego niedzielnego poranka Angie wo- lała wrócić do mieszkania, które zajmowała na spółkę z Francine Morgan, przyjaciółką i partnerką w interesach, niz˙ oglądać regaty w towarzystwie Paula. Na szczęście mieszkała po drodze do jachtklubu. Gdyby nie to, Paul by jej nie odwiózł do domu. Musiałaby wziąć taksówkę. Paul Overton, najatrakcyjniejszy kawaler w Syd- ney, wiele tracił przy bliz˙szym poznaniu. Angie juz˙ trzeci rok była jego ,,partnerką’’. Dotąd się nie oświadczył. Co więcej, Angie wcale nie była pew- na, czyby się zgodziła, gdyby tu i teraz padł przed nią na kolana i poprosił ją o rękę. – Pamiętasz, z˙e w piątek idziemy na przyjęcie? – rzucił od niechcenia. Kolejna impreza związana z polityką. Taka jak 1 Błogosławieństwo 6 EMMA DARCY wczorajsze przyjęcie. Wszystko, co robił Paul, w ja- kiś sposób wiązało się z polityką. Zawierał znajo- mości z wpływowymi osobistościami, budował po- parcie dla swych ambicji, jak czołg parł do par- lamentu. Zawód adwokata, umoz˙liwiający wykaza- nie sprawności w retoryce, tez˙ był tylko krokiem w kierunku tego, czego Paul naprawdę pragnął. – Angie? – warknął, zniecierpliwiony jej mil- czeniem. – Mam to zanotowane w kalendarzu – powie- działa posłusznie, choć nie cierpiała roli ozdobnika u jego boku, jaką odgrywała na tych wszystkich przyjęciach. – A w środę idziemy na balet – przypo- mniała. – Obawiam się, z˙e nie znajdę czasu. Mam w tym tygodniu waz˙ny proces i muszę się porządnie przy- gotować. Wyobraź sobie, z˙e telewizja pokaz˙e spra- wozdanie z tego procesu. Angie się wściekła. Balet to była jej miłość, ale poniewaz˙ nie był waz˙ny dla kariery Paula, więc się nie liczył. Co szkodziło zrezygnować z regat i przy- gotować się do procesu w niedzielę? Odpowiedź była jasna jak słońce: Paulowi nawet nie przyszłoby do głowy, z˙eby zrezygnować z którejś ze swoich przyjemności! – Moz˙esz pójść z Francine – powiedział. – Oczywiście – zgodziła się natychmiast. Nie było sensu z nim dyskutować. Strata czasu. Zatrzymał mercedesa, ale nie wyłączył silnika, WEEKEND W TOKIO 7 co znaczyło, z˙e nie wysiądzie i nie otworzy jej drzwi. Angie coraz częściej się zastanawiała, czy po trzech latach z kaz˙dego związku ulatuje uczucie. Czy to norma, z˙e traktuje się człowieka jak swoją własność? – Mam nadzieję, z˙e prędko dojdziesz do siebie. – Paul uśmiechnął się smętnie. Choroba z˙ołądka to była jej wymówka na dzisiej- szy dzień. – Ja tez˙. – Angie takz˙e się uśmiechnęła. Oczywiście nie zamierzał jej pocałować. Nie mógł sobie pozwolić na złapanie grypy z˙ołądkowej, bo przeciez˙ miał ten swój waz˙ny proces... – Marnie wyglądasz – stwierdził współczująco. – Dbaj o siebie, Angie. Bo on, oczywiście, nie zamierzał o nią zadbać. – Zadzwonię do ciebie w tygodniu – dodał. Z˙eby się upewnić, czy wyzdrowieję na piątek, kiedy znów będzie mnie potrzebował, pomyślała gorzko. – Dobrze – powiedziała, gramoląc się z auta. Paul był bardzo przystojny: wysoki, szeroki w barach, ciemnowłosy i ciemnooki. Pochodził z bogatej rodziny i sam tez˙ miał pokaźny majątek. Pewnie czekałaby ją wspaniała przyszłość u jego boku, lecz nie spieszył się z propozycją małz˙eństwa. Trzy lata... – Miłego dnia – powiedziała z przymusem i za- trzasnęła za sobą drzwi samochodu. 8 EMMA DARCY Patrzyła, jak odjez˙dz˙ał – pierwszorzędny męz˙- czyzna w pierwszorzędnym aucie – i zastanawiała się, czy Paul uwaz˙a ją za kobietę z najwyz˙szej półki. Wyglądała świetnie: wysoka blondynka z długi- mi włosami, szczupła, choć trochę bardziej zaokrą- glona niz˙ najbardziej wzięte modelki. Miała świetną cerę i nie potrzebowała makijaz˙u, by cokolwiek pod nim ukrywać. Na dodatek fotogeniczna. Nie uwaz˙a- ła się za piękność, ale oczy miała wyjątkowe, pew- nie z powodu ich niezwykłego odcienia zieleni. Doskonale się prezentowała i to jej pomagało w interesach. Ludzie angaz˙ujący zawodowca do urządzenia swego domu darzą zaufaniem człowie- ka, który sam jest dobrze skomponowany. Tak, z pewnością jej wygląd odpowiadał Paulowi, ale czy uwaz˙ał ją za odpowiedni materiał na z˙onę? Angie nie miała w rodzinie ani bogaczy, ani polityków, ani nawet z˙adnego prawnika. Jej rodzice byli artystami i mieli antyrządowe poglądy, ale pozwalali córce mieć własne zdanie. Niemoz˙liwe, by Paul z˙yczył sobie takich teściów. Zresztą miesz- kali daleko, na wschodnim wybrzez˙u Byron Bay, i nie wypowiadali się na temat związku Angie z Paulem. Co innego rodzice Paula. Zdawali się ją akceptować, ale co o niej myśleli naprawdę? Czy uwaz˙ali, z˙e nadaje się na z˙yciową partnerkę ich jedynego syna? I najwaz˙niejsze: czy Angie naprawdę chciała być z˙yciową partnerka Paula Overtona? Kiedyś zdawało WEEKEND W TOKIO 9 jej się, z˙e złapała Pana Boga za nogi, a teraz... Właśnie zaczynało do niej docierać, z˙e prawdopo- dobnie straciła trzy lata na pielęgnowanie złudzeń. Francine siedziała na balkonie z widokiem na zatokę. Dookoła walały się płachty niedzielnej ga- zety, na stole stał kubek po kawie. Była w takim podłym nastroju, z˙e nawet piękny poranek nie zdo- łał jej z niego wydobyć. Angie nie musiała pytać, jak się udało wczorajsze spotkanie singli. – Znów klapa? – zagadnęła. – Nie zaiskrzyło – mruknęła apatycznie Fran- cine. To nie mogło się udać, pomyślała Angie. Na takich spotkaniach wszyscy rozpaczliwie chcą za- imponować całej reszcie. – Moz˙e przy drugim spotkaniu będą fajniejsi – powiedziała. – Akurat. – Francine się skrzywiła. – Wszyscy myślą tylko o jednym. – Wyglądałaś rewelacyjnie w tej czerwonej su- kience. – Kiedy wreszcie spotkam odpowiedniego czło- wieka, powinnam wzbudzić w nim poz˙ądanie. – Francine westchnęła. – W kaz˙dym razie tak piszą w poradniku. ,,Myśl pozytywnie i daj się zapamię- tać’’. Zawsze staram się dobrze wyglądać. – Dzisiaj się nie postarałaś – zaz˙artowała Angie, chcąc wprawić przyjaciółkę w lepszy nastrój. 10 EMMA DARCY – A gdybym przyprowadziła do domu któregoś z kolegów Paula? – To zawaliłabym sprawę. Mam doła, Angie, to wszystko. A ciebie miało dzisiaj nie być. Co się stało? Odwołali regaty? – Chciałam mieć trochę spokoju. – Angie wzru- szyła ramionami. – Niektórym to łatwo przychodzi – mruknęła Francine i wstała. – No dobra, idę się umyć. Potem wybiorę się na siłownię. – Powinnaś trochę poluzować – wyrwało się Angie, nim zdąz˙yła pomyśleć. – Tylko mi nie doradzaj! – warknęła Francine. – Ty masz swojego księcia z bajki. Juz˙ zapomniałaś, jak się z˙yje samotnie. – Zapomniałam – zgodziła się prędko Angie. Nie chciała się wdawać w dyskusję, choć juz˙ od jakiegoś czasu powaz˙nie wątpiła, czy Paul rzeczy- wiście jest dobrym księciem z bajki. – Ciągle mi powtarzasz, z˙e doskonale promuję naszą firmę – mówiła Francine. – Skoro udało mi się podpisać kontrakt z Fullbrightem, to siebie samą tez˙ jakoś zareklamuję. Muszę! Mam trzydzieści lat i chcę juz˙ załoz˙yć rodzinę. Po tym oświadczeniu Francine poszła wreszcie do łazienki. Angie tez˙ miała trzydzieści lat. Obie z Francine cięz˙ko pracowały, z˙eby ustawić swoją firmę na rynku. Kontrakt Fullbrighta stanowił ukoronowanie WEEKEND W TOKIO 11 tych wysiłków. Powierzono im wykończenie luk- susowych apartamentów urządzonych w dawnych magazynach na nabrzez˙u portowym. To był ogrom- ny sukces, ale juz˙ go osiągnęły i teraz priorytety nieco się zmieniły: nalez˙ało się zająć sobą. Zwłasz- cza z˙e czas mijał nieubłaganie. Angie usiłowała sobie wytłumaczyć, z˙e nie po- winna być zniesmaczona Paulem. Czy dlatego, z˙e zniknęła gdzieś namiętność i zauroczenie z pierw- szego roku znajomości? Pewnie w kaz˙dym związku tak się dzieje. Namiętność ustępuje miejsca wzaje- mnemu zaufaniu i oparciu, jakie się ma w drugim człowieku. Nic nie jest doskonałe. Jeśli związek ma trwać, to trzeba się zdecydować na kompromis. Paul nie uznawał kompromisów. Przedtem jakoś tego nie zauwaz˙ała, za to teraz... Teraz zauwaz˙a zbyt często. Ale jeśli zerwie... Trud- no było wyobrazić sobie, z˙e znów jest się singlem i mając trzydzieści lat znów trzeba szukać partnera, zaczynać wszystko od nowa... Chociaz˙ z drugiej strony... Przez trzy lata ani razu nie wspomniał o małz˙eństwie. Trzy lata to szmat czasu... Wcale nie była pewna, czy kiedykolwiek poprosi ją o rękę. Moz˙e była dla niego tylko miłym towarzy- stwem, które porzuci bez z˙alu, kiedy przyjdzie pora oz˙enić się z osobą godną jego ambicji. Angie postanowiła więcej się nie zamartwiać. Przynajmniej nie teraz. W czwartek miała spotkanie 12 EMMA DARCY z Hugo Fullbrightem i musiała się do niego porząd- nie przygotować. Miliarder budujący nieruchomo- ści na pewno ma duz˙e wymagania. Francine wyszła z łazienki odświez˙ona, w teat- ralnie radosnym nastroju, gotowa do wymarszu na siłownię. – Postanowiłam zarzucić większą sieć – oświad- czyła. – Przez osiem miesięcy postępowałam we- dług porad z tej głupiej ksiąz˙ki i jaki z tego poz˙ytek? Z˙aden! Teraz naprawdę zwrócę na siebie uwagę. – Jak? – Powieszę swoje zdjęcie na wielkim billboar- dzie umieszczonym w ruchliwym punkcie miasta. Kaz˙dy, kto się zainteresuje, będzie mógł się ze mną skontaktować przez Internet. W dzisiejszej gazecie podali adres firmy, która robi takie rzeczy. – Oszalałaś? – wyszeptała Angie. – Kaz˙dy będzie mógł mnie zobaczyć – trajkotała Francie, najwyraźniej nie myśląc o minusach tego przedsięwzięcia. – I wszyscy się dowiedzą, z˙e jes- tem sama. Nawet najbardziej nieśmiały facet będzie mógł się do mnie odezwać. Poprzebieram sobie w panach jak w ulęgałkach. – Naprawdę chcesz umieścić swoją twarz i na- zwisko na billboardzie? A jeśli zgłosi się jakiś wariat, albo zboczeniec... – Nie podam prawdziwego nazwiska, tylko pseu- donim, pod którym będzie moz˙na się ze mną skonta- ktować w sieci. Nie bój się, Angie, będę uwaz˙ać. WEEKEND W TOKIO 13 – Ale ludzie zaczną cię rozpoznawać. – I co z tego? Sława na pewno mi nie zaszkodzi. – Pomyślałaś o ludziach, z którymi współpracu- jemy? Co oni sobie pomyślą? – A co mnie to obchodzi? Praca nie ma z tym nic wspólnego. Dostarczamy naszym klientom, czego potrzebują. Co jest złego w tym, z˙e ja tez˙ chcę dostać to, czego mi trzeba? – No tak, ale... billboard? – Wstydzisz się mnie? – spytała wojowniczo Francine. – Skądz˙e – odparła bez namysłu Angie. – Tylko się boję, z˙eby nie wynikły z tego jakieś kłopoty. – Pozwól, z˙e ja się będę o to martwić. Po prostu chciałam cię uprzedzić, z˙ebyś nie przez˙yła szoku, kiedy zobaczysz ten billboard na mieście. Wyszła, zamykając tym samym wszelką dys- kusję. Pomysł Francine przeraził Angie nie na z˙arty. Pozostało jej tylko mieć nadzieję, z˙e Paul nie zoba- czy tego billboardu. Angie nie chciała, z˙eby się wyzłośliwiał na temat reklamy, jaką Francine sobie zafundowała. W końcu to nie jego z˙ycie. On nawet nie umiałby sobie wyobrazić, na czym polega prob- lem Francine. Nie musi się reklamować, nie musi nikomu udowadniać, jaki jest wspaniały. Angie postanowiła twardo stać u boku przyjaciół- ki. Niezalez˙nie od konsekwencji, jakie przyniesie ten jej szalony pomysł. 14 EMMA DARCY – Jutro się ukaz˙e – oświadczyła Francine trzy dni później. – Gdzie go powieszą? – spytała ostroz˙nie Angie. – Jak będziesz jechała na spotkanie z Fullbrigh- tem, to go zobaczysz. I rzeczywiście! Kaz˙dy, kto przekraczał Sydney Harbour Bridge samochodem, autobusem czy piechotą, musiał za- uwaz˙yć ten billboard. Angie omal nie wjechała w tył samochodu przed nią. Nie dlatego, z˙e bardzo się przejęła widokiem Francine na ogromnym zdjęciu. W końcu była przygotowana na to, z˙e ją zobaczy. Nie spodziewała się jednak zobaczyć własnej twarzy z podpisem: Foxy Angel! 2 2 Przebiegły Aniołek
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Weekend w Tokio
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: