Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00412 005853 15693859 na godz. na dobę w sumie
Wieczność Nie Przemija - ebook/pdf
Wieczność Nie Przemija - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 40
Wydawca: SELF-PUBLISHER Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3272-4460-4 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe >> opowiadania
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).
 Elizabeth jest nastolatką, która swymi marzeniami buduje cudowny świat.
Przypomina on odległą przeszłość, gdzie ludzie nie żyli w ciągłej pogoni za czasem.
Odnajduje tam niezwykły spokój i poznaje przyjemności prostego życia.
Mimo wspaniałych chwil jakie tam spędza, jej szczęście zostaje nieoczekiwanie przerwane.
Drzwi do pełnej tajemnic krainy zostają zamknięte, kiedy nastolatka przestaje marzyć.
Czy Elizabeth kiedykolwiek odzyska radość i chęci do życia?
Czy sprosta odnalezieniu się w brutalnej i bezwzględnej rzeczywistości?
A może odnajdzie sposób jak wrócić do swojego świata? 


Zapraszam Cię do wspaniałego świata,
do którego zabierze Cię moja książka i Twoje marzenia.

Alicja Kozicka
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Wieczność nie przemija Alicja Kozicka ą S w nim jedynie Moje życie nie zawiera marzeń. dokładne plany w których po drodze do szcz ścia ę znalazłam Ciebie. Opowiadanie dedykowane kochanemu Patrykowi Pragn złożyć nierozs dnych decyzji, dali mi pocz tek do poznania samej siebie najszczersze podzi kowania rodzicom, którzy przez swoj cierpliwość ę ę wobec moich ą . Mojemu młodszemu bratu Kubie z którym dziel wszystkie najlepsze lata swojego dzieciństwa oraz najmłodszemu bratu Stasiowi, ę ą ę b d cemu sednem szcz ścia w naszym rodzinnym domu. ę ę ą Dzi kuj również grupce moich wspaniałych przyjaciół, którzy s zawsze przy mnie i wiernie ze mn pozostaj nawet w najgorszych chwilach. ą ą ą ą ę Ruciane-Nida, 2015 16 stycznia 2015r Drogi Czytelniku! Życz Ci ę przyjemnej podróży po wyj tkowym świecie do ą którego zabierze Ci ę moja ksi żka i twoje marzenia. ą Kiedy już wrócisz do rzeczywistości ę bardzo ch tnie poznam Twoj opini . ę ą Podziel si ni na mojej stronie: https://www.facebook.com/wiecznosc.nie.przemija ę ą Alicja Kozicka Rozdział I „Nie było Ci dane pisanie własnego losu. W twojej roli leży jedynie odegranie powstałej sztuki.” „Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy nawet żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro?” ą ą ę nadchodz cej wiosny, Rozkoszuj c si zapachem Elizabeth trudziła się nad kolejnym wpisem do świeżo założonego pami tnika. Uwielbiała przesiadywać na huśtawce i w odosobnieniu przelewać najskrytsze myśli na papier. Wszystkie uczucia i przemyślenia kwitły na szorstkich kartkach. tkwi cych Strony pami tnika były żywe, zawierały pasmo przeżyć i emocji ę której tak bardzo gł boko w Elizabeth. Pisanie zast powało jej rozmow , było jej brak. Pami tnik był wspaniałym pochłaniaczem czasu, gdyż cz sto nie lubiła pisać w prost. Każde słowo było stokroć przemyślane i kryło za sob ą choćby szczypt tajemnicy. ę ę ę ę ę ę ę ą Drogi Pami tniku! ę 12.03.2014r. ę ą Wszystkie usta zamilkły, głosy ustały. Upajam si ę wci ż ą kwitn c cisz , ą samotnie potykaj c si ze swymi myślami. Marna egzystencja, przepełniona cierpieniem, przelana łzami. Czysta rozpacz płyn ca w żyłach. Miażdż ca serce zgryzota. W bezimiennym świecie, który nie zaznał litości ni uczucia. Wśród ot piałych ludzi, którzy żyj jego . Jedynie ą obecność przynosi mi ukojenie. Jego nieuchwytny wzrok przez kilka sekund ę nazywam codzienności jak w pułapce. Dobrze znaj to, co ą ą ą ą ą ą ą , promienny uśmiech. Delikatne spoczywaj cy na mnie. Jego, b d cy rzadkości ą trawienie mych dłoni przez jego surowe r ce. Pogr żam si . ę To definitywny i nieodwracalny pocz tek miłości. ę ą ą ą ę ą ę ę ę ę rześki zapach wczesnej wiosny. ą Niebo stopniowo ciemniało, powoli przybieraj c odcień gł bi oceanu. marcowego deszczu. W powietrzu Z góry pocz ły mżyć krople świeżego, Elizabeth zamkn łaę rozprzestrzeniał si ę z ciemnych oczy i lekko odchyliła głow w tył. Krople ą Subtelnie osiadały na jej włosach. Trwała obłoków, spływaj c po jej twarzy. w bezruchu, jakby wokół zatrzymał si czas. Nagle rozległ si rozdzieraj cy wrzask. Elizabeth zerwała si z miejsca i co tchu pobiegła do domu. Wpadła do kuchni, sprawdziła wszystkie pokoje lecz nie zastała tam matki. Spieszno wybiegła z domu, nasłuchuj c jej głosu. Wiatr smagał deszczem we wszystkie strony. Ponownie rozległ si krzyk, tym razem wołaj cy o pomoc. Elizabeth pobiegła za nim na tył domu. Zobaczyła gł bok dziur w ziemi. ę Spostrzegła, że pół metra pod ziemi leżały deski, które musiały zarwać si pod ci żarem matki. powolnie s czyły si ę ę - Mamo, jesteś tam? - Krzykn ła wystraszona. - Tak Kochanie. Nic mi nie jest – uspokoiła j drż cym głosem – ale ę ę ę ę ę ę ą ą ą ą ą ą musisz pomóc mi si st d wydostać. ę ą ą Przynieś drabin !ę ę ę - Już biegn ! - Rzuciła z pośpiechem. Pod nieobecność Eliz jej matka zauważyła, że nie stoi na piachu lecz na przed siebie i w ciemności starej, d bowej podłodze. Wyci gn ła r ce sw ą ciekawość. Jej dłonie próbowała dotkn ć czegokolwiek, aby zaspokoić ą poczuły szorstkość. Rozpoznała zapach starych ksi żek. Była ich tam cała masa. Stały na ogromnym drewnianym regale. Nagle usłyszała głos Elizabeth. ę ę ą ą - Mamo, mam drabin ! - Krzykn ła podaj c j w dół. - Eliz! Przynieś jeszcze latark ! ę Pospiesz si !ę - Rozkazała pełna ą ą ę ę ekscytacji. Dziewczyna zastanawiaj c si co znalazła matka, zrobiła krok w przód. ę Wówczas rozległ si trzask kolejnych desek i ziemia pod ni zapadła si pi ć metrów w dół. ę ę ą ę - Elizabeth! - Wrzasn ła z przej ciem matka – Coś ci si stało? ę - Nie, chyba nic mi nie jest – odparła obolała, podnosz c si ą ę ę z ziemi - ą ę gdzie my jesteśmy? ą ą ą ą ą ę ę ę ą si ę ę rozgl daj c si . Bez światła niczego si nie dowiemy. ą zdegustowana, zakrywaj c nos – Tr ci zgnilizn . - Też chciałabym wiedzieć. To chyba jakaś stara piwnica – rzekła ą - Co tutaj jest? I czemu tak strasznie śmierdzi? - Zapytała - Może przechowywano tutaj jakieś jedzenie. Musimy iść po latark .ę - Dobrze, ja pójd – ę rzuciła bez namysłu – za moment wracam! Kiedy Elizabeth wróciła z latark , okazało si , że znajduj ą w pachn cej naftalin piwnicy. Było to nieduże pomieszczenie, około pi tnastu metrów kwadratowych. Ściany były wypełnione pi knymi wiśniowymi Po środku stał regałami na których stały nadszarpni te z bem czasu pokaźny żłobiony w drewnie stół i trzy krzesła. Wsz dzie panował rozswawolony bałagan. Z boku mieściło się odgrodzone pomieszczenie, które pełniło rol spiżarni. Wewn trz pozostały słoiki z przetworami i dwie skrzynie z resztkami rozkisłych jabłek. Natalie była przytłumiona. Zachwycała si ę tym niezwykłym odkryciem. ę ksi żki. ę - Mamo.. Co z tym zrobimy? - Zapytała niepewnie Elizabeth. - Powinnyśmy wrócić do domu i zaczekać na Richarda. Kiedy Twój ojciec wróci wszystko mu opowiemy. Poza tym nie wiem na ile jest tu bezpiecznie. Sufit tego pomieszczenia może si zaę paść. Deski s praktycznie gnij ce – oświadczyła. - Też tak uważam. Nie jest tu zbyt bezpiecznie. Poza tym już ę Elizabeth i Natalie wspi ły si przestaje padać. Zaczekajmy na tat w domu. wróciły do domu. Nastolatka poszła do swojego pokoju. Cały czas miała w głowie szkatułk ,ę po drabinie i ę ę ę ę ę ą ą ą ą ą ą ą ę ę ę ę ę ę ą do góry Podczas gdy matka zajmowała si któr zobaczyła na wiśniowym regale. Były ich trzy, ale tylko ta jedna ę ą ciekawość, jak tajemnic może za zapadła jej w pami ć. Przenikała j sob kryć niezgł bione pudełeczko. ę czymś w kuchni, Eliz wymkn ła ą ę si z domu i pr dko pobiegła na miejsce zapadliny. Pr żnie zeszła drabin ę w dół. Wł czyła latark i pochwyciła szkatułk , po czym wartko wspi ła ę ą wszy si i niezauważalnie wróciła do pokoju. Gł boko odetchn ę opuszkami usiadła na łóżku. Zacz ła bez pośpiechu badać kasetk palców. Poznawać ją w najdrobniejszych szczegółach. drobnych Zamkn ła oczy. Na paluszkach poczuła muśni cie wiekowej przeszłości. ą Przeszedł j zgł bić. Otworzyła oczy i zerwała kluczyk przymocowany do zamka. Uchyliła antyczn ą skrzyneczk , a jej ocz masa starych listów ę znaczonych łzami, drobna biżuteria i treściwy pami tnik pisany r cznie. Zaintrygowana swoim odkryciem postanowiła zrobić kolejny krok. Liczyła na to, że odkryje coś niebywałego. Otworzyła pierwszy list i zachłannie zagł biła si w jego treść. dreszcz pradziejowej tajemnicy. Zapragn ła j om ukazała si ę ę ę ę ę ę ę ę ę ę ę ę ą 14 sierpnia 1819r. Luba Camille, wybranko mego serca! ą Jesteś dla mnie niczym feblik niebłahy. Brn za Tob w otchłań, wci ż ą niepowstrzymanie mkn cą za Twym sercem. Nieznane mi wcześniej słowa ę ą przychodz wielokroć na myśl i pragn Ciebie jedn nimi darzyć. Jesteś dla mnie Pani ą Krainy Wiecznego Szcz ścia. Niezrównane Twe pi kno i cała nadobność. Uśmiechem swym olśniewasz, ujmuj c mnie bez końca. Daj mi jedn dłoń Umiłowana, bym serce mógł w niej złożyć i poświ cić si jedynie dla tego afektu. Wraz z sercem całego mnie weź, abyśmy mogli dokonać razem wiecznego ą ą ą ę ę ę ę ę szcz ścia. ę Oddany Twemu najdroższemu sercu Raphael McLain ę ę Zaintrygowana tym pi knym wyznaniem zacz ła przegl dać kolejne listy. Autorem każdego kolejnego także był Raphael McLain. W pierwszym liście, który napisał okazało si , że adresatk była Camille Craven. Te nazwisko zainteresowało Eliz, gdyż nosiła takie samo. Do głowy zacz łyę napływać jej przeróżne myśli. Czyżby Camille mogła być jej prawiekową krewn ? Skupiała myśli ogl daj c ponadczasow biżuteri , która z pewności stanowiła rodzinn pami tk rodu Cravenów. W oko wpadł jej jeden z pierścionków. Nie był to nadzwyczajny pierścień wysadzany ą ę ę ę ą ą ą ą ą ą ą ą ą ą ą ę jej w skupieniu, obracaj c j ę cennymi kamieniami, lecz w gruncie rzeczy była to zwykła srebrna obr czka. Elizabeth przygl dała si w dłoniach. W środku obr czki dostrzegła drobniutki napis: „Wieczność nie ę jej twarz rozpromieniła si przemija”. Przeczytawszy sentencj uśmiechem, a chwil później obr czka zdobiła dłoń dziewczyny. W tym momencie Eliz usłyszała kroki na schodach. W pośpiechu wrzuciła wszystkie listy do kasetki i wepchn ła j pod łóżko. Wtedy drzwi uchyliły ę si i nieśpiesznie usiadła obok córki, mówi c:ą - Tata musiał zostać dłużej w pracy – sugeruj c ą nonsens dłuższego i stan ła w nich Natalie. Uśmiechn ła si ą ę ę ę ę ę ą ą ą czekania. ą ą ą ę - Nie wróci dzisiaj na noc? - Zapytała zawiedziona Eliz. - Powiedział, że najszybciej uda mu si być koło 5:00 nad ranem. Nie ę b dziemy na niego czekać kochanie. Jest już późno. Powinnaś wzi ć k piel i położyć si .ę zniech cenie. - Dobrze – odparła zgodnie, ale w jej głosie wyraźnie było słychać ę - Co robiłaś przez tyle czasu w pokoju? ą ę przy odpowiedzi Zmieszana Elizabeth pocz tkowo zawahała si Natalie jeszcze raz ostatecznie tłumacz c, że pochłon ła j nauka. ą ę rozejrzała si po pokoju, uśmiechn ła si do Eliz i życz c jej miłych snów , zamkn ła za sob drzwi. później dziewczynka leżała już w łóżku. Zm czonymi ę oczkami patrzyła jeszcze na obr czk zdobi c jej paluszek. Zm czenie nie pozwoliło jej na długie rozmyślenia. Niedługo pogr żyła si w beztroskim śnie, który otulił j aż do samego poranka. ę Chwil ę ę ą ą ę ę ę ę ę ą ą ą ą ą
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Wieczność Nie Przemija
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: