Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00139 007100 18472742 na godz. na dobę w sumie
Wielka Piątka - ebook/pdf
Wielka Piątka - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 191
Wydawca: Aktywa Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-954515-6-0 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> zdrowie
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Ta książka cię zainspiruje. Odmieni twoje życie w sposób, którego sobie nawet nie wyobrażasz, a który w pełni pojmiesz, dopiero kiedy przeczytasz ostatnią stronę. Wpłynie również na to, jak postrzegasz swoją rolę jako przywódcy, czyli w jaki sposób przewodzisz w domu, w pracy, w lokalnej społeczności... a zwłaszcza w jaki sposób zarządzasz samym sobą.
Każdy z nas rodzi się, aby być liderem, nawet jeśli przewodzimy jedynie samemu sobie. W końcu ktoś musi cię motywować, żebyś każdego dnia wstał z łóżka. A tym kimś jesteś ty.
Wielka Piątka opowiedziana jest z perspektywy Thomasa Derale’a, człowieka uważanego przez otaczających go ludzi za największego przywódcę na świecie. W wieku pięćdziesięciu pięciu lat Thomas dowiaduje się, że umiera. Jednak nawet poprzez coś tak osobistego i ostatecznego jak własna śmierć udaje mu się zainspirować wszystkich dookoła, by żyli pełnią życia.
Zasady zawarte w niniejszej książce, takie jak tytułowa Wielka Piątka czy Dzień Warty Skatalogowania, pozytywnie wpłynęły na czytelników na całym świecie, którzy zastosowali zdobytą wiedzę do własnego życia i własnych unikatowych okoliczności, uzyskując w ten sposób równie niepowtarzalne efekty.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Tytuł oryginału: THE BIG FIVE FOR LIFE © Copyright © 2007, 2012 by John P. Strelecky © Copyright for the Polish edition: 2019 Wydawnictwo Aktywa Projekt i wykonanie okładki: Grzegorz Kalisiak Redakcja: Bartosz Szpojda Korekta: Halina Gołąb-Witold Projekt typograficzny i łamanie: Grzegorz Kalisiak Tłumaczenie: Alicja Laskowska Wszelkie prawa, również w zakresie powielania fotomechanicznego i fragmentarycznego wydruku, zastrzeżone. Żadna część niniejszej książki nie może być przetwarzana ani powielana jakąkolwiek techniką (fotokopia, mikrofilm lub inny proces) bez pisemnej zgody wydawcy. W sprawie zezwoleń należy zwrócić się do: Wydawnictwo Aktywa, 23-440 Frampol, ul. Cmentarna 2 Niniejsza książka jest fikcją literacką. Zawarte w niej postaci, organizacje i wydarzenia stanowią wytwór wyobraźni autora lub wykorzystano je do stworzenia fikcyjnego świata ISBN 978-83-954515-0-8 Wydanie pierwsze Wydawnictwo Aktywa Piotr Witold Dystrybucja: www.wydawnictwoaktywa.pl W s t ę p Informacje na temat przywódców można znaleźć w set- kach książek do historii oraz niezliczonych muzeach na całym świecie, jednak dowiesz się tam głównie, jak polec na tym polu. Kto zabił najwięcej ludzi? Kto wspiął się na szczyt władzy, posuwając się do podstępu i oszustwa? Kto wybudował sobie największą świątynię, wykorzystując do tego niewolniczą siłę roboczą? Źli przywódcy najwyraź- niej stanowią ciekawe studium ludzkiego charakteru. Nie znajdziesz tu jednak niczego, co warto byłoby naśladować. W dzisiejszym świecie internet, czasopisma, gazety i te- lewizyjne wiadomości obfitują w najnowsze przykłady złe- go zarządzania. Kto sfałszował sprawozdania finansowe i zostawił tysiące pracowników z zerami na kontach eme- rytalnych? Kto wziął milionowe łapówki, a potem uciekł z kraju, nie wywiązawszy się ze swoich obowiązków wzglę- dem potrzebujących ludzi? Kto otrzymał wielomilionowe premie pomimo zwolnienia tysięcy ludzi, którzy i tak pra- cowali za szokująco niskie stawki? Gdzie więc powinniśmy się zwrócić, żeby dowiedzieć się, co to znaczy być dobrym przywódcą? 5 Odpowiedź jest prosta: do osób, których historia praw- dopodobnie nie została nigdzie spisana; do tych, którzy są zajęci robieniem niesamowitych rzeczy we wszystkich zakątkach świata. Wiem, że tacy ludzie istnieją, gdyż pew- nego mroźnego, śnieżnego poranka poznałem jednego z nich na stacji kolejowej w Chicago. Jego firmy przynosiły ogromne zyski, pracownicy go uwielbiali, a jeśli było trze- ba, jego klienci czekali całymi tygodniami, żeby nawiązać z nim kontakt. Nazywał się Thomas Derale. Zmarł tragicznie w wieku pięćdziesięciu pięciu lat i nawet poprzez coś tak osobistego i ostatecznego jak własna śmierć udało mu się pozostać źródłem inspiracji dla wszystkich dookoła. Oto opowieść o tym, kim był, jak przewodził ludziom i w jaki sposób opuścił ten świat. Oto sekrety, których mnie nauczył. — Joe R o z d z i a ł p i eR Ws z y Ściągnąłem plecak z ramienia i położyłem go na ziemi. Prze- pięknie, pomyślałem, podziwiając rozciągający się przede mną krajobraz. Aż brak mi słów. Kobiety, które poznałem w pociągu, miały rację. Droga na szczyt nie należała do łatwych, ale z pewnością było warto. Sięgnąłem do bocznej kieszeni plecaka po butelkę z wodą i zaspokoiłem pragnienie. Otaczały mnie same szczyty gór i doliny. Z tej wysokości mogłem dostrzec małe rolnicze miasteczka porozsiewane na otwartym terenie. Gęste lasy — podobne do tego, który sam musiałem przemierzyć w drodze na szczyt — pokry- wały większość zboczy. Nie planowałem robić sobie wol- nego na chodzenie po górach, ale australijscy podróżnicy, na których wpadłem w pociągu, bardzo zachwalali okolicę. Dobrze, że dałem się namówić. Nagle znów pomyślałem o Thomasie. U niego i u Maggie musi się dziać coś ważnego, bo pojawił się dziś w moich myślach już dobrych kilkanaście razy. Muszę wejść wieczorem na maila i sprawdzić, czy nie przesłał mi jakiejś wiadomości. Przez ostatnie parę lat nauczyłem się, że jeśli ktoś przy- chodzi mi na myśl z podobną częstotliwością jak dzisiaj 7 Thomas, to coś było na rzeczy. Prawie zawsze zwiastowało to dobre wieści. Kolejny raz objąłem wzrokiem otaczający mnie krajo- braz i wciągnąłem do płuc czyste górskie powietrze. Byłem właśnie w trakcie czteromiesięcznej podróży przez Hisz- panię, która obfitowała w podobne momenty. Wspaniała architektura, przyjaźni ludzie, zapierające dech w pier- siach widoki… I o to chodzi, stwierdziłem w myślach. Jak to mawia Thomas, każdego dnia odrobinę wyżej na wzno- szącej się krzywej życia. Każdego dnia coraz bliżej mojej Wielkiej Piątki. R o z d z i a ł dRu g i Maggie Derale odebrała telefon od lekarza. Jej mąż spał jak kamień, co było ostatnio rzadkością, więc nie chciała go budzić. Słuchając osoby po drugiej stronie słuchaw- ki, musiała przygryzać wargę, żeby się nie rozpłakać. „Tak”  — powiedziała.  — „Rozumiem… Dobrze, dopil- nuję, żeby zjawił się tam jutro… Nie, chyba nic pan nie może zrobić”. Zakończyła rozmowę i opadła na jedno z krzeseł w kuch- ni. Kupili je razem z Thomasem prawie dwadzieścia lat temu, na jednym z corocznych wakacyjnych wyjazdów. Droczył się wtedy z nią, że wybrała koszmarne obicia. Od tamtej pory oboje wciąż nawiązują do tego w żartach. Na wspomnienie tamtych chwil z jej oczu popłynęły łzy. Z po- czątku jej policzki przecięło kilka samotnych strużek, po chwili jednak Maggie zaniosła się płaczem na myśl o tym, co się działo. Kiedy łzy przestały płynąć, postanowiła wziąć się w garść i chwyciła za telefon. „Hej, Kerry, tu Maggie… Niestety nie. Jest tak, jak myśleli… Wiem, Kerry, wiem… Ja też… Kerry, chcę, żebyś zrealizował swój pomysł. Poświęć temu cały 9 swój czas i energię. Ja zrobię, co do mnie należy, i prze- każę ci wszystko w przyszłym tygodniu. A, i Kerry… nie będziesz miał na to zbyt dużo czasu”. Odłożywszy słuchawkę, poszła do gabinetu i zalogowała się na swoją skrzynkę pocztową. Muszę skontaktować się z Joe, pomyślała. R o z d z i a ł  tRz e c i Wszedłem do małej kafejki internetowej i zająłem miej- sce przy jednym ze stanowisk komputerowych. Zejście ze szczytu i powrót do miasta, w którym się zatrzymałem, zajęły mi całe popołudnie. Przez cały ten czas nie mo- głem przestać myśleć o Thomasie. Do takiego stopnia, że zamiast udać się do hotelu i zjeść coś ciepłego, postano- wiłem w pierwszej kolejności sprawdzić pocztę. Musi mieć dla mnie jakieś wspaniałe wieści, pomyślałem. — Cześć, Joe. Spojrzałem przez lewe ramię. — Hej — odparłem z uśmiechem na widok jednej z ko- biet, które poleciły mi wyprawę w góry, z której właśnie wróciłem. — Dzięki, że przekonałaś mnie do tego pomysłu. Widoki były nieziemskie. Odwróciłem się w  stronę monitora i  czekałem cier- pliwie, aż przeglądarka się załaduje. W kafejce roiło się od innych podróżników; dostrzegłem też paru okolicz- nych mieszkańców. Nigdy nie przestanie mnie to zadziwiać, stwierdziłem w myślach. Jeszcze nie tak dawno temu nie było czegoś takiego jak internet, a teraz można się błyskawicznie 11 skontaktować z ludźmi z całego świata. Zalogowałem się na swoje konto i kliknąłem w ikonkę „Odebrane”. Tak jak podejrzewałem, czekała na mnie wiadomość od Thomasa, a dokładniej od jego żony, co nie było rzadkim zjawiskiem. Maggie często rozsyłała maile z aktualnymi informacjami dotyczącymi jej i męża. Kliknąłem na maila i odczeka- łem chwilę, zanim się załadował. A potem zobaczyłem na ekranie pięć słów, które sprawiły, że serce podeszło mi do gardła. „Thomas jest chory, zadzwoń, proszę”. Uruchomiłem odpowiednią aplikację i ściągnąłem słu- chawki ze specjalnego haczyka zamontowanego z boku komputera. Kiedy wpisywałem numer telefonu, miałem sto myśli na sekundę. Co się stało? Thomas był zawsze oka- zem zdrowia. Usłyszałem sygnał po drugiej stronie linii, a potem głos Maggie. — Cześć, Maggie, tu Joe. Dostałem twoją wiadomość, co się dzieje? Jak się czuje Thomas? — Nie najlepiej, Joe. — Jej głos lekko drżał. — Przepra- szam, że psuję ci wyjazd, ale pomyślałam, że powinieneś wiedzieć. — O czym? — Poczułem, jak serce zamiera mi w piersi. — Thomas umiera, Joe. — Słucham? — spytałem, kompletnie zaskoczony. Nie mogłem uwierzyć w to, co właśnie usłyszałem. — Umiera. Około trzy miesiące temu zauważyliśmy pierwsze objawy. Lekarz właśnie zadzwonił i potwierdził 12 diagnozę. Thomas ma guza mózgu. Jest tak duży, że nie można go już wyciąć. Próbowałem to wszystko jakoś przetrawić. — A inne metody leczenia? Radioterapia, chemiotera- pia? Na pewno można jeszcze coś zrobić. Maggie ucichła po drugiej stronie słuchawki. — Pytaliśmy o wszystkie możliwe opcje. Nie da się mu już pomóc. To stadium terminalne. Thomas umiera. Rozmawiałem z nią jeszcze przez kilka minut, po czym zakończyłem połączenie. Nie mogłem w to uwierzyć. Nie Thomas. Przecież odkąd pamiętam, był zdrowy jak ryba. Odszukałem w sieci numer linii lotniczych i wykonałem kolejny telefon. Musiałem wrócić do Stanów.

Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Pobierz darmowy fragment (epub)

Gdzie kupić całą publikację:

Wielka Piątka
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: