Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00131 009789 7505777 na godz. na dobę w sumie
Wielka księga baśni - ebook/pdf
Wielka księga baśni - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 201
Wydawca: SBM Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-8059-031-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dla dzieci i młodzieży
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Najpiękniejsze opowieści braci Grimm, Charles’a Perraulta i Hansa Christiana Andersena zebrane w jednym tomie. Dla każdego dziecka książka ta może się stać wstępem do wspaniałego świata baśni, a dla dorosłych okazją do przypomnienia najwspanialszych historii czytanych w dzieciństwie.

Znajdź podobne książki

Darmowy fragment publikacji:

Wielka księga baśni Wielka księga baśni Brzydkie kaczątko Pewna kaczka uwiła swoje gniazdo w zaroślach nad brzegiem stawu. Złożyła tam jaja i czekała cierpliwie, aż jej dzieci przyjdą na świat. W końcu usłyszała, że skorupki pękają. Najpierw wy- chyliła się jedna mała główka, potem druga i następna, i jeszcze jedna. Mama policzyła swoje kaczuszki i zerknęła na gniazdo. Ostatnie, największe jajo wciąż było całe. Wysiadywała je więc tak długo, aż i ono pękło. Oczom kaczki ukazało się największe i najbrzydsze kaczątko, jakie kiedykolwiek widziała. „To duże i silne stworzenie – pomyślała kaczka – ale jak bar- dzo różni się od pozostałych!” 7 Po kilku dniach kaczka postanowiła zabrać swoje dzieci nad staw, by nauczyć je, jak poruszać się w wodzie. Jedno po dru- gim malutkie kaczątka wskakiwały do wody i bez trudu zaczy- nały pływać. Nawet to duże i szare nie miało z tym kłopotu. Kacza mama była bardzo dumna ze swoich dzieci. – Kwa, kwa, kwa – powiedziała. – Płyńcie za mną, moje ko- chane maleństwa, pokażę wam podwórko i przedstawię was jego mieszkańcom. Mama wraz z maluchami przepłynęła staw i wkrótce cała gromadka pojawiła się w pobliżu kurnika. Dwie kury obserwo- wały całą kaczą rodzinę. – Patrzcie, jakie to jest brzyd- kaczątko kie – powiedziała jedna z nich. Druga poderwała się i mocno je dziobnęła swoim ostrym dziobem. 8 – Zostawcie je w spokoju, nie zrobiło wam nic złego – broniła swojego dziecka mama kaczka. – Pozostałe dzieci bardzo ci się udały – oznajmiła kura. – Wszystkie są ładne, z wyjątkiem tego szarego. – Może nie jest zbyt piękne – powiedziała mama kaczka – ale pływa równie dobrze jak inne, a nawet lepiej. Niebawem pozostałe zwierzęta domowe zgromadziły się wokół brzydkiego kaczątka. Śmiały się z niego i dokuczały mu, ponieważ nie było takie, jak inne małe kaczki. 9 – Popatrz na siebie – szydziły – jesteś szare i niezgrabne, w ogóle nie przypominasz swoich ślicznych, żółciutkich braci i sióstr. Nie wstyd ci, że tak wyglądasz? Kacza mama przyglądała się temu ze smutkiem. Było jej przykro, ale nie potrafiła obronić swojego kaczątka przed ca- łym światem. Brzydkie kaczątko było bardzo smutne. Po kilku dniach upo- korzeń kaczątko postanowiło uciec. Przeskoczyło ogrodzenie i dzięki temu było wolne. Udało się na torfowisko, gdzie żyło stado dzikich kaczek. Przyłączyło się do nich i przez dwa dni było szczęśliwe. 10 Niestety, trzeciego dnia na torfowisku zjawili się myśliwi. Rozległ się ogłuszający huk wystrzałów i nieznośne szcze- kanie psów. Kaczątko widziało, jak postrzelone przez myśliwych kaczki spadają z nieba. Nagle pies wskoczył na brzeg i zaczął biec, łamiąc trzcinę i sitowie. Przez jeden straszny moment jego nos znalazł się tuż przed dziobkiem brzydkiego kaczątka. Na szczęście pies pobiegł dalej. Brzydkie kaczątko uciekło z torfowiska tak szybko, jak potrafiło. „Muszę znaleźć jakieś ciche, spokojne miejsce, gdzie będę mógł się schronić” – pomyślało kaczątko i ruszyło przed siebie. Bojaźliwie rozglądało się na wszystkie strony, czy przypadkiem w pobliżu nie kręcą się psy. Z nastaniem zmierzchu kaczątko trafiło do małej chatki. Prze- śliznęło się do środka dzięki dziurze w drzwiach. W chatce miesz- kała stara kobieta. Za jedyne towarzystwo miała burego kota i kurę. Wszyscy smacznie spali, gdy kaczątko weszło do środka. 11 Rano mieszkańcy chatki dostrzegli niespodziewanego go- ścia. Kot przeciągnął się i głośno miauknął, a kura zaczęła prze- raźliwie gdakać. – Co się dzieje, moje drogie? – zapytała stara kobieta, rozgląda- jąc się wokół. Miała słaby wzrok i ucieszyła się na widok kaczątka, ponieważ myślała, że to tłusta kaczka, która niedawno jej zginęła. Kaczątko zostało w chatce, ale tęskniło za swoim stawem. Słysząc to, kura rzekła: – Przestań się nad sobą użalać! Weź się w garść, zapomnij o swoim stawie. Lepiej naucz się mruczeć albo znosić jajka. Zo- staniesz tu na dłużej tylko wtedy, gdy będzie z ciebie jakiś pożytek. – Chyba znowu ruszę w świat – szepnęło kacząt- ko i skuliło się w kącie. Było przekonane, że musi sobie znaleźć inne schronienie. 12 Pewnego dnia brzydkie kaczątko skorzystało z okazji i ucie- kło przez otwarte drzwi. Szybko znalazło staw, gdzie pływało i nurkowało przez cały dzień. Wszystkie napotkane zwierzęta w ogóle go nie zauważały. – To dlatego, że jestem taki brzydki – mówiło do siebie. Tym- czasem nastała jesień. Biedne kaczątko drżało z zimna, gdy na- deszły pierwsze chłody. Pewnego dnia zobaczyło stado ptaków na niebie. Były to najpiękniejsze istoty, jakie widziało. Ich piórka lśniły bielą. Miały długie i smukłe szyje. Kaczątko nie wiedziało, że to stado łabędzi, które co roku jesienią odlatują do ciepłych krajów, żeby powrócić wiosną. 13 Nastała zima. Brzydkie kaczątko czuło się bardzo osamotnio- ne. Staw zamarzł i nie można już było pływać ani nurkować. Gdy tylko spadł śnieg, wszystkie zwierzęta pochowały się w swoich zacisznych gniazdkach lub norkach. Tylko ono nie miało gdzie się schronić przed siarczystym mrozem i porywistym wichrem. Wreszcie jednak, po wielu tygodniach, przyszła wiosna. Za- kwitły kwiaty, zazieleniła się trawa, ptaszki rozśpiewały się w gałę- ziach drzew. Po raz pierwszy od dawna brzydkie kaczątko poczu- ło ciepłe promienie słońca na swojej szyi. Potrząsnęło piórkami i wyprostowało skrzydła. Czuło się silne, więc postanowiło trochę polatać. Wzbi- ło się w powietrze i wylądowało na tafli pobliskiego jeziora. Od razu zobaczyło trzy piękne łabędzie, które pływały dumnie wzdłuż brzegu. Ka- czątko było tak podekscy- towane ich obecnością, że podpłynęło bliżej. 14 „Pewnie nie zwrócą na mnie uwagi, taki jestem brzydki” – myślało i zwiesiło główkę ze wstydu. W tym momencie dostrze- gło w wodzie swoje odbicie i… nie mogło uwierzyć własnym oczom! Nie było tam brzydkiego, szarego kaczątka. W gładkiej tafli wody przeglądał się piękny, biały łabędź! Trzy większe łabę- dzie podpłynęły do niego i zaczęły muskać dziobami jego szy- ję, co bardzo go uszczęśliwiło. Teraz słyszał, że jest najpiękniej- szym z ptaków. Myślał: „Jakim cudownym miejscem jest świat. Czy mogłem choćby marzyć o takim szczęściu?”. Wkrótce znów nadeszła jesień. Piękny łabędź, który już za- pomniał, że kiedyś był brzydkim kaczątkiem, wraz ze stadem swych prawdziwych braci i sióstr pofrunął do ciepłych krajów. 15 Calineczka Dawno, dawno temu żyła pewna wdowa, która bardzo pra- gnęła mieć córeczkę. Poszła więc po radę do starej wróżki, a ta dała jej maleńkie ziarenko. Z ziarenka wyrósł tulipan, na jego zaś dnie siedziała sobie maleńka dziewczynka. – To ty jesteś moją córeczką – zawołała wdowa radośnie i nazwała dziewczynkę Calineczką. Dała jej tak na imię dlatego, że dziewczynka miała tylko cal wzrostu. Calineczka zamieszkała wśród kwiatów na oknie. Codziennie cieszyła się ciepłem sło- necznych promieni. Wieczorem zaś zasypiała w łupince orzecha. 16 Ale pewnego dnia, gdy okno było otwarte, weszła z ogrodu brzydka ropucha. – Jaka śliczna dziewczynka – powiedziała ropucha. – Będzie doskonałą żoną dla mojego syna. Ropucha porwała więc Calineczkę razem z łupinką orzecha, w której spała dziewczynka. Gdy Calineczka się obudziła, zoba- czyła, że jest uwięziona na liściu lilii wodnej, pływającym po stawie. Usłyszała rozmowę ropuchy z jej synem i zaczęła płakać. Nie chciała być niczyją żoną. Małym rybkom zrobiło się żal Calineczki, przegryzły więc łodygę lilii i poprowadziły liść tam, gdzie ropucha nie mogła już dziew- czynki odnaleźć. Calineczka płynęła jakiś czas z prądem wody i rozglądała się pełna obaw. 17 Po pewnym czasie jednak nurt rzeki stał się niespokojny i Ca- lineczka obawiała się, że liść może zatonąć. Dziewczynka była bardzo przestraszona. Na szczęście obok niej płynęła duża ryba i dodawała jej otuchy. – Nie martw się, złapię cię, jeśli spadniesz z listka – krzyczała wesoło do dziewczynki. Calineczka była jednak tak przerażona, że w ogóle nie słu- chała, co mówi do niej rybka. W końcu listek wpłynął na spokojniejsze wody. Calineczka mogła odetchnąć. Nagle obok małej dziewczynki przy- siadł kolorowy motyl. Nic nie mówił, ale Calineczka od razu go polubiła. Wzięła więc kawałek sznurka i po- dała jego koniec motylowi. Motyl odfrunął i uniósł ze sobą Calineczkę. 18 Kiedy lecieli nad drzewami, zobaczył ich wielki chrabąszcz. Podleciał, bzycząc głośno, i porwał dziewczynkę do gniazda na gałęzi dębu. – Ona nie jest chrabąszczem, bo ma tylko dwie nogi – mó- wiły inne chrabąszcze. – No to co? – dziwił się chrabąszcz i wzruszał ramionami. Karmił Calineczkę słodkim nektarem i cieszył się jej obecno- ścią. Przez całe lato Calineczka mieszkała z chrabąszczem, ale kiedy nadeszła jesień, dziewczynka zdecydowała się od niego uciec. Pewnego dnia opuściła gniazdo i ruszyła przed siebie. 19
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Wielka księga baśni
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: