Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00318 005395 13433865 na godz. na dobę w sumie
Wielka wygrana - ebook/pdf
Wielka wygrana - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 156
Wydawca: Harlequin Polska Język publikacji: polski
ISBN: 9788323875871 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Heather wierzy, że uda jej się odzyskać miłość byłego męża. Chce wyjaśnić mu, dlaczego kiedyś odeszła, zaproponować, by spróbowali jeszcze raz. Nadarza się ku temu wspaniała okazja, bo oto ona i Hunter spotykają się przypadkiem na obozie przetrwania. Hunter przyjmuje jej zabiegi nieufnie, jednak nie umie ukryć, że Heather wciąż nie jest mu obojętna. Już raz się sparzył, boi się ryzyka, ale to być może ostatnia szansa, by ułożył sobie życie...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

5 2 3 0 6 3 S K E D N I T A V 0 M Y T W Ł Z 9 9 5 A N E C 7 0 / 4 0 6 1 R N , ISSN 1641-5736 9 771641 573048 Barbara McMahon Wielka wygrana 04-RO-1.indd 4 04-RO-1.indd 4 2/22/07 11:20:39 AM 2/22/07 11:20:39 AM dla ka(cid:380)dej kobiety, ka(cid:380)dego dnia(cid:8230) Wi(cid:281)cej informacji znajdziesz na www.harlequin.com.pl Barbara McMahon Wielka wygrana Tłumaczył Janusz Florkiewicz Drogie Czytelniczki! Już kwiecień, zapowiedź słonecznych i ciepłych dni, kiedy rozkwita nie tylko przyroda, ale i uczucia. Bohaterki naszych powieści spotkały miłość, może i Wy powinnyście zaufać sercu. W kwietniu przygotowałam dla Was bardzo ciekawą ofertę. Szczególnie polecam pierwszą część miniserii Siostry McIvor. Jestem pewna, że i w tym miesiącu ROMANS przyniesie Wam wiele radości. A oto wszystkie propozycje na kwiecień: W pełnym słońcu – pierwsza część miniserii Siostry McIvor. Czy Darcy, najstarsza z klanu, zaufa mężczyźnie, który przed laty boleśnie ją zranił? Małżeńska przygoda – pełna humoru opowieść o dziewczynie, która marzyła o nudnym, spokojnym życiu, lecz los chciał inaczej. Powrót wiosny – zgorzkniały samotnik spotyka kobietę, która zmusi go, by znów otworzył serce. Wielka wygrana – czyli wspaniały przepis na to, jak uratować związek. Cztery serca, Weselna wróżba (DUO) – dwie opowieści o bardzo nieufnych mężczyznach, którzy bali się emocjonalnego zaangażowania. Życzę przyjemnej lektury! Grażyna Ordęga Harlequin. Każda chwila może być niezwykła. Czekamy na listy. Nasz adres: Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa 12, skrytka pocztowa 21 Barbara McMahon Wielka wygrana Toronto • Nowy Jork • Londyn Amsterdam • Ateny • Budapeszt • Hamburg Madryt • Mediolan • Paryż Sydney • Sztokholm • Tokio • Warszawa Tytuł oryginału: Winning Back His Wife Pierwsze wydanie: Harlequin Mills Boon Limited, 2005 Redaktor serii: Grażyna Ordęga Opracowanie redakcyjne: Izabela Romanowska Korekta: Ewa Popławska, Izabela Romanowska © 2005 by Barbara McMahon © for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2007 Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej książce są (cid:30) kcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych czy umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak (cid:30) rmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Romans są zastrzeżone. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Rakowiecka 4 Skład i łamanie: Studio Q, Warszawa Printed in Spain by Litogra(cid:30) a Roses, Barcelona ISBN 978-83-238-3079-5 Indeks 360325 ROMANS – 902 ROZDZIAŁ PIERWSZY Heather Jackson jak zwykle spóźniona wśliznęła się do sali konferencyjnej. Pospiesznie zajęła swoje miejsce przy długim, mahoniowym stole. Miała nadzieję, że dziś wuj daruje sobie złośliwe uwagi pod jej adresem. Na szczęś- cie Saul Jackson był zbyt zajęty omawianiem wątpliwych osiągnięć kuzyna Fletchera i chwilowo nie raczył zauwa- żyć jej obecności. Sally Myers, siedząca obok, podsunęła jej kartkę z krótką informacją, czego dotyczyła rozmowa. Heather podzięko- wała uśmiechem i zaczęła uważnie słuchać. Po chwili temat Fletchera został wyczerpany i wuj Saul spojrzał w jej stronę. Cóż, szczęście nie może trwać wiecznie, pomyślała. – O, Heather, miło, że wpadłaś – zauważył Saul. Heather skinęła głową. Zdążyła przyzwyczaić się już do uwag wuja, który stworzył jedną z największych agencji reklamowych na północno-zachodnim wybrzeżu Pacy- (cid:30) ku, nie bawiąc się w rozdawanie dobrodusznych uśmie- chów. Wprawdzie starała się nie wyprowadzać go z rów- nowagi, ale wciąż jej się to przydarzało. Dziś też nie był to z pewnością ostatni raz. Ze stosu kartek leżących na stole wuj wyciągnął jedną. Uniósł ją, jakby przedstawiał sądowi dowód rzeczowy. 6 Barbara McMahon – Otrzymaliśmy odpowiedź na propozycję kampanii reklamowej dla Trails West – oznajmił. – Przyjęli? – spytała Sally. – Nie. Heather poczuła, że jej serce zamiera. Przejęła tę sprawę od Adriana Tylera, który zajmował się nią od początku, ale poprosił o urlop, gdy jego żona zaczęła mieć komplikacje z utrzymaniem ciąży. Ponieważ Adrian przekazał Heather wszystkie informacje i notatki, wydawało się jej, że dosko- nale wie, co chce osiągnąć klient. Ci z Trails West zaczynali w Denver, ale w ciągu ostatnich sześciu lat otworzyli skle- py w wielu innych miastach. Teraz zamierzali jednocześnie wkroczyć na rynek w Seattle, Portlandzie i Yakimie. – W każdym razie jeszcze nie – dodał Saul. Heather uniosła głowę. – Na czym polega problem? – spytała. – Firma ma dość nietypowe życzenie. Chce, żeby każda z pięciu agencji biorących udział w przetargu na kampa- nię reklamową wysłała swojego przedstawiciela na wyjazd pod namioty. Ci wybrańcy mają udowodnić, że znają się na sprzęcie i wyposażeniu, który zamierzają reklamować – powiedział Saul i wymownie spojrzał na Heather. Odchyliła się na krześle. – W takim razie nie mamy szans. Fletcher roześmiał się. – Dla Heather wysiłek na świeżym powietrzu ogranicza się do przejścia od samochodu do drzwi sklepu. Zebrani uśmiechnęli się bez przekonania. Heather za- uważyła nawet współczujące spojrzenie jednego z młod- szych handlowców. Wielka wygrana 7 – W takim razie może ty pojedziesz – zaproponowa- ła Fletcherowi, który nigdy nie przepuścił okazji, żeby jej dokuczyć. – Chwileczkę, przecież to nie moje zlecenie – zaprote- stował kuzyn. Ciekawe, czy chciałbyś je przejąć? – pomyślała Hea- th er. Jeśli doszłoby do podpisania umowy, zapowiadał się poważny kontrakt. Największy w jej dotychczasowej karierze. – Nie będzie też należało do Heather, jeśli nie pojedzie. Musi udowodnić, że zna się na ich sprzęcie i potra(cid:30) pisać pochwalne peany na podstawie własnego doświadczenia – dokończył Saul. Heather w zamyśleniu zaczęła bazgrać po kartce pa- pieru. Poczuła znajome ukłucie w sercu na wspomnienie Huntera. Nie widziała go od dziesięciu lat, ale czasem coś jej o nim przypominało. Zwykle w takich momentach ża- łowała, że go straciła. Saul odłożył notatki, popatrzył po twarzach zebranych osób i zatrzymał wzrok na Heather. – Chyba nie muszę wam tłumaczyć, w jakiej sytuacji znalazła się nasza (cid:30) rma. W ciągu ostatnich czterech mie- sięcy straciliśmy dwa największe zamówienia. Jeśli nie zdobędziemy nowych, żeby wyrównać straty, będziemy zmuszeni wprowadzić drastyczne oszczędności. Niewy- kluczone, że zwolnimy część personelu. Heather zaczęła niespokojnie kręcić się na krześle. Czyżby wuj chciał dać do zrozumienia, że jej stanowisko również jest zagrożone? Zdawała sobie sprawę, że otrzy- mała tę pracę, bo Saul był jej wujem. Czuł się odpowie- 8 Barbara McMahon dzialny za rodzinę zmarłego brata, ale tylko na tyle, na ile było mu to na rękę. Wprawdzie przez kilka ostatnich lat Heather wiele się już nauczyła, jednak nie miała pojęcia, jak w ciągu kilku dni zostać specjalistką od sprzętu tury- stycznego. – Nie mam pojęcia o obozowaniu i mieszkaniu w na- miocie – próbowała się bronić. – Więc się naucz. Wyjazd dopiero za dwa tygodnie. Masz czas. Potem przywieziesz umowę do podpisania. Wszyscy na ciebie liczymy. Twoja matka przede wszystkim. Niepotrzebnie to powiedział, pomyślała Heather. Do- skonale wiedziała, jak bardzo matka liczyła na jej pomoc. Saul przesunął w jej stronę stos papierów. – To informacje przysłane przez Trails West. Zdobądź ten kontrakt! Heather spojrzała na dokumenty i broszury. Sądząc po ich ilości, albo (cid:30) rma Trails West planowała gigantyczną wyprawę, albo obozowanie było czymś zupełnie innym, niż przypuszczała. Postanowiła porozmawiać z wujem po spotkaniu. Chciała go przekonać, że wysyłanie jej na taki wyjazd nie ma sensu. Na dodatek przedstawił spra- wę tak, jakby przyszłość (cid:30) rmy zależała wyłącznie od niej. Przecież to jego (cid:30) rma. Heather była w niej tylko jak jeden z trybików w maszynie. Mógłby wysłać Fletchera, pomy- ślała, uśmiechając się na tę myśl. Ciekawe, co na to ku- zynek? Jego zainteresowania sportem ograniczały się do oglądania meczów. Szybko wróciła do rzeczywistości. Nie mogła pozwolić sobie na utratę pracy, choć jednocześnie obawiała się, że otrzymane zadanie przekracza jej możliwości. Saul chy- Wielka wygrana 9 ba nie podejrzewał, że naprawdę mogłaby zaimponować komukolwiek swoją wiedzą na temat sprzętu do biwako- wania. Miała solidną pensję, musiała to przyznać. Dzięki te- mu mogła pomagać mamie, ale nie zmieniało to faktu, że nie potra(cid:30) łaby przeżyć gdzieś w dziczy. Złośliwe docinki Fletchera nie były pozbawione sensu. Trudno ją było za- liczyć do osób lubiących aktywny wypoczynek na świe- żym powietrzu. Wolała w spokoju posłuchać muzyki lub pochylić się nad dobrą książką, niż pocić się, przemierza- jąc lasy. Gdy Saul przeszedł do kolejnego tematu, przyjrzała się swoim paznokciom. Niedawno pozwoliła sobie na ma- łe szaleństwo – zrobiła tipsy i była z nich bardzo dumna. Dzięki nim czuła się kobietą sukcesu. Następnie pogła- dziła podkreślającą zgrabne nogi modną minispódniczkę. Ktoś oszczędzający każdy grosz nie zdobyłby się na taką rozrzutność. Dopiero od kilku miesięcy czuła się w miarę niezależna (cid:30) nansowo. Przedtem musiała spłacać długi za opiekę medyczną nad matką. Teraz zdarzało się jej już za- glądać do modnych butików, żeby sprawdzić, czy nie tra(cid:30) się jakaś wyprzedaż. Jej życie składało się z pracy i opieki nad matką. Rozrzutność w drobnych sprawach nie mogła nikomu zaszkodzić. Ale jeśli straci kontrakt z Trails West, przyjdzie jej za- pomnieć o tipsach i modnych spódniczkach. Pomyślała ponuro, że prawdopodobnie musiałaby wraz z matką zre- zygnować z wygodnego mieszkania, które teraz zajmowa- ły. Jeśli nawet znalazłaby pracę w innej agencji reklamo- wej, nie mogła mieć pewności, że zaproponują jej równie 10 Barbara McMahon dobre warunki. Tak, wuj po śmierci ojca rzeczywiście za- pewnił jej dobry start, tym bardziej że musiała przerwać studia. – Jakieś pytania? – upewnił się Saul. Najwyraźniej chciał już zakończyć zebranie. Heather spojrzała za wychodzącymi i podeszła do niego. – Powinniśmy porozmawiać – powiedziała. Spojrzał na nią zmęczonym wzrokiem. Czyżby gburowaty wuj był przemęczony? – pomyślała. Dotychczas nigdy mu się to nie zdarzało. Zdaje się, że sprawy (cid:30) rmy wyglądały gorzej, niż myślała. – Dobrze się czujesz? – spytała. – Oczywiście. O czym chcesz rozmawiać? – Saul oparł się biodrem o krawędź wypolerowanego stołu. – Chodzi o Trails West. Nie wolałbyś wysłać kogoś in- nego? Jeśli ja tam pojadę, będziemy bez szans. Może Fle- tcher albo Jason? – dopytywała się rozpaczliwie. Wuj pokręcił głową. – Kochanie, wiem, że zadanie jest trudne. Spróbuj zna- leźć jakieś poradniki na temat biwakowania, porozmawiaj ze znajomymi, którzy lubią wypoczywać pod namiotem. Jesteś silna. Dasz sobie radę. Masz w sobie więcej ener- gii, niż ci się wydaje. Widzę, jak opiekujesz się matką. – Przerwał na chwilę i spojrzał w stronę otwartych drzwi. – Ostatnio nie idzie nam najlepiej – przyznał. – Kontrakt z Trails West jest ostatnią szansą, żeby w tym roku nie po- nieść strat. Prowadzimy inne kampanie reklamowe, ale wszystkie razem nie mają takiego znaczenia jak ta sprawa. Naprawdę nie przesadzam. Przyszłość (cid:30) rmy zależy od te- go, czy podpiszesz tę umowę. Wielka wygrana 11 Po prostu cudownie, pomyślała Heather. Jedyne, co mogło mnie dobić, to jeszcze większa odpowiedzialność. Poczuła narastający lęk. Od tego, jak poradzi sobie na obozie, zależały losy (cid:30) rmy. Przez chwilę poczuła się tak samo, jak tego dnia, gdy dotarło do niej, że ojciec zginął w wypadku samochodowym, a matka jest ciężko ranna. Działała wtedy instynktownie. Zaopiekowała się matką, nie zastanawiając się nad własnym cierpieniem. Jakoś przetrwała tamten okres, choć często obawiała się, że dłużej nie da rady. Teraz znów stanęła wobec zadania ponad siły. Pomyślała, że kolejny raz nie zniesie takie- go napięcia. – Co mam zrobić z mamą? – spytała, szukając jakiej- kolwiek wymówki. – Zamieszka ze mną i Susan. Przecież wyjedziesz tyl- ko na tydzień. Sprawa rzeczywiście wyglądała poważnie, jeśli cio- cia Susan była gotowa gościć mamę u siebie przez ty- dzień. Obie panie nie znosiły się wręcz. Susan uważała, że Amelia mogłaby świetnie dawać sobie radę samodziel- nie, zamiast wykorzystywać Heather, Amelia natomiast nie przepadała za osobami, które nie poświęcały jej ca- łej uwagi. Nawet Heather musiała przyznać, że matka jest bardziej zapatrzona w siebie niż większość ludzi. Jednak z drugiej strony uważała, że przykucie do wózka inwa- lidzkiego i ciągłe kłopoty ze zdrowiem usprawiedliwiają przynajmniej niektóre z zachowań. – No cóż, zgadzam się – odparła zrezygnowanym tonem. – Mam nadzieję, że ci się uda. Nasz los jest w twoich rę- kach – zakończył Saul. 12 Barbara McMahon Heather mogła wreszcie wrócić do swojego niewielkie- go gabinetu. Zamknęła drzwi i usiadła przy wysokim sto- le kreślarskim. Właśnie tu powstawały projekty reklam, to było jej ulubione miejsce. Nigdy natomiast nie przepadała za spotkaniami z klientami. Nie potra(cid:30) ła prowadzić roz- mów na obojętne tematy. Choć z natury towarzyska, wo- lała spotykać się ze znajomymi przy obiedzie lub lampce wina, a nie z zupełnie obcymi ludźmi. Niechętnie przejrzała materiały otrzymane od wuja. Znalazła wśród nich komplet porad na temat niezbęd- nego sprzętu, jedzenia i wyposażenia do spania, a także informacje o miejscu spotkania i planowanej wędrówce. Wycieczka miała trwać cały tydzień. Pod całością podpi- sał się dyrektor marketingu, Alan Osborne. Czyżby Alan zamierzał uczestniczyć w wyprawie? – pomyślała, ale w dokumentach znalazła jedynie uwagę, że obecny bę- dzie przedstawiciel zarządu. Pewnie ci z Trails West wydelegowali ludzi, którzy przepadają za takim wypoczynkiem, pomyślała Heather. Teraz się cieszą, bo przez tydzień będą mogli włóczyć się z plecakami na koszt (cid:30) rmy. Tydzień bez prysznica i wan- ny, siedem nocy przespanych na ziemi, jedzenie Bóg wie czego prosto ze szczelnych opakowań z folii aluminiowej, a do tego nieustanne towarzystwo obcych ludzi przez sie- dem kolejnych dób. Heather zastanawiała się, czy wytrzy- ma w takich warunkach. Gdy przeczytała listę rzeczy, które powinna zabrać, miała ochotę od razu się poddać. Żeby to unieść, powin- na być słoniem. Podobno ludzie robią to dla przyjemno- ści, pomyślała z niedowierzaniem. Pewnie już we wczes- Wielka wygrana 13 nym dzieciństwie wyjeżdżali z rodzicami i weszło im to w krew, próbowała sobie tłumaczyć. Spojrzała na zadbane paznokcie i przeczesała włosy palcami. Nie będzie miała suszarki, w pobliżu nie znaj- dzie ani fryzjera, ani kosmetyczki. Pewnie w takiej głuszy telefony komórkowe też nie mają zasięgu. Nie będzie tam nic, do czego była przyzwyczajona. Była stuprocentową dziewczyną z miasta. Jeśli potrzebowała kontaktu z przy- rodą, szła na spacer do parku. Jednak nie mogła odmówić. Musiała utrzymać siebie i matkę. Jeśli wuj Saul nie przesadzał, również los agencji Jackson i Prince zależał wyłącznie od niej. Cóż, raz kozie śmierć, pomyślała i zaczęła studiować spis niezbędnego sprzętu i zapasów. W najbliższą sobotę Heather weszła do niedawno ot- wartego sklepu Trails West w Seattle. Obszerne wnętrze wypełniał sprzęt i towary, które mogły przyprawić o szyb- sze bicie serca każdego miłośnika sportu. Od koszulek, swetrów i czapek po wyczynowy sprzęt narciarski. Od ki- jów golfowych po kajaki i canoe… Dobrze, że nie kazali mi nauczyć się przez dwa tygodnie kajakarstwa, pomy- ślała z ulgą. – Czy mogę w czymś pomóc? – spytał młody sprzedaw- ca, który zjawił się, zanim zdążyła się rozejrzeć. Uśmiechnęła się w odpowiedzi. Miała nadzieję, że przynajmniej w jego oczach nie wypadnie jak beznadziej- ny mieszczuch. – Chętnie skorzystam z pomocy – przyznała. – Znajo- mi namówili mnie na wyjazd pod namioty. Nigdy nie jeź- 14 Barbara McMahon dziłam na biwaki, więc potrzebuję trochę sprzętu i kilku dobrych rad. Nie zamierzała wdawać się w szczegóły i mówić całej prawdy. Chciała tylko kupić sprzęt od (cid:30) rmy, z którą miała nadzieję nawiązać współpracę. Jednocześnie zależało jej, by nikt się nie zorientował, że nie ma zielonego pojęcia, jak przetrwać wśród dzikiej przyrody. – Mam tu spis rzeczy – dodała i wyciągnęła kartkę. Młody sprzedawca rzucił okiem na listę. – Ojej, potrzebuje pani właściwie wszystkiego. No- we buty do wspinaczki? – zauważył z powątpiewaniem. – Trzeba je najpierw rozchodzić. Kiedy zamierza pani wy- jechać? – Za dwa tygodnie – przyznała Heather niepewnie. – Wystarczy, żeby się ułożyły. Z tego, co widzę, mamy wszystko z tej listy – powiedział i uśmiechnął się z zado- woleniem. Półtorej godziny później Heather była uboższa o kilka- set dolarów, a obok niej piętrzyła się dumnie sterta róż- norodnych towarów: odzież, śpiwór, paczki suszonego je- dzenia, buty do wspinaczki… Zastanawiała się, jak ma to wszystko zmieścić w plecaku, który kołysał się na szczycie piramidy. Nie wyobrażała sobie, że będzie w stanie dźwi- gać taki ciężar przez cały tydzień. Nic dziwnego, że orga- nizatorzy zalecali, by ograniczyć bagaż, którego nie ujęto w spisie. Cóż, wyglądało na to, że Heather zdoła zapa- kować ponadprogramowo tylko jeden komplet ubrania i łyżkę. Gdy sprzedawca przygotowywał rachunek, Heather ro- zejrzała się wokół. Sklep był czysty i jasny. Kręciło się cał-
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Wielka wygrana
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: