Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00267 005402 13078712 na godz. na dobę w sumie
Wietrzna kotlina - ebook/pdf
Wietrzna kotlina - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 222
Wydawca: Wydawnictwo e-bookowo Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-62480-22-7 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dla dzieci i młodzieży
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Powieść dla dzieci i nie tylko.
Znajdziecie w niej mrożące krew w żyłach przygody, tajemnicze przepowiednie, podziemne labirynty i buzujące jeziora lawy.
Czyhają tam na was niebezpieczne zwierzęta, groźne wiedźmy i zrzędliwe karaluchy.
Waszymi przewodnikami będą: żarłoczny futrzak, gniewny smok i chochlik-wierszokleta.
Gdzie się znajduje Wietrzna Kotlina? W odległej krainie fantazji czy w umyśle dziecka?
Jest to książka o przyjaźni, przezwyciężaniu smutków i lęków, potrzebie zrozumienia tego drugiego, obcego.
A także o skarbach, które można odnaleźć w zakamarkach własnego umysłu.


Marek Warchoł

Szczerze zachęcam do przeczytania mojej książki. Pragnę podziękować wszystkim, którzy byli dla mnie inspiracją i motywowali do pisania. Dziękuję zwłaszcza czwartemu muszkieterowi, tatusiowi Muminka, Bitelsom, kasztelanowi Mirmiłowi, bohaterom moich komiksów, którymi teraz opiekuje się pewnie Ropucha znad podziemnego jeziora, Paragonowi i Perełce, pewnemu bliskiemu mi bassetowi, Starej Pewnej Ręce i innym traperom z Dzikiego Zachodu, małpce Fiki-Miki, Tomaszowi N. N. i jego zwariowanemu pojazdowi, duszkom spod łóżka oraz Ambrożemu Kleksowi.
Do zobaczenia w następnej bajce!

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Marek Warchoł WIETRZNA KOTLINA © Copyright by Marek Warchoł e-bookowo Grafika i projekt okładki: Katarzyna Zwolak-Ferber ISBN 978-83-62480-22-7 Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo www.e-bookowo.pl Kontakt: wydawnictwo@e-bookowo.pl Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości bez zgody wydawcy zabronione Wydanie I 2011 Ocalały fragment Starożytnej Przepowiedni: Przygotujcie Serca Swoje Liczne Was Czekają Znoje Gdy Na Świecie Wielki Zamęt Przez Kamienną Wkroczy Bramę (…) Marek Warchoł WIETRZNA KOTLINA | 5 www.e-bookowo.pl Marek Warchoł WIETRZNA KOTLINA | 6 ROZDZIAŁ I O karygodnym postępku żarłocznego Futrzaka i jego odkryciu w leśnej gęstwinie O krótkiej wymianie zdań między pewnym Karaluchem a pewnym Smokiem O tym, jaki jest najlepszy sposób na wiedźmy Żarłoczek Tomik przybiegł i dysząc, z kosmatą głową dymiącą jak komin, bardzo czymś zaaferowany. Otworzył pulchny pyszczek i zawołał: truchtem, sapiąc – Ech…! I dodał: – Puf…! Po czym, nie mogąc wydusić z siebie żadnego dźwięku więcej, począł energicznie wymachiwać łapkami, zataczać nimi szerokie koła w powietrzu i wskazywać na coś nieokreślonego, powodując taki ruch powietrza, że Smok musiał mocniej naciągnąć perukę na uszy, bojąc się, by mu nie spadła. – Oddychaj głęboko, o tak! – poradziła Łaskotka, demonstru- jąc na przykładzie własnego nosa, jak powinien oddychać. – Powiedzże wreszcie, co cię tak zbulwersowało?! – huknął Smok. – Tam…! Tam…! – pisnął Żarłoczek Tomik przez zaciśniętą krtań. – Przed Ciemną Grotą! Puf, puf! Coś z niej wylazło! Jakaś przepotworna okropność! www.e-bookowo.pl Marek Warchoł WIETRZNA KOTLINA | 7 jęknęli Wszyscy z wrażenia i otoczyli Tomika szczelnym wia- nuszkiem. Powiało gro- zą. Czyżby Starożytna Przepowiednia, którą straszyła ich Stara Fe, miała się spełnić? Za- częto przekrzykiwać się i gestykulować, co wy- wołało taki wiatr, że peruka się z głowy Smoka wprost pod jego nogi. zsunęła – Uciszcie się! – ryknął Smok, otrzepu- jąc perukę z kurzu. – A ty mów dalej! Tomik odsapnął, prychnął dla dodania sobie rezonu i rozpoczął opowieść: – Wybrałem się do lasu na złote malinówki, spodziewając się zebrać obfity plon po wczorajszej ulewie. Nie zawiodłem się! Mo- ja ulubiona polana wprost lśniła od owoców! Gdy zjadłem już wszystkie, ruszyłem dalej, podążając za słodką wonią… I tak przechodziłem od krzaczka do krzaczka, z polanki na polankę, aż zapomniałem, żeby pamiętać, gdzie jestem i która jest godzina… Puf, puf… – Ten obżartuch każdego roku ogołaca las ze złotych malinó- wek, nie myśląc wcale o innych! – zawołała z pretensją w głosie Babcia Patagonia, której Łaskotka powtórzyła prosto do ucha słowa Tomika. www.e-bookowo.pl Marek Warchoł WIETRZNA KOTLINA | 8 – Ojej, i znowu nici z twoich pysznych pierożków, babciu… – zachlipała Łaskotka. – Tia… – mruknął Kocur, łypiąc żółtym okiem. – Uspokójcie się! – zahuczał Smok. – Teraz nie o pierożki się rozchodzi! Pozwólcie mu dokończyć, do stu tysięcy nafaszerowa- nych siarką baranów! – Aż stu tysięcy? – zmartwił się Baranek. – Zapuszczałem się coraz głębiej w las, aż nagle znala- złem się tuż przy Ciemnej Gro- cie, puf, puf! – ciągnął Żarło- czek Tomik. – Wyobraźcie so- bie, że tam wprost roiło się od złotych malinówek! Powietrze niemalże spływało ich zapa- chem; owoców było tyle, że na krzaczkach brakowało miejsca na listki! Ach, cóż to była za nieziemska przepyszność! – Żegnajcie na zawsze, pie- rożki… – szepnęła Łaskotka i otarła łzę. – Trochę się wystraszyłem, kiedy zdałem sobie sprawę, gdzie jestem – mówił dalej Tomik z przejęciem. – Tyle wszak krąży niepokojących historii o Ciemnej Grocie… Było tu jakby trochę chłodniej i mroczniej niż w innych częściach lasu. Ale wnet za- pomniałem o strachu – złote malinówki tak kusząco pachniały, puf, puf… – to mówiąc, Tomik przymknął powieki, mlasnął i od- dał się marzeniom, zapominając na krótką chwilę o dramatycz- nym finale, do którego zmierzała jego opowieść. www.e-bookowo.pl Marek Warchoł WIETRZNA KOTLINA | 9 – Co było dalej? Mów! – Niecierpliwili się wszyscy. Tomik ocknął się z zadumy. – Zajadałem się w najlepsze malinówkami – ciągnął. – A gdy kończyłem oporządzać przedostatni krzaczek, zdało mi się, że słyszę jakiś szelest, puf, puf… Las pełen jest szmerów, ale ten od razu wydał mi się obcy, dziwaczny i jakby… nie z tego świata! Wszyscy zamarli w oczekiwaniu na dalszy ciąg. Baranek nad- stawił ucha, Łaskotka zacisnęła mocno piąstki, a Smok nerwowo szarpał perukę. – Przestałem zajadać i zacząłem nasłuchiwać, puf, puf… Czu- łem tylko gęsty zapach malinówek i przyspieszone skurcze moich pięciu żołądków… Wtedy szelest powtórzył się; dobiegał wyraźnie od strony gęstych, czarnych krzaków porastających brzegi Ciem- nej Groty… Sierść na grzbiecie stanęła mi dęba, ale postanowiłem podejść bliżej (tym bardziej, że w pobliżu Groty rósł ostatni owo- cowy krzaczek). Poczułem wyraźny chłód i mroźny powiew do- chodzący z ciemnej czeluści, a potem znowu usłyszałem ten sze- lest, tym razem bardzo wyraźnie… Pomyślałem, że to z pewnością jakiś leśny gnom, puf, puf… I wtedy TO zobaczyłem! – Ach! – wykrzyknęła Łaskotka i zbladła, czego jednak nikt nie zauważył z powodu ciemnej szczeciny porastającej jej drobną twarzyczkę. – W gęstych zaroślach leżał jakiś stwór i budził się właśnie z twardego snu! – mówił dalej Żarłoczek Tomik, podskakując i wymachując kosmatymi łapkami. – Zauważyłem go akurat w momencie, gdy podnosił łeb z posłania… Spojrzał na mnie! Ach, spojrzał na mnie tymi swoimi wielkimi ślepiami… Potworna oziębłość! – I co? I co było dalej? – dopytywali się wszyscy, oprócz Kocu- ra, który zajęty był ziewaniem. – Jak to, co? Wziąłem nogi za pas! Czy miałem czekać, aż po- żre mnie na śniadanie? Dopiero się obudził, więc musiał być www.e-bookowo.pl Marek Warchoł WIETRZNA KOTLINA | 10 głodny – ja zawsze jestem śmiertelnie głodny, gdy się budzę… Pędziłem ile tchu przed siebie, minąłem Polanę Przy Starej So- śnie i wybiegłem z lasu w pobliżu Potoku Chochlików, skąd już prosta droga na naszą wyspę. Nie zatrzymałem się ani na chwilę! Tak się zmęczyłem, że czuję jakbym stał na dwóch cienkich słom- kach, nie na własnych łapach! Tomik spojrzał w dół, aby upewnić się, czy jego łapki wciąż jeszcze są jego łapkami. – Ach, ach… – pojękiwała cicho Łaskotka. – Tia… – wycedził Kocur. – Radźmy, co czynić! – zasugerował Smok, odgarniając z czoła bujne loki peruki. – Przede wszystkim uważam, że pod żadnym pozorem nie wolno nam dać się ponieść emocjom. Musimy za- chować się racjonalnie i myśleć trzeźwo. – Dokąd ponieść…? Co ponieść…? – zdziwiła się Babcia Pata- gonia. – Racja, racjonalnie! Racja, racja! – przytaknął energicznie Tomik. – W obecnej sytuacji, w obliczu potencjalnego zagrożenia, nie powinniśmy ulegać lękom, które rodzą się w naszych sercach! – przemawiał dalej Smok, rozkoszując się własnym słowotokiem. – Oczywiśśście, oczywiśśście! – dał się słyszeć cienki, syczący głosik dochodzący z siwej czupryny Babci Patagonii. – Sssmok ma sssłuszność! Wszyssstko trzeba dokładnie sssprawdzić i przemyśśśleć. Nie można bać się czegośśś, o czym nic się nie wie! – Jak to: „nic się nie wie”?! – obruszył się Tomik. – Przecież wszystko wiernie wam zrelacjonowałem, puf, puf! Ta okropność miała na mnie chrapkę i łypała w moją stronę żarłocznymi śle- piami! – Myśśślę, że do niczego nie dojdziemy, ssstercząc tu i dysss- kutując – syczał Karaluch wynurzając się z fal babcinej siwizny. – www.e-bookowo.pl Marek Warchoł WIETRZNA KOTLINA | 11 Powinniśśśmy wszyssscy udać się natychmiassst do Ciemnej Gro- ty! – Do tego właśnie zmierzałem! – huknął Smok, niezadowolo- ny, że to nie z jego strony padła ta odważna propozycja. – Nie obraź się, Tomiku, ale jest prawdopodobne, że twoja ocena co do intencji owego dziwnego osobnika mogła zostać zafałszowana wskutek nadzwyczajnych okoliczności, w jakich doszło do wasze- go spotkania… – Wycena jakiej poten- cji? – zmieszał się Żarło- czek Tomik i zastrzygł uszami. – Smok chce przez to powiedzieć, że byłeś zanad- to objedzony malinówkami, by widzieć dobrze, co się dokoła ciebie działo! – przetłumaczył Baranek, stukając raciczkami z ucie- chy. Ruszyli. Nieco urażony Żarłoczek Tomik zamykał pochód; otwierał go Smok. Ich kroki dudniły rytmicznie, gdy szli południowym mostem łą- czącym wyspę z lądem. Wkroczyli w piękną zieloną dolinkę, której dnem płynął roztańczony Potok Chochlików. Ko- lor nieba oszałamiał świetlistością, potężne góry otaczające Wietrzną Kotlinę odznaczały się wyraźnymi konturami na tle błękitu. Przyroda nic sobie nie robiła z niepokoju, który żelazną www.e-bookowo.pl Marek Warchoł WIETRZNA KOTLINA | 12 obręczą zaciskał się wokół ich serc i żołądków. Tylko Baranek swawolił i brykał, wskakiwał w zarośla i wypadał z nich, chicho- cząc, kilka kroków dalej. Dotarli do ściany lasu. Potok znikał wśród gęstego poszycia i milkł jego radosny plusk. Kroczyli między sędziwymi drzewami; omszałe konary plątały się w górze. Ciszę przerywał czasem lekki tupot nóżek leśnego gnoma, który jak przelotna myśl przebiegał im drogę. Na jakiejś polanie, na gałęzi, siedziała Stara Fe. – Ho, ho, cóż za dostojna procesja! – zawołała skrzekliwie, dyndając kościstymi nogami. – Zbieracie złote malinówki? Mam dla was złą nowinę: podobno jakiś nieznośny obżartuch ogołocił z nich cały las, chi, chi, chi! – Nie dokuczaj nam, Fe! – mruknął Smok niechętnie. – To nieodpowiednia pora na żarty. – Proszę, proszę, stary Markiz coś dzisiaj wyjątkowo poważ- ny… – wiedźma zmrużyła przenikliwie oczy. – Uważaj na swą perukę, Markizie – gałąź może ci ją strącić! – Zejdź no tylko stamtąd, moja droga, a zobaczysz! – zawołała groźnie Babcia Patagonia unosząc swą złowrogą obosieczną laskę. Stara Fe zbladła. – Wolę pozostać tu, gdzie jestem – odparła. – Ale, ale, czy nie zmierzacie przypadkiem w kierunku Ciemnej Groty? Łaskotka schowała się za Smokiem, wystawiając zza jego ple- ców koniuszek nosa. Kocur ziewał; Żarłoczek Tomik drżał cały ze strachu. Baranek gdzieś przepadł. – Owszem, idziemy tam – rzekł Smok z godnością, starannie modulując głos. – To jedyne miejsce w lesie, w którym mogło ostać się kilka złocistych malinówek. – Muszę cię po raz kolejny zmartwić, Różany Markizie! – za- gdakała Stara Fe stając na swojej gałęzi. – Istotnie, jeszcze godzi- nę temu był tam jeden ocalały krzaczek, ciężki od owoców, ale www.e-bookowo.pl Marek Warchoł WIETRZNA KOTLINA | 13 przyszedł ktoś głodny, ktoś barrrdzo głodny – a przyszedł, jak mi się zdaje, wprost z ciemnej otchłani… www.e-bookowo.pl Marek Warchoł WIETRZNA KOTLINA | 14 – O, nie… – pisnęła Łaskotka dygocząc za szerokimi plecami Smoka. – Nie radzę wam tam iść w tej chwili, o nie… – skrzeczała Fe. – ON właśnie kończy śniadanie, ale jeden owocowy krzaczek z pewnością nie nasycił jego głodu! – M-m-mówiłem w-w-wam, p-p-puf, p-p-puf! – jęknął Żarło- czek Tomik. – W-w-wracajmy lepiej! W d-d-domu zastanowimy się, c-c-co dalej robić! – Przypomnijcie sobie słowa Starożytnej Przepowiedni! Nie lekceważcie moich ostrzeżeń! – wołała Stara Fe, wznosząc do góry suche ręce. Wszystkich obleciał strach; nawet Smok nie zdo- łał powstrzymać mrówek, które przebiegły mu po grzbiecie. Nagle Stara Fe wrzasnęła przeraźliwie, jej łysy ogon mignął w powietrzu i nie wiedzieć, kiedy znalazła się na ziemi, rozciera- jąc zbolałe miejsce i rozglądając się dokoła ze zdziwieniem. Z za- rośli wypadł Baranek, rechocząc złośliwie. – A to ci hultaj! – zawołał Smok. – Podkradł się do Fe i strącił ją z drzewa! Nie wstyd ci, łobuzie, zasadzać się na starszą kobie- tę? Kiedyś jeszcze pożałujesz tych swoich hec! A jednak psota Baranka wyraźnie poprawiła wszystkim humo- ry. Posępny nastrój prysł wraz ze Starą Fe, która albo wzięła nogi za pas, albo rozpłynęła się w powietrzu, jak to zwykle wiedźmy mają w zwyczaju. www.e-bookowo.pl Marek Warchoł WIETRZNA KOTLINA | 15 www.e-bookowo.pl Marek Warchoł WIETRZNA KOTLINA | 220 Spis treści: ROZDZIAŁ I ........................................................................ 6 O karygodnym postępku żarłocznego Futrzaka i jego odkryciu w leśnej gęstwinie O krótkiej wymianie zdań między pewnym Karaluchem a pewnym Smokiem O tym, jaki jest najlepszy sposób na wiedźmy ROZDZIAŁ II ..................................................................... 16 O walecznej szarży Babci Patagonii O tym, do czego może służyć pudełko po zapałkach O Labiryncie, Królu Smucie i kilku innych starych legendach ROZDZIAŁ III ................................................................... 25 O prastarych smoczych zwyczajach i o tym, czy mogą mieć zastosowanie współcześnie O pewnym Chochliku wierszoklecie O tajemniczej czerwonej łunie i o tym, co wzrusza Łaskotkę do łez ROZDZIAŁ IV ................................................................... 35 O chrząkaniu i spleśniałym serze O tym, jak piękne jest to, czego nie dane jest nam zobaczyć O amatorach roladek z muszym nadzieniem ROZDZIAŁ V ..................................................................... 49 O niezwykle smutnej historii pechowego wędkarza, sprytnego szczupaka i zaginionego pierścienia O samotnym rejsie i pożartej jagodziance O tym, jak łatwo jest zapomnieć, a jak trudno pamiętać ROZDZIAŁ VI ................................................................... 64 O ciężarze historii i o Pępku Świata O wyprawie na Błotne Pustkowia, o tajemniczych widmach i o syropie na dolegliwości żołądkowe O korzyściach płynących z rozmów ze starymi drzewami ROZDZIAŁ VII .................................................................. 79 O Pylistej Pustyni, Psiej Gardzieli i Mrocznych Kraterach www.e-bookowo.pl Marek Warchoł WIETRZNA KOTLINA | 221 O zwyczajach ptaków–głuptaków i o czerwonookich krwiożerczych brytanach O tajemnicach, jakie kryje kamienna wieża i o gorzkim śmiechu samotnej wiedźmy ROZDZIAŁ VIII ................................................................. 99 O przygotowaniach do wielkiej uczty i poglądach na życie pewnego smoczego mędrca O rozkoszach podniebienia i futrzackich pieśniach biesiadnych O dwóch siostrach i rycerzu zakochanym w przeszłości swego rodu ROZDZIAŁ IX .................................................................. 113 O uroczym zakątku, w którym ożywają wspomnienia O parze doświadczanych przez los Futrzaków i ich niezwykłej, pełnej niebezpieczeństw podróży przez świat O tym, czy opowieść musi być prawdziwa, by zawierać w sobie prawdę ROZDZIAŁ X .................................................................... 125 O tym, jak mały owad wszczął wielki zamęt O odpowiedzialności, trzeźwości umysłu i ostatecznym przebłaganiu O tym, czego nie należy jeść na kolację ROZDZIAŁ XI .................................................................. 133 O urokach piwnic i o tym, co można znaleźć na dnie dawno nie otwieranej szuflady O bólu brzucha i innych przykrościach O jeszcze innych przykrościach i jeszcze, jeszcze innych przykrościach ROZDZIAŁ XII ................................................................. 144 O słowach, które nie zostały wypowiedziane O rozmowie, która się nie odbyła O wspomnieniu, którego nie sposób wymazać z pamięci ROZDZIAŁ XIII ............................................................... 155 O magii, demonach i niedojedzonym ciasteczku O przedziwnym śnie, który okazał się jawą i o jawie, która może była snem www.e-bookowo.pl Marek Warchoł WIETRZNA KOTLINA | 222 O długiej debacie, zakończonej powołaniem do życia klubu wariatów ROZDZIAŁ XIV ................................................................ 171 O tym, jak zwołano pospolite ruszenie przeciwko groźnemu najeźdźcy i co z tego wynikło O nieszczęśliwym borsuku, żarłoku, który stracił apetyt i o żelazie rozsypanym w proch O tym, do czego może się przydać zardzewiały barometr ROZDZIAŁ XV ................................................................ 188 O tym, jak przebiegała mozolna wędrówka pośród pajęczyn i nietoperzy O żołądkowych ekscesach, dzwoniących zębach i innych objawach panicznego strachu O tajemniczym głosie rozbrzmiewającym w ciemności i o przedziwnym spotkaniu ROZDZIAŁ XVI ............................................................... 200 O niewyobrażalnej potędze smutku i jeszcze większej potędze radości O tym, jak pióro okazało się silniejsze od miecza O tym, skąd się biorą przepowiednie ROZDZIAŁ XVII .............................................................. 214 O kształtach powoli wyłaniających się z ciemności O porannej różowości i czerwonej smudze słońca O pierwszym promieniu zwiastującym powódź płynnego złota www.e-bookowo.pl
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Wietrzna kotlina
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: