Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00568 010193 16890081 na godz. na dobę w sumie
Wieża Babel. Nowoczesny projekt porządkowania świata i jego dekonstrukcja - ebook/pdf
Wieża Babel. Nowoczesny projekt porządkowania świata i jego dekonstrukcja - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 430
Wydawca: UNIVERSITAS Język publikacji: polski
ISBN: 97883-242-1568-3 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Książka stanowi rozwinięcie tezy Wolfganga Welscha, który opisał nowoczesność sięgając po biblijny mit o budowie Wieży Babel.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Patrycja Cembrzyńska – absolwentka historii sztuki (UJ), Studiów Podyplomowych w za- kresie Gender – Kulturowej Tożsamości Płci (UJ) oraz Podyplomowego Studium Mene- dżerów Kultury (SGH); doktor nauk huma- nistycznych w zakresie historii sztuki; zaj- muje się sztuką współczesną i krytyką sztuki. Książka stanowi rozwinięcie tezy Wolfganga Wel- scha, który opisał nowoczesność, sięgając po biblijny mit o budowie wieży Babel. Widziana w kategoriach wiel- kiego kolektywnego przedsięwzięcia i społecznej utopii budowa Babel staje się metaforą postępu i symbolem totalizacji. Wieża Babel. Nowoczesny projekt porządkowania świa- ta i jego dekonstrukcja to próba analizy teoretycznych sprzeczności tkwiących w utopijnym programie nowo- czesności. Wychodząc od analizy dzieł sztuki, filmu i literatury, autorka odsłania słabe fundamenty oświe- ceniowego projektu. Wskazuje na „ponowoczesne konsekwencje nowoczesności”, ukazując sposób, w jaki ponowoczesność oswaja Babel, tak iż wieża przestaje być symbolem pomieszania i kulturowego upadku. Historia zapisana w Księdze Rodzaju powraca jako opowieść o oswobodzeniu z więzów utopijnej unifikacji charakterystycznej dla modernizmu. Na ruinach nowoczesnej Babel powstaje świat afirmujący różnorodność i otwarty na inność. Jego etyczny fundament zostaje scementowany koncepcją „polityki przyjaźni” Jacques’a Derridy. 44,00 zł z VAT ISBN 97883-242-1688-8 92 PAT RY C J A C E M B R Z Y Ñ S K A WIEŻA BABEL NOWOCZESNY PROJEKT PORZĄDKOWANIA WIATA I JEGO DEKONSTRUKCJA Œ J P A T R Y C A C E M B R Z Y Ñ S K A W I E Ż A B A B E L www.universitas.com.pl 9 788324 216888 UNIVERSITAS : a c e l o p s a t i s r e v i n u l . p m o c s a t i . i s r e v n u w w w . Wstęp Wieża Eiffla, zbudowana w 1889 roku w Paryżu z okazji wy- stawy światowej, pamiątka stuletniej rocznicy rewolucji francu- skiej, arcydzieło dziewiętnastowiecznej inżynierii, szybko obros- ła znaczeniami, które doskonale obrazują ducha nowoczesności i jego aspiracje: być użytecznym i postępowym. Wystawiona na chwałę nowoczesnej nauki jako triumfalna „brama” francuskie- go przemysłu stała się symbolem rozwoju i siły. Symbolem epo- ki, która żyje w rytmie maszyny. Ta latarnia postępu, kolej wio- dąca do gwiazd, wznosi się dumnie w sercu Paryża jako żywy pomnik idei podboju przestrzeni1. Roland Barthes pisał, że trze- ba nie lada wysiłku, by będąc w Paryżu, ukryć się przed spojrze- niem wieży, w jednym momencie łączącej wszystkich, którzy na nią patrzą. Barthes, sławny „łowca mitów”, jednym tchem wyli- czał obrazy, jakie w konfrontacji z wieżą podpowiada wyobraź- nia. Kilka z nich warto przywołać: rakieta, dźwig, fallus, pioru- nochron. Dla Barthes’a wieża Eiffla to właściwie „pusty znak”, ponieważ może znaczyć (i znaczy) właściwie wszystko. To opa- kowanie, które niczym worek można dowolnie wypełnić. Wie- ża zmusza nas, byśmy tworzyli jej legendę. To fenomen, które- go istnienie trudno podważyć, o którego znaczenie pytać jednak 1 W pewnym sensie jej siostrą jest The Beacon of Progress, zaprojektowa- na dla Chicago przez Désiré Despradelle’a, profesora MIT. Retoryka nowo- czesności, szlachetnie podana w przypadku wieży Eiffla, uległa tu, jak można wnioskować z zachowanych rysunków, karykaturalnemu wyostrzeniu i sakra- lizacji: The Beacon of Progress (mająca być także apoteozą Ameryki) przybie- ra formę gigantycznego obelisku, który wieńczyć miała postać Minerwy, bogi- ni mądrości i rozumu. 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 5 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 5 2012-03-27 19:55:13 2012-03-27 19:55:13 6 Wstęp można w nieskończoność. Choć widoczna dla wszystkich, wieża pozostaje w ukryciu – w jakimś sensie się wymyka; jest zawsze sobą, a zarazem zawsze czymś innym. To przedmiot wystawio- ny na spojrzenie, a zarazem centrum systemu optycznego, które nie zna własnego spojrzenia, jakkolwiek samo nieustannie „pa- trzy z ukrycia”. Nade wszystko jednak wieża Eiffla to konstruk- cja cierpiąca na „kompleks Babel”. Paryska budowla, jak wieża Babel, miała być użyteczna – Barthes podkreśla fakt, że inżynier Eiffel nieustannie wyliczał funkcje, które jego dzieło mogłoby spełniać („bezużyteczne coś” w samym sercu nowoczesnego mia- sta to skandal nie do pomyślenia). Wieża przede wszystkim mia- ła służyć nauce: pomagać w obserwacjach meteorologicznych, w studiach nad wytrzymałością materiałów, w badaniach nad fi- zjologią amatorów wspinaczki itp. Nauka miała legitymizować jej narodziny – tymczasem wieża zaczęła ostentacyjnie manife- stować swoją bezużyteczność, okazała się pustym miejscem, wy- pełniającym się tworami wyobraźni2. Nowoczesny mit wieży uzupełnia Barthes o wątek struktu- ralistyczny. Każdy, kto odwiedza wieżę, okazuje się strukturali- stą – uprawia strukturalizm, nawet o tym nie wiedząc. Barthes podkreśla, że wieża spełnia marzenie o panoramicznym widze- niu, widzeniu z lotu ptaka, które czyni świat tekstem do czyta- nia. Wieża, po pierwsze, pozwala widzieć rzeczy w ich strukturze. Po drugie, pozwala z dostępnych fragmentów ułożyć całość; w tym wypadku Paryż, który zanim strukturalista przystąpi do pracy, po- zostaje jakby nie-gotowy. Strukturalizm jest szukaniem punktów, a następnie ich łączeniem i grupowaniem. Jeśli jakiegoś elemen- tu nie możemy znaleźć w panoramie, przeszukujemy ją wzrokiem do momentu, gdy odsłoni się on naszym oczom. Tutaj pamięć wal- czy z percepcją. Za wszelką cenę szukamy znaków, które są nam znajome i zdeterminowały kształt oglądanej przestrzeni. Tak pod- bijamy miasto, niczym nieujarzmioną naturę; już samo wejście na wierzchołek wieży, które stanowi inicjacyjny akt dotarcia na wyż- szy poziom świadomości, w rejony wyższych wartości, upoważnia 2 R. Barthes, The Eiffel Tower, w: Barthes: Selected Writings, red. S. Sontag, London 1989, s. 237-240. 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 6 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 6 2012-03-27 19:55:38 2012-03-27 19:55:38 Wstęp 7 nas do tego. Patrząc z wysoka, spajamy strukturę miasta, pozwa- lamy, by się narodziło3. Scalamy, cementujemy, budujemy Paryż. Schemat tej operacji wygląda następująco: dostajemy do przeczy- tania i interpretacji miasto-tekst, więc pędzimy na szczyt wieży, który obiecuje wgląd w pełnię sensu. „Dopóki wiem, gdzie jest »centrum«, dopóty nie mogę się zgubić” – pisze Tadeusz Sławek4. Jak wielokrotnie będziemy się mogli przekonać, historia wieży Babel staje się historią cywili- zacji, która lęka się otwartej przestrzeni, historią miasta, gdzie „centrum” jest dysponentem prawa (wieża ratuszowa / kościół / business center), za którym się opowiadam, gdy idę do „cen- trum”, potwierdzając w ten sposób porządek świata5. Bo tylko utożsamiając się z centrum, mogę być u siebie. Skandal miasta bez centrum polega na tym, że nie może ono przemówić jednym językiem, że jego przestrzeń nie tyle u-miejscawia (pozwala od- naleźć swoje miejsce), co wy-miejscawia wszystko, co się w niej znajduje. Po drugiej stronie globu Barthes odnajduje takie miasto. To Tokio. Jego opis zamieszcza w Imperium znaków, tekście napisa- nym pod koniec lat sześćdziesiątych, po raz pierwszy wydanym w 1970 roku. Tutaj Zachód – „cywilizacja signifié”, a więc prag- nienia sensu i władzy, metafizyki (ostatnim signifié jest Bóg) – przeciwstawiony zostaje Japonii – systemowi, w którym signifié umyka, w którym przestaje istnieć centrum, a każdą rzecz rozu- mie się jako wydarzenie, nie zaś jako substancję. „Japonia” (jako metasystem, Japonia pisana w cudzysłowie) to królestwo signi- fiants, utworzone jako „sieć klejnotów, z których każdy odbija światło innego i tak dalej, w nieskończoność, nigdy nie dociera- jąc do centrum, jądra promieniowania”6. Siecią klejnotów staje się dla Barthes’a właśnie Tokio – mia- sto, którego centrum wypełnia pustka. Barthes podkreśla, że nasze 3 Ibidem, s. 241-244. 4 T. Sławek, Akro/nekro/polis: wyobrażenia miejskiej przestrzeni, w: Pisa- nie miasta – czytanie miasta, red. A. Zeidler-Janiszewska, Poznań 1997, s. 16-17. 5 Ibidem, s. 12, 16-17. 6 R. Barthes, Imperium znaków, przeł. A. Dziadek, wstęp M. P. Markowski, Warszawa 2004, s. 148. 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 7 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 7 2012-03-27 19:55:38 2012-03-27 19:55:38 8 Wstęp zachodnie poczucie ciągłości doświadczenia miasta zostaje za- kwestionowane, gdy przestrzeń nie ma stałego punku odniesienia (jak chociażby wieża Eiffla), punktu, „do którego można iść i z którego można wrócić”. Naszym marzeniem jest miejsce-całość, „względem którego się kieruje, jednym słowem – odnajduje się” człowiek7. Krytyka zachodniego porządku przebiega następująco: Z wielu (historycznych, ekonomicznych, religijnych, militarnych) powodów Zachód nie tylko nazbyt dobrze zrozumiał tę zasadę: wszystkie miasta są kon- centryczne; ale też stosownie do ruchu metafizyki zachodniej, dla której każde centrum jest miejscem prawdy, centrum w naszych miastach jest zawsze peł- ne: miejsce naznaczone; to w nim zbierają i streszczają się wartości cywilizacji: duchowość (kościoły), władza (urzędy), pieniądz (banki), handel (wielkie skle- py), słowo (agory: kawiarnie, promenady); iść do centrum to spotykać „praw- dę” społeczną, to uczestniczyć we wspaniałej pełni „rzeczywistości”. Jak w Paryżu, gdy wkraczamy na szczyt wieży Eiffla. Tym- czasem Tokio przedstawia niezwykły paradoks: posiada oczywiście centrum, ale jest ono pu- ste. Całe miasto otacza miejsce jednocześnie zakazane i obojętne, siedzibę za- maskowaną zielenią, ochranianą przez fosy wodne, zamieszkaną przez cesarza, którego nigdy nie widać, dosłownie – zamieszkaną przez nie wiadomo kogo. Każdego dnia taksówki prowadzone szybko, energicznie i sprawnie, jak po li- nii strzału, omijają ów krąg (...); a więc samo centrum jest jedynie ulotną ideą, istniejącą tu nie po to, by promieniowała z niego władza, ale po to, aby nacis- kiem pustego centrum zmuszać cały ruch miejski do ciągłej zmiany kierunku8. Puste centrum wymusza ruch – mobilność, płynność. Co cha- rakterystyczne, Barthes kończy swoje rozważania o Japonii ana- lizą domu japońskiego – domu bez mebli lub z małą ich liczbą, domu z przesuwanymi ścianami, domu bez miejsc, względem których ciało mogłoby się ustanowić jako podmiot czy właści- ciel. Pisząc o korytarzu Shikidai (zamek Nijo, Kioto), podkreśla, 7 Ibidem, s. 86. 8 Ibidem, s. 86-87. 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 8 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 8 2012-03-27 19:55:38 2012-03-27 19:55:38 Wstęp 9 że przestrzeń pozbawiona centrum jest odwracalna: „Można od- wrócić korytarz Shikidai i nic się nie stanie, poza bezbolesnym odwróceniem góry i dołu, strony prawej i lewej: zawartość zo- stała bezpowrotnie usunięta: bez względu na to, czy się przecho- dzi czy też siada wprost na podłodze (lub na suficie, jeśli odwró- cić obraz), nie ma się czego chwycić”9. Jedynie ulotna idea – oto centrum Tokio. Zamiast pełni sensu, zamiast signifié, monologizmu, prawa czy innymi słowy – pod- porządkowywania wszystkiego źródłu, początkowi – zamiast ma- rzenia o tym, by znaki ujarzmić i wypełnić ostatecznym sensem, Barthes wybiera „kulturę znaków pustych”. Michał Paweł Mar- kowski pisze: „Japonia [tymczasem] to kultura znaków pustych: starannie wyartykułowanych, lecz nie odsyłających ku skrytemu sensowi, ostentacyjnie odmawiających sobie transcendencji, to kraj asemii, która (...) polega nie na nadawaniu rzeczom sensu, lecz jego usuwaniu, neutralizowaniu czy też »pustoszeniu«”10. Japonia (jako system) pozwala wymknąć się opresji pełni, im- perializmowi, władzy ideologii11. Labirynt signifiants, który czy- ni język nieprzejrzystym, „pył zdarzeń, których z powodu braku ciągłości znaczeniowej nic nie może ani nie musi łączyć, kon- struować, kierować, kończyć”12, „słownik, w którym słowa mogą być definiowane tylko przez inne słowa”13 – oto Japonia – sy- stem luster, gdzie „lustro chwyta jedynie inne lustra”, gdzie roz- poznajemy „powtórzenie bez źródła, pamięć bez osoby, słowo bez powiązań”14. Przypomina się Biblioteka Babel opisana przez Jor- ge Luisa Borgesa – przestrzeń pozbawiona centrum, gdzie w sie- ni umieszczono lustro, które wiernie podwaja pozory, obiecując nieskończoność15. 9 Ibidem, s. 191. 10 M. P. Markowski, Szczęśliwa mitologia czyli pragnienia semioklasty, w: R. Barthes, Imperium znaków, s. 23. 11 Ibidem, s. 24. 12 R. Barthes, Imperium znaków, s. 147-148. 13 Ibidem, s. 148. 14 Ibidem. 15 J. L. Borges, Biblioteka Babel, przeł. A. Sobol-Jurczykowski, w: idem, Fikcje, Warszawa 2003, s. 90-91. 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 9 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 9 2012-03-27 19:55:38 2012-03-27 19:55:38 10 Wstęp Dzieło inżynierii (wieża Eiffla), trwałe spoiwo przestrzeni u swych stóp, jak trwale spojone są stalowe elementy konstruk- cji, przeciwstawione zostaje pyłowi, wszystkiemu temu, czemu brak ciągłości, końca, konstrukcji, koherencji, struktury. Sprawa jednak komplikuje się, gdy weźmiemy pod uwagę co następuje: Pusta przestrzeń ma to do siebie, że dąży do wypełnienia. Przy- pomnijmy, że Barthes określił wieżę Eiffla jako „pusty znak”; to pustka, która może ubrać dowolny kostium i jak aktor na scenie grać coraz to inną rolę, mówić innym językiem – to stąd między innymi bierze się u Barthes’a porównanie wieży Eiffla do wieży Babel. Nie zapominajmy jednak, że równocześnie czyni on szczyt paryskiej konstrukcji „tronem” strukturalisty, który wieżę podbija i zdobywa, a posiadłszy ją, staje się panem jej mocy. W tekście Po czym rozpoznać strukturalizm? Gilles Deleuze, wymieniając kryteria strukturalizmu, w punkcie szóstym umiesz- cza „pustą przegródkę”. To coś, co właśnie zawiaduje całą struk- turą. To „Przedmiot = x”, który należy odkryć, by odczytać ko- munikat; wobec niego wszystko się przesuwa i płynie: „Bez tego zerowego stopnia nie ma strukturalizmu”. W tym pustym miej- scu na tronie zasiada król, który decyduje o sensie rzeczy. Berło i korona – oznaki władzy. „Przedmiot = x” to symboliczny fallus (także w sensie przedmiotu pożądania) i w odniesieniu do niego dokonuje się rozdział miejsc w królestwie16. Ale idźmy jeszcze dalej: Tadeusz Komendant w posłowiu do Nadzorować i karać Michela Foucaulta pustą przegródką nazywa wieżę Panoptyko- nu. Bowiem rzecz w tym, że „pustą przegródkę można bezpraw- nie zaanektować i unieruchomić każdą demokratyczną strukturę. Tak rodzi się totalitaryzm”, który „sprowadza strukturę władzy do prostego podziału na »my” i »oni«”17. To jego widmo zagra- ża przepływowi signifiants. „Oni” to wykluczeni, pozbawieni praw na mocy wyższego Prawa. Wieżę Panoptykonu zamieszkuje 16 G. Deleuze, Po czym rozpoznać strukturalizm?, przeł. S. Cichowicz, w: Drogi współczesnej filozofii, wybrał i wstępem opatrzył M. J. Siemek, War- szawa 1978, s. 311-320. 17 T. Komendant, Posłowie tłumacza, w: M. Foucault, Nadzorować i karać. Narodziny więzienia, przeł. T. Komendant, Warszawa 1998, s. 311. 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 10 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 10 2012-03-27 19:55:38 2012-03-27 19:55:38 Wstęp 11 nadzorca (nieważne, czy realny, czy będący tylko postulatem), który pilnuje, by wszyscy mówili jednym głosem. Krytyka języka dominacji jest właśnie przedmiotem niniejszej książki. Babel pojawia się w niej jako figura translacji (część I), miasta (część II) oraz wspólnoty (część III). Trudno oddzielić te figury, bo splatają się one na każdym kroku. Podjęcie kwestii ję- zyka (pisma) prowadzi do refleksji na temat przestrzeni. Zara- zem mówić o przestrzeni to pytać o język i o wspólnotę, któ- ra w niej przebywa i która przestrzeń buduje – buduje w mowie i w piśmie. Świat to palimpsest i równocześnie wielki plac budo- wy, zapisywany pismem architektonicznym. Wyzwanie zostało rzucone; postanowili wznieść wieżę sięga- jącą nieba, ale rozgniewany Bóg pomieszał im języki18. Ukarał bu- downiczych za grzech pychy i wywyższenia (Rdz 11, 1-9). Cha- os pomieszanych języków to chaos wzajemnie wykluczających się ideałów, a zarazem koniec wspólnoty, jaka istniała wcześniej. Po Babel nic już nie było takie samo, ludzkość została skazana na próby odwrócenia okrutnego losu. Tak przynajmniej wygląda tra- dycyjne odczytanie przypowieści. Możliwe jednak, że pomiesza- nie języków wcale nie było karą, lecz zapobiegawczą interwencją, gestem ochrony, by nie stało się nic złego. Spośród wielu różnych interpretacji mitu wspomnieć należy tę, którą proponuje George Steiner. W swej znakomitej książce poświęconej wieży Babel pi- sze on, że być może wieża „nie oznacza końca błogosławionego monizmu, stanu językowego uniwersalizmu”, że wielość języ- ków była stanem pierwotnym i to ona stała się przeszkodą – ona utrudniała realizację przedsięwzięcia19. Na początku zapytajmy jednak: Kim byli starotestamentowi budowniczowie? To potomkowie Noego, o czym mówi sama Biblia. „On to pierwszy panował w Babelu [Babilonie] (Rdz 10, 10)”20 – chodzi o Nimroda [Nemroda], wywodzącego się z linii Chama, jednego 18 Etymologia ludowa słowa: Babel – balal, czyli pomieszał. 19 G. Steiner, Po wieży Babel. Problem języka i przekładu, przeł. O. i W. Ku- bińscy, Kraków 2000, s. 392. pisało się w potocznej wyobraźni. 20 Utożsamienie budowniczych wieży Babel z mieszkańcami Babilonu za- 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 11 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 11 2012-03-27 19:55:38 2012-03-27 19:55:38 12 Wstęp z trzech synów Noego. To z Nimrodem tradycja najczęściej łączy budowę wieży. Niemniej innym razem budowniczych identyfiku- je z synami Sema [Shema]21 – a słowo to w hebrajskim oznacza „imię”. „Uczyńmy sobie znak [imię – P.C.], abyśmy się nie roz- proszyli po całej ziemi” (Rdz 11, 3). Synowie Sema rzucają swo- je imię przeciw imieniu Boga22. Czynią sobie imię, czy też nadają sobie imię, narzucając wszystkim jeden język: nie uniwersalny – podkreśla Michał Paweł Markowski – a „dominujący, rozciąga- jący swe panowanie nad wszystkimi użytkownikami”23. Według Jacques’a Derridy Bóg interweniuje, rzucając swoje nieprzetłumaczalne imię24. Folklorystyczna opowieść zapisana w Księdze Rodzaju, która stara się wyjaśnić początek różnorod- ności języków i narodów, mówi teraz o wojnie na imiona (języ- ki) i zakończonej porażką próbie podporządkowania tego, co się zdarza, jednemu z nich. Budowniczowie skazani zostają na tłuma- czenie imienia tego, który pomieszał języki. Czyniąc to – a każdo- razowy akt tłumaczenia jest wpisaniem imienia w system różnic (innymi słowy, w tekst) – odbierają imieniu czystą jednostko- wość – zacierają jego absolutną własność, chociaż równocześnie sprawiają, że można je powtarzać. Wymazanie imienia własne- go poprzez zanieczyszczenie (uwikłanie w teksty) stanowi waru- nek jego powtarzalności, zaś powtarzalność jest warunkiem ko- munikacji25. Wieża Babel staje się dla Derridy architektoniczną figurą trans- lacji i powtórzenia. Roztrząsając kwestię tłumaczenia filozofii za pomocą architektonicznej metafory, Derrida rzuca wyzwanie fi- lozofii jako wiedzy o początku, fundamencie, zasadzie dociera- nia do pełni sensu i prawdy rzeczywistości. Początek okazuje się 21 I oni są potomkami Noego: „Oto potomstwo synów Noego: Sema, Cha- 24 Za Michałem Pawłem Markowskim podaję tutaj, jak widział całą spra- wę Wolter: „Ba oznacza w językach orientalnych ojca, a Bel oznacza Boga; Ba- bel oznacza miasto Boga” – zob. ibidem, s. 312. 25 Ibidem, s. 270 i nn. ma i Jafeta” (Rdz 10,1). szej części niniejszej książki. goszcz 1997, s. 311. 22 Tę wersję mitu wykorzystuje np. Jacques Derrida, o czym szerzej w pierw- 23 M. P. Markowski, Efekt inskrypcji. Jacques Derrida i literatura, Byd- 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 12 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 12 2012-03-27 19:55:38 2012-03-27 19:55:38 Wstęp 13 niemożliwy, próba jego nakreślenia – naznaczona błędem, opo- wieść o początku (o imieniu własnym) – zawsze nieprawdziwa, ponieważ uwikłana w sieć metafor, w translatorski kontrakt, który musi go niejako poprzedzać. Jeśli początek, ojciec chrzestny sen- su (jak nazywa go Tadeusz Sławek), jest „miejscem wyrazów właś- ciwych”, „wiernie przylegających do swoich referentów”26, i jeśli dla filozofii jako wiedzy o początku metafora stała się niedorzecz- nością, czymś, czego nie można tolerować27, to dla Derridy język, a więc „armia metafor”28, staje się nawet nie tyle sposobem opisu świata, co sposobem istnienia rzeczywistości. Bowiem metafora to nie ornament, rusztowanie, które można odstawić. Wszystko istnie- je jako zwrot językowy; świat jest zbiorem sądów, musi więc – jak pisze Sławek – być od zawsze „zapoczątkowany”; tekst nie zako- twicza się w świecie, ale w innym tekście, a słowo już nie stoi na straży znaczeń, lecz uruchamia lawinę kolejnych słów29. Zamieszkiwanie w Bibliotece Babel to wędrówka pośród liter uwolnionych spod władzy Logosu. Świat stał się tekstem, którego „fundament” stanowi biel strony. Nie jest ona jednak tabula rasa, na której można by „budować od początku”. To przepaść, w którą może runąć każda prawda. Świat „po wieży Babel” pokrywa sieć poplątanych ścieżek, nie ma tu wejść i wyjść, pełno ruin, gdzie wędruje się od znaku do znaku, od słowa do słowa. Bóg rzucił swoje nieprzetłumaczalne imię. Powiedział „Babel”. Nieszczę- ście? George Steiner pisze: „Wydarzenia na wieży Babel były zarówno katastrofą (ang. disaster), jak i – a taka jest etymologia słowa disaster – spadającym na człowieka deszczem gwiazd”30. Steiner krytycznie odnosił się do ponowoczesnych „nowinek”, był sceptyczny wobec poststrukturalizmu i dekonstrukcji. Jeśli jednak zgodzimy się, że przez wieki przypowieść o wieży Babel przypominała o karze, a sama budowla w ruinie była symbolem przekleństwa, pogrążenia w zamęcie i sieci nieporozumienia, to 26 T. Sławek, Filozofia spójnika i poezja negatywności, w: idem, Między lite rami. Szkice o poezji konkretnej, Wrocław 1989, s. 6. 27 Ibidem. 28 Sformułowanie Fryderyka Nietzschego, które przywołuje Tadeusz Sławek. 29 Ibidem, s. 6-17. 30 G. Steiner, Po wieży Babel, s. 23. 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 13 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 13 2012-03-27 19:55:38 2012-03-27 19:55:38 14 Wstęp właśnie ponowoczesność oswaja wieżę Babel i w ruinach widzi „deszcz gwiazd”. Czyni to, porzucając „cywilizację signifié” (mo- nologizmu, Prawa, sensu) na rzecz „królestwa signifiants”, czyli wymykającej się ideologii przestrzeni dialogu i tłumaczenia, gdzie odnajduje swój „wędrowny dom”. Wraz z ponowoczesnością po- mieszanie przestaje być postrzegane w kategoriach kary. Nie ozna- cza już nieporządku i niejasności, a staje się raczej uwolnieniem różnic, oswobodzeniem z więzów utopijnej unifikacji, ku której ciążyła moderna. Jeśli bowiem rację ma Wolfgang Welsch, wówczas oświece- niowy projekt, z którego wyrasta nowoczesność, to w gruncie rzeczy ten sam projekt, który rozpoczęli budowniczowie wieży Babel. Widziana w kategoriach wielkiego kolektywnego przed- sięwzięcia i społecznej utopii budowa nowoczesnej wieży Babel staje się metaforą postępu i symbolem totalizacji. Przedsięwzię- cie nadzorowane przez „trybunał rozumu”31 ma na celu homoge- nizację różnic tkwiących w rzeczywistości. W swoich rozważaniach Welsch przypomina „miasto wieżow- ców” (Hochhausstadt) Ludwiga Hilberseimera z 1924 roku – jego zdaniem, najbardziej totalitarny projekt urbanistyczny moderny, w porównaniu z którym wielkie, betonowe osiedla lat sześćdzie- siątych wydają się zaledwie niewinnymi „wprawkami” architek- tów32. A zatem: miasto-maszyna modernistów, Pomnik III Między- narodówki zaprojektowany dla Piotrogrodu przez Włodzimierza Tatlina, Metropolis Fritza Langa (il. 11, 12) – przez pryzmat histo- rii wieży Babel przedstawiam nowoczesność, zrazu jako projekt emancypacyjny (nowoczesność żegna pełen zabobonów „Stary Świat”, stając się równocześnie epoką naukowego postępu, bu- duje wspólnotę równych sobie obywateli), następnie jako utopię, która zmienia się w dystopię. I jakkolwiek postrzeganie nowo- czesności jedynie jako ewolucji technik władzy nie wydaje się uzasadnione, to właśnie nowoczesna koncepcja władzy domaga 31 Rozumu, który jest totalny – zob. P. Koslowski, The (De)Construction sites of the Postmodern, w: Zeitgeist in Babel. The Postmodernist Controversy, red. I. Hoesterey, Bloomington and Indianapolis 1991, s. 142-152. 32 W. Welsch, Nasza postmodernistyczna moderna, przeł. R. Kubicki i A. Zeid - ler-Janiszewska, Warszawa 1998, s. 139. 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 14 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 14 2012-03-27 19:55:38 2012-03-27 19:55:38 Wstęp 15 się krytycznej analizy. „Centralistyczny” model rozumu-prawo- dawcy jest bowiem z gruntu metafizyczny, a nowoczesność za- chowuje schemat ośrodka kierowniczego jako źródła wiedzy, prawdy, przyswajając sobie koncepcję transcendentnego prawa (ale także sensu) o religijnych źródłach. Lecz jak zawaliła się wieża Babel, tak i rozpada się – zdaniem Welscha – projekt oświeceniowy. Rumowisko, które pozostaje po upadku wieży Babel, formuje kłącze (termin Gilles’a Deleuze’a i Félixa Guattariego) – pozbawioną hierarchii sieć, podatną na nie- skończone modyfikacje i ciągłą metamorfozę, gdzie żadna tożsa- mość nie jest dana raz na zawsze. Stan „po wieży Babel” zaczyna być teraz pożądany. Chociaż przekonanie, że oswojona wieża Babel to Babel szczęśliwa, okazuje się w dużym stopniu przedwczesne. Niełatwo doświadczyć różnorodności w zglobalizowanym świecie spektaklu, gdzie granice wprawdzie znikają, a kultury się mieszają, lecz równocześnie pojawiają się kolejne formy unifikacji. Za Tadeuszem Sławkiem przyjmuję, że „historia cywilizacji zurbanizowanej zaprezentowana jako wytwór ludzkiej hubris jest (...) do pewnego stopnia analogiczna do historii budowniczych wieży Babel, do pewnego stopnia wszelako, gdyż »dumie« będą- cej już złem na planie moralnym jednostki towarzyszy zło moral- ne na planie społecznym”33. Staram się jednak odsłonić nie tylko ciemną stronę nowoczesnych maszyn do mieszkania, ale również zademonstrować, jak na przedmieściach współczesnych metro- polii, których serce bije w rytmie kolejnych architektonicznych mód, powstają megaslumsy – oswojona wieża Babel dostępna jest bowiem nie dla wszystkich. Gdzie jej szukać? Zaczyna się wraz z Delirycznym Nowym Jorkiem Rema Koolhaasa (il. 15). Odży- wa następnie pod postacią iconic buildings wielkich miast. Staje się architekturą władzy pieniądza. Obnaża wszelako pospolitość spektaklu, którym uwodzi jako zwykła „wieża Bubel” kultury su- permarketu oraz pomnik nagrobny świata indeksów giełdowych, w jaki zmienia się w fotomontażu Kobasa Laksy warszawski wie- żowiec Rondo 1 (il. 26). 33 T. Sławek, Wnętrze. Z problemów doświadczenia przestrzeni w poezji, Ka- towice 1984, s. 61. 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 15 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 15 2012-03-27 19:55:38 2012-03-27 19:55:38 16 Wstęp Jeśli w niniejszej książce interesuje mnie opisywana przez Annę Burzyńską (czaso)przestrzeń, „pomiędzy Wieżą Babel a Bi- blioteką Babel”34, to przede wszystkim ze względu na polityczny wymiar „tekstowego świata” oraz społeczne (poniekąd również geopolityczne) konsekwencje dekonstrukcji metafizyki jako filo- zofii początku, arché, centrum. Pragnę przy tym pokazać, że po- nowoczesność, która powstaje na ruinach nowoczesnego projek- tu, nie zapomina o nowoczesnych marginesach oraz wykorzystuje krytyczne i emancypacyjne impulsy oświeceniowego projektu, które zdradzone zostały w momencie, gdy społeczną utopię wol- ności, równości i braterstwa zaczęto realizować za pomocą siły. Ponowoczesny świat wyrasta z nowoczesności, z dyskusji nad no- woczesnością. Polemika przybiera formę ostrej krytyki, ale rzad- ko prostej negacji. Welsch mówi nawet o transformacji moderny (nie zaś anty-modernie), przez co rozumie uradykalnienie nowo- czesnego, jakby nie było, postulatu pluralizmu przy równoczes- nym odrzuceniu snu o jedności35. Snu, z którego, jak zobaczymy, bardzo trudno się obudzić. Bo i ponowoczesność ma swojego Wielkiego Brata, odpowiedzialnego za znikanie miejsc warun- kujących debatę, kurczenie się przestrzeni publicznej, odtąd wy- reżyserowanej jak telewizyjny serial o amerykańskim przedmieś- ciu, gdzie różnorodność sprowadzona zostaje do „tego samego”, a punkty styczności między bogatymi i biednymi ograniczone są do minimum36. „Stary model systemu słonecznego – jedno słońce dla wszyst- kiego i ponad wszystkim – już nie obowiązuje, okazał się nietraf- ny”. Tymi słowami Welsch oznajmia koniec oświeceniowego pro- jektu, dodając jednak, że ponowoczesny „nie-fundamentalizm” polegać powinien na zwalczaniu pokus nowych monopoli i nad- użyć37. Jedną z nich byłby źle rozumiany relatywizm, który pro- wadzi do całkowitej dowolności. Inną – fałszywie definiowana 34 A. Burzyńska, Postmoderna: między Wieżą Babel a Biblioteką Babel, w: Postmodernizm, red. M. A. Potocka, Kraków 2003. 35 W. Welsch, Nasza postmodernistyczna moderna, s. 10. 36 Zob. M. Davis, Planeta slumsów, przeł. K. Bielińska, Warszawa 2009, s. 171. 37 W. Welsch, Nasza postmodernistyczna moderna, s. 8-9. 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 16 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 16 2012-03-27 19:55:39 2012-03-27 19:55:39 Wstęp 17 (a przez to trywializowana) różnorodność, utożsamiona z krainą obfitości znaną z telewizyjnych reklam, gdzie jednak nie można mówić o wolności wyboru, ponieważ w ofercie są tylko warto- ści zastępcze. W świecie „po wieży Babel” przeświadczenie, że wszystko stało się teraz równie dobre, jak cokolwiek inne, nie sta- je się na szczęście powszechne. Ci, którzy porzucili wielkie narra- cje, nie przestali niepokoić innych trudnymi pytaniami, wskazu- jąc, że pluralizm domaga się zaostrzonego widzenia problemów dotąd marginalizowanych, a także nowej etyki38. Ze sprzeciwu wobec wszelkich form fanatyzmu, hegemo- nii politycznej i kulturowej – w tym zjawiska makdolnaldyza- cji społeczeństwa – w ramach Międzynarodowego Parlamentu Pisarzy rodzi się idea miast-azylów, gdzie „wojna na języki” – globalna debata – zastępuje globalną konsumpcję. Właśnie mia- sta-azyle, których „manifest” napisał Derrida, pojawią się na ho- ryzoncie dzisiejszej utopii. I podczas gdy czarnym snem Guy Deborda (i jego zdaniem spełnionym) był opanowany przez tu- rystów, ujednolicony świat spektaklu, gdzie już nigdzie nie można udać się na wygnanie39, to Derrida odpowiada koncepcją polity- ki przyjaźni, którą urzeczywistnia społeczność tłumaczy. W cza- sach nakręconej spirali konsumpcji i wszechobecnej pogoni za przyjemnościami (i nieważne, ile to będzie kosztować), które by- najmniej nie sprzyjają wzmocnieniu więzi międzyludzkich, po- jawić się musi wszakże pytanie o warunki możliwości powstania wspólnoty w świecie „po wieży Babel”. Temu poświęcona zo- stała przede wszystkim ostatnia część mojej rozprawy, pomyśla- na jako historia Innego, odzyskującego w przestrzeni publicznej swoje pełnoprawne miejsce. Kolejnym rozdziałom, które w prze- ciwieństwie do dwóch poprzednich części książki mają charak- ter case studies, patronują tu: Zofia Kulik (Strażnicy iglicy (il. 29-33, 37-38)), Jarosław Kozłowski (Nomadowie świata (il. 39- 48)), Krzysztof Wodiczko (Duchy panoptykonu (il. 49-51)). Jeśli 38 Ibidem, s. 12. 39 Zob. M. Kwaterko, Guy Debord – teoretyk przeklęty, w: G. Debord, Spo- łeczeństwo Spektaklu oraz Rozważania o społeczeństwie spektaklu, przeł. oraz wstępem i komentarzami opatrzył M. Kwaterko, Warszawa 2006, s. 28. 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 17 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 17 2012-03-27 19:55:39 2012-03-27 19:55:39 18 Wstęp początek narracji wyznacza teraz upadek totalitaryzmu, który skompromitował idee międzynarodówki i w pusty slogan zmienił robotnicze hasło „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!”, to wyznacza go właśnie dlatego, że opadnięcie żelaznej kurtyny zbyt wcześnie uznano za początek odrodzenia międzynarodowe- go konsensusu i powrotu do ideałów oświeceniowych. W postto- talitarnym świecie nieskrępowanej wymiany kapitału pogłębiają- ce się podziały ekonomiczne rozpoczynają bowiem epokę nowej bezdomności i konfliktów zbrojnych. Mapa wojen w imię neoli- beralnego ładu oraz mapa etnicznych i rasowych antagonizmów okazują się pokrywać, podobnie zresztą jak mapa biedy i klęsk żywiołowych. To właśnie patrząc na taki atlas świata, Jacques Derrida apeluje do kosmopolitów wszystkich krajów, by tworzy- li przestrzenie eksperymentu z demokracją, azyle wolności słowa, w których ofiary globalizacji i wszyscy inni wykluczeni odnajdą swoje miejsce. Słowami „nowej kosmopolityki”, której francuski filozof staje się orędownikiem, przemawia ponowoczesna wieża Babel. A każdy głos zaciera swoje własne imię, podłączając się do wielości głosów, każde „ja” oczekuje odpowiedzi Innego, by znaleźć w nim swoje potwierdzenie. W polifonii głosów powraca projekt budowy opisanej w Księ- dze Rodzaju. Mając na względzie porażkę emancypacyjnego przedsięwzięcia nowoczesności, ponowoczesność znów wznosi wieżę, znów buduje utopię, lecz tym razem ta budowa pomyśla- na zostaje jako na zawsze niezrealizowany plan. Założone z góry niedokończenie projektu, jego ciągła rewizja (czy ktoś powie – permanentna dekonstrukcja), która polegałaby na podtrzymy- waniu otwarcia na „obcy głos”, każdorazowe uruchamianie „ar- mii metafor”, okazują się ratunkiem dla wspólnoty, pozostającej wspólnotą rozstajnych dróg, wciąż czekającą i gotową ugościć każdego wędrowca, świadomą tego, że dopiero jego przybycie ją ukonstytuuje. Świat „po wieży Babel” stał się bowiem nomadyczny, i dlate- go tak wiele miejsca poświęcam labiryntom; przestrzeniom bez centrum, bez początku i końca, starając się pokazać, że wieża Ba- bel i labirynt to figury komplementarne. Piszę zatem o labiryntach architektonicznych (New Babylon Constanta (il. 16), seria wież 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 18 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 18 2012-03-27 19:55:39 2012-03-27 19:55:39 Wstęp 19 Babel Krzysztofa Skórczewskiego (il. 21-23)), książkach-labiryn- tach, słowach-labiryntach, ale przede wszystkim bibliotekach-la- biryntach (Biblioteka Babel) – domach wolności słowa, których gospodarzami są pisarze i tłumacze; myślę tu zarówno o translato- rach, jak i o interpretatorach tekstów. I jedni, i drudzy bezustannie mi towarzyszą, chociaż pierwsi w sposób o wiele bardziej oczy- wisty: Jorge Luis Borges, George Orwell, Ray Bradbury, przede wszystkim zaś Franz Kafka i Italo Calvino. Kafka powraca kilkakrotnie. Nie tylko dlatego, że motyw wie- ży Babel (i labiryntu) często przewija się przez jego utwory, ale także dlatego, że ta „nieoswajalna” Kafkowa literatura sama przy- biera postać pajęczej sieci (labiryntu), w której do konceptualiza- cji idei dochodzi (się) w toku niekończącego się zderzania form, obrazów, metafor itd. Dochodzi się, nigdy ostatecznie nie docho- dząc do celu, bo to konstrukcja w procesie – przechodzenie z po- koju do pokoju, pisanie opowieści, które zmieniają się w inne opowieści. I co więcej, to pisanie, które zasysa do swego wnętrza politykę40. Calvino powraca, ponieważ zabrawszy swoich czytel- ników w podróż po miastach-fatamorganach (miastach nie-obec- nych, „niewidzialnych”), jak nikt inny wydobył poezję ukrytą po- śród gruzów zawalonej „wieży”; pokazał, jak na ruinach rodzi się „wiedza radosna”. 40 Zob. G. Deleuze, F. Guattari, Kafka: Toward a Minor Literature, przeł. D. Polan, Minneapolis 1986 (I wydanie: G. Deleuze, F. Guattari, Kafka: Pour une littérature mineure, Paris 1975) – tamże zob. wstęp tłumaczki: D. Polan, Translator’s Introduction oraz esej: R. Bensmaïa, Foreword. The Kafka Effect (przeł. T. Cochran). 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 19 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 19 2012-03-27 19:55:39 2012-03-27 19:55:39 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 20 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 20 2012-03-27 19:55:39 2012-03-27 19:55:39 Część I Babel. Figura translacji 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 21 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 21 2012-03-27 19:55:39 2012-03-27 19:55:39 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 22 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 22 2012-03-27 19:55:39 2012-03-27 19:55:39 Tekst i świat Biblioteki są zaczarowaną krainą. Michel Foucault1 (...) kim jest ten mnich podobny do zwierzęcia i mówiący językiem z wieży Babel? Umberto Eco2 W 2002 roku otwarto w Egipcie niezwykłą bibliotekę; biblio- tekę wzniesiono po to, by upamiętnić starożytną Bibliotekę Alek- sandryjską, która według legendy gromadziła całą wiedzę ów- czesnego świata (il. 1). Rozrosła się ona głównie dzięki ambicjom Ptolemeuszów, zwłaszcza zaś Ptolemeusza III, który chciał, by jego kolekcja była „kompletna”, by znalazło się w niej „wszyst- ko” – jeśli nie pod postacią oryginału, to przynajmniej kopii. W I w. p.n.e. bibliotekę dosięgły płomienie ognia podłożonego w mieście przez wojska Juliusza Cezara. Zbiory częściowo oca- lały, lecz płonąć miały jeszcze dwukrotnie – w IV i VII w. n.e., za każdym razem w imię walki z „niewiernymi” księgami (a wal- czyli z nimi zarówno chrześcijanie, jak i Arabowie) i wyplenie- nia barbarzyństwa. Symbol cywilizacji, intelektualnej wolności i potencjału człowieka (tu pracował podobno Archimedes, tu Era- tostenes z Cyreny obliczył obwód Ziemi, tu powstała Septuagin- ta, greckie tłumaczenie hebrajskich ksiąg Starego Testamentu), zarazem symbol wszystkich spalonych bibliotek, postanowiono 1 M. Foucault, Język bez końca, przeł. M. P. Markowski, w: idem, Powie- dziane, napisane. Szaleństwo i literatura, wybrał i oprac. T. Komendant, War- szawa 1999, s. 78-79. 2 U. Eco, Imię róży, przeł. A. Szymanowski, Warszawa 1993, s. 76. 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 23 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 23 2012-03-27 19:55:39 2012-03-27 19:55:39 24 Część I. Babel. Figura translacji odbudować – legendzie dać nowe życie. Konkurs rozpisany z koń- cem lat osiemdziesiątych wygrali architekci z firmy Snøhetta. Ich biblioteka – biblioteka na miarę XXI wieku – zaprojektowana zo- stała na planie koła, figury najdoskonalszej, wszystko-obejmują- cej. Dach ma formę dysku, który z góry przypomina mikroczip. „Skóra” biblioteki, skóra high-tech, czyni zeń miejsce transferu informacji, wskazuje na rolę biblioteki w świecie opanowanym przez nowe technologie, przede wszystkim Internet. Dysk jest na- chylony wzdłuż jednego ze swoich promieni. Zagłębia się w zie- mię (lub dźwiga się z niej): w przeszłość i historię. Cylindryczna ściana, a dokładniej jej zewnętrze, przypomina zwój; wypisano tu symbole i litery języków całego świata. W skład bibliotecz- nego kompleksu wchodzi również, co istotne, budynek planeta- rium, którego bryła to sfera z miejscami dla ponad setki widzów. Bibliotheca Alexandrina urzeczywistniać ma ideę kosmicznego gmachu tekstów i języków3. Krainę, która sama jest Księgą. Również gmach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego (1994-1998), autorstwa duetu Marek Budzyński Zbigniew Ba- dowski, jest budynkiem do czytania (il. 2). Jego fasadę zdobią monumentalne tablice z tekstami w różnych językach (między in- nymi hebrajski, greka, staropolski, jest też zapis nutowy i mate- matyczny). Podobnie jak w przypadku nowej Biblioteki Aleksan- dryjskiej pomysł tego rozwiązania architektonicznego nawiązuje do dziewiętnastowiecznej Bibliothèque Sainte-Geneviève w Pa- ryżu, zbudowanej według projektu Henriego Labrouste’a, gdzie na fasadzie wypisane zostały rzędami nazwiska sławnych auto- rów i uczonych, tak iż stała się ona czymś w rodzaju wycinka wielkiego katalogu. HINC OMNIA („Stąd wszystko”) – napis na miedzianej księ- dze u wejścia do głównej części BUW sugeruje, że tu wszystko ma swoje źródło. Dalej znajduje się tak zwana kolumnada filozofów (na smukłych słupach stoją pomniki Kazimierza Twardowskiego, 3 Zob. Ch. Kapeller, The Architecture of the New Library of Alexandria, „Massachusetts Review”, Winter 2002, Vol. 42, Issue 4, s. 573-584 (autor ar- tykułu, Christoph Kapeller, jest jednym z architektów nowej Biblioteki Alek- sandryjskiej). 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 24 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 24 2012-03-27 19:55:39 2012-03-27 19:55:39 Tekst i świat 25 Jana Łukasiewicza, Alfreda Tarskiego, Stanisława Leśniewskie- go). Budzyński i Badowski opowiadają o świecie, który stał się biblioteką. HINC OMNIA. „Na początku była biblioteka”, a jeśli tak, to „początek” miał od zawsze mnogi i poróżniony charakter, jak poróżnione są księgi, które pomieszczono w budynku. A po- nieważ na dachu założono ogród, nie może być wątpliwości, że znów mamy do czynienia z „kosmicznym” gmachem, który nie- jako istnieje od zawsze i nigdy nie zniszczeje, a nawet jeśli, to się odrodzi. Podczas gdy fasada biblioteki zwraca się ku miastu – ku kulturze, dach reprezentuje naturę i jednocześnie kieruje się ku niebu. Tworzy rodzaj kopuły, przez którą można zaglądać do wnętrza budowli, założonej na trzech osiach – dwóch poziomych, tworzących krzyż i trzeciej – pionowej, w której widzieć nale- ży axis mundi. Architekci nie chcieli, co ciekawe, ogrodu w ty- pie francuskim, zgeometryzowanego, pełnego ozdobnych roślin i drogiego w utrzymaniu, a taki, choć nie stricte francuski, po- wstał – zupełnie wbrew idei autorów4. Zgodnie z projektem dach porastać miały rośliny synantropijne (w tym także ruderalne), ros- nące spontaniczne i wymagające minimalnej pielęgnacji – gatunki wciąż niedowartościowane, chociaż bardzo atrakcyjne wizualnie, a przede wszystkim rosnące w symbiozie z architekturą; takie, które ukorzeniają się w naturalny sposób i nie zagrażają budyn- kowi. BUW miała być otwarta na żywioły – nawet wiatr, który rozsiewa nasiona, stawał się sprzymierzeńcem gmachu. Dach przykrywa ziemia, wiosną bibliotekę porastają trawa, kwiaty, krzewy. Niemal chciałoby się widzieć BUW jako biblio- tekę podziemną, której sale i korytarze, i woluminy w nich po- mieszczone, tworzą jedność z systemem roślinnych korzeni i kłą- czy. Czas biegnie, zmieniają się pory roku, a ona trwa. „Biblioteka istnieje ab aeterno – pisze Jorge Luis Borges. – W prawdę tę, któ- rej bezpośrednią konsekwencją jest wieczność świata, nie może wątpić żaden rozsądny umysł”5. 4 Projekt architektki krajobrazu Ireny Bajerskiej. 5 J. L. Borges, Biblioteka Babel, przeł. A. Sobol-Jurczykowski, w: idem, Fikcje, Warszawa 2003, s. 92. 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 25 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 25 2012-03-27 19:55:39 2012-03-27 19:55:39 26 Część I. Babel. Figura translacji Książki tworzą ogród kultury, ale także filar cywilizacji. Dru- ga metafora znalazła sugestywną wykładnię niedaleko dworca St. Pancras w Londynie, gdzie wzniesiono nowy budynek British Li- brary (il. 3). Pod względem architektonicznym najbardziej interesują- ce okazuje się wnętrze biblioteki, przede wszystkim wieża z książek, która spełnia funkcję kręgosłupa gmachu. Architekt Sir Colin St John Wilson (1922-2007) zaprojektował coś w rodzaju szklanego szybu, który biegnie przez sześć pięter budynku. W środku mieści się ko- lekcja woluminów króla Jerzego III (1760-1820). Kościec zbudowa- ny z książek, z tekstów skazanych na wieczną kłótnię, kręgosłup po- dzielony w sobie, chociaż zapewne nie na tym polegało zamierzenie architekta, który uczyniwszy królewskie zbiory kręgosłupem biblio- teki narodowej, składał przede wszystkim hołd fundatorowi, robiąc głęboki ukłon w stronę spadkobierców jego berła i jego panowania. Niemniej tam, gdzie pojawia się książka, pojawić się musi prawda o retoryczności wszelkich operacji, za pomocą których próbuje się budować „gmach-na-cześć”. Pojawić się musi wieża, która się roz- pada: wieża Babel, a wraz z nią historia o pomieszanych językach. Wspomniany tu przed chwilą Jorge Luis Borges bodaj naj- bardziej przekonująco przedstawił życie we współczesnej wie- ży Babel (w 1941 roku)6. Świat, który maluje on przed czytelni- kiem, jest wszakże już nie tylko wielojęzyczną wieżą Babel, ale właśnie wielotekstową Biblioteką Babel7. Czytamy o labiryncie, złożonym z nieokreślonej liczby sześciobocznych galerii o ukła- dzie niezmiennym: Dwadzieścia szaf na książki, po pięć szerokich szaf na każdy bok, wypełnia wszystkie boki prócz dwóch; ich wysokość równa wysokości pięter, zaledwie przekracza wzrost przeciętnego bibliotekarza. Jeden z wolnych boków przyle- ga do wąskiej sieni, która wychodzi na inną galerię, identyczną jak pierwsza i jak wszystkie. Po lewej i po prawej stronie sieni są dwa malutkie pomieszczenia. Jed- 6 To między innymi o Borgesie pisze Foucault w eseju Język bez końca. Borges też zainspiruje Umberta Eco, który akcję swej „detektywistycznej po- wieści” Imię róży osadzi w bibliotece klasztornej. 7 Zob. A. Burzyńska, Postmoderna: między Wieżą Babel a Biblioteką Babel, w: Postmodernizm, red. M. A. Potocka, Kraków 2003, s. 68. 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 26 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 26 2012-03-27 19:55:39 2012-03-27 19:55:39 Tekst i świat 27 no pozwala spać na stojąco; drugie zaspokajać potrzeby naturalne. Przechodzą tamtędy spiralne schody, które zapadają się i wznoszą ku odległym okolicom8. Ta ciasna, przyprawiająca o klaustrofobię przestrzeń nasuwa- ła wielu skojarzenia z architekturą Carceri Giambattisty Pirane- siego. Michał Głowiński tak pisał o tej osobliwej, pryzmatycznej „strukturze”: „Może być odosobnionym miejscem, ową wyizo- lowaną przestrzenią negatywną, może jednak też – jak labirynto- we miasto i labiryntowe więzienie – stać się światem”9. Jest nim na pewno. Jest, jak czytamy na samym początku opowiadania, wszechświatem. I to, co jedni nazywają wszechświatem, inni na- zywają biblioteką! To miejsce, po którym się „podróżuje”, czy może raczej wędruje bez końca. Podróżnik, skazany na włóczęgę, w jakimkolwiek kierunku wyruszy, stwierdzi, gdy miną już wie- ki, że „te same tomy powtarzają się w takim samym chaosie”10. Biblioteka Babel mieści w sobie „wszystkie książki”, a więc jej opis znajduje się pewnie w którejś z nich – sam Borges, objaśnia- jąc, czym jest biblioteka, ucieka się do parafrazy znanej metafory11 określającej Boga jako „okrąg (kulę), którego środek jest wszędzie i obwód nigdzie”. Czyż nie sugeruje tym samym, że Babel jest nie- przetłumaczalnym imieniem Boga? Powiadają, że „Biblioteka jest kulą, której dokładnym środkiem jest jakikolwiek sześciobok i któ- rej obwód jest nieosiągalny”. W końcowym przypisie Borges wpro- wadza również inne porównanie. Pisze tam, że w sumie ta ogromna biblioteka jest zbędna: w zasadzie wystarczy jeden tylko tom, o zwykłym formacie, wydrukowany in nono czy in decimo, który składałby się z nieskończonej ilości nieskończenie cienkich kartek. (...) każda pozorna kartka rozdzielałaby się na inne, analogiczne; niepojęta kartka środkowa nie posiadałaby strony odwrotnej12. 8 J. L. Borges, Biblioteka Babel, s. 90. 9 M. Głowiński, Labirynt, przestrzeń obcości, w: idem, Mity przebrane, Kraków 1990, s. 185. 10 J. L. Borges, Biblioteka Babel, s. 102. 11 Wszak wszystko już zostało opisane i z „labiryntu tekstów” uciec nie można, a książki mówią o innych książkach; Borges musi odwołać się do tego, co już zostało napisane. 12 J. L. Borges, Biblioteka Babel, s. 91 i 102. 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 27 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 27 2012-03-27 19:55:39 2012-03-27 19:55:39 28 Część I. Babel. Figura translacji I biblioteka, i książka przypominają swoją budową struk- turę fraktali, w których część jest podobna do całości13. Porzą- dek świata przedstawionego w opowiadaniu okazuje się „ładem” zgodnym z teorią chaosu. Tutaj „nieskończoność języka rozmna- ża się w nieskończoność, bez końca powtarzając się w rozdwo- jonych figurach Tego Samego”14. Biblioteka Borgesa jest wielką tajemnicą, ale przecież tajem- nica ta powinna dać się wyrazić w słowach. Biblioteka „z pew- nością wyprodukowała język, jaki jest do tego potrzebny”. Tylko że, po pierwsze, każda księga to też labirynt. Po drugie, nie ma dwóch identycznych książek. Po trzecie, jak znaleźć przysłowio- wą igłę w stogu siana? Jak znaleźć tę jedną jedyną Księgę, któ- ra pozwoli poznać tajemnice wśród tylu innych, skoro zarazem żadna z nich nie zawiera ani jednej absolutnej niedorzeczności? Borges daje do zrozumienia, że sens jest mnogi i rozproszony, a prawdy co najwyżej cząstkowe i trudno je pogodzić. Głowiń- ski wysnuwa wniosek: „W tekście Borgesa biblioteka (...) zrów- nana z wieżą Babel, przekształciła się w swoistą przestrzeń nie- -porozumienia”15. Zrównanie wieży Babel i labiryntu – zauważa Głowiński – właściwie narzuca się samo przez się. Każde na swój sposób two- rzy przestrzeń, którą trudno opanować i kontrolować: „Obydwa kwestionują uporządkowaną budowę świata, nadając asymetrycz- ności wymowę symboliczną”. Labirynt z zasady też nie sprzyja porozumiewaniu się. Kręty i pozbawiony środka utrudnia kon- takty i dialog, dezorientuje. Dlatego przypomina wieżę Babel, ale taką, w której języki pomieszały się już nie tylko ludom, ale – jak będzie podkreślał historyk literatury – jednostkom16. Głowiński 13 Fraktale charakteryzują się własnością samopodobieństwa (są samo-po- dobne w sensie przybliżonym), „regularnością w nieregularności”. Nie moż- na ich opisać za pomocą geometrii euklidesowej. Agnieszka Czyżak odnosi też do fraktali pierwszy z opisów biblioteki, który pojawia się w opowiadaniu (ten o sześciobocznych galeriach) – zob. A. Czyżak, Zamieszkać w Bibliotece Ba- bel – o chaosie współczesnych tekstów kultury, w: Efekt motyla. Humaniści wo- bec teorii chaosu, red. K. Bakuła i D. Heck, Wrocław 2006, s. 167. 14 M. Foucault, Język bez końca, s. 78. 15 M. Głowiński, Labirynt, przestrzeń obcości, s. 186. 16 Ibidem, s. 183-186. 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 28 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 28 2012-03-27 19:55:39 2012-03-27 19:55:39 Tekst i świat 29 odsyła tu czytelnika do obrazu Wieża Babel Pietera Bruegla (nie precyzuje jednak którego, znane są wszak dwa). Pisze: Wieża Babel, ta w każdym razie, którą utrwalił w wyobraźni europejskiej Brue- gel, składa się z niezliczonej liczby okien, czy raczej – bo tak chyba należało- by powiedzieć – otworów. „Okna” te mają bowiem różne kształty i różne roz- miary, rozmaicie są usytuowane, ich rozłożenie nie podlega regułom symetrii. Nie stanowią one z całą pewnością „okien na świat” umożliwiających pozna- nie tego, co znajduje się poza budowlą. Są raczej „kanałami komunikacyjnymi” w świecie, w którym komunikowanie się między ludźmi przestało być możli- we. Przez każdy z tych otworów mówi się inaczej (...)17. Język rozszczepiony zostaje na idiolekty, o różnym stopniu od- osobnienia: „Jakby każdy z mówiących wysuwał samotnie głowę z przeznaczonego mu otworu w Wieży Babel i głosił coś niepoję- tego dla osoby wychylającej się z sąsiedniego otworu”18. Zdaje się, że nikt tu nie słucha nikogo, a kanały komunikacyjne się nie prze- cinają. Tak jednak nie jest. „Osobność” języków, każda jednost- kowość (idiom), każda „sygnatura” (mówiąc językiem Derridy), domaga się kontrasygnaty i tłumaczenia (stąd „potworność” ba- bilońskiej konstrukcji; potwornej, bo właśnie „wielogłosowej”), chociaż równocześnie ucieka przed kontrasygnatą i tłumaczeniem. Historia wieży Babel jest historią tłumaczenia nieprzetłumaczal- nego. „Osobność” nie może się zasklepić w sobie, ale z konieczno- ści musi się otworzyć; musi zostać rzucona na łup konwencji i reguł (kultury), przekroczyć teraźniejszość, zdarzeniowość, jednorazo- wość, musi stać się powtarzalna (tj. ulec kontaminacji z czymś po- wtarzalnym), a zatem stracić całą swoją „niepowtarzalność”. Tyl- ko w ten sposób – paradoksalnie – przetrwa, tylko tak zachowa swą „osobność”. Idolekty pozostają we wzajemnym splocie, w dialogu. Monolog, jak się za chwilę okaże, nie istnieje; inne zawsze woła i wzywa, oczekuje przyjścia drugiego innego19. 17 Ibidem, s. 184-185. 18 Ibidem, s. 189. 19 Odsyłam tutaj do książki Michała Pawła Markowskiego Efekt inskrypcji. Jacques Derrida i literatura, Bydgoszcz 1997. 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 29 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 29 2012-03-27 19:55:39 2012-03-27 19:55:39 30 Część I. Babel. Figura translacji Opisywaną tutaj przestrzeń nie-porozumienia i translacji, czyli bablejskiego potwora, dowcipnie przedstawił Miron Białoszew- ski w minidramacie Wiwisekcja20. Po raz pierwszy wystawiono go w Teatrze na Tarczyńskiej w 1955 roku. Monodram na drewnianą skrzynię i dwie ręce w czarnych rękawiczkach warto tutaj pokrót- ce przypomnieć. Na scenie pojawia się dziesięć palców ubranych „po rembrandtowsku”, czyli w czarne sutanny i białe kryzy. Mały, Serdeczny, Średni, Wskazujący, Kciuk. Po pięć z każdej ręki. Pal- ce zebrały się, by kontemplować tajemnicę bytu, przetłumaczyć imię Boga, w którego roli występuje grzebień. „Nie da się wycze- sać jego objawem ani jednego ziarnka z peruki jego idei”21. Jak wyrwać mu włos? Pewne jest tylko to, że On czesze. Grzebień, trzepaczka, solnica unoszą się nad ich głowami – a palce „czczą pismo przedmiotów”22. Rozpoczęcie przedstawienia zapowiadają jarmarczne gło- sy dobiegające zza sceny. Wiwisekcja wyrosła z „kultury śmie- chu” i karnawału, z tradycji ludowych Saturnaliów. Ożywia świę- tokradcze mity. Są tu szyderstwo i ironia. Miłościwie panujący Grzebień – król karnawału – pada ofiarą rytualnego mordu. Prze- prowadza się jego sekcję zwłok – anatomię23. Odwróceniu ulegają hierarchie. Wszystkie tabu zostają obalone24. W karnawale doko- nują się rozkład i, będąca jego konsekwencją, karykaturalizacja „ciała społecznego”, bo skoro król umarł, panuje anarchia. Dzie- sięciu palców-doktorów, ubranych dostojnie, zaczyna prowadzić groteskową rozmowę na temat tajemnicy tego, co „jest”. Gubią się w filozoficznych paradoksach. Nad nimi, jak powiedziano, wisi On (Bóg-grzebień): „On – rytm tożsamości. On – wieloznaczność rzeczywistości. On – wszystkojedność wszystkiego w byle czym. 20 M. Białoszewski, Wiwisekcja, w: idem, Teatr Osobny. Utwory zebrane, t. 2, Warszawa 1988, s. 10-27; na temat Wiwisekcji zob. J. Kopciński, Grama- tyka i mistyka. Wprowadzenie w teatralną osobność Mirona Białoszewskiego, Warszawa 1997, s. 55-114. 21 M. Białoszewski, Wiwisekcja, s. 17. 22 Ibidem, s. 26. 23 Totemiczny kanibalizm? Powtórzenie mordu na praojcu. 24 Na temat karnawału zob. np. M. Porębski, Sztuka a informacja, w: idem, Sztuka a informacja, Kraków 1986, s. 42-54. 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 30 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 30 2012-03-27 19:55:39 2012-03-27 19:55:39 Tekst i świat 31 On – realium abstrakcji”25. Zanim „On” pojawi się i „przeczesze” niesfornych dysputantów, Kciuk Prawy mówi: „Istnienie istnie- je, doktorze Kciuku Lewy i wy, panowie Salo Dysput... Gdyby bowiem istnienie nie istniało, istniałoby nieistnienie. Cokolwiek zaś istnieje, istnieniem jest”26. Debata doktorów, coraz bardziej nieuporządkowana, odwołuje się wreszcie wprost do toposu wie- ży Babel: „Pomieszały nam się języki!” – uświadamia w końcu swoim braciom Kciuk Prawy27. Gdzieś się podział dobry smak. Rozwiązłości obyczaju towarzyszy rozwiązłość językowa, słowo wywołuje lawinę kolejnych słów, zresztą wypowiadanych w róż- nych językach. „Gut is fun a haser a hor!”28 Niepodzielny byt jest dzielony w nieskończoność i w nieskoń- czoność pomnażany. Niczego nie można jednoznacznie rozstrzyg- nąć i poznać29. Zawiłe zdania, symbole, metafory zaciemniają wy- wód doktorów i wystawiają na śmieszność ich starania, by dotrzeć do sedna sprawy. Z labiryntu słów nie sposób uciec, język okazuje się skrajnie „nieprzezroczysty”, okazuje się nie przylegać do rze- czy, jak w „języku adamowym” (mimentycznym, „lustrzanym”) i jedyne wyjście to całkowite zamilknięcie. A jeśli nie umiesz milczeć, musisz błądzić w słowach. Każdego z uczonych mężów wiedzie inna ścieżka, a skrzyżowania tych ścieżek to miejsca nie- -porozumień, a często – przyznać trzeba – komiczne jest to qui pro quo. Wypowiedzi dysputantów brzmią niedorzecznie, a prze- cież rozpoznajemy w nich echa wywodów zapisane w uczonych księgach. Za każdym, domyślamy się tego bez trudu, stoi właśnie Księga – jakiś autorytet. W rzeczy samej mamy tutaj do czynienia z kłótnią Ksiąg – te miały dawać odpowiedź, tymczasem kwestio- nują się wzajemnie. Lekcja anatomii w teatrze Białoszewskiego okazuje się w „istocie” sporem między przekonaniem, że istnie- je poznanie obiektywne, a więc prawdziwe, takie, które odsłania 25 M. Białoszewski, Wiwisekcja, s. 18. 26 Ibidem, s. 15. 27 Ibidem, s. 25. 28 Ibidem, s. 27. 29 „Jestem nie jestem/ białe niebieskie/ rozum czy maczek/ zwoje trzepa- czek/ wracam do szpulki/ westchnienie ulgi/ złożoność akcji/ giętkość abstrak- cji...” – ibidem, s. 27. 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 31 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 31 2012-03-27 19:55:39 2012-03-27 19:55:39 32 Część I. Babel. Figura translacji głęboki porządek bytu, a przeświadczeniem, że każde poznanie jest stronnicze, a zatem cząstkowe; kontyngentne i nieuniwersal- ne30. Trudno zatem o lepszy przykład opisywanej przez Michała Bachtina heteroglosji. Wędrówki „korytarzami głosów”, zdialogizowanie punktów widzenia, przekonanie, że sens jest niewyczerpany i polifonicz- ny, i że „z końcem dialogu kończy się wszystko”, bo istnieć to „dialogowo z kimś obcować”31 – Bachtin fascynował wszystkich tych, którzy uważali, że odkąd istnieją słowa, bezpośrednie po- znanie rzeczywistości stało się niemożliwe32. Są tylko rozszcze- piające się w nieskończoność kartki; wachlarz, w którym każde „pióro” jest zaczątkiem kolejnego wachlarza. Teksty zaszczepia- ją się jeden na drugim, co oznacza, że „wszystko zaczyna się w fałdce cytatu” (chętnie przywoływane dzisiaj sformułowanie Derridy). Żadna wypowiedź nie może zamknąć się w sobie. Ra- zem tworzą jednak „potworną”, bablejską konstrukcję. Przez ję- zyk nie „prześwituje” rzeczywistość; od początku okazuje się ona stekstualizowana. Są teksty – jedne obecne w drugich. Są ślady, z których jeden prowadzi do drugiego. Pojawia się sygnatura, któ- rej odpowiada kontrasygnata (stąd brak monologu). Lecz nie ma uniwersalnych sensów i prawd, które język miałby przekazywać. Są „teksty ekscentryczne” – teksty pozbawione centrum33. 30 Michał Paweł Markowski w książce Efekt inskrypcji. Jacques Derrida i literatura pokazuje, że powyższy spór – kluczowy zresztą dla dekonstruk- cji, która ukazuje właśnie mediacyjność wszelkiego ludzkiego doświadczenia – jest „trwałą opozycją dynamizującą dzieje europejskiej kultury” – zob. M. P. Markowski, Efekt inskrypcji, s. 65-77; rozdział Spór (Spur?/ spur?/ spore?). 31 Zob. M. Bachtin, Problemy poetyki Dostojewskiego, przeł. N. Modze- lewska, Warszawa 1970, s. 381 – czytamy także: „Wszystko jest środkiem, dialog – celem. Jeden głos niczego nie spełnia i nie rozstrzyga”. Por. A. War- miński, Dialogowość u Michała Bachtina jako kategoria hermeneutyczna, w: Nauka o pięknie. Rozprawy z pogranicza estetyki, aksjologii ogólnej i an- tropologii filozoficznej, red. M. Gołaszewska, Kraków–Lublin 1990, s. 65-76. 32 Por. np. zdanie „Odkąd istnieją słowa (...) bezpośrednia intuicja nie ma żadnych szans”, które wypowiada Derrida: cytuję za i w tłum. M. P. Markow- skiego – zob. M. P. Markowski, Efekt inskrypcji, s. 306 33 O utopii języka jako „domu ze szkła” i „tekstach ekscentrycznych” (sfor- mułowanie Ryszarda Nycza) pisze m.in. Z. Mitosek, Mimesis krytyczna, w: eadem, Mimesis. Zjawisko i problem, Warszawa 1997, s. 123-151 (zwłaszcza 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 32 04_Cembrzynska_Wieza Babel_po 3 kor.indd 32 2012-03-27 19:55:39 2012-03-27 19:55:39 Tekst i świat 33 W Wiwisekcji, „odprawianej” w duchu Saturnaliów, granej na jarmarku, „książkowe” teorie, spetryfikowane formuły wy- powiedzi zostają ujęte w cudzysłów i przedrzeźniają się wzajem- nie. „Wiwisekcja – pisze Jacek Kopciński – jest bowiem splotem mnóstwa »cudzych« głosów”, stąd w utworze pełno stylizacji; na mowę proroka, na pieśń religijną czy filozoficzny dialog, na dziecięcą wyliczankę, stąd ciągłe zmiany rejestrów: od wysokie- go, uroczystego, do niskiego, infantylnego. Ale Białoszewski „nie tyle stylizuje – kontynuuje Kopciński – co bada, z dziecięcym zapałem »sprawdza« rozmaite języki poznania”, za ich pomocą uruchamiając „maszynerię kulturowych tekstów i kontekstów”34. Maszynerię w ciągłym ruchu, która nie przestaje przetwarzać da- nych, tworzyć ich permutacji – w nieskończoność, do obłędu. Borges raz jeszcze: „[Bezbożnicy] Mówią (wiem o tym) o maja- czącej Bibliotece, której przypadkowe woluminy narażone są na nieustanne niebezpieczeństwo zamieniania się w inne, i o tym, że wszystko one twierdzą, wszystkiemu przeczą i wszystko ze sobą mylą, niczym jakieś bóstwo w delirium”35. Czy da się wykorzenić kontyngentność i ustrukturyzować (unieruchomić) grę znaczących? Czy też w tej grz
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Wieża Babel. Nowoczesny projekt porządkowania świata i jego dekonstrukcja
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: