Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00303 006082 13108881 na godz. na dobę w sumie
Witaj w Rio de Janeiro! - ebook/pdf
Witaj w Rio de Janeiro! - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 160
Wydawca: Harlequin Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-238-8123-0 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Ellie jedzie do Rio de Janeiro ze swoim przystojnym szefem, Diegiem Serradorem. Trwa karnawał. Ellie i Diego spędzają razem namiętną noc. Po powrocie brazylijski milioner nie zwraca na nią uwagi. Do czasu, kiedy odkrywa, że Ellie jest w ciąży. Posuwa się nawet do tego, by udaremnić jej ślub z narzeczonym. Porywa ją sprzed ołtarza i zabiera ponownie do Rio de Janeiro. Zamierza ją poślubić, jednak Ellie nie jest pewna, czy chce zostać jego żoną. Woli uciec...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Jennie Lucas Witaj w Rio de Janeiro! Tłumaczyła Natalia Wiśniewska Droga Czytelniczko! Witam serdecznie w kwietniu. Wiosną wszystko odz˙ywa, kwitnie przyroda i... uczucia. Zapraszamy więc do lektury ksiąz˙ek, w któ- rych miłość odgrywa główną rolę. Światowe Z˙ycie: Amerykanka na Sycylii – historia miłości rzeźbiarki i właś- ciciela winnic... Witaj w Rio de Janeiro! – opowieść o uczuciu, które połączyło brazylijskiego milionera i jego asystentkę. Światowe Z˙ycie Ekstra: Noce w Seattle spędza na barce bogaty architekt i... kolez˙anka z pracy, za którą on nie przepada. Ślub w Nowej Zelandii wydawał się zwieńczeniem marzeń Rachel. Potem wszystko potoczyło się inaczej... Światowe Z˙ycie Duo: Pałac w Toskanii, Miłość na Krecie Światowe Z˙ycie Duo: Romans w Szampanii, Niedziela w Brisbane Z˙yczę miłej lektury Małgorzata Pogoda Harlequin. Kaz˙da chwila moz˙e być niezwykła. Czekamy na listy! Nasz adres: Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises Sp. z o.o. 00-975 Warszawa 12, skrytka pocztowa 21 Jennie Lucas Witaj w Rio de Janeiro! Toronto · Nowy Jork · Londyn Amsterdam · Ateny · Budapeszt · Hamburg Madryt · Mediolan · Paryż Sydney · Sztokholm · Tokio · Warszawa Rio de Janeiro · Mumbaj Tytuł oryginału: Virgin Mistress, Scandalous Love-Child Pierwsze wydanie: Harlequin Mills Boon Limited, 2009 Redaktor serii: Małgorzata Pogoda Opracowanie redakcyjne: Małgorzata Pogoda Korekta: Maja Garlińska ã 2009 by Jennie Lucas ã for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2011 Wszystkie prawa zastrzez˙one, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej ksiąz˙ce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – z˙ywych lub umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak firmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Światowe Z˙ycie są zastrzez˙one. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Starościńska 1B lokal 24-25 Skład i łamanie: COMPTEXTÒ, Warszawa ISBN 978-83-238-8123-0 ŚWIATOWE Z˙YCIE – 293 ROZDZIAŁ PIERWSZY Gdy Ellie Jensen wyszła z metra, wciąz˙ drz˙ała. Ledwie słyszała przekleństwa wykrzykiwane przez taksówkarzy i uporczywe trąbienie klaksonów. Sprzedawcy ustawiali juz˙ na chodnikach wózki z hot dogami i preclami. Po długiej, szarej zimie Nowy Jork wreszcie rozkoszował się ciepłym majem. Ale Ellie była przemarznięta do szpiku kości. Nie czuła palców. Trwała w tym stanie od rana, gdy zobaczyła dwie kreski na teście ciąz˙owym. Jakby tego było mało, za sześć godzin miała wyjść za mąz˙ – za męz˙czyznę, który nie był ojcem jej dziecka. Ellie stanęła jak wryta przed budynkiem Serrador Building. Odchyliła głowę, z˙eby spojrzeć na trzy- naste piętro, i ponownie ogarnęła ją panika. Diego Serrador, bezwzględny potentat, u którego praco- wała przez miniony rok, miał wkrótce poznać praw- dę. Wciąz˙ pamiętała jego słowa: ,,Nie zajdziesz ze mną w ciąz˙ę, querida. To niemoz˙liwe’’. A ona mu uwierzyła! Jak mogła zachować się tak nierozsądnie?! Chociaz˙ z˙ycie cięz˙ko ją doświad- czyło, dała się wciągnąć w historię starą jak świat: niewinna dziewczyna przeprowadza się do duz˙ego 6 JENNIE LUCAS miasta i daje się uwieść swojemu aroganckiemu, bogatemu, nieziemsko przystojnemu szefowi. Prze- ciez˙ powinna była wiedzieć, jak to się skończy. Postąpiłaby rozsądniej, gdyby odeszła z pracy jeszcze przed świętami Boz˙ego Narodzeniami, w tym samym czasie co Timothy, albo przynajmniej kilka tygodni temu, tak jak mu obiecała. Jednak wciąz˙ odwlekała ten moment, jakby bała się, z˙e rezygnacja z pracy zmusi ją do opuszczenia ukocha- nego miasta i ukochanego... Nerwowo zaczęła skubać mankiet koszuli. Cze- mu jej serce drz˙ało niespokojnie, ilekroć pomyślała o Diegu Serradorze? Przeciez˙ go nie kochała. To było tylko chwilowe zauroczenie, poryw serca, na który pozwoliła sobie w chwili słabości. Ponownie spojrzała na lśniący budynek. Wiedziała, z˙e Diego nie nadaje się na ojca. Wieczny playboy od lat przebierał w najpiękniejszych kobietach z całego świata. Na początku kaz˙dą traktował jak boginię, a potem wyrzucał je jak stare rękawiczki. Jeśli one nie potrafiły go usidlić, to jakie szanse miała przeciętna dziewczyna w tanich ciuchach, bez wykształcenia? – Och... Ellie ukryła twarz w dłoniach i zaklęła głośno. Bez względu na wszystko musiała wyznać mu praw- dę. Diego miał prawo wiedzieć, z˙e ona spodziewa się jego dziecka. Zacisnęła więc zęby i wjechała windą na trzynaste piętro. – Spóźniłaś się – powitała ją od progu Carmen WITAJ W RIO DE JANEIRO! 7 Alvarez. – Obliczenia, które wręczyłaś mi wczoraj wieczorem, były błędne. Co się z tobą dzieje? Gdy Ellie zemdliło kolejny raz, straciła pewność siebie i odwagę. Po drodze ze swojego maleńkiego mieszkania w Washington Heights juz˙ dwukrotnie walczyła z nudnościami. Od miesięcy nie czuła się dobrze. To powinno było dać jej do myślenia. Jednak uparcie wmawiała sobie, z˙e to zwykłe prze- męczenie. Przeciez˙ nie mogła zajść w ciąz˙ę. Diego Serrador dał jej słowo! – Źle się czujesz? – zapytała pani Alvarez, mru- z˙ąc oczy. – Imprezowałaś całą noc? – Imprezowałam? – Ellie zaśmiała się gorzko. Gdy rano zdołała w końcu zasunąć suwak czarnej, dopaso- wanej spódnicy i zapiąć guziki białej bluzki, udała się do apteki po test ciąz˙owy. – Nic z tych rzeczy. – W takim razie chodzi o męz˙czyznę – stwier- dziła kobieta bez ogródek. – Juz˙ to widziałam. Zaczekaj. – Starsza asystentka uniosła palec, po czym odebrała telefon. – Biuro Diega Serradora – zaszczebiotała pogodnie. Jedna z kolez˙anek, Jessica, poklepała Ellie po ramieniu. – Widziałaś najnowsze zdjęcia pana Serradora w porannej gazecie? – powiedziała z fałszywą sło- dyczą. – Zabrał lady Allegrę Woodville na imprezę dobroczynną zeszłego wieczoru. Ona jest taka ele- gancka i piękna. Nie uwaz˙asz? W końcu pochodzi z wyz˙szych sfer, tak jak on. Krew prawdę ci powie, 8 JENNIE LUCAS mawiała moja mama. – Dziewczyna spojrzała na Ellie wymownie. – Kaz˙dy powinien znać swoje miejsce. Ellie zagryzła zęby. Nie mogła zrozumieć, dla- czego postanowiła zwierzyć się Jessice ze swoich kłopotów. Nie dość, z˙e przyznała, jak bardzo fas- cynuje ją brazylijski potentat, to opowiedziała jesz- cze o zawodzie miłosnym, który przez˙yła po po- wrocie z Rio de Janeiro. Sądziła, z˙e znajdzie w niej bratnią duszę, ale bardzo się pomyliła. Jessica traktowała pracę jako etap przejściowy przed małz˙eństwem z bogatym męz˙czyzną i juz˙ od dawna ostrzyła sobie pazury na Diega. Ellie próbo- wała ostrzec ją przed bezwzględnym szefem, ale kolez˙anka zaczęła rozsiewać złośliwe plotki na jej temat. Dlatego tez˙ wszyscy w biurze zaczęli trak- tować ją jak manipulatorkę zainteresowaną wyłącz- nie pieniędzmi. A ona nigdy nawet nie pocałowała z˙adnego męz˙czyzny, dopóki nie wyjechała z Die- giem do Brazylii. Na szczęście ostatecznie zrezygnowała z niemąd- rych marzeń i zrozumiała, z˙e jej babcia miała rację. Musiała przyznać, z˙e nie była wystarczająco prze- bojowa, by przetrwać w wielkim mieście. Postano- wiła więc je porzucić. I trzy tygodnie temu w końcu zgodziła się wyjść za mąz˙ za Timothy’ego. Jej narzeczony zrezygnował z prestiz˙owej posa- dy osobistego doradcy Serradora, z˙eby podjąć pracę zwykłego prawnika w ich małym rodzinnym mieś- WITAJ W RIO DE JANEIRO! 9 cie Flint. Naciskał, by Ellie odeszła z firmy razem z nim, ale ona miała wtedy inne plany. Jednak po dzisiejszym dniu na zawsze opuści Nowy Jork – i Die- ga. Wyjdzie za mąz˙ za porządnego, szanowanego męz˙czyznę, który ją kocha i któremu moz˙e ufać. Pani Alvarez odłoz˙yła słuchawkę i ponownie skupiła uwagę na dziewczynie. – Nie obchodzi mnie, co robisz w wolnym cza- sie, ale musisz powaz˙nie traktować swoje obowiąz- ki. Praca, którą wykonałaś, do niczego się nie nada- je. To twoja ostatnia szansa... – Pani Alvarez, proszę przyjść do mnie natych- miast – przerwał jej Diego, którego głęboki głos dobiegł z głośnika interkomu ustawionego na ele- ganckim drewnianym biurku. Ellie zaparło dech w piersiach. – Tak jest, proszę pana – odparła starsza asys- tentka, po czym wbiła ganiące spojrzenie w bladą, spoconą twarz Ellie. – Musisz przygotować nowe analizy SWOT Changchun Steel w dolarach. – Gdy Ellie się nie poruszyła, dodała ostro: – Ruszaj, dziewczyno! – Nie – szepnęła Ellie. Z oczu pani Alvarez wyzierały złość i zdumienie. – Co? Roztrzęsiona Ellie spojrzała w twarz starszej kobiecie. – Muszę się z nim spotkać. – Nie ma mowy! 10 JENNIE LUCAS – Niech ją pani wpuści – mruknęła Jessica pod nosem. – Jak tylko zobaczy ją w tej nędznej spód- niczynie, zwolni ją bez zastanowienia. Ellie zignorowała przykry komentarz i zdecydo- wanym krokiem ruszyła do drzwi gabinetu Diega. – Zatrzymaj się! – Kipiąc ze złości, starsza ko- bieta stanęła w przejściu. – To ostatnia kropla. Bez względu na to, co wypracowałaś sobie poza godzi- nami pracy, jesteś tutaj nikim! Mam dość twojej niekompetencji! Zabierz swoje rzeczy. Jesteś zwol- niona! Ellie przecisnęła się obok pani Alvarez, po czym przekroczyła próg gabinetu swojego szefa. W ubiegłym tygodniu Diego Serrador przez˙ył prawdziwe piekło. Po roku nieustającej pracy i wy- daniu milionów dolarów, dowiedział się właśnie, z˙e jego wrogie przejęcie Trock Nickel Ltd skończyło się fiaskiem. A wszystko przez to, z˙e stracił sprzy- mierzeńca w radzie nadzorczej firmy, bo przegapił waz˙ne spotkanie. A dlaczego? Dlatego z˙e jedna z jego asystentek zanotowała złą godzinę spotkania. Musiał przyznać, z˙e Ellie Jensen popełniała ostat- nio błąd za błędem. Jej wydajność spadła niemal do zera. Coraz częściej spóźniała się do pracy. Wcześnie wychodziła do domu. Przeciągała przerwy na lunch do granic moz˙liwości i często znikała w łazience, gdzie prawdopodobnie wypłakiwała sobie oczy. Przeklinając pod nosem, Diego wstał od biurka WITAJ W RIO DE JANEIRO! 11 i podszedł do wysokich okien z widokiem na drapa- cze chmur południowego Manhattanu i Battery Park. Oparł czoło o szklaną taflę i przez moment przyglądał się sylwetce Statuy Wolności majaczą- cej w oddali na tle bladego porannego nieba. Od pierwszego dnia wiedział, z˙e brakowało jej doświadczenia. Właściwie nigdy by jej nie zatrud- nił, gdyby nie rekomendacje Timothy’ego Wrighta, któremu dawniej ufał bezgranicznie. Szybko jednak przekonał się, z˙e dziewczyna ma zadatki na cenną pracowniczkę jego firmy, dlatego gdy pani Alvarez zachorowała, postanowił zabrać na wyjazd słuz˙- bowy właśnie Ellie Jensen. Niestety popełnił niewybaczalny błąd: uwiódł ją. Nie powinien był zabierać jej do Rio. Dla wszyst- kich byłoby lepiej, gdyby zwolnił ją jeszcze przed świętami Boz˙ego Narodzenia, razem z jej protek- torem. Z wściekłością pomyślał o Timothym Wrigh- cie. Dobrze pamiętał jego spojrzenie, gdy poinfor- mował go, z˙e wie o jego niecnych intrygach. – Powinien mi pan podziękować, panie Serrador – rzucił chytrze jego były współpracownik. – Dzięki mnie zaoszczędził pan miliony dolarów. Dziękować jemu? Ten człowiek zasługiwał na to, by smaz˙yć się w piekle. Moz˙e nawet razem ze swoją przyjaciółką, panną Jensen. Mimo to sumienie nie pozwoliło mu zwolnić dziewczyny. Uznał, z˙e po- stąpiłby nieuczciwie, gdyby zdecydował się na ten krok. 12 JENNIE LUCAS A moz˙e po prostu lubił mieć ją w pobliz˙u. W przeciwieństwie do wielu asystentek była pogod- na i dobra. Nigdy nie plotkowała. Zawsze gdy wchodziła do jego gabinetu, roztaczała niezwykły blask. Ale to się zmieniło po powrocie z Rio. Gdy ją uwodził, zdawał sobie sprawę, z˙e jest dość naiwna. Ale skoro miała dwadzieścia cztery lata, nie przyszło mu do głowy, z˙e nie ma z˙adnego doświad- czenia z męz˙czyznami. Gdyby wiedział, nawet by jej nie dotknął. Dziewice były zakazanym owocem. Traktowały seks zbyt powaz˙nie i doszukiwały się w nim początku powaz˙nego związku. Jednak Ellie Jensen była taka rozkoszna. Jej niebieskie oczy, tak jasne, z˙e niemal białe włosy i ciało modelki kazały mu sądzić, z˙e ma do czynie- nia z doświadczoną kobietą. A w upalnej i zmys- łowej atmosferze karnawału w Rio po prostu działał pod wpływem impulsu. Tamta noc minęła i z˙ycie toczyło się dalej. Na świecie istniało tyle pięknych kobiet, z˙e nie musiał łamać niewinnych serc. Nie widział potrzeby, by mydlić dziewczynie oczy. On tak nie działał. Nie angaz˙ował się i nie składał obietnic. Z zamyślenia wyrwał go harmider za drzwiami. Odwrócił się zirytowany i po raz drugi wcisnął guzik interkomu. – Pani Alvarez? Skąd ta zwłoka? Drzwi otworzyły się gwałtownie i uderzyły głoś- no o ścianę. Diego uniósł głowę. WITAJ W RIO DE JANEIRO! 13 – W końcu. Proszę wziąć pismo... – Urwał w pół zdania na widok pięknej, niewinnej kobiety, która kosztowała go właśnie miliard dolarów. – Muszę z panem porozmawiać – wykrztusiła, szarpiąc się z panią Alvarez. – Proszę. – Panno Jensen – zaczął oschle, ale jej wygląd kazał mu się dobrze zastanowić nad doborem słów. Jasne włosy miała ściągnięte w niechlujny ku- cyk, a pod oczami widniały cienie sugerujące brak snu. Nietypowa, nawet jak na nią, bladość mogła być wynikiem choroby. Wyglądała okropnie, tym bardziej z˙e najwyraźniej przytyła. Co się stało z jego schludną, zadbaną i szczupłą asystentką? Diego westchnął mimowolnie. Powinien był się tego spodziewać. Dziewczyna prawdopodobnie za- mierzała wyznać mu miłość i błagać o ochłap jego uczuć, a on właśnie tego chciał uniknąć. Praca z tą kobietą była dla niego cięz˙kim do- świadczeniem. Tak często marzył, by chwycić ją za krągłe biodra i zaciągnąć do swojego gabinetu, gdzie kochałby się z nią na biurku, pod ścianą albo na skórzanej sofie. Chętnie spędziłby z nią niejedną noc, ale zamiast tego postanowił zachować się szla- chetnie. I przyszło mu za to zapłacić. Trzy miesiące bez kobiety, a teraz jeszcze zaprzepaszczona umo- wa na miliard dolarów. – Przepraszam, pana – wysapała rozwścieczona Carmen Alvarez, ciągnąc dziewczynę za rękaw. – Próbowałam ją zatrzymać... 14 JENNIE LUCAS – Proszę nas zostawić, pani Alvarez – powie- dział krótko. – Ale... Posłał jej spojrzenie, po którym szybko zniknęła za drzwiami. Potem oparł palce na ciemnym blacie biurka. – Proszę usiąść, panno Jensen. – Ale dziewczyna nawet nie drgnęła. Wpatrywała się w niego z goryczą. – Moz˙e powinien pan zacząć zwracać się do mnie Ellie? Ellie? Zawsze zachowywał się profesjonalnie, więc nawet przez myśl mu nie przeszło, z˙eby zwra- cać się do swoich pracowników po imieniu. Nawet z panią Alvarez, która pracowała dla niego dziesięć lat, nigdy nie przeszedł na ty. Ale z drugiej strony nigdy tez˙ nie całował jej w przypływie poz˙ądania w szale karnawału w Rio. – Proszę usiąść – powtórzył i tym razem usłu- chała. Jej kolana drz˙ały, a twarz wyraz˙ała bezbrzez˙- ny smutek. Przez nią czuł się winny i szczerze tego nie znosił. Musiał zaz˙egnać ten absurdalny kryzys i po- zbyć się wyrzutów sumienia. Nie zamierzał wiązać się z z˙adną kobietą, więc musiał rozegrać tę partię na chłodno, jak prawdziwy brutal. Przy odrobinie szczęścia Ellie zaakceptuje jego decyzję i na powrót wcieli się w rolę kompetentnej asystentki. Przyjrzał się jej uwaz˙nie. – O czym chciała pani ze mną porozmawiać,
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Witaj w Rio de Janeiro!
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: