Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00224 004408 14686279 na godz. na dobę w sumie
Witold Wielki Książę Litewski (1354 lub 1355 - 27 października 1430) - ebook/pdf
Witold Wielki Książę Litewski (1354 lub 1355 - 27 października 1430) - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 513
Wydawca: Avalon Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7730-949-0 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> historia
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Prezentowana biografia ukazuje burzliwe losy wielkiego księcia Aleksandra-Witolda, syna Kiejstuta, niedoszłego króla Litwy. Autora interesuje przede wszystkim polityczna strona działalności bohatera. Kreśląc portret Witolda, jednej z najważniejszych postaci późnośredniowiecznych dziejów Europy Środkowo-Wschodniej, zwraca szczególną uwagę na dwie kwestie: politykę dynastyczną Kiejstutowicza i jego stosunek do Władysława Jagiełły, a tym samym do unii polsko-litewskiej.

Jarosław Nikodem, profesor UAM w Poznaniu. Zainteresowania badawcze: historia Litwy, stosunki polsko-litewskie, husytyzm. Autor m.in.: Zbigniew Oleśnicki w historiografii polskiej, Kraków 2001, Polska i Litwa wobec husyckich Czech w latach 1420-1433. Studium o polityce dynastycznej Władysława Jagiełły i Witolda Kiejstutowicza, Poznań 2004, Jadwiga, król Polski, Wrocław 2009.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

1 2 3 Publikacja dofinansowana przez Instytut Historii i Wydział Historii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu Opracowanie typograficzne Sławomir Onyszko Redakcja i korekty Piotr Szerzyński Projekt okładki, stron tytułowych i rysunek pieczęci Studio PIWNICA Na okładce Pieczęć majestatyczna Witolda, rys. K. J. Kielisińskiego, ze zbiorów Biblioteki Kórnickiej PAN © Copyright by Jarosław Nikodem 2013 Wydawnictwo AVALON ISBN 978-83-7730-949-0 Z a m ó w i e n i a p r z y j m u j e Wydawnictwo AVALON T. Janowski Sp. j. ul. Fiołkowa 4/13; 31-457 Kraków tel. +48 606 750 749 zamowienia@wydawnictwoAVALON.pl www.wydawnictwoAVALON.pl 4 Mojemu śp. Ojcu poświęcam 5 6 SPIS treśCI Wstęp .................................................................................................................9 Rozdział I Giedyminowiczowie .......................................................................................13 Rozdział II U boku ojca .....................................................................................................33 Rozdział III Książę brzesko-grodzieński ...........................................................................71 Rozdział IV Buntownik .....................................................................................................107 Rozdział V Ostrów-Salin-Worskla ..................................................................................141 Rozdział VI Wielki książę litewski ...................................................................................189 Rozdział VII Polityka wschodnia .......................................................................................211 Rozdział VIII Grunwald .......................................................................................................251 Rozdział IX Horodło .........................................................................................................295 7 Rozdział X Czeski „král požadaný” ................................................................................321 Rozdział XI W stronę Malborka .......................................................................................357 Rozdział XII O litewską koronę ........................................................................................381 Rozdział XIII „Chwała Litwy, którą stworzył, z nim zgaśnie” .........................................423 Wykaz skrótów .............................................................................................451 Bibliografia ....................................................................................................457 Indeks osób i nazw geograficznych .............................................................491 8 WStęP Witold Kiejstutowicz, wielki książę litewski, bohater narodowy Litwy, ni- gdy nie budził zbyt wielu emocji, a może lepiej powiedzieć, nie rozpalał spo- rów. Ani publicystycznych, ani historiograficznych. Doceniany, nieraz prze- ceniany, nierzadko gloryfikowany w badaniach historyków, nie tylko litew- skich, stał się symbolem władcy niemal idealnego. Widziano w nim człowieka obdarzonego ponadprzeciętnymi zdolnościami (nie brakło też opinii dosad- niejszych widzących w nim geniusza), władcę, który stworzył potęgę Litwy i był jej niedościgłym patriotą, obronił swe państwo przed zakusami zakonu krzyżackiego i zalewem w morzu polskości, rozszerzał granice. W badaniach polskich historyków ukazywano Witolda jako wiernego sojusznika Jagiełły, jego mentora, władcę europejskiego formatu i podporę unii. Jagiełło rozpalał namiętności. Bywał uznawany za nieudacznika, pro- staczka, dzikiego i zabobonnego, mimo chrztu, Litwina, za zdrajcę Litwy dla jednych, dla drugich za szkodzącego Polsce opiekuna Litwinów. rzad- ko w zestawieniu ze swym bratem stryjecznym uchodził za monarchę wy- bitniejszego, na ogół pozostawał w jego cieniu uznawany za mniej zdolne- go, mniej błyskotliwego i w przeciwieństwie do Kiejstutowicza całkowicie pozbawionego samodzielności sądów. Abstrahując od wartości podobnych opinii, łatwo zrozumieć ich kontekst. Pisząc bowiem o Witoldzie, nie moż- na pominąć Jagiełły. Pisząc o Witoldowej Litwie, nie można nie pisać o Pol- sce Olgierdowicza. Pisząc wreszcie o nich obu, pisze się jednocześnie o unii polsko-litewskiej. Zdobywając się na śmiałość napisania biografii Witolda, każdy autor po- dejmuje się arcytrudnego wyzwania. Z paru co najmniej powodów. Kiejstu- towiczowi poświęcono kilka, na ogół obszernych, książek. Przystępując do 9 pracy, doskonale zarazem znając te prace, miałem im wiele do zarzucenia. Za- łożenia koncepcyjne, wyraźne tendencje do pewnych uproszczeń, wycho- dzenie poza kontekst pojęć znanych w średniowieczu, czasem emocjonalne podejście do bohatera. Nie zmieniłem zdania, ale o poprzednią kategorycz- ność dziś bym się już nie pokusił. Własny trud uczy pokory. Inną trudność stanowi zaakceptowany i praktycznie niezmienny ciąg, proszę o darowanie użytego określenia, stereotypów. Dotyczy to kształtu unii, priorytetów, któ- rymi kierował się Witold i jego polityczni partnerzy, niedoceniania znaczenia polityki dynastycznej, mimo że całe średniowiecze na niej przecież bazowa- ło, przecenianie niektórych rodzących się dopiero pojęć, czy wręcz antycy- powanie pojęć i znaczeń nowożytnych. Kolejną są stosunki łączące Witolda i Jagiełłę. W dziewiętnastowiecznej historiografii, wychodzącej ze szlachet- nych, ale nieuzasadnionych merytorycznie względów, stwierdzono, że bra- cia stryjeczni byli idealnymi partnerami, że wzajemnie się uzupełniali, po- nieważ byli Litwinami i mieli podobne podejście niemal do wszystkich kwe- stii politycznych. Ogromny postęp badań, jakiego dokonano od tego czasu, tylko w niewielkim stopniu wpłynął na zmianę tego wyidealizowanego ob- razu. Wreszcie, last not least, Witold nie był władcą polskim. Można, oczy- wiście, bronić się twierdzeniem, że takie widzenie „z zewnątrz” ma różno- rakie walory, ale nie jestem aż tak nieskromny, by przywiązywać się do tego usprawiedliwienia. Dodam też, że to wyliczenie nie wyczerpuje skali wspo- mnianych trudności. Zdecydowałem się na napisanie nowej biografii Witolda przede wszyst- kim z trzech powodów. Ostatnią poświęconą mu książkę wydano bardzo wiele lat temu,1 wydaje się więc, że przyszedł czas na następną. Miał bowiem rację G. Labuda, gdy twierdził, że pewne problemy powinny podlegać „sta- łej interpretacji i reinterpretacji”. Sądzę również, że dostatecznie długo zaj- muję się historią Litwy i stosunkami polsko-litewskimi, by nie narazić się na zarzut, że przystąpiłem do nowego zadania niewystarczająco przygotowany. A przeprowadzone badania źródłowe nad epoką Witolda skłaniają do zapro- ponowania własnego odczytania najważniejszych problemów, przed który- mi stanął wielki książę. 1 Interesująca i warta uwagi książka G. Mickūnaitė, Vytautas Didysis. Valdovo įvaizdis, Vilnius 2008, ma nieco inny charakter. 10 I ostatnia uwaga. Autor każdej biografii musi się liczyć z dwoma ograni- czeniami. Oba dotyczą objętości przygotowywanej książki. trzeba się zasto- sować do wymogów wynikających z umowy wydawniczej i zwalczyć pokusę, by nie wykorzystać całego zebranego materiału. Zdecydowałem się zrezy- gnować przede wszystkim z dokładniejszego kreślenia tych kwestii szczegó- łowych, które znalazły odzwierciedlenie we wnikliwych rozprawach mono- graficznych. Z rozmysłem nacisk położyłem na polityczną sferę działalności wielkiego księcia, ponieważ bez wątpienia polityka była żywiołem Witolda. 11 12 r O Z D Z I Ał I GIeDyMINOWICZOWIe O początkach dynastii Giedyminowiczów trudno powiedzieć coś pew- nego. Pewne jest jedynie to, że przodkowie Witolda i Jagiełły wywodzili się od Pukuwera, który bez wątpienia, choć krótko, władał Litwą w latach dzie- więćdziesiątych XIII w. Znakomity, przedwcześnie zmarły polski lituanista J. Ochmański na podstawie zapiski późnej, ruskiej Povesti o kulikovskoj bi- tve wysunął hipotezę, że protoplastą dynastii był Skołomend.1 Jest to przy- puszczenie prawdopodobne, ale nie poddaje się weryfikacji. również jedynie hipotetycznie, choć polska historiografia raczej zdawała się aprobować ten pogląd, można stwierdzić (po badaniach K. Chodynickiego i S. Zajączkow- skiego)2, że Giedyminowiczowie wywodzili się ze Żmudzi. Ale i ta kwestia wywołuje kontrowersje, skoro historycy litewscy uważają, że dynastia po- chodziła z okolic położonych między Niemnem a Wilią.3 1 2 3 J. Ochmański, Giedyminowicze – „prawnuki Skołomendowy”, [w:] Ars historica. Prace z dziejów powszechnych i Polski, Poznań 1976. S. Zajączkowski, Przyczynki do hipotezy o pochodzeniu dynastii Gedymina ze Żmudzi, AW, 4, 1927; K. Chodynicki, Geneza dynastii Giedymina, KH, 40, 1926. Ostatnio patrz także t. Wasilewski, Początkowe dzieje dynastii Giedymina, [w:] Człowiek w spo- łeczeństwie średniowiecznym, Warszawa 1997. Odmiennie H. Paszkiewicz, Jagiellono- wie a Moskwa, t. 1: Litwa a Moskwa w XIII i XV wieku, Warszawa 1933, s. 152–156, który twierdził, że dynastia wywodziła się z Auksztoty. Jedynie przykładowo wskazuję na dwie pozycje, międzywojenną i współczesną – P. Šležas, Ar Gediminaičiai kilę iš Žemaičiu?, „Ateneum”, 6, 1935, s. 3 nn.; Z. Kiaupa, J. Kiaupienė, Wielkie Księstwo Litewskie od powstania państwa do unii lubelskiej, [w:] Z. Kiaupa, J. Kiaupienė, A. Kuncevičius, Historia Litwy. Od czasów najdawniejszych 13 Istnieje jednak jeszcze inna, bardzo dla Giedyminowiczów niewygodna wersja. Oto bowiem w memoriale zakonu krzyżackiego (Summarium von Jagel und Wytaut) sporządzonym na przygotowywany sobór w Konstancji napisano, że Giedymin, koniuszy (Pferdemarschalk) Witenesa, zamordował swego pana i po nim objął rządy na Litwie.4 W świadectwo krzyżackie z wie- lu względów nie ma powodu wierzyć, słusznie więc historiografia odrzuciła wersję o niedynastycznym pochodzeniu Giedymina. Zwłaszcza że wykaza- no w niej prawdziwy cel, któremu ta informacja miała służyć: „król Polski [Jagiełło – J.N.] ... nie pochodzi ze starego rodu książęcego, ale od prostego bojara”. Wyjątkiem jest J. tęgowski, który w całości nie odrzuca informacji przekazanej przez źródło zakonne.5 Liczne znaki zapytania i wątpliwości rodzą się z bardzo prozaicznego powodu – bariery źródłowej. Jedno wszak nie wywołuje dyskusji: po upad- ku państwa Mendoga, pierwszego i jedynego króla Litwy,6 i zawirowaniach, jakie nastąpiły po śmierci trojdena (1282 r.), Giedyminowiczom udało się nie tylko ocalić państwo, ale również uczynić z niego pierwszoplanowy pod- miot polityczny wschodniej europy. Czy byli spokrewnieni z Mendogiem, a więc w jakimś stopniu stanowi- li kontynuację historii i polityki litewskiej lat poprzednich, musi pozostać w sferze domysłów. Osiągnęli jednak rzecz najważniejszą – stali się niekwe- stionowanymi przywódcami Litwy, aprobowanymi przez poddanych. Z róż- nych powodów trudno w tym miejscu dywagować o litewskich normach ustrojowych. Na ogół przeważa pogląd, że państwo było wspólną własno- ścią dynastii. ten tok rozumowania można zaaprobować (mimo że nie da się go żadną miarą w przekonywający sposób udowodnić źródłowo), pod wa- runkiem wszak, że nie sugeruje ograniczenia uprawnień panującego. Wielki książę litewski nie był wprawdzie władcą absolutnym, jak niegdyś przekony- do 1795 roku, tł. P. Grablunas, J. Niewulis-Grablunas, J. Prusinowska, r. Witkow- ski, Warszawa 2007, s. 83. tę propozycję aprobował J. Ochmański, Giedyminowicze, przyp. 6, s. 255. SrP, V, s. 223. J. tęgowski, Pierwsze pokolenia Giedyminowiczów, Poznań-Wrocław 1999, s. 17. 4 5 6 Problem początków władzy na Litwie ciągle pozostawia liczne pytania, zawsze zaś wywoływał zainteresowanie. Np. w osiemnastowiecznym utworze Dwernickiego stwierdzano, że pierwszym władcą litewskim był król Litalon lub Litwon, B. Czart., rkp 966, k. 625. 14 wał W. Kamieniecki,7 ale zakres jego władzy – co wyraźnie widać już w źró- dłach pochodzących od czasów Giedymina – w znaczny sposób odbiegał od wszelkich współczesnych standardów europejskich. Była to, co trzeba podkreślić kategorycznie, władza niepodzielna. edvar- dasovi Gudavičiusovi nie udało się udowodnić hipotezy, że litewski system władzy opierał się na współrządach księcia głównego i jego submonarchy, księcia trockiego. Analogia do czasów współpracy Olgierda i Kiejstuta, któ- rą przekonywająco tłumaczą inne względy, nie pomaga, by podtrzymać su- gestię o litewskim systemie rządów diarchicznych. Obok innych argumen- tów, rozstrzygające znaczenie ma, jak się zdaje, odwołanie do wielkoksiążę- cych rządów Jagiełły, przy którym księciem trockim pozostawał Skirgiełło. Nie ma bowiem najmniejszych wątpliwości, że ten ostatni nie był litewskim submonarchą.8 Panującemu podporządkowani byli, i to dość ściśle, wszyscy poddani, nie wyłączając z tego członków rodu panującego. Oczywiście, o tych ostat- nich wielki książę musiał w odpowiedni sposób dbać, uposażać ich, trakto- wać inaczej niż pozostałych przedstawicieli elity władzy, wykorzystywać do zarządu rozszerzającego się terytorium państwa, ale też w każdej chwili, na 7 W. Kamieniecki, Społeczeństwo litewskie w XV wieku, Warszawa 1947, s. 21; polemika H. łowmiańskiego, Z zagadnień spornych społeczeństwa litewskiego w wiekach średnich, [w] tegoż, Prusy-Litwa-Krzyżacy, wyboru dokonał, opracował, wstępem i posłowiem opatrzył M. Kosman, Warszawa 1989, s. 266 nn. 8 e. Gudavičius, Po povodu tak nazyvajemoj „diarchii” v Velikom Knjažestve Litovskom, [w:] Feodalizm v baltijskom regione. Sbornik naučnych trudov (Feodălismus baltijas regionă. Zinătnisko raksu krăjums), riga 1985, s. 35–44. tę hipotezę zaaprobowali np. A. Nikžentaitis, Gediminas, Vilnius 1989, s. 12; tenże, Die friedliche Periode in den Beziehungen zwischen dem Deutschen Orden und dem Großfürstentum Litauen (1345–1360) und das Problem der Christianisierung Litauens, „Jahrbücher für Ge- schichte Osteuropas”, 41, 1983, Hf. 1, s. 6, 8; tenże, Litwa i zakon krzyżacki w końcu XIII i w pierwszej połowie XIV w. (1283–1345), [w:] Ekspansja niemieckich zakonów rycerskich w strefie Bałtyku od XIII do połowy XVI wieku., red. M. Biskup, toruń 1990, s. 135–136; J. tęgowski, Pierwsze pokolenia, s. 17; tenże, Sprawa przyłączenia Podola do Korony Polskiej w końcu XIV wieku, „teki Krakowskie”, 5, 1997, s. 160; tenże, Czy Kiejstut Giedyminowicz był dwukrotnie żonaty?, „Przegląd Wschodni”, 5, 1998, z. 3, s. 411; tenże, Zagadnienie władzy w Wielkim Księstwie Litewskim w okresie między unią krewską a zgonem Skirgiełły (1385–1394), ZH, 66, 2001, z. 4, s. 12. Polemika J. Nikodem, Jedynowładztwo czy diarchia? Przyczynek do dziejów ustroju wielkiego księstwa litewskiego do końca XIV wieku, ZH, 68, 2003, z. 4, s. 7–30. 15 własną odpowiedzialność, mógł ich albo pozbawić wszelkich zaszczytów, albo dowolnie przenosić w inne miejsce. Wyłącznie wielki książę decydował o wszystkich najbardziej istotnych dla państwa sprawach, nawet jeśli – co w końcu jest rzeczą dość oczywistą – przed podejmowaniem niektórych decyzji korzystał z rad najbliższego grona współpracowników. Najważniejszą kwestią było zresztą decydowanie o za- rządzie terytorialnym państwa. Władzę nad ziemiami litewskimi i terytoriami, które włączano do Litwy albo jej podporządkowywano, otrzymywały osoby cieszące się pełnym zaufaniem wielkiego księcia. Nie oznaczało to jednak ani samodzielności, ani pełnej stabilizacji. Od władzy odsunąć można było każ- dego, jeśli tylko wielki książę dostrzegał w tym własny interes albo przestał wierzyć w talenty czy bezgraniczną lojalność wykonawców. Przedstawiciele dynastii mogli żywić nadzieję, że władzę nad podległym im obszarem będą mogli przekazać swoim potomkom – tak się dość często zdarzało – ale nie było to regułą. Decydował wielki książę, którego pełnia władzy bez wyjątku rozciągała się na całość terytorium państwa. O ile trudno cokolwiek pewnego powiedzieć o czasach wcześniejszych, o tyle wydaje się, że już co najmniej od czasów rządów Witenesa pozycja zarówno panującego, jak i dynastii była gruntownie ustabilizowana. tak też postrzegali ją sąsiedzi Litwy. Nie myli się Z. Kiaupa, gdy twierdzi, że rozra- stająca się dynastia z czasem zaczęła być problemem dla wielkiego księcia.9 Wszak łatwiej zapanować nad kilkoma czy kilkunastoma krewniakami, o wie- le trudniej nad kilkudziesięcioma, z których większość miała własne poglą- dy, zawierała związki małżeńskie, tworząc coraz liczniejsze odnogi dynastii, rywalizowała ze sobą i nie była pozbawiona ambicji politycznych. to zjawi- sko zapewne istniało od dawna, ale apogeum osiągnęło dopiero po śmier- ci Olgierda. Odtąd stało się prawdziwym problemem. Nie tylko zresztą dla władcy, ale również dla jedności terytorialno-politycznej państwa. Nie ule- ga też wątpliwości, że wspomniany proces wcześniej skutecznie hamowały charyzma i autorytet wielkich książąt. Czternastowieczna Litwa znajdowała się w niełatwym położeniu geo- graficznym. Pewne okoliczności wprawdzie sprzyjały jej, pozostała wszak – w odróżnieniu od rusi – państwem niezależnym od Ordy, a był to fakt, któ- 9 Z. Kiaupa, J. Kaiupienė, Wielkie Księstwo Litewskie, s. 84 nn. 16 ry trudno przecenić, i przez sporą część wieku sąsiadowała z rozbitą na dziel- nice Polską. Najpoważniejszym problemem w polityce zewnętrznej był dla Litwy zakon krzyżacki. Przez długie lata nie chodziło wcale o zagrożenie jej bytu państwowego czy nawet o niebezpieczeństwo uzależnienia od Krzyża- ków, ale nie można było nie dostrzegać, że zakon prowadził bardzo zręczną i konsekwentną politykę, miał też wpływowych sojuszników. Poza tym Li- twa, po krótkim i zakończonym apostazją epizodzie Mendoga, wciąż pozo- stawała państwem pogańskim. tę litewską anomalię zakon umiał doskonale wykorzystać w celach propagandowych. Skoro – chociaż z trudnościami – udało mu się schrystianizować Prusów, głosił, że kolejnym celem, nie poli- tycznym, ale wyłącznie religijnym, jest doprowadzenie do chrztu Litwy. Nie sądzę, by rację mieli ci historycy, którzy twierdzili, że intencje krzy- żackie stały w wyraźnej sprzeczności z ich prawdziwymi oczekiwaniami. Że zakonowi wcale nie zależało na wyrugowaniu litewskiego pogaństwa, ponieważ w razie powodzenia akcji chrystianizacyjnej w gruncie rzeczy przestawałby być potrzebny w tej części europy. Przeciw podobnemu sposobowi myślenia świadczą przynajmniej dwa argumenty: nic nie upoważnia nas do twierdzenia, że zakon krzyżacki jako instytucja był gronem zakłamanych, nieczułych na racje religijne braci, a przykład pruski dowodnie świadczy, że z zakończonej chrystianizacji Krzyżacy również potrafili wyciągać korzyści. Wszystko to nie oznacza jednak, że zakon krzyżacki od początku miał gotowy plan polityczny związany z przyszłością Litwy i systematycznie próbował go realizować. Do tego potrzebny był czas i uregulowanie wszel- kich pozostałych problemów politycznych. Z dwóch z gruntu przeciwstaw- nych poglądów historiograficznych, próbujących określić priorytet polityki krzyżackiej w latach 1309–1343, słuszna jest opinia Ch. Krollmanna, który wbrew K. Lohmeyerowi twierdził, że głównym zadaniem zakonu było ko- rzystne uregulowanie stosunków z Polską a nie walka z Litwą.10 Zarówno ma- teriał źródłowy, jak i analiza kontekstu rozgrywających się wydarzeń, świad- czą o tym wyraźnie. Według r. Krumbholtza, podstawowym celem zakonu do końca XIII w. było podporządkowanie sobie Żmudzi.11 Nie wolno jed- 10 Ch. Krollmann, Politische Geschichte des Deutschen Ordens in Preussen, Königsberg 1932, s. 34; K. Lohmeyer, Geschichte von Ost- und Westpreussen, Bd. 1, Gotha 1908, s. 216. 11 r. Krumbholtz, Samaiten und der Deutschen Orden bis zum Frieden am Melno-See, „Altpreussische Monatschrift”, 26, 1889, s. 238. 17 nak zapominać, że mógł to być wyłącznie cel maksymalistyczny, a więc prak- tycznie niezwykle trudny do zrealizowania. Podejmowane przez Krzyżaków wojenne ekspedycje przeciw Litwie i Żmudzi, o różnym zresztą charakterze (najczęściej najzwyczajniej łupieżcze lub starające się wyniszczać atakowane obszary, odwetowe, podejmowane w celu budowy grodów), nie świadczyły, jak słusznie podkreślał H. łowmiański, o chęci osiągania celów strategicz- nych.12 Mało tego. Zdaje się, że na przełomie lat 30. i 40. XIV w. zakon był jakby w defensywie, ponieważ wielki mistrz Dytryk, burgrabia Altenburga, wzywał rzeszę do udzielenia wsparcia przeciw Litwinom, „aby w przyszło- ści tak bardzo nie niepokoili Prus”.13 W czasie trwających dwie dekady rządów Witenesa doszło do blisko czterdziestu wypraw krzyżackich na państwo litewskie, z czego jednak tylko około dziesięciu uznać można, na podstawie świadectw źródłowych, za ak- cje poważniejsze, z dwiema poniesionymi jeszcze w poprzednim wieku dość spektakularnymi porażkami (pod Grodnem i Pskowem bronionym przez li- tewskiego księcia Dowmonta). Litwini, poza dość spokojnym okresem lat 1300–1307, odpowiadali systematycznie, niemal co roku organizując wypra- wy do Prus lub Inflant. Kilka poprowadził sam wielki książę, jedną jego syn, który najprawdopodobniej nie przeżył ojca, skoro stolec wielkoksiążęcy po Witenesie przypadł jego bratu Giedyminowi.14 Podczas jego trwających ponad trzydzieści lat rządów z pozoru niewiele się zmieniło w stosunkach litewsko-krzyżackich. Źródła notują blisko pięć- dziesiąt rejz krzyżackich, z czego ponownie jedynie około dziesięciu nazwać można wyprawami o większym znaczeniu. Wojska w pole prowadzili wielki mistrz, mistrz inflancki i marszałek zakonu. W trzech wyprawach (w 1329 prowadzonej przeciw Żmudzi, w 1337 i w 1345 r. – w tej ostatniej uczestni- czył również król węgierski Ludwik Andegaweński) wziął udział król czeski Jan Luksemburski. W czasach Giedymina, „bezbożnika, wroga wiary i wier- 12 H. łowmiański, Agresja Zakonu Krzyżackiego na Litwę w wiekach XII–XV, [w:] te- goż, Prusy-Litwa-Krzyżacy, s. 197. 13 Wigand, s. 497. 14 tabelaryczne zestawienie rejz w czasie panowania tego księcia i jego następców daje W. Paravicini, Die Preussenreisen des europäischen Adels, teil 2, Sigmaringen 1995, s. 20 nn. Patrz również D. Prekop, Wojny zakonu krzyżackiego z Litwą w latach 1283–1325, toruń 2003. Dawniej uważano Giedymina za syna Witenesa, patrz B. Czart., rkp 1121, s. 39. 18 nych”, jak nazywał go Piotr z Dusburga,15 zakonowi udało się na terenach li- tewskich wybudować Georgenburg, Bayerburg, Mesoten i terweten. W okresie krótkiego panowania Jawnuty, syna i następcy Giedymina, panował względny spokój. Olgierd musiał się borykać z większym naporem krzyżackim, odnotować bowiem można ponad sto rejz, ale poważniejszych nie było więcej niż kilkanaście. różnica polegała na tym, że większe lub bar- dzo liczne zagony krzyżackie dosięgały nie tylko Wielony, Miednik, Kowna, Nowego Kowna czy Wiłkomierza, ale również Kiejstutowych Grodna i trok, a nawet trzykrotnie (1365, 1375, 1377) stanęły pod Wilnem. Prawdziwe kło- poty zaczęły się jednak dopiero po śmierci Olgierda, gdy na stolcu wielkok- siążęcym zasiadł Jagiełło. Mimo że zakon przez długi czas, jak wspomniałem, nie realizował jakie- goś konkretnego planu wobec Litwy, miał w zanadrzu poważne argumen- ty natury prawnej, którymi w każdej chwili mógł się posłużyć, udowadnia- jąc swoje prawa do państwa Giedyminowiczów. Wprawdzie nadanie, któ- re otrzymał w 1224 r. od cesarza Fryderyka II Hohenstaufa, występującego jako zwierzchnik ludów nadbałtyckich nieochrzczonych i świeżo schrystia- nizowanych, wyraźnie nie wymieniało Litwy,16 ale zakon powetował to sobie w 1245 r. W tym kolejnym dokumencie cesarskim wydanym w Weronie Fry- deryk nadawał wielkiemu mistrzowi Henrykowi von Hohenlohe i zakonowi wszystkie ziemie, które zdobędzie w Kuronii, Semigalii i na Litwie.17 Cesar- stwo pretendowało wówczas do miana jedynego czynnika, mającego prawo zwierzchności nad wszystkimi państwami. Dopóki więc Litwa pozostawa- ła nieschrystianizowana, a więc nie mogła korzystać z opieki Stolicy Apo- stolskiej, podobne nadania były dla Krzyżaków niezwykle korzystne. Za- kon dysponował zresztą również pochodzącymi z lat 50. XIII w. nadaniami Mendoga, który odstępował mu spore tereny żmudzkie, sudawskie, Nadro- wię i Skalowię,18 a w wieku następnym mógł się szczycić kolejnym nadaniem. W 1337 r., po tym, jak Krzyżacy zaczęli budowę Bayernburga, cesarz Ludwik Bawarski nadał wielkiemu mistrzowi Dytrykowi von Altenburg, jako księciu 15 SrP, I, ks. III, 357. 16 Preussisches Urkundenbuch, t. I/1, wyd. r. Philippi, C. P. Woelky, Königsberg 1882, nr 52. 17 LeC, I, nr 185. 18 Jak wielkie znaczenie do tej kwestii przywiązywał zakon świadczą następne dekady, jedynie tytułem przykładu, patrz BGDO, I, nr 177, 206–208, 219. 19 rzeszy, i jego następcom, a więc zakonowi, przywilej, w którym przekazy- wał mu ziemie litewskie ze Żmudzią i rusią oraz stwierdzał, że Bayernburg będzie w przyszłości stolicą Litwy i siedzibą arcybiskupa.19 Giedyminowiczowie, jak umieli, starali się sprostać wszystkim wyłania- jącym się przed nimi wyzwaniom. Każdy z nich, wyłączając może Jawnutę, ale to przypadek na inną dyskusję, okazał się władcą utalentowanym, zapo- biegliwym, umiejącym manewrować w skomplikowanej lub komplikującej się koniunkturze politycznej, cieszącym się autorytetem, docenianym przez wrogów i rywali, każdy miał doświadczenia militarne, prowadząc swe hufce przeciw nieprzyjaciołom. trudno ich ze sobą porównywać, skoro o króciutko rządzącym Pukuwerze pozostały jedynie śladowe informacje, a o Giedyminie i Olgierdzie rozpisywały się źródła różnej proweniencji, co wcale – dodajmy – nie oznacza, że ich rządy oświetlone są doskonale, pozwalając rozstrzygnąć każdą zawiłość czy każdą sprzeczność. Po części wynika to również z faktu, że narracyjne świadectwa litewskie pojawią się znacznie później. Witenes z pewnością był budowniczym państwa, utrwalającym jego ist- nienie. Zwłaszcza że w czasach Pukuwera szczęście Litwinom, biorąc cho- ciażby pod uwagę problem krzyżacki, wyraźnie nie sprzyjało. Nowy wład- ca nie tylko potrafił sobie poradzić z zagrożeniem zewnętrznym, ale przede wszystkim ustrzegł jedność terytorialną swego państwa, minimalizując i nisz- cząc wyraźnie partykularne działania Żmudzinów. Nie tylko nie utracił żad- nej ziemi, lecz także potrafił przyłączyć do Litwy Połock. Musiał mieć zmysł obserwacji, niezłą orientację w międzynarodowej koniunkturze i umiejętno- ści dostrzegania wyłaniających się korzyści politycznych. Jeśli słuszna jest hipoteza H. łowmiańskiego wysnuta na podstawie zapiski „Kroniki oliw- skiej”, w 1308 r. Witenes zawarł porozumienie z Władysławem łokietkiem, które zaowocowało wznowieniem litewskich wypraw do Prus.20 świadczyło- by to nie tylko o sporym wyrobieniu litewskiego wielkiego księcia, ale rów- nież o jego dalekowzroczności. Jedno nie podlega dyskusji: po 1308 r. aż do końca życia wielkiego księcia nie odnotowano najazdów litewskich na ziemie polskie (wcześniej dotykały najczęściej ziemi sandomierskiej).21 19 Preussisches Urkundenbuch, t. III/1, wyd. M. Hein, Königsberg 1944, nr 100. 20 H. łowmiański, Agresja Zakonu Krzyżackiego, s. 199–201. 21 S. Zajączkowski, Przymierze polsko-litewskie 1325 r., KH, 40, 1926, s. 585; G. Błasz- czyk, Dzieje stosunków polsko-litewskich od czasów najdawniejszych do współczesności, t. 1 Trudne początki, Poznań 1998, s. 58. 20 Podobnie jak jego następcy Witenes był, jak się zdaje, przede wszyst- kim pragmatykiem. Dostrzegając potencjalne korzyści, które mogłaby przy- nieść Litwie oferta przyjęcia chrztu, w 1298 r. wyprawił poselstwo do rygi, zgłaszając gotowość porzucenia pogaństwa (wiemy o tym z oświadczenia rajców ryskich).22 I okoliczności, i efekty wyraźnie wskazują, że podstawo- wym celem wielkiego księcia było osiągnięcie korzyści ściśle politycznych. Najlepiej świadczy o tym wybór pośrednika, który w tym czasie, nie po raz ostatni zresztą, uwikłany był w poważny konflikt z zakonem inflanckim. Na tym się nie skończyło, ponieważ na początku drugiej dekady XIV w. Wite- nes zabiegał o przysłanie na Litwę zakonników.23 to wcale nie musi ozna- czać, że wielki książę nigdy nie myślał poważnie o chrzcie, równie dobrze na przeszkodzie stanąć mogły przyczyny natury obiektywnej, o których nic nie wiemy, ale zapewne zadecydowała kalkulacja czysto polityczna. Uzna- no, że porzucenie wiary przodków przyniesie mniej korzyści, niż pozosta- nie przy niej. Nie ma powodu, by odmawiać Witenesowi miana władcy nie- zwykle utalentowanego, ale o „peryferyjności” jego państwa świadczy mil- czenie o nim źródeł ruskich, które sporo miejsca poświęciły jego następcom Giedyminowi i Olgierdowi. Jeśli o Witenesie można powiedzieć, że był władcą utalentowanym, Gie- dymina z powodzeniem można uznać za władcę wybitnego. Do przenikliwo- ści brata dołączył rozmach, ale – jak wolno sądzić – utrzymany w granicach politycznej odpowiedzialności. Skoro o rozmachu mowa, nasuwa się pyta- nie, czy w działaniach Giedymina i Olgierda da się dostrzec podobną racjo- nalność podejmowanych przedsięwzięć? O Olgierdzie wspomnę później, jego ojca natomiast wypada uznać za przykład wybitnego polityka, którego słuszność kalkulacji trudno podać w wątpliwość. Giedymin próbował uczynić z Litwy mocarstwo. I rządził nią jak mocarstwem. Czy Litwa była nim w rzeczywistości – to już inna kwestia. Na pewno jednak uznawano ją za państwo, z którym trze- ba się poważnie liczyć. A to już niewątpliwa zasługa jej władcy. Dodajmy też, że Litwa praktycznie nie mogła prowadzić polityki defensywnej, zamknię- tej, biernie oczekującej na bieg wydarzeń. Przy jej położeniu geograficznym 22 LeC, I, nr 570. Patrz K. Chodynicki, Próby zaprowadzenia chrześcijaństwa na Litwie przed r. 1386, PH, 18, 1914, s. 260. 23 LeC, II, nr 687. 21 i wszystkich słabościach czy niedostatkach musiałoby to – prędzej czy póź- niej – doprowadzić do upadku albo w najlepszym razie do całkowitej margi- nalizacji. Zwłaszcza że czas działałby na jej niekorzyść. Fakt, że Giedyminowi udało się osiągnąć tak wiele, mimo że jego państwo trwało jak osamotniona wysepka w otoczeniu katolicko-prawosławnym, mówi sam za siebie. ekspansywność Litwy, choć w przyszłości przynieść mogła liczne komplika- cje lub zagrożenia, była dla niej – może nawet jedynym – warunkiem przetrwa- nia. Na pewno zaś warunkiem egzystencji. Nie mogąc rozstrzygnąć problemu krzyżackiego, a zapewne także dostrzegając postępujące wzmacnianie państwa zakonnego, znalazł Giedymin inną możliwość zapewnienia Litwie wpływów. tą możliwością była polityka obliczona na zdobywanie wpływów w rozbitej politycznie, skłóconej, słabej i uzależnionej od Złotej Ordy rusi.24 W latach 20. XIV w. stopniowo, rozkładając ten proces w czasie, zdo- łał przyłączyć do Litwy Podlasie, a w latach 30. Polesie (z głównymi ośrod- kami w turowie i Pińsku). Czasowo uzyskiwał również wpływ na politykę Pskowa i Nowogrodu Wielkiego, które potrzebując wsparcia, zapraszały do siebie na „kormlenie” ludzi wyznaczanych przez wielkiego księcia (w Psko- wie jako capitaneus de Garthin/Burgraf lub Hauptmann von Garthen, nie- zwykle uzdolniony wódz Giedyminowy Dawid, w Nowogrodzie w latach 1333–1337 wielkoksiążęcy syn Narymunt).25 Długofalowych czy tym bar- dziej trwałych korzyści to nie przynosiło, bo obie republiki traktowały so- jusze z Litwą bardzo koniunkturalnie, ale sprawdzało się w krótszych od- stępach czasowych. Nie były to jedyne sukcesy odniesione na tym polu, po- nieważ w Kijowie władał Fiodor, brat Giedymina, a księstwo siewierskie za- częło podlegać wpływom litewskim. ruskiej polityce służyły także mariaże Giedyminowiczów i Giedyminó- wien.26 W przypadku kobiet (córki Giedymina wychodziły za mąż m.in. za moskiewskiego Siemiona Dumnego, Bolesława Jerzego II trojdenowica, za 24 Podstawową pozycją wciąż pozostaje znakomita praca H. Paszkiewicza, Jagiellonowie a Moskwa, t. I: Litwa a Moskwa w XIII i XIV wieku, Warszawa 1933. 25 Patrz np. J. Nikodem, Narymunt Giedyminowic i jego uposażenie, [w:] Scriptura custos memoriae. Prace historyczne, red. D. Zydorek, Poznań 2001, s. 609–622 (tam dalsza literatura). 26 Patrz np. J. tęgowski, Pierwsze pokolenia, passim; G. Błaszczyk, Małżeństwa dyna- styczne polsko-litewskie od XIII do XV wieku, [w:] Profesor Henryk Łowmiański. Życie i dzieło, red. A. Kijas, K. Pietkiewicz, Poznań 1995, s. 101–105. 22 książąt twerskiego i kozielskiego) o ewentualnych korzyściach i tak decydo- wały przede wszystkim inne czynniki, ale wydanie Marii za wielkiego księcia twerskiego Dymitra uznać wolno za szczególny sukces, zważywszy na ry- walizację twersko-moskiewską. Nie inaczej ocenić trzeba wydanie w 1325 r. córki Anny za Kazimierza Wielkiego, polskiego następcę tronu. Doprowa- dziło to do kilkuletniego sojuszu polsko-litewskiego, który poprzez udziela- ne sobie wsparcie wojskowe (1326, 1329) dał korzyści i Giedyminowi, i Wła- dysławowi łokietkowi. Małżeństwa dwóch synów Giedymina przyniosły trwały sukces Litwie i dynastii. Lubart, ożeniony z księżniczką wywodzącą się z rurykowiczów wołyńskich (zdaniem tęgowskiego, była ona córką Daniela Ostrogskiego- ),27 po śmierci Bolesława Jerzego II w 1340 r. zajął całe jego księstwo, dopie- ro później ograniczone do Wołynia. Olgierd zaś, żeniąc się z księżniczką wi- tebską, przejmował rządy w tamtejszym księstwie. Ziemie dzierżone przez Olgierda i Lubarta nie zostały włączone do Litwy za panowania Giedymina (doszło do tego nieco później), ale wzmacniały ją w sposób ewidentny. Ceną za rządy w księstwach ruskich było przyjęcie prawosławia. Dla osiągnięcia konkretnych celów politycznych Giedymin łatwo płacił tę cenę, wyrażając zgodę na chrzest synów. Niezmiernie ciekawe jest, że jedynym spośród nich, który znajdując się w takiej sytuacji, nie musiał tego uczynić, był Olgierd. Dlaczego witebszczanie wyrazili na to zgodę, stwierdzić trudno. W przeko- nujący sposób nie wyjaśnia tego również historiografia. Naśladując wzorce brata, Giedymin również podjął próbę przyjęcia chrztu. Wprawdzie poprzedza ją bulla Jana XXII z 1317 r., w której papież upraszał wielkiego księcia, by porzucił błędy pogańskie, ale skoro nie zna- my ani jej losów, ani ewentualnego odzewu, jaki mogła wywołać, trudno na jej podstawie wyrokować coś konkretnego.28 Prawdziwe starania rozpoczę- ły się w 1323 r., czego dowodzą także listy wychodzące z kancelarii wiel- koksiążęcej. Problem autentyczności tej korespondencji był w historiogra- fii podejmowany wielokrotnie, wywołując liczne kontrowersje. W niniejszej J. tęgowski, Pierwsze pokolenia, s. 235 nn. (tam dalsza literatura). 27 28 W. Abraham, Powstanie organizacji Kościoła łacińskiego na Rusi, Lwów 1904, dodatek nr 3. Patrz K. Chodynicki, Próby zaprowadzenia chrześcijaństwa, s. 262 nn; J. Wyro- zumski, Próba chrystianizacji Litwy w czasach Giedymina, „Analecta Cracoviensia”, 19, 1987, s. 73–74. 23 książce nie ma możliwości, by te – skądinąd niezwykle istotne i interesujące – sprawy omawiać bardziej szczegółowo, trzeba zadowolić się jedynie ogól- nymi konstatacjami. W maju 1323 r. Giedymin wysłał trzy listy do różnych wystawców, w któ- rych informował świat chrześcijański, że skierował pismo do Stolicy Apo- stolskiej, prosząc o przyjęcie Litwinów na łono Kościoła, i oczekuje przy- bycia legatów z papieską odpowiedzią.29 W liście do franciszkanów saksoń- skich znalazła się dodatkowa informacja – w Wilnie i Nowogródku istniały wcześniej pobudowane kościoły. W jednej z dwóch bulli papieskich z czerw- ca 1324 r. adresowanej do wielkiego księcia dowiadujemy się, że Stolica Apo- stolska wyraża radość z gotowości Giedymina do przyjęcia chrztu i wysyła na Litwę legatów.30 radością z tego faktu Jan XXII podzielił się w innych bullach rozsyłanych do wiernych, w tym również w piśmie do zakonu krzyżackiego. Legaci papiescy w październiku 1324 r. znaleźli się w rydze i pisemnie zo- bowiązywali zakon krzyżacki do zaakceptowania pokoju zawartego między Litwą, arcybiskupem ryskim i zakonem inflanckim (nieco wcześniej ten po- kój zatwierdziła Stolica Apostolska), a następnie wysłali poselstwo do Wil- na.31 tam wysłannicy legatów najpierw nieoficjalnie dowiedzieli się, że wiel- ki książę zmienił zamiar („jak głucha żmija zatkał swoje uszy na pożyteczne napomnienia Ojca świętego”, dodawał Dusburg w swej kronice), a następ- nie on sam zakomunikował im, że wprawdzie szanuje papieża, ale nie miał nic wspólnego z listami wysyłanymi do Stolicy Apostolskiej i nigdy nie wy- rażał chęci przyjęcia chrztu.32 W relacji poselstwa legatów sporządzonego z podróży na Litwę znajdu- jemy kilka wersji, które miały wyjaśnić niepowodzenie ich akcji, a właściwie odmowę wielkiego księcia. Żadna z nich, nawet ta mówiąca o podburzaniu Żmudzinów przez zakon, by wystąpili przeciw Giedyminowi, jeśli zgodziłby się na chrzest, nie brzmi – moim zdaniem – nadmiernie przekonująco, a już na pewno nie wyjaśnia motywów odstąpienia wielkiego księcia od chrystia- nizacji. Czy chodziło o jakieś bliżej nieznane opory wśród litewskiej elity 29 LeC, II, nr 688–690. Patrz J. Wyrozumski, Próba chrystianizacji, s. 74 nn. (tam wcze- śniejsza literatura). 30 theiner, I, nr 293; LeC, II, nr 703. 31 LeC, II, nr 708. 32 LeC, VI, nr 3073; Dusburg, ks. III, 356–357. 24 politycznej, czy sam Giedymin, może nawet początkowo przychylny plano- wi, z czasem uznał, że nie odpowiada on litewskim interesom politycznym, a może po prostu Litwa wówczas, pod każdym zresztą względem, do zmia- ny wyznania jeszcze nie dojrzała? Decydując o wszystkim według własnego uznania, bo miał do tego pra- wo, Giedymin ustanowił swego następcę. W latopisach znajdujemy informa- cję, którą historiografia nazwała testamentem wielkiego księcia, o udziałach przyznanych synom (po części już przez nich posiadanych). Najstarszy syn Monwid otrzymał Kiernów i Słonim,33 Narymunt Pińsk,34 Olgierd Krewo i posiadany już Witebsk, Kiejstut troki, Koriat Nowogródek, najmłodszy zaś Lubart musiał zadowolić się ziemiami, które przejął po śmierci Bolesła- wa Jerzego II trojdenowica. Natomiast Jawnutę, dopiero czwartego w ko- lejności urodzin, ojciec osadil’ vo Vil’ni na velikom’ knjaženi.35 śmierć tak potężnej indywidualności, jaką był Giedymin, musiała pro- wokować pytania i budzić niepokój, a na następcę kłaść niezwykle ciężkie brzemię udźwignięcia spuścizny. Wielekroć próbowano dociekać, dlaczego tak wytrawny polityk zdecydował się powierzyć spadek w ręce Jawnuty, któ- ry nie był ani najstarszym, ani najbardziej utalentowanym synem. Poza wy- suwaniem wniosków odwołujących się do emocji starego księcia, a więc cał- kowicie niesprawdzalnych, historiografia długo nie potrafiła wyjaśnić tej za- gadki. W sposób mistrzowski, co wcale nie znaczy, że przekonujący, uczynił to dopiero H. Paszkiewicz. Zdaniem tego wielkiego historyka, zadecydowa- ły względy ściśle polityczne. Desygnowanie Jawnuty miało być kompromi- sem między dwoma obozami: pogańskim Olgierda i Kiejstuta oraz chrze- ścijańskim pozostałych braci odsuniętych na dalszy plan. Jawnuta miał być 33 W Materiałach łoyki znajdujemy błędną informację, że Monwid (jako Montiwid) poza Kiernowem otrzymał Mozyr, BCzart., rkp 1119, k. 63; a Rod weliielkich kniazey ruskich: otkol rodiszasia (BCzart., rkp 2211, k. 67, 101) mówi o Karaczewie. 34 Rod wielikich kniazey (BCzart., rkp 2211, k. 67) – błędna informacja o tym, że Nary- munt został po ojcu wielkim księciem. 35 Problem dokładnie analizowałem w pracy Synowie Giedymina. Próba ustalenia kolej- ności urodzeń, „Genealogia. Studia i Materiały Historyczne”, 13, 2001, s. 7–30 (tam źródła i dyskusja z niektórymi ustaleniami historiografii). Bardzo interesujące uwagi na temat decyzji podjętej przez Giedymina poczynił ostatnio r. Petrauskas (Die Sta- atstrukturen des frühen Grossfürstentums Litauen, „Lituanisches Kulturinstitut. Jahre- stagung 2003”, Lampertheim 2004, s. 19), z którego propozycją w pełni się zgadzam. 25 „regulatorem wzajemnych stosunków między braćmi”, a Olgierd i Kiejstut, niejako obok wielkiego księcia, mieli w gruncie rzeczy sprostać najważniej- szym zadaniom, przed którymi stała Litwa.36 tak być mogło, ale próżno szukać jakichkolwiek już nawet nie dowodów, ale poszlak źródłowych, które mogłyby hipotezę Paszkiewicza uprawdopo- dobnić. O Jawnucie mówi się, że był człowiekiem nieudolnym, chociaż ża- den przekaz o tym nie wspomina, a o Olgierdzie i Kiejstucie wiemy, że byli osobowościami wybitnymi, ale wiemy o tym tylko dlatego, że znamy ich późniejsze losy. Gdyby ojciec dostrzegał, że któryś z nich przerasta Jawnu- tę, nie miałby powodów, by tego nie wykorzystać dla dobra państwa. Żaden hipotetyczny opór braci nie wchodziłby w grę, bo czyż niewiele później nie podporządkowali się oni w pełni wielkoksiążęcej władzy Olgierda. Zresz- tą to, co da się wyczytać z nielicznych i niezbyt wymownych źródeł, wska- zuje raczej, że Jawnuty wcale nie można posądzać o nieudolność czy gnu- śność.37 Pozostaje jednak inne, o wiele bardziej poważne pytanie. Czy Gie- dymin dokonał właściwego wyboru? tego jednak historyk wyjaśnić nie jest w stanie. Patrząc na dalsze losy Litwy, cokolwiek krytycznego rzec o osią- gnięciach Olgierda, pewnie starego księcia zawiodła intuicja. Ale efekty rzą- dów Olgierda są nam dobrze znane. Jakimi mogłyby być rządy Jawnuty, nie odpowiemy. Bez wielkoksiążęcej władzy Olgierda nie byłoby Jagiełły i Wi- tolda, jakich znamy. to jest jakiś argument, ale tak naprawdę również pro- wadzący donikąd. Jawnucie nie pozwolono zademonstrować własnych umiejętności. Po za- ledwie trzyletnich rządach w 1345 r. został usunięty i zastąpiony Olgierdem. Dokonano zatem zamachu stanu, a więc posłużono się metodą, której do- tychczas Giedyminowiczowie nie stosowali. Uważam, że powodem upadku Jawnuty nie była jego nieudolność czy brak inicjatywy, ale przeciwnie – to inicjatywa wielkoksiążęca zadecydowała o jego upadku. Ze źródeł, mogących mieć solidną wiedzę o zamachu, wyłania się obraz monarchy, który (najpraw- 36 H. Paszkiewicz, Jagiellonowie a Moskwa, s. 358–359, 362–363. Podobnie S. C. rowell, Lithuania ascending. A pagan empire within east-central Europe, 1295–1345, Cambrid- ge 1994, s. 280–282. 37 Dokładnie na ten temat J. Nikodem, Zegnanie Jawnuty ze stolca wielkoksiążęcego w 1345 r., [w:] Zamach stanu w dawnych społecznościach, red. A. Sołtysik przy współ- pracy J. Olko, Warszawa 2004, s. 359–374. 26 dopodobniej współdziałając z Narymuntem) stał się bardzo niebezpiecz- ny dla Olgierda i Kiejstuta. Latopisy są wprawdzie eufemistyczne, mówiąc że wielkiego księcia odsunięto „z powodu pewnych przyczyn”, ale Witold w sporządzonej w Prusach „Skardze” mówi wprost: Jawnuta musiał odejść z powodu licznych krzywd (eczliche vnrechte), które wyrządził Olgierdowi i Kiejstutowi.38 świadectwo Witolda pod wieloma względami nie zasługuje na wiarę (wielokrotnie jeszcze do tego przyjdzie nam wracać w trakcie dalszych rozważań), ale w niektórych fragmentach poświęconych zegnaniu Jawnuty przyszły wielki książę przekazał solidną wiedzę. Skoro wspomniał o krzyw- dach, musiało przecież chodzić o sprawy polityczne, a nie o jakieś, choćby wielkie, animozje osobiste. Krzywdą mogła być chęć uszczuplenia dzielnic braci, by tym samym wzmocnić własną władzę wielkoksiążęcą. Zawiązany spisek, chociaż nie przebiegał – jak twierdził Witold – dokładnie w taki sposób, jak bracia wcześniej ustalili, zakończył się pełnym sukcesem. Kompletnie zaskoczony Jawnuta ratował się ucieczką i, być może, via Smo- leńsk, znalazł się w Moskwie, gdzie zgodził się przyjąć chrzest prawosławny, otrzymując imię Iwan. Wkrótce zresztą postanowił wrócić na Litwę, uzyskał przebaczenie braci, pojednał się z nimi, przekazano mu we władanie Zasław i jako lojalny poddany Olgierda dożył swych dni, umierając po 1366 r. Oddajmy raz jeszcze głos Witoldowi. Opowiadając o upadku Jawnuty, wspomniał, że Olgierd spóźnił się do Wilna, całą rzecz wykonał zatem wy- łącznie Kiejstut, który jednak nie zamierzał sam skonsumować sukcesu, ani tym bardziej oszukać czy skrzywdzić brata, ale gdy ten przybył wreszcie do stolicy, z powodu starszeństwa „oddał mu Wilno, pozostałą część ziem i zam- ki/grody” (vnd gab jm di Wille czu besitczen, vnd ander land vnde borge).39 Innymi słowy Kiejstut osadził na stolcu wielkoksiążęcym ukochanego, star- szego brata. ta część relacji Kiejstutowicza zanadto uwikłana jest w jego ów- czesną sytuację polityczną, by móc w nią bezgranicznie uwierzyć. Zapewne było tak, że obaj bracia, działając wspólnie (czy Olgierd „dyplomatycznie” się spóźnił, to już kwestia na inną opowieść), mieli z góry ustalony scena- riusz na wypadek spodziewanego sukcesu. Nie mogło być wątpliwości, że nowym panującym zostać może jedynie Olgierd. rozpoczynał się okres jego ponadtrzydziestoletnich rządów wielkoksiążęcych. 38 Dis ist Witoldes sache, s. 712. 39 tamże. 27 Ocena panowania i dokonań Olgierda, wbrew pozorom, nie jest wcale rzeczą łatwą. Jego imię szeroko znano poza granicami Litwy, obawiano się go, szanowano (według latopisów ruskich był „przemądry”, a władzą i do- stojeństwem „przewyższył prawie wszystkich”). Znacznie powiększył tery- torium swego państwa (nie licząc Witebska, przyłączył Wołyń, ziemie: ki- jowską, bracławską, czernihowską i siewierską oraz część terenów Smoleńsz- czyzny). Prowadził nadzwyczaj aktywną – chciałoby się powiedzieć: wręcz nadaktywną – politykę zewnętrzną, nie stronił od nadużywania oręża. Był niekwestionowanym hospodarem, a od śmierci Narymunta w 1348 r. rów- nież cieszącym się ogromnym autorytetem seniorem dynastii, o którą umiał zadbać. Wydawałoby się, że władca taki nie może podlegać krytyce, ponieważ był prawdziwym mężem stanu i mężem opatrznościowym Litwy. Na ogół też w ten sposób widzi go historiografia. Czy do końca słusznie? Wspomniałem poprzednio o rozmachu działań Giedymina. Pod tym względem Olgierd na pewno przerastał ojca. Przerastał go również, gdy brać pod uwagę horyzont planów politycznych. to zresztą po części wiązało się zapewne z powodzenia rządów ojca. Zadałem też pytanie, czy temu wszyst- kiemu towarzyszyła racjonalność podejmowanych decyzji. Giedymin jej gra- nic – moim zdaniem – powtórzę, nie przekroczył. Nie jestem jednak pewien, czy to samo z równą stanowczością da się powiedzieć o Olgierdzie. Działa- nia polityczne wtedy są bowiem racjonalne, gdy odpowiadają możliwościom, którymi się dysponuje. Czy walcząc aż na trzech (nie licząc południowego, tatarskiego) frontach, i to walcząc przez długie lata, właściwie niemal przez cały okres rządów, Olgierd podejmował słuszne decyzje? Owszem, Litwa odnosiła w tym czasie liczne zwycięstwa, nie ponosiła porażek, które mo- głyby postawić ją na krawędzi przepaści, rozszerzała granice państwa i gra- nice wpływów, stała się – przynajmniej terytorialnie – prawdziwym mocar- stwem, była bardzo stabilna wewnętrznie, co zdarzy jej się powtórnie dopiero za rządów Witolda. A jednak temu wszystkiemu nie towarzyszyła prawdziwa konsolidacja państwa, Litwa otoczona była przez silnych albo wzmacniają- cych się sąsiadów, z którymi pozostawała w najlepszym razie skonfliktowa- na. rozszerzając granice, czyniła to czyimś kosztem, w przyszłości narażając się na działania odwetowe. Skonsolidowana politycznie, nie była skonsoli- dowana ani etnicznie, ani kulturowo, ani wyznaniowo. tu na niewiele mo- gły się zdać prawosławne chrzty niektórych Olgierdowych synów, jego pra- wosławne małżonki czy sympatia i bardzo tolerancyjny stosunek wielkiego księcia do chrześcijaństwa. 28 Polityki Olgierda można, rzecz jasna, bronić. Na rejzy krzyżackie, by zachować równowagę, należało odpowiadać tym samym, do południowo-za- chodnich ziem ruskich Polska miała takie same „prawa”, jak Litwa, a wojny z Moskwą nie tylko były – po części przynajmniej – prowadzone również w interesie tweru, ale nosiły znamiona dalekowzroczności, skoro mniej wię- cej w tym samym czasie Moskwa zacznie planować zbieranie ziem ruskich. Prawda jest jednak taka, że wszystkie te plany i działania po trosze pozosta- wały w próżni. Niewiele sukcesów można nazwać w pełni trwałymi. Czas upływał, a wrogów ani nie ubywało, ani nie udawało się chociażby na dłuż- szy czas przeciągnąć któregoś z nich na swoją stronę. rywalizację z Polską, a potem z Polską i Węgrami, można pozostawić na uboczu rozważań, bo problem zanadto jest skomplikowany, by można go było w tym miejscu poważnie analizować. Próby jednoczenia rusi kosztem Moskwy – a był to bez wątpienia najbardziej ambitny i długofalowy plan po- lityki Olgierda – poza rozsławieniem imienia wielkiego księcia i w przyszło- ści wskazaniem drogi Witoldowi, w gruncie rzeczy (choć może to i sąd nie do końca sprawiedliwy) jedynie skazywały Litwę na walki prowadzone na obu frontach: wschodnim i zachodnim. W sposób oczywisty rozdrabniały więc siły i nadwerężały potencjał. Braku sukcesów czysto politycznych nie zrekompensował również Olgierd polityką kościelną, ponieważ rywalizacja na tym polu z Moskwą nie zakończyła się jego sukcesem. Wreszcie zakon krzyżacki. W polityce Malborka każde osłabienie Litwy, każdy łupieżczy czy niszczycielski najazd, każda próba zdobycia przyczółków na Żmudzi określały kanon polityki wschodniej czy, patrząc na to od strony Inflant, południowej. Zakon nie był wprawdzie w stanie podbić lub opano- wać Litwy, ale miał – z czasem coraz bardziej – wystarczające możliwości, by ją podkopywać, osłabiać, w końcu doprowadzić do stanu wyczerpania. tak mniej więcej (przy wszystkich niuansach, których ta książka z oczywistych względów nie może uwzględnić) wyglądały cele polityczne wielkiego mistrza Winrycha von Kniprode, jednego z największych przywódców zakonu w ca- łej jego historii, który sprawował swój urząd trzydzieści lat (1352–1382). Ol- gierd potrafił stanowczo przeciwstawiać się roszczeniom krzyżackim rów- nież propagandowo, jak uczynił to w 1358 r. w odpowiedzi na propozycję chrystianizacji Litwy, którą złożył mu cesarz rzymski i król czeski Karol IV Luksemburski. Wielki książę zażądał bowiem, żeby zakon krzyżacki został 29 przeniesiony na pogranicze tatarskie, by bronić chrześcijaństwa, i ustąpił Li- twie terytoria po łynę, Zalew Kuroński, Dźwinę i jezioro łubań.40 Nazywanie tego w historiografii programem politycznym Giedymino- wiczów wydaje się dość daleko idącą przesadą. Olgierd mimo wszystko zbyt twardo stąpał po ziemi, by wierzyć, że kiedykolwiek uda mu się urzeczywist- nić podobne plany. Przekazywał Karolowi IV odpowiedź godną wielkiego władcy wielkiego kraju, ale przecież nic poza tym. W konflikcie z zakonem Litwa nigdy nie była stroną, która mogła dyktować warunki. Przy czym, żeby to stwierdzić, wcale nie trzeba odwoływać się do skrajności: Litwini nigdy nie znaleźli się pod murami Malborka (stanie się to o wiele później), a woj- ska zakonne pod Wilnem i trokami bywały niejednokrotnie. Buńczuczne zapowiedzi nie znajdowały odzwierciedlenia w realnej polity- ce. Wprawdzie w pierwszym okresie panowania Olgierda na groźniejsze ata- ki krzyżackie odpowiadano z równą zaciekłością i z powodzeniem (wymień- my przywoływane przez Wiganda z Marburga wyprawy z lat 1352–1356)41, ale gdzieś mniej więcej od lat 60. XIV w. koniunktura zaczęła się zmieniać. Kiejstut potrafił zdobyć Gotteswerder, ale na bardzo krótko, wielka bitwa pod rudawą zakończyła się klęską Litwinów, w 1376 r. książęta pustoszy- li dorzecze Pregoły, a Kiejstut pojawił się pod Nidzicą, ale licząc od 1364 r., Krzyżacy zorganizowali połowę najgroźniejszych najazdów przypadających na okres całego panowania Olgierda.42 Lata 1375–1377 były dla Litwy szcze- gólnie trudne. to, co powiedziałem o Olgierdzie, nawet jeśli zabrzmiało zanadto surowo, nie oznacza chęci umniejszania jego talentu i zasług. Było jedynie, uprosz- czoną do granic możliwości (a każde uproszczenie z istoty rzeczy bywa krzywdzące), próbą nakreślenia skali wyzwań, przed którymi Litwa stawała, wchodząc w ostatnią ćwierć XIV w. Na jej niekorzyść działał przede wszyst- kim czas. Nie wiem, czy dostrzegał to Olgierd, któremu w przemożny spo- sób pomagał niekwestionowany autorytet, autorytet wypracowany i w peł- ni – podkreślam to z całą stanowczością – zasłużony. Dostrzegł to Jagiełło, a dostrzegając, wprowadził Litwę na nową drogę rozwoju. Kto wie, czy największym fenomenem rządów Olgierda nie była jego współpraca z Kiejstutem. Jakże mało jest przypadków istnienia w rodach pa- 40 Hermanni de Wartberge Chronicon Livoniae, [w:] SrP, II, s. 80. 41 Wigand, s. 520–521. 42 Patrz W. Paravicini, Die Preussenreisen, s. 27–31. 30 nujących tak wielkiej zażyłości, zrozumienia, zaufania i lojalności wśród ro- dzonych braci. Jeśli cokolwiek dzieliło Olgierda i Kiejstuta, pozostanie ta- jemnicą (wzmianki późnych źródeł o niesnaskach i chwilowej wrogości raczej nie zasługują na wiarę), wiemy natomiast, że łączyło ich niemal wszystko. Bez tej trwającej długie dziesięciolecia współpracy Litwa byłaby zupełnie in- nym państwem. Nierozerwalnie, bo przecież już wcześniej musieli być so- bie bardzo bliscy, połączył ich bunt przeciw bratu, który jednego wyniósł do roli, jakiej w innych okolicznościach nigdy nie mógłby odgrywać, a dru- giemu pozwolił stać u boku nowego wielkiego księcia w charakterze drugiej osoby w państwie. Olgierd i Kiejstut nie tylko doskonale się rozumieli i uzupełniali, nie tyl- ko współpracowali dla dobra dynastii i państwa, ale podzielali te same po- glądy. Szczególnie bez tego ostatniego nie mogłyby się zrodzić i być zreali- zowane plany polityczne Olgierda, które możemy zgłębiać i oceniać. Z tego względu trudno przystać na pięknie wyrażone zdanie L. Kolankowskiego, który napisał: „Jak Kiejstut był reprezentantem Litwy wczorajszej, tak Ol- gierd uosabiał jej przyszłość, którą zresztą sam, w nieustannych swych zdo- bywczych bojach na rusi, budował”.43 I Kiejstut, i Olgierd byli reprezen- tantami Litwy sobie współczesnej, czyli, pozostając w stylistyce znakomite- go historyka, dzisiejszej, którą wspólnie, w nieustannych bojach w Prusach, Inflantach i na rusi, budowali. Olgierd zmarł w maju 1377 r.44 Seniorem dynastii, niekwestionowanym autorytetem dla wszystkich Litwinów zostawał niewiele od brata młodszy Kiejstut, książę trocki, nowym hospodarem zaś najstarszy syn zrodzony z drugiego małżeństwa Olgierda z Julianną, księżniczką twerską, Jagiełło. rozpoczynało się nowe rozdanie, które niebawem miało doprowadzić Litwę do drastycznych, przez nikogo nieprzewidywanych, zmian. relacjonując przebieg wydarzeń, które nastąpiły po śmierci wielkiego księcia, Witold stwierdzał, że Jagiełło, syn Olgierda, był w tym czasie mło- dy, a Kiejstut posiadał taką władzę, że mógłby bez trudu zająć Wilno i samo- dzielnie rządzić Litwą. Przez pamięć miłości do brata nie zamierzał jednak tego uczynić, osadził więc bratanka na stolcu wielkoksiążęcym i opiekował 43 L. Kolankowski, Dzieje Wielkiego Księstwa Litewskiego za Jagiellonów, t. 1, Warszawa 1930, s. 11. 44 Hermanni de Wartberge, s.113; Wigand, s. 604. 31 się nim, „dopóty, dopóki ten nie wyrósł i ludzie do niego nie zdołali przy- wyknąć”.45 W następnym rozdziale powrócę do tej kwestii, ustosunkowując się do świadectwa Witolda. 45 Dis ist Witoldes sache, s. 712. 32 r O Z D Z I Ał I I U BOKU OJCA Wydawało się, że śmierć Olgierda, którą Litwini musieli odczuć jako bar- dzo bolesną stratę, nie spowoduje zbyt wielkich perturbacji, że najgorsze, co mogło Giedyminowiczów spotkać w 1377 r., mieli już za sobą. W lutym udało im się przetrzymać trwającą jedenaście nocy obecność pod Wilnem dwunastotysięcznej armii zakonnego marszałka Gotfryda von Linden i na- jazd mistrza inflanckiego Wilhelma von Friemersheim,1 a w maju, gdy wielki książę konał w Wilnie, wojska inflanckie – jak informuje Herman z Wartber- gu – znalazły się in terram Opythen.2 Szybko okazało się jednak, że nie były to ostatnie wyprawy zakonne podjęte w tym przełomowym dla Litwy roku. Musiały zatem skłaniać do większej zadumy, udowadniając, że Konrad Zöl- lner von rotenstein, następca von Kniprode na urzędzie wielkiego mistrza, ani na moment nie zamierzał rezygnować z ekspansywnej polityki, co w dłuż- szej perspektywie czasowej mogło być niezwykle niebezpieczne. rozpoczynający rządy Jagiełło stawał przed nie lada wyzwaniem, a jego sytuacja była nieporównywalnie gorsza od tej, z jaką przez długie lata miał do czynienia ojciec. Z pozoru nic się nie zmieniło. Nikt z poważnych obser- watorów ówczesnej sceny politycznej nie mógł liczyć, że problem krzyżac- ki zniknie samoistnie. Wiedziano, że póki będzie istniało państwo zakonne, póty Litwa nigdy do końca nie będzie ani bezpieczna, ani spokojna. W sto- 1 Wigand, s. 586–588, 584; Annalista toruński, s. 104; Hermanni de Wartberge, s. 112–113. 2 Hermanni de Wartberge, s. 113. 33 sunkach z Moskwą także, jak dotąd, nie zaszły żadne istotne zmiany. Ostat- ni z trzech wielkich pochodów Olgierda przeciw niej z 1372 r. (poprzednie w latach 1368 i 1370) nie tylko nie przyniósł upragnionego sukcesu, ale przy okazji okazał się o wiele mniej spektakularny. Pod mury Moskwy tym razem nie udało się dojść, a zawarty pokój za sukces mógł uznać chyba jedynie Dy- mitr, którego później nazwano Dońskim. Losy Moskwy będą odtąd toczyć się różnie, obok oszałamiających sukcesów przyjdzie czas i na dotkliwe po- rażki, ale jeszcze bardzo długo nie będzie ona stanowić bezpośredniego za- grożenia dla Litwy. Nie zmieniły się również podstawy władzy hospodarskiej. Przy wspierającym i życzliwym mu stryju kołpak wielkoksiążęcy na głowie Jagiełły powinien trzymać się mocno. rzeczywistość miała jednak mniej jasne barwy. Nie chodziło o to, że Ja- giełło był nowym, młodym, niedoświadczonym jeszcze lub mało doświadczo- nym politykiem. Podobne ograniczenia dotyczą każdego następcy odchodzą- cego władcy. Są czymś obiektywnym. Problemy, przed którymi stawał nowy wielki książę, były nie tylko innego rodzaju, ale również o wiele poważniej- sze. W poprzednim rozdziale wspomniałem, że czas działał na niekorzyść Litwy. Nie jest to stwierdzenie, które opiera się na antycypacji. Najbliższe lata po śmierci Olgierda udowadniały tę tezę na bieżąco. Żeby nie zaprzepa- ścić schedy po przodkach, nie wystarczało podejmować ostrożnych, głębo- ko przemyślanych posunięć, unikać ryzyka, przyhamować pęd nadmiernej aktywności, zabezpieczać się (choćby jedynie chwilowo) przed zewnętrz- nym niebezpieczeństwem zawieranymi rozejmami. trzeba było stać się na- prawdę niekwestionowanym i niepodzielnym władcą państwa. Naprawdę, to znaczy nie tylko w teorii, lecz także w praktyce. A temu nie sprzyjał układ sił wewnętrznych na Litwie. Na nieszczęście dla stabilności państwa Olgierd z dwóch małżeństw doczekał się aż dwunastu synów, licząc tych, którzy go na pewno przeżyli. Za jego życia nie było problemów, bo nikt nie śmiał – nawet gdyby chciał – przeciwstawić się ojcu. Olgierdowiczowie zrodzeni z księżniczki witebskiej długo nie mieli powodu do narzekań. Każdy z nich otrzymał od ojca uposa- żenie. Najstarszy Andrzej3 posiadał Połock, Dymitr był księciem briańskim 3 Argumenty, które w pełni pozwalają uznać Andrzeja za pierworodnego syna Olgierda, patrz J. Nikodem, Objęcie władzy na Litwie przez Jagiełłę w 1377 r., PH, 92, 2001, z. 4, s. 452–455. 34 i druckim, Konstanty władał w wołyńskim Czartorysku, Włodzimierz dzier- żył Kijów, Fiodor zaś ratno na Wołyniu, Luboml i Kobryń (zdaniem tęgow- skiego, ratno i Luboml Fiodor dostał dopiero od Ludwika Andegaweńskie- go).4 Synowie Julianny zostali uposażeni dopiero przez Jagiełłę.5 Na Litwie nie stosowano zasady primogenitury. Następcą tronu zostawał ten z synów poprzedniego władcy, którego ojciec uznawał za najzdatniejszego do przeję- cia rządów. Każdy ze starszych Olgierdowiczów do czasu mógł mieć jednak nadzieję, że to jemu przypadnie dziedzictwo. Zwłaszcza że wszyscy w chwi- li śmierci ojca byli dojrzałymi już i doświadczonymi mężczyznami. różnica wieku między Andrzejem a Jagiełłą wynosiła około trzydziestu lat, a mię- dzy najstarszym i najmłodszym (świdrygiełłą) z synów Olgierda – około pięćdziesięciu. Decyzja ojca, choć zapewne głęboko przemyślana, na pewno zaś podjęta znacznie wcześniej, nie u wszystkich synów wywołała entuzjazm. W 1377 r. nikogo nie zaskoczyła i nikt nie ważył się jej kwestionować. Nie oznacza- ło to jednak, że została zaaprobowana. Wyniesienie Jagiełły, zapewne przy- gotowywane znacznie wcześniej, zrodziło malkontentów wśród członków dynastii. Najbardziej pokrzywdzonym poczuł się, czemu skądinąd nie ma 4 Np. V. B. Antonovič, Monografii po istorii Zapadnoj i Jugo-zapadnoj Rosii, t. 1, Kiev 1888, s. 45, 81; V. D. Danilevič. Očerki istorii Polockoj zemli do konca XIV st., Kiev 1896, s. 158–160; P. D. Brjancev, Istorija Litovskago gosudarstva s drevnejšich vremen, Vil’na 1889, s. 134, 142; M. K. Ljubavskij, Očerk istorii Litovsko-russkago gosudarstva do Ljublinskoj unii vključitelno, Moskva 1910, 35; H. Paszkiewicz, Jagiellonowie a Mo- skwa, s. 429, 436–437; tenże, O genezie i wartości Krewa, Warszawa 1938, s. 67, 84–85, dodatek s. 312–315; tenże, Początki Rusi, z rękopisu przygotował K. Stopka, Kraków 1996, przyp. 66, s. 239; S. M. Kuczyński, Ziemie czernihowsko-siewierskie pod rządami Litwy, Warszawa 1936, s. 152–160; I. Jonynas, Lietuvos didieji kunigaikščiai, Vilnius 1996, s. 35, 43, 49; J. L. I. Fennell, The emergence of Moscow, 1304–1359, London 1968, s. 156; A. Nikžentaitis, Gediminas, s. 9; J. Ochmański, Dawna Litwa. Studia historyczne, Olsztyn 1986, s. 26; Z. Ivinskis, Litwa w dobie chrztu i unii z Polską, tł. J. Minkiewicz, [w:] Chrystianizacja Litwy, red. J. Kłoczowski, Kraków 1987, s. 42; F. Šabul’do, Zemli Jugo-Zapadnoj
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Witold Wielki Książę Litewski (1354 lub 1355 - 27 października 1430)
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: