Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00066 006313 12460043 na godz. na dobę w sumie
Wizja - ebook/pdf
Wizja - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 170
Wydawca: Wydawnictwo e-bookowo Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-62480-16-6 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> inne
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

WIZJA (przekroczenia dotychczasowości)
Drogi Czytelniku, Być może zgodzisz się ze mna, że... Jedyny możliwy rozwój wynika zawsze z przekraczania tego, co jest. Każdy człowiek, ale nade wszystko każdy naród, o ile podąża drogą postępu i rozwoju, jest inny, nowy, każdego ranka. Zastyga w bezruchu tragicznego marazmu ten człowiek i ten naród, który nie ma odwagi wybrać przyszłości. A przyszłość to przekroczenie tego, co było i jest w nas liche, mdłe, słabe i złe.   Jako lekarz, lekarz ludzkiej psychiki, wiem, że nadzieja na uzdrowienie jest realna dopóty, dopóki zarówno dotknięty cierpieniem człowiek, ale także i ja - jego terapeuta, jesteśmy zgodni w jednym, a mianowicie, ponad wszystko gotowi jesteśmy stać się kimś innym, innym niż byliśmy dotychczas. Wyzdrowieć oznacza stać się kimś innym, odnowionym, nowym. Więcej! Nie tylko zdrowienie z cierpienia, ale także utrzymanie się przy zdrowiu, a nade wszystko wszelki rozwój wymaga gotowości przekraczania dotychczasowości. To prawda słuszna dla pojedynczego człowieka, ale także dla całych narodów. Jako Polak wiem, że Polska dzisiaj także takiej gotowości potrzebuje, gotowości do odnowy życia politycznego.  Trzeba ją rozpocząć od odfałszowania tego życia, jego obrazu, znaczeń, pojęć a nawet słów z nim związanych. Trzeba rozminować linię demarkacyjną stworzoną przez elity polityczne, aby oddzielała społeczeństwo od polityki. To, co winniśmy zrobić na początku tego Dzieła, to wreszcie wyjaśnić, że polityka nie jest zła z natury. Ani zła, ani dobra. Polityka po prostu jest. Tak, jak jest ekonomia, kultura, społeczeństwo, gospodarka.

W tej książce zwracam się do dorosłego i dorastającego pokolenia, bo przywracanie polityki społeczeństwu wymaga obecności nas wszystkich. Przed nami, obym się mylił, długa droga do demokracji. Już nie deklaratywnej, wyśpiewanej przez klasę polityczną, jak zwykle w naszej historii jedynie 'ku pokrzepieniu serc', ale żywej demokracji, demokracji będącej sumą aktywności politycznej każdego z nas. Tyle demokracji, ile bezpośredniego udziału społeczeństwa, mojego, Twojego udziału w życiu politycznym mojego osiedla, wsi, gminy, powiatu, regionu i państwa... Oto moja 'Wizja', może stanie sie także i Twoja. Zapraszam!
Waldemar Krynicki

 

Fragment:

O tym się mówi. O tym się pisze. Tym się żyje, zdaje się, aż do przesady. Jedni są za, inni przeciw. Jedni stawiają warunki, drudzy mogliby i bezwarunkowo, byle szybciej... Ale tak naprawdę, o co cały ten zgiełk, ta gorączka niemalże? Kto ją rozpala? I po co? A może by tak bez pośpiechu, tego pośpiechu, który zawsze winien budzić czujność, zwłaszcza, gdy z zacisza ministerialnych gabinetów wpędza całe narody w ryzykowną awanturę? Może by jednak bez tego pośpiechu właśnie zastanowić się nad Europą? Nad Europą dziś... Zwolennicy zjednoczonej Europy często używają argumentu tak zwanej 'wspólnej Europy'. My, którzy w Unii Europejskiej jesteśmy od niedawna, ulegamy wrażeniu, być może celowo rozpowszechnianemu przez euroentuzjastów, iż 'wspólna Europa' oznacza 'wspólne' korzystanie z jej bogactwa. To z tego powodu zapewne było pilno do Unii krajom rozwijającym się Europy Środkowowschodniej. Ale przecież głęboka mądrość tkwiąca w tych narodach sprawia, że nie wszyscy ulegają złudzeniom. Bardzo wielu z nas zdaje się rozumieć, że bogactwem nikt się chętnie nie dzieli. Przeciwnie, jak świat światem, każdy je chce mieć na swój wyłączny użytek, o czym możemy się przekonać w dobie tzw. kryzysu finansowego. Rządy bogatej Europy skoncentrowały się w nim na ratowaniu swoich własnych gospodarek jedynie. (Jak bardzo Zachodni Europejczyk umie liczyć pieniądze, przekonał się niejeden podczas 'turystycznych' podróży po Europie trwających bywało całymi latami.) Odrzućmy przeto, już na wstępie, pierwszy mit, jakoby Zachód miał czy chciał się z nami dzielić dobrobytem. Jeśli nie dobrobytem, to, czym w takim razie? Co w tej Europie, 'wspólnej Europie' jest wspólne? Wspólni są eurobiurokraci... Gdyby to miało oznaczać zastąpienie narodowych biurokracji - jedną brukselską, to byłaby to nawet kolosalna oszczędność! Ale nie łudźmy się. Biurokraci w Polsce pozostają wszędzie tam, gdzie byli. Więcej, mamy podstawy, by twierdzić, że jeszcze ich przybyło dla tłumaczenia języka brukselskiej biurokracji na język polskiej biurokracji. Kto za to płaci? Wiadomo! My.  'Wspólna Europa', gdy powstawała w latach 50-tych ubiegłego stulecia jako porozumienie o charakterze ściśle gospodarczym, była przedsięwzięciem ze wszech miar uzasadnionym. W tamtych zamierzeniac

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

       Waldemar Krynicki  © Copyright by Waldemar Krynicki      Grafika i projekt okładki : Paweł Wójcik  BN 978‐83‐62480‐16‐6  2010  Kopiowanie, rozpowszechnianie bez zgody wyda wcy zabronione  Wydanie I   201 0   części lub całości  IS            w        Wszelkie prawa zastrzeżone.  Wydawca: Wydawni www.e‐bookowo.pl  ontakt:  K   ww.krynicki.blogspot.com  ctwo internetowe e‐bookowo  wydawnictwo@e‐bookowo.pl                        Waldemar Krynicki:  W i z j a                                               | 4      Polsce  dnia  dzisiejszego  –  zatroskanej  i  wątpiącej  oraz  Polsce  jutra  –  szczęśliwej  i zwycięskiej,  a  także  moim  Rodzicom  i  Braciom  oraz  moim  Przyjaciołom,  którzy  wspierali mnie w owych fascynujących czasach, gdy wspólną wizję pro publico bono  chcieliśmy zamienić w rzeczywistość, a w szczególności:  Jurgiel,  P.  Kamińskiemu,  P.  Halickiemu,  P.  P. Dunaj, P. Perkowskiej, P. Kondrackiemu, P. Wawrzyńskiemu, P. Dąbrowskiej,  P. Renard, P. Mierzejewskiemu, P. Rokickiemu, P. Opryszczko, P. Jurczak, P. Jarmoc,  P. Szczepanowskiemu, P. Sunder, P. Mbongi, P. Lewandowskiej, P. Cywińskiej,  P. Pawlik, P. Grzesiak, P. Śliwkiewicz, P. Chodorowskiemu, P. Zimnoch, P. Leończuk,  P. Perz, P. Puchalskiemu, P. Dawidziuk, P. Taraszkiewicz, P. Szczepanik, P. Malik,  P. Białokoz, P. Wiśniewskiemu, P. Hoffman, P. Sierakowskiemu, P. Mierzyńskiemu,  P.  Dobrowolskiemu,  P.  Kierejczyk,  P. Drozdowskiemu,  P. Iwanowskiemu,  P. Ratajczak, P. Kawęczyńskiej, P. Kalinowskiemu, P. Dzierzgowskiemu, P. Pawlak,  P. Stefaniuk, P. Zalewskiemu, P. Gaińskiemu, P. Kondzior, P. Cimino, P. Kosteckiej,  P. Sanz, P. Audenaert, P. Kłosek, ks. Tokarzewskiemu, ks. Lubiejewskiemu, ks.  Kondzior,  P.  Jakubowiczowi,  P. Rutkowskiemu,  P.  Litwińczuk,  P.  Brandenburg,  P.  Borowskiej,  P.  Czepe,  P. Krynickiemu,  P.  Toppercer,  P.  Czaczkowskiemu,  P.  Goumas,  P.  Sharma,  P. Niewińskiemu, P. Olechowskiemu, P. Kornowskiemu, P. Zamoyskiej, P. Knapp,  P. Santer, P. Perez, P. Błazeusz, P. Chojnowskiemu, P. Traczyk, P. Rodriguez,  P. Kloete, P. Jarzynka, przyjaciołom z Viale, wszystkim kandydatkom i kandydatom  do Rady Miasta oraz do Sejmiku Województwa z ramienia Wspólnej Inicjatywy  Polskiej, przyjaciołom z lewa, z prawa i z centrum ówczesnej sceny politycznej oraz  wszystkim, którzy byli, są, a zwłaszcza będą mi bliscy, gdy znów przyjdzie czas  wspólnej pracy...  dedykuję  Waldemar Krynicki              www.e­bookowo.pl                        Waldemar Krynicki:  W i z j a                                               | 5       Może się ze mną zgodzisz, może nie...   Są w życiu człowieka momenty, w których musi on przekroczyć siebie samego. Bo tylko  tu Są pośród nas tacy, którzy umieli w swym życiu pokonać własne ograniczenia, swoją  ak zdoła przetrwać. Są takie momenty i w życiu Narodu. I tak samo, winien On wtedy  mieć przekroczyć siebie samego...   dotychczasowość i cieszą się teraz zasłużonym szacunkiem i podziwem. Podobnie, są  arody, które wśród innych wyróżniają się umiejętnością przekraczania swej własnej  nh ą wśród nas niezadowoleni. Są wśród nas rozczarowani. Są ludzie zawiedzeni Polską.   istorii, własnej dotychczasowości.   S o nich, do Was, się zwracam.   D Wasza gorycz jest... bezcenna. I to nie jest tani retoryczny zwrot! Wasza, nasza gorycz jest  bezcenna, bo to właśnie z niej, z owego uczucia braku i niedostatku rodzi się każde  rzekroczenie dotychczasowości. Z tej goryczy rodzi się inne, lepsze jutro, rodzi się  pp Jako lekarz, lekarz ludzkiej psychiki, wiem, że nadzieja na uzdrowienie w chorobie jest  ostęp. Wystarczy przypomnieć historię, by się upewnić, że tak właśnie jest.  realna dopóty, dopóki zarówno dotknięty cierpieniem człowiek, ale także i ja – jego  erapeuta, jesteśmy zgodni w jednym, a mianowicie, ponad wszystko gotowi jesteśmy stać  ts Wyzdrowieć oznacza stać się kimś innym, odnowionym, nowym. Więcej! Nie tylko  ię kimś innym, niż byliśmy dotychczas.   drowienie z choroby, ale także utrzymanie się przy zdrowiu, a nade wszystko wszelki  z ozwój wymaga gotowości przekraczania dotychczasowości.   r olska dzisiaj także takiej gotowości potrzebuje.   P  To nie jest oczywiste dla wszystkich. Nie jest, ale i wcale nie musi być. Tak samo, jak nie  jest i nie musi być oczywiste dla cierpiącej osoby to, co Jej zaproponuję jako sposób na  przekroczenie dotychczasowej dolegliwości. To  moją  rolą jest wiedzieć, ponieważ to ja  www.e­bookow o.pl                        Waldemar Krynicki:  W i z j a                                               | 6  podejmuję się przewodniczenia na drodze ku ozdrowieniu, a w istocie rzeczy, na drodze  ki Przewodnikiem dla innych nie staje się nikt zwyciężając w wyborach. Staje się nim  u umożliwieniu przekroczenia siebie samego. By na takiej drodze być Przewodnikiem dla  nnych, trzeba było najpierw samemu wielokrotnie przekraczać siebie samego...   zn Powiem rzecz dla nielicznych znaną, a dla większości zapewne szokującą. Aby stać się  wyciężając z samym sobą, przekraczając siebie samego w swym codziennym życiu, a  astępnie opanowując sztukę dzielenia się taką umiejętnością z innymi.   naprawdę lekarzem ludzkich dusz, musiałem najpierw przekroczyć niemożność i marazm  dotychczasowej psychiatrii i psychologii... A to oznaczało odwagę wyjścia poza ich  dotychczasową niewystarczalność. Wyszedłem. Stworzyłem od podstaw narzędzia do  pracy z psychiką człowieka, które następnie opisałem w książkach o mojej Teorii Psychiki,  Miłości i Władzy. Przekroczyłem dotychczasową psychologię dla dobra moich pacjentów. I,  cs Jako ich przewodnik zrobiłem tylko albo aż tyle... A mianowicie, byłem tym, który im  o najważniejsze, mogłem wreszcie dzięki mojej teorii zobaczyć Ich, jak przekraczają  amych siebie, jak odzyskują zdrowie, jak wracają do życia, jak się rozwijają.   wn Jedyny możliwy rozwój wynika zawsze z przekraczania tego, co jest. Każdy człowiek, ale  yjaśnił, że nie tylko zdrowienie, ale każdy rozwój, po prostu – życie, życie w pełni, polega  a przekraczaniu dotychczasowości, dzień po dniu.   nade wszystko każdy naród, o ile podąża drogą postępu i rozwoju, jest inny, nowy,  każdego ranka. Zastyga w bezruchu tragicznego marazmu ten człowiek i ten naród, który  ie ma odwagi wybrać przyszłości. A przyszłość to przekroczenie tego, co było i jest w nas  nl olsko, Ty wiesz bardzo dobrze, czy możemy pozwolić sobie na pozostanie tam, gdzie  iche, mdłe, słabe i złe.   Pj rzekroczmy dotychczasowość!   esteśmy...  P olsko, przekrocz siebie samą!   P          www.e­bookowo.pl                                          Waldemar Krynicki:  W i z j a                                               | 7    I  EUROPA I MY  www.e­bookowo.pl     ją (cid:72)                        Waldemar Krynicki:  W i z j a                                               | 8   O tym się mówi. O tym się pisze. Tym się żyje, zdaje się, aż do przesady. Jedni są za, inni  przeciw. Jedni stawiają warunki, drudzy mogliby i bezwarunkowo, byle szybciej… Ale tak  naprawdę, o co cały ten zgiełk, tagorączka niemalże? Kto  rozpala? I po co?  A może by tak bez pośpiechu, tego pośpiechu, który zawsze winien budzić czujność,  zwłaszcza, gdy z zacisza ministerialnych gabinetów wpędza całe narody w ryzykowną  awanturę? Może by jednak bez tego pośpiechu właśnie zastanowić się nad Europą? Nad  Europą dziś...  Zwolennicy zjednoczonej Europy często używają argumentu tak zwanej „wspólnej  Europy”. My, którzy w Unii Europejskiej jesteśmy od niedawna, ulegamy wrażeniu, być  może celowo rozpowszechnianemu przez euroentuzjastów, iż „wspólna Europa” oznacza  „wspólne” korzystanie z jej bogactwa. To z tego powodu zapewne było pilno do Unii  krajom rozwijającym się Europy Środkowowschodniej. Ale przecież głęboka mądrość  tkwiąca w tych narodach sprawia, że nie wszyscy ulegają złudzeniom. Bardzo wielu z nas  zdaje się rozumieć, że bogactwem nikt się chętnie nie dzieli. Przeciwnie, jak świat  światem, każdy je chce mieć na swój wyłączny użytek, o czym możemy się przekonać w  dobie tzw. kryzysu finansowego. Rządy bogatej Europy skoncentrowały się w nim na  ratowaniu swoich własnych gospodarek jedynie.   (Jak bardzo Zachodni Europejczyk umie liczyć pieniądze, przekonał się niejeden podczas  „turystycznych” podróży po Europ Odrzućmy przeto, już na wstępie, pierwszy mit, jakoby Zachód miał czy chciał się z nami  dzielić dobrobytem. Jeśli nie dobrobytem, to, czym w takim razie? Co w tej Europie,  „wspólnej Europie” jest wspólne?  Wspólni są eurobiurokraci… Gdyby to miało oznaczać zastąpienie narodowych biurokracji  – jedną brukselską, to byłaby to nawet kolosalna oszczędność! Ale nie łudźmy się.  Biurokraci w Polsce pozostają wszędzie tam, gdzie byli. Więcej, mamy podstawy, by  twierdzić, że jeszcze ich przybyło dla tłumaczenia języka brukselskiej biurokracji na język  polskiej biurokracji. Kto za to płaci? Wiadomo! My.  jących bywało całymi latami.)  ie trwa www.e­bookowo .pl                                   Waldemar Krynicki:  W i z j a                                               | 41    II  Człowiek i Państwo      www.e­bookowo.pl                        Waldemar Krynicki:  W i z j a                                               | 42  Tracimy stopniowo wiarę, że życie, że świat mogą być uczciwe i sprawiedliwe. Każdy  kandydat w wyborach czy to parlamentarnych, czy samorządowych, gdziekolwiek się  pojawi, wszędzie jest witany słowami wyrzutu: ,,Jeszcze jeden rwie się do władzy. Mówi  dobrze, ale co to da? Skończy się na gadaniu.” Wiem, jakie są komentarze, bo sam już  kandydowałem.  Politycy i kandydaci do sceny politycznej bardzo często oprócz oburzenia wywołują wręcz  obrzydzenie sporej części społeczeństwa, Ludzie głosują w wyborach bez entuzjazmu, bo  nie mają na kogo głosować. Wszyscy kandydaci są podejrzani. Wszyscy bez wyjątku.  Starzy politycy, w oczach społeczeństwa są już skompromitowani wszystkimi grzechami  głównymi. Nowi – w odczuciu ludzi – nie wnoszą nic nowego. Jeszcze zanim zaistnieli  już  są  podejrzewani  o  chęć  zaspokojenia  tylko  własnych  politycznie,  interesów  i interesików.  Skoro trzeba jednak na kogoś głosować, wtedy z dwojga złego, głosuje się na znanych –  „starych”, bo tych już „przynajmniej się zna”. Bycie młodym i nowym, wbrew obiegowej  opinii, w dobie kandydowania nie jest atutem. I młodzi, i starzy są podejrzewani  o nieszczerość i obłudę.  Społeczeństwo jest nieufne. I nie jest tak od wczoraj. Dzieje się tak odkąd nie tylko polityk  przestał budzić zaufanie przeciętnego Polaka, ale odkąd jeden Polak przestał budzić  zaufanie drugiego Polaka.  Brak zaufania do klasy politycznej jest problemem wykraczającym poza życie polityczne.  To jest problem Polski i Polaków. Problem mający głębokie korzenie – korzenie  historyczne, społeczne a nawet religijne.   Nie jest to wyłącznie nasz, polski problem. Wydaje się jednak, że istnieją powody, dla  których można sądzić, iż w Polsce przybrał on specyficzny i, nie wiem, czy nie szczególnie  dotkliwy charakter. Niektórzy skłaniają się wręcz ku przekonaniu, że Polacy sami nigdy  nie zdołają się zorganizować. Takie głosy stają się szczególnie głośne teraz, kiedy  odzyskawszy możliwość suwerennych działań, pośród swarów i kłótni, nie wykazujemy,  (cid:72)  www.e­bookowo.pl  (cid:72)  (cid:72)                        Waldemar Krynicki:  W i z j a                                               | 43  niestety, umiejętności państwowotwórczych. Czyżby rację mieli jednak misopolonusi, ci  nie wierzący w możliwość istnienia sprawnego Państwa Polskiego?  Zanim zabierzemy się więc do jakiegokolwiek zrywu, aby po raz kolejny nie okazał się  słomianym a nawet zgubnym, zastanówmy się, jak to jest z tym polskim fatum, jeśli ono  rzeczywiście istnieje. Najpierw jednak, wzorem starożytnych mędrców, wypadałoby  stanąć na pozycji obiektywizmu, wyjść poza wszelkie kompromisy, ujrzeć przedmiot  badania z zewnątrz, niezależnie.  Debata o Polsce jest w istocie debatą o państwie, o tym, czym ono jest i jak funkcjonuje.  Zanim się zagłębimy w kwestie narodowe – właściwe Polsce i Polakom, zastanówmy się  nad tym, czym państwo w ogóle jest.  Wykład o państwie, a właściwie prawda o państwie, nie zawiera się w uczonych  wywodach socjologów, filozofów czy politologów. Nie tam trzeba szukać tej prawdy.  A gdzie? Tam, gdzie jej źródło. A źródłem prawdy o państwie, źródłem państwa samego  pozostaje nieodmiennie zbiorowość ludzka, w istocie rzeczy zaś – człowiek. On winien być  źródłem i celem funkcjonowania państwa. I nie jest to tylko postulat. Tak ma być, o ile  państwo ma być państwem.  Wiem, że w opinii wielu ludzi na całym świecie, systemy społeczno‐polityczne nie czerpią  z tego źródła, a jeszcze mniej mu służą. W takich przypadkach wypadałoby rozważyć, czy  w tych wszystkich stronach świata mamy rzeczywiście do czynienia ze zjawiskiem  państwa. A może to tylko szumna nazwa, bo „państwo” to jest wielkie słowo – określenie  stanu najwyższej organizacji cywilizacji ludzkiej? A może wszędzie tam, to jest słowo na  wyrost, a co gorsze, deklaracja nie mająca się nigdy zrealizować, bo nikomu bądź prawie  nikomu na tym nie zależy?  Warto zbadać od którego momentu faktycznie rozpoczyna się istnienie państwa, a do  którego pozostajemy w sferze klanowej, mafijnej czy też zupełnie nieokreślonego ładu,  który równie dobrze można nazwać bezładem. Tej granicy, tego rubikonu, należy  ww .e­bookowo.p   l w                       Waldemar Krynicki:  W i z j a                                               | 44  poszukiwać nigdzie indziej, ale u źródeł „państwa”, a więc należy jej poszukiwać  w człowieku.  Człowiek bowiem dzięki swemu instynktowi społecznemu, który można także nazwać  instynktem propaństwowym, już u zarania swoich dziejów podjął arcytrudną drogę ku  formacji społeczeństwa i państwa.  Ale ten i ów mógłby się zdziwić: skoro w człowieka wpisana jest naturalna skłonność  organizowania się w państwo, w takim razie, być może, już od swej najwcześniejszej  historii był on skazany na państwo i nic go ono nie kosztowało, a wręcz przyszło  bezwiednie?  Że nie mogło być aż tak łatwo, wiemy stąd, że sami w dzisiejszych czasach jesteśmy ciągle  światkami mąk powstawania państwa. Państwo, które mamy, to obraz widziany bardziej  oczami wyobraźni niż realny. Zdaje się, że z prawdziwym państwem udaje się nam zetknąć  bardzo rzadko, a najczęściej żyjemy pośród zbiorowych imaginacji i fantazji o nim. Idea  państwa wychodząc naprzeciw tęsknocie ludzi ku lepszemu wspólnemu życiu, ku  organizacji ludzkiej zapewniającej maximum bezpieczeństwa, ta idea wypływając z czegoś,  co w człowieku dobre i szlachetne nie potrafi przyjąć realnego kształtu, pozostaje ideą,  sztuką dla sztuki uprawianą przez wielkich magów tego świata, a państwa, prawdziwego  państwa, jak nie było, tak nie ma. Albo jest go niewiele.  (cid:72)  A więc państwo może sobą przedstawiać ilość?  Oczywiście. Mało tego, tę ilość można zmierzyć. Więcej, każdy z nas może to zrobić nie  wychodząc z domu. Bo państwo jest w każdym z nas. Państwo jest we mnie i w tobie. Tam  jego źródło. Tam prawda o nim. Mówić o państwie to mówić o sobie samym, o tym, co we  mnie jest pań A co to jest?  Altruizm. Solidaryzm. Postawa wyrzeczenia na rzecz innych. Postawa odsiebna. Wyjście  poza skorupę tego, co moje i tylko moje. Współczujące dostrzeżenie drugiego człowieka.  stwem.  www.e­bookowo.pl                                   Waldemar Krynicki:  W i z j a                                               | 65    III  RZECZPOSPOLITA   FUNKCJONALNA    www.e­bookowo.pl  (cid:72)                        Waldemar Krynicki:  W i z j a                                               | 66   Potrzebna jest odnowa.  Obecny system polityczny po wielekroć okazał swoją nieskuteczność a nawet wielką  szkodliwość. Państwo Polskie stoi na krawędzi bankructwa, a być może, już jest  bankrutem. Od dołu aż po szczyty władzy wszyscy rozkładają ręce w geście niemocy.  Społeczeństwo zostawione samemu sobie. Elity polityczne interesują się wyłącznie  własnym interesem politycznym i ekonomicznym. Polska przypomina tonący „Titanic”.  Nikt już niczego nie ratuje, nikt niczego nie kontroluje. Ktoś próbuje rzucać w spienioną  czeluść platformę ratowniczą, ale znów znajdą się na niej raczej najsprytniejsi niż  najwartościowsi.  Nie ulega wątpliwości, że III Rzeczpospolita tonie. Tonie nieuchronnie. Ale ja ośmielam się  mówić: To nic! Niech tonie, bo to tonie nie inna, ale Rzeczpospolita polityczna, a więc nie  Res publica, ale raczej Res politica – Rzecz polityczna, dominium polityków. Nie ratujmy jej!  Nie warto. Zacznijmy raczej od nowa. Zacznijmy nową Rzeczpospolitą. Rzeczpospolitą,  jakiej chcemy, my obywatele, Rzeczpospolitą funkcjonalną i dobrze zorganizowaną,  Rzeczp itą solidarną.  Wiem, wiem. Niejeden powie: „Słowa, słowa, słowa. Łatwo powiedzieć, ale co i jak to  zrobić? I kto to zrobi?”   Na  pierwsze  pytanie  odpowiedź  już  znamy:  trzeba  położyć  kres  awanturniczej,  zdezorganizowanej  Polsce  politycznej.  Trzeba  powołać  nową  i  niesprawnej  rganizowaną, przedsiębiorczą.   Rzeczpospolitą: fu nkcjonalną, zo Jak? Zastanówmy się. Jak miałoby się to stać, że dzisiejsza Rzeczpospolita bankrutująca,  tracąca miejsca pracy i entuzjazm ludzi, wszystko to naraz potrafiłaby ocalić? Jak???  Otóż tak, jak deficytowe przedsiębiorstwo może stać się przedsiębiorstwem przynoszącym  zyski, tak i państwo może odmienić swój los. Trzeba tylko, żeby ponad wszelką zasadę  ustanowiło funkcjonalność i efektywność. Oczywiście, że samo ustanowienie takiej zasady,  ospol www.e­bookowo.pl  (cid:72)                        Waldemar Krynicki:  W i z j a                                               | 67  to jeszcze za mało. Ona musi być egzekwowana przez najlepszych z najlepszych  menedżerów państwa.  Państwo to ludzie. A ludzie to między innymi i ja. Pytając o kondycję państwa, zapytujemy  więc o samopoczucie ludzi, o moje samopoczucie, mój stan ducha. Jeśli ten stan jest zły,  rzutuje to na całe państwo. Świadczy o jego podłej kondycji.  Tyle się dzisiaj mówi o naprawie Rzeczypospolitej. Kolejne ekipy polityczne zabierają się  do tego zadania. I wszystkie prędzej lub później, spuszczają nisko głowę – odchodzą  pokonane w zapomnienie. Dlaczego żadnej się nie powiodło? Powiadam więcej: żadnej nie  może się powieść! Dlaczego? Z najbardziej oczywistego powodu. Próbują one naprawiać  państwo w sposób odgórny i globalny, za pomocą wielkich reform, bezdusznie, bez  odniesienia się do człowieka.   Takie reformowanie skazane jest na niepowodzenie, bo, ze względu na swą ogólność i  odgórność, nie rozumie sytuacji poszczególnych ludzi. Tymczasem, już się co do tego  zgodziliśmy, kondycja państwa jest odbiciem samopoczucia ludzi. Stąd bierze się moje  przeświadczenie, iż w nowej Rzeczypospolitej, którą trzeba rozpocząć, będą potrzebne nie  pojedyncze wielkie, ale tysiące małych reform, reform nie systemowych, ale detalicznych.  Będzie potrzebne myślenie nie globalne, ale indywidualne, myślenie o rodzinie i jej  problemach, zamiast myślenia o abstrakcyjnym państwie z jego równie abstrakcyjnym  PKB. Będzie potrzebne załatwianie jedna po drugiej konkretnych spraw a nie mnożenie  wizji i programów, na które i tak brakuje już miejsca w ministerialnych szafach, a z pisania  których nieźle się żyje kilku politycznym fantastom w tym kraju.  Tylko myślenie konkretne, skupione wokół tego, co rzeczywiste a więc wokół konkretnej  osoby, wokół rodziny, tylko takie myślenie oddaje istotę życia. Życie to nie abstrakcja, to  nie tabele, to nie wznoszące się i opadające krzywe. Życie to jest bardzo wyliczony czas,  którym dysponuję, aby się spełnić. Oto i gdzie spotyka się los jednostki ludzkiej z losem  państwa: w tym a nie innym państwie podejmuję moją szansę spełnienia się w życiu. Jeśli  dzięki mnie samemu oraz dzięki pomocy państwa wykorzystam ją, da mi to jakże dobre  samopoczucie. A  czyż to właśnie nie mój wysoki stan ducha, czy to nie on jest moim  www.e­bookowo.pl  (cid:72)                        Waldemar Krynicki:  W i z j a                                               | 68  wkładem w kondycję państwa? Kto szczerze chciałby, aby ono było silne, winien uczynić  wszystko, by ludzie, mieszkańcy państwa mogli wieść życie zapewniające im poczucie  spełnienia.  Skoro tak, to zastanówmy się nad tym, w czym człowiek się spełnia. Bez wątpienia,  spełnienie człowieka dokonuje się na kilku, co najmniej, poziomach. Poziom najbardziej  podstawowy – zdrowie. Potem jest życie rodzinne, zawodowe, kulturalne, towarzyskie,  społeczne, polityczne. Na tych wszystkich poziomach dostępujemy satysfakcji spełnienia  jako ludzie. Paradoksalnie, można by rzec, człowiek najpełniej spełnia się w normalnym,  zwyczajnym życiu, takim, w którym zdąży bez przeszkód przejść wszystkie etapy  dojrzewania i sukcesywnego spełniania się na każdym z nich. Mówię „paradoksalnie”, bo  rzadko kiedy da się słyszeć zapewnienie o samospełnieniu z ust robotnika, kierowcy,  pielęgniarki, rolnika, a słyszymy je raczej wypowiadane przez herosów: himalaistów,  podróżników, żeglarzy, wielkich sportowców.  Ci ostatni chcą ryzykować swoje życie, by stanąwszy na jego krawędzi, ukazać nam,  przywykłym do „normalności codzienności”, że prawdziwie spełnione życie może być  tylko po jednej stronie tej krawędzi, po „naszej” stronie. I znów piszę „może być”, bo  niestety nazbyt często nie jest, a nawet zaryzykowałbym stwierdzenie, iż, z wyjątkiem  owych herosów, nigdy nie jest. Dlaczego?  Dlatego, że, w przeciwieństwie do nich, brakuje nam świadomości, że to, co robimy oraz  nasze życie, nasza codzienność ma coś ważnego, coś bardzo ważnego w zanadrzu.  Przeciwnie, zatruwa nas przekonanie o błahości i zaniedbywalności naszych myśli, słów i  czynów. Kto prawdziwie chce naprawiać Rzeczpospolitą, powinien to dzieło rozpocząć od  siebie samego, od swych bliskich, od konkretnych ludzi. Tu i teraz. W ludziach jest bowiem  to, co w Państwie Polskim koniecznie trzeba ugruntować: przeświadczenie o czymś  ważnym i dobrym w ich życiu. Wielu z nas już takim przeświadczeniem dysponuje –  czerpie je z życia rodzinnego. Temu życiu, tej ważnej i dobrej sprawie potrafimy wiele  poświęcić. Nawet wszystko. W rodzinie bowiem ciągle odnajdujemy jedyne spełnienie,  jedyną pociechę po zmiennych losach życia zawodowego, społecznego i politycznego.  www.e­bookowo.pl                        Waldemar Krynicki:  W i z j a                                               | 81    IV  NAPRAWA PAŃSTWA  – krok po kroku    www.e­bookowo.pl                                  Waldemar Krynicki:  W i z j a                                               | 82    Krok pierwszy – ZROZUMIEĆ POLSKĘ    Społeczeństwo brzydzi się polityką. I trudno się temu dziwić. To, co prezentują politycy,  szczególnie politycy u władzy, bo tych, z racji pełnionych urzędów, media pokazują  najczęściej,  to  parada  grzechów  głównych.  Chciwość,  zawiść,  nieumiarkowanie  w bogaceniu się, lenistwo, pycha.  Niewielu z nas ma jeszcze ochotę spoglądać na ten żałosny spektakl. Nic więc dziwnego, że  topnieją szeregi osób chcących aktywnie bądź tylko biernie brać w nim udział. Taka  postawa i smuci, i cieszy...  Cieszy, bo świadczy o tym, że większości z nas udaje się uratować zdrowy instynkt  i rozsądek zagrożone relatywistyczną degrengoladą. Większość z nas, dzięki Bogu, potrafi  jeszcze odróżnić pozór od rzeczywistości, fałsz od prawdy, blichtr od autentycznych  wartości.  Smuci, bo świadczy o tym, iż nasi politycy umieją skutecznie zniechęcić społeczeństwo,  w tym i młodzież, do tej sfery życia społecznego jaką jest polityka. To zaś pozwala wąskiej  grupie ludzi zawładnąć ją w zupełności. Staję się ich własną domeną, polem do  eksperymentowania, bywa, niedorzecznych a nawet szalonych wizji państwa, a nawet  świata. Ten fakt winien więc nie tylko smucić, ale i napawać strachem.  A przecież nie tak miało być… wzdychamy, z żalem wracając do naszych snów  o demokracji i wolności. Inaczej wyobrażaliśmy sobie demokrację. Inaczej, jak sądzę,  wyobrażali ją sobie jej starożytni ateńscy prekursorzy. A więc może to, co u nas jest, to  wcale nie demokracja? Zastanówmy się…  (cid:72)  www.e­bookowo.pl                        Waldemar Krynicki:  W i z j a                                               | 130    V  CZŁOWIEK I PRACA    www.e­bookowo.pl               (cid:72)                        Waldemar Krynicki:  W i z j a                                               | 131   Nie ma pracy. Jak żyć? Człowiek potrzebuje pracy. Ale nie ma pracy dla wszystkich. Co  z tymi, którym zabrakło pracy?  Czy można żyć bez pracy? Z zapomogi?  W dzisiejszym świecie coraz lepiej widać, że praca jest tylko dla wybranych. Ale czy bycie  pośród nie wybranych ma oznaczać odrzucenie i potępienie?  Nigdy nie będzie pracy dla wszystkich. Praca coraz bardziej będzie tylko dla wybrańców,  dla jednostek. Nowoczesna technologia sprawia, że gospodarka potrzebuje coraz mniej rąk  do pracy. Twierdzenie, że potrzebuje głów, to znaczy ludzi bardzo dobrze wykształconych,  też za sprawą komputeryzacji mija się z prawdą.  A więc praca, tak jak ją rozumieliśmy do tej pory, czyli od poniedziałku do piątku, od 8.00  do 16.0 , staje się rrytasem. Dobiega kresu odwieczne pojęcie pracy i zatrudnienia.  Trzeba koniecznie przeanalizować zjawisko pracy u progu trzeciego tysiąclecia. Trzeba  tym bardziej, że większa część ludzkości pozostaje bez pracy doświadczając uczucia  odrzucenia. W takim stanie ducha nie jest skłonna normalnie żyć, a państwo nie wie, jak  się w takiej sytuacji odnaleźć. Państwo przeżywa kryzys zaufania społecznego, bo to ono  winione jest za brak pracy dla wszystkich, którzy chcą pracować.  (cid:72)  Pracy będzie coraz mniej i mniej. Nie można się łudzić. W takim razie, jak ma żyć człowiek  współczesny, jak ma żyć człowiek przyszłości?   Jak ma żyć...? Bez pracy? Co ma ze sobą zrobić? Co z sensem życia? Przecież historia  ludzkości to historia pracy człowieka a nie jego bezczynności. W pracy umiejscowił  człowiek przeszłości swoje spełnienie a nawet uzasadnienie swej egzystencji. Jeśli praca  miałaby stać się czymś wyjątkowym, to co z odpowiedzią na pytanie o sens życia  człowieka?  0 a www.e­bookowo.pl                                        Waldemar Krynicki:  W i z j a                                               | 146  VI  Will we ever live   in the STATE?  www.e­bookowo.pl                        Waldemar Krynicki:  W i z j a                                               | 147   We gradually lose the faith, that life can be fair and just.  Every candidate in the elections, either governmentał or selfgovernmental, always has to  face a rebuke:  one more who wants to use the power only for himself.  Another time:  They promise all you want, but who will care for it? Nobody!  I know what people used to  say, because once I also ran for the elections.  Apart from the common frustration, the politicians and the candidates to the political  scene evoke even disgust of many people in the society. The truth is, that one goes to the  polls without enthusiasm, because in the prevailing opinion there are no good candidates.  These ones, which present themselves to the public, are all found to be compromised with  7 principal sins. Old and new candidates without exceptions. The new ones, even if they  haven t appeared yet in the political life, they already right away from the beginning are  suspecteded of only bad intentions, such as private interests. Being young, despite  common believes, doesn t bring any advantage, So, to put it short, the society is reluctant  to the politicians and political life in Poland. And it hasn t been so since yesterday. It is the  way not onły because the politicians faiłed to enjoy a confidance of a man in the street, but  also because one Polish is no longer reliable for another Polish.  The lack of confidence to the political class is a problem going far beyond political life. This  is a problem of Poland and of all Polish people. This problem has profound and wide roots  of both historical and religious as well as social nature. For sure this is not only a Polish  problem. However, there are sufficient reasons to believe, that here in Poland this problem  became of quite specific and acute character.  Some people go even as far as to say, that Polish people are not capable of ruling their own  country. Either because for a long period of time they were deprived of their  independance or because there is a defect in their nature, which doesn t let them be a well  ruled country. Such sayings are of special loudness now, 20 years after Poland recovered  again its sovereignty, and milions of people are unhappy with their motherland.   (cid:72)  www.e­bookowo.pl  (cid:72)                        Waldemar Krynicki:  W i z j a                                               | 148  Well, in this essay I would like to resolve as far as possible the problem of Polish political  life and the problem of Polish people.  So, before the Polish one more time start a new sudden affort, let s think of the real and  not imagined Połish ill fortune. Let  s do it, because otherwise they again will start a short– lived zeal without any success.  If we want however to understand Poland well, we must see it as an object of investigation  indfferentły. We must see it from the outside. This will make us obiective. That is why we  need to first of all understand, that Poland tries to be an independent state. Let s say, just a  state. If being a state comes with an affort to Polish people, it is recommended to consider  what it means to be a state. Only afterwards we are  allowed to go further, to the strictly  Polish issues.  The lecture about the state can be a sofisticated exposition of both sociology and  philosophy as well as politology. But this lecture alone will tell us nothing about what is  the state. If the truth about the state is not to be found there, so where is it to be found?  Where? There, where the true source of the state is – in the people, in a man. A man is a  living source and the only goal of the state. And it is not only a wishfulI thinking! It must  be so, if the state wants to be the state.  I know, that in opinion of many people all over the world the political systems don t derive  too much from this source. More, those systems don t serve this goal and even do harm to  it. But in such cases, it is worth considering, in all this places, where the state doesn t serve  a man or even does harm to him, if we really deal with the state there. Maybe, I say– for  sure, it is not the state. It can be there rather a beautiful name for something, what should  not bear it.  It is time for us to establish a criterium, which will let us assess whether an object of  perception deserves the name of the state. We wouldn t use it in cases, which wouldn t  meet this criterium, like in the cases of  states , where the political systems do not serve a  man or, worse, they persecute him. We must divide existing states in two groups: real  states and false states.  www.e­bookowo.pl                        Waldemar Krynicki:  W i z j a                                               | 169  S pis treści  Może się ze mną zgodzisz, może nie...  I EUROPA I MY  II Człowiek i Państwo  5  7  41                65  81 82 87 95 103 110 117 117  134 134 143  165      146  130  III RZECZPOSPOLITA FUNKCJONALNA  ku   NAPRAWA PAŃSTWA – krok po kro Krok pierwszy – ZROZUMIEĆ PO LSKĘ  Krok drugi – CHCIEĆ ODNOWY  Krok trzeci – ZGODZIĆ SIĘ NA DEMOKRACJĘ  Krok czwarty – UWIERZYĆ W NASZĄ SIŁĘ I.. . DŁUŻEJ NIE CZEKAĆ  Krok piąty – ROZPOCZĄĆ DZIEŁO ODNOWY  RALNYCH  Krok decydujący – STRZEC ZASAD MO X PRZYKAZAŃ ŻYCIA POLITYCZNEGO  Praca własnośc Agencje Pracy  Konstytucja (propozycja obywatelska) Rzeczypospolitej Polskiej  Może też tak myślisz? Widzisz? Nie jesteś sam!  ią państwa    Will we ever live in the STATE?  CZŁOWIEK I PRACA  IV V  VI     www.e­bookowo.pl        Waldemar Krynicki     Lekarz  psychiatra  praktykujący  we  Francji.  Autor  takich  książek, jak m.in. „Na początku był lęk”, „Miłość jest możliwa”,  „Po Pierwsze Psychika – teoria psychiki, miłości i władzy”,  w których prezentuje reformatorskie i potwierdzone sukcesami  klinicznymi poglądy w dziedzinie nauki o psychice. Zanim  wyjechał z Polski aktywny działacz młodzieżowy i społeczny.  Zaraz po studiach kandydował do Sejmu, a także jako kandydat  niezależny w wyborach na Prezydenta Białegostoku. Twierdzi,  że życie polityczne jest naturalną emanacją psychiki każdego  człowieka i dlatego jest dziedziną, w której winniśmy się wszyscy odnajdywać na swój  sposób. Chodzi jednak nie o taką politykę, z jaką mamy do czynienia obecnie. WIZJĘ nowej  rzeczywistości politycznej, która dla dobra ludzi musi zastąpić obecną przedstawia w  niniejszej książce. Nosi się z zamiarem powrotu do kraju, by wzbogacony o doświadczenie  zdobyte za granicą stworzyć ośrodek propagujący nowe metody terapii cierpienia  psychicznego wynikającego, Jego zdaniem, głównie z zaburzeń komunikacji systemowej,  ale także, by ponownie włączyć się aktywnie w życie społeczne i polityczne Polski, którego  n ontakt z Autorem możliwy poprzez adres email:  ową wizję przedstawia w tej książce.   K    drvaldem@gmail.com 
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Wizja
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: