Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00469 006373 14082978 na godz. na dobę w sumie
Wojna Tseneska - ebook/pdf
Wojna Tseneska - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 399
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-939289-1-0 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> religia i rozwój duchowy >> duchowość
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Skoczne groty włóczni, niebywałe poświęcenie, pijacka atmosfera, a zarazem krwawa jatka. Czy wojenna kampania przyniesie sukces, znosząc dyskryminację wobec ludzi i zabezpieczając przyszłość Kno? Jak najlepiej zadbać o rodzinę? Jak uratować własny kąt? Wielu i wiele dąży przecież do jasności...

Realistyczne i pełne powagi - czyli wspaniały myślowy podwieczorek przy wojennym fantasy. Powieść zupełnie obdarta z typowej dla gatunku epickości i uderzająca w ironiczną świeżość, na dodatek doprawiona głębią nieustannie rozwijającego się Hertonu.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Było bowiem o czym słuchać. Snek i jego koledzy z Wytrwałych Skał zasłyszeli już dość dużo o tym, w jaki sposób wypadki potoczyły się na lewym skrzydle, lecz Utem był naocznym świadkiem wydarzeń i wnosił swą opowieścią wiele nowości, jak i pałających życiem szczegółów. - Zatem rozumiecie, jak się wtedy czułem?- podsumował swój obszerny opis, który pięknymi słowami wypełniony był raczej tylko w niewielkim stopniu. Natychmiast pokiwano głowami, a on odkaszlnął nad ogniem.- Tak! To mnie satysfakcjonuje. Chociaż patrząc na tych z was, którzy uczestniczyli w swym życiu tylko w tej jednej poważnej bitwie, mam podstawy, by wątpić... W każdym razie... Jeszcze zdajcie sobie sprawę, że cholernie niewygodnie się wtedy siedziało! I to z tym szlachetnym obliczem króla przed oczami... Oh, przypomnieć to sobie... Straszne to. Przypomnieć sobie... jak on przemieszcza się tylko z paroma towarzyszami, krzesząc odwagę wśród prawie rozbitych piechurów... a cała reszta, najlepsi z konnych, MY, tak samo będący częścią jego świty... musi dalej bezczynnie patrzeć i to ze ścierpniętymi tyłkami! Oh... cóż... Wszyscy zapewne wiecie, jak wielkie znaczenie miało to dla planów naszego króla i jak wielkie korzyści nam przyniosło... Chwalę za to przemyślnego władcę! Choć wcale nie jestem zaszczycony tym faktem... W tym momencie boju to przecież tylko mój tyłek wykonywał to wielce zaszczytne zadanie! Gdyby tylko ci terstede wyleźli z tymi swoimi długimi drzewcami właśnie z mego tyłka, a nie zza pleców, miałbym może jakiś większy powód do dumy, a tak? Co będę w przyszłości opowiadał? Że podczas pierwszej bitwy o wolność tseneską całą pierwszą partię powierzyłem tyłkowi, się tej a części wspomnień, miast podążać tuż za królem? O nie! To zbyt koszmarna perspektywa, dlatego czym prędzej zapomnijmy o tym gorzkim fakcie!- natychmiast splunął w płomienie, jak gdyby wyzbywając reszta z niecierpliwością oczekiwała ciągu dalszego.- Zatem... krwawa opowieść nadchodzi dopiero teraz! Zwinni terstede zaskoczyli główny trzon przeklętej jazdy birterskiej, skutecznie rozprawiając się z ich wierzchowcami i nimi samymi, a my natychmiast odbiliśmy, by dostać parszywego władcę wrogów! To był ekscytujący moment... Wielu z tych zarozumiałych bardanów nie wiedziało, co czynić, a sam ich dowódca chyba nie potrafił się do końca zdecydować. Przynajmniej oszczędzono nam pogoni daleko poza pole bitwy, a dopadliśmy do nich bez żadnych większych przeszkód, żądni birterskiej krwi birterskiego władcy! Ehh... Szkoda tylko, że ostatecznie okazał się on aż takim tchórzem, by w ogóle nie dowodzić swą armią i wciąż chowa się za swoimi murami... Nie pozostałem jednak bez sposobności, by wyładować swój gniew! O nie! Moja klinga otrzymała niezwykle plugawą krew!- wypowiedź ta nadzwyczaj poprawiła mu humor, dlatego ponownie chwycił za kubek, aby polano mu napój.- Dojrzałem go wśród naszych celów! Dlatego czym prędzej podążyłem w tamtym kierunku... Trzeba przecie było uczynić coś znaczącego i zmazać skazę tyłka! Toteż niemal samotnie przedarłem się w samo serce ich zgrupowania! Lecz nim dosięgłem birterskiego wodza, zaznałem jeszcze małej komplikacji... O ile wroga jazda wykazała się raczej tchórzostwem, znalazł się jeden niezwykle dzielny wojownik, który skrzyżował ze mną broń. Nie bardan, a człowiek! Widziałem w jego oczach iskrę... gotowość do obrony tego Birterczyka za wszelką cenę... Czyż to nie plugawa i służalcza postawa? Mniejsza o ideały! To właśnie on walczył tak zaciekle, chociaż widział, jak otaczający go możni bardanie ustępują pola, włącznie z tym, którego sam bronił! W zamęcie boju i tak jest się bezlitosnym rzeźnikiem... lecz wszystkie etetemlo Kno! Jego postawa rozpaliła we mnie jeszcze większy ogień! Wszak na jego miejscu bez skrupułów wbiłbym takiemu tchórzliwemu bardanowi broń w plecy. Będąc człowiekiem miał on szansę chociaż spróbować i dołączyć do prawdziwych mężczyzn! Hee... Nie mogę być pewien, co bym zrobił, gdyby on właśnie tak postąpił... bardzo możliwe, że mógłbym się za nim jakoś wstawić i jeśli miałby on szczęście, dołączyłby do nas... Jednak widząc, jaką głupotą i ślepą służalczością się kieruje, z radością rozpłatałem mu czaszkę! I wtedy już bardzo niewiele dzieliło mnie od łba bardana! Suppa! Jego przeee-szlachetne wielkie bardańkie cielsko zostało uderzone nieraz i przez wielu naszych! Niektórzy chyba nawet nie zdążyli zdać sobie sprawy, że walą w pokiereszowanego już nieźle trupa!- tutaj zaśmiał się, a nastrój udzielił się też części towarzystwa.- O tak! Jestem pewien, że nawet jeśli braliście udział w starciach z Merskami, to jeszcze nie uświadczyliście takiego widoku! Ale nie to jest takie ważne... WAŻNE jest, iż znalazły się osoby skłonne potwierdzić, że ja byłem tym, który zakończył jego nędzny żywot i jako pierwszy zanurzył swoje ostrze w jego krwi! I sam władca mi pogratulował... ponieważ w swych zupełnie pogmatwanych dla mnie sprawach twierdził, iż byłoby to niezwykle ciężkie strapienie, gdyby ten tchórz uciekł... Zatem dzięki mnie cholerne strapienie zniknęło! Wypijmy więc za brak strapień!!! Z tymi słowy błyskawicznie dolano mu jeszcze więcej. jakimś sensem, wszyscy obecni I o ile wciąż mówiłby z słuchaliby go z wielką uwagą. Nie było jednak po temu okazji. W chwili, kiedy Utem szykował się do kontynuowania swojej relacji i wychwalania własnej osoby, ktoś w obszernym płaszczu wychynął na środek zbiorowiska, tym samym przerywając całą atmosferę. W odpowiedzi na to Utem parsknął i od niechcenia podniósł się na nogi. - Oh... Patrzcie tylko! Znalazł się ktoś nieumiejący uszanować, że odbywam wśród was wizytacje. Ja, tak sławetna postać, przelewająca najbardziej parszywą krew i wykonująca szczytne zadania tylko przy pomocy tyłka! Czy mógłbym kontynuować, czy też nie chcecie dalej słuchać? Co prawda słowa te zostały wypowiedziane raczej żartem, lecz bojąc się go urazić wielu i tak pokiwało głowami, zapewniając o swych chęciach. Jednak cała reszta, włączając Sneka, zdążyła się już zorientować w sytuacji i wstrzymała się od niepotrzebnych pochlebstw względem już wstawionego członka konnej gwardii. Mężczyzna na środku nie nosił wszak byle płaszcza, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Był niewątpliwie kimś bardziej znaczącym, a drobne tseneskie i królewskie hafty wskazywały nawet na bliskie otoczenie króla. lekko - Wizytację?- rzucił lekko rozsierdzony.- A więc tak ona wygląda? Kubek w twojej dłoni, widzowie i ty w roli głównej?
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Wojna Tseneska
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: