Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00768 010428 11035496 na godz. na dobę w sumie
Wolność jest w Tobie - ebook/epub
Wolność jest w Tobie - ebook/epub
Autor: Liczba stron: 176
Wydawca: Gloria24.pl Język publikacji: polski
ISBN: 9788394014858 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Dzisiejszy człowiek każdego ranka troszczy się o swoje włosy i o przebranie, ale duszy nie dotyka. Nawet jej nie budzi. Później idzie do pracy, by doskonalić silniki statków kosmicznych, a tymczasem jego serce staje się wysypiskiem śmieci. Książka to poradnik duchowy dla współczesnego człowieka.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:



Czytaj dalej...
Czytaj dalej...W WOLNOŚCI I CHWALE Bóg zaprosił mnie do osobistej relacji z Nim, ale sporo czasu zajęło mi zrozumienie i przekonanie się, iż poza Nim żadna ludzka relacja i więź nie zaspokoi pragnień i głodów mojego serca, których odkrycie nieraz mnie zadziwia. Przez długi czas w  tej wspólnocie „inwestowałam” w  relacje z  ludźmi. W polu mojego zainteresowania znajdowały się osoby, które dawały mi dużo ciepła, wsparcia i potwierdzały moją war- tość. Myślę, że bardziej liczyłam się z ich opinią, niż z tym, co mówi do mnie Bóg. Tak jakbym bez tego nie mogła funk- cjonować. A  Jezus czekał... I  wiele razy słyszałam słowa: „Nie bądźcie więc niewolnikami ludzi!” (1 Kor 7,23). Nie rozumiałam. Ewelina Niektórzy wyobrażają sobie wolność jako egzystencję bez prawa możliwą dzięki anulowaniu norm. Święcie wierzą 31 w powszechną dyspensę od ograniczeń. Mimo pozorów atrak- cyjności, ta zabawna mentalność nie wytrzymuje zderzenia z  bolesną rzeczywistością. Niezależnie od prywatnych prze- konań i  pielęgnowanych iluzji, twarde fakty przekonują, że nie można rozwijać się i doświadczyć autentycznego szczęścia w świecie chaosu. Wolność nie jest bezprawiem, lecz realizo- waniem prawa. Jednak nie narzuconego. To musi być prawo odkryte i ze względu na jego słuszność i nieodzowność przyjęte za własne. Realny świat, w  którym żyjemy, manifestuje istnienie lo- gicznych i  celowych zasad, którymi rządzą się wszystkie pię- tra rzeczywistości, a więc materia, życie, duch, społeczne więzi. Nikt nie jest samotną wyspą. Funkcjonujemy jako część impo- nującego systemu, w skomplikowanej sieci powiązań i zależno- ści. Nasz model wolności może przypominać średniowieczny witraż, który jest sumą kruchych szkieł z nieskończoną ilością możliwych barwnych odcieni, ornamentów i kształtów – rów- nolegle do pokaźnego zbioru zasad, reguł, gradacji, niuansów norm –  ujętych w  stabilne rusztowanie i  ramy. Te pozornie ograniczające kontury organizują oraz umożliwiają trwanie i jedność kompozycji. Gdyby ich nie było, świetlisty i kolorowy obraz rozpadłby się z przeraźliwym łomotem w drobny pył. Wszystko, co cenne, zabezpieczamy, oprawiamy, pakuje- my i  chronimy. Arcydzieła sztuki otrzymują rzeźbione ramy, oszlifowane kamienie oprawia się w metal, a do skomplikowa- nych cudów techniki dodajemy instrukcję obsługi, którą lepiej przeczytać! Nie można przeciwstawiać wolności ograniczeniu, lecz przymusowi. Ograniczenie może być korzystne i niezbęd- ne. Ograniczenie i przymus to nie to samo! Ciasny kokon larwy uwiera i ogranicza, a jednocześnie chroni i stwarza warunki, by 32 Człowiek jest wolny jedynie wewnątrz ograniczeń. Auten- tyczną wolność uzyskuje, do- świadczając ucisku wychowa- nia i formacji, których celem jest zjednoczenie przeciw- stawnych tendencji w  sobie i w świecie. ta, w  przewidzianym przez prawa natury czasie, prze- istoczyła się w  kolorowy i zwiewny cud zwany moty- lem. Człowiek jest wolny je- dynie wewnątrz ograniczeń. Autentyczną wolność uzy- skuje, doświadczając ucisku wychowania i formacji, któ- rych celem jest zjednoczenie przeciwstawnych tendencji w sobie i w świecie. To wymaga wysiłku osobistego i zbiorowego. Ktoś, kto nie jest poszukiwaczem skarbów, szybko zado- woli się substytutem, jakąś błyszczącą imitacją. Z  pewnością zaniecha walki o autentyczną wolność. Podda się, lecz będzie udawał, że wszystko jest w normie. Prawdziwa wolność prze- wyższa atrapy, podobnie jak naturalne światło słońca deklasu- je blask reklamowych neonów. Świat opakowań zastępczych mamy już za sobą, ale przed nami jeszcze gorsze widmo za- wartości zastępczej, czyli zakłamania istoty przy zachowaniu atrakcyjnych pozorów opakowania. Podróbkami wolności są najpierw jakieś części człowieka oderwane i odmawiające har- monijnej, celowej współpracy. Może tak się dziać w  sytuacji choroby lub uzależnienia. Nieodpowiedzialne folgowanie zmy- słom i zachciankom, w imię rzekomej wolności, zawsze dopro- wadza do zniewoleń. Walcząc o autentyczną wolność, będzie- my potrzebować samoograniczającej miłości, tej zaś nie lubi współczesny człowiek zafascynowany jej romantyczną imitacją. Pejzaż po katastrofie budowlanej, potłuczony witraż – oto sumienie nowoczesnego człowieka. Chytry technokrata sam najlepiej na wszystkim się zna, gubi więc pradawny i doskonały 33 projekt domu i wypędza Architekta (por. Hbr 3,1-6). Misterna duchowa konstrukcja staje się obca i niemodna, a zastępuje ją nie- trwała sezonowa wiata: „Tak robi większość”, „to nie jest złem”, „to jest legalne”, „przecież cel jest dobry”, „tak mówią eksperci”, „jest mi z tym fajnie”. Stereotypowe usprawiedliwienia to przesądy nowocze- sności, które jeszcze nie przeszły próby czasu, lecz już zdążyły się skompromitować. Czym? Najpierw uderzającym lekcewa- żeniem wolności wewnętrznej przy wielkim sprycie zabezpie- czania niezależności materialnej. Następnie cenieniem mało istotnych form wolności przy jednoczesnym zapomnieniu sa- mej istoty i źródła wolności. W rezultacie częściowe swobody bierze się za wolność, co musi prowadzić do zniewolenia. Na przykład swoboda palenia tytoniu prowadzi do uzależnienia; swobody ekonomiczne zniewalają perspektywą zysku i niepo- hamowanym konsumizmem; swoboda wypowiedzi prowadzi komercyjne media do manipulacji, kłamstw i oszustw; swoboda samorealizacji może generować egoizm i  nieład emocjonalny; swobodny dostęp wszystkich do wszystkiego zaprowadził wie- lu do gabinetu psychoterapeuty, co zresztą jest mało ciekawą wspólną perspektywą wszelkich zniewoleń. Złe koncepcje wolności doprowadziły pokolenia młodzieży do manii naśladownictw. Potrzeba oryginalności paradoksalnie owocowała przejmowaniem stylu grupy i kopiowaniem mental- ności lidera lub guru. Potężna fala ubóstwiania jednostki rozmy- ła tożsamość całych pokoleń. Nużącą i smutną listę substytutów wolności zamyka rosnące obecnie na ruinach dawnych lochów wykwintne więzienie biurokratów, menedżerów, spin dokto- rów. Tym razem jest to rodzaj zniewolenia elitarnego i  napu- szonego: przyspawanie do krzesła, mordercza presja terminów, 34 papierologia, ucieczka w świat przepisów, rzeczy oraz rozrastają- cych się bez końca struktur i instytucji. Sztuczny, konsumpcyjny raj na kłamliwych funda- mentach. Tymczasem „być wolnym to móc nie kłamać”, jak mawiał Albert Camus. „Być wolnym to móc nie kłamać” (Albert Camus). Lanza del Vasto wyszczególnia trzy choroby wolności: trudność, poryw i wprzęgnięcie się. Trudności napotykamy niemal wszędzie, lecz one mogą nas hartować i mobilizować. Jeśli jesteśmy uważni, stawiamy im czoła i zwyciężamy. Trudności odzierają nas z iluzji wolności absolutnej. Zawsze może powiać niekorzystny wiatr, przyjść ktoś silniejszy, nie starczyć sił fizycznych lub duchowych, za- braknąć środków i energii i wtedy szkodliwy mit pryska. Ze względu na łatwość czynu bardziej niebezpieczny dla wolności jest poryw. To coś na kształt balonu lub kolorowego latawca. Jakąś część osoby pociąga świat zewnętrzny, coś wabi na zewnątrz, unosi, rozprasza. Może ją ponieść chełpliwość, eu- foria lub bezmyślny zapał. Nieustannie zakradają się też pod- stępne pokusy. Ulega ona temu porywowi, gdyż brakuje jej du- chowego ciężaru, gdyż żyjąc w kulturze banału, wewnątrz jest pusta. Jej granice są rozerwane, jedność rozbita. Okazuje się, że pochlebstwa i komplementy są bardziej za- bójcze niż ciosy prześladowców. Dzisiaj to nie ból, lecz poryw wydaje się największym problemem. „Bezgraniczna niemal za- chłanność człowieka na rozrywkę” (Huxley) doprowadziła obec- nie do zwycięstwa infantylnego i żałośnie płytkiego stylu życia, którego jedynym celem jest konsumowanie przyjemnych doznań aż do granic perwersji, a nawet bez jakichkolwiek już granic. 35 Ofiarą porywu stają się w  pierwszym rzędzie władze we- wnętrzne, namiętności oraz wyobraźnia, która nie stroniąc od brudnych fantazji, wysiaduje najpierw „grzech intymny” i przygo- towuje grunt dla faktycznego upadku. „Toteż głupawa bierność, powodująca, że człowiek pociągany jest od jednego wrażenia do drugiego, nie myśląc o niczym, znajduje swe pastwiska w światłach i hałasach miasta, w przejściach dla pieszych, w pośpiechu i zamę- cie, w blaskach reklam i wystaw, w metalowej czy kleistej muzyce, w bijatykach czy wypadkach, stanowiących uliczny deser dla ga- piów. (...) handel, przemysł, sztuka, bale, bary, meliny, salony, te- lewizja, kina, książki, czasopisma, sport, polityka mnożą ekscytacje i rozdrażnienia. Nikotyna, alkohol, narkotyk sprzyjają im i je zastę- pują. Nie trzeba się dziwić, jeżeli jednostka ucywilizowana wzięta w kleszcze rozjątrzonego pragnienia i frustracji chowa się w jakiś skryty nałóg czy ulega szaleństwu bądź też staje się podatna na sza- leństwo zbiorowe, które się nazywa wojna czy rewolta”6. Wprzęgnięcie oznacza niewolę przyzwyczajeń. Jest to kierat magicznego niemal i zazwyczaj nieświadomego powielania sche- matów. Życie przebiega jakby wewnątrz głębokich kolein stereo- typu bez szans na elastyczność, swobodę, działanie spontaniczne czy pomysłowość; uwierający gorset, domowy lub środowiskowy areszt, który sprawia, że zamiast żyć – funkcjonujemy, a miejsce satysfakcjonujących relacji zajmują zaledwie reakcje, zresztą naj- częściej nieadekwatne do sytuacji. Wprzęgnięcie to uzależnienie, skomplikowane zjawisko, które trudno zdemaskować, gdyż jest wszędzie i dotyka każdego człowieka. Skoncentrowani na czę- ściach i zagubieni w szczegółach nie widzimy całości. Obecnie, w rozgrywkach „prasowanego” świata, stawką nie jest jakiś wy- dzielony fragment, lecz całość, wszystko! 6 Lanza del Vasto, Ku życiu wewnętrznemu, Kraków 1996, s. 250. 36 O ile wiek XX nazwano wiekiem wojen, to XXI musi- my nazwać wiekiem uzależnień. Czy ktoś przejęty tam bije na alarm? Tak. Lecz zbyt delikatnie. Nie ma mobilizacji szerokie- go frontu, gdyż jednostka i grupa zniewolona jest szczęściem każdego tyrana oraz łatwą zdobyczą inżynierów od wizerunku, reklamy i propagandy. Uzależnienie napędza konsumpcję i do- brze głosuje w wyborach. Nierozpoznane i nieleczone ma moc mutacji. Jest podobne do pajęczyny lub sieci rozrastającej się w ciągle nowe ogniwa ogarniające osobę uzależnioną coraz to innymi więzami oraz wciągające nowe osoby z otoczenia. Dziś powszechną chorobą są „manie” – nie tylko narkoma- nia czy alkoholizm, mania obżarstwa czy odchudzania, lecz tak- że mania hazardu, pracy, związków z innymi, akceptacji, mania imponowania czy podbojów erotycznych. Powstaje groźny sys- tem naczyń połączonych, w którym wielkie społeczności funk- cjonują na zasadach podobnych lub nawet identycznych jak mechanizmy patologicznej rodziny. Skrywanej smutnej diagnozie towarzyszy niespotykany wcześniej wzrost zapotrzebowania na usługi terapeutyczne, niestety, nie zawsze skuteczne. Ten rzekomo lepszy świat, ucy- wilizowany i bogaty, co czterdzieści sekund staje się areną sa- mobójstwa. Dlaczego? „Jeżeli Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni” (J 8,36). Absolutnie wolny jest tylko Bóg. Przychodzimy na świat w więzach grzechu pierworodnego z nieodpartą skłon- nością do zła. Otrzymaną od Chrystusa wolność „przechowuje- my w naczyniach glinianych” (por. 2 Kor 4,7). Kruchość gliny otrzeźwia nas i przypomina, że wymiary wolności, które z tru- dem osiągamy, współpracując z łaską, są stale zagrożone. 37 Mistrzowie życia duchowego porównywali nasze życie do fortecy oblężonej przez wroga. Z  odsieczą przybywa armia Boga, ale załoga twierdzy musi zrobić wypad wolności, by wyjść naprzeciw wyzwolicielskim siłom, przedzierając się przez pier- ścień szyków nieprzyjacielskich. Tak mamy modlić się o naszą wolność, a jednocześnie czynnie zaangażować w walkę. Nie je- steśmy bezradni. Naszym orężem jest siła, rozum i serce. Siła pomocna jest dla zabezpieczania wolności zewnętrznej nega- tywnej. Jednak sama siła nie wystarczy. Potrzebuje ona wsparcia inteligencji oraz miłości, inaczej będzie ślepa i bezmyślna, będzie odbierać wolność innym, aż wreszcie i ją samą czeka nieuchron- na klęska. Rozum jest mocniejszy od siły. Zdumiewająca jest fa- scynacja brutalną siłą w dobie fantastycznych zdobyczy techniki, dzięki którym słaby człowiek ujarzmia potężne żywioły. Inte- ligencja to nie tylko małe dziecko prowadzące wielkiego słonia za nos; rozumny człowiek ujarzmia wiatry i nurty rzek, przeko- puje ziemie i penetruje kosmos. Jedynie siła poddana rozumowi umożliwia postęp i sprzyja wolności. A w jaki sposób wolności służy miłość? Poprzez łączenie nas z innymi, dzięki czemu nasza siła zwiększa się o siłę drugich, a przede wszystkim o siłę Boga, bo Bóg jest miłością. Skłócona społeczność prędzej czy później pad- nie ofiarą wroga i utraci wolność, podczas gdy grupa ludzi kieru- jących się miłością będzie rosła w siłę i odeprze nieprzyjacielskie intrygi. Miłość może i chce połączyć nas z samym Bogiem i tu nie chodzi o sentymentalno-melodramatyczne przesłanie telenoweli, lecz o zachowanie przykazań, „albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie” (1 J 5,3). Aby zdobywać wewnętrzną pozytywną wolność, mu- simy nie tyle pokonać jakichś zewnętrznych wrogów, co 38 Aby zdobywać wewnętrzną pozytywną wolność, musi- my nie tyle pokonać jakichś zewnętrznych wrogów, co poznać i  pokochać siebie samych. poznać i  pokochać siebie samych. Brzmi to ładnie, lecz w  praktyce okazuje się zadaniem trudniejszym niż pokonanie baśniowe- go smoka. Wiedział to już św. Augustyn, gdyż mawiał: „Ludzie chodzą podziwiać szczyty gór i wzdęte fale morza, i szerokie nurty rzek, i prze- stwór oceanu, i  kręgi gwiezdne, a  siebie zaniedbują”. W  tym fatalnym zaniedbaniu tkwi źródło naszych problemów, dla- tego Kościół nieugięcie uczy: „Prawda, począwszy od prawdy o Odkupieniu, leżąca w samym sercu misterium wiary, jest (...) źródłem i regułą wolności, podstawą i miarą wszelkiego dzia- łania wyzwoleńczego. Otwarcie na pełnię prawdy zobowiązuje sumienie człowieka; winien on jej poszukiwać i być gotowym na jej przyjęcie, ilekroć pojawi się ona przed nim”7. Troska o  siebie jest dziś, niestety, zredukowana do wy- miaru czysto zewnętrznego. Zabiegi wizerunkowe mają na celu raczej oszukanie innych i łudzenie siebie niż dotarcie do wewnętrznej prawdy. Współczesny człowiek jest odwodzony dość skutecznie od drogi samopoznania ku bezdrożom bezkry- tycznego uwielbienia makijażu i maski. Każdego ranka troszczy się o swoje włosy, o przebranie, ale swojej duszy nie dotyka ani nawet jej nie budzi. Później idzie do pracy, by doskonalić silniki statków kosmicznych i samolotów, gdy tymczasem jego serce staje się wysypiskiem śmieci. Zaniedbanie hierarchii i propor- cji owocuje ignorowaniem wewnętrznego potencjału narzędzi 7 Kongregacja Nauki Wiary, Instrukcja o chrześcijańskiej wolności i wyzwoleniu, II, 3, 4. 39 Tymczasem droga poznania siebie nie jest ceniona, gdyż biegnie pod prąd, przeciw roztargnieniu, czyli roztar- ganiu, pod prąd paplaniny i gadulstwa, pod prąd szale- jących emocji i rozgrzanych zmysłów. miłości, jakimi są talenty oraz dary naturalne i  nad- przyrodzone. Mówiąc za Heschelem: „Nosimy w so- bie złoto Boga”, ale zamiast „wykuwać z  bezcennego kruszcu bramy królestwa”, gotujemy łańcuch poddaństwa i  zniewolenia. Formatuje nas matryca nowoczesności i postępu. Tymczasem droga poznania siebie nie jest ceniona, gdyż biegnie pod prąd, przeciw roztargnieniu, czyli roztarganiu, pod prąd paplaniny i  gadulstwa, pod prąd szalejących emocji i  rozgrzanych zmy- słów. „Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia (...)” (Mt  7,14). Jedynie najodważniejsi docierają do wyzwolicielskiej obojętności oraz wyzwolicielskiego wstrę- tu wobec zbędnego balastu bogactw świata i  tyranii rzeczy: „Wszystko mi wolno, (...) ale ja niczemu nie oddam się w nie- wolę (1 Kor 6,12). sobie Przesadna troska jedynie o  atrakcyjny wizerunek to kró- lestwo kłamliwej politury, która impregnuje nas przeciw łasce uzdrowienia i sprytnie odwraca uwagę od cichej epidemii, która nazywa się niewolą umysłu i emocji. To powszechne zjawisko skrycie wyniszczające wolność można porównać do podziemnej rzeki podmywającej fundamenty, na którą jednak nie zwraca się uwagi. W postępowych głowach roi się od strzępów rozmów, plotek, błahostek – „Generator newsów pozwoli Ci spreparo- wać śmieszną, aczkolwiek wyglądającą na autentyczną wiado- mość prasową o Tobie lub jednym z Twoich znajomych” – nie- mal całe życie oddane prądom, wiatrom i  rwącym potokom. 40 Czy potrafisz choć przez chwilę nie myśleć o niczym? Czy po- trafisz przerwać ten niekończący się hałaśliwy spektakl? Człowiek bezmyślny przestaje być właścicielem same- go siebie, swojej głowy, swoich emocji. Jego „chcę” nie ma siły sprawczej, nie zna swoich głębokich pragnień i nie rozwija zdol- ności decyzyjnych, jednak paradoksalnie zawsze realizuje jakiś program, gdyż tak zwana przestrzeń neutralna nie istnieje. Gdy ktoś wycofany nie podejmuje decyzji, to jednak automatycznie zdecydował, by oddać swój los w ręce nieznanych sprawców. Brak osobistego rozeznania i determinacji, aby forsować własny projekt życia, jest jednoznaczny z kapitulacją i zgodą na narzu- cenie projektu obcego. Może to być scenariusz rodzinny, poko- leniowy czy po prostu banalna kalka kulturowa. Chrześcijanin musi stawiać opór, być znakiem sprzeciwu, buntownikiem wobec nacisków i tyranii tego świata. Jeśli au- tentycznie kocha Jezusa i życie według ideału ewangelicznego, to jest dziś w gorszej sytuacji od opresji sprawiedliwego Lota, który „uginał się pod ciężarem rozpustnego postępowania ludzi nieliczących się z Bożym prawem – ten sprawiedliwy bowiem, mieszkając wśród nich, z dnia na dzień duszę swą sprawiedli- wą miał udręczoną przeciwnymi Prawu czynami, które widział i o których słyszał” (2 P 2,7-8). Nie będzie przesadą spostrzeżenie, że nowoczesne spo- łeczeństwo przekroczyło miarę zepsucia starożytnej Sodomy i Gomory; co więcej, to zepsucie często forsuje się jako normę oraz  wyższy etap ewolucji kulturowej i  cywilizacyjnej. Szko- dzisz sobie, ignorując przyczynę swojego złego samopoczucia i udręczenia ducha, których posiew płynie z propagandowych tub rwącym strumieniem bluźnierstw i  nieustanną reklamą 41 Człowiek wolny to ten, któ- ry kieruje się uświęconą wolną wolą, której gwaran- tem jest Stwórca. Wolny to znaczy samorządny, a  więc samodzielnie rządzący się własnym prawem, które od- najduje w swoim sercu jako odblask światła wiekuistego prawa Bożego. grzechu. Szkodzisz sobie, kiedy przykuty do ekranu bezmyślnie wystawiasz się na zniewagi i drwiny z twojej wiary i chrześci- jańskiej kultury. Ciśnienie modnych trendów zniewa- la, a  tego, kto nie podziela promowanej wizji, odrzuca. Człowiek wolny to ten, który kieruje się uświęconą wolną wolą, której gwaran- tem jest Stwórca. Wolny to znaczy samorządny, a  więc samodzielnie rządzący się własnym prawem, któ- re odnajduje w swoim sercu jako odblask światła wiekuistego prawa Bożego. Bóg nie przechowuje swego prawa na kamien- nych tablicach w niebiańskim instytucie archeologii i sztuki, ale sam jest tym prawem. Jako stworzeni na obraz i podobieństwo Boże nosimy w sobie ten Boski genetyczny kod, Boskie prawo. O taką naszą pamięć i świadomość niestrudzenie upominał się Jan Paweł II: „«Człowiek (...) może zwracać się do dobra tylko w sposób wolny». Ale o jakiej wolności tu mowa? Wypowiedź Soboru skierowana do ludzi współczesnych, którzy «wyso- ko sobie cenią wolność» i  «żarliwie o  nią zabiegają», ale czę- sto «sprzyjają jej w sposób fałszywy, jako swobodzie czynienia wszystkiego, co tylko się podoba, w tym także i zła», ukazuje im «prawdziwą» wolność: «Wolność prawdziwa (...) to szczególny znak obrazu Bożego w człowieku. Bóg bowiem zechciał pozo- stawić w ręku człowieka rady Jego (por. Syr 15,14), żeby Stwo- rzyciela swego szukał z własnej ochoty i Jego się trzymając, do- browolnie dochodził do pełnej i błogosławionej doskonałości”». 42 Jeśli istnieje prawo do poszukiwania prawdy na własnej dro- dze, to bardziej podstawowy w stosunku do niego jest ciążący na każdym człowieku poważny obowiązek moralny szukania prawdy i trwania przy niej, gdy się ją odnajdzie. To miał na my- śli kard. J.H. Newman, wybitny obrońca praw sumienia, gdy głosił z naciskiem, że «sumienie ma swoje prawa, ponieważ ma obowiązki»”8. Boimy się obowiązków i być może wciąż ciąży nam jarzmo legalizmu niczym Mojżeszowi monumentalne kamienie deka- logu. Musimy jednak pamiętać, że z niewoli prawa wyzwolił nas Chrystus, a Jego Duch „pozwala nam uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych” (Rz 8,19-21). Serce człowieka przypo- mina palimpsest, zatarty prastary zapis. Nie widać nic, jednak wystarczy nieco oliwy, a bezcenny tekst wyjdzie z ukrycia. Dla palimpsestu serca to Duch Święty jest owym tłustym namasz- czeniem wolności. On, Duch Prawdy, pomaga odkryć „dosko- nałe Prawo, Prawo wolności” (Jk 1,25) już „nie na kamiennych tablicach, lecz na żywych tablicach serc” (2 Kor 3,3). W  Duchu Świętym boży człowiek nie przeciwstawia sobie wolności i prawa, lecz wielbi z psalmistą: „Jakże miłuję Prawo Twoje (...)” (Ps 119,97). Witraż autentycznej wolności nabiera soczystych barw, powa- bu i zdecydowanego konturu jedynie wtedy, gdy przepuszcza intensywny strumień światła. Wolność prawdziwa (...) to szczególny znak obrazu Bo- żego w człowieku. 8 Jan Paweł II, Veritatis Splendor, II, 34. 43 Ćwiczenie 1 Gdzie jesteś? W sercu czy na jego obrzeżach? Wpisz twoje zajęcia, sprawy i zaangażowania ostatniego miesiąca w odpowied- nim polu („dymki”). Postaw znak + obok wersetów biblijnych, które zadecydowały o  twoich intencjach i  działaniu. Ćwiczenie wymaga skupienia, szczerości i odwagi. Oczyśćcie serca, ludzie o rozdwojonej duszy (Jk 4,8). Wejdźmy na nią ze szcze- rym sercem (Hbr 10,22). Kunktatorstwo, rozmyślne działania mające na celu przeciągnięcie czegoś wczasie, zwlekanie, ocią- ganie się z czymś. Albowiem z obfitości serca mówią usta (Mt 12,34). Człowiek dobry z dobrego skarbca serca wydobywa dobro (Łk 6,45). Umiłujcie czystym sercem jedni drugich (1 P 1,22). Szczerym i dobrym sercem usłyszawszy słowo, zachowują je (Łk 8,15). Chrystusa Pana miejcie w sercach waszych (1 P 3,15). Skrywany bunt, cicha apo- stazja. Oczyściwszy przez wiarę ich serca (Dz 15,8-9). Aby serca wasze były utwierdzone w nienagannej świętości wobec Boga (1Tes 3,13). Przymus wewnętrzny lub zewnętrzny. Maska. 44
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Wolność jest w Tobie
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: