Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00085 006624 13242986 na godz. na dobę w sumie
Wróć Alfiku - ebook/pdf
Wróć Alfiku - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 44
Wydawca: Zielona Sowa Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-265-0048-0 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dla dzieci i młodzieży
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Ewa nie posiada się z radości, gdy rodzice dają jej szczeniaka – Alfika. Piesek ją uwielbia: lubi być głaskany, śpi w jej łóżku i codziennie wita ją po powrocie ze szkoły, merdając ogonem. Niebawem jednak pojawia się inny nowy członek rodziny: maleńki braciszek Ewy, Sam. Nagle wszystkim zaczyna brakować czasu na opiekę nad Alfikiem, nie mówiąc o zabawie czy spacerach. Wkrótce piesek czuje się niechciany i samiuteńki...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Holly Webb Wróć, Alfiku! Holly Webb Ilustracje: Sophy Williams Przekład: Jacek Drewnowski ISBN: 978-83-265-0046-6 Dla Alice, Maksa i George’a Tytuł oryginału: Alfie all Alone Przekład: Jacek Drewnowski Redaktor prowadzący: Magdalena Tytuła Korekta: Ewa Wiąckowska Typografia: Stefan Łaskawiec Skład i łamanie: GF Project s.c. Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo Zielona Sowa 201(cid:17) Wszystkie prawa zastrzeżone Text copyright © Holly Webb, 2007 Illustrations copyright © Sophy Williams, 2007 ISBN(cid:26)฀(cid:28)(cid:26)(cid:27)(cid:16)(cid:27)(cid:22)(cid:16)(cid:26)(cid:25)(cid:21)(cid:22)(cid:16)(cid:28)(cid:22)(cid:28)(cid:16)(cid:21) Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o. ul. Cegielniana 4A, 30-404 Kraków tel./fax 12-266-62-94, tel. 12-266-62-92 www.zielonasowa.pl wydawnictwo@zielonasowa.pl Rozdział pierwszy – Ewciu, to ty włożyłaś to do wóz- ka? – spytała mama, ze zdziwie- niem patrząc na paczkę ryżowych ciastek. – Nie. Po co miałabym to robić? Wyglądają okropnie – skrzywiła się Ewcia. – Sama je wzięłaś, nie pamię- tasz? Powiedziałaś, że może miło bę- dzie je skubać, kiedy się źle poczu- 5 jesz. Ale założę się, że po nich czuła- byś się jeszcze gorzej. Mama westchnęła. – Pewnie masz rację – uśmiechnę- ła się przepraszająco do kasjerki, któ- ra czekała, aż zapłacą. – Przepraszam. Robię się trochę zapominalska. Dziewczyna uśmiechnęła się w od- powiedzi. – W porządku. Moja siostra jest w ciąży i w zeszłym tygodniu dwa ra- zy zapomniała kluczy do domu. Kie- dy ma pani termin? – Jeszcze dziewięć tygodni – wes- tchnęła mama Ewci. – Wydaje mi się, że czas płynie bardzo powoli. – Po- klepała się po ogromnym brzuchu. – Mamo, mogę iść poczytać ogło- szenia? – spytała dziewczynka. Te 6 rozmowy o ciąży już ją nudziły. Odkąd brzuch mamy wyraźnie się zaokrąglił, nieznajomi zaczęli zagadywać je na ulicy i wypytywać o dziecko. Za- wsze pytali Ewcię, czy się cieszy, że będzie miała braciszka albo sio- strzyczkę. Musiała się uśmiechać i mówić, że nie może się doczekać. Miała już tego dosyć. Rzeczywiście, nie mogła się doczekać, ale cała ta pa- planina działała jej na nerwy. Miała też niemiłe przeczucie, że po narodzi- nach dziecka będzie jeszcze gorzej. – Oczywiście, że możesz. Zobacz, czy ktoś nie sprzedaje jakichś rzeczy dla niemowląt. Może trafi się okazja? Dziewczynka cicho westchnęła. Czy mama naprawdę nie myślała już o niczym innym? Podeszła do dużej 7 tablicy z ogłoszeniami wiszącej za punktem obsługi klienta. Czasa- mi można tam było znaleźć naprawdę fajne rzeczy. Raz wypatrzyła ogłoszenie o sprzedaży niemal nowych rolek, z których ktoś zdążył wyrosnąć. Mogła sobie na nie pozwolić z kie- szonkowego i okazały się naprawdę świetne. Przejrzała oferty sprzedaży odkurzaczy i kosiarek, ogłoszenie dziewczyny gotowej zaopiekować się dzieckiem, a potem... aż zabrakło jej tchu z zachwytu. To ogłoszenie było większe od pozostałych i dołączono 8 do niego zdjęcie kosza pełnego prze- ślicznych białych piesków włażących na siebie nawzajem. Jeden z nich uśmiechał się do Ewci z łobuzerskim błyskiem w oku. SZCZENIĘTA RASY WESTIE CZEKAJĄ NA NOWE DOMY CENA UMIARKOWANA Ilona Wilak, tel. 790 295 561 Ewcia westchnęła z uwielbieniem. To szczenię było cudowne! Musiała pokazać je mamie. Obejrzała się na kasę. Mama rozglądała się za nią, więc dziewczynka pomachała, a po- tem pognała w jej stronę. – Chodź zobaczyć! Spodoba ci się. A w ogóle nie powinnaś sama tego 9 pchać, mamo, tata byłby zły – pomo- gła mamie z wózkiem, posyłając jej surowe spojrzenie. – Tata przesadza – zachichotała kobieta. – Na co mam patrzeć? – Wbiła wzrok w tablicę, próbując zrozumieć, co tak poruszyło jej córkę. – Nie kupimy trampoliny – powie- działa z uśmiechem. – Na pewno nie potrzebujemy też motorówki! – Nie, zobacz, chciałam ci tylko pokazać to śliczne zdjęcie. – Ewcia wskazała kosz ze szczeniętami. – Słodkie, prawda? – O tak, są cudne. Co to za rasa? Westie... – mama z namysłem przy- glądała się fotografii. – To dość małe psy, prawda? – zastanawiała się cicho. Dziewczynka skinęła głową. 10 – Zdaje się, że nasza sąsiadka, pani Nowak, ma takiego. Kajtek, koja- rzysz? Jest wspaniały. – Mhm – mama skinęła głową. – Dobra. Pewnie teraz będziesz ko- niecznie chciała dalej pchać ten wó- zek, co? A może chcesz iść przejrzeć czasopisma o zwierzętach? Znowu muszę iść do toalety – westchnęła te- atralnie. – Nie ruszaj się od regału z pismami, to potrwa tylko minutkę. Gdy tylko Ewcia odeszła, jej mama zaczęła pospiesznie grzebać w toreb- ce, szukając długopisu. Zapisała na- zwisko i numer telefonu z ogłoszenia o szczeniętach na paragonie z kasy, po czym ruszyła za córką. 11 Gdy jechały do domu, Ewcia wyglą- dała przez szybę, śniąc na jawie o szczeniętach. Nie miała pojęcia, że mama co jakiś czas na nią zerka. Przez ostatnie tygodnie rodzice mar- twili się, jak wpłyną na nią narodziny dziecka. W końcu osiem lat to sto- sunkowo późny wiek na nowe ro- dzeństwo. Dziewczynka wydawała się szczęśliwa, ale trudno było stwierdzić to z całą pewnością. Za- stanawiali się, co zrobić, żeby nie czuła się opuszczona, i zaledwie dzień wcześniej tacie przyszło do głowy, by kupić jej pieska. Mama nie była pewna, czy to dobry pomysł. – Czy tuż przed narodzinami dziecka nie zrobi się tu za duże za- mieszanie? – niepokoiła się. 12 – Mamy kilka tygodni. Chodzi o to, żeby Ewcia wzięła na siebie całą opie- kę nad pieskiem. Niech ma się czym zajmować, kiedy my będziemy opieko- wać się dzieckiem – tata Ewy był na- prawdę przekonany do tego pomysłu. Lubił psy i wiedział, że córka byłaby zachwycona szczenięciem. W końcu od trzech lat umieszczała pieska na pierwszym miejscu listy wymarzo- nych prezentów gwiazdkowych. Rodzi- ce zawsze mówili jej, że jest za mała. Mama uważała, że pies oznacza dużo dodatkowej pracy. Ale tata bardzo się starał ją przekonać, więc ten mały we- stie pojawił się w idealnym momencie. – O czym myślisz, Ewciu? – spyta- ła mama z uśmiechem. – Jesteś gdzieś daleko. 13
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Wróć Alfiku
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: