Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00131 011954 16924019 na godz. na dobę w sumie
Wspólna chemia - ebook/pdf
Wspólna chemia - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 168
Wydawca: Biblioteka Analiz Język publikacji: polski
ISBN: 83-89143-55-0 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> kultura, sztuka, media
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Autor 'Seansu', 'Ptakona', 'Ultra Montany', scenariuszy do wielu filmów, w tym do serialu 'Ekstradycja' w bezpretensjonalny sposób pisze o miłosci, zdradzie i pojednaniu.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Wspólna chemia Witold Horwath Wspólna chemia Jirafa Roja Warszawa 2006 © Copyright by Witold Horwath, 2006 © Copyright by Jirafa Roja, 2006 Korekta: Magdalena Rejnert Łamanie: Tatsu Zdj(cid:459)cia na okładce: Amanda Rohde | iStockphoto.com Druk: Drukarnia Naukowo-Techniczna Oddział PAP S.A. ISBN 83-89143-55-0 Wydanie I Warszawa 2006 Kiedy฀słyszę:฀seks,฀od฀razu฀myślę฀o฀Nim,฀przez฀największe฀ N,฀ o฀ moim฀ facecie,฀ moim฀ Adamie,฀ bo฀ nosi฀ biblijne฀ imię฀ pierwszego฀mężczyzny,฀pierwszego฀mojego฀mężczyzny,฀któ- ry฀pokazał฀mi฀raj.฀Andżelika฀mówi,฀że฀jestem฀nimfomanką,฀ bo฀powiedziałam฀jej,฀że฀number฀one฀przeżywam฀już,฀jak฀on฀ bierze฀prysznic;฀z฀łazienki฀dobiega฀szum,฀a฀ja฀wyobrażam฀ sobie฀ jego฀ ramiona,฀ brzuch,฀ i฀ włosy฀ okalające฀ słup฀ miło- ści,฀żywy฀posąg฀hinduskiego฀boga฀Lingi,฀a฀na฀nich,฀na฀tych,฀ włosach฀perlą฀się฀krople฀wody,฀jak฀poranna฀rosa฀na฀leśnym฀ poszyciu,฀a฀dalej฀uda,฀nie฀masz฀pojęcia,฀Andżela,฀jakie฀on฀ ma฀uda,฀kolana,฀stopy,฀arcydzieło฀natury,฀a฀nie฀jak฀ci฀chłop- cy,฀co฀cały฀czas฀biegają฀na฀siłownię฀i฀pakują,฀taki฀facet฀z฀si- łowni฀to฀w฀ogóle฀nie฀mój฀typ,฀może฀tobie฀się฀oni฀podobają,฀ różne฀są฀gusta,฀co฀nie?฀A฀w฀ogóle฀to฀na฀pewno฀nie฀wiesz,฀ co฀to฀takiego฀ten฀Linga฀i฀jego฀kult,฀no฀to฀sobie฀przeczytaj฀ w฀ostatnim฀„Stylu”,฀a฀może฀w฀„Cosmo”,฀wycięłam฀ten฀ar- tykuł,฀jak฀nie฀masz,฀to฀ci฀jutro฀przyniosę฀do฀szkółki.฀Jaka฀ tam฀ ze฀ mnie฀ nimfomanka,฀ jeśli฀ poza฀ nim฀ faceci฀ w฀ ogóle฀ na฀ mnie฀ nie฀ działają,฀ nawet฀ z฀ Kazikiem฀ z฀ Kultu฀ bym฀ się฀ nie฀przespała,฀ani฀z฀tym฀no…฀no฀co฀grał฀w฀tym฀filmie,฀na฀ którym฀byłyśmy฀w฀Multikinie,฀wiesz,฀o฀którego฀mi฀chodzi,฀ z฀nim฀bym฀też฀nie฀poszła฀do฀łóżka,฀a฀wiem,฀że฀laski฀szaleją฀ za฀nim฀na฀maksa.฀Poważnie:฀seks฀to฀dla฀mnie฀Adam.฀Mój฀ 5 mąż.฀I฀wcale฀nie฀dlatego,฀że฀wyznaję฀jakieś฀wartości฀chrze- ścijańskie,฀ bo฀ nie฀ wyznaję,฀ jestem฀ światłą,฀ nowoczesną,฀ ale฀po฀prostu฀—฀kocham฀go. Miałam฀to฀wielkie฀szczęście,฀że฀się฀spotkaliśmy฀wtedy,฀ w฀Jarosławcu,฀to฀było฀w฀wakacje฀po฀siódmej฀klasie;฀żeby฀mój฀ stary฀wiedział,฀że฀straciłam฀dziewictwo,฀chyba฀zlałby฀mnie฀ pasem,฀on฀ma฀takie฀poglądy฀i฀metody฀jak฀ze฀średniowiecza.฀ Bo฀matce฀to฀wisiało,฀w฀ogóle฀nie฀interesowała฀się,฀co฀robię,฀ nawet฀nie฀zauważyła,฀że฀nie฀nocuję฀w฀pensjonacie,฀gdybym฀ umarła,฀też฀by฀pewnie฀zorientowała฀się฀po฀trzech฀dniach. Andżela,฀ kiedy฀ on฀ bierze฀ z฀ półki฀ żel,฀ już฀ jestem฀ cała฀ mokra,฀tam฀w฀środku.฀A฀wiesz,฀jaki฀mam฀wtedy฀wyczulo- ny฀ słuch?฀ Normalnie฀ słyszę฀ jak฀ piana฀ obmywa฀ jego฀ ciało,฀ i฀ pragnę฀ być฀ wodą,฀ gąbką,฀ każdym฀ kosmetykiem,฀ którego฀ używa,฀jak฀one฀dać฀mu฀swój฀dotyk฀i฀zapach,฀i฀być฀wtartą,฀ wchłoniętą฀porami฀jego฀skóry,฀a฀teraz฀ręcznikiem฀chcę฀być,฀ bo฀słyszę,฀że฀już฀po฀niego฀sięgnął,฀za฀chwilę฀otworzy฀drzwi,฀ wyjdzie,฀a฀potem฀osiem฀kroków,฀policzyłam,฀tyle฀zawsze฀robi฀ od฀łazienki฀do฀sypialni,฀a฀każdy,฀to฀najbardziej฀wyrafinowa- na฀gra฀wstępna,฀co฀ja฀mówię,฀potem฀już฀nie฀potrzeba฀żadnej฀ gry,฀tymi฀jego฀ośmioma฀krokami฀w฀korytarzyku฀ja฀wchodzę,฀ wbiegam฀ na฀ szczyt,฀ rozumiesz,฀ Andżela?฀ To฀ jest฀ number฀ two,฀może฀faktycznie฀mam฀coś฀z฀nimfomanki,฀ale฀dla฀niego฀ mogę฀być฀wszystkim,฀nawet฀dziwką,฀zero฀zahamowań,฀tak฀ było฀od฀pierwszej฀nocy,฀tam฀w฀Jarosławcu… Za฀ szóstym฀ krokiem฀ Adama฀ wielki,฀ stary฀ zegar,฀ któ- ry฀odziedziczyli฀po฀jego฀dziadku฀i฀który฀stał฀w฀dużym฀po- koju,฀chociaż฀nijak฀nie฀pasował฀tam฀do฀pozostałych฀mebli฀ i฀wystroju฀w฀stylu฀Ikei฀—฀zakrztusił฀się฀kukułką.฀To฀ozna- czało,฀ że฀ jest฀ godzina฀ trzecia฀ dwadzieścia,฀ a฀ może฀ nawet฀ czterdzieści,฀bo฀i฀takie฀spóźnienia฀przytrafiały฀się฀starowi- nie.฀Adam฀otworzył฀drzwi฀sypialni,฀zrobił฀siódmy฀oraz฀ósmy฀ krok,฀po฀czym฀nachylił฀się฀nad฀Justyną.฀Miała฀kołdrę฀zsu- niętą฀do฀bioder฀i฀otwarte฀oczy. 6 —฀ Śpij,฀śpij฀—฀szepnął,฀zmieszany฀tym,฀że฀obudził฀żo- nę.฀Naprawdę,฀starał฀się฀brać฀prysznic฀cicho,฀potem฀na฀pal- cach฀przejść฀do฀sypialni,฀ale฀mała฀ma฀cholernie฀czujny฀sen,฀ jak฀kotek,฀jak฀królik;฀z฀przyjemnością฀pogłaskał฀policzki฀cie- płe฀ od฀ snu,฀ słodko฀ ogrzane฀ tam,฀ po฀ drugiej฀ stronie฀ jawy,฀ gdzie฀sam฀chciał฀się฀jak฀najprędzej฀znaleźć;฀po฀dniu,฀który฀ trwał฀blisko฀dwadzieścia฀godzin฀marzył,฀by฀zasnąć฀obok฀Ju- styny,฀przytulony฀do฀jej฀ciała. Pod฀zamkniętymi฀powiekami฀zobaczył฀monitor,฀a฀na฀nim฀ słupki฀cyfr,฀obrazujące฀wyniki฀sprzedaży฀za฀ostatni฀kwartał,฀do฀ drugiej฀trzydzieści฀ślęczeli฀nad฀tym,฀a฀jeszcze฀ta฀kretynka,฀Te- resa,฀zgubiła฀gdzieś฀umowy฀leasingowe…฀Poczuł฀dreszcz,฀po฀ którym฀świadomość,฀jak฀komputer฀bezpiecznie฀się฀wyłącza,฀ program฀zamknięty,฀ekran฀ciemny,฀do฀rana฀nie฀ma฀mnie. To฀śni฀się฀czy฀naprawdę?฀Justyna฀lekko฀potrząsa฀jego฀ra- mieniem.฀Słyszy฀jej฀głos: —฀ Adam,฀co฀jest฀nie฀tak?฀Pogadajmy… Chyba฀to฀jednak฀sen.฀Raczej฀na฀pewno.฀Justyna฀prze- cież฀nie฀używa฀takiego฀tonu.฀Ale฀na฀wszelki฀wypadek฀odpo- wiada,฀a฀może฀też฀tylko฀mu฀się฀śni,฀że฀odpowiada,฀w฀każdym฀ razie฀do฀Justyny฀dobiega฀jego฀mamrotanie: —฀ Wszystko฀okey.฀Śpijmy. —฀ Śpijmy,฀ śpijmy฀ —฀ powtórzyła฀ jak฀ echo,฀ i฀ w฀ tym฀ sa- mym฀momencie฀poczuła,฀że฀właśnie฀stała฀się฀echem,฀czyli฀ nikim,฀zupełną฀nicością฀i฀bezsensem฀wśród฀nocy,฀pustką,฀po- śród฀pustki,฀i฀aby฀czymś฀się฀wypełnić,฀przywołała฀wspomnie- nia.฀Najpierw฀to฀spod฀prysznica,฀choć฀nie฀ustalała฀kolejności,฀ samo฀przepchnęło฀się฀na฀pierwsze฀miejsce.฀Stała฀pochylona,฀ rozwartymi฀dłońmi฀wsparta฀o฀zimne,฀białe฀kafelki,฀i฀nie฀wi- dząc฀Adama,฀wszystkimi฀pozostałymi฀zmysłami,฀wszelką฀ko- mórką฀organizmu฀doznawała฀jego฀obecności฀za฀plecami,฀po- śladkami,฀kręgosłupem,฀który฀wił฀się฀w฀esach฀floresach,฀a฀wo- da,฀ciepła฀woda฀obmywała฀skórę,฀cały฀czas฀bowiem฀pieścił฀ją฀ prysznicem,฀także฀wtenczas,฀gdy฀oboje฀uklęknęli฀i฀promień 7 rozkoszy,฀ co฀ ją฀ przenikał,฀ stał฀ się฀ nieledwie฀ bolesny;฀ wtedy฀ dopiero฀odwróciła฀głowę฀i฀nie฀potrafiąc฀tak฀okręcić฀szyi,฀by฀ spotkały฀się฀ich฀usta,฀pocałowała฀go฀w฀policzek. —฀ Adam฀—฀powiedziały฀chórem฀wszystkie฀neurony฀jej฀ czternastoletniego฀ciała.฀A฀on฀uśmiechnął฀się. —฀ Wiedziałaś,฀że฀to฀ja?฀A฀gdyby฀to฀był฀inny฀facet…฀Na- wet฀się฀nie฀odwróciłaś,฀kiedy฀wszedłem. Wkurzył฀ją฀tym฀tekstem.฀Nawet฀w฀żartach฀nie฀znosiła฀ aluzji,฀że฀mogłaby฀to฀robić฀z฀innymi,฀albo฀że฀ma฀do฀seksu฀ takie฀podejście,฀jak฀niektóre฀koleżanki,฀co฀faktycznie฀potra- fiłyby฀stać฀pod฀prysznicem,฀tyłem฀do฀zasłonki฀i฀czekać,฀kto฀ pierwszy฀ją฀uchyli.฀Ale฀to฀nie฀ona,฀nie฀Justyna.฀Choć฀oczy- wiście฀jest฀nowoczesna฀i฀bezpruderyjna,฀co฀niestety฀ciągle฀ jeszcze฀ wielu฀ zacofanych฀ facetów฀ myli฀ z฀ kurestwem.฀ Na฀ przykład฀jej฀tata. I฀za฀przynależność฀do฀ciemnego,฀męskiego฀rodu,฀ugry- zła฀Adama฀w฀ramię,฀aż฀jęknął. —฀ Jeszcze฀raz฀coś฀takiego฀powiesz,฀to฀cię฀ugryzę฀gdzie฀ indziej! Lecz฀ zamiast฀ tego฀ pocałowała.฀ I฀ to฀ było฀ takie฀ niesamo- wite,฀takie฀cudowne,฀że฀Adamowi฀natychmiast฀naprężył฀się,฀ w฀ułamku฀sekundy,฀ledwie฀tylko฀musnęła฀go฀tam฀rozwartymi฀ ustami.฀Był฀twardy฀jak฀rączka฀prysznica,฀którą฀trzymała฀w฀dru- giej฀dłoni,฀kierując฀strumień฀na฀jego฀pępek฀i฀podbrzusze. Potem฀spróbowała฀odtworzyć,฀jak฀było฀pierwszy฀raz,฀tu,฀ w฀ich฀własnym฀mieszkaniu,฀jeszcze฀nie฀na฀tym฀tapczanie,฀ gdzie฀dzisiaj฀Adam฀śpi,฀a฀ona,฀by฀nie฀pójść฀na฀samo฀dno฀roz- paczy,฀ kurczowo฀ chwyta฀ się฀ wspomnień;฀ mieli฀ wtedy฀ tyl- ko฀materac฀i฀śpiwór฀na฀nim.฀I฀kilka฀poduszek,฀które฀kupi- ła฀dzień฀wcześniej฀na฀wagę,฀bo฀trafiła฀na฀wyprzedaż฀w฀Au- chan;฀i฀tych฀rolet฀w฀oknach฀także฀jeszcze฀nie฀mieli,฀to฀był฀ jej฀ pomysł,฀ żeby฀ zamontować,฀ i฀ koniecznie฀ niebieskie,฀ ta- ki฀ kolor฀ bowiem฀ nakazywały฀ zasady฀ feng฀ shui.฀ Lecz฀ owej฀ pierwszej฀nocy฀szyby฀były฀nieosłonięte฀i฀neon฀hotelu฀Forum฀ 8 rytmicznie฀pulsując฀robił฀im฀dyskotekę,฀i฀tak฀fajnie฀opali- zowały฀w฀jego฀świetle฀puste฀flaszki฀i฀kieliszki฀na฀parapecie,฀ bo฀godzinę฀wcześniej฀właśnie฀parapetówę฀skończyli.฀A฀kie- dy฀neon฀przygasał฀i฀ciemność฀zlepiała฀się฀nad฀nimi,฀pierw- szym฀ze฀zmysłów฀stawał฀się฀węch,฀kontemplowała฀więc฀za- pach฀świeżej฀farby,฀którego฀dawniej฀nie฀znosiła,฀bo฀któż฀lubi฀ wąchać฀farbę฀emulsyjną,฀ale฀teraz฀to฀ich฀mieszkanie฀było฀ pomalowane,฀toteż฀wdychała฀niby฀aromat,฀niby฀woń฀bzu฀na฀ randce฀w฀noc฀majową. Gdy฀skończyli฀się฀kochać,฀spytała,฀jak฀mu฀było.฀Powiedział,฀ że฀super.฀Jej฀też฀było฀super,฀lecz฀mimo฀to฀nie฀wiadomo฀skąd฀ja- kiś฀niepokój฀nagle฀się฀przyplątał.฀Dokuczliwy,฀narastający,฀cał- kiem฀jak฀te฀tramwaje,฀co฀właśnie฀zaczęły฀wyjeżdżać฀na฀miasto฀ i฀z฀metalicznym฀zgrzytem฀szlifowały฀nadranną฀ciszę. —฀ Pierwszy฀raz…฀kochałeś฀się฀z฀własną฀żoną฀—฀szep- nęła฀z฀tremą.฀Adam฀nie฀zrozumiał,฀w฀czym฀problem. —฀ Dla฀ mnie฀ jesteś฀ żoną฀ już฀ od฀ dwóch฀ lat฀ —฀ odrzekł฀ z฀charakterystyczną฀dla฀siebie฀prostotą,฀lecz฀to฀tylko฀wzmo- gło฀obawy฀Justyny.฀Tym฀bardziej,฀że฀była฀świeżo฀po฀całej฀ma- sie฀lektur฀na฀temat฀psychologii฀i฀seksuologii฀małżeństwa. —฀ Ale฀faceci฀wolą฀mieć฀kochanki฀niż฀żony.฀To฀ich฀bar- dziej฀ podnieca฀ —฀ powiedziała,฀ starając฀ się฀ nadać฀ głosowi฀ suche,฀beznamiętne฀brzmienie,฀bo฀niby฀jakie฀emocje฀może฀ w฀niej฀budzić฀ta฀oczywista฀prawda;฀nie฀po฀to฀jest฀oczytaną,฀ nowoczesną฀kobietą,฀żeby฀jak฀głupia฀gąska฀z฀Pcimia฀łkać,฀że฀ life฀is฀cruel. —฀ Zależy฀ jacy฀ —฀ zaoponował฀ Adam,฀ ale฀ Justyna฀ nie฀ dała฀się฀zwieść. —฀ Dwoje฀amerykańskich฀uczonych฀udowodniło,฀że฀męż- czyźni฀ mają฀ naturę฀ poligamiczną.฀ To฀ wynika฀ z฀ odmiennej฀ chemii฀ich฀mózgu.฀W฀Ameryce฀były฀robione฀bardzo฀ciekawe฀ badania฀na฀zwierzętach… Pamięta,฀że฀w฀tym฀momencie฀mąż฀zaczął฀się฀śmiać฀i฀nie฀ dał฀opowiedzieć฀o฀baranie,฀który฀może฀jedną฀owcę฀pokryć฀ 9 tylko฀siedem฀razy฀i฀nigdy฀więcej,฀choćby฀mu฀nałożyć฀worek฀ na฀łeb;฀Adam฀śmiał฀się,฀tramwaje฀zgrzytały,฀Justyna฀na฀se- rio฀się฀wkurzyła. —฀ I฀lezą฀potem฀do฀łóżka฀z฀byle฀wyciruchem฀—฀wyce- dziła฀nienawistnie,฀własnymi฀słowami฀streszczając฀wniosek฀ płynący฀z฀amerykańskich฀badań. Może฀chociaż฀teraz฀nie฀będzie฀się฀śmiał฀i฀przerywał฀jej฀w฀pół฀ słowa.฀Justyna฀z฀determinacją฀potrząsnęła฀śpiącym฀mężem. —฀ Posłuchaj,฀jesteśmy฀nowoczesnym,฀partnerskim฀mał- żeństwem. Odmruknął฀coś฀nieartykułowanego. —฀ Powiedz฀mi฀prawdę,฀jak฀przyjacielowi:฀masz฀kogoś? Efekt฀ przeszedł฀ jej฀ oczekiwania:฀ Adam฀ w฀ ułamku฀ se- kundy฀ poderwał฀ się฀ i฀ przyjął฀ pozycję฀ siedzącą.฀ Zupełnie,฀ jakby฀był฀na฀sprężynę. A฀potem฀jego฀nieprzytomny฀wzrok฀powędrował฀od฀nad- garstka฀do฀nocnej฀szafki,฀gdzie฀przed฀snem฀położył฀zegarek. —฀ O฀cholera,฀nie฀zadzwonił!฀—฀westchnął,฀a฀był฀w฀tym฀ bezmiar฀skargi฀i฀bezsilnej฀złości฀—฀na฀budzik,฀wczesną฀po- rę,฀krótki฀sen,฀nowy฀ciężki฀dzień.฀Na฀cały฀świat.฀Słysząc฀głos฀ męża,฀aż฀struchlała. —฀ Nie,฀dopiero฀czwarta,฀śpij฀—฀szepnęła฀i฀pogładziła฀go฀ po฀włosach.฀Natychmiast฀z฀powrotem฀osunął฀się฀na฀podusz- ki.฀Był฀taki฀słodki,฀taki฀dzieciak,฀kiedy฀spał.฀I฀te฀jego฀rzęsy.฀ Długie,฀cudowne,฀miała฀ochotę฀je฀całować,฀ale฀bała฀się,฀że฀ znów฀go฀obudzi. —฀ Tak฀ strasznie฀ cię฀ kocham฀ —฀ mówiła,฀ ale฀ już฀ tylko฀ w฀myślach.฀—฀I฀dlatego฀muszę,฀rozumiesz,฀muszę฀wiedzieć,฀ czy฀mnie฀nie฀zdradzasz! Kiedy฀rano฀próbował฀ją฀obudzić,฀zupełnie฀nie฀kontaktowała,฀ nie฀rozumiała,฀czego฀od฀niej฀chce,฀problem฀Ani฀i฀jej฀przed- szkola฀ przywaliła฀ gruba฀ warstwa฀ niewyspania฀ oraz฀ okrop- 10 nych฀myśli,฀co฀dręczyły฀do฀świtu,฀więc฀żadna฀córka฀nie฀ist- niała,฀ żadne฀ przedszkole,฀ a฀ tym฀ mniej฀ jakaś฀ tam฀ godzina฀ ósma,฀na฀którą฀należałoby฀ją฀odprowadzić.฀A฀zresztą,฀czy฀to฀ nie฀bezsens฀tłuc฀się฀z฀dzieckiem฀trzy฀przystanki฀autobusem,฀ jeśli฀Adam฀może฀ją฀podrzucić฀jadąc฀do฀firmy?฀Boże฀święty,฀ wielkie฀ tam฀ nadłożenie฀ drogi,฀ najwyżej฀ piętnaście฀ minut!฀ A฀ona฀przecież฀musiałaby฀wstać,฀umyć฀się,฀ubrać,฀no฀i฀ma- ke฀up฀jeszcze…฀nie,฀no฀chance,฀Adaś,฀ty฀ją฀odwieź!฀Chyba฀ nawet฀mu฀tego฀nie฀powiedziała,฀tylko฀wyjęczała฀w฀rozespa- nych฀myślach,฀tuląc฀się฀do฀poduszki฀i฀rozpaczliwie฀nacią- gając฀kołdrę฀na฀głowę;฀z฀ulgą฀przyjęła,฀że฀sobie฀poszedł,฀nie฀ stoi฀ nad฀ nią,฀ nie฀ gada,฀ nie฀ szarpie,฀ szlaban฀ zagradzający฀ piękną,฀szeroką฀autostradę฀snu฀podniósł฀się฀i฀Justyna฀po- mknęła฀tam฀sto฀mil฀na฀godzinę. Około฀ trzynastej฀ zadzwonił฀ Mietek;฀ na฀ szczęście฀ słu- chawka฀bezprzewodowego฀aparatu฀leżała฀na฀wyciągnięcie฀ ręki,฀nie฀musiała฀więc฀wstawać. —฀ Obudziłem฀cię?฀Sorry.฀Ale฀masz฀niesamowicie฀sek- sowny฀głos,฀kiedy฀jesteś฀taka฀rozespana… Mieciu฀ był฀ starszy฀ od฀ niej฀ dobre฀ pięć฀ lat฀ i฀ puszysty.฀ Stale฀ podkreślał,฀ jaki฀ jest฀ bogaty฀ z฀ domu฀ i฀ że฀ czeka฀ go฀ wielka฀kariera.฀Do฀tego฀jednak฀musi฀zrobić฀maturę,฀no฀bo฀ głupio,฀żeby฀prezes฀wielkiej฀spółki฀albo฀banku฀legitymo- wał฀się฀ukończoną฀podstawówką.฀Póki฀co฀pomagał฀bratu฀ w฀interesach,฀a฀dokładniej฀mówiąc฀stał฀przedpołudniami฀ za฀ ladą฀ jego฀ sklepu.฀ Zawsze฀ dobrze฀ ubrany฀ i฀ pachnący฀ drogimi,฀męskimi฀perfumami,฀na฀których฀punkcie฀miał฀ hopla.฀Kiedyś฀z฀Andżelą฀odwiedziły฀go฀tam,฀a฀on฀próbo- wał฀pochwalić฀się฀bratu,฀że฀są฀jego฀kochankami.฀Bo฀poza฀ wszystkim฀Mieciu฀to฀erotoman,฀a฀dokładnie:฀erotoman- -gawędziarz. —฀ Chciałbym,฀Justynko,฀żebyś฀budziła฀się฀co฀rano฀obok฀ mnie฀—฀kontynuował฀swój฀telefoniczny฀flirt. —฀ To฀niemożliwe,฀Mietku.฀Przecież฀wiesz,฀że฀mam฀męża. 11 Lubiła,฀ kiedy฀ faceci฀ ją฀ adorowali,฀ bo฀ mogła฀ wtedy฀ od- powiadać฀tym฀tekstem.฀A฀mało฀co฀sprawiało฀większą฀frajdę฀ niż฀chwalenie฀się,฀że฀jest฀mężatką;฀i฀to฀nie฀byle฀jaką,฀bo฀żo- ną฀samego฀Adama,฀najinteligentniejszego฀i฀najbardziej฀sek- sownego฀ faceta฀ w฀ całej฀ galaktyce.฀ Najchętniej฀ chodziłaby฀ z฀taką฀tabliczką฀na฀piersiach. —฀ A฀czy฀to฀przeszkadza?฀—฀Mietek,฀kiedy฀się฀denerwował,฀ zaczynał฀tak฀jakoś฀poświstywać฀nosem;฀nawet฀przez฀telefon฀da- ło฀się฀to฀słyszeć.฀—฀Przecież฀nie฀żyjemy฀w฀średniowieczu…฀Sa- ma฀mówiłaś,฀że฀masz฀na฀te฀sprawy฀nowoczesne฀poglądy. Jego฀teksty฀były฀jak฀na฀zamówienie.฀Wprost฀idealnie฀pa- sujące฀do฀ukochanych฀jej฀odpowiedzi. —฀ Posłuchaj,฀ja฀nie฀jestem฀z฀Adamem฀dla฀konwenansu฀ czy฀dlatego,฀że฀coś฀tam฀sobie฀przysięgliśmy฀przed฀ołtarzem.฀ Takie฀sprawy฀nie฀mają฀dla฀mnie฀znaczenia. Kiedyś฀trochę฀się฀bała,฀że฀dochowując฀małżeńskiej฀wier- ności฀może฀zostać฀nazwana฀mieszczką,฀kurą฀domestiką฀i฀di- nozaurem.฀Ale฀na฀szczęście฀przeczytała฀wywiady฀z฀kilkoma฀ sławnymi฀kobietami,฀które฀zgodnie฀twierdziły,฀że฀wierność,฀ jeśli฀wynika฀z฀miłości,฀wcale฀nie฀ośmiesza,฀a฀przeciwnie฀—฀ jest฀czymś฀pięknym.฀I฀tak฀byłaby฀wierna฀Adamowi,฀bo฀go฀ko- chała,฀to฀ją฀wszakże฀uspokoiło. —฀ Czyli฀ nie฀ mam฀ szans?฀ —฀ spytał฀ Mietek,฀ z฀ trudem฀ mieszcząc฀się฀w฀niby฀to฀żartobliwej฀konwencji. —฀ Możemy฀być฀przyjaciółmi฀—฀zaproponowała,฀bo฀na- gle฀przypomniało฀jej฀się,฀że฀pojutrze฀jest฀sprawdzian฀z฀geo- grafii,฀a฀Mieciu฀na฀pewno฀ma฀perfect฀porobione฀ściągi.฀Jed- na฀z฀tych฀jego฀gęsto฀zadrukowanych,฀małych฀kartek,฀w฀porę฀ podesłana,฀uratuje฀przed฀jedynką฀na฀semestr. —฀ Dla฀mnie฀to฀za฀mało฀—฀westchnął. Ten฀ton฀źle฀wróżył.฀Pod฀znakiem฀zapytania,฀i฀to฀wielkim,฀ stawiał฀rachuby฀na฀jego฀pomoc฀na฀sprawdzianie. —฀ Mietku,฀zapomnij.฀Jest฀tyle฀fajnych฀dziewczyn.฀Na฀przy- kład฀Edyta฀—฀Justyna฀ożywiła฀się฀nagle,฀bo฀poza฀wszystkim฀lubi- 12 ła฀swatać;฀inna฀rzecz,฀że฀nigdy฀nie฀udało฀się฀jej฀skojarzyć฀żadnej฀ pary,฀ale฀zawsze฀to฀frajda฀poznać฀ze฀sobą฀chłopaka฀i฀dziewczy- nę,฀a฀potem฀patrzeć,฀co฀z฀tego฀wyniknie. —฀ Co฀za฀Edyta?฀—฀zainteresował฀się฀Mietek. —฀ Moja฀koleżanka.฀Nie฀znasz.฀Ciągle฀szuka฀chłopaka฀ na฀stałe.฀Opowiadałam฀jej฀nawet฀kiedyś฀o฀tobie… To฀ ostatnie฀ było฀ o฀ tyle฀ prawdą,฀ że฀ kilka฀ dni฀ temu฀ we฀ dwie฀z฀Andżelą฀w฀przytomności฀tejże฀Edyty฀oplotkowywały฀ klasę,฀a฀najwięcej฀dostało฀się฀niejakiemu฀Mieczysławowi฀K.,฀ puszystemu฀erotomanowi. —฀ Ładna? —฀ W฀każdym฀razie฀faceci฀oglądają฀się฀za฀nią฀na฀ulicy. Już฀ zapomniała฀ o฀ sprawdzianie฀ z฀ geografii฀ i฀ bezinte- resownie,฀ całym฀ sercem฀ chciała฀ teraz฀ pomóc฀ Mietkowi,฀ a฀jeszcze฀bardziej฀Edycie,฀żeby฀wreszcie฀znalazła฀to,฀czego฀ szuka,฀a฀raczej฀—฀tego,฀którego฀szuka฀i฀już฀dłużej฀nie฀wypła- kiwała฀się฀przed฀nią฀po฀kolejnych฀zawodach. —฀ Umówię฀się฀z฀nią฀kiedyś฀po฀szkole฀i฀pójdziemy฀całą฀ paczką฀do฀pubu. —฀ Jesteś฀ekstra฀kumpela฀—฀powiedział฀Mietek.฀—฀Ale฀ wolałbym,฀żebyś฀była฀moją฀dziewczyną. —฀ Wiem฀ —฀ użyła฀ smutnego฀ tonu,฀ lecz฀ uśmiechnęła฀ się฀zadowoleniem.฀—฀Jesteś,฀Mietku,฀bardzo฀ciepłym฀i฀po- zytywnie฀energetycznym฀facetem.฀I฀bardzo฀cię฀lubię. Mówiła฀prawdę,฀bo฀nie฀potrafiła฀kłamać.฀Nawet฀dla฀ko- rzyści.฀Rzeczywiście฀tak฀Mietka฀w฀tej฀chwili฀odbierała฀i฀—฀ autentycznie฀ lubiła.฀ Niby฀ grubego,฀ pluszowego฀ misia,฀ do฀ którego฀można฀się฀przytulić.฀I฀żałowała,฀że฀Mieciu฀nie฀jest฀ nim฀ naprawdę,฀ i฀ niestety฀ —฀ przytulony฀ zachowa฀ się฀ cał- kiem฀inaczej฀niż฀pluszowy฀niedźwiadek. Powinna฀była฀już฀wstać,฀ale฀nie฀mogła฀się฀oprzeć,฀że- by฀ nie฀ zadzwonić฀ do฀ Andżeli.฀ Odebrała฀ jej฀ matka,฀ odęta฀ i฀oschła,฀jasne฀więc,฀że฀znowu฀się฀żarły. —฀ Koniec฀—฀powiedziała฀Andżela.฀—฀Podjęłam฀decyzję. 13 —฀ Wyprowadzasz฀się฀z฀domu?฀—฀spytała฀Justyna. —฀ Mam฀do฀wyboru฀—฀odcięcie฀przeszłości,฀albo฀nawrót฀ bulimii฀—฀Andżela฀mówiła฀to฀o฀wiele฀za฀głośno฀jak฀na฀po- trzeby฀ rozmowy฀ prowadzonej฀ przez฀ sprawne฀ telefoniczne฀ łącza,฀ale฀chodziło฀oczywiście฀o฀to,฀żeby฀matka฀w฀drugim฀ pokoju฀nie฀uroniła฀ani฀jednego฀słowa.฀—฀Dzisiaj฀znów฀całą฀ noc฀rzygałam.฀Mój฀psychoanalityk฀powiedział฀mi,฀że฀wpa- dłam฀w฀schizogenną฀pułapkę฀podwójnego฀wiązania.฀Rozu- miesz:฀ja฀ją฀jem,฀a฀później฀wyrzyguję฀z฀siebie. —฀ Kogo฀jesz?฀—฀spytała฀Justyna฀z฀niepokojem. —฀ Moją฀matkę.฀To,฀że฀nie฀karmiła฀mnie฀piersią฀wywo- łało฀we฀mnie฀do฀dziś฀nienasycony฀głód฀uczuciowo-emocjo- nalny.฀Ale฀to฀oczywiście฀chory,฀toksyczny฀związek… Andżela฀ zawsze฀ rzucała฀ takie฀ teksty฀ i฀ bardzo฀ prędko฀ wszyscy฀ w฀ szkole฀ odsunęli฀ się฀ od฀ niej.฀ To฀ zresztą฀ niespe- cjalnie฀jej฀przeszkadzało,฀dalej฀przez฀całe฀przerwy฀tokowała฀ o฀ swoich฀ traumach,฀ psychoanalizie,฀ a฀ ostatnio฀ coraz฀ czę- ściej฀o฀różnych฀wróżkach฀i฀egzotycznych฀wierzeniach,฀czym฀ była฀do฀szpiku฀kości฀zafascynowana.฀Potrzeba฀mówienia฀tak฀ była฀w฀Andżelice฀silna,฀że฀słuchacz฀w฀zasadzie฀się฀nie฀liczył,฀ a฀nawet฀—฀mogło฀go฀wcale฀nie฀być.฀Do฀takiej฀ostateczności฀ nie฀doszło฀wszakże,฀miała฀bowiem฀Justynę.฀Zawsze฀wierną,฀ cierpliwą,฀życzliwie฀zainteresowaną,฀której฀nie฀zrażał฀skraj- ny฀egocentryzm฀przyjaciółki,฀ani฀też฀jej฀image฀techno,฀ale฀to฀ tak฀okropnie฀techno,฀że฀aż฀zdawał฀się฀parodią฀stylu.฀Justyna฀ chwilami฀dochodziła฀do฀wniosku,฀że฀gdyby฀nie฀te฀wszystkie฀ dziwactwa฀z฀włosami,฀ciuchy฀jak฀obudowa฀cyborga฀i฀pstro- kacizna฀tatuaży,฀Andżela฀po฀prostu฀byłaby฀sobie฀szarą฀my- szą,฀jak฀jej฀matka฀—฀kobieta,฀za฀którą฀na฀pewno฀nigdy฀żaden฀ facet฀nie฀obejrzał฀się฀na฀ulicy. Ale฀lubiła฀ją฀i฀uważała฀za฀bliską฀przyjaciółkę.฀Tym฀bliż- szą,฀im฀bardziej฀wszyscy฀inni฀w฀klasie฀unikali฀i฀nie฀lubili฀An- dżeliki.฀Poczytywała฀to฀sobie฀wręcz฀za฀przedmiot฀dumy,฀że฀ ona฀jedna฀dorosła฀poziomem฀do฀rozmów฀o฀psychologii,฀re- 14 inkarnacji฀i฀długu฀karmicznym.฀Bez฀dwóch฀zdań฀one฀dwie฀ w฀klasie฀w฀najwyższym฀stopniu฀były฀uduchowione,฀czyli฀że฀ miały฀najstarsze฀dusze.฀Andżela฀pokazała฀jej,฀jak฀wiek฀du- szy฀się฀oblicza฀—฀trzeba฀przypisać฀literom฀imienia฀i฀nazwi- ska฀ odpowiednie฀ cyfry,฀ po฀ czym฀ zsumować.฀ I฀ chyba฀ jesz- cze฀przez฀coś฀podzielić,฀już฀dokładnie฀nie฀pamięta,฀w฀każ- dym฀razie฀wyszło,฀że฀taki฀na฀przykład฀Mietek฀jest฀od฀każdej฀ z฀nich฀dwa฀razy฀młodszy.฀A฀reszty฀klasy฀to฀nawet฀szkoda฀cza- su฀sprawdzać. —฀ No฀a฀co฀u฀ciebie?฀—฀spytała฀Andżela฀po฀dwudziestu฀ minutach฀mówienia฀wyłącznie฀o฀sobie;฀to฀i฀tak฀był฀postęp,฀bo฀ kiedyś฀w฀ogóle฀nie฀interesowała฀się฀sprawami฀przyjaciółki. —฀ Bez฀zmian฀—฀odpowiedziała฀smętnie฀Justyna. —฀ Kolejna฀noc฀bez฀seksu? Miała฀wrażenie,฀że฀słyszy฀w฀głosie฀Andżeli฀nutkę฀złośli- wej฀satysfakcji฀i฀zrobiło฀jej฀się฀przykro. —฀ Sama฀nie฀wiem.฀Może฀to฀moja฀wina฀—฀westchnęła. Na฀dźwięk฀słowa฀„wina”,฀Andżela฀niespodziewanie฀oży- wiła฀się. —฀ Pięknie!฀Bierz฀winę฀na฀siebie!฀Ja฀przez฀dwadzieścia฀ lat฀to฀robiłam…฀Wszystko,฀rozumiesz,฀wszystko฀było฀moją฀ winą:฀to,฀że฀ona฀ma฀wrzód฀żołądka,฀że฀musi฀na฀mnie฀pra- cować,฀że฀nie฀znalazła฀sobie฀chłopa,฀nawet฀to,฀że฀kondom฀ pękł฀i฀się฀urodziłam. Justyna฀wyobraziła฀sobie฀twarz฀jej฀matki,฀która฀słyszy฀to฀ wszystko฀przez฀akustyczną฀ścianę฀ich฀mieszkania฀w฀bloku,฀ i฀zawstydziła฀się฀—฀za฀Andżelę฀i฀za฀siebie,฀że฀uczestniczy฀ w฀takiej฀rozgrywce.฀Mój฀Boże,฀przecież฀teraz฀nie฀będzie฀mo- gła฀spojrzeć฀tej฀kobiecie฀w฀oczy!฀A฀na฀pewno฀natknie฀się฀na฀ nią฀w฀kuchni฀czy฀w฀przedpokoju.฀I฀to฀nie฀raz฀jeszcze,฀bo฀An- dżela฀tylko฀tak฀gada,฀ale฀oczywiście฀nigdzie฀się฀nie฀wypro- wadzi.฀Najwyżej฀na฀dwa,฀trzy฀dni,฀do฀jakiegoś฀faceta. —฀ I฀ dopiero฀ Jurek,฀ mój฀ psychoanalityk,฀ otworzył฀ mi฀ oczy.฀Dziewczyno,฀mówi,฀zrzuć฀ten฀garb!฀Nie฀ma฀winy,฀są฀ 15 tylko฀przyczyny.฀Kazał฀mi฀to฀napisać฀na฀kartce฀i฀powiesić฀ nad฀łóżkiem. —฀ Wiem฀—฀powiedziała฀Justyna฀—฀cała฀nasza฀kultura฀ przepojona฀jest฀pojęciem฀grzechu.฀To฀zasługa,฀w฀cudzysło- wie฀oczywiście,฀naszej฀religii. Gdy฀ to฀ mówiła,฀ a฀ ściśle฀ powtarzała฀ po฀ jednym฀ znajo- mym฀Adama,฀przyszło฀jej฀do฀głowy,฀że฀każda฀przesada฀jest฀ niedobra฀—฀faktycznie,฀księża฀na฀pewno฀przeginają฀z฀tym฀ grzechem,฀ale฀powiedzieć,฀że฀ludzie฀w฀ogóle฀nie฀są฀nicze- mu฀winni,฀to฀też฀przegięcie,฀tylko฀w฀drugą฀stronę.฀Na฀przy- kład฀—฀jej฀matka.฀Czy฀można฀mówić,฀że฀nie฀jest฀winna?฀Po฀ tym฀jak฀pograła฀z฀ojcem?฀A฀z฀nią,฀Justyną,฀własną฀córką,฀co฀ zrobiła?฀Jakie฀dzieciństwo฀jej฀zafundowała?฀I฀co?฀Nie฀ma฀ winy,฀ są฀ tylko฀ przyczyny?฀ A฀ pieprzyć฀ taką฀ filozofię!฀ Tylko,฀ w฀przeciwieństwie฀do฀Andżeli,฀ona฀nigdy฀swojej฀matce฀tego฀ nie฀wygarnie. Spojrzała฀na฀zegarek,฀była฀już฀14.30. —฀ Cholera,฀za฀godzinę฀musimy฀być฀w฀szkole!฀—฀prze- rwała฀przyjaciółce฀wpół฀słowa. To฀była฀bardzo฀dziwna฀zbieranina฀ta฀ich฀klasa;฀rozpiętość฀ wieku฀od฀siedemnastu฀do฀czterdziestu฀lat,฀i฀normalnie฀cały฀ przekrój฀społeczny฀—฀od฀takich฀prawie฀stuprocentowych฀in- teligentów,฀którym฀gdzieś฀na฀edukacyjnym฀szlaku฀powinęła฀ się฀noga฀po฀lud฀pracujący฀miast,฀a฀nawet฀i฀wsi;฀tych฀ostat- nich฀popularnie฀nazywano฀pszenno-buraczanymi.฀Natural- nie,฀więcej฀było฀kobiet,฀faceci฀bowiem฀nie฀zachodzą฀w฀ciążę฀ i฀dzieci฀nie฀rodzą,฀a฀co฀za฀tym฀idzie฀trochę฀im฀łatwiej฀zrobić฀ maturę฀o฀czasie฀w฀zwykłej฀szkole฀dziennej.฀Ci,฀którym฀mimo฀ to฀się฀nie฀udało,฀mieli฀na฀ogół฀jakąś฀przeszłość฀—฀alkoholową,฀ narkomańską,฀więzienną,฀taktownie฀nikt฀ich฀nie฀wypytywał.฀ No฀i฀oczywiście฀było฀też฀kilku฀zupełnych฀matołów,฀i฀to฀obojga฀ płci,฀co฀to฀liczyli,฀że฀może฀chociaż฀tutaj,฀gdzie฀płacą฀za฀naukę฀ z฀własnej฀kieszeni฀i฀gdzie฀wymagania฀są฀naprawdę฀minimal- ne,฀dostaną฀wreszcie฀ten฀papierek฀upragniony-wymarzony;฀ 16 nie฀tyle฀przez฀siebie,฀ile฀przez฀rodziców,฀którzy฀do฀końca,฀de- speracko฀ usiłowali฀ stworzyć฀ swym฀ trzydziestoletnim฀ pocie- chom฀lepszą฀szansę฀na฀starcie฀do฀kariery.฀Co฀pewien฀czas฀ ktoś฀ubywał,฀a฀to฀zwykle฀znaczyło,฀że฀wszedł฀w฀posiadanie฀ świadectwa฀maturalnego฀prostszym฀sposobem:฀zamiast฀mę- czyć฀się฀tu฀trzy฀razy฀w฀tygodniu,฀kupił฀je฀sobie฀na฀bazarze.฀Ju- stynie฀też฀kiedyś฀ktoś฀oferował฀taką฀fałszywkę,฀ale฀uczciwość฀ nie฀pozwoliła฀jej฀skorzystać.฀Zresztą฀lubiła฀chodzić฀do฀szkoły,฀ bo฀to฀co฀drugi฀dzień฀zapewniało฀nie฀tylko฀życie฀towarzyskie,฀ ale฀—฀co฀ważniejsze฀jeszcze฀—฀poczucie฀bycia฀w฀grupie,฀cze- go฀przez฀ostatnie฀lata฀strasznie฀jej฀brakowało.฀Bo฀w฀podsta- wówce฀należała฀do฀tych฀najbardziej฀lubianych฀przez฀klasę,฀ i฀to฀ze฀wzajemnością;฀rozpłakała฀się,฀kiedy฀ginekolog฀orzekł,฀ że฀ciąża฀jest฀zagrożona฀i฀wystawił฀zwolnienie฀do฀końca฀ro- ku…฀Zresztą฀i฀tak฀nie฀mogłaby฀się฀w฀szkole฀pokazać฀z฀brzu- chem,฀taki฀to฀u฀nas฀ciemnogród! Lekarz฀był฀przekonany,฀że฀to฀z฀lęku฀o฀dziecko฀ten฀płacz,฀ i฀zaczął฀pocieszać,฀mówiąc฀jakimi฀to฀doskonałymi฀środka- mi฀na฀podtrzymanie฀dysponuje฀dzisiaj฀medycyna;฀przerwa- ła฀mu:฀panie฀doktorze,฀ja฀muszę฀pójść฀do฀szkoły!฀Edytka฀nie฀ poradzi฀sobie฀sama฀z฀konkursem!฀Chodziło฀o฀to,฀że฀organi- zowały฀ z฀ Edytką฀ konkurs฀ na฀ najbardziej฀ oryginalny฀ ciuch฀ jesienny. Ale฀ oczywiście฀ potrafiła฀ wagarować,฀ i฀ dawniej฀ w฀ podsta- wówce,฀ i฀ teraz฀ też,฀ jak฀ chociażby฀ dzisiaj,฀ kiedy฀ bez฀ więk- szych฀ oporów฀ uległa฀ namowom฀ Andżeli,฀ żeby฀ zerwać฀ się฀ z฀fizyki.฀Po฀prostu฀miała฀wszystkiego฀potąd:฀najpierw฀ta฀noc,฀ kolejna฀bez฀seksu,฀za฀to฀pełna฀okropnych฀domysłów,฀potem฀ na฀komórce฀Adama฀cały฀dzień฀odzywała฀się฀poczta฀dźwięko- wa,฀a฀w฀firmie฀mówili,฀że฀gdzieś฀wyszedł,฀no฀i฀wreszcie฀że- nująca฀afera฀na฀polaku,฀czyli฀—฀gwóźdź฀do฀trumny. Babka฀ od฀ polaka฀ jak฀ zwykle฀ nadawała฀ teksty,฀ z฀ których฀ zrozumieć฀można฀było฀dokładnie฀zero;฀o฀jakichś฀strukturach฀ 17 przekazu,฀warstwach฀semiotycznych,฀semantycznych,฀nikt฀ w฀klasie฀tego฀nie฀kumał.฀I฀oczywiście฀wszystko฀czytała฀z฀kartki,฀ no฀bo฀jak฀inaczej?฀Żeby฀walić฀taki฀wykład฀z฀głowy,฀musiałaby฀ się฀chyba฀nauczyć฀na฀pamięć฀słownika฀wyrazów฀obcych. Opowiadała฀akurat฀o฀jakimś฀uczonym,฀który฀zajmował฀ się฀tymi฀warstwami฀se…฀se…,฀no,฀nieważne,฀gdy฀nagle฀coś฀ się฀w฀niej฀zawiesiło฀—฀zająknęła฀się,฀poczerwieniała฀i฀zamil- kła.฀I฀tylko฀słychać฀było฀szybki฀i฀taki฀nerwowy฀szelest฀tych฀jej฀ karteluszek,฀które฀wertowała,฀szukając฀dalszego฀ciągu฀wąt- ku.฀Wreszcie฀rozłożyła฀je฀na฀stole,฀jak฀karty฀w฀pasjansie,฀po฀ czym฀na฀chwilę฀wznowiła฀wykład,฀ale฀się฀okazało,฀że฀czyta฀ to฀już฀drugi฀raz.฀I฀wtedy฀Justyna,฀która฀siedziała฀na฀począt- ku฀rzędu,฀spostrzegła,฀że฀brakująca฀kartka฀jakimś฀cudem฀ leży฀akurat฀pod฀jej฀stolikiem. —฀ Pani฀profesor,฀chyba฀znalazłam! Ucieszona,฀ że฀ może฀ pomóc,฀ schyliła฀ się฀ i฀ w฀ kucki,฀ z฀oczami฀tuż฀nad฀podłogą฀przeczytała฀pierwsze฀zdanie: —฀ Ingarden฀ traktuje฀ utwór฀ literacki฀ jako฀ wielowar- stwową฀ strukturę,฀ gdzie฀ warstwą฀ pierwotną,฀ podstawową฀ jest฀struktura฀zgłosek,฀następnie฀całych฀wyrazów,฀a฀dalej…฀ Czy฀to฀ta฀kartka,฀pani฀profesor? —฀ Tak,฀tak฀—฀nauczycielka฀rozpromieniła฀się฀—฀bar- dzo฀pani฀dziękuję. Wtedy฀Justyna฀z฀kartką฀w฀dłoni฀podniosła฀się฀spod฀stoli- ka,฀a฀raczej:฀chciała฀się฀podnieść,฀tylko฀jakoś฀źle฀sobie฀skal- kulowała฀szerokość฀blatu฀i฀trasę,฀którą฀przebyć฀ma฀jej฀głowa.฀ Poczuła฀nagły,฀nie฀wiadomo฀skąd฀ból฀w฀potylicy฀i฀dopiero฀do- biegający฀z฀tyłu฀śmiech฀klasy฀uświadomił฀jej,฀co฀zaszło. —฀ Boże,฀nic฀się฀pani฀nie฀stało?฀—฀spytała฀nauczycielka฀ takim฀głosem,฀jakby฀to฀jej฀przydarzyło฀się฀stuknąć฀w฀głowę. —฀ Nie,฀ wszystko฀ jest฀ pod฀ kontrolą฀ —฀ podając฀ kartkę,฀ drugą฀ręką฀pocierała฀kontuzjowane฀miejsce.฀A฀potem฀od- wróciła฀się฀gwałtownie฀i฀ze฀złością฀spojrzała฀na฀rozbawione฀ twarze. 18 —฀ Bardzo฀śmieszne!฀—฀rzuciła฀zjadliwie.฀—฀Humor฀na฀ poziomie฀Pcimia฀Dolnego! Mietek,฀który฀siedział฀dwie฀ławki฀za฀nią,฀poczerwieniał฀ w฀tym฀momencie฀i฀zacisnął฀pięści,฀jakby฀chciał฀kogoś฀bić.฀ Cholera,฀żeby฀mogła฀cofnąć฀te฀słowa,฀ale฀—฀niby฀skąd฀mia- ła฀wiedzieć. —฀ Dlaczego฀mnie฀obrażasz? I฀ po฀ chwili฀ znów,฀ tylko฀ głośniej,฀ bardziej฀ histerycznie฀ i฀w฀dodatku฀w฀zupełnej฀ciszy,฀jaka฀nagle฀zapadła: —฀ Dlaczego฀mnie฀obrażasz? Świstał฀przy฀tym฀przez฀nos,฀jakby฀w฀każdej฀dziurce฀miał฀ upchnięty฀sędziowski฀gwizdek. —฀ A฀co?฀—฀jeszcze฀do฀końca฀nie฀ogarnęła฀sytuacji.฀—฀ Ty฀jesteś฀z฀Pcimia฀Dolnego? Mieciu฀wstał฀i฀wolno฀podszedł฀do฀niej,฀a฀jego฀usta฀wy- krzywiał฀ okropny,฀ sardoniczny฀ uśmieszek,฀ jakim฀ zapewne฀ seryjni฀ mordercy฀ obdarzają฀ swe฀ ofiary฀ tuż฀ przed฀ udusze- niem.฀Ze฀strachu฀usiadła฀i฀skuliła฀się฀na฀krześle. —฀ Posłuchaj,฀ mała฀ —฀ mówił฀ niby฀ to฀ normalnie,฀ lecz฀ w฀tym฀spokoju฀było฀coś฀z฀tykania฀bomby฀zegarowej.฀—฀Nie฀ ma฀żadnego฀Dolnego฀Pcimia,฀ani฀Górnego.฀Jest฀po฀prostu฀ Pcim!฀I฀ja฀się฀tam฀urodziłem!฀I฀jestem฀z฀tego฀dumny! —฀ Proponuję,฀ żebyście฀ może฀ porozmawiali฀ o฀ tym฀ na฀ geografii,฀okej?฀—฀nauczycielka฀nie฀bardzo฀wiedziała฀jak,฀ale฀ próbowała฀ratować฀sytuację.฀Mietek฀całkiem฀ją฀zignorował. —฀ Dziś฀przez฀telefon฀powiedziałaś,฀że฀mnie฀lubisz,฀że฀ jestem฀ciepły฀i฀takie฀tam฀duperele.฀Po฀co?฀Żeby฀potem฀bar- dziej฀zranić?฀Ach,฀jakie฀to฀dla฀was฀typowe… Baśka฀ z฀ ostatniej฀ ławki,฀ słysząc฀ że฀ przeszedł฀ na฀ licz- bę฀mnogą฀i฀generalnie฀czepia฀się฀kobiet,฀poczuła฀się฀nagle฀ z฀Justyną฀solidarna. —฀ Mietek,฀kurde,฀o฀co฀ci฀chodzi?฀Tak฀się฀mówi:฀z฀Pci- mia.฀Skąd฀dziewczyna฀miała฀wiedzieć,฀że฀się฀tam฀urodzi- łeś?฀Co,฀w฀dowód฀ci฀zaglądała? 19 —฀ Proszę฀o฀ciszę!฀—฀krzyknęła฀nauczycielka,฀nagle฀od- najdując฀się฀w฀swojej฀roli.฀—฀Jesteście฀chyba฀państwo฀doro- słymi฀ludźmi?! —฀ Ja฀tak฀—฀odparł฀Mietek.฀—฀Ale฀nie฀jestem฀pewien,฀ czy…฀wszyscy฀tu฀obecni. Chciał,฀by฀były฀to฀ostatnie฀słowa฀scysji,฀zgrabny฀bon฀mot฀ i฀żeby฀należały฀do฀niego,฀tak฀się฀jednak฀nie฀stało,฀afera฀trwa- ła฀dalej,฀role฀tylko฀się฀odwróciły:฀teraz฀on฀siedział฀na฀swoim฀ krześle,฀ona฀zaś฀stała฀nad฀nim,฀prosząc฀o฀wybaczenie,฀i฀żeby,฀ do฀cholery฀uwierzył,฀że฀z฀tym฀Pcimiem฀naprawdę฀był฀zbieg฀ okoliczności,฀ straszny,฀ okropny,฀ płakać฀ jej฀ się฀ chciało฀ nad฀ Mietkiem,฀ że฀ taki฀ zdołowany,฀ biedny,฀ jakieś฀ głupie฀ dziew- czyny฀musiały฀mu฀kiedyś฀dopiec,฀i฀to฀ostro,฀skoro฀w฀ten฀spo- sób฀zareagował;฀a฀teraz฀jeszcze฀ona฀pakuje฀mu฀szpilę,฀dopi- sując฀się฀do฀listy฀dręczycielek฀nieszczęsnego,฀grubego฀misia฀ z฀Pcimia.฀Boże฀mój,฀a฀gdybyż฀to฀ona฀z฀Pcimia฀była฀i฀ktoś฀ro- bił฀sobie฀z฀tego฀jaja?!฀Misiu,฀rozchmurz฀się฀—฀błagała,฀po- wstrzymując฀łzy,฀które฀nie฀pociekły฀także฀i฀dlatego,฀że฀mi- mo฀wszystko,฀gdzieś฀na฀marginesie฀współczucia฀zachowała฀ świadomość฀komizmu฀całej฀sytuacji. A฀im฀goręcej฀go฀przepraszała,฀tym฀bardziej฀Mieciu฀sta- wał฀się฀odęty฀i฀wyniosły.฀Krzywił฀się฀z฀niesmakiem฀albo฀oczy฀ wznosząc฀do฀nieba,฀czy฀raczej฀sufitu,฀skarżył฀się฀wzrokiem฀ Panu฀Bogu,฀że฀stworzył฀podobną฀idiotkę,฀Justyna฀wszakże฀ całą฀sobą฀przejęta฀tym,฀że฀wyrządziła฀mu฀przykrość,฀w฀ogóle฀ tego฀nie฀dostrzegała,฀i฀nie฀rozumiała฀zupełnie,฀czemu฀An- dżela,฀Baśka฀i฀jeszcze฀taka฀Kinga฀Paciorek฀odciągają฀ją฀od฀ Mietka,฀perswadując,฀żeby฀dała฀sobie฀z฀kretynem฀spokój. Trwało฀to฀aż฀do฀dzwonka,฀a฀w฀międzyczasie฀nauczyciel- ka฀dwa฀razy฀oświadczyła,฀że฀z฀taką฀klasą฀nie฀ma฀ochoty฀dłu- żej฀pracować,฀Baśka฀zaś฀zapowiedziała,฀że฀jutro฀kupi฀świa- dectwo฀na฀bazarze. —฀ Kurde,฀ tracę฀ tu฀ tylko฀ czas฀ na฀ uczenie฀ się฀ głupot,฀ a฀jeszcze฀ludzie฀zachowują฀się฀jak฀czubki!฀Mnie฀wystarczy฀ 20 że฀wiem฀jak฀zrobić฀odlew฀szczęki!฀A฀te฀warstwy฀semantycz- ne฀na฀cholerę฀mi?! Baśka฀ od฀ czterech฀ lat฀ zatrudniona฀ w฀ przychodni฀ jako฀ pomoc฀protetyka,฀nagle฀dowiedziała฀się,฀że฀jeśli฀chce฀praco- wać฀tam฀dalej,฀musi฀zrobić฀maturę.฀Tym฀różniła฀się฀od฀Ju- styny,฀która฀przychodziła฀tu฀bezinteresownie.฀Ale฀dziś฀obie฀ w฀równym฀stopniu฀miały฀dosyć. —฀ Boże,฀co฀za฀dzień!฀—฀jęknęła฀Justyna. —฀ To฀chodź฀ze฀mną฀na฀grupę฀—฀zaproponowała฀Andże- la.฀Żeby฀jednak฀pójść฀na฀grupę,฀musiały฀zerwać฀się฀z฀fizyki. Grupą฀określały฀skrótowo฀zajęcia฀psychoterapeutyczne,฀ które฀ organizowała฀ instytucja฀ o฀ szumnej฀ nazwie฀ Centrum฀ Terapii฀i฀Kreatywnego฀Rozwoju,฀a฀faktycznie฀wszystko฀dzia- ło฀się฀w฀małej฀salce฀na฀dziennym฀oddziale฀szpitala฀psychia- trycznego.฀Justyna฀teoretycznie฀uczestniczyła฀w฀tym฀od฀po- czątku,฀ ale฀ naprawdę฀ przyszła฀ dziś฀ dopiero฀ drugi฀ raz,฀ bez฀ entuzjazmu,฀za฀namową฀Andżeli,฀podobnie฀jak฀poprzednio.฀ Bo฀Andżela฀żadnej฀takiej฀imprezy฀w฀mieście฀nie฀odpuszcza- ła.฀Wszędzie,฀gdzie฀można฀było฀gadać฀o฀sobie,฀grzebać฀w฀so- bie,฀albo฀psy฀wieszać฀na฀matce,฀tam฀była฀pierwsza.฀Justyna,฀ owszem,฀też฀fascynowała฀się฀psychologią฀i฀duszą,฀zwłaszcza฀ swoją,฀ale฀akurat฀to฀miejsce฀i฀ci฀ludzie฀nie฀bardzo฀jej฀pasowa- li.฀Od฀dzieciństwa฀miała฀bowiem฀cholernie฀wrażliwy฀węch,฀ a฀zarówno฀terapeuta,฀jak฀i฀większość฀pacjentów฀to฀byli฀jacyś฀ niedomyci฀faceci,฀w฀ciuchach฀od฀miesięcy฀nie฀wypranych,฀ a฀dezodorant฀to฀chyba฀widzieli฀tylko฀w฀sklepie.฀A฀jeszcze฀ma- terace,฀na฀których฀siedziało฀się฀w฀kucki฀wydzielały฀zapach฀ zastarzałego฀potu฀i฀od฀tego฀normalnie฀ją฀mdliło. Po฀drugie฀wkurzało฀ją฀to฀całe฀dotykanie.฀Andżela฀mówi- ła,฀że฀w฀ten฀sposób฀realizuje฀się฀kontakt฀pozawerbalny.฀„Czy฀ mogę฀dotknąć฀twojego฀nosa?”,฀„Czy฀mogę฀dotknąć฀twojego฀ brzucha?”,฀albo฀ktoś฀leży฀na฀wznak฀z฀zamkniętymi฀oczami,฀ a฀wszyscy฀kładą฀na฀nim฀ręce.฀Justyna฀była฀pewna,฀że฀jedne- mu฀chłopakowi฀stał฀jak฀na฀weselu,฀kiedy฀dotykał฀jej฀brzucha.฀ 21 Zresztą฀potem฀przyczepił฀się฀do฀niej,฀nawijał฀jak฀psychiczny,฀ odprowadził฀do฀samego฀domu,฀gdzie฀od฀razu฀musiała฀wziąć฀ dwie฀pyralginy฀na฀ból฀głowy.฀Opowiadał฀zupełnie฀nieistotne฀ i฀nieciekawe฀zdarzenia,฀na฀przykład,฀że฀jechał฀rano฀autobu- sem,฀robił฀zakupy,฀albo฀coś฀w฀tym฀guście,฀a฀potem฀pytał฀się,฀ czy฀jego฀sposób฀opowiadania฀jest฀zajmujący.฀Jak฀zrozumiała฀ chciał฀ podnieść฀ poziom฀ swojej฀ towarzyskiej฀ atrakcyjności,฀ której฀rzeczywiście฀nie฀miał฀za฀grosz,฀i฀to฀był฀jego฀problem,฀ więc฀wymyślił,฀że฀na฀Justynie฀sobie฀poćwiczy. —฀ Biedny฀facet฀—฀ocenił฀Adam,฀gdy฀mu฀o฀tym฀opowie- działa. Wciąż฀miała฀w฀uszach฀jego฀monotonny,฀niekończący฀się฀ monolog,฀ale฀pyralgina฀zaczynała฀już฀dobroczynnie฀działać฀ i฀irytacja฀ustępowała฀przed฀współczuciem. —฀ Wiem.฀I฀bardzo฀mi฀go฀żal.฀Ale฀chyba฀nie฀potrafię฀mu฀ pomóc. —฀ A฀ty,฀Justynko,฀po฀co฀tam฀chodzisz?฀—฀spytał฀nagle฀ mąż.฀—฀Przecież฀jesteś฀normalna. Zaskoczył฀ją.฀Nie฀wiedziała,฀co฀powiedzieć.฀Jasne!฀No- gi฀ma,฀ręce฀ma,฀i฀w฀ogóle฀jest฀młodą,฀podobno฀bardzo฀ład- ną฀dziewczyną.฀Wszystko฀okej,฀powinna฀się฀cieszyć,฀skakać฀ do฀góry฀jak฀kangury,฀a฀nie฀łazić฀na฀mityngi฀świrów.฀Wtedy฀ pierwszy฀raz฀dotarło฀do฀niej,฀że฀Adam฀—฀chyba฀jej฀nie฀ro- zumie. Właśnie฀ten฀koleś,฀Leszek฀miał฀na฀imię,฀był฀dziś฀głów- ną฀osobą฀spotkania,฀to฀znaczy,฀wszyscy฀wspólnie฀mieli฀za- jąć฀się฀jego฀problemami.฀Usadzono฀go฀w฀kucki฀na฀środku,฀ chudego,฀mizernego,฀siatka฀niebieskich฀żył฀odcinała฀mu฀się฀ na฀ściągniętej฀skórze฀policzków,฀długie฀i฀niezbyt฀czyste฀wło- sy฀spadały฀na฀oczy,฀więc฀co฀chwila฀nerwowo฀je฀odgarniał,฀ a฀wtedy฀Justyna฀widziała฀jego฀wzrok฀—฀dziki฀wzrok฀pantery฀ w฀klatce,฀otoczonej฀przez฀gapiów. —฀ Nad฀czym฀chcesz฀pracować,฀Leszku?฀—฀spytał฀tera- peuta,฀czterdziestokilkuletni฀facet฀z฀wyglądu฀przypominający฀ 22
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Wspólna chemia
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: