Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00639 006697 11256396 na godz. na dobę w sumie
Wstęp do socjologicznej teorii własności - ebook/pdf
Wstęp do socjologicznej teorii własności - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Oficyna Naukowa Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-64363-45-0 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> socjologia
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Autor omawia główne teorie i pojęcia własności. Wśród proponowanych koncepcji na uwagę zasługują: pojęciowa jedność własności, społeczna dynamika własności oraz sprzeczność między legitymizacją a systemem własności.

Do niedawna własność nie była przedmiotem odrębnych, godnych uwagi opracowań socjologicznych, chociaż znaczenia własności nie sposób przecenić. Z tego choćby powodu książka Michała Kaczmarczyka, młodego socjologa, który w swoim dorobku ma już kilka znaczących publikacji, zasługuje na wyjątkową uwagę i zainteresowanie. l trzeba przyznać, że Autor sowicie odwzajemnia ciekawość poznawczą i oczekiwania czytelnika. Nie prowadzi go jednak prostą drogą po wydeptanych ścieżkach standardowych opracowań poświęconych własności, mimo że nazwiska, które przywołuje w kolejnych rozdziałach, są dobrze, a nawet bardzo dobrze znane w filozofii, w prawie, w naukach społecznych i w dziedzinach pokrewnych.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Projekt okładki i stron tytułowych Ireneusz Sakowski Redakcja Wanda Lipnik © Copyright by Oficyna Naukowa Warszawa 2006 Powielanie zawartych w książce tekstów, zarówno w całości, jak i we fragmentach, bez zgody wydawcy, stanowi naruszenie praw autorskich i jest karalne. Dotyczy to również tłumaczenia, wykonywania mikrofilmów i reprodukowania metodami elektronicznymi Podręcznik akademicki dotowany przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego ISBN 978-83-64363-45-0 OFICYNA NAUKOWA 00-533 Warszawa, ul. Mokotowska 65/3 tel. (022) 622 02 41, fax (022) 622 02 42 e-mail: oficyna.naukowa@data.pl www.oficyna-naukowa.com.pl Wydanie pierwsze Warszawa 2006 Objętość 20 ark. wyd. Nakład 1500 egz. Skład: Michał Swianiewicz ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Spis treści Andrzej Kojder: Przedmowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7 Wprowadzenie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 15 Rozdział pierwszy PROBLEM WŁASNOŚCI W TWÓRCZOŚCI MAXA WEBERA . . . . . . 27 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 29 Geneza i funkcje własności Legitymizacja własności a prawo natury . . . . . . . . . . . . . . . . 47 Rozdział drugi PARADOKSY WŁASNOŚCI . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 55 Problemy definicyjne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 57 Jedność własności . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 68 Dynamika własności . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 72 Własność w kontekście społecznym . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80 Własność w kontekście konstytucyjnym . . . . . . . . . . . . . . . . 106 Rozdział trzeci LEGITYMIZACJA WŁASNOŚCI . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 119 . . . . . 121 Socjologiczna krytyka pojęcia legitymizacji własności Racjonalność legitymizacji własności . . . . . . . . . . . . . . . . . . 133 Normatywna elastyczność własności . . . . . . . . . . . . . . . . . . 141 Legitymizacja własności a rola sędziego . . . . . . . . . . . . . . . 150 Rozdział czwarty INDYWIDUALNE PRAWO DO WŁASNOŚCI . . . . . . . . . . . . . . . . . . 156 Skutki zawłaszczenia pierwotnego (John Locke) . . . . . . . . . . 162 . . . . . . . . . . . . . 175 Dalsze problemy teorii indywidualistycznej ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 6 Spis treści Rozdział piąty GENERALNE PRAWO DO WŁASNOŚCI . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 200 Generalne prawo do własności w filozofii Hegla . . . . . . . . . . 201 Własność a rewolucja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 217 Rozdział szósty ŹRÓDŁA SOCJOLOGICZNEJ TEORII WŁASNOŚCI . . . . . . . . . . . . 234 Własność a porządek moralny (Émile Durkheim) . . . . . . . . . 236 Własność a emocjonalne podłoże prawa (Leon Petrażycki) . . 259 Własność jako sprzężenie strukturalne (Niklas Luhmann) . . . 275 Podsumowanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 295 Bibliografia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 300 Indeks osób . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 316 Indeks rzeczowy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 320 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Przedmowa Gdyby przyjąć, że pojęciami szczególnie doniosłymi w socjo- logii są te, które najczęściej występują w podręcznikach socjo- logii i zajmują najwięcej miejsca w słownikach socjologicznych, a także najczęściej pojawiają się w wykładach z historii myśli so- cjologicznej, to okazałoby się, że w pierwszej kolejności są nimi: społeczeństwo, kultura, interakcja, klasa społeczna, rodzina, ru- chliwość społeczna, sprawiedliwość, zmiana społeczna. Do pojęć, którymi socjologowie nieco rzadziej się posługują, należą: war- tość, władza, państwo, ideologia, religia, konflikt społeczny, po- stęp, cywilizacja, własność. Liczba opracowań, monografii, roz- praw, studiów i artykułów, które ilustrują zagadnienia określane przez te pojęcia czy też, jak niektórzy je nazywają, kategorie teo- retyczne, jest we współczesnej socjologii polskiej i zagranicznej olbrzymia. Z jednym wszelako wyjątkiem, z wyjątkiem problema- tyki dotyczącej własności. Do niedawna nie była ona przedmiotem odrębnych, godnych uwagi, opracowań socjologicznych, chociaż znaczenia własności — nie tylko w socjologicznej teorii i empirii — nie sposób przecenić. Z tego choćby powodu książka Michała Kaczmarczyka, młodego socjologa, który w swoim dorobku ma już kilka znaczących publikacji, zasługuje na wyjątkową uwagę i zainteresowanie. I trzeba przyznać, że autor sowicie odwzajem- nia ciekawość poznawczą i oczekiwania czytelnika. Nie prowa- dzi go jednak prostą drogą, po wydeptanych ścieżkach standar- dowych opracowań poświęconych własności, mimo że nazwiska, które przywołuje w kolejnych rozdziałach, są dobrze, a nawet bar- dzo dobrze znane w filozofii, w prawie, w naukach społecznych i w dziedzinach pokrewnych. Główny cel poznawczy, który stawia sobie Autor, jest bardzo ambitny. Chce mianowicie znaleźć odpowiedź na pytanie: Jak jest ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 8 Przedmowa możliwa społeczna instytucja własności? Odpowiada na nie — mówiąc w największym skrócie — następująco: Instytucja własno- ści jest możliwa, po pierwsze, dzięki jej legitymizacji, a po drugie, dzięki istnieniu systemu własności. Między systemem własności a legitymizacją własności istnieje strukturalna sprzeczność, tj. za- leżą one od siebie i nawzajem się negują. Aby dojść do wyjaśnienia owej sprzeczności czy też — innymi słowy — społecznej paradoksal- ności własności, Autor omawia spory dotyczące definiowania wła- sności i sposoby uzasadniania własności. Prowadzi go to do wy- różnienia dwóch paradygmatów: indywidualistycznego i egalita- rystycznego uzasadnienia własności. Krytyka tych paradygmatów ujawnia, że wiedza dotycząca systemu własności nie wystarcza do sformułowania teorii własności. Racjonalność systemu własności jest zupełnie inna, jak dowodzi Autor, niż racjonalność legitymiza- cji własności. System własności jest zorientowany na sprawiedliwą alokację dóbr, legitymizacja własności ma natomiast charakter aksjologiczny. Jest ona dokonywana ze względu na akceptację wartości, które urzeczywistniają normy własności, a jej podstawą jest typ więzi społecznej, albowiem własność jest prawem tworzą- cym ogólną i abstrakcyjną więź między osobami należącymi do danej wspólnoty prawnej. Czynnikiem sprawczym legitymizacji własności jest prawo, to ono kształtuje więź społeczną, postawy społeczne i motywacje. Wybrane aspekty teorii Émile’a Durkhe- ima, Leona Petrażyckiego i Niklasa Luhmanna można, zdaniem Michała Kaczmarczyka, potraktować jako podstawowe źródła so- cjologicznej teorii własności. W każdej z nich zawarta jest bowiem częściowa odpowiedź na nie rozstrzygnięte przez Maxa Webera py- tanie, w jaki sposób dochodzi do legitymizacji własności, łącznie zaś składają się one na odpowiedź komplementarną. Wykorzystu- jąc teorię Luhmana Autor twierdzi, że w nowoczesnych społeczeń- stwach zróżnicowanych funkcjonalnie wyodrębniają się systemy prawa, gospodarki i polityki, które są ze sobą strukturalnie sprzę- żone i funkcjonalnie się do siebie dostosowują. Cały ten skomplikowany i erudycyjny tok wywodów dopro- wadza Autora do sformułowania głównych, jak je nazywa, twier- dzeń socjologicznej teorii własności. Pomijając ich rozbudowaną wersję, która zawarta jest w „Podsumowaniu” książki, głoszą one, ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Przedmowa 9 w skróconym zapisie, że: 1) legitymizacja i system własności są niewspółmierne; 2) legitymizacja własności ma charakter aksjo- logiczny; 3) podstawą legitymizacji własności nie jest stosunek człowieka do rzeczy, lecz typ więzi społecznej; 4) prawo jest czynnikiem sprawczym legitymizacji własności; 5) własności nie można uzasadnić a priori. Zarówno sformułowane twierdzenia, jak i rozległość podję- tej problematyki, bogactwo wykorzystanej literatury oraz wnikli- wość analityczna i umiejętności syntetyczne sprawiają, że książka Michała Kaczmarczyka jest dziełem ze wszech miar imponującym i godnym uważnej lektury. Wnikliwy czytelnik przekona się, że struktura książki jest głęboko przemyślana i podporządkowana postawionemu celowi poznawczemu i teoretycznemu. Dojdzie też zapewne do przekonania, że wybór zagadnień szczegółowych i ich drobiazgowa częstokroć analiza są na bardzo wysokim poziomie. Można przeto przewidywać, że za sprawą pionierskich rozważań Michała Kaczmarczyka dokonany zostanie w polskiej literaturze socjologicznej znaczny postęp w rozumieniu skomplikowanej pro- blematyki własności, jej społecznej legitymizacji i związków wła- sności z innymi dziedzinami życia społecznego. Oczywiście nie każdy czytelnik znajdzie w książce odpo- wiedź na nurtujące go pytania i zapewne nie wszystkie argumenty autora zostaną uznane za wystarczająco uzasadnione. Być może niejeden czytelnik będzie też miał wątpliwości, czy trafne jest — z punktu widzenia wiedzy socjologicznej — szczegółowe przed- stawienie koncepcji własności Locke’a i Hegla, pominięcie zaś zagadnienia własności w społecznościach przedpiśmiennych i ko- czowniczych, znanych chociażby z twórczości Bronisława Malinow- skiego i Feliksa Grossa. Notabene wątek ten parokrotnie jakby sam się Autorowi narzucał. Przedstawiony zostaje np. nakreślony przez Johna Locke’a obraz stanu natury i zadane w związku z tym pytanie: W jaki sposób legitymizowane były prawa własności przed wprowadzeniem pieniądza? Pytanie to nie kieruje jednak Autora w stronę ustaleń poczynionych przez etnologów i antro- pologów prawa. Inna kwestia, która nasuwa się w trakcie lektury książki, dotyczy tzw. własności socjalistycznej. Czy socjologiczna teoria własności nie powinna obejmować, albo co najmniej sy- ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 10 Przedmowa gnalizować, wielkiego historycznego eksperymentu z własnością w państwach tzw. realnego socjalizmu? A nadto, co nowego dla problematyki własności i teorii własności wynika z dokonujących się procesów prywatyzacji i reprywatyzacji oraz powstania rozle- głych obszarów tzw. szarej strefy i powszechności zjawiska korup- cji? Nie jest również pozbawione podstaw przypuszczenie, że za- miast egzegezy fragmentów pism Hegla na temat wolności i wła- sności niejeden socjolog chętniej przeczytałby komentarz Autora książki do współczesnych res incorporales, czyli przedmiotów nie- zmysłowych, takich jak akcje, obligacje, konta bankowe, patenty, licencje, prawa autorskie, a także chciałby poznać jego stanowi- sko w sprawie współczesnych rex extra commercium, czyli rzeczy pozahandlowych, takich jak terytorium kraju, ulice miast, parki narodowe, zabytki itp. 1 Trudno oczekiwać, by w książce mającej w tytule słowo „wstęp” znajdowały się odpowiedzi na takie i podobne pytania do- tyczące różnych aspektów i kategorii własności oraz jej przekształ- ceń w dobie nowożytnej. Jej doniosłość polega przede wszyst- kim na tym, że jest pierwszą w polskiej literaturze socjologiczną pracą, która tak głęboko i z dużą dozą samodzielnej, twórczej konceptualizacji ukazuje złożoność i wieloaspektowość proble- matyki własności. Poza konsekwentnym tworzeniem uzasadnień dla głównej tezy rozprawy i obudowywaniem jej kolejnymi war- stwami komentarzy, Michał Kaczmarczyk stawia wiele istotnych kwestii, czyni wiele interesujących spostrzeżeń i odważnie formu- łuje sporo twierdzeń ogólnych. Zarówno jego erudycja, jak i inwen- cja twórcza są najwyższej próby. 1 Szczególnym typem własności, charakterystycznym dla współczesnej doby, o której Autor właściwie się nie wypowiada, jest własność intelektualna. Po- wstała Światowa Organizacja Własności Intelektualnej (zob. www.wipo.int) , dzia- łają stowarzyszenia właścicieli własności intelektualnej (zob. www.ipo.org), utwo- rzone zostały rządowe biura własności intelektualnej (zob. np. www.iponz.govt.nz; www.ipos.gov.sg), istnieją cyfrowe biblioteki własności intelektualnej (zob. www. wipo.int/pdl/eng). ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Przedmowa 11 Wypada także podkreślić, że koncepcje wybitnych socjolo- gów i myślicieli o olbrzymim, wielotomowym częstokroć dorobku Autor przedstawia bardzo kompetentnie i treściwie, co bynajmniej nie oznacza, że w sposób bezdyskusyjny. Zapleczem, jeśli tak można powiedzieć, Wstępu do socjologicznej teorii własności jest stos różnorodnej literatury socjologicznej, filozoficznej i po- krewnej oraz narosłych wokół niej przez dziesięciolecia komen- tarzy. Aby tę bogatą literaturę i komentarze do niej poznać i z powodzeniem wykorzystać, Autor musiał zadać sobie wiele trudu oraz wykazać się ogromną dociekliwością, wnikliwością i wybitną wyobraźnią socjologiczną. Trud ten i towarzyszące mu talenty przyniosły zamierzony rezultat. Refleksje Michała Kaczmarczyka są znaczącym wkładem do stworzenia „wielowymiarowej socjolo- gicznej teorii własności” uwzględniającej społeczne funkcje wła- sności i jej legitymizację, instytucje prawne i pozaprawne stojące na straży własności, struktury wytwarzane przez różne kategorie własności, praktyki społeczne, które własność utrwala, a także związki własności z typami władzy politycznej. Najkrócej mówiąc, socjologia polska wzbogaciła się o książkę potrzebną, oryginalną i wartościową. Andrzej Kojder ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Pamięci mojego Dziadka Grzegorza Kasprzaka ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Wprowadzenie Angielski prawnik i polityk William Blackstone napisał ponad dwieście lat temu, że „nic nie porusza tak bardzo ludzkiej wy- obraźni i ludzkich uczuć jak prawo własności” (2002, t. 2, s. 2). Doświadczenia XIX i XX w. każą nam przypomnieć sobie te słowa, tym bardziej że przyszłość własności rodzi wiele nowych i obaw, i nadziei. Zjawisko własności sięga czasów tak dawnych, że można odnieść wrażenie, iż zawsze towarzyszyło ludzkim wyobrażeniom o rzeczywistości złożonej ze zwierząt, roślin, rzeczy i różnego ro- dzaju form energii. Dziś w coraz większym stopniu dotyczy też dóbr intelektualnych, tak więc niewiele już chyba pozostało rze- czy, których nie można by zawłaszczyć. Nawet prawo człowieka do własnego ciała, które własnością nie jest, skonstruowane jest analogicznie jak prawo do posiadania rzeczy. A jednak, pisze Ste- phen Munzer (1990, s. 15), każdy z pewnością potrafi wyobrazić sobie świat bez własności. Wyglądałby nadal tak jak wygląda: sta- łyby domy, rosły drzewa i jeździły samochody. Mimo to czuliby- śmy się inaczej. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że istnienie wła- sności zasadniczo zmienia sposób doświadczania rzeczywistości, a co za tym idzie, wpływa na ludzkie zachowania. Własność nie jest wprawdzie wewnętrzną cechą przedmiotów, bo gdy mówimy o domu lub książce, że jest czyjąś własnością, to chodzi nam o ce- chę społecznie tym przedmiotom przypisaną, jednak wydaje nam się ona tak oczywista i konieczna, że myśl o świecie bez własności budzi przerażenie. Dla każdego, kto zetknął się z podstawami prawa cywilnego, stwierdzenie, że grunt, pieniądze czy prawa autorskie stanowią własność, jest uproszczeniem; są to bowiem jedynie przedmioty własności, która jest prawem podmiotowym. Prawo to można roz- ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 16 Wprowadzenie poznać obserwując zachowanie ludzi: respekt okazywany przed- miotom jest pochodną respektu, jakim darzymy właścicieli. Re- spekt ten możliwy jest jednak tylko pod pewnymi warunkami: po pierwsze, jeśli potrafimy zidentyfikować przedmiot własności jako należący do określonego właściciela, to znaczy jeśli możemy określić, kto jest podmiotem interesującego nas prawa (własność bez właściciela nie miałaby sensu); po drugie, jeśli wiemy, w jaki sposób powstaje owo prawo, a więc potrafimy zidentyfikować mo- ment, od którego zobowiązani jesteśmy do respektu wobec rze- czy; po trzecie, jeśli wiemy, jakie są granice uprawnień właściciela. Spójne i spójnie uzasadnione określenie genezy, podmiotów i gra- nic własności nazywać będę systemem własności. Już na początku trzeba wyraźnie podkreślić, że własności nie można sprowadzać do faktycznego władztwa nad rzeczą, to bowiem nazywamy posiadaniem. Posiadanie, choć nie jest toż- same z własnością, jest z nią ściśle związane. Do posiadania bo- wiem w pierwszej kolejności uprawnia własność lub określonego rodzaju czynności prawne wykonane przez właściciela 1. Chociaż więc własność istnieje poza rzeczami stanowiącymi jej przedmiot, to określa sposób posługiwania się tymi rzeczami. Dzieje się tak, ponieważ ma ona charakter normatywny i jako norma przejawia się w praktyce społecznej. Przez normę społeczną rozumiem tech- nikę lub zasadę postępowania służącą reprodukcji praktyk spo- łecznych (Giddens, 2003, s. 55–68). Własność, wpisana w rutynę codziennego życia, może się wydawać nader oczywista, a pytanie o jej uzasadnienie — krępujące. Czy może jednak być coś bardziej „nieoczywistego” niż prawo bezwzględnego pozbawienia wszyst- kich innych możliwości korzystania z rzeczy? Od początku więc na plan pierwszy wysuwa się problem, w jaki sposób coś tak nie- oczywistego jak własność mogło stać się tak oczywiste? Jak jest możliwe społeczne uzasadnienie (legitymizacja) własności? 1 Niejednokrotnie podkreśla się, że związek ten jest jeszcze silniejszy i bar- dziej wieloaspektowy. Por. choćby Andrzej Stelmachowski (1958, s. 33–41 oraz 94–155; 1998, s. 179–180). Autor ten zwraca uwagę, że posiadanie wymaga szcze- gólnego podkreślenia ze względu na to, że własność, wbrew formule Iheringa, nie wyczerpuje się w swych funkcjach ekonomicznych; może przynosić korzyść spo- łeczeństwu nie przynosząc dochodów (przykładem mogą być przedsiębiorstwa użyteczności publicznej). ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Wprowadzenie 17 W niniejszej książce stawiam pytanie jeszcze ogólniejsze: Jak jest możliwa społeczna instytucja własności? Moja odpowiedź brzmi: Instytucja własności jest możliwa, po pierwsze, dzięki jej legitymizacji i, po drugie, dzięki istnieniu systemu wła- sności. Oba te pojęcia są wewnętrznie spokrewnione, ale ich związek wykazuje zarazem strukturalną sprzeczność w spo- łeczeństwach zintegrowanych rynkowo 2. Kolejnym moim ce- lem jest próba wyjaśnienia wskazanej wyżej społecznej paradok- salności własności z odwołaniem się do stanowisk wybranych kla- syków socjologii. Zrealizowanie tego celu wymaga także omówie- nia niektórych prawniczych i filozoficznych kontrowersji związa- nych z własnością oraz takiej systematyzacji rozpatrywanej pro- blematyki, która uwzględnia różne punkty widzenia, nie wyrywa- jąc ich z historycznego kontekstu. Rozdział pierwszy rozpoczyna się od przedstawienia praw- niczej koncepcji absolutnego prawa własności — ze szczególnym uwzględnieniem genezy tego prawa i jego praktycznego kształ- towania się w starożytnym Rzymie. Problematyka genezy własno- ści daje okazję, aby nawiązać do twórczości Maxa Webera. Dyle- maty socjologiczne, przed jakimi stanął Weber, będą punktem wyjścia do sformułowania problemu stanowiącego główny przed- miot niniejszych rozważań. Wstępne ustalenia dotyczące instytu- cji własności pozwalają ukazać zasadnicze paradoksy pojęciowe, stąd w rozdziale drugim konieczne stanie się omówienie niektó- rych współczesnych sporów wokół sposobu definiowania własno- ści. Spory te ujawniają paradoksalność własności w kontekście społecznym i konstytucyjnym, rozbieżność między dwoma rodza- jami argumentów występujących w dyskursie prawniczym doty- czącym praw własności. Pierwszy rodzaj argumentów określa ra- cjonalną akceptowalność, czyli legitymizację własności (rozdział 2 Pojęcie sprzeczności rozumiem podobnie jak Janusz Mucha (1986, s. 92): „Sprzecznością nazywam sytuację, gdy realizacja możliwego stanu, ku któremu zmierza element a, wyklucza realizację możliwego stanu, ku któremu zmierza element b”. Określając sprzeczność jako „strukturalną” idę jednak dalej i stosuję w gruncie rzeczy pojęcie Anthony’ego Giddensa, który pisze (2003, s. 427), że chodzi mu o „taką przeciwstawność zasad strukturalnych, że zarazem zależą [one] od siebie i nawzajem się negują”. Dodajmy, że zasady strukturalne to „zasady organizacji całości społecznych” (tamże, s. 426). ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 18 Wprowadzenie trzeci). Rodzaj drugi dotyczy norm odpowiedzialnych za powstanie określonego systemu własności. System własności może występo- wać w różnych wariantach. Dwa historycznie zasadnicze warianty różnią się sposobem uzasadniania własności, w jednym wypadku przyjmując za podstawę paradygmat indywidualistyczny (roz- dział czwarty), w drugim paradygmat egalitarystyczny (rozdział piąty). Krytyka obu tych paradygmatów wskazuje, że teorii wła- sności nie można sformułować wyłącznie w oparciu o argumenty dotyczące systemu własności. W niniejszej książce próbuję zarysować podstawy socjolo- gicznej teorii własności, pozwalającej uniknąć trudności, z jakimi borykają się koncepcje reprezentowane przez paradygmaty in- dywidualistyczny i egalitarystyczny. Głównym źródłem tych trud- ności jest jednostronność ujęć — czysto racjonalistycznego lub czysto normatywistycznego, socjologiczna teoria własności ujaw- nia natomiast analitycznie konieczną komplementarność, a zara- zem strukturalną sprzeczność między legitymizacją a systemem własności, stwarzając tym samym szansę wyjaśnienia potencjal- nego konfliktu i niepewności związanych ze stosunkami własno- ści. Istotne jest także zwrócenie uwagi na związek aksjologicznego charakteru własności z jej aspektem emocjonalnym, ze względu bowiem na ten związek zagadnienie własności wymyka się reduk- cjonistycznym próbom ominięcia problemu legitymizacji. Jako źródła socjologicznej teorii własności (rozdział szósty) omó- wione zostaną teorie Émile’a Durkheima, Leona Petrażyckiego i Niklasa Luhmanna, które wprawdzie bardzo się od siebie róż- nią jeśli chodzi o założenia, wnioski i sposób rozumowania, ale uzupełniają się podejmując analizę tych aspektów własności, ja- kie nie zostały uwzględnione w ramach paradygmatu indywidu- alistycznego lub egalitarystycznego. Nie sposób pominąć również najważniejszych dla kierunku moich poszukiwań teoretycznych inspiracji pojęciowych. Tak więc pojęcia normy, struktury społecznej i zasad strukturalnych za- czerpnęłem z teorii Anthony’ego Giddensa (2003), bardziej jed- nak aniżeli u Giddensa zaznaczam „systemowość” rzeczywisto- ści społecznej. Dotyczy to zwłaszcza prawa, którego koncepcję przedstawiam w dużej mierze w oparciu o prace Niklasa Luh- ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Wprowadzenie 19 manna (1993; 1999). Wszelako „systemu” nie traktuję esencjali- stycznie (por. Joas, Knöbl, 2004, s. 351–392, zwłaszcza 356–360). Z kolei pojęcie legitymizacji pochodzi z prac Jürgena Habermasa (1973; 1999; 2005). Teoria Habermasa skierowała również moją uwagę na znaczenie sposobów argumentacji przy kształtowaniu się struktury społecznej, jak też na krytyczny potencjał komunika- cji, przełamujący rutynowy charakter życia społecznego. Teoria zarysowana w niniejszej książce pragnie przede wszystkim nawiązać do tradycji krytycznej analizy instytucji społecznych, w szczególności jest próbą nowej interpretacji zna- nej koncepcji filozoficznej mówiącej, że własność jest prawem wewnętrznie sprzecznym. Idea ta legła u podstaw socjologii sto- sunków klasowych stworzonej przez Karola Marksa. Dostrzegając sprzeczności, jakie własność wytwarza w strukturze społecznej, Marks skoncentrował się na konflikcie interesów jako faktycznym źródle tych sprzeczności. Dla niego obszarem konfliktu interesów jest w istocie to, co nazwaliśmy systemem własności, stanowiącym (notabene na mocy uzasadnienia zarówno indywidualistycznego, jak i egalitarystycznego) odzwierciedlenie specyficznych stosun- ków ekonomicznych. Marks dostrzega tym samym paradygma- tyczność systemu własności prywatnej, pomija natomiast prawne funkcje paradygmatów własności, paradoksalność zawartą w sa- mym pojęciu własności. Skutkiem tego utożsamia własność z jej funkcjami ekonomicznymi, a w gruncie rzeczy całkowicie deza- wuuje to pojęcie z uwagi na jego niską użyteczność naukową (sze- rzej Gumuła, 2000; Renner, 1949). Marks pisze o „własności”, że jest to „złudzenie prawnicze” (1961, s. 71), ale w gruncie rzeczy traktuje przede wszystkim o uprawnieniach do rozporządzania rzeczą bądź uściśla podmiot własności. Z perspektywy bronionej tu przeze mnie teorii jedności własności Marksowi należy więc postawić pytanie, co miałoby być ekwiwalentem ius disponendi w klasycznej triadzie uprawnień właścicielskich lub o sposób wy- konywania tego uprawnienia w przypadku własności kolektywnej. Rozważania w rozdziale piątym wykażą, że Marksowi nie udało się znaleźć zadowalającej odpowiedzi na to pytanie. Jednostronność podejścia Marksowskiego przesądziła o tym, że w rozdziale trak- tującym o źródłach socjologicznej teorii własności nie znalazło się ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 20 Wprowadzenie miejsce na omówienie jego koncepcji 3. Inaczej mogłoby być z filo- zofią własności Hegla, w której widoczne są zalążki analitycznego odróżnienia legitymizacji i systemu własności. O umieszczeniu rozważań na temat Hegla w rozdziale dotyczącym egalitarystycz- nego paradygmatu własności zdecydowało to, że jego koncepcję własności pod pewnymi warunkami można uznać za egalitary- styczną; w tym też sensie stała się ona inspiracją dla egalitaryzmu Marksa. Rozpoczynając rozważania na temat własności trzeba zde- cydować, z jakiej perspektywy będzie się badać to pojęcie. Po pierwsze, własność można rozumieć jako (nieograniczone w swej treści) prawo do rzeczy i patrzeć na własność z perspektywy prawniczej. Po drugie, pojęciem własności można obejmować wszelkie prawa majątkowe, uprawnienia do rzeczy i świadczeń mających wartość wymienną, a za właścicieli uważać wszystkich, którzy coś posiadają, niezależnie od tego, w jaki sposób prawo definiuje ich uprawnienia (Philippovich, 1922, s. 152). Taki punkt widzenia nazwać można perspektywą ekonomiczną. Patrząc na własność z perspektywy ekonomicznej można także przyjąć dwa różne punkty widzenia. Z punktu widzenia jednostki lub jej rodziny własność jest przedmiotem starań i zabiegów, bodźcem do pracy, oszczędzania i gospodarności. Natomiast z punktu widzenia ogól- nospołecznego użytek, jaki właściciele robią ze swych praw, decy- duje o dobrobycie i funkcjonowaniu całego społeczeństwa. Punktem wyjścia niniejszej książki jest spojrzenie na wła- sność z perspektywy prawniczej. Zdecydowały o tym w dużej mie- rze racje socjologiczne. Nasuwa się bowiem pytanie, w jaki sposób można zidentyfikować własność jako normę społeczną. Czy rozpo- 3 Trzeba oddać sprawiedliwość Marksowi i podkreślić, że on pierwszy poddał systematycznej krytyce prawne pojęcie własności i pozostanie prekursorem każ- dej teorii poszukującej praw socjologicznych rządzących własnością. W tym sensie słowa o własności jako „złudzeniu prawniczym” są ze wszech miar zasadne, a pro- blem Marksa jest dość podobny do naszego: Marks też zastanawia się, w jaki spo- sób można wypełnić pustą formułę własności: „Tą samą iluzją prawników tłumaczy się również i to, że dla nich i dla każdego kodeksu jest w ogóle rzeczą przypadku, iż jednostki wchodzą ze sobą w stosunki, np. zawierają umowy, i stosunki te uchodzą dla nich za takie, w które można dowolnie wchodzić lub nie wchodzić i których treść zależy całkowicie od indywidualnej woli kontrahentów” (Marks, 1961, s. 71). ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Wprowadzenie 21 znanie praw własności jest możliwe na podstawie obserwacji dzia- łań samego właściciela, jego sposobu korzystania z należących do niego dóbr? Przecież z własności można korzystać w różny sposób: można dbać o swój dobytek z przesadną starannością, a można go też porzucić i o nim zapomnieć. Co więcej, właściciel może przekazać swój majątek lub jego część komuś innemu, kto bę- dzie się o niego troszczył tak jakby był właścicielem. Przywołam tu obserwację szkockiego filozofa Davida Hume’a (1963, s. 318): „Własność jakiejś rzeczy, gdy ją bierzemy jako coś realnego, niezależnie od moralności i uczuć, jest cechą zupełnie niedostrzegalną, a nawet nie dającą się przedstawić w umyśle; i nie możemy nawet wytworzyć sobie wyraźnego pojęcia ani o jej stałości, ani o jej przenoszeniu”. Trudno więc znaleźć obiektywne kryterium działań, które można by określić jako działania właściciela, wskazać takie spo- soby jego postępowania, które pozwoliłyby zdefiniować społeczne normy własności. Aby takie normy wyróżnić, trzeba spojrzeć na własność z innej perspektywy i zająć się nie tyle działaniami pod- miotów prawa własności, ile działaniami niewłaścicieli, działa- niami polegającymi na ochronie własności. Chodzi tu nie tylko o wszelkie rutynowe zachowania, które świadczą o respektowaniu cudzych praw, ale w szczególności o działania organów stosują- cych prawo. Chcąc zatem zidentyfikować własność przez pryzmat jej ochrony, trzeba w punkcie wyjścia wybrać perspektywę praw- niczą, bo tylko ona definiuje, czym jest ochrona własności. Po- nadto wybór tej perspektywy kieruje uwagę na wielowymiarowość stosunków społecznych określających własność i nie przeszkadza w analizie ekonomicznych konsekwencji funkcjonowania omawia- nych praw, przeciwnie — wpisuje się w tradycję szkoły instytucjo- nalnej w ekonomii, która zwraca uwagę na zależność procesów ekonomicznych od instytucji ochrony własności (North, 1988). Po- nadto dopiero prawna analiza formuły prawa podmiotowego po- zwala na wyjaśnienie przeniesienia punktu ciężkości procesów gospodarczych z transakcji zewnętrznych na wewnętrzną organi- zację przedsiębiorstwa (Coase, 1988). Ukształtowanie się w rzymskiej starożytności instytucji wła- sności nie od razu pociągnęło za sobą zainteresowanie własno- ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 22 Wprowadzenie ścią. Pojawiło się ono z całą mocą dopiero w okresie średnio- wiecznej recepcji prawa rzymskiego, a toczone dyskusje osiągnęły apogeum w twórczości tzw. komentatorów i doprowadziły do sfor- mułowania przez Bartolusa de Sassoferrato definicji negatywnej. Od tego czasu nie ustają w zasadzie spory definicyjne, intensywne zwłaszcza w tradycji anglosaskiej, gdzie własność rozumiana jest specyficznie — jako wiązka uprawnień. Również na kontynencie europejskim powstawały w nauce prawa interesujące propozy- cje definicyjne, które szczególnego znaczenia nabrały w okresie rewizji tradycji rzymskiej i zerwania z nią. Interesujące koncep- cje pojawiły się także na gruncie polskim, jak choćby zawarta w książce Waleriana Pańki (1984) idea domniemania kompeten- cji. Jest to domniemanie dotyczące właściciela, a odnoszące się do ogółu zachowań względem danej rzeczy (dobra). Idea ta ma dawać właścicielowi „poczucie pewności, że to po stronie wszyst- kich innych leży ciężar dowodu co do ewentualnych ich upraw- nień do wkraczania w sferę właścicielskich kompetencji” (tamże, s. 75). Trzeba zwrócić uwagę, że koncepcja ta, jakkolwiek ade- kwatna do złożoności i różnorodności form własności, nie rozwią- zuje postawionych tu problemów, natomiast ukazuje ich istotę. Pozwala bowiem postawić pytanie o konflikty między różnymi sfe- rami kompetencji, o uzasadnienie postulowanego domniemania i jego społeczne funkcje. Idea domniemania kompetencji uwi- dacznia te problemy, gdyż podkreśla fakt, że własność pozostaje zawsze prawem absolutnym, to znaczy nawet wtedy, gdy jest rady- kalnie ograniczona. Podstawowe pytanie niniejszej pracy dotyczy w gruncie rze- czy tego, w jaki sposób prawo własności (w jego historycznie wy- pracowanym kształcie formalnym) może być przestrzegane. Pyta- nie to najpierw postawione zostaje z prawnego punktu widze- nia; także w tej perspektywie odpowiedź na nie wcale nie wydaje się oczywista: prawo własności traktuje właściciela tak, jakby był sam na świecie, wszystkich poza nim wyłącza z wszelkich upraw- nień do rzeczy. Ponieważ jednak żaden właściciel nie jest jedynym człowiekiem na świecie (nawet Robinson Crusoe musi się liczyć z tym, że ktoś przybędzie na wyspę i wysunie roszczenie do ka- wałka jej powierzchni), prawna koncepcja własności absolutnej ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Wprowadzenie 23 popada w kłopoty — wymaga systemowych ograniczeń. Z kolei ry- nek nie może funkcjonować bez organizującej go idei wyłącznych praw do dóbr podlegających wymianie. Własność jest racją wykluczającą (exclusionary reason) przez fakt, że jest prawem (Raz, 1975). Legitymizacja własności historycznie się zmienia, ale nie zmienia się sposób, w jaki wła- ściciel powołuje się na swoje prawo. Jakkolwiek ograniczone by- łyby jego uprawnienia, będzie się mógł na nie powołać w sposób negatywny: Wolno mi czynić z daną rzeczą wszystko, co nie jest zabronione przez prawo. Innymi słowy, nawet przy założeniu peł- nej akceptacji własności — a więc wiary adresatów prawa w to, że władztwo nad rzeczą, niezależnie od okoliczności jego powsta- nia, podmiotów i granic, jest słuszne — legalność własności wy- maga kontekstualizacji praw właścicielskich. Kwestia ta ujawnia potrzebę teorii rekonstruującej instytucję własności przez wyja- śnienie związku między jej legalnością i faktyczną możliwością funkcjonowania, teorii odpowiadającej na pytania, w jaki spo- sób własność powstaje, komu przysługuje i jakie są jej granice. Sama, wypracowana historycznie, absolutna koncepcja własności nie jest w stanie na te pytania odpowiedzieć, muszą one pojawić się z konieczności w procesie stosowania prawa. Zapotrzebowa- nie na system własności ustanawiający wewnętrznie racjonalny porządek jej ograniczeń ma — zgodnie z przyjętym tu kierunkiem myślenia — charakter wewnątrzprawny, wiąże się z wewnętrzną racjonalnością systemu prawa. Istotne jest także, że zgodnie ze stanowiskiem, którego bro- nię w niniejszej książce, rozstrzygnięcia dotyczące kwestii powsta- nia, podmiotów i granic własności są ze sobą powiązane. Jeśli np. akceptujemy Locke’a zasadę nabycia rzeczy przez pracę, to tym sa- mym odpowiadamy na pytanie, w jaki sposób własność powstaje oraz komu przysługuje. Ponadto rozstrzygamy też — przynajmniej zdaniem Locke’a — kwestię granic własności, gdyż rzeczone prawo odnosi się tylko do obiektu, w który włożyliśmy naszą pracę, i in- nym osobom pozwala ono na nabycie własności w sposób analo- giczny do naszego. Można więc powiedzieć, że tzw. „teoria pracy” stanowi filozoficzne źródło określonego systemu własności. Z dru- giej strony system własności może być wiarygodny i efektywny ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 24 Wprowadzenie tylko wtedy, kiedy w sposób spójny odpowiada na organizujące go pytania. We współczesnym orzecznictwie (także w odniesieniu do własności intelektualnej) dominują cztery koncepcje systemu wła- sności: utylitaryzm, teoria pracy (i zasług), teoria osobowości oraz teoria wspierania rozwoju kulturowego (Fisher, 2001). Żadna z nich jednak nie jest „obowiązująca”, co więcej — ich wpływy krzyżują się ze sobą w różnych orzeczeniach, a także w działal- ności prawodawczej. Moim zamiarem nie jest wykazywanie wyż- szości którejkolwiek z wymienionych teorii ani próba ich syntezy, choć nie podważam też celowości takich prób (jak choćby doko- nanej przez Munzera [1990]). Postaram się raczej wyjaśnić, dla- czego żadna z wymienionych koncepcji nie może wystarczyć do uzasadnienia własności. Za podstawę krytyki przyjmuję dwa wy- różnione wyżej paradygmaty własności, czyli zawarte w prawie filozoficzne wizje społeczeństwa i roli prawa własności w jego funkcjonowaniu. Samą koncepcję paradygmatów prawa zapoży- czam od Habermasa (2005), natomiast wyróżnienie paradygmatu indywidualistycznego i egalitarystycznego zawdzięczam analizie przeprowadzonej przez Jeremy’ego Waldrona (1990). Przypomi- nam, że używane przeze mnie pojęcie systemu własności odnosi się do normatywnych koncepcji własności, jakie ukształtowały się w naszym kręgu cywilizacyjnym, nie zaś do konkretnych układów stosunków własnościowych. Jest to o tyle istotne, że indywiduali- styczne uzasadnienie praw własności może prowadzić w pewnych sytuacjach do powstania egalitarnego układu stosunków własno- ściowych (np. w przypadku akcjonariatu pracowniczego), z kolei zaś uzasadnienie egalitarystyczne nie wyklucza elitaryzmu w za- rządzaniu i przede wszystkim rozporządzaniu własnością, a co za tym idzie nie wyklucza znacznych nierówności społecznych. Ten rozdźwięk między systemem własności a społecznymi realiami był, jak sądzę, przyczyną negatywnego stosunku Marksa do poję- cia własności. Jak będę jednak dowodził — próba wyeliminowania omawianego pojęcia z teorii społecznej jest raczej ominięciem niż rozwiązaniem problemu. Ważną konkluzją moich rozważań jest ustalenie, że systemu własności nie można utożsamiać z legitymizacją własności ani jej ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Wprowadzenie 25 z niego logicznie wyprowadzić, co oznacza także, że własności nie można uzasadnić a priori. Gdyby system własności stanowił wy- łączne źródło legitymizacji prawa własności, niemożliwa byłaby trwałość praw własności, których legitymizacja stanowi barierę dla konsekwentnego przeprowadzenia zasad alokacji dóbr pro- mowanych w ramach takiego czy innego paradygmatu własno- ści. W ten sposób z prawniczej rekonstrukcji własności wyłania się problem jej legitymizacji, który można sformułować następu- jąco: Jakie racjonalnie akceptowalne argumenty i w jakim stopniu wyłączają stosowanie norm należących do określonego systemu własności? Niniejsza praca wykaże, jak sądzę, że prawne pojęcie wła- sności już na poziomie dyskursu prawniczego wymaga odniesie- nia do źródeł jego legitymizacji (do źródeł tych odnoszą się zresztą także klauzule konstytucyjne). Ponadto rozróżnienie legitymiza- cji oraz systemu własności na poziomie normatywnym wiąże się ze sposobem uzasadniania roszczeń do ważności, a więc rosz- czeń do słuszności postulatów normatywnych. System własności opiera się bowiem na uzasadnieniach akcentujących pozytywne konsekwencje przestrzegania określonych norm, natomiast legi- tymizacja własności opiera się na mocnych uzasadnieniach od- wołujących się do wartości ostatecznych. Prezentowanej w niniejszej pracy intersubiektywistycznej koncepcji społeczeństwa w niczym nie uchybia pojęcie legitymiza- cji. Legitymizacja w rozumieniu niniejszej pracy to wiara w porzą- dek normatywny oparta na roszczeniach do ważności podlegają- cych racjonalnej krytyce (Habermas, 1973, s. 134). Zawsze jest więc osadzona w społecznym kontekście, a jednocześnie polega na abstrahowaniu od niego, na odnoszeniu się do idealnych warun- ków racjonalnej akceptowalności. Tylko takie pojęcie legitymiza- cji tłumaczy trwałość strukturalnego napięcia między systemem a legitymizacją własności w ramach rozstrzygania sądowego, gdzie wskutek prawnej formy argumentacji systematycznie wy- łączany jest psychologiczny aspekt uzasadnień, a zarazem najpeł- niej ujawnia się niedookreśloność prawnego pojęcia własności. Napięcie między legitymizacją a systemem własności wy- nika z tego, że uzasadnienia określające powstanie, podmioty ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 26 Wprowadzenie i granice prawa własności muszą legitymizować jej ogranicze- nia, których wszakże absolutne pojęcie własności nie dopuszcza. Omawiane napięcie należy do samej struktury prawa, wyznacza jego społeczną dialektykę, przejawiającą się m.in. w relacji mię- dzy faktyczną ochroną i polityczną instrumentalizacją własności, jak też między jej stabilnością a projektami redystrybucji i ten- dencjami modernizacyjnymi w rozwoju prawa. Wskazane konflikty wiążą się z walką o władzę, grą interesów ekonomicznych, ochroną tożsamości rodzinnej i kulturowej, jak też ze zmianami sposo- bów zarządzania i podejmowania decyzji. Napięciu między legity- mizacją a systemem własności nieodłącznie towarzyszą emocje i kształtowanie się istotnych dla danego społeczeństwa wartości. Zadaniem niniejszej książki jest przywrócenie nadziei na zrozu- mienie tych trudnych do kontrolowania procesów przez wskaza- nie, że u ich podstaw leżą racjonalne argumenty usiłujące jakoś pomóc ludziom współżyć w ograniczonej przestrzeni. Dla mnie własność nie jest więc jakąś formą „prawa silniejszego”, ale prze- jawem rozumnego dążenia do dobra, które jednak może się reali- zować tylko w niedoskonały sposób. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Rozdział pierwszy PROBLEM WŁASNOŚCI W TWÓRCZOŚCI MAXA WEBERA Współczesną szeroką recepcję myśli Maxa Webera cechuje pewna charakterystyczna asymetria: o ile wątki teoretyczne, które nadawały ton jego twórczości w ostatnich dwudziestu latach ży- cia, znajdują licznych kontynuatorów i wzbudzają ożywione dysku- sje i polemiki, o tyle wczesna twórczość tego autora nie wywołuje większego oddźwięku ani wśród historyków, ani wśród prawników, ani wśród socjologów, mimo że Weber już w pracy doktorskiej i na- stępnie habilitacyjnej łączył zagadnienia społeczno-ekonomiczne z problemami dogmatyki prawniczej i badaniami historycznymi. Zajmował się w nich problematyką własności, a jego podejście zasługuje na uwagę ze względu na właściwą mu historyczną wni- kliwość i ostrożność w wyprowadzaniu ogólnych wniosków oraz na odważne podejście do pozytywistycznie rozumianego prawa, a mianowicie stawianie socjologicznych pytań o genezę i spo- łeczno-gospodarcze skutki funkcjonowania instytucji prawnych. Wybór perspektywy Weberowskiej w punkcie wyjścia niniejszych rozważań podyktowany jest w dużej mierze właśnie tym, że We- ber był pozytywistą prawnym zajmującym się jednocześnie proble- mami legitymizacji prawa i jego funkcjami społecznymi. Ponadto zaletą podejścia Webera jest historyczno-porównawczy charakter jego badań: ujmowanie różnorodnych porządków społecznych, w szczególności normatywnych, w kontekście ich miejsca i czasu. Jest to punkt widzenia mający zawsze na uwadze konkretne umiej- scowienie podmiotów działających (por. Giddens, 2003, s. 36; Kal- berg, 2001). Rozważania dotyczące Weberowskich analiz pojęcia własno- ści i społecznego znaczenia tej instytucji dają okazję do pierw- szego spojrzenia na własność z perspektywy prawniczej. Weber, ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 28 Problem własności w twórczości Maxa Webera który także zajął się własnością najpierw jako pojęciem prawni- czym, szybko zwrócił uwagę na społeczną wyjątkowość tej kon- strukcji, na rewolucyjny charakter jej pojawienia się w historii. Nic więc dziwnego, że rozważania na temat genezy własności dopro- wadziły Webera do zajęcia się funkcjami społecznymi i warunkami legitymizacji tej instytucji. Przemyślenia w tej materii znalazły doj- rzały wyraz w Socjologii prawa. Własność, o której będzie mowa w niniejszej pracy, rozu- miana jest nie jako wszelkie prawo do rzeczy, ale jako prawo do rze- czy w sensie bardzo szczególnym, źródłowym dla pojmowania wła- sności w nowoczesnych europejskich systemach prawnych (We- sel, 2001, s. 187). Chodzi mianowicie o przyporządkowanie rzeczy wyłącznie jednej osobie w taki sposób, że tylko ona może tą rze- czą swobodnie rozporządzać, także na okoliczność swojej śmierci. Tak rozumiana własność jest wtórną abstrakcją, której konkrety- zacją jest pięć instytucji pojawiających się w praktyce prawniczej starożytnego Rzymu. Instytucje te to: (1) ochrona przed zaborem rzeczy, (2) ochrona przed uszkodzeniem rzeczy, (3) ochrona przed innymi formami ingerencji w rzecz, (4) uprawnienie do zbywania uprawnień do rzeczy, (5) swoboda testowania. Ochrona własności znalazła pełne odzwierciedlenie procesowe w powództwie rzeczo- wym (actio in rem), różnym od powództwa przeciw osobom (actio in personam). Istotne jest tu więc nie tyle językowe określenie własności, które odnajdujemy już wcześniej w greckim kyrios, ile baza instytucjonalna pozwalająca określić własność w jej usytu- owaniu społecznym. Podejmując analizę własności w starożytnym Rzymie, Weber wykazał, że nie jest ona rezultatem arbitralnych de- cyzji prawodawców, lecz owocem długotrwałej praktyki, stopnio- wego rozwoju w sferze gospodarki oraz nauki prawa. Nie sposób zrozumieć instytucji własności bez pokazania jej funkcji i źródeł prawomocności. Wykazując związek między funkcjami własności a jej genezą, Weber nie popełnia jednak błędu naiwnego funk- cjonalizmu, z góry przesądzającego funkcjonalność powstających norm. Związek ten ustalony zostaje dopiero w rezultacie badań hi- storycznych. Dodatkową, niebagatelną korzyścią, jaką można wynieść z lektury wczesnych tekstów Webera, jest dostrzeżenie różnorod- ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Geneza i funkcje własności 29 ności form własności w świecie starożytnym, a zwłaszcza w pra- wie rzymskim. Ma to ogromne znaczenie, szczególnie dla anglo- saskiej tradycji definiowania i uzasadniania własności, dominuje w niej bowiem dwubiegunowa koncepcja, w której nie ma miejsca na formy pośrednie pomiędzy własnością prywatną i publiczną. Rzymski podział na res publica i res communes powraca dopiero w ostatnich latach jako skutek poszukiwania nowych rozwiązań instytucjonalnych i w związku z tym dostrzegania takich form własności wspólnotowej, jak dobra publiczne, rezerwaty czy „eko- wspólnoty” (Geisler, 2000). Ukazywane przez Webera przenikanie się własności publicznej, prywatnej i wspólnotowej oraz różnych stopni ich ochrony cywilnej i administracyjnej może więc być in- spirujące nie tylko dla tych, którzy poszukują źródeł idei absolut- nego pojęcia własności, ale także dla tych, którzy zainteresowani są rozwiązaniami alternatywnymi. Geneza i funkcje własności Tematyka własności zajmowała istotne miejsce w całej twór- czości Webera, a jego droga intelektualna — od zainteresowań czy- sto prawniczych do analiz socjologicznych — wyznaczyła zarazem sposób, w jaki Weber zajmował się własnością. W mniejszym stop- niu bowiem interesowała Webera własność sama w sobie, bardziej zaś własność jako element pewnego pola problemowego skupia- jącego szereg zagadnień teoretycznych i praktycznych. Wczesnym tekstem Webera, który dla niniejszych rozważań wydaje się szczególnie interesujący, jest praca z roku 1891 Die römische Agrargeschichte in ihrer Bedeutung für das Staats- und Privatrecht, na podstawie której habilitował się w roku 1892 na Uniwersytecie Berlińskim pod kierunkiem Augusta Meitzena. W czasie pisania tej pracy Weber myślał jeszcze o karierze prawni- czej. Z listu do wuja Hermanna Baumgartena z 3 stycznia 1891 r. (Weber, 1936, s. 324) wynika jasno, że jego marzeniem w owym czasie był zawód prawnika. Jednak już wówczas zainteresowania Webera wykraczały nie tylko poza praktyczne stosowanie prawa, ale w ogóle poza obszar nauk prawnych, o czym świadczy ten sam ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 30 Problem własności w twórczości Maxa Webera list do Baumgartena, w którym Weber zauważa, że pisząc pracę ha- bilitacyjną czuje się już mniej więcej w jednej trzeciej ekonomistą. Co więcej, jak zwraca uwagę Werner Gephart (1993, s. 421–430), stosunek Webera do prawa od początku jest ambiwalentny. Z jed- nej strony bowiem, w aspekcie teoretycznym, bliski jest mu skrajny formalizm prawa (czego manifestacją jest późniejsza Socjologia prawa), a z drugiej strony rzemiosło prawnicze i formalistyczna dogmatyka jest mało satysfakcjonująca badawczo, a nawet znie- chęcająca, czemu dał wyraz m.in. w listach do matki (Weber, 1936, s. 333, 373). Należy chyba przychylić się do interpretacji Gepharta, zgodnie z którą Weber chciał uwolnić się od czystej jurysprudencji, by badać prawo „od zewnątrz”, koncentrując się na jego związkach z gospodarką i społeczeństwem. Trzeba podkreślić, że stosowana przez Webera metoda hi- storyczno-porównawcza umożliwiała nie tylko wyciąganie wnio- sków dotyczących aktualnych procesów społecznych na pod- stawie studiów stosunków agrarnych w starożytnym Rzymie, lecz także tłumaczenie zjawisk ekonomiczno-prawnych w Rzy- mie przez odniesienie do lepiej udokumentowanych historycz- nych modeli instytucjonalnych występujących w innych społeczeń- stwach, w szczególności do prawa germańskiego 1. Taki — do- dajmy: kontrowersyjny — sposób postępowania prowadził do wy- szukiwania typowych cech konstytutywnych instytucji historycz- nych tworzących kontekst działania ekonomicznego i do stawiania hipotez dotyczących przebiegu procesów historycznych na pod- stawie modeli ogólniejszych (Kalberg, 2001, rozdz. 4). Weberowska koncepcja powstania nowoczesnego pojęcia własności opiera się na założeniu, iż pierwotne osadnictwo rzym- skie nie znało indywidualnej własności ziemi, a jedynie wspólnoty 1 Przykładem może być projekcja na stosunki agrarne wczesnego państwa rzymskiego występującego u Germanów sąsiedzkiego porządku opolnego (Hufen- verfassung). Wobec braku historycznych źródeł potwierdzających teorię wspól- not terytorialnych opartych na porządku opolnym w odniesieniu do dawnego Rzymu Weber zrezygnował w późniejszej twórczości z kontynuowania tego wątku, stwierdzając w bardziej przekrojowej pracy pt. Agrarverhältnisse im Altertum (por. zwłaszcza wyd. III, poprawione, z roku 1909), że wewnętrzna organizacja wspólnot terytorialnych w dawnym Rzymie pozostaje historyczną niewiadomą (zob. Weber, 1988b, s. 197–198). ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Geneza i funkcje własności 31 terytorialne zorganizowane w osady (pagi) złożone z wielu gospo- darstw, osady te jeszcze długo po utracie znaczenia politycznego pełniły funkcje religijne. Bycie członkiem wspólnoty było w nich równoznaczne z prawem do korzystania ze wspólnej ziemi (We- ber, 1988b, s. 196). Współcześnie koncepcja ta jest podawana w wątpliwość. Rzecz w tym, że brak jest źródeł wystarczających do wykluczenia możliwości istnienia w Rzymie od samego po- czątku własności indywidualnej. Sceptycyzm co do jakichkolwiek tez w tej sprawie wzmógł się bez wątpienia na przełomie XIX i XX w., kiedy zaczęto stopniowo obalać mit jednolitości prawa rzymskiego. Analizy Webera, podtrzymywane później częściowo przez Mosesa Finleya (1973), nie mogą być więc dla nas w pełni wiarygodne 2. Ich wartość polega jednak na czym innym. Stanowią one mianowicie bezprecedensową próbę odnalezienia sensu wła- sności u samych jej źródeł — w długotrwałej praktyce tworzenia i stosowania prawa. Warto tu podkreślić, że w Rzymie własność prywatna nigdy nie była pojęciem formalnie jednolitym i choć z prawnotechnicznego punktu widzenia wydaje się bardzo „rzym- ska”, Rzymianie stworzyli w istocie wiele różnych instytucji, które wypełniały te funkcje społeczne, które dziś pełni jedna instytucja własności (Weber, 2002, s. 591). Pisząc o tym, Weber dał dowód, że bardziej niż aspekty pojęciowe interesowało go praktyczne zna- czenie prawa — w istocie konstytutywne dla ogólnych schematów pojęciowych. Dla Webera socjologia zaczyna się tam, gdzie prak- tyka społeczna odwołuje się do schematów pojęciowych umożli- wiających autorefleksję. Na sytuacjach, w których odwołania tego rodzaju mają miejsce, zamierzam się również skoncentrować w ni- niejszej książce. 2 Mimo licznych zastrzeżeń do analiz Webera (szerzej Deininger, 1988) jego rozprawa habilitacyjna w dużej mierze zachowuje dydaktyczną przydatność. Po- lecał ją jeszcze znakomity romanista Rafał Taubenschlag, związany ze szkołą Lu- dwiga Mitteisa, która przyczyniła się do modernizacji nauki prawa rzymskiego (por. Taubenschlag, 1955, s. 15). Bardziej wyczerpujące i zaktualizowane rozwa- żania historyczne na temat własności rzymskiej znaleźć można u Finleya (1973), który uważa się za kontynuatora Webera. Godne polecenia są też prace Franka (1935–1940), a z nowszych Dennisa Kehoe (1998), który podkreśla rolę wzajemnej zależności między właścicielami a dzierżawcami. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw==
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Wstęp do socjologicznej teorii własności
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: