Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00507 007107 15376119 na godz. na dobę w sumie
Wybór poezji - ebook/pdf
Wybór poezji - ebook/pdf
Autor: , Liczba stron: 140
Wydawca: Universitas Język publikacji: polski
ISBN: 978-832-421-089-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poezja
Porównaj ceny (książka, ebook (-9%), audiobook).

Wiktor Gomulicki – poeta, powieściopisarz, dziennikarz, krytyk literacki, wielki miłośnik Warszawy i badacz jej historii, jeden z twórców polskiego pozytywizmu – znany jest przede wszystkim jako autor powieści dla młodzieży „Wspomnienia niebieskiego mundurka”. Największe znaczenie w jego twórczości mają jednak utwory poetyckie. Odznaczają się one finezyjną, kunsztowną formą oraz urozmaiconą strofiką i budową wersyfikacyjną.
W niniejszym wyborze czytelnik znajdzie nie tylko te bardziej znane wiersze poety (dotyczące Warszawy), lecz także te, które odeszły już w zapomnienie (liryka opisowa, miłosna i refleksyjna, wiersze poświęcone poezji i artystom, utwory z okresu I wojny światowej).

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Wiktor Gomulicki (1848, Ostrołęka – 1919, Warszawa). Poeta, powie- ściopisarz, eseista, tłumacz. Lata szkolne spędził w Pułtusku (autobiogra- ficzna powieść z czasów nauki w tamtejszym progimnazjum Wspomnienia niebieskiego mundurka jest dziś najbardziej znanym utworem Gomulickie- go). Studiował w Warszawie w Szkole Głównej. Współpracował z „Prze- glądem Tygodniowym”, był redaktorem m.in. „Kuriera Warszawskiego”, literacko-artystycznego „Tygodnika Powszechnego” oraz pism satyrycz- nych „Kolce” i „Mucha”. Jest znany jako badacz przeszłości Warszawy, kolekcjoner varsavianów i autor szkiców, prac naukowych, a takŜe wierszy i powieści poświęconych temu miastu. Jako poeta debiutował w 1867 roku; był jednym z najwybitniejszych (obok Faleńskiego, Konopnickiej, Asnyka) poetów „czasów niepoetyckich”. W niniejszym wyborze czytel- nik znajdzie znane wiersze Gomulickiego (poświęcone Warszawie) obok zapomnianych (liryka osobista, wiersze z czasów I wojny światowej). © Copyright for Klasyka Mniej Znana by Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS, Kraków 2003 Wyboru do niniejszej edycji dokonano na podstawie następujących wy- dań wierszy Wiktora Gomulickiego: Wiersze wybrane, oprac. i wstęp P. Hertz, Warszawa 1960; Poezje, Warszawa 1887; Nowe pieśni, Peters- burg 1896 [1895]; Wiersze. Zbiór nowy, Warszawa 1901; Światła. Nowy zbiór poezji, Poznań 1919 [1921]. Wyboru utworów do edycji w serii Klasyka Mniej Znana dokonała Beata Kalęba ISBN 97883-242-1089-3 TAiWPN UNIVERSITAS Projekt okładki serii Ewa Gray I WARSZAWA W KAMIENICY „POD OKRĘTEM” I. A. D. MILESIMO QUINGENTESIMO… W kamienicy „Pod Okrętem” Mieszka imć pan Pieter Rzepa, Honoratus et famatus, ChociaŜ z miny: chłop od cepa. Na twarz spada mu czupryna PrzystrzyŜona z mazowiecka; Delia na nim dziwną modą: Pół hiszpańska, pół niemiecka. ChociaŜ nie jest bakałarzem, Zna się z greką i łaciną; Wąs ma szwedzki, brodę włoską, A węgierskie pija wino. Na ratuszu Pieter siada, Kiedy sądzą winowajcę; Jest ławnikiem, lecz niedługo Wliczon będzie między rajce. W starej farze błyszczy świecznik Jego sumptem zakupiony; Nabył go aŜ w Norymberdze, JeŜdŜąc z młodu w tamte strony. 5 Za to w święta uroczyste, Wśród kadzideł wonnych dymu, Krocząc między najpierwszymi, Trzyma kij od baldachimu... Pieter w Ŝyciu nie dotykał Ani szabli, ani sochy, SłuŜył tylko Merkuremu I miał z winem wielkie lochy. Stamtąd czerpał naród wszystek Muszkatele i rywoły, Tokaj, seki, alikanty, Petercyment i pinioły. Imć pan Rzepa przez pół wieku Jeździł lądem, pływał morzem, I do kraju zwoził wszystko, Czym weselić ducha moŜem... Więc rycerstwo, więc mieszczanie, Więc kościelni dostojnicy, Sam król nawet, z szumnym dworem, Do Piotrowej szli piwnicy. Boski nektar z grubych beczek Lał się w gardła, z gardeł w brzuchy, Budząc miłość, trefność, wigor I rycerskiej krwi wybuchy. Wysychały wielkie beczki, Lud opróŜniał je do czysta, Lecz grubiała za to skrzynia Okowana i zamczysta... 6 W cudzym lochu pod ratuszem JuŜ jej wkrótce było ciasno – Więc rzekł Pieter, w łeb się drapiąc: „Trza postawić budę własną...” I stanęła kamienica Wąska, długa jak Don Kichot, Niby krucha, a krzepciejsza Od późniejszych, strojnych lichot. Ponad bramą, trefnym kształtem, Okręt z głazu wyciął snycerz, Na znak, Ŝe dom wzniósł merkator, Nie zaś rolnik, ksiądz lub rycerz. A Pietrowi wspominało Symboliczne to wycięcie, śe do niego i fortuna Przypłynęła – na okręcie. Stary winiarz czasem marzy, (Nie wzbronione to nikomu) śe prozapia Rzepae gentis Wyjść ma właśnie z tego domu. Przy dukatów złudnym blasku Osobliwe rzeczy roi: Widzi córkę w złotej mitrze, Widzi syna w złotej zbroi... A gdy ducha rozkołysze, Jeszcze dalej w przyszłość leci I przed sennym jego wzrokiem Stają wnuki – wnuków dzieci... 7 Tłum potomstwa go otacza, Rzepa w Rzepę setne chłopy, Przy nich dziewki urodziwe, Splendor całej Europy. Wodze, sędzie, senatory, Strojnym pocztem dumnie suną; Tu lśni biret kardynalski, Ówdzie płonie „Złote Runo”. Obok męŜów białogłowy W perłach, piórach, aksamicie; Nie ma takich barw wirydarz W najpiękniejszym swym rozkwicie! Pieter śmieje się i płacze, Pierś mu szczęściem dyszy... Nagle Spływa okręt sponad bramy. I rozwija wszystkie Ŝagle. „Hej! na pokład! – sternik woła – Do mnie męŜe i niewiasty!” I sadowi się tłum cały, Wyzłocony, ogoniasty... Nad załogą z wyŜyn masztu Wiewa flaga okazała, A na fladze herb nad herby: W czarnym polu rzepa biała! Wpłynął okręt na błękity, Srebrne chmurki piersią porze; Dookoła na multankach Aniołeczki grają boŜe... 8 Brzmi muzyka i śpiewanie, Echo płynie, jak po stepie, A wśród wrzawy słychać tylko: „Rzepa... Rzepy... Rzepą... Rzepie...” . . . . . . . . . . . . . II A.D. MILESIMO SEXCENTESIMO... W kamienicy „Pod Okrętem” Mieszka doktór Paweł Rapa (Rzepą zwać się nie wypada Adeptowi Eskulapa; Ten obyczaj z Niemiec przyszedł I ogarnął totus mundus; Sam król nie chce być Zygmuntem, Lecz się przezwał Sigismundus). Paweł nie wziął po swym dziadzie Gustów ciała ani duszy: Zamiast suszyć beczki z winem, Suszy zioła i mózg suszy. W lochu, gdzie stał ongi tokaj, Alchemicką ma gorzelnię; Całe noce w niej przepędza, Opatrzywszy zamki szczelnie. Kamień mędrców tam przyrządza I eliksir, lek najrzadszy; W dachu zasię wybił dziurę I na gwiazdy przez nią patrzy. 9 (Gwiazd doniosłość w medycynie Najciemniejszy zna lekorób; Z ich to zbiegu i obiegu Płynie przebieg wszystkich chorób. Równie waŜną tutaj rolę Grają dobre i złe duchy, Kostki z piersi nietoperza, Tłuszcz wisielca, krew ropuchy. Gdzie zaś nic juŜ nie pomaga, Tam ostroŜnie i po troszku Dawać trzeba rzecz najdroŜszą: Faraonów mumię w proszku). U magnatów i u plebsu Doktór Rapa zdobył wziętość, Intra muros, extra muros UwaŜają go za świętość. Ale bo teŜ niemoc kaŜdą Cudotwórczą władzą leczy; Przy tym umie ślicznie gadać: I do rzeczy – i od rzeczy... PowaŜając astrologię I alchemię z magią Ŝeniąc, Wskrzesił przodków swych tradycję, Bo do skrzyni zgarnia pieniądz. Za to nie wziął po nich miny, Choć to zwykły regulamin: Piotr czerwony był jak szkarłat, Paweł Ŝółty jak pergamin. 10 Lecz i on się nie od razu Lekarskiego jął zawodu; O karierze myśląc dworskiej Paziem króla był za młodu. Ale przyszły smutne chwile... Z bojowiska pod Chocimem Wstało widmo z siną twarzą, Otoczone mgłą i dymem. Przeleciało przez kraj cały I wtargnęło do Warszawy, Rozwijając ponad miastem Swój proporzec czarno-krwawy... Nie pomogły krzepkie mury, Król nie pomógł i rycerze, Bo ten upiór głuchoniemy I bez szturmów miasta bierze. Rozgościła się zaraza W kaŜdym dworze, w kaŜdym domu, Ludzie marli na ulicach A nie było grześć ich komu... Nie oszczędził los i Pawła! W jednej chwili wszystko traci: Śmierć mu bierze narzeczoną, Bierze ojca, bierze braci... Na ich męki z męką patrzył A ulŜyć im niczym nie mógł; Szalał z bólu i rozpaczy, Potem ból i rozpacz przemógł. 11 Rzucił króla, rzucił miasto I pojechał na wszechnicę, Wielkiej sztuki Hipokrata Badać ciemne tajemnice. Długie lata, wśród ksiąg stosu, W swych go murach więził Kraków; Wrócił silny w medycynie I gwiaździarskich świadom znaków. „Pod Okrętem” odtąd mieszka, Leczy mieszczan, leczy ziemian, To księgami, to gwiazdami, Zabawiając się na przemian. Sigismundus legł juŜ w grobie, Stary, zeschły jak papirus; Przeszło regnum Ladislai, Na tron wstąpił Casimirus. Paweł trzecie widzi rządy, Lecz juŜ bardzo zaszedł w lata; Czarną niegdyś jego brodę Gęsto srebrna nić przeplata. Bywa jednak, Ŝe przed zimą Krzew się suchy zazieleni... Doktór bierze towarzyszkę W późnej Ŝycia juŜ jesieni. Trzeba przecie nowych Rzepów Wesprzeć przodków mieniem świętem, Trzeba komuś pozostawić Kamienicę „pod Okrętem”. 12 Więc poślubia pannę zacną Ze sławetnych Gizów domu. (Dom ten blaskiem i fortuną Nie ustąpi byle komu; A choć raz tam z niego wyszła Zygmuntowa kochanica, Za to długim pocztem rajców I burmistrzów się zaszczyca). Po dwóch latach, przy pomocy Szczęśliwego planet zbiegu, śona darzy go dzieciątkiem Godnym w świętych stać szeregu. W stare mury nowe Ŝycie Szczebiotliwy wnosi synek, I dla Pawła odtąd niebem Cichy w domu odpoczynek. Wieczorami, gdy w kominie Sypie iskry kłoda smolna, Niańczy dziecię, pieści Ŝonę I małmazję ciągnie z wolna... W puchar wielki, szczerozłoty, Szczerym złotem nektar płynie... śona śpiewa, synek gwarzy, Skry trzaskają na kominie. Pierś Pawłowa wzbiera szczęściem I nic więcej mu nie trzeba; Za te gwiazdy, co mu świecą, Wszystkie słońca odda z nieba... 13
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Wybór poezji
Autor:
,

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: