Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00292 007285 15368687 na godz. na dobę w sumie
Wybór poezji - ebook/pdf
Wybór poezji - ebook/pdf
Autor: , Liczba stron: 97
Wydawca: Universitas Język publikacji: polski
ISBN: 978-832-421-063-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poezja
Porównaj ceny (książka, ebook (-9%), audiobook).

Lucjan Rydel – młodopolski poeta, dramaturg, tłumacz, przez całe życie związany z Krakowem – znany jest raczej z powodu swego ślubu z chłopką z podkrakowskich Bronowic, Jadwigą Mikołajczykówną, uwiecznionego w „Weselu” Wyspiańskiego. Satyryczne przejaskrawienie postaci Pana Młodego zaciążyło na postrzeganiu Rydla jako poety. Tymczasem jego wiersze dowodzą sprawności wersyfikacyjnej i stylizacyjnej oraz poetyckiej wrażliwości. Jest to przede wszystkim liryka nastrojowa, z nawiązaniami do motywów ludowych i tematyki antycznej. Twórców antycznych: Homera, Pindara, Anakreonta, Horacego, Rydel przekładał zresztą z powodzeniem, czego dowody można znaleźć także w niniejszym wyborze.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

ISBN 97883-242-1063-3 Z cyklu „Mojej matce” Z PÓL Patrzę i patrzę na ogromne łany, W ciszę słoneczną, gdzie nad morzem kłosów Stoi rozwarty błękit nieba szklany, Gdzieś poza krawędź tych bladych niebiosów I pól, podobnych rozlanemu złotu Chciałbym tak odejść precz – i bez powrotu; Bo tu gdy jestem, coś mi w sercu rwie się, Tak smutnie ku mnie szumią kłośne Ŝyta, Wiatr białe puchy polnych ostów niesie I kaŜda wierzba przydroŜna mnie pyta: – »Pamiętasz? Dawniej byłeś tu szczęśliwszy!« I muszę płakać, twarz w dłoniach ukrywszy. Bławatki na mnie patrzą spośród zboŜa Okiem szafiru – i maki czerwone, Jakby mówiły: »Choćbyś szedł za morza, Gdziekolwiek pójdziesz, w kaŜdą świata stronę Zabierzesz serce krwawiące i chore!« – Prawda – zabiorę, krwawiące zabiorę. 5 W MAJU Słońce majowe w ognia koronie Za las się czarny chowa, Strzechy i sady, pola i błonie Owiała mgła róŜowa. A w tej złocistej blasków powodzi, W sukience z gwiazd utkanej, Powiewna jakaś postać wychodzi Na szmaragdowe łany. Bielą się z dala śnieŜne jej szaty Po łąkach i po lesie, A wietrzyk za nią chodzi skrzydlaty I rąbek szat jej niesie. Na piersi drobne złoŜyła ręce I płynie po przeźroczu, Jakby zdumienie jakieś dziewczęce Z jej duŜych patrzy oczu. Czasem kosiarzy, co trawę sieką Na łąkach widzi w dali, Albo rybaków zgiętych nad rzeką, Co się od zorzy pali. Czasem kobiety mija nad strugą, Piorące białe chusty, Patrzy za nimi rzewnie i długo Z uśmiechniętymi usty. A gdy po drodze dziecko napotka, Co w polu pasie krowy, Wtedy podchodzi cicha i słodka I włos mu gładzi płowy. 6 Wierzby garbate przy kaŜdej strzesze Kornie się przed nią kłonią, Kwiatów u nóg jej klękają rzesze, Modląc się do niej – wonią. Grają koników polnych kapele Z chórami Ŝab złączone, Echo rozwiejne do nóg jej ściele Tę dziwną antyfonę. I przez wieczorną ciszę się niosą Litanie te olbrzymie... Płynie po świecie z wilgotną rosą Jej wniebowzięte imię. 7 W UŚPIONYM LESIE KsięŜyc wyszedł i płynie jak łódź pozłacana, Niebo wisi niezmierne, bezdenne jak morze, Chmur lotny puch szybuje przez jasne przestworze Srebrząc się, jako morska białogrzywa piana. Niebo wisi niezmierne, bezdenne jak morze, Tatry czernią się w dali, jak grzbiet Lewiatana – Srebrząc się, jako morska białogrzywa piana, Śnieg osiadł granitowy zrąb, co błękit porze. Tatry czernią się w dali, jak grzbiet Lewiatana, Wichry po turniach w dzikim huczą rozhoworze, Śnieg osiadł granitowy zrąb, co błękit porze – A wkoło mgła, z miesięcznej poświaty utkana. Wichry po turniach w dzikim huczą rozhoworze, Dolina leŜy cicha, snem zaczarowana, A wkoło mgła z miesięcznej poświaty utkana, Jakby rąbek wzorzysty, co ocienia łoŜe. Dolina leŜy cicha, snem zaczarowana, Milczy las smukłych świerków o brodatej korze. Jakby rąbek wzorzysty, co ocienia łoŜe, W górze, ciemnych gałęzi sieć wisi splątana. Milczy las smukłych świerków o brodatej korze, Paproć kryje świerkowych korzeni kolana, W górze ciemnych gałęzi sieć wisi splątana, Mdłe półblaski, półcienie majaczeją w borze. Paproć kryje świerkowych korzeni kolana, W powietrzu woń, lecz kwiatów dostrzec wzrok nie moŜe, Mdłe półblaski, półcienie majaczeją w borze, KsięŜyc wyszedł i płynie jak łódź pozłacana. 8 W PARKU Samotny błądzę ogromną aleją, Gdzie nagie drzewa, szeregami dwoma We mgle jesiennej bez końca czernieją Z wyciągniętymi błagalnie rękoma Ku sinym chmurom, co nad światem wiszą, Jak gdyby groźba czarna, nieruchoma. A wody w stawie przeraŜone ciszą W szkliste i martwe ścięły się zwierciadło I ani zadrgną, ani zakołyszą śółtymi liśćmi, których tyle spadło Z brzóz pochylonych nad topielą senną. Pośród pni sinych, jak ciche widziadło Bieleje Psyche i lampę kamienną Trzyma nad głową w nadkruszonej ręce, Patrząc w dal twarzą smutną i niezmienną. Mchami porosły jej piersi dziewczęce I z oczu szare ociekły jej smugi, Jak gdyby ślady łez, wylanych w męce, W tęsknocie niemej, beznadziejnej, długiej... 9
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Wybór poezji
Autor:
,

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: