Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00360 007494 15355622 na godz. na dobę w sumie
Wybór wierszy - ebook/pdf
Wybór wierszy - ebook/pdf
Autor: , Liczba stron: 113
Wydawca: Universitas Język publikacji: polski
ISBN: 978-832-421-091-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poezja
Porównaj ceny (książka, ebook (-9%), audiobook).

Franciszek Karpiński – jeden z najwybitniejszych twórców doby oświecenia, autor wierszy miłosnych, patriotycznych i religijnych, sielanek, dum i elegii – uznawany jest za przedstawiciela sentymentalizmu w literaturze polskiej. Z tego właśnie powodu jego twórczość traktowana bywa z pewną pobłażliwością. Współczesnemu odbiorcy sentymentalizm kojarzy się bowiem z płytką refleksją i komiczną czułostkowością.
Tymczasem Karpiński, tworząc w epoce, w której obowiązywały ścisłe normy poetyckie, uprawiał poezję indywidualną, operującą językiem szczerym, intymnym. Czynił ją świadectwem odczuć, obrazem przeżyć. W tym sensie – wbrew obiegowej opinii – był prekursorem romantyzmu.
Wiele jego wierszy cieszy się niesłabnącą popularnością w oderwaniu od osoby autora.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Franciszek Karpiæski (1741(cid:150)1825), poeta o(cid:156)wieceniowy, wybitny przedstawiciel polskiego sentymentalizmu. Swoje za‡o¿enia progra- mowe przedstawi‡ w teoretycznoliterackiej rozprawce O wymowie w prozie albo w wierszu. Autor licznych sielanek, erotyk(cid:243)w, elegii au- tobiograficznych (Powr(cid:243)t z Warszawy na wie(cid:156)) i patriotycznych (flale Sarmaty nad grobem Zygmunta Augusta...), dum historycznych, wier- szy o tematyce religijnej (Kiedy ranne wstaj„ zorze, Wszystkie nasze dzienne sprawy, kolŒda B(cid:243)g siŒ rodzi, przek‡. Psalm(cid:243)w), okoliczno- (cid:156)ciowych, a tak¿e niezbyt udanych utwor(cid:243)w dramatycznych (trage- die Boles‡aw III, Judyta kr(cid:243)lowa polska, komedia Czynsz, opera Al- cesta kr(cid:243)lowa Tessalii) oraz przek‡adu Ogrod(cid:243)w J. Delille(cid:146)a. Dzieje swoje ¿ycia i tw(cid:243)rczo(cid:156)ci zawar‡ w pamiŒtniku zatytu‡owanym Histo- ria mego wieku i ludzi, z kt(cid:243)rymi ¿y‡em. Copyright for Klasyka Mniej Znana by Towarzystwo Autor(cid:243)w i Wydawc(cid:243)w Prac Naukowych UNIVERSITAS, Krak(cid:243)w 2003 Podstaw„ niniejszej edycji jest wydanie Poezji wybranych F. Karpiæskiego (drugie, zmienione) w Bibliotece Narodowej, Seria I, Nr 89, Krak(cid:243)w 1997 w opracowaniu Tomasza Chachulskiego. Opracowanie i wyb(cid:243)r Anna Chojowska ISBN 97883-242-1091-6 TAiWPN UNIVERSITAS Projekt ok‡adki serii Ewa Gray SIELANKI* DO JUSTYNY O WDZI˚CZNO(cid:140)CI Dok„d p‡yniesz, rzeczko ma‡a? Niesiesz daæ kr(cid:243)lowi twemu; Wody(cid:156) od morza dosta‡a, Wracasz j„ morzu swojemu. Nic ciŒ w biegu nie zatrzyma, Ni drzewo, ni brzeg zielony, Justyna z swymi oczyma, Ni Koryla flet uczony. Justyno! Patrz, ta smereka Jak bardzo w g(cid:243)rŒ siŒ wspina! Mniemasz, od ziemi daleka, fle ju¿ o niej zapomina? Spuszcza jej swoje nasienie, St„d j„ m‡odzie¿„ okrywa I za samo wy¿ywienie Stem dar(cid:243)w jeden dar zbywa. * Wszystkie utwory pochodz„ z pierwszej czŒ(cid:156)ci Zabawek wierszem i przyk‡ad(cid:243)w obyczajnych (Lw(cid:243)w 1780). W niniejszym wydaniu zo- sta‡ zachowany autorski uk‡ad wierszy. 5 By(cid:230) wdziŒczn„; ty nie znasz tego, W twym uporze nieodmienna. Nic ¿yczŒ-(cid:230) ja ci nic z‡ego, Ale(cid:156) jest sroga, kamienna. Mo¿e me zas‡ugi ma‡e, Niewarte twojej wdziŒczno(cid:156)ci, Ale to serce zbola‡e Warte ca‡ej twej lito(cid:156)ci. Kiedy(cid:156) ciŒ kto(cid:156) spyta z boku: ,,A gdzie¿ jest to dobre ch‡opiŒ?(cid:148) A ja w tym wdziŒcznym potoku Ju¿ siŒ natenczas utopiŒ. POflEGNANIE Z LINDOR¥ W G(cid:211)RACH P(cid:243)d(cid:159)my na koniec smutnego Kluczowa, Tam j„ w(cid:156)r(cid:243)d ‡„ki bŒdziemy ¿egnali. I cho(cid:230) przed okiem naszym las j„ schowa, My jeszcze za ni„ bŒdziemy wo‡ali: Lindoro! C(cid:243)¿e(cid:156) zrobi‡a? Sieroty(cid:156) nas zostawi‡a. Rzeczko ty ma‡a! W kt(cid:243)re tylko kraje Pop‡yniesz, wszŒdzie powiadaj po drodze, fle ju¿ Lindora z nami siŒ rozstaje. B„d(cid:159) (cid:156)wiadkiem, jak jej ¿a‡ujemy srodze. Lindoro! C(cid:243)¿e(cid:156) zrobi‡a? Sieroty(cid:156) nas zostawi‡a. Powiedzcie, lasy i wy, g(cid:243)ry dawne: Czy piŒkniejszego co w tych stronach by‡o? Jak wy bŒdziecie odt„d z tego s‡awne! Lecz jak siŒ prŒdko (cid:156)wiat‡o wasze skry‡o! 6 Lindoro! C(cid:243)¿e(cid:156) zrobi‡a? Sieroty(cid:156) nas zostawi‡a. Wie(cid:156)niak swym ma‡ym dzieciom kiedy(cid:156) powie: Dziatki, Lindory wy(cid:156)cie nie widzieli! PiŒkna jak wiosna i czerstwa jak zdrowie, Bia‡a jak ten (cid:156)nieg, co siŒ w g(cid:243)rach bieli. Lindoro! C(cid:243)¿e(cid:156) zrobi‡a? Sieroty(cid:156) nas zostawi‡a. Pasterze swoje trzody porzucali, fleby j„ widzie(cid:230), a harde z piŒknego Cia‡a pasterki twarz sw„ zas‡aniali. Dziatki, ciŒ¿ko-¿ wam widzie(cid:230) co r(cid:243)wnego! Lindoro! C(cid:243)¿e(cid:156) zrobi‡a? Sieroty(cid:156) nas zostawi‡a. Ju¿ ponad rzeczkŒ nie bŒdziesz chodzi‡a I bielszej nogi nikt w niej nie umyje! Oko weso‡e, usta i twarz mi‡a, Wszystko siŒ z twoim oddaleniem kryje. Lindoro! C(cid:243)¿e(cid:156) zrobi‡a? Sieroty(cid:156) nas zostawi‡a. Nie masz Lindory! Czeg(cid:243)¿ tu czekamy? Rozbiegnijmy siŒ w r(cid:243)¿ne g(cid:243)r tych strony! Co nam po wszystkich? Lindory nie mamy. Zosta‡ nam po niej ¿al nieutulony. Lindoro! C(cid:243)¿e(cid:156) zrobi‡a? Sieroty(cid:156) nas zostawi‡a. 7 DO JUSTYNY T˚SKNO(cid:140)˘ NA WIOSN˚ Ju¿ tyle razy s‡oæce wraca‡o I blaskiem swoim dzieæ szczyci, A memu (cid:156)wiat‡u c(cid:243)¿ to siŒ sta‡o, fle mi dotychczas nie (cid:156)wiØci? Ju¿ siŒ i zbo¿e do g(cid:243)ry wzbi‡o, I ledwie nie k‡os chce wyda(cid:230); Ca‡e siŒ pole zazieleni‡o, Mojej pszenicy nie wida(cid:230)! Ju¿ s‡owik w sadzie zacz„‡ swe pie(cid:156)ni, Gaj mu siŒ ca‡y odzywa; K‡(cid:243)c„ powietrze ptaszkowie le(cid:156)ni, A m(cid:243)j mi ptaszek nie (cid:156)piØwa! Ju¿ tyle kwiat(cid:243)w ziemia wyda‡a Po onegdajszej powodzi; W r(cid:243)¿ne siŒ barwy ‡„ka przybra‡a, A m(cid:243)j mi kwiatek nie schodzi! O wiosno! P(cid:243)ki¿ bŒdŒ ciŒ prosi‡, Gospodarz zewsz„d stroskany? Ju¿em do(cid:156)(cid:230) ziemiŒ ‡zami urosi‡, Wr(cid:243)(cid:230) mi urodzaj kochany! ROZSTANIE SI˚ MEDONA Rzucaj„c trzodŒ i dawne koszary, Zra¿ony Medon w insze bra‡ siŒ kraje. Na pr(cid:243)¿no mu to Filon gani‡ stary, On sobie m(cid:243)wi(cid:230) i s‡owa nie daje. Upar‡ siŒ; znowu rad by siŒ odmieni‡. CzŒsto siŒ tŒdy obejrzy nieznacznie, 8 Gdzie siŒ Palmiry piŒkny sad zieleni‡; Nareszcie usiad‡ i tak (cid:156)piewa(cid:230) zacznie: (cid:132)Ona tam mo¿e ze mnie siŒ na(cid:156)miØwa, I te ‡zy wierne dzieciæstwem nazywa; Albo ten ¿al m(cid:243)j s„dzi za zmy(cid:156)lony. «Ju¿, m(cid:243)wi, poszed‡ Medon naprzykrzony». Palmiro! Ja siŒ nie wr(cid:243)cŒ, Ciebie wiŒcej nic zasmucŒ. W(cid:156)r(cid:243)d piŒknych nocy czasem mi kaza‡a (cid:140)piewa(cid:230), jam (cid:156)piewa‡, chocia¿ ju¿ i spa‡a. Tym sobie s‡odz„c, gdy mi siŒ przykrzy‡o: Jak siŒ obudzi, bŒdzie jej to mi‡o! Palmira siŒ obudzi‡a, I wdziŒczna mi tego by‡a. Po wiele razy za jej zgubionymi Owcami bieg‡em przepa(cid:156)ciami tymi! A ona tylko z g(cid:243)ry tej patrzy‡a, I owca jej siŒ ze mn„ powr(cid:243)ci‡a. Palmira w r„czki zapleszcze: «Medon, szukaj jednej jeszcze». Raz j„ widzia‡em, jak przy (cid:159)r(cid:243)dle pi‡a I (cid:156)liczn„ swoje nogŒ ub‡oci‡a. Nazajutrz kwiatem brzeg ca‡y us‡any, Tam gdzie bia‡ymi klŒka‡a kolany. Palmira miŒ s‡odko wspomnie: «Medon i tu my(cid:156)li‡ o mnie». A wtenczas, kiedy bieg‡a przestraszona, Co j„ by‡ napad‡ z‡y pies Palemona; Ja, za psem goni„c, nogŒ porazi‡em; A potem jak siŒ z s„siadem k‡(cid:243)ci‡em! Palmira mi w(cid:156)r(cid:243)d swej trwogi Przyk‡ada‡a (cid:156)laz do nogi. 9 Ale siŒ ona dzisiaj odmieni‡a! Kiedym jej (cid:156)piewa‡, to sobie przykrzy‡a. Przeze mnie jej siŒ owce rozproszy‡y. W kwiatach przy (cid:159)r(cid:243)dle, m(cid:243)wi, kolce by‡y! Palmira (o Bo¿e ¿ywy!) Wyrzuca mi, ¿em k‡(cid:243)tliwy. W dalekiej jakiej ¿y(cid:230) bŒdŒ krainie, Gdzie ju¿ Palmiry bia‡a twarz nie s‡ynie. Tam smutno chodz„c, dam przyk‡ad ka¿demu, Jak ma‡o wierzy(cid:230) sercu kobiecemu. Palmiro! Swoje(cid:156) zrobi‡a. Jam zgin„‡, a ty(cid:156) zdradzi‡a. A gdyby ona jeszcze siŒ pozna‡a I mnie do dawnych ‡ask przypu(cid:156)ci(cid:230) chcia‡a! Medonie!... Pr(cid:243)¿na nadzieja odmiany; Jej wyrok zawsze by‡ nieodwo‡any. Palmiro! I za c(cid:243)¿ jeszcze Kocham ciŒ? I za c(cid:243)¿ jeszcze?...(cid:148) Tak (cid:156)piewa‡ Medon, ‡za mu z oczu p‡ynie, Ledwie siŒ podni(cid:243)s‡, ledwie ¿e siŒ czuje, Na tej, pod kt(cid:243)r„ spoczywa‡, buczynie, Tak sw(cid:243)j ¿al ciŒ¿ki kr(cid:243)tko opisuje: (cid:132)Drzewo to mijaj, siekiØro! Tu rozstaj„c siŒ z Palmir„, £zami, Medon, wylanymi, Po(cid:156)wiŒci‡em je moimi. Je(cid:156)li z kochaj„cych jaki Na te kiedy trafisz szlaki, A tak¿e w swojej mi‡o(cid:156)ci Kocha‡e(cid:156) bez wzajemno(cid:156)ci, Odn(cid:243)w dla wieku p(cid:243)(cid:159)nego To pismo kompana twego. 10
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Wybór wierszy
Autor:
,

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: