Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00073 007806 13455388 na godz. na dobę w sumie
Wybranka pisarza - ebook/pdf
Wybranka pisarza - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 156
Wydawca: Harlequin Polska Język publikacji: polski
ISBN: 9788323876106 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Znany amerykański pisarz Liam 0'Reilly przysyła tekst swojej najnowszej powieści do małego londyńskiego wydawnictwa należącego do Laury. Laura przypuszcza, że Liam nie wie, że właścicielką firmy wydawniczej jest właśnie ona - jego była studentka, z którą przed laty łączył go gorący romans...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

dla ka(cid:380)dej kobiety, ka(cid:380)dego dnia(cid:8230) Wi(cid:281)cej informacji znajdziesz na www.harlequin.com.pl Carole Mortimer Wybranka pisarza Tłumaczyła Klara Kwark Droga Czytelniczko! Witam w Nowym Roku. Mam nadzieję, z˙e święta upłynęły Ci w miłej, serdecznej atmosferze, a sylwestrowy wieczór był prawdziwie szampański. Pora więc na wieczorną zimową lekturę. A oto pełna oferta na styczeń w serii Światowe Z˙ycie: W dobrym towarzystwie – kolejna powieść znanej autorki Penny Jordan. Wybranka pisarza – opowieść o miłości autora bestsellerów i właścicielki wydawnictwa. Milionowy spadek i Gwiazda estrady (Światowe Z˙ycie Duo) – dwie historie o miłości i... duz˙ych pieniądzach. Zapraszam do lektury Małgorzata Pogoda Harlequin. Kaz˙da chwila moz˙e być niezwykła. Czekamy na listy! Nasz adres: Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises Sp. z o.o. 00-975 Warszawa 12, skrytka pocztowa 21 Carole Mortimer Wybranka pisarza Toronto · Nowy Jork · Londyn Amsterdam · Ateny · Budapeszt · Hamburg Madryt · Mediolan · Paryż Sydney · Sztokholm · Tokio · Warszawa Tytuł oryginału: Liam’s Secret Son Pierwsze wydanie: Harlequin Mills Boon Limited, 2001 Harlequin Presents, 2004 Redaktor serii: Małgorzata Pogoda Opracowanie redakcyjne: Agnieszka Sprycha Korekta: Jolanta Spodar ã 2001 by Carole Mortimer ã for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2007 Wszystkie prawa zastrzez˙one, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej ksiąz˙ce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – z˙ywych lub umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak firmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Światowe Z˙ycie są zastrzez˙one. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Rakowiecka 4 Skład i łamanie: COMPTEXTÒ, Warszawa Printed in Spain by Litografia Roses, Barcelona ISBN 978-83-238-4418-1 Indeks 389994 ŚWIATOWE Z˙YCIE – 53 ROZDZIAŁ PIERWSZY – Szkło kontaktowe wpadło pani do herbaty! Laura miała nadzieję, z˙e nieznaczne drgnienie dło- ni, w której trzymała filiz˙ankę, nie zdradziło, jakie wraz˙enie zrobiły na niej te słowa, wypowiedziane ze śpiewnym irlandzkim akcentem. Déjà vu? Jednak jej się wcale nie wydawało, z˙e juz˙ kiedyś słyszała to zdanie. Bo tak przeciez˙ było! Którędy on wszedł? Siedziała w holu luksusowego hotelu i ze swego miejsca widziała zarówno główne, jak i mniejsze tylne wejście, a jednak Liam zdołał pojawić się tak, z˙e tego nie zauwaz˙yła. Teraz stał tuz˙ za nią. Ostroz˙nie i powoli odstawiła filiz˙ankę i spodeczek na tacę znajdującą się na stoliku przed nią. – Po pierwsze, to jest kawa; nie pijam herbaty – odparła lekko zachrypłym głosem, odwlekając chwi- lę, gdy będzie musiała się odwrócić i spojrzeć mu w twarz. – A po drugie, nie noszę szkieł kontaktowych! – W takim razie... – był teraz bardzo blisko, jego gorący oddech muskał ciemne loczki na jej karku – ...ma pani najpiękniejsze i najbardziej niezwykłe oczy, jakie widziałem w z˙yciu. – Przeciez˙ nie moz˙e pan ich ocenić z miejsca, w którym pan stoi – odparła oschle, wciąz˙ pozostając odwrócona. 6 CAROLE MORTIMER – Och, Lauro, przez ciebie czar prysł – powiedział z z˙artobliwym wyrzutem, a jego irlandzki akcent za- brzmiał jeszcze silniej niz˙ poprzednio. – Następna kwestia ze scenariusza powinna brzmieć zupełnie ina- czej. Osiem lat temu zapewne tak brzmiała. Ale to było w innym z˙yciu. I Laura była kimś innym – łatwowierną studentką literatury angielskiej na ostatnim, trzecim roku licencjatu. A Liam nie występował teraz w roli światowej sławy pisarza przybyłego na wykład i budzącego w niej lęk. Wzięła głęboki oddech, by nad sobą zapanować, zanim się odwróciła i spojrzała w tę roześmianą twarz. Wcale się nie zmienił! Przy pierwszym spotkaniu z Liamem O’Reillym największe wraz˙enie robił jego wzrost – metr dzie- więćdziesiąt cztery, a do tego gibkie, umięśnione ciało emanujące witalnością. Jak zwykle, tak i teraz strój świadczył o tym, z˙e nie zwaz˙a na otoczenie – miał na sobie spłowiałe dz˙insy, niebieski T-shirt i czarną ma- rynarkę. Nie zmieniły się tez˙ jego kruczoczarne włosy sięgające ramion, inteligentny wyraz intensywnie nie- bieskich oczu, twarz, która wyglądała jak wyciosana z surowego kamienia. Laura zdołała całkiem dobrze ukryć zdziwienie wywołane tym, z˙e Liam wcale się nie zmienił, gdy wpatrywała się w niego swymi ,,najpiękniejszymi i najbardziej niezwykłymi oczami, jakie widział w z˙y- ciu’’. Jedno było intensywnie niebieskie, a drugie szmaragdowozielone. Dlatego właśnie przed ośmiu WYBRANKA PISARZA 7 laty uznał, z˙e pewnie zgubiła kolorowe szkło kontak- towe. Musiała znosić wiele docinków i złośliwości na temat tych oczu, gdy chodziła do z˙eńskiej szkoły z internatem, ale gdy dorosła, przestało jej to przeszka- dzać, bo przekonała się, z˙e męz˙czyźni uwaz˙ają te jej dziwne oczy za intrygujące. Tak tez˙ było z Liamem... Uśmiechnęła się chłodno. – Chyba powinno mi pochlebiać to, z˙e wciąz˙ pa- miętasz tamtą rozmowę – rzuciła, wzruszając ramio- nami. Miała teraz wraz˙enie, jakby zgiełk panujący w ho- telowym holu zanikał gdzieś w tle. Te niebieskie oczy okolone długimi ciemnymi rzę- sami, które powinny wyglądać śmiesznie u tak mus- kularnego, atrakcyjnego męz˙czyzny – ale wcale nie wyglądały – przymruz˙yły się, jakby Liam się nad czymś zastanawiał. – Ale wcale ci nie pochlebia, prawda? – spytał w końcu powoli. Miała być mile połechtana tym, z˙e po tych wszyst- kich latach wciąz˙ pamięta pierwszą rozmowę, jaką odbyli? A niby dlaczego? Po tym wszystkim, co zaszło później? Nie, upomniała siebie w duchu. Nie nalez˙y okazy- wać z˙alu ani złości. Lepiej nic nie mówić, niz˙ zdradzić w gorzkich słowach swe odczucia. Liam przechylił głowę na bok, przyglądając się z zastanowieniem milczącej Laurze. – Obcięłaś swoje piękne ciemne włosy – mruknął z niezadowoleniem. 8 CAROLE MORTIMER – Mniej z nimi kłopotu – rzuciła oschle. Wiedziała, z˙e krótka fryzurka doskonale podkreśla owal jej chłopięcej twarzy, oczy o dwóch barwach, zadarty nosek, szerokie usta i zdecydowany podbró- dek. Wijące się kosmyki przy skroniach i na karku łagodziły surowość męskiej fryzury. – Ale podoba mi się. – Pokiwał z uznaniem głową. Znów ogarnęło ją poprzednie uczucie niechęci. Przeciez˙ ona ma w nosie to, czy mu się podoba jej nowa fryzura. A właściwie, szczerze mówiąc, w ogóle jej nie obchodzi to, co Liam O’Reilly sobie myśli. Świadomie zdławiła nieprzyjazne uczucia. – Moz˙e się przysiądziesz? – rzuciła niedbale, wskazując na tacę i dzbanek z kawą. – Mogę poprosić o drugą filiz˙ankę. Liam zerknął na praktyczny zegarek, który nosił na prawym nadgarstku. Był leworęczny, jak wielu artys- tycznie uzdolnionych ludzi. Laura doskonale o tym pamiętała. – Chyba z˙e jesteś z kimś umówiony – dodała obojętnie, zauwaz˙ywszy to spojrzenie. – Właściwie tak – przyznał. – Ale mam jeszcze chwilkę – dodał z zadowoleniem, po czym obszedł jej krzesło i zajął miejsce naprzeciwko. Laura nigdy by nie powiedziała, z˙e Liam po prostu ,,usiadł’’ na krześle. Z powodu wzrostu zawsze miał kłopot z usadowieniem się, bo krzesła były albo za niskie, albo miały za krótkie siedziska. Laura równiez˙ była dość wysoka przy swoich stu siedemdziesięciu dwóch centymetrach i lubiła to teraz podkreślać szytymi na miarę eleganckimi ubraniami. WYBRANKA PISARZA 9 Dzisiaj miała na sobie grafitową garsonkę i szmara- gdowozieloną bluzkę. Była bardzo zadowolona ze swego obecnego wizerunku. Liam zawsze sprawiał, z˙e czuła się taka drobna. I bardzo kobieca. – Moz˙e kawy? – zaproponowała, trzymając ręce spokojnie złoz˙one na okrytych spódnicą udach. – Nie, dziękuję – odparł. – Uzalez˙nia tak samo jak papierosy, które kiedyś paliłem. – Skrzywił się z nie- smakiem. – Rzuciłeś palenie? – zdziwiła się. Gdy znała go przed ośmiu laty, palił co najmniej trzydzieści dzien- nie. Przy pracy nawet więcej. Liam uśmiechnął się na widok jej zaskoczenia. – Az˙ trudno uwierzyć, prawda? Liam O’Reilly, zatwardziały pijak i palacz przeszedł niezwykłą prze- mianę. – Wątpię, by sprawa była az˙ tak powaz˙na – rzuciła kpiąco. Parsknął śmiechem, wpatrując się w nią błyszczą- cymi ciemnoniebieskimi oczami. – Dorosłaś, mała Lauro – powiedział z podziwem. – No ja myślę! Przeciez˙ mam juz˙ dwadzieścia dziewięć lat. Co oznacza, z˙e on ma trzydzieści dziewięć, dodała w myślach, dostrzegając teraz, z˙e jednak nie przyjrzała mu się dość uwaz˙nie i z˙e zmyliło ją pierwsze wraz˙enie wskazujące, z˙e wcale się nie zmienił. Tych osiem lat bez wątpienia wycisnęło na nim swe piętno. Wokół oczu i ust miał lekkie zmarszczki, które nie znikały, gdy przestawał się uśmiechać, a kruczoczarne włosy na skroniach lekko przyprószyła siwizna. 10 CAROLE MORTIMER – Dwadzieścia dziewięć – powtórzył w zamy- śleniu, przymruz˙ywszy oczy. – A co porabiałaś przez tych osiem lat, Lauro? – spytał natarczywie, nieświadomie przesuwając wzrok na jej serdeczny palec. Na palcu nie było obrączki, ale pozostał na nim ślad wskazujący, z˙e kiedyś jednak ją nosiła. – To i owo – odparła wymijająco, nie mając zamia- ru mówić mu niczego o sobie. – A co u ciebie? Co ty robiłeś przez osiem lat? – Na pewno nie pisałem – rzucił cierpko, krzywiąc się. – Naprawdę? – Laura nie zdradziła tonem głosu ani wyrazem twarzy, z˙e zdaje sobie sprawę z tego, z˙e z˙adna nowa ksiąz˙ka Liama O’Reilly’ego nie pojawiła się na półkach księgarskich przez całe osiem lat. – Ale pewnie juz˙ wcale nie musiałeś pisać po sukcesie, jaki odniosła ,,Bomba czasu’’? – spytała niezobowiązują- cym tonem. – Nie musiałem juz˙ pisać! – powtórzył oskarz˙yciel- sko Liam. W jego oczach i na twarzy odbiły się gwałtowne emocje. – Miałam oczywiście na myśli kwestię finansową – wyjaśniła, spokojnie znosząc jego piorunujący wzrok. Wiedziała, z˙e trafiła w czuły punkt. Chciała jednak zobaczyć, jak on zareaguje na tak bezpośredni cios. – Pewnie zarobiłeś miliony na ,,Bombie czasu’’. Juz˙ same prawa do ekranizacji... – No i co mi przyszło z całej tej forsy, skoro od tamtego czasu nie napisałem ani słowa? – wark- nął. WYBRANKA PISARZA 11 Wzruszyła ramionami. – Przypuszczam, z˙e dzięki niej mogłeś się cieszyć względnym komfortem przez osiem długich lat – na- wet bez alkoholu i papierosów – rzuciła zjadliwie. – Bez wątpienia umiałeś korzystać z uroków z˙ycia, gdy ostatnio cię widziałam. – Nie mogła sobie od- mówić tej małej złośliwości. Liam osiągnął spory sukces dzięki czterem ksiąz˙- kom, które wydał przed thrillerem politycznym ,,Bom- ba czasu’’. Jednak dopiero ostatnia okazała się – no- men, omen – prawdziwą bombą! Trzy tygodnie po ukazaniu się wydania w twar- dej oprawie ,,Bomba czasu’’ wspięła się na pierw- sze miejsce listy bestsellerów. Liam występował w wielu programach telewizyjnych, sprzedał prawa do ekranizacji powieści i zgarnięto go do Holly- wood, by napisał scenariusz i pomagał przy cas- tingu. Ostatni raz Laura widziała go na zdjęciu w gazecie, gdzie występował ze swą świez˙o poślubioną z˙oną, piękną aktorką, mającą zagrać główną rolę w ekraniza- cji jego powieści. A Laura Carter, studentka, z którą Liam spotykał się, zanim opuścił Anglię, poszła w zapomnienie. Na początku była oszołomiona tym, z˙e ją porzucił, nie mogła uwierzyć, z˙e tak mało dla niego znaczyła, pomimo swego niewolniczego oddania. Jednak gdy mijały kolejne dni, a potem tygodnie bez wiadomości od niego, w Laurze narastał gniew. Potem, gdy ujrzała jego ślubne zdjęcie w gazecie, przyszła gorycz, a na końcu pogodzenie się z tym, z˙e nie uwaz˙ał jej juz˙ 12 CAROLE MORTIMER – w z˙adnym razie – za część swego nowego z˙ycia w Ameryce. Wraz z tą akceptacją sytuacji przyszło pragnienie osiągnięcia z˙yciowego sukcesu. Jej opanowanie, kosztowne, eleganckie ubranie i pierścionek z wielkim brylantem na palcu prawej ręki świadczyły o tym, z˙e udało jej się osiągnąć zamierzo- ny cel. – To musiało być rzeczywiście dawno temu – sko- mentował sarkastycznie jej uwagę. – Moz˙e i tak – odparła. W innym z˙yciu, dodała w myślach. – Jakiez˙ to pilne sprawy sprowadzają cię ze słonecznej Kalifornii do zimnej Anglii? – zmieniła lekkim tonem temat. Liam z wyraźnym wysiłkiem zmusił się do tego, by opaść niedbale na oparcie krzesła, ale jego oczy wciąz˙ rzucały groźne błyski. – Nie przyjechałem z Kalifornii – sprostował. – Pięć lat temu przeniosłem się do Irlandii. To dlatego jego irlandzki akcent był teraz silniejszy niz˙ przed ośmiu laty, pomyślała. Nie miała pojęcia o jego przeprowadzce, bo naumyślnie przestała inte- resować się z˙yciem Liama, od kiedy dowiedziała się o jego małz˙eństwie. – Twoja amerykańska z˙ona musiała przez˙yć szok kulturowy – zauwaz˙yła. – Nie miałem okazji się o tym przekonać – rzu- cił kwaśno. – Diana rozwiodła się ze mną siedem lat roku – dodał, gdy uniosła ze zdziwieniem brwi. – Z po- wodu róz˙nych zobowiązań zawodowych spędziliśmy temu. Małz˙eństwo trwało zaledwie pół WYBRANKA PISARZA 13 zresztą ze sobą zaledwie sześć tygodni – dodał z go- ryczą. – Nie tak wyobraz˙ałem sobie prawdziwe mał- z˙eństwo! A więc Liam był z˙onaty zaledwie przez pół roku! Przez pół roku! Gdyby wiedziała... Co zmieniłaby w swoim z˙yciu, gdyby wiedziała? Nic. Otóz˙ to. Nic. Liam dokonał pewnych wyborów i ona takz˙e. Juz˙ nic tego nie zmieni. Liam ponownie spojrzał na zegarek. – Słuchaj, naprawdę jestem z kimś umówiony za kilka minut. Właściwie to... – omiótł przymruz˙onymi oczyma cały zatłoczony hol – muszę juz˙ iść – powie- dział, gdy męz˙czyzna, który właśnie wszedł, nawiązał z nim kontakt wzrokowy. – Ale chciałbym się jeszcze z tobą zobaczyć, Lauro... – Nie sądzę, aby był to dobry pomysł – ucięła krótko, podąz˙ając spojrzeniem za wzrokiem Liama. Odpowiedziała skinieniem głowy na powitalny gest nowo przybyłego i dodała nieszczerze: – Ciekawe spotkanie, Liam. Niestety muszę juz˙ iść. – Wstała, smukła i elegancka w swej doskonale skrojonej garsonce, przerzuciła przez ramię pasek skó- rzanej czarnej torebki. – Lauro! – Liam złapał ją za rękę, gdy mijała go zwinnym ruchem. – Chcę cię znowu zobaczyć – po- wiedział z naciskiem. – Powspominać stare czasy? – spytała szyderczo i pokręciła głową. – O nie, dziękuję – dodała, uśmie- chając się smutno. – Będę w tym hotelu jeszcze przez kilka dni – po- wiedział, wpatrując się w nią w napięciu. – Zadzwoń 14 CAROLE MORTIMER do mnie. Jeśli tego nie zrobisz – dodał cicho, widząc, z˙e zamierza odmówić – zostanę w Londynie tak długo, dopóki cię nie odnajdę. Przynajmniej wiedziała juz˙, dlaczego nie zauwaz˙y- ła, jak wchodził. Skoro był gościem, zjechał windą, której nie widziała ze swego miejsca. Nie zmieniało to jednak faktu, z˙e w jego słowach zabrzmiała nuta pogróz˙ki. A ona miała pewne powo- dy, dla których nie chciała, by ją odnalazł. W kaz˙dym razie, jeszcze nie teraz. – Alez˙ ty się zrobiłeś melodramatyczny, Liam – parsknęła. – Skoro tak ci zalez˙y, zadzwonię – zgodzi- ła się, wzruszając ramionami. Zadzwoni i jasno da mu do zrozumienia, z˙e nie ma zamiaru spotykać się z nim na gruncie towarzyskim w czasie jego pobytu w Londynie! Popatrzył na nią wymownie, zanim puścił jej rękę i skinął głową. – Owszem, bardzo mi na tym zalez˙y – przyznał lakonicznie. Na te słowa uniosła sceptycznie ciemne brwi. – Przepraszam bardzo, ale naprawdę muszę juz˙ iść – rzuciła na odchodnym. Czuła na sobie jego wzrok, gdy szła przez hol, a potem wkładała podany przez szatniarza płaszcz i wychodziła na zewnątrz, gdzie wył przenikliwy lis- topadowy wiatr. Jednak ona wcale nie czuła jego lodowatych powie- wów, bo ponowne spotkanie z Liamem całkiem ją oszołomiło. Gdy siedziała naprzeciwko niego, pamię- tając wszystko, co zaszło między nimi w przeszłości,
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Wybranka pisarza
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: