Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00254 004564 12796707 na godz. na dobę w sumie
Wyjątkowi są wśród nas. Zbiór opowiadań z przesłaniami dla rodziców i dzieci - ebook/pdf
Wyjątkowi są wśród nas. Zbiór opowiadań z przesłaniami dla rodziców i dzieci - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Psychoskok Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-8119-175-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dla dzieci i młodzieży >> dla dzieci
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).


Z pozoru zwykła publikacja napisana przede wszystkim dla dzieci i ku nim skierowana, choć nielekceważąca dorosłego czytelnika. Porusza trudny temat, pomimo swej banalności oraz formy. Autorka pisze już na wstępie: „To zbiór opowiadań o akceptacji i tolerancji, o wyjątkowości oraz niepowtarzalności o „inności”, która każdego dnia wpisuje się w życie zwykłego człowieka...”

Tutaj problem tolerancji oraz akceptacji jest postrzegany przez pryzmat dziecięcej wyobraźni, a dzięki formie bajek, jakimi jest napisana książka, trochę prościej – zwłaszcza młodemu odbiorcy – zrozumieć zawirowania życia. Tutaj łzy wzruszenia mieszają się ze łzami szczęścia. Tutaj uśmiechamy się poznając cudacznych bohaterów, popadamy w zadumę, chwilę zastanowienia. Podziwiamy odwagę kilkuletniej Zuzi, czy zamkniętego w sobie Wojtusia. Nie dziwi nas niebieska gąsienica, gadający świerszcz, a nawet różowy jeż. Tutaj wszystko jest możliwe...

Wyjątkowości takiej „inności” nie należy się bać, do czego przekonuje nas autorka, ale wręcz przeciwnie, starać się poznać, zrozumieć. Stawić czoło wielu pytaniom zawartym w książce, tak banalnym, choć w rzeczywistości trudnym. Pytaniom, na które czasami my sami nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć.

„Wyjątkowi są wśród nas' to zbiór opowiadań z przesłaniami dla rodziców i dzieci, dzięki którym, jak pisze Maja Chmiel: „… łatwiej będzie zrozumieć oraz przekazać i wytłumaczyć małemu jeszcze człowieczkowi ważne sprawy, wpajając tym samym wartości życia…'

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Maja Chmiel „Wyjątkowi są wśród nas” Zbiór opowiadań z przesłaniami dla rodziców i dzieci Copyright © by Maja Chmiel, 2018 Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o., 2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy. Redaktor prowadząca: Wioletta Tomaszewska Korekta: Marianna Umerle Redakcja i korekta: Emilia Ceglarek Projekt okładki: Robert Rumak Ilustracje na okładce: © Elena Schweitzer – Fotolia.com Skład: Jacek Antoniewski ISBN: 978-83-8119-175-3 Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. ul. Spółdzielców 3/325, 62-510 Konin tel. 63 242 02 02 http://psychoskok.pl e-mail: wydawnictwo@psychoskok.pl Zbiór opowiadań o akceptacji i tolerancji, o wyjątkowości oraz niepowtarzalności, o „inności”, która każdego dnia wpisuje się w życie zwykłego człowieka Spis treści Przedmowa . . . . . . . . . . . . . . . 5 Pomaludek i niezwykła pozytywka . . . . . . . 9 Próbujmy pokonywać stereotypy i nie bójmy się „inności” . . . . . . . . . 23 Magia wyobraźni . . . . . . . . . . . . 27 Spójrzmy czasami na świat oczyma dziecięcej wyobraźni… . . . . . . . 37 Niebieska gąsienica Matylda . . . . . . . . 42 W zwykłym dniu szukajmy niepowtarzalności… . . 53 O wyjątkowym chłopcu i różowej Igiełce . . . . 56 Wartości miłości do dziecka nie przeliczymy w żadnej walucie… . . . . . 63 Najzwyklejszy w świecie stworek . . . . . . . 65 XXX . . . . . . . . . . . . . . . . . 72 4 Przedmowa Przed oddaniem książki do druku zostałam poproszona przez WYDAWNICTWO PSYCHOSKOK o napisanie kilku słów przed‑ mowy do niej. Nie powiem, miałam z tym przysłowiowy twardy orzech do zgryzienia i to niemały. Co ująć w tych kilkunastu zdaniach? Co przekazać, by zachęcić do dalszej lektury? Złapać, jak to się mówi, kontakt z odbiorcą, przygotowując jednocześnie odpowiedni grunt na późniejszą opinię. Nie lada wyzwanie dla mnie, bo i czytelnik wymagający. Tutaj właśnie poziom obaw z mojej strony, jako autorki, był dość duży. Dlaczego? Sama zadawałam sobie to pytanie przez dłuższy czas, nim postano‑ wiłam skreślić tych parę słów. Z reguły przedmowa jest kojarzona z długim wywodem, do absorbujących raczej nienależącym. Oczywiście, nie prze‑ czę, są ludzie, w tym miejscu chylę przed nimi czoła, którzy swoją erudycją, wyobraźnią oraz pomysłowością są w stanie „porwać” słuchacza, czytelnika. Czytelnika, który z niepo‑ skromioną ciekawością przerzuca kolejne i kolejne stronice książki, by poznać dalsze losy bohatera czy koniec stworzonej przez autora historii. Ale czy ja będę potrafiła? Z takim dylematem boryka się chyba każdy pisarz postawiony przed jakże nietuzinkowym zadaniem. Nie zanudzić, a zaciekawić. Nie zniechęcić, lecz w oryginalny sposób wprowadzić w świat swojej wyobraźni. Zainteresować i może też troszeczkę wzruszyć. Wątpię, aby istniał na to jakiś patent dający bezwarunkową pewność spektakularnego sukcesu. 5 Czytelnicy bywają różni, gdyż każdy człowiek jest odręb‑ ną osobowością, czegoś innego oczekuje, wymaga, dlatego ile ludzi sięgnie po daną pozycję, tyle usłyszymy opinii, odczuć, samej w sobie refleksji czy krytyki. Krytyki pozytywnej, a zara‑ zem negatywnej i choć tej drugiej niejeden twórca się obawia, to powinien być na nią przygotowany. Myślę, że ona też jest potrzebna, bo właśnie dzięki niej możemy cały czas doskonalić swoje pióro. Przede mną dosyć trudne zadanie, próba przekonania wy‑ magającego odbiorcy do sięgnięcia po kolejną książkę moje‑ go autorstwa. Mam nadzieję, że stanę na jego wysokości i nie zniechęcę, a wręcz przeciwnie, zaciekawię do dalszej lektury. Wyjątkowi są wśród nas to zbiór opowiadań z przesłaniami dla rodziców i dzieci, poprzez które chciałam pokazać ludziom nie tyle „inność” niepełnosprawnych, co ich wyjątkowość, nie‑ powtarzalność oraz wartości, jakie niosą ze sobą tak zapisanym życiem. To książka tematycznie bliska ostatnio wydanej pozycji: Zespół Downa… trudniejsze życie, piękniejszy świat. Napisana w formie bajek–niebajek, opowiadań, skierowana do rodziców, ich dzieci, a także szerszego grona czytelników, na sercu których leży dobro wychowania młodego pokolenia. Wychowania w poczuciu akceptacji drugiego człowieka – czło‑ wieka niepełnosprawnego, doświadczonego przez los. Właśnie takie aspekty naszej rzeczywistości i pojęcie tolerancji porusza moja książka. Stanowi ona zarazem o wspomnianej wcześniej niepowtarzalności oraz wyjątkowości chorych osób – wyjątko‑ wości, która każdego dnia, czy tego chcemy, czy nie, wpisuje się w istnienie każdego z nas. Zamiarem moich bajek–niebajek było dotarcie, w pewien sposób, do dorosłych, gdyż mentalność niektórych jest dość specyficzna. Postanowiłam przedstawić w nich obraz „inności”, 6 której tak naprawdę nie trzeba się bać, ale spróbować poznać oraz zrozumieć. Duża część ludzi, bo nie mówię tutaj o wszyst‑ kich, czuje strach przed nieznanym. Mają do tego prawo, ale prócz tych twardo przyjętych norm oraz zasad istnieją jeszcze uczucia – uczucia, którymi obdarzeni są także niepełnosprawni. Zasługują na szczęście, szacunek i mimo wszystko normalne traktowanie. Od dorosłych wiele zależy, bo to oni są wzorem do naślado‑ wania dla wkraczających dopiero w świat młodych ludzi. Wy‑ chowują, uczą, kształtują, wpajają wartości. To rodzice po raz pierwszy otwierają książkę, by przeczytać dziecku bajkę na do‑ branoc i dlatego Wyjątkowi są wśród nas ma formę takich bajek. Napisane w prosty sposób, pobudzające wyobraźnię, ale przede wszystkim dające do myślenia, wymagające zastanowienia się. Każde opowiadanie zakończone jest przesłaniem kierowanym głównie do dorosłych. Mam nadzieję, że dzięki temu będzie im łatwiej spojrzeć na rzeczywistość oczyma dziecka oraz wytłu‑ maczyć małemu człowieczkowi zawirowania trudnych spraw, odpowiedzieć na szereg rodzących się pytań. Wyjątkowi są wśród nas nie jest pouczeniem czy próbą mo‑ ralizowania. To historie napisane na podstawie obserwacji, a niekiedy własnych doświadczeń, gdyż sama jestem matką dziecka niepełnosprawnego… I chyba mnogość nagromadzo‑ nych doświadczeń pchnęła mnie do napisania takiej książki. Kilku opowieści, w których można odnaleźć wiele wyjątkowych osób spotykanych na co dzień, żyjących tak blisko nas lub tylko mijanych na zatłoczonych ulicach. Czy niebieska gąsienica aż tak może przerażać, dziwić swoim wyglądem? Jakim cudakiem był Pomaludek i na jakie jeszcze próby zostanie wystawiona przyjaźń małej Zosi oraz Zuzi? Czy rodzice będą w stanie przygotować Janka na otaczający go 7 świat, by potrafił sam zaakceptować swoją „inność’? A Krzyś, któremu tak ciężko zapamiętać choćby jedną literkę? Wiele pytań na pozór banalnych, ale pytań, które dzieci prze‑ cież zadają, my zaś dopiero wtedy zaczynamy się zastanawiać. I niestety trudności z odpowiedzią na nie czasami nas przera‑ stają. Błądzimy, szukając wyjścia z niezręcznej sytuacji, boimy się nazywać rzeczy po imieniu, gdyż niestety pojęcia tolerancji, akceptacji to zbyt często temat tabu. Mam nadzieję, że książka, którą trzymacie Państwo w ręku, pozwoli zrozumieć wyjątko‑ wość doświadczonych przez los osób. Świat nie do końca jest przygotowany na niepowtarzalność opartą na niepełnosprawności, lecz myślę, że dzięki tym baj‑ kom–niebajkom łatwiej będzie nam zrozumieć i dzięki temu wytłumaczyć młodemu pokoleniu, że inny wcale nie znaczy gorszy… 8 Pomaludek i niezwykła pozytywka Pomaludek usiadł pod drzewem, by w końcu dać odpocząć swym zmęczonym nóżkom. Słońce o tej porze grzało mocniej niż zazwyczaj, więc co chwilę musiał się przed nim chować. Takie jednak postoje były dla niego niepotrzebną stratą czasu. „Tyle przygód przede mną, a ja jestem zmuszony non stop przysiadać w cieniu” – pomyślał zdenerwowany. – „Już chyba wolę deszcz. I to o całe sto razy…” – Humor małego stworka nie nastrajał zbyt optymistycznie. – Nie boisz się, że mógłbyś zmoknąć? – usłyszał nagle cienki głosik dobiegający spośród szumiących gałęzi. – Co to? Kto tutaj jest? – zerwał się przestraszony na równe nogi, które jeszcze przed momentem nie miały siły nawet go nieść. – To ja, Pako! – zachichotał ponownie tajemniczy ktoś. Pomaludek wytężył wzrok, lecz pomimo dużych, okrągłych binokli na nosie nie dostrzegł delikwenta. – Gdzie ty jesteś? Nie widzę cię – odrzekł i ze złością ob‑ szedł stary dąb od prawej do lewej i, tak dla pewności, od lewej do prawej. – A poza tym, co to za maniery, żeby podsłuchiwać czyjeś myśli? – dodał zdenerwowany. – O, wypraszam sobie! Jestem wychowanym świerszczem, na pamięć wykułem niezliczone księgi odpowiedniego savo‑ ir‑vivre, znam poczucie taktu i, o ile dobrze mi wiadomo, to podsłuchiwanie innych nie zajmuje nawet ostatniego miejsca w podręczniku O dobrych obyczajach! – Właśnie przed chwilą dałeś pokaz swojemu obyciu – par‑ sknął urażony Pomaludek. – A kto tak głośno myśli? Wręcz krzyczałeś niezadowolony, bo pogoda nie taka, to za dużo słońca… – Pako chciał jeszcze coś 9 powiedzieć, ale chyba ugryzł się w język… Hmm, o ile świersz‑ cze je mają… – Gdybyś ty szedł kolejny już dzień w tym gorącu, sam byś marudził – odpowiedział Ludek nieco łagodniej, chcąc zdobyć sobie przychylność owada. Szczerze powiedziawszy nasz bohater wcale nie miał ochoty na kłótnie, w ogóle nie był przyzwyczajony do rozmawiania z kimkolwiek, a co dopiero udowadniania swoich racji. Był za‑ mkniętym w sobie, niewielkim ludzikiem, wędrującym po świe‑ cie. Bardziej przypominał pacynkę zrobioną z leśnych kaszta‑ nów oraz cienkich patyczków, z tą różnicą, że jego uważano za dziwaka w żółtym kapeluszu i ogromnych okularach, na wręcz mikroskopijnym nosie. O wiele większej jeszcze śmiesz‑ ności dodawał Pomaludkowi zbyt duży, pomarańczowy sur‑ ducik z jednym tylko czerwonym guzikiem… Tym, który nie zdążył do tej pory się zgubić. Mało kto wiedział, co tkwiło w tej jego kasztanowej główce. Miał swój świat, który rządził się własnymi prawami, i rzadko kiedy sam właściciel pozwalał na czyjąś ingerencję w progi tego świata. Każdy ranek rozpoczynał w identyczny sposób, cho‑ dził twardo wydeptanymi przez pamięć ścieżkami… Nigdy nic nie zmieniał, zawsze odpoczywał pod konkretnym drzewem, idąc, mijał codziennie ten sam głaz leżący nad znaną mu rzeką, by dotrzeć do miejsc, będących wyznacznikami jego możliwo‑ ści. Właśnie… Każdego ranka tak samo, bez żadnych zmian… do momentu, kiedy w tę pomaludkową, idealnie poukładaną rzeczywistość wprosił się ktoś nieoczekiwany. Ów ktoś to dobrze nam już znany świerszcz Pako. Cudaczny owad o niewielkich rozmiarach i w dodatku cały zielony, jak przystało na ten gatunek. Z wypukłymi oczyma oraz śmiesz‑ nie sterczącymi, zaledwie paroma włoskami na samym czubku 10 owalnej głowy. Od dawna zamieszkiwał konar starego dębu, obserwując tajemniczego Pomaludka, który dzień w dzień po‑ konywał tę samą trasę, by na chwilkę usiąść w chłodnym cieniu jego domku. Potem wstawał wypoczęty, otrzepywał swój stary, spłowiały surducik z trawy, zakładał żółty kapelusz i szedł dalej. Pako był ciekawskim owadem, często korciło go, aby zagad‑ nąć do tajemniczego turysty, ale… sami wiecie, obyczaje, dobre wychowanie itd… Tym razem zainteresowanie wzięło górę nad odpowiednim savoir‑vivre i, jakby to powiedzieć, nauka poszła w las. Sły‑ sząc myśli Pomaludka – tutaj muszę zaznaczyć, iż Pako nie był zwyczajnym świerszczem – postanowił się ujawnić. Krót‑ ka jednak rozmowa z kasztanowym ludzikiem nie należała do przyjemnych. Na samym już początku mieszkaniec dębu zdążył się zorien‑ tować, że jest on naburmuszonym dziwakiem, pozbawionym towarzyskiej ogłady oraz nieznającym zasad odpowiedniego obycia. Wtedy jeszcze nie wiedział, co tak naprawdę trapi Po‑ maludka i jakimi prawami rządzi się jego świat – świat całkiem odmienny od tego, w którym my żyjemy. Świerszcza zastanawiały codzienne wędrówki Ludka w te same miejsca oraz identyczne zachowania powtarzające się każ‑ dego dnia. W tamtej jednak chwili nie przypuszczał, że to może być związane z jego „innością”. – A gdzie, jeśli można zapytać, tak wędrujesz? – Pako w koń‑ cu zeskoczył z drzewa, siadając na cienkiej nóżce Pomaludka. Nawet nie potraficie sobie wyobrazić, jakiego ataku śmiechu dostał nasz bohater na widok tajemniczego ktosia. – Ależ ty jesteś cudaczny… – Głos niósł się po całej okolicy, pozostawiając za sobą jedynie echo. – Nigdy w życiu nie spo‑ tkałem takiego stworzonka o wypukłych oczach, paru włoskach 11 na głowie i do tego całego zielonego, niczym ogórek na rabacie warzywnej. Pako ze wstydu aż zmienił kolor na czerwony, wręcz pur‑ purowy: – Co w tym takiego zabawnego? – oburzył się nie na żarty. – Ty może wyglądasz lepiej w tym starym surducie bez guzików? Chichot Pomaludka nie ustawał, a złość owada rosła z se‑ kundy na sekundę. – Przepraszam – otarł łzy, które z tego wszystkiego napły‑ nęły mu do oczu – ale ja naprawdę nigdy jeszcze nie widziałem takiego… Hmm… Kogoś… Świerszcz zmierzył go wzrokiem i głęboko oddychając, cze‑ kał, by poziom rosnącego gniewu nieco opadł. Był okazem na‑ der wychowanym, więc co za tym idzie, nie mógł tak łatwo dać się wyprowadzić z równowagi – co to, to nie. Ludek wreszcie się uspokoił i odrzekł, kolejny raz przepra‑ szając: – Rzadko z kimś rozmawiam, taki już jestem, ale spotkanie z tobą szczerze mnie uradowało. Nie wiedziałem, że towarzy‑ stwo drugiej, nawet tak cudacznej osoby, może sprawić tyle przyjemności – powiedział i podał mu swą rękę na przywitanie. Świerszcza widocznie opuściły wcześniejsze złości, zaś pierw‑ sze miejsce zajęły zasady dobrego smaku, taktu oraz wyuczone maniery, gdyż bez żalu odwzajemnił uprzejmość stworka. – To gdzie tak wędrujesz każdego dnia, przyjacielu? – spo‑ ufalał się Pako. Pomaludek pomyślał chwilkę, tak bardzo chciał powiedzieć prawdę, lecz kolejny raz skłamał. Kolejny, bo każdy kto go o to pytał, słyszał inną historię. – Szukam przygód po całym świecie, podróżuję od mórz do gór, poprzez lasy szerokie, gdzie tylko mogą ponieść mnie te patyczkowe nóżki – tutaj, z całą swą przekonującą siłą, wskazał dwie skromniutkie stopki, wręcz utopione w za dużych butach. 12
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Wyjątkowi są wśród nas. Zbiór opowiadań z przesłaniami dla rodziców i dzieci
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: