Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00054 006193 18444131 na godz. na dobę w sumie
Wymarzona kobieta - ebook/pdf
Wymarzona kobieta - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 156
Wydawca: Harlequin Polska Język publikacji: polski
ISBN: 9788323875321 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Magnat prasowy, Patrick Elliott, zaskakuje rodzinę decyzją o przejściu na emeryturę. Stanowisko prezesa koncernu przejmie po nim to z jego dzieci, którego czasopismo osiągnie w ciągu roku największy sukces fi nansowy. W rodzinnej fi rmie rozpoczyna się rywalizacja. Gannon Elliott, wnuk Patricka, postanawia zatrudnić w redakcji „Pulsu” świetną dziennikarkę, Erikę Layven, swoją dawną pracownicę, z którą miał romans. Erika stawia jednak pewien warunek...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

8 4 9 6 5 3 S K E D N I T A V 0 M Y T W Ł Z 0 4 7 A N E C 7 0 / 3 0 5 R N , ISSN 1641-5760 Leanne Banks 9 771641 576018 3 Wymarzona kobieta 03-GR-1.indd 1 03-GR-1.indd 1 1/18/07 12:02:15 PM 1/18/07 12:02:15 PM dla ka(cid:380)dej kobiety, ka(cid:380)dego dnia(cid:8230) Wi(cid:281)cej informacji znajdziesz na www.harlequin.com.pl Leanne Banks Wymarzona kobieta Tłumaczyła Ala Marks Droga Czytelniczko! Serdecznie witam w marcu. Na wiosnę zawsze proponujemy w serii Gorący Romans coś nowego. Tym razem będzie to pierwsza część cyklu „Dynastia Elliottów”. Członkowie tej rodziny będą nam towarzyszyć przez najbliższe dwanaście miesięcy. A oto pełna lista marcowych propozycji: Wymarzona kobieta – pierwsza część miniserii „Dynastia Elliottów”. Poznamy historię wydawcy, Gannona Elliotta, i dziennikarki, Eriki Layven... Podniebna miłość – ostatnia część miniserii „Zaskakujące dziedzictwo”. Spadek otrzymuje trzeci z przyrodnich braci... Wielka niewiadoma i Szokujące wyznanie (Gorący Romans Duo) – zagadka tajemniczych morderstw w Royal zostanie wreszcie rozwiązana. Życzę przyjemnej lektury Małgorzata Pogoda Harlequin. Każda chwila może być niezwykła. Czekamy na listy. Nasz adres: Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa 12, skrytka pocztowa 21 Leanne Banks Wymarzona kobieta Toronto • Nowy Jork • Londyn Amsterdam • Ateny • Budapeszt • Hamburg Madryt • Mediolan • Paryż Sydney • Sztokholm • Tokio • Warszawa Tytuł oryginału: Billionaire’s Proposition Pierwsze wydanie: Silhouette Books, 2006 Redaktor serii: Małgorzata Pogoda Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla Korekta: Maria Kaniewska © 2005 by Leanne Banks © for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2007 Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej książce są # kcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych czy umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak # rmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Gorący Romans są zastrzeżone. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Rakowiecka 4 Skład i łamanie: Studio Q, Warszawa Printed in Spain by Litogra# a Roses, Barcelona ISBN 978-83-238-4442-6 Indeks 356948 GORĄCY ROMANS – 773 ROZDZIAŁ PIERWSZY – Chciałbym coś ogłosić – oświadczył niespodziewanie Patrick Elliott, przerywając gwarne rozmowy zebranych na noworocznym przyjęciu krewnych. Wcześniej dopilno- wał, aby wśród zaproszonych gości znaleźli się wyłącznie przedstawiciele rodziny Elliottów z małżonkami. Zaraz pewnie nas zaskoczy jakąś wielką nowiną, po- myślał Gannon. Zaciekawiony wbił uważne spojrzenie w twarz dziadka, który wyszedł na środek salonu rodzin- nego domu w Hamptons. Jutro znikną stąd wszystkie dekoracje świąteczne, dziś jed- nak cała kondygnacja kamienicy z przełomu wieków, o po- wierzchni ponad siedmiuset metrów, rozświetlona była we- soło mrugającymi lampkami choinkowymi. Urządzona przez babkę z sercem i oddaniem rezydencja była rajem dla wszyst- kich Elliottów, miejscem wielu radości i nieszczęść, świad- kiem narodzin i śmierci, a także pomnikiem stale rosnącej potęgi i bogactwa Patricka Elliotta i jego spadkobierców. Dziadek Gannona, irlandzki emigrant, pomimo skoń- czonych siedemdziesięciu siedmiu lat zachował niespo- tykaną witalność i wyjątkową bystrość umysłu. W latach młodości stworzył wielkie imperium wydawnicze, z za- skakującą łatwością zdobywając czołowe miejsce na rynku 6 Leanne Banks prasowym, począwszy od poważnych czasopism informa- cyjnych, przez kolorowe tygodniki, a skończywszy na po- radnikach i miesięcznikach poświęconych modzie. – Jeszcze nie wybiła północ – zawołała Bridget, młodsza siostra Gannona. – Dziś masz, dziadku, wolne. Jest sylwe- ster, pamiętasz? Oczy Patricka zaiskrzyły i pogroził wnuczce palcem. – Przy tobie trudno o czymkolwiek zapomnieć – od- krzyknął. Dziewczyna uśmiechnęła się wesoło, skinęła głową i uniosła do góry kieliszek. Gannon sięgnął po szklaneczkę i pociągnął z niej łyk whisky. Jego nieznośna siostra uwiel- biała prowokować dziadka i droczyć się z nim. Patrick zrobił pauzę, spojrzał na swoją żonę, drobniutką siedemdziesięciolatkę o imieniu Maeve. Choć był pracoholi- kiem i prawdziwym rekinem biznesu, ta kobieta była jedyną osobą, która potra# ła poskromić w nim dziką bestię. Emanujące z nich wzajemna miłość i oddanie kiedy na siebie patrzyli, zawsze poruszały Gannona i budziły w nim lekki niepokój, którego przyczyny nie chciał zgłębiać. Zigno- rował miotające nim uczucia i przeniósł spojrzenie na babkę, która czule skinęła głową do dziadka. – Postanowiłem przejść na emeryturę – powiedział Patrick, przebiegając wzrokiem po zebranych członkach rodziny. Gannon o mało nie wypuścił z ręki szklanki. Był prze- konany, że staruszek był tak przywiązany do # rmy, że na- wet ostatnie minuty życia spędzi, ubijając kolejny interes. Salon wypełnił się szeptami i wyrażającymi zdziwienie po- mrukami. – O rany… Wymarzona kobieta 7 – A niech to… – Sądzisz, że jest chory? Patrick pokręcił przecząco głową i podniósł do góry dłoń, prosząc o ciszę. – Ze mną wszystko w porządku. Po prostu już pora. Mu- szę teraz wyznaczyć następcę, a ponieważ wszyscy doskona- le sobie radzicie, wybór jest bardzo trudny. Doszedłem więc do wniosku, że będzie najsprawiedliwiej, jeśli każdemu z was dam szansę, aby udowodnił, na co go stać. – Do czego on, do licha, zmierza? – mruknęła Bridget. – Wiedziałeś o tym? – spytał Gannon Liama, który pra- cował w zarządzie koncernu i ze wszystkich członków ro- dziny był najbardziej z dziadkiem związany. – Nie miałem pojęcia. – Z wyrazu jego twarzy można było wyczytać, że był nie mniej zaskoczony niż pozostali zebrani. Szefami czterech najbardziej poczytnych tytułów wydawa- nych w koncernie byli trzej synowie i córka Patricka. Ojciec Gannona, Michael, był redaktorem naczelnym Pulsu, poważ- nego tygodnika o charakterze informacyjnym, znanego z cię- tego i nowoczesnego stylu dziennikarstwa. – Na mojego następcę i prezesa Elliott Publication Hol- dings wybiorę tego z redaktorów naczelnych, którego czaso- pismo osiągnie największe zyski. W salonie zapanowała martwa cisza. Wybuch bom- by nie wywołałby takiego wrażenia. Mijały minuty, na twarzach wszystkich krewnych malował się wyraz szoku. Gannon spojrzał na ojca, który wyglądał, jakby dostał obuchem. – To jest naprawdę chore – mruknęła Bridget z niesma- kiem. – Nic dobrego z tego nie wyniknie. Pracuję w Cha- 8 Leanne Banks rismie, co oznacza, że będę musiała rywalizować z włas- nym ojcem, zdajecie sobie z tego sprawę? – Sądzisz, że to gorzej niż walka brata z bratem lub sio- strą? – Liam wzruszył ramionami. – Shane przeciwko Finoli? – mruknęła z niedowierza- niem. – Przecież są bliźniętami. Ktoś powinien porozma- wiać z dziadkiem i uświadomić mu, co robi. – Nie zmieni zdania – powiedziała Finola, podchodząc do dziewczyny. – Prędzej mu kaktus na dłoni wyrośnie. Znam go – dodała gorzko. – To nie w porządku. – On ma własną de# nicję sprawiedliwości – wyjaśniła Finola z nieobecnym wyrazem oczu. Błyskawicznie jednak otrząsnęła się z zadumy i dodała: – Cieszę się, że będziesz w mojej drużynie. Gannon nigdy nie unikał sytuacji, które zmuszały do ostrej, zaciętej walki. Teraz też nie zamierzał. – Niech zwycięży najlepszy z Elliottów – zwrócił się do ciotki. Zdawał sobie doskonale sprawę, że gra idzie o naj- wyższą stawkę. – Pogadamy później – powiedział do siostry i ruszył w kierunku ojca, zdecydowany, że zrobi wszystko, by Puls znalazł się na pierwszym miejscu rankingu korpo- racji wydawniczej Elliottów. Był Elliottem. Urodził się i został wychowany, aby po- dejmować wyzwania, osiągać sukces i zwyciężać. Wszyscy zebrani tu krewni mieli geny protoplasty rodu i wielkie aspiracje. Mieli we krwi walkę i zwycięstwo. Bystry i spryt- ny dziadek, rzucając wyzwanie, doskonale o tym wiedział. Niezależnie od tego, kto zostanie zwycięzcą, a Gannon z de- terminacją postanowił, że będzie nim jego ojciec, Patrick Wymarzona kobieta 9 podstępem zapewnił rekordowe zyski każdemu z czterech czołowych czasopism, a tym samym i Elliott Publication Holdings. Kiedy przechodził obok wuja Daniela, ten zatrzymał go. – Wyglądasz, jakbyś ruszał na front. – Jak wszyscy tu zebrani – odparł cierpko Gannon i po- klepał krewnego po ramieniu. – Ogłaszając taką wiado- mość, mógł przynajmniej rozdać roczny zapas gazu roz- weselającego. Daniel roześmiał się. – Powodzenia. – Tobie również – odpowiedział bratanek, oddalając się w kierunku stojących razem rodziców. Spojrzenia ojca i syna spotkały się. – Powinienem był przewidzieć nadejście trzęsienia ziemi – mruknął, mieszając brandy w szklaneczce. – Nikt się tego nie spodziewał – zauważyła matka, naj- bardziej bezpośrednia i tolerancyjna osoba, jaką znał. Spoj- rzała na Gannona i uśmiechnęła się. – Widzę, że tobie już minął pierwszy szok i jesteś gotów do gry. – Mam to w genach. – Wskazał ruchem głowy na ojca. – Jakiś plan, pomysł? – spytał z nieukrywanym zadowo- leniem ojciec. – Jasne. – Gannon wiedział jedno: pierwszą osobą, któ- rą ściągnie do zespołu Pulsu, będzie Erika Layven, kobieta, z którą ponad rok temu miał romans. Erika, pociągając z kubka gorącą czekoladę, przeglądała właśnie krytycznym okiem projekt opracowania gra# cznego 10 Leanne Banks nowego numeru Domu i Stylu. Kiwając pod biurkiem stopa- mi w skarpetkach, wybierała zdjęcia wiosennych kompozycji kwiatowych, wielokolorowych róż, bukietów lawendy i # oł- ków. Spory kontrast z widokiem z piętnastego piętra wieżow- ca na Manhattanie w szary, lodowaty, zimowy wieczór. Pogoda sprawiła, że było jej zimno i czuła się stara. Wy- niki badań, które właśnie otrzymała od swojego lekarza, nie poprawiły jej nastroju. Jeśli dodać do tego sylwestrowe przyjęcie, na które poszła z nieodpowiednim mężczyzną, oraz niewart zapamiętania pocałunek o północy, miała po- wody, żeby czuć się podle. Gdyby nie # ołki… pomyślała, prostując się w krześle. Prawdę mówiąc, miała więcej powodów do dobrego samo- poczucia. Będąc redaktorem naczelnym nowego czasopis- ma Dom i Styl, wydawanego przez korporację Elliott Pub- lications Holdings, miała możliwość kreowania nowych wizji i urzeczywistniania ich. Miała władzę i wpływy. Wy- marzoną pracę. Wprawdzie często tęskniła za pośpiechem i napięciem, które towarzyszyły jej, kiedy pracowała w Pul- sie, ale to była przeszłość, o której należało zapomnieć. Te- raz jest lepiej, powtarzała sobie nieustannie. W tym świe- cie ona rządziła. Usłyszała pukanie do drzwi i spojrzała na stojący na sto- le zegar w kształcie żaby. Był czwartkowy wieczór, właśnie minęło wpół do szóstej. Większość pracowników wyszła już z biura na wieczornego drinka. – Tak? – Gannon – rozległ się męski głos, po czym niepotrzeb- nie dodał: – Gannon Elliott. Serce Eriki podskoczyło do gardła. Przez chwilę nie mog- Wymarzona kobieta 11 ła złapać oddechu. Czego tu chciał? Odgarnęła opadające na twarz loki, starając się odzyskać panowanie nad sobą. – Wejdź – przyzwoliła najchłodniejszym tonem, na jaki potra# ła się zdobyć. Drzwi się otworzyły i do gabinetu wkroczył mężczyzna o czarnych włosach, zielonych oczach, wzroście metr dzie- więćdziesiąt i wysportowanej sylwetce. Erika resztkami siły woli przybrała obojętną pozę, nakazując hormonom opa- nowanie i zakazując dłoniom pocenia się, a sercu bicia jak oszalałe. Żałowała, że zaskoczył ją w skarpetkach. Gdyby wło- żyła panto e, mogłaby stanąć z nim oko w oko, zyskując przewagę. – Cóż za niespodzianka. Co cię tu sprowadza? – Dawno się nie widzieliśmy. To był twój wybór, pomyślała ze złością. – Ostatnio byłam bardzo zajęta pracą w Domu i Stylu – poinformowała, przyjmując nową taktykę. – Słyszałem. Podobno świetnie sobie radzisz. – Nie narzekam – odpowiedziała, nie potra# ąc ukryć sa- tysfakcji. Gannon był surowy. Nigdy nie dawał się zwieść po- chlebstwami. – Praca w Pulsie pewnie jak zwykle nerwowa? – spytała. Elliott przytaknął ruchem głowy. – Podobał ci się cykl artykułów na temat walki z wirusa- mi internetowymi? – Był świetny. Szczególnie fragment o policji interneto- wej. Naprawdę fascynujący. Dodałabym jednak kilka cie- kawostek, żeby zainteresować czytelnika. 12 Leanne Banks – To mi się zawsze w tobie podobało – oświadczył z uśmiechem. – Potra# sz odnaleźć mocne punkty artyku- łu, a jednocześnie zawsze chciałabyś coś poprawić. – Dziękuję – odparła lekko zaskoczona. – Nadal jednak nie powiedziałeś, po co tu przyszedłeś. Gannon przeniósł wzrok na biblioteczkę i przechylił lekko głowę, wczytując się w tytuły stojących na półkach książek. Następnie zbliżył się do jej biurka i wziął do ręki zegar-żabę. – Zadowolona jesteś z nowej pracy? – rzucił. Zdezorientowana jego zachowaniem obrzuciła go uważ- nym spojrzeniem. To nie było normalne. Nie miała jed- nak pewności, co dla niego było normalne. Nie potra# ła patrzeć na niego inaczej niż przez pryzmat ich dawnego związku, co zniekształcało realny obraz. – A co mogłoby mi się nie podobać? Sama o wszystkim decyduję i dobrze mi za to płacą. Podniósł głowę i spojrzał jej prosto w oczy. Erika poczu- ła, jakby coś w niej eksplodowało. – Można i tak na to spojrzeć – powiedział, uśmiechając się. Odstawił zegar na stół, podniósł kubek i przysunął do nosa. – Gorąca czekolada. Zamierzasz iść wcześnie spać? Erikę ścisnęło w żołądku. Nagle opuściło ją poczucie humoru. W czasach kiedy byli kochankami, Gannon po- znał wiele jej małych sekretów. Od roku starała się wyrzu- cić z pamięci tamten okres swojego życia. – Kiedy jestem wyspana, mam bystrzejszy umysł. Pokiwał ze zrozumieniem głową i na moment zatopił się w myślach. – Nie tęsknisz trochę za Pulsem? Wymarzona kobieta 13 Jego szczere pytanie zaskoczyło ją. – Oczywiście, że tak. Ostre tempo, zawsze w czołówce, torowanie nowych dróg. Adrenalina i codzienny wyścig z czasem. – Tu tego nie masz! – podchwycił z zadowoleniem. – Dom i Styl dostarcza innego rodzaju satysfakcji. – Co byś powiedziała, gdyby otworzyła się przed tobą szansa powrotu do Pulsu na wyższe stanowisko i za znacz- nie atrakcyjniejsze wynagrodzenie niż przed odejściem? – spytał. Kolejne zaskoczenie. Perspektywa współtworzenia najlep- szego tygodnika informacyjnego na świecie stanowiła trud- ną do odparcia pokusę. Tam nie było słabych punktów. Praca w czasopiśmie wymagała ogromnego wysiłku intelektualne- go oraz kreatywności. Zmuszała do ciągłego rozwoju. Było się otoczonym ciekawymi, błyskotliwymi i ambitnymi ludźmi. Założyła włosy za uszy i wyjrzała przez okno, starając się wymyślić sensowną odpowiedź. – Kuszące – przyznała. – Chcę, żebyś wróciła do Pulsu – oświadczył Gannon. – Powiedz tylko, czego chcesz, a dostaniesz to. Erika spojrzała na niego zaszokowana. Kiedy pojawi- ły się pierwsze plotki o ich związku, natychmiast zerwał z nią bez większych sentymentów i zaczął traktować jak jedną z koleżanek z zespołu. Nie spodziewała się, że tak ją potraktuje, i ogromnie ją to zabolało. Uznała, że nie może dalej z nim pracować. Posada w Domu i Stylu stała się dla niej schronieniem. Powoli leczyła się z uczuć do niego. – Muszę to przemyśleć – wyjąkała w końcu z trudem. Elliott, najwyraźniej zaskoczony, zamrugał powiekami. 14 Leanne Banks Widząc jego reakcję, Erika poczuła w duszy satysfakcję. Był przyzwyczajony zawsze słyszeć „tak”, a nie „zastanowię się”. Spostrzegła, jak zaciska zęby, i po raz kolejny zdziwiła się. O co tu chodziło? – No dobrze. Wpadnę jutro po pracy i porozmawiamy. – Przepraszam, ale to niemożliwe. Mam spotkanie na mie- ście o czwartej trzydzieści i nie wracam już potem do biura. Skinął powoli głową, jakby testował poziom swojej cierpliwości. – Pracujesz w ten weekend? – Tak, w domu – odrzekła i spoglądając na kalendarz, dodała: – Może być wtorek. – Poniedziałek wieczorem – zaoponował szorstkim to- nem, którym przeraził już niejednego stażystę. – Niech będzie – zgodziła się poirytowana, nie chcąc przeciągać struny. – Doskonale, to do zobaczenia – powiedział, wpatrując się głęboko w jej oczy o kilka sekund za długo. Przez tę krótką chwilę, zanim odwrócił się i wyszedł, uleciało z niej całe powietrze. Erika opadła na fotel i zakryła twarz dłońmi. – Do diabła z nim! – wyszeptała. Nadal ją obezwładniał. Zmarszczyła z niesmakiem brwi. Nie podobało jej się to, co czuła. Ani trochę. Z drugiej strony taka reakcja była po części uzasad- niona, usprawiedliwiła się w duchu. Bez przygotowania nie powinna stawać twarzą w twarz z Gannonem. Przy tym mężczyźnie nie mogła sobie pozwolić na improwi- zację.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Wymarzona kobieta
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: