Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00235 004923 14983586 na godz. na dobę w sumie
Za firewallem - ebook/pdf
Za firewallem - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 94
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-272-3853-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe >> proza
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Czym żywią się informatycy i dlaczego głównie pizzą? Czy faktycznie kochają kraciaste koszule, a światło słoneczne im szkodzi? Jak wyglądają ich rozrywki? Czy mają jakieś fobie lub hołdują branżowym przesądom? Przeczytaj!

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

  Gdzie to jest? Każda   porządna   książka,   traktująca   o   abstrakcyjnych   krainach,   zamieszkiwanych   przez   mityczne  istoty,  zaczyna  się  od  mapy.  Na  niej  rozrysowane  jest  ukształtowanie  terenu  oraz   nieistniejące  regiony  geograficzne.  Z  reguły  przydatna  jest  też  rozpiska,  obejmująca  imiona  i   role  co  ważniejszych  bohaterów.     Nasza  mapa  mogłaby  przedstawiać  się  następująco:         3     Zza   firewalla1   pochodzi   oprogramowanie,   czyli   przykładowo   gra   Angry   Birds,   którą   eksploatujesz   podczas   nudnych   zebrań.   W   ogóle   gdyby   nie   oprogramowanie   twój   telefon   byłby   prostokątnym   kawałkiem   plastiku.   Oprogramowanie   steruje   twoją   zmywarką   do   naczyń,  a  także  –  nie  chcemy  cię  straszyć  –  wiertłem  dentystycznym,  którym  twój  uprzejmy   pan  lub  pani  doktor  wwierca  się  w  zęby.  Jest  go  też  sporo  w  twoim  samochodzie.  Tam  kryje   się  pod  nazwą  „elektronika”.     Oprogramowanie   nie   rośnie   za   firewallem   na   drzewach.   Ani   w   ziemi.   Wytwarza   się   je   podobnie   jak   kiełbasę.   Może   to   niezbyt   fortunne   porównanie,   ale   prawda   jest   taka,   że   produkcja  programów  komputerowych  wygląda  równie  niechlujnie  jak  nabijanie  zmielonymi   wnętrznościami   świni   plastikowego   flaka.   Posługując   się   nieco   bardziej   estetycznym   przykładem,   powiedzmy,   że   oprogramowanie   buduje   się.   Dokładnie   tak   jak   deweloperzy   budują  domy.     Stawianie   budynku   rozpoczyna   się   od   projektu.   Egzaltowany   architekt,   owinięty   długim   na   dwa  metry  szalikiem,  kreśli  organiczne  linie  i  rwie  sobie  włosy  z  głowy,  gdy  nie  chcą  układać   się  one  w  sensowną  całość.  Przez  ramię  zagląda  mu  deweloper  i  tłustym  paluchem  pokazuje,   co  mu  się  nie  podoba.  Koniec  końców  obie  strony  dochodzą  do  jako  takiego  porozumienia.   Wstępnego.  Przed  nimi  jeszcze  projekty  techniczne,  przeliczenia  nośności,  a  czasem  nawet   rozrysowanie  układu  ogrodu.     Budowa   programu   rozpoczyna   się   dokładnie   w   ten   sam   sposób.   Nasz   analityk   i   projektant   podczas  serii  ciągnących  się  godzinami  spotkań  z  klientem  ustalają,  czego  zleceniodawca  tak   naprawdę   chce.   Dobrą   praktyką   naszej   branży   jest   to,   że   klient   zazwyczaj   nie   ma   pojęcia,   czego   oczekuje   i   trzeba   to   albo   wydobyć   z  niego,   uciekając   się   do   wszelkich   możliwych   sposobów,   albo   samemu   wymyślić.   Standardem   jest   również   zgłaszanie   przez   naszych   zleceniodawców   oczekiwań,   których   nie   da   się   zrealizować   z   zastosowaniem   legalnie   dostępnych  metod.  Albo  też  nie  da  się  ich  zrealizować  w  ogóle.                                                                                                                     1   Firewall:   zapora   sieciowa   (ang.   ściana   ogniowa);   metoda   ochrony   sieci   przed   niepowołanym   dostępem   z   zewnątrz  oraz  wyciekiem  danych  na  zewnątrz.  Monitoruje  ruch  sieciowy  i  zapisuje  interesujące  wydarzenia  do   dziennika.         4     Po   zatwierdzeniu   projektu   na   scenę   wkracza   ekipa   budowlana.   Murują,   wylewają   beton,   tynkują.   Wstawiają   okna   i  układają   kafelki.   Wznoszą   więźbę   dachową   i   przeklinają.   Za   firewallem  dzieje  się  podobnie.  Zaczyna  się  konstruowanie  systemu.  Pisanie  kodu,  którego   zwykły   śmiertelnik   nigdy   nie   zobaczy.   Pojawiają   się   kolejne   komponenty,   uruchamiane   są   kolejne   funkcje,   które   potem   połączymy   w   potencjalnie   sensowną   całość.   Wykończeniem   będzie   interfejs   użytkownika,   czyli   coś   na   kształt   tapety   na   ścianie.   Siedzący   na   kanapie   domownik  widzi  tylko  jej  wzór.  Nie  dostrzega  cegieł  i  żelbetu,  na  których  oparł  się  budynek.   Podobnie   użytkownik   komputera   nie   będzie   oglądał   wnętrzności   programu.   Zachwycą   go   eleganckie,   nowoczesne   ekrany.   Dotknie,   a   przed   jego   oczami   pojawi   się   lista   ukochanych   piosenek,  ściągniętych  za  darmo  z  jakiegoś  serwera.     Gdy   odziani   w   waciaki   budowlańcy,   umordowani   i   poplamieni   wapnem,   zejdą   z   budowy,   wkraczają   eksperci,   których   celem   jest   dokonanie   odbioru   technicznego.   Przeglądają   uważnie   każde   pomieszczenie,   weryfikując   zgodność   z   projektem.   Węszą   i   z   natury   są   podejrzliwi.   Dokładnie   tak   samo   jest   u   nas.   Gorliwi   testerzy   z  zaciętym   wyrazem   twarzy   próbują   dowieść,   że   nasze   dzieło   jest   absolutnie   do   niczego,   nie   zgadza   się   z  projektem   i   nadaje   wyłącznie   do   kosza.   Kiedy   destruktorzy   już   skończą,   a  program   mimo   wszystko   przetrwa,  to  samo  robi  zespół  testowy  klienta,  aby  upewnić  się,  że  pochodzący  zza  firewalla   produkt  spełnia  jego  wymagania.     Po  pomyślnym  odbiorze  budynku  do  nowiusieńkich  lokali  wprowadzają  się  pełni  entuzjazmu   mieszkańcy.   Od   razu   zauważą   jednak   każdą   krzywą   fugę,   wybrakowaną   framugę   czy   nierówną   klepkę.   Będą   marudzić.   Podobnie   użytkownicy   systemu   informatycznego.   Początkowo   niby   uszczęśliwieni   jego   wdrożeniem.   Nic   bardziej   mylnego.   Po   pierwszej   fali   pozytywnych  odczuć  natychmiast  zaczynają  zgłaszać  irracjonalne  żądania.  System  ma  robić   coś,  do  czego  nie  został  zaprojektowany.  To  tak,  jakby  mieszkaniec  naszego  bloku  zażądał,   aby  w  toalecie  dało  się  wyprawić  imprezę  dla  czterdziestu  osób.  Oczywiście  bez  przesuwania   ścian.   Trzeba   jednak   sprawiedliwie   dodać,   że   pewne   zabiegi   konserwacyjne   są   konieczne.   Odmalowanie   klatki   schodowej   czy   odśnieżenie   podjazdu.   Czasem   trzeba   posadzić   w       5     ogrodzie   nowe   drzewa.   My   też   musimy   poprawiać   program.   Usuwać   usterki   czy   dodawać   funkcje.     Tyle,   jeśli   chodzi   o   teorię.   W   praktyce   pewne   elementy   mogą   się   nieco   różnić   od   przedstawionego  modelu.  Ale  o  tym  później.  Pewnie  jesteś  ciekaw,  kto  zamieszkuje  ziemie   za  firewallem?  My.  My,  którzy  robimy  software2  dla  ciebie.  My  zza  firewalla.                                                                                                                     2  Oprogramowanie,  program,  system  informatyczny;  potocznie  „soft”         6  
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Za firewallem
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: