Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00257 006321 13426980 na godz. na dobę w sumie
Zabójcy U-Bootów - ebook/pdf
Zabójcy U-Bootów - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Alma - Press Sp. z o.o. Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7020-616-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże >> literatura faktu
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Do pogromców niemieckiej floty podwodnej, których zwano zabójcami U-Bootów, zaliczały się samodzielne lub działające w ramach obrony konwojów morskich grupy wsparcia i grupy eskortowe. Składały się one z okrętów eskortowych, samolotów patrolowych dalekiego zasięgu operujących w celu zmniejszenia „dziury atlantyckiej” i lotniskowców eskortowych zapewniających osłonę lotniczą konwojom. Okręty eskorty często z myśliwych przeistaczały się w zwierzynę, stając się celem desperackich ataków U-Bootów.

Musiało upłynąć kilka lat od wybuchu II wojny światowej, gdy wreszcie w 1943 roku alianci przestali przegrywać bitwę o Atlantyk i zaczęli ją wygrywać, bardzo powoli i z wielkim trudem. W nieograniczonej wojnie podwodnej prowadzonej przez U-Bootwaffe państwa sprzymierzone stosowały różne środki przeciwdziałania i bronie. W  końcu szala przechyliła się na stronę aliantów. Wprowadzenie nowej taktyki walki, efektywne prowadzenie wojny przeciwpodwodnej zależało od zaawansowanej techniki, jak i od doświadczenia ludzi w granatowych mundurach. Trzeba było też mieć przysłowiowy łut szczęścia. Aliancka taktyka zwalczania okrętów podwodnych obejmowała tworzenie konwojów, agresywne tropienie U-Bootów i utrzymywanie ważnych okrętów poza znanymi miejscami koncentracji floty podwodnej wroga.

Istotny wpływ na wynik bitwy o Atlantyk miał także wywiad morski (jednym z sekretów alianckich było złamanie kodów niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma, co pozwalało śledzić „wilcze stada” i zmieniać trasy konwojów). Była to walka na śmierć i życie.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

3. trOpiciele na mOrZu Niemiecka kampania podwodna została powstrzymana przez wprowadzenie systemu konwojowego. Grossadmiral Karl Dönitz Okręty eskortowe Royal Navy oraz ich sojusznicy, przy mniejszej skuteczności sił powietrznych, głównie na początku wojny, zatopiły do końca maja 1943 r. w róż- nych okolicznościach i sytuacjach 225 U-Bootów. Pozostałe okręty podwodne (26) zatonęły prawdopodobnie po wejściu na brytyjskie miny morskie, w wyniku kolizji z inną jednostką morską, z powodu defektu technicznego lub błędów w obsłudze urządzeń itd. Łącznie Niemcy stracili aż 251 okrętów podwodnych. W  pierwszych miesiącach działań wojennych RAF dysponował samolotami rozpoznawczymi krótkiego zasięgu i wyposażonymi w nieskuteczną broń do zwal- czania U-Bootów. Wsparciem dla marynarki wojennej było powołanie lotnictwa obrony wybrzeża – Coastal Command (w 1939 r. miała 300 maszyn, w więk- szości przestarzałych, chociaż na wyposażeniu były także nowoczesne czterosil- nikowe łodzie latające dalekiego zasięgu Sunderland i  dwusilnikowe maszyny, amerykańskiej konstrukcji, budowane w Wielkiej Brytanii – Hudson), których zadaniem było prowadzenie rozpoznania dyslokacji niemieckich okrętów linio- wych na Morzu Północnym i w innych rejonach. Ale pilotów Coastal Command nie szkolono wcześniej w  tropieniu U-Bootów, ponadto ich maszyny nie były dostosowane do wykonywania takich zadań. W latach 30. zaniedbano budowę samolotów pokładowych dla Royal Navy. Home Fleet miała tylko cztery lotniskowce, z których jedynie HMS Ark Royal był w pełni nowoczesny. Piloci lotnictwa morskiego, szkoleni w atakowaniu du- żych okrętów nawodnych, nie ćwiczyli, niestety, poszukiwania małych U-Bootów. Royal Navy miała tylko 175 samolotów: 150 starych i  wysłużonych dwupła- towców Swordfish i 25 małych bombowców nurkujących Skua. Brak współpracy floty z RAF w walce z Kriegsmarine utrzymywał się do 1941 roku. W następnych miesiącach wojny wiele spraw związanych ze współpracą, bę- dących tematem sporów i nieporozumień na najwyższym szczeblu, zostało unor- mowanych, co wpłynęło korzystnie na przebieg walki z U-Bootami. W 1943 r. 320 T(cid:20)(cid:19)(cid:18)(cid:17)(cid:16)(cid:17)(cid:15)(cid:14)(cid:15) (cid:13)(cid:12) (cid:11)(cid:19)(cid:20)(cid:10)(cid:9) problemy zostały rozwiązane. Od tego czasu jednostki eskortowe isamoloty, pod wspólnym dowództwem, RAF, RCAF iFAA zatopiły 228 niemieckich okrętów podwodnych na morzu. Bitwa oAtlantyk została wygrana, zanim alianckie siły powietrzne stały się równorzędnym partnerem dla okrętów eskortowych wnisz- czeniu (cid:27)oty podwodnej Kriegsmarine. Łączna liczba wszystkich typów iklas okrętów eskortowych wykorzystanych podczas wojny przeciwko niemieckiej (cid:27)ocie podwodnej, biorąc pod uwagę wszystkie państwa sprzymierzone zaangażowane wkon(cid:27)ikt na Atlantyku iinnych obszarach morskich, była ogromna. Interesują nas główne typy okrętów wojen- nych, które były używane przez Royal Navy, Królewską Kanadyjską Marynarkę Wojenną (HMCS) i Marynarkę Wojenną Stanów Zjednoczonych (US Navy) zprzeznaczeniem do eskortowania konwojów oraz jako tropiciele nieprzyjaciel- skich okrętów podwodnych. Nie zostały uwzględnione wksiążce klasyczne niszczyciele, uzbrojone trałowce, które często były wykorzystywane do eskortowania konwojów, lecz ich zasadnicze przeznaczenie było inne, czy zmobilizowane do zadań eskortowych brytyjskie pa- rowe trawlery rybackie, które poprawiły bezpieczeństwo na wodach przybrzeż- nych wschodniej Anglii. Ale wykorzystanie tych ostatnich było rozwiązaniem prowizorycznym. Pominięto również opis techniczny brytyjskich niszczycieli eskortowych typu „Hunt”, których 86 (wczterech seriach) weszło do służby wlatach 1939–19421, aktórych działania na Atlantyku były ograniczone małym zasięgiem tych okrętów (maksymalnie 1100 Mm zprędkością 25–26 węzłów). Były to okręty niskiej wy- trzymałości, szybkie i nieskomplikowane (chociaż pierwsze egzemplarze miały wiele usterek technicznych). Mając kadłub długości 85 m iwyporność 1000 ton oraz uzbrojeniu główne złożone z4 dział (potem 6) kal. 102 mm wpodwójnych wieżach, nadawały się raczej do ochrony konwojów pływających wokół Wysp Brytyjskich. Te niewielkie okręty nie nadawały się do działań na burzliwych wo- dach północnego Atlantyku. Niszczyciele eskortowe typu „Hunt” wykorzystano przede wszystkim na Morzu Śródziemnym. Ten rozdział został poświęcony wszczególności dużym niszczycielom eskortowym oraz lekkim jednostkom (cid:27)oty – slupom, korwetom ifregatom, które były jedy- nymi okrętami wojennymi zaprojektowanymi specjalnie do zwalczania U-Bootów ieskorty konwojów. Były one uzbrojone głównie wbroń przeciwpodwodną. Istniały dwa zasadnicze rodzaje operacji obronnych: osłanianie ieskortowanie. Jeżeli chodzi oosłanianie, to polegało na ustawieniu okrętów osłony przed czołem zespołu wodległości 1–4 Mm. Do zadań jednostek bojowych należało wykrycie 1 Wtrakcie wojny, do 1941 r., Royal Navy zasiliło dodatkowo osiem niszczycieli typu „Hunt” – 6 owyporności 1340 t zakupione przez Brazylię i2 owyporności 1360 t przeznaczone na eksport do Turcji. Admiralicja wstrzymała ich eksport. O(cid:22)(cid:21)(cid:20)(cid:19)(cid:18) (cid:17)(cid:16)(cid:22)(cid:15)(cid:21)(cid:19)(cid:15)(cid:14)(cid:17) R(cid:15)(cid:18)(cid:13)(cid:12) N(cid:13)(cid:11)(cid:18) 321 okrętu wroga jeszcze przed oddaniem przezeń strzału torpedowego, zaatakowanie izniszczenie go. Osłanianie stosowano wkonwojach szybkich. Inne zadania miały okręty, które eskortowały konwoje. Otóż w konwojach były one zobowiązane do towarzyszenia bronionemu zespołowi izajęcia miejsca wokół niego na pozycjach, które dawały największą szansę wytropienia U-Boo- tów. Eskortowanie dotyczyło zespołów wolnych. Z wyjątkiem niszczycieli pozostałe klasy okrętów eskortowych charakteryzo- wały się tym, że były wolniejsze, ale okazały się zwrotniejsze iłatwiej było im do- trzeć do przeciskających się wkolumnie kilkudziesięciu transportowców, pozosta- jących wzanurzeniu wrogich okrętów podwodnych. Zbiegiem czasu nowoczesne niszczyciele skierowano do osłony większych okrętów wojennych (krążowników, pancerników i lotniskowców), a ich miejsce zajęły korwety, fregaty, slupy oraz starsze wersje niszczycieli, które po zdjęciu starego uzbrojenia torpedowego iczę- ściowo artyleryjskiego, wyposażono wnowoczesne armaty przeciwlotnicze oraz duży zapas bomb głębinowych. Wpoprzednim rozdziale napisałem, że wpierwszym okresie II wojny świa- towej na morzach ioceanach Admiralicja brytyjska używała jako okrętów eskor- tujących jednostek wszystkich typów (od niszczycieli przez trawlery rybackie po lugry), jakie nadawały się do tego celu. Wśród tych okrętów nie brakowało jedno- stek zlat Iwojny światowej. Chociaż podczas Iwojny światowej Brytyjczycy zbudowali setki niszczycieli, okrętów doskonale nadających się do służby eskortowej na Morzu Północnym ipółnocnym Atlantyku, wlatach 20. zostały spisane ze stanu lub nie spełniały kryteriów współczesnej wojny na morzu. We wrześniu 1939 r. Royal Navy miała 165 niszczycieli, z czego blisko 60 pamiętało czasy ostatniej wojny światowej. Pozostałe zbudowano pod koniec lat 20. i30. XX wieku. Były to nowoczesne niszczyciele typu A, B, C, D, E, F, G, H, I, J iK. Zostały one później zastąpione przez nowocześniejsze okręty. Warto wspomnieć, że termin niszczyciel eskortowy (Destroyer Escort) dotarł do Royal Navy zamerykańskiej marynarki wojennej zasprawą anglofoba admi- rała Ernesta Kinga, dowódcy Floty Atlantyckiej, który odmówił stosowania bry- tyjskiej terminologii – niszczyciel lub eskortowiec – dla okrętów US Navy. OKRĘTY ESKORTOWE ROYAL NAVY Brytyjczycy byli zaskoczeni faktem, że Francja, posiadająca potężną inowo- czesną armię lądową, tak szybko skapitulowała, ibyli autentycznie wstrząśnięci, że Niemcy zajęli najważniejsze porty francuskie na Atlantyku. U-Booty Hitlera miały otwartą ikrótszą drogę na łowiska. Admiralicja brytyjska nie dysponowała wystar- czającymi środkami, które mogły powstrzymać podwodnych korsarzy III Rzeszy. 322 T(cid:21)(cid:20)(cid:19)(cid:18)(cid:17)(cid:18)(cid:16)(cid:15)(cid:16) (cid:14)(cid:13) (cid:12)(cid:20)(cid:21)(cid:11)(cid:10) Wielka Brytania dwa tygodnie po wypowiedzeniu wojny Niemcom straciła lotniskowiec Courageous. Niespełna miesiąc później, wpaździerniku 1939 r., na- stąpiła kolejna tragedia, wbazie Scapa Flow na Orkadach U47 pod dowództwem porucznika G. Priena zatopił pancernik HMS Royal Oak. Te dwa wydarzenia spowodowały, że rząd brytyjski przyznał zpokorą, że U-Booty Hitlera stanowią śmiertelne zagrożenie dla przetrwania imperium. Aprzecież Niemcy mieli wów- czas stosunkowo niewiele okrętów podwodnych. Każdy dorosły mieszkaniec Albionu bez wyjątku zadawał sobie pytanie: czy Wielką Brytanię czeka powtórka wydarzeń zIwojny światowej? Czy Niemcom uda się rzucić na kolana Royal Navy, najpotężniejszą morską (cid:22)otę wojenną na świecie? Królewska Marynarka Wojenna potrzebowała dużo więcej nowo- czesnych okrętów nawodnych do walki zU-Bootami. Państwo musiało wyasyg- nować na rozbudowę (cid:22)oty ogromne środki. Sprawą pilną było zastąpienie starych okrętów eskortowych, które pozostawały wsłużbie. Admiralicja musiała umiejętnie dysponować posiadanymi typami okrętów eskor- towych wbitwie oAtlantyk. Ilość okrętów była niewystarczająca, aoperacje bojowe U-Bootów zkażdym miesiącem prowadzone były na różnych akwenach morskich. Duże niszczyciele były kosztowną, ale bardzo skuteczną bronią. Były one prze- znaczone do współdziałania zkrążownikami, pancernikami ilotniskowcami. Bu- dowa tej klasy okrętów, ozaawansowanej technice iwyposażeniu, wymagała wielu miesięcy. Liczył się czas ipieniądze, atego pierwszego brakowało Brytyjczykom. Marynarka wojenna potrzebowała okrętów eskortowych, które były tanie wbu- dowie, osiągały większą prędkość, miały ofensywne uzbrojenie oraz skuteczne urządzenia do wykrywania okrętów podwodnych. Zbiegiem czasu, dzięki rosnącej liczbie oddanych do służby okrętów eskorto- wych, które były wysyłane na patrole na północny Atlantyk, poprawiła się ochrona alianckich konwojów. Typowa osłona konwoju na początku wojny składała się z 2–3 jednostek. Później było zdecydowanie lepiej, do ochrony kilkudziesięciu statków wyznaczano 2–3 niszczyciele i4–5 korwet. Dodatkowym wzmocnieniem były silne grupy wsparcia, posiadające m.in. lotniskowiec eskortowy. Tak duża liczba okrętów tworzyła szczelną osłonę, czyniąc atak U-Bootów dla nich ryzykownym. NISZCZYCIELE TYPU „V” I „W” – WETERANI I WOJNY ŚWIATOWEJ W latach 1917–1919 Royal Navy miała 58 niszczycieli typu „V” i „W”, z których ponad połowa brała aktywny udział w I wojnie światowej. Począt- kowo niszczyciele były wyposażone m.in. wdwie potrójne wyrzutnie torpedowe kal. 533 mm, ale to uzbrojenie zdemontowano, gdy zostały przebudowane na niszczyciele eskortowe. Swego czasu okręty typu „V” i„W” były uważane za no- woczesne jednostki wojenne. Podczas Iwojny światowej zostały zaprojektowane N(cid:21)(cid:20)(cid:19)(cid:18)(cid:19)(cid:17)(cid:18)(cid:21)(cid:16)(cid:15)(cid:16) (cid:14)(cid:17)(cid:13)(cid:12) „V” (cid:21) „W” – (cid:11)(cid:16)(cid:14)(cid:16)(cid:10)(cid:9)(cid:8)(cid:21) I (cid:11)(cid:7)(cid:6)(cid:8)(cid:17) (cid:5)(cid:11)(cid:21)(cid:9)(cid:14)(cid:7)(cid:11)(cid:16)(cid:6) 323 do wspomagania Grand Fleet na Morzu Północnym, biorąc udział wkrótkich iszybkich akcjach bojowych. Na początku II wojny światowej Royal Navy używała tych starszych niszczycieli głównie do eskorty dużych konwojów atlantyckich oraz wwalce zU-Bootami. Ponadto niszczyciele w pierwszych miesiącach wojny wyznaczono do eskorto- wania statków przewożących wojsko przez kanał La Manche do Francji. Była to niewdzięczna robota. Oddajmy głos komandorowi D. Macintyre: Co noc, około północy, dwie lub trzy jednostki [...] spotykały się wbramie sieci zagro- dowych, ciągnących się aż do wyspy Wight, zszybkobieżnymi promami zHarwich, za- trudnionymi wprzewozach wojsk. Promy formowały się wkonwój na zewnątrz bramy iruszaliśmy stamtąd ze wspaniałą prędkością 25 węzłów do Cherbourga lub Hawru, gdzie pojawialiśmy się oświcie. Przed drogą powrotną wtowarzystwie pustych statków mieliśmy zwykle ze dwie wolne godziny. [...] Trudno było poważnie traktować nasze eskortowe zadania, bo nieprzyjaciel nie czynił naj- mniejszych wysiłków, żeby nam przeszkadzać wconocnych podróżach. Osobiście najwięcej trudności miałem ze zwariowanymi warunkami „wojny na niby”, jakie panowały na lądzie, anastępnie zwyprowadzaniem mego okrętu [autor wspomnień był dowódcą niszczyciela HMS Venomus, typu „W” – przyp. M.B.] zportu wzaciemnieniu ido tego wdeszczu, wreszcie z odnajdywaniem drogi pomiędzy przyćmionymi światłami znaczącymi bramę wsieciach zagrodowych. Przy silnych krzyżujących się prądach oczekiwanie obok bramy na przejście statków zwojskiem wymagało manewrowania znie lada zręcznością. Znalazłszy się na zewnątrz portu iokrążywszy wieżę Nab, nasz konwój, złożony zszybkich statków, przeskakiwał przez główną trasę konwojów na wodach kanału La Manche, nie za- palając świateł pozycyjnych inie posługując się oczywiście radarem, którego jeszcze nie było. Pewnego razu przecięliśmy pod kątem prostym, zprędkością 25 węzłów, inny duży konwój itylko cud sprawił, że nikt znikim się wówczas nie zderzył. Wszystko to stanowiło dobrą zaprawę wnawigacji wwojennych warunkach ibardzo mi się miało przydać później [...].2 Niszczyciele dobrze się przysłużyły, często były używane wroli jednostek (cid:24)a- gowych dowódcy eskorty. W latach 1939–1940 przebudowano 15 jednostek typu „V” i „W” na okręty obrony przeciwlotniczej. Zdemontowano całe stare uzbrojenie, montując wto miejsce dwie podwójne armaty przeciwlotnicze MkVI kal.102 mm oraz dwa poczwórne przeciwlotnicze karabiny maszynowe Vickers kal. 12,7 mm. Gdy okazało się, że poddane przebudowie niszczyciele nie spraw- dziły się w roli okrętów przeciwlotniczych, w 1942 r., po dozbrojeniu w wy- rzutnie imiotacze bomb głębinowych, zostały skierowane do służby eskortowej na Atlantyku. Późniejsze dodatkowe mody(cid:22)kacje niektórych niszczycieli zależały 2 D. Macintyre, op. cit., s. 17–18. 324 T(cid:21)(cid:20)(cid:19)(cid:18)(cid:17)(cid:18)(cid:16)(cid:15)(cid:16) (cid:14)(cid:13) (cid:12)(cid:20)(cid:21)(cid:11)(cid:10) od wykonywanych zadań. Niszczyciele rozwijały dużą prędkość, dlatego niezbyt nadawały się do eskortowania wolnych konwojów. Wlatach 1942–1943, kiedy wprowadzano do służby coraz więcej nowych nisz- czycieli, do przebudowy na eskortowce skierowano kolejne 22 niszczyciele typu „V” i„W”. Zdemontowano zpokładu starych okrętów jeden lub dwa zespoły wyrzutni torpedowych, pozbyto się jednej armaty głównej (na ru(cid:23)e) kal. 102 mm. W zamian zainstalowano dodatkową artylerię przeciwlotniczą, dodatkowe wy- rzutnie imiotacze bomb głębinowych („jeże”). Zczęści okrętów zdemontowano jeden kocioł, co skutkowało zmniejszeniem prędkości maksymalnej do 25węzłów iwyporności. To jednak było wciąż dużo jak na okręty eskortowe. Mogły złatwo- ścią uciec przed U-Bootem igo dogonić. NISZCZYCIEL HMS WOLSEY ZOSTAŁ ZBUDOWANY W MARCU 1918 ROKU. PODSTAWOWE DANE TECHNICZNE NISZCZYCIELA TYPU „V” – HMS VANOC Wyporność standardowa/pełna 1090 t/1490 t Wymiary Napęd 91,4 x 8,15 x 3,3 m 2 zespoły turbin parowych Brown Curtis, 3 kotły, moc 27000 KM Prędkość maksymalna1Q 34 w Załoga Uzbrojenie Wyposażenie dodatkowe Zasięg Paliwo 134 o(cid:23)cerów, podo(cid:23)cerów imarynarzy 4 x 102 mm L/45 Mk.V, 8 x 12,7 mm plot.; później zmienione na 4 x 20 mm plot. Oerlikon, 2 wyrzutnie bomb głębinowych, 2 miotacze bomb głębinowych Hedgehog („jeż”) Radar typu 286M ze stacjonarną anteną, azdyk (ang. ASDIC) 3500 Mm przy prędkości 15w, 1800Mm/18w, 900 Mm/32 w 250 t mazutu N(cid:22)(cid:21)(cid:20)(cid:19)(cid:20)(cid:18)(cid:19)(cid:22)(cid:17)(cid:16)(cid:17) (cid:15)(cid:18)(cid:14)(cid:13) „V” (cid:22) „W” – (cid:12)(cid:17)(cid:15)(cid:17)(cid:11)(cid:10)(cid:9)(cid:22) I (cid:12)(cid:8)(cid:7)(cid:9)(cid:18) (cid:6)(cid:12)(cid:22)(cid:10)(cid:15)(cid:8)(cid:12)(cid:17)(cid:7) 325 Największą sławę zyskały HHMS Vanoc (typ „V”) iWalker (typ „W”) z5.Grupy Eskortowej, którą dowodził od wiosny 1940 r. komandor Donald Macintyre. 17marca 1941 r. stare niszczyciele wzięły udział wzatopieniu U100 dowodzonego przez legendarnego asa U-Bootwa(cid:27)e Kplt Joachima Schepke. Pierwszy staranował U-Boota tego samego dnia na południowy wschód od Islandii (niemiecki okręt atakował konwój HX.112). Drugi niszczyciel rzucił bomby głębinowe. Walker namierzył przy użyciu azdyka izaatakował U99 dowodzony przez „króla tonażu” – Kplt Otto Kretschmera. U-Boot został zmuszony do wynurzenia. Niemal cała załoga (40 ludzi) tra(cid:25)ła do niewoli. Niszczyciele typu „V” i „W” dzielnie walczyły podczas II wojny światowej wskładzie Royal Navy iRoyal Australian Navy. Nie wszystkie doczekały, niestety, końca wojny. Wlatach 1940–1945 Brytyjczycy stracili 12 niszczycieli. Zostały za- topione wwyniku wejścia na minę, od bomb lotniczych oraz tra(cid:25)enia torpedami wystrzelonymi zokrętów podwodnych ijednostek nawodnych. U-Booty zatopiły tylko 3 niszczyciele. NISZCZYCIELE TYPU „V” I „W” ZATOPIONE I USZKODZONE W II WOJNIE ŚWIATOWEJ* Niszczyciel Data zatopienia Okoliczności 19.10.1940 Zatonął po wejściu na minę uujścia Tamizy. Venetia Wakeful Wessex 29.5.1940 24.5.1940 Whirlwind 5.7.1940 Zatopiony koło Newport przez niemiecki niszczyciel S 30. Zatopiony koło Calais przez niemiecki samolot. Zatopiony na południowy zachód od Irlandii przez U34. Wren 27.7.1940 Zatopiony wpobliżu wschodniego wybrzeża Wielkiej Brytanii przez niemiecki samolot. Worcester 23.12.1943 Valentine Vimiera Whitley 15.5.1940 9.1.1942 19.5.1940 Uszkodzony po wejściu na minę na Morzu Północnym; wmaju 1944 r. przekształcony wokręt pomocniczy, od czerwca 1945 pod nazwą Yeoman. Poważnie uszkodzony uujścia Skaldy podczas ataku niemieckiego samolotu. Zatonął po wejściu na minę uujścia Tamizy. Zniszczony wrejonie Newport–Ostenda przez niemieckie samoloty. 326 T(cid:23)(cid:22)(cid:21)(cid:20)(cid:19)(cid:20)(cid:18)(cid:17)(cid:18) (cid:16)(cid:15) (cid:14)(cid:22)(cid:23)(cid:13)(cid:12) Walpole 6.1.1945 Wryneck Vortigern Veteran 27.4.1941 15.3.1942 26.9.1942 Wild Swan 17.6.1942 Warwick Wresler 20.2.1944 6.6.1944 Uszkodzony po wejściu na minę na Morzu Północnym; ostatecznie okręt został oddany na złom. Zatopiony uwybrzeży Grecji po ataku niemieckich samolotów. Zatopiony wrejonie Cromer na Morzu Północnym przez niemieckie ścigacze torpedowe. Zatopiony na północnym Atlantyku przez U404 podczas ataku na konwój RB.1. Uszkodzony przez niemieckie samoloty Junkers Ju 88, anastępnie – po straceniu częściowo sterowności – zderzył się zhiszpańskim trawlerem (do połowów ryb) na wodach Zatoki Biskajskiej. Skutkiem kolizji było zatonięcie niszczyciela. Zatopiony wrejonie północnej Kornwalii przez U412. Uszkodzony po wejściu na minę wrejonie Normandii; ostatecznie okręt został oddany na złom 15 sierpnia 1944 r. wNewport. * Wlatach 1941–1942 Royal Australian Navy straciła 3 niszczyciele typu „V”. KORWETY TYPU „FLOWER” – GŁÓWNE JEDNOSTKI ESKORTOWE W LATACH 1940–1942 Potrzeba posiadania przez Royal Navy dodatkowych dużych okrętów eskorto- wych na Atlantyku pojawiła się prawie natychmiast po wybuchu wojny. Ale we- dług wstępnych uzgodnień Admiralicja postanowiła początkowo skupić wysiłki na budowie niewielkich eskortowców, które miały wzmocnić wpierwszej kolejności duże konwoje atlantyckie izespoły frachtowców poruszające się na brytyjskich wodach przybrzeżnych. Wtakich warunkach powstały projekty małego niszczy- ciela typu „Hunt”, przeznaczonego do osłony konwojów oceanicznych, iponad sześćdziesięciometrowej korwety typu „Flower” (ang. kwiat). Kadłub drugiego okrętu powstał wwyniku przeprojektowania przedwojennego statku do połowów wielorybów Southern Pride (700 BRT) zbudowanego dla Norwegów wciągu sze- ściu miesięcy na kwotę 75 000 funtów. Wodróżnieniu od pierwowzoru korweta była dłuższa o9 metrów. Wstyczniu 1939 r. wramach pierwszego programu rozbudowy Royal Navy zapadła decyzja obudowie 20 niszczycieli eskortowych typu „Hunt I”, 56 korwet K(cid:23)(cid:22)(cid:21)(cid:20)(cid:19)(cid:18) (cid:19)(cid:18)(cid:17)(cid:16) „FLOWER”... 327 typu „Flower” oraz 20 trałowców typu „Tree”. Gdy Wielka Brytania przystąpiła do wojny, budowa wielu tych jednostek, w szczególności niszczycieli „Hunt”, była opóźniona imusiało upłynąć wiele miesięcy, zanim udało się powiększyć siły eskortowe. Pierwsza jednostka typu „Flower”– HMS Gladiolus została zbudowana wstoczni Smith’s Dock Co. pod koniec stycznia 1940 roku. Korweta osiągała prędkość maksymalną 16 węzłów. Była to jej największa wada. Powstawały sytuacje, że korwety musiały opuszczać wyznaczone stanowiska wosłonie konwoju, aniezadowalająca prędkość tych jednostek powodowała, że powrót do szyku zabierał im sporo czasu. Miały także ograniczone możliwości ścigania wynurzonych U-Bootów, które mogły płynąć zmaksymalną prędkością 17–18 węzłów. Pomieszczenia dla załogi były ciasne iniewygodne. Ale korwety miały wytrzy- mały isolidny szeroki kadłub, co należy uznać za zaletę. Początkowo uważano, że korwety typu „Flower” owyporności 925 ton są przej- ściowym środkiem przeciwko U-Bootom. Mimo że okręty były wolne idość słabo uzbrojone, świetnie nadawały się do szybkiej itaniej produkcji. Bardzo szybko kor- wety wysłano na Atlantyk. Były zwrotne iwytrzymałe. Dzięki temu idealnie nada- wały się do utrzymania kontaktu azdykowego zzanurzonym okrętem podwodnym. Koszt jednej korwety, której budowa trwała średnio 7 miesięcy, to wysokość 90 000 funtów. Dla porównania, czas budowy niszczyciela eskortowego typu „Hunt” wynosił dwanaście miesięcy, akoszt zkompletnym wyposażeniem wy- nosił 400 000 funtów. Nie mieli łatwego życia ci, którzy służyli na „kwiatach” podczas zimowych rejsów, bo powiadali, że kołysały się one nawet wsuchym doku. Komandor Mac- intyre wyraził opinię na temat korwet: [...] po 1940 roku stanowiły większość naszych sił eskortujących iwykazywały rzeczywiście niezwykłą dzielność morską. Wczasie pogody, przy której smukłe niszczyciele, budowane zmyślą głównie oprędkości, były zmuszone trzymać się dziobem pod falę, żeby uniknąć po- ważniejszych uszkodzeń lub ryzyka przewrócenia się, szerokie ipękate „kwiaty” bez trudu pokonywały ogromne fale, bezpiecznie sterując wstosunku do nich dowolnymi kursami. To nie znaczy, oczywiście, że kołysały się mniej niż niszczyciele. Kiwały się tak, że trzeba było mieć nie lada żołądek, aby do tego przywyknąć. Wsumie jednak niszczyciele ze swymi wibracjami, ze wstrząsami, gdy dziób zhukiem zapadał się wdół po fali, która uciekła do tyłu, zdygotaniem kadłuba, gdy śruby wychodziły na powierzchnię morza, (cid:23)zycznie imoralnie bardziej dawały się we znaki załogom niż korwety.3 Wpewnym stopniu korwety typu „Flower” były jednostkami uniwersalnymi, bo chociaż miały wielkość mniejszego niszczyciela eskortowego typu „Hunt”, 3 Ibidem, s. 76. 328 T(cid:20)(cid:19)(cid:18)(cid:17)(cid:16)(cid:17)(cid:15)(cid:14)(cid:15) (cid:13)(cid:12) (cid:11)(cid:19)(cid:20)(cid:10)(cid:9) tomogły także pełnić funkcję trałowca iholownika, ponieważ miały napęd dies- lowski oraz głęboko zanurzoną rufę i sporej średnicy śrubę. Nie ma przesady wopinii, że korwety były silnymi jednostkami pełnomorskimi, które sprawdziły się bardzo dobrze podczas osłony konwojów oraz wwalce zU-Bootami. Prosta konstrukcja tego małego okrętu istosowanie wielu elementów wypo- sażenia ze statków handlowych umożliwiały ich budowę nawet w niewielkich stoczniach w Wielkiej Brytanii i wschodniej Kanadzie (licencyjnie). Budowa „kwiatów” wKanadzie była swego rodzaju wyzwaniem dla miejscowych stoczni, wktórych nigdy nie budowano okrętów większych niż trawlery. Korwety można było budować tanio iszybko. Większość maszyn parowych stanowiących ich napęd wykonano wzakładach Harland Wol(cid:24) oraz Howden Johnson. Większość o(cid:23)cerów, którzy zimą iwiosną 1940 r. oraz później obsadzili kor- wety, wywodziła się zochotniczej rezerwy Królewskiej Marynarki Wojennej (Royal Navy Volunteer Reserve). Większość tych „wilków morskich” była zzawodu kup- cami oraz pracowała whandlu imiała mgliste pojęcie osłużbie na okręcie wo- jennym. Ochoczo zareagowali na możliwość służby na korwetach młodzi ludzie zdoświadczeniem żeglarskim. Po kilkutygodniowym szkoleniu cywile wchodzili wskład osiemdziesięciopięcioosobowej załogi: Dzień wdzień ćwiczyliśmy wszystko, zjakimś podniecającym uczuciem zbliżania się do punktu zwrotnego. Opuszczaliśmy okręt, odpieraliśmy wdzierających się nieprzyjaciół, wy- woziliśmy kotwicę zawoźną (to była nieznośna operacja), zajmowaliśmy stanowiska bojowe według stopera, gasiliśmy pożary, przygotowywaliśmy się do wzięcia na hol, wśród huraga- nowych okrzyków radości wysadzaliśmy na brzeg uzbrojony oddział desantowy. Wysunięto nawet propozycję, na szczęście później wycofaną, abyśmy ćwiczyli wyrzucanie za burtę tajnych książek, wcelu przekonania się, czy pójdą na dno zgodnie zprzepisami. Strzela- liśmy zdział, nadawaliśmy sygnały imierzyliśmy głębokość wody; wprawdzie rozwaliliśmy cel strzelając zdział okrętowych, ale przy pierwszych ćwiczeniach zbombami głębinowymi narobiliśmy okropnego bigosu, a to z powodu jakiejś wady w systemie klaksonów elek- trycznych. [...] Jednakże wciągu tych tygodni uczyliśmy się szybko: ledwo się zdążyliśmy opatrzeć, już okrzepliśmy jako załoga okrętu, zamiast gromady jednostek, uformowaliśmy się wzdyscyplinowaną siłę zpewną rutyną, ćwiczyliśmy wciąż od nowa wprzewidywaniu wszelkich możliwych ewentualności. Była to ciężka praca inie marnowaliśmy czasu, ale zdnia na dzień mogliśmy oglądać wyniki, abyły one wkażdym szczególe zachęcające.4 Praktykę na morzu zdobywali, biorąc udział wakcjach podczas osłony statków handlowych iwwalce zU-Bootami. Służba na okrętach eskortowych była ciężka. Korwety podskakiwały jak korek przy gorszej pogodzie. Służba na rozkołysanej 4 N. Monsarrat, Trzy korwety, Gdańsk 1977, s. 25–26.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Zabójcy U-Bootów
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: