Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00672 010516 16982916 na godz. na dobę w sumie
Zagadka drugiej płci. Spory wokół róznicy seksualnej w psychoanalizie i feminiźmie - ebook/pdf
Zagadka drugiej płci. Spory wokół róznicy seksualnej w psychoanalizie i feminiźmie - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 529
Wydawca: UNIVERSITAS Język publikacji: polski
ISBN: 97883–242–1545–4 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Dyskusje wokół „różnicy seksualnej” stały się jednym z podstawowych motywów współczesnej humanistyki i filozofii. Wynika to nie tylko z rosnącego oddziaływania na te dziedziny koncepcji feministycznych. Istotny jest wpływ tradycji psychoanalitycznej, gdzie podziałowi na płeć męską i żeńską już wcześniej przyznano kluczowe znaczenie w procesie kształtowania się tożsamości kulturowej jednostki. W książce autor stara się pokazać, jak dalece popularne dzisiaj rozróżnienie na sex i gender oraz rozliczne feministyczne koncepcje „różnicy seksualnej” mają swoje źródło w teorii Freuda. I to mimo iż jest on w nich często ostro krytykowany.

Innym ważkim punktem odniesienia jest psychoanaliza Lacana, który w swoim nauczaniu starał się zerwać z niektórymi patriarchalnymi przesądami Mistrza. Ostatecznie w procesie kształtowania się ludzkiej tożsamości pozostaje w dzisiejszej psychoanalizie, feminizmie, jak i też w filozofii otwarta. Przyglądając się bliżej współczesnym ujęciom tego podziału, łatwo zauważyć, że różnią się one od siebie zasadniczo, niekiedy wręcz wykluczają się w swoich założeniach (E. Lévinas, J. Lacan, J. Derrika, L. Irigaray, S. Agacinski, J. Butler, J. Kristeva i inni). Ale też właśnie dlatego kwestia „różnicy seksualnej” jest w dzisiejszej humanistyce tak żywo dyskutowana i pojawiają się coraz to nowe jej ujęcia.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

PAW E £ D Y B E L ZAGADKA „DRUGIEJ P£CI” SPORY WOKÓ£ RÓ¯NICY SEKSUALNEJ W PSYCHOANALIZIE I W FEMINIZMIE 58 P A W E £ D Y B E L Z A G A D K A „ D R U G I E J P £ C I ” Dyskusje wokó³ ró¿nicy seksualnej sta³y siê w ostatnich latach jednym z kluczowych topoi w dyskursie wspó³czesnej hu- manistyki i filozofii. Wczeœniej toczy³y siê ju¿ w ramach tradycji psychoanalitycznej, gdzie na ró¿ne sposoby próbo- wano przezwyciê¿yæ „patriarchalne” przes¹dy, jakie leg³y u podstaw Freudowskiego ujêcia relacji mêskie–¿eñskie (Horney, Klein, Jones, Lacan). ¯adnemu jednak z kontynua- torów dzie³a autora Totem i tabu nie uda³o siê zerwaæ z ogra- niczeniami wynikaj¹cymi z takiego ujêcia. Innego rodzaju pytania i w¹tpliwoœci nasuwaj¹ siê w odnie- sieniu do feministycznej tradycji myœlenia o ró¿nicy seksu- alnej, której skrajne bieguny wyznaczaj¹ narcystyczny kult ko- biecoœci, dominuj¹cy w nurcie écriture féminine (Irigaray, Cixous) oraz „konstruktywistyczna” relatywizacja rozró¿nie- nia mêskie–¿eñskie w pracach Butler. Najdalej w przezwy- ciê¿aniu tych jednostronnoœci idzie Kristeva, która, zrywaj¹c z fantazmatycznym determinizmem „pisania kobiecego”, zachowuje rozró¿nienie mêskie–¿eñskie w perspektywie ge- nealogii samego logosu. Nawi¹zuj¹c do jej koncepcji, autor ksi¹¿ki stara siê w jej koñcowych partiach zarysowaæ w³asne ujêcie, wykraczaj¹ce zarówno poza przes¹dy patriarchalizmu, jak i ró¿ne koncepcje poczête z ducha feminizmu. Pawe³ Dybel – profesor filozofii, pracuje w Instytucie Filozofii i So- cjologii PAN oraz w Instytucie Stosowanych Nauk Spo³ecznych UW. Autor ksi¹¿ek: Ziemscy. S³owni. Cieleœni (1988); Dialog i represja (1994); Freuda sen o kulturze (1995); Urwane œcie¿ki. Przybyszewski – Freud – Lacan (2000); Granice rozumienia i interpretacji. Wpro- wadzenie do hermeneutyki Hansa-Georga Gadamera (2005). 39,00 zł z VAT ISBN 97883-242-1707-6 www.universitas.com.pl 9 788324 217076 UNIVERSITAS ZAGADKA „DRUGIEJ P£CI” 58 Komitet redakcyjny: Micha³ Pawe³ Markowski, Ryszard Nycz Ma³gorzata Sugiera (przewodnicz¹cy) , Seria TAiWPN Universitas Horyzonty nowoczesnoœci: teoria – literatura – kultura poœwiêcona jest prezentacji studiów nad tymi nurtami w literatu- rze, teorii, filozofii i historii kultury, których specyfikê okreœlaj¹ horyzonty nowoczesnoœci. W monografiach oraz zbiorach prac polskich i t³uma- czonych, sk³adaj¹cych siê na kolejne tomy tej serii, problematyka nowoczesnoœci stanowi punkt dojœcia, obszar centralny b¹dŸ przedmiot krytycznych odniesieñ i przewartoœciowañ – pozostaj¹c niezmiennie w krêgu zasadniczych badawczych zainteresowañ. W przygotowaniu: Tom 88: Arthur C. Danto, Po koñcu sztuki. Sztuka wspó³czesna i zatarcie si granic tradycji Tom 91: Tomasz Falkowski, Myœl i zdarzenie. Pojêcie zdarzenia historycznego w historiografii francuskiej XX wieku Tom 92: Patrycja Cembrzyñska, Wie¿a Babel. Nowoczesny projekt porz¹dkowania œwiata i jego dekonstrukcja Tom 93: Barbara Tuchañska, Dlaczego prawda? Prawda jako wartoœæ w sztuce, nauce i codziennoœci Tom 94: Kulturowa teoria literatury 2: Poetyki, problematyki, interpretacje red. Teresa Walas i Ryszard Nycz Tom 95: Pawe³ Dybel, Oblicza hermeneutyki Tom 96: Agata Bielik-Robson, Erros. Mesjañski witalizm i filozofia PAW E £ D Y B E L ZAGADKA „DRUGIEJ P£CI” SPORY WOKÓ£ RÓ¯NICY SEKSUALNEJ W PSYCHOANALIZIE I W FEMINIZMIE KRAKÓW © Copyright by Paweł Dybel and Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS, Kraków 2012 ISBN 97883–242–1545–4 TAiWPN UNIVERSITAS Redaktor naukowy Ryszard Nycz Opracowanie redakcyjne Edyta Podolska-Frej Projekt okładki i stron tytułowych Katarzyna Nalepa Na okładce fotografia własna www.universitas.com.pl Wstęp 1. CO TO JEST PŁEĆ? Co to jest płeć? W jakiej mierze określa tożsamość jednost- ki? Jej sposób myślenia, mówienia, odczuwania, zachowywa- nia się, odnoszenia się do siebie, do innych i do świata? Czy jest ona czynnikiem istotnym? Czy też może można od niej z powodzeniem abstrahować? Co w ogóle składa się na płeć? Czy jest kwestią biologii, czy kultury? Czy determinują ją jakieś specyficzne cechy pro- cesów fizjologicznych przebiegających w ciałach kobiet i męż- czyzn? A jak to jest u osób o orientacji innej niż heteroseksu- alna? U homoseksualistów, lesbijek, biseksualistów, transwe- stytów itp.? A może nacisk należy położyć na psychologię jednostki? To, z jaką płcią się ona – świadomie lub nieświadomie – iden- tyfikuje i z jakiego typu obiektami wiąże satysfakcję seksual- ną? Czy w takim razie tożsamość płciowa jest równoznaczna z tożsamością seksualną jednostki? A jeśli tak, to może to do- piero wgląd w całość jej życia seksualnego w tej postaci, 6 Wstęp w jakiej się ono ukształtowało pod wpływem otoczenia i trau- matycznych wydarzeń z dzieciństwa pozwala objaśnić wahania lub zmiany w jej tożsamości płciowej? Czy w takim razie, zamiast badać uwarunkowania biologiczne i anatomiczne jed- nostki, nie należałoby raczej zwrócić uwagę na kontekst ro- dzinny, kulturowy i społeczny, w jakim ona dojrzewała? A poza tym, to ile jest płci? Jedna? Dwie? Trzy? A może więcej? 2. PSYCHOANALIZA FREUDA I FEMINIZM. 2. NARODZINY KATEGORII GENDER Wszystkie te pytania brzmią już dzisiaj – przyznajmy – dość banalnie. Kiedy jednak zostały z górą sto lat temu posta- wione po raz pierwszy przez Freuda były traktowane przez współczesnych jako niesłychana prowokacja i naruszenie norm przyzwoitości w naukowym dyskursie. Oburzenie środowisk naukowych wymownie oddawała wypowiedź jednego z au- striackich psychiatrów, który stwierdzał, że metoda terapii proponowana przez Freuda, to nie temat na naukową dyskusję ale... zadanie dla policji kryminalnej. Z czasem jednak rosnący wpływ rozwijanej przez autora Ob- jaśniania marzeń sennych teorii psychoanalitycznej na różne szkoły psychiatryczne, jak też na poszczególne dyscypliny hu- manistyczne i nauki społeczne, sprawił, że podobne wypowiedzi zyskały wartość anegdotyczną. Teoria ta wpłynęła z czasem na nowe podejście społeczeństw zachodnich do kwestii „cielesno- ści” i różnych aspektów życia seksualnego człowieka. Wskazu- jąc na rolę traumatycznych wydarzeń z dzieciństwa w procesie kształtowania się tożsamości seksualnej jednostki, Freud zary- sował nową perspektywę rozważań nad związkami, jakie zacho- dzą między anatomią ludzkiego ciała a społeczno-kulturowym kontekstem. Nowatorski nie był bynajmniej rzekomy „biolo- gizm” w jego podejściu do ludzkiej seksualności – co zarzucali Wstęp 7 mu nie tylko konserwatywni krytycy, ale i niektórzy uczniowie (K. Horney, E. Fromm) – ale wykazanie, że owa seksualność zawsze jest już społecznie i kulturowo „zapośredniczona”. To dopiero od czasów Freuda płeć i życie seksualne człowieka przestały być traktowane wyłącznie jako ukształtowane przez biologiczne własności ludzkiego ciała. Podejście autora Totem i tabu zapoczątkowało też fenomenologiczny (M. Merleau-Ponty) i poststrukturalistyczny (M. Foucault, J. Derrida, G. Deleuze i inni) przełom w podejściu do problematyki cielesności w filo- zofii europejskiej i w humanistyce. W równej mierze jednak teoria autora Wstępu stała się istotnym punktem odniesienia w tradycji myśli feministycznej. Freud był wprawdzie w ramach tej tradycji często krytykowa- ny, odsądzany od czci i wiary za dochodzące w jego twierdze- niach do głosu „patriarchalne” przesądy na temat kobiet i ich życia seksualnego. Niemniej jednak, niezależnie od archa- izmów i uproszczeń w ujęciu seksualności kobiecej, był pierw- szym autorem, który pytaniu o odmienną genealogię męskiej i kobiecej tożsamości seksualnej nadał centralną antropolo- giczną rangę. Jak pisze Anna Nasiłowska: Postawienie problemu płci jest niewątpliwie zasługą psychoanalizy, która w seksualności widzi ukrywany i poddawany kulturowej presji mechanizm ludzkiego działania. Sięgnięcie przez feminizm po psychoanalizę jest nieomal odruchem – trzeba bowiem zauważyć, że wśród różnych kierunków dwu- dziestowiecznego myślenia żaden nie wydobył na jaw i nie przyznał aż takie- go znaczenia płci. W rezultacie nawet ostro krytykując psychoanalityczne widzenie tożsamości seksualnej i treści związane z kobiecością czy macie- rzyństwem nie neguje się struktury myślenia – tego, że podmiotowość ma wymiar płci. (Nasiłowska, 1995, 133) Freud zatem jako pierwszy zaczął rozpatrywać ludzką pod- miotowość pod kątem wpisanej w nią różnicy seksualnej. W ramach tego podejścia problematyczne się stało mówienie o uniwersalnym, ponadpłciowym podmiocie. Nowatorskie 8 Wstęp w teorii Freuda było również rozpatrywanie ludzkiej seksual- ności w powiązaniu z oddziałującym na nią kulturowym kon- tekstem, który poddaje ją różnego rodzaju ograniczeniom i represjom. Efektem tego była narastająca w ruchach femini- stycznych świadomość, że historyczne czynniki społeczne i kulturowe współokreślają w sposób istotny tożsamość seksu- alną jednostki. Tym samym pojęcie płci biologicznej (sex) stanowi jedynie teoretyczną abstrakcję zawężającą szeroki spo- łeczno-kulturowy wymiar fenomenu płci. Powstała stąd konieczność wyraźnego rozgraniczenia tych dwóch perspektyw ujmowania ludzkiej seksualności. Znalazło to swój wymowny wyraz w dokonanym przez psycholożkę Rhodę Unger w 1979 roku rozróżnieniu na sex i gender, czyli – jak zwykło się tłumaczyć te terminy na polski – na płeć bio- logiczną i kulturową1 . Rozróżnienie to szybko urosło do rangi podstawowej opozycji w dyskursie na temat płci, z czasem też jednak zaczęło być stosowane szeroko w socjologii, filozofii i w różnych dyscyplinach humanistycznych. Wymownym świadectwem jego niezwykłej kariery w szeroko pojętej huma- nistyce jest choćby wydana u nas niedawno Socjologia Antho- ny Giddensa. W książce tej ów wybitny brytyjski socjolog, prezentując kluczowe „pola problemowe” dzisiejszych nauk społecznych, zagadnieniu różnicy między płcią biologiczną i kulturową poświęca wręcz cały rozdział. Rozróżnienie na sex i gender rodzi jednak w języku polskim poważny problem przekładowy. Wynika on stąd, że jeśli angiel- skie sex ma swój w miarę adekwatny odpowiednik w słowie „płeć” to gender takiego odpowiednika nie posiada. Tłumaczenie gender jako „rodzaj” – jak proponuje Ewa Hyży – wydaje się chybione ze względu na abstrakcyjne konotacje tego słowa (w polskim „rodzaj” jest machinalnie kojarzony ze słowem „ga- tunek”), w wyniku czego zatraca się jego konkretny społeczno- kulturowy wymiar. Z kolei tłumaczenia umowne w rodzaju „płeć _______________ 1 Jeszcze wcześniej rozróżnienie to wprowadził amerykański psychoanalityk Robert J. Stoller (por. Robert J. Stoller, Sex and Gender. On the Development of Masculinity and Femininity, New York 1968, s. 220–226. Wstęp 9 kulturowa” zatracają wieloznaczność zawartą w angielskim gen- der, które w niektórych użyciach odnosi się zarówno do „płci biologicznej” jak i „kulturowej” (np. w tych koncepcjach, w któ- rych przyjmuje się, że kulturowe znaczenie płci stanowi interpre- tację płci biologicznej – jak to jest np. u Sylviane Agacinski). Ostatecznie pozostają trzy rozwiązania, jak przekładać gen- der. Można tłumaczyć je nadal po prostu jako „płeć”, podkreśla- jąc, że ma się na myśli jego szerokie, zapośredniczone kulturowo znaczenie. Przemawia za tym dodatkowo fakt, że polska „płeć” nie jest również wiernym odpowiednikiem angielskiego słowa sex, ale jest w porównaniu z nim słowem bardziej otwartym i giętkim, podatnym na przekształcenia znaczeniowe. Wtedy jednak powstaje problem, jakim słowem oddać angielskie sex, czyli płeć w sensie biologicznym. Co też stanowi przeszkodę praktycznie nie do obejścia przy przekładzie tekstów angielskich. Można posługiwać się po prostu angielskim gender, zaś słowo sex, czyli płeć w wąskim biologicznym znaczeniu, prze- kładać jako płeć, nie przejmując się zbytnio tym, co na ten temat mówią językowi puryści. Ale tak czy inaczej jest to sztuczne językowo rozwiązanie. Albo też, z braku lepszych rozwiązań, pozostać przy nie- zbyt fortunnej „płci kulturowej”, zaznaczając w nawiasie, że określenie to odnosi się do gender. W książce tej postępuję właśnie w ten sposób, niekiedy tylko – w zależności od kon- tekstu – posługuję się angielskim terminem gender2 . 3. ZAWIROWANIA WOKÓŁ 3. GENDER STUDIES Najbardziej wymownym świadectwem docenienia przez środowiska intelektualne i naukowe istotnego znaczenia wszel- _______________ 2 W podobnym kierunku idą uwagi Aliny Szulżyckiej, tłumaczki Socjologii Anthony Giddensa na język polski. Por. Giddens, 2006, s. 128. 10 Wstęp kiego rodzaju rozważań nad „różnicą seksualną” było pojawie- nie się na uniwersytetach europejskich i amerykańskich nowe- go kierunku studiów pod nazwą gender studies. Kierunek ten, historycznie rzecz biorąc, wyłonił się z wcześniej już istnieją- cej na tych uniwersytetach dyscypliny o nazwie women’s stu- dies, która była silnie powiązana z ruchem feministycznym. W ramach tej dyscypliny podejmowano różnoraką refleksję nad – jak pisze Bożena Chołuj – „aktywnym i biernym współ- uczestnictwem kobiet w tworzeniu i reprodukowaniu kultury zdominowanej przez mężczyzn” (Spotkania feministyczne, Warszawa 1994/95, s. 28). Celem tych badań było zarówno stworzenie systematycznej wiedzy na temat wielorakich doko- nań kobiet w kulturze, jak też rozpoznanie ich sytuacji w spo- łeczeństwie (po)nowoczesnym, gdzie podlegają one różnego rodzaju formom dyskryminacji i opresjom. Przedstawicielki tej dyscypliny wiązały zatem ściśle jej teoretyczny i opisowy aspekt z realizacją określonych celów praktycznych – i poli- tycznych, dodajmy – zgodnie z emancypacyjnymi założeniami feministycznej ideologii. Z czasem jednak okazało się, że dyscyplinie, która za główny temat swoich badań i refleksji obiera kategorię kobie- cości, grozi izolacja w środowisku naukowym, zaś wszelkie mające w niej miejsce dyskusje przybierają charakter partyku- larny, niewykraczający poza jej wąskie ramy. Równocześnie wśród jej przedstawicielek narastała świadomość, że problema- tyka związana z kobiecością jest pochodną znacznie bardziej „uniwersalnej” problematyki dotyczącej podziału na płcie w ogóle. Zdały one sobie (a przynajmniej spora część z nich) sprawę z tego, że aby adekwatnie rozpoznać i krytycznie opi- sać sytuację kobiet w kulturze współczesnej i społeczeństwie, należy zastanowić się, w jaki sposób funkcjonuje tutaj i jak jest wytwarzany podział na płeć męską i żeńską. Dlatego, na pod- łożu badań prowadzonych w ramach women’s studies wyłania- ją się gender studies, które za główną kategorię badawczą obierają pojęcie „płci”, a nie „kobiecości”. Jeśli jednak te studia wywodzą się z tradycji myśli femini- stycznej, to już ze względu na sam sposób, w jaki sformuło- Wstęp 11 wany został w nich przedmiot badań, wykraczają poza hory- zont ideologiczny nurtu. Kategoria płci (gender), która leży u ich podstaw, jest bowiem – podobnie jak kategoria tekstu w filologii, człowieka w antropologii czy dziejów w nauce historii – określoną kategorią teoretyczną i nie może być trak- towana instrumentalnie. W dodatku wspomniana wieloznacz- ność tej kategorii sprawia, że może być z powodzeniem stoso- wana w naukach humanistycznych i społecznych, otwierając przed nimi nowe perspektywy interpretacyjne. Płeć stała się też jednym z kluczowych terminów w szeregu koncepcji filozofii współczesnej, głównie tych, które zwykło się określać jako „poststrukturalistyczne”. Przedstawiciele tych ostatnich – jak np. Derrida, Deleuze czy Foucault – są w szcze- gólny sposób otwarci na implikacje antropologiczne obecne w tradycji psychoanalitycznej i w myśli feministycznej, rein- terpretując je i prowadząc z nimi nieustanną dyskusję. Podob- nie też niektóre autorki, których myśl filozoficzna wyrasta w dużej mierze z tradycji feministycznej i które stały się już swego rodzaju „klasykami” w ramach gender studies – jak np. Butler czy Kristeva – dystansują się wobec tej tradycji. I to, jak się wydaje, z bardzo zasadniczych merytorycznych wzglę- dów. Nie chcą bowiem wyraźnie, aby ich koncepcje były koja- rzone z określoną ideologią czy polityczną strategią nastawioną na doraźne cele. Co naturalnie nie znaczy, że sposób, w jaki autorki te po- dejmują problematykę płci i płci kulturowej w swoich pracach nie ma politycznego wymiaru. Same te kategorie bowiem funk- cjonują dzisiaj jako pojęcia o określonych politycznych implika- cjach. I to choćby z tej racji, że wiążą się z nimi krytyczne od- czytania dotychczasowej tradycji kulturowej, demaskujące roz- poznania sytuacji kobiet w społeczeństwie współczesnym, postu- laty dotyczące różnego rodzaju regulacji prawnych itd. W tym punkcie jednak gender studies nie różnią się zbytnio od sposobu, w jaki do sfery życia politycznego odnoszą się rozliczne klasyczne dyscypliny humanistyczne, nauki społecz- ne czy niektóre dziedziny i nurty w ramach filozofii współczes- nej. Kategoria płci posiada określony polityczny wymiar w tej 12 Wstęp samej mierze, w jakiej posiada go kategoria kulturowej tradycji, tekstu, dzieła sztuki czy inne kategorie wyznaczające pole ba- dawcze dyscyplin humanistycznych, nauk społecznych i poli- tycznych, nauk o kulturze czy niektóre kategorie, filozoficzne, dlatego to, w jaki sposób odczytywane są tutaj te kategorie, nie jest nigdy obojętne dla rozumienia tego, co polityczne, dla roz- patrywania takich kwestii jak np., jakie wartości płynące z tra- dycji należałoby uznać za podstawę danego politycznego po- rządku, jak określić zakres praw obywatelskich i obowiązków, jakie prawa przyznać różnego rodzaju mniejszościom itd. Inna sprawa, że z racji tego, iż jest to kategoria całkiem nowa, uwzględnienie jej różnych politycznych implikacji niesie ze sobą konieczność radykalnych przeobrażeń w funkcjonowa- niu szeregu państwowych instytucji, nowego sformułowania podstaw porządku prawnego. Nic dziwnego, że dyskusje wo- kół niej budzą tak wiele emocji – co możemy ze szczególną wyrazistością zaobserwować dzisiaj w Polsce. Przeciwnicy idei zakładania women’s studies i gender stu- dies na uniwersytetach argumentują zazwyczaj, że prowadzące je osoby podchodzą do nich w sposób ideologiczny. Studia tego typu nie mają w oczach tych krytyków naukowego cha- rakteru, ale są formą działalności politycznej. Zarzuty te doty- czą jednak zjawisk marginalnych, związanych z osobowościo- wymi rysami niektórych prowadzących zajęcia, nie odnoszą się zaś do statusu naukowego tych dyscyplin. Już dzisiaj widać wyraźnie, że rezultaty badawcze uzyskane w ich ramach w sposób istotny oddziałują na metodologię innych dyscyplin naukowych. Świadczy o tym dzisiejszy wpływ różnych teorii genderowych na poszczególne dziedziny nauk humanistycz- nych, nauki polityczne i społeczne czy filozofię. Oddziaływa- nie to może się jednym podobać, innym nie. Jest ono jednak po prostu historycznym faktem i – jak się wydaje – określiło w sposób trwały oblicze humanistyki współczesnej. W świetle tego faktu o ideologicznym podejściu – często maskowanym rzekomo „obiektywnymi” racjami teoriopoznaw- czej natury – możemy prędzej mówić w odniesieniu do prze- ciwników prowadzenia tego rodzaju studiów na uniwersyte- Wstęp 13 tach. U jednych, z reguły neopozytywistycznie nastawionych, wynika to z głębokiego przekonania, że kategoria płci ze względu na swój czysto „biologiczny” charakter nie może być wiarygodnym punktem wyjścia dla naukowych rozważań i re- fleksji. Zaś mówienie o tym, że płeć może mieć historycznie zmienny kulturowy charakter, jest w ich oczach czczym pusto- słowiem, z którego w sensie poznawczym nic nie wynika. Tych krytyków cechuje wyraźny konserwatyzm teoriopoznaw- czy. Kierując się wąskim rozumieniem tego, co „naukowe”, zorientowanym na metodologię nauk przyrodniczych i ści- słych, nie mogą wykroczyć poza dogmatycznie uznane przez siebie za powszechnie obowiązujące pojęciowe schematy. U drugich natomiast, o mentalności religijnych fundamenta- listów, kategoria gender jest nie do przyjęcia jako pozostająca – w ich mniemaniu – w sprzeczności z obrazem „istoty” czło- wieka, który głosi doktryna kościelna, z jaką się identyfikują. Dlatego już samo postawienie pytania o płeć budzi u nich ma- chinalnie odruch niechęci i grymas niesmaku na ustach. Tak oto zarówno dzisiejsi neopozytywiści, z reguły obno- szący się dumnie ze swoim „wolnomyślicielskim” ateizmem, jak i religijni bigoci wszelkiej maści okazują się ostatecznie – choć z różnych powodów – zadziwiająco zgodni w swej kry- tycznej postawie wobec idei gender studies, upatrując w niej zwykłe nieporozumienie. Co też praktycznie uniemożliwia merytoryczną z nimi dyskusję. 4. O CZYM JEST TA KSIĄŻKA W książce tej chciałbym ukazać, w jaki sposób gender stu- dies wpisują się w szerszy kontekst tradycji psychoanalitycznej oraz rozlicznych koncepcji „różnicy seksualnej” pojawiających się w filozofii współczesnej. Dlatego tak wiele miejsca poświę- ciłem w niej teoriom psychoanalitycznym Freuda i Lacana, 14 Wstęp które, mimo obecnych w nich miejsc wątpliwych, mają abso- lutnie kluczowe znaczenie dla wszelkich dzisiejszych dyskusji nad problematyką seksualności i płci. Wskazuję też na istotne znaczenie takich procesów, które dokonały się w filozofii współczesnej, jak podważenie w tradycji fenomenologiczno- hermeneutycznej, a później w poststrukturalizmie, idei uniwer- salności związanej z tradycją kartezjanizmu (M. Heidegger, H.-G. Gadamer, M. Merleau-Ponty, M. Foucault, J. Derrida i inni), nowy obraz człowieka rysujący się w tradycji antropo- logii filozoficznej (M. Scheler, H. Plessner, A. Gehlen) czy też nowy sposób stawiania pytania o Innego zapoczątkowany w tradycji filozofii dialogu (M. Buber) i później na różne spo- soby radykalizowany (E. Lévinas, J. Derrida). Wszystkie te procesy wychodzą naprzeciw radykalnemu sposobowi, w jaki dzisiaj w ramach gender studies stawia się pytanie o „inność” kobiecości, krytycznie odnosząc się do metafizycznych sche- matów wykształconych w ramach filozoficznej tradycji. Wypada podkreślić, że książka traktując o sporach wokół „różnicy seksualnej” w psychoanalizie i feminizmie nie jest ich monografią3 . Nie pretenduję w niej do prezentacji wszystkich ważkich stanowisk, ale koncentruję się na kilku wybranych przykładowo koncepcjach. Wyznaczają one jednak zasadniczo pole tych sporów oraz są szczególnie interesujące filozoficznie. W dyskusji z nimi staram się wykazać, jak dalece problematy- ka „różnicy seksualnej” ma dzisiaj kluczowe znaczenie dla wszelkiej refleksji nad człowiekiem i jego kulturą, nad jego bytem politycznym i społecznym. I to niezależnie od tego, jak ją zaszufladkujemy. Tak naprawdę bowiem jest to problematyka, która z racji swej „filozoficzności” wykracza poza obręb jednej dyscypliny i nie może być sprowadzana do zagadnień związanych ściśle z feminizmem, naukami społecznymi czy psychoanalizą. W dodatku, mimo iż historycznie rzecz biorąc gender studies wyłoniły się z women’s studies, są więc siłą rzeczy silnie po- _______________ 3 Szerzej na ten temat pisała u nas Joanna Bator, w: Bator, 2001, s. 58– 79. Wstęp 15 wiązane z ruchem feministycznym (chociaż część jego orto- doksyjnie nastawionych przedstawicielek uważa je za nieporo- zumienie, jeśli nie wręcz za szkodliwe dla realizacji jego ide- owych celów), dotyczą w istocie badań nad kategorią płci jako taką: męską, żeńską czy jakąkolwiek inną. Taki jest zresztą, odczytany dosłownie, sens tej dyscypliny: badania nad płcią i rozróżnianiem na płcie. Ponieważ problematykę „różnicy seksualnej” staram się w książce rozpatrywać w różnych uwikłaniach kontekstowych, powracają w niej siłą rzeczy niekiedy te same motywy i wątki, padają podobne argumenty. Niekiedy też zmuszony byłem ponownie nawiązywać do wcześniejszych moich interpretacji i rozważań. Zarazem jednak zawsze w takich wypadkach stara- łem się wskazywać na nowe aspekty danego zagadnienia, które okazywały się szczególnie istotne w innym kontekście jego rozpatrywania. Zapewne wiąże się to też z polemicznym charakterem tej pracy w stosunku do omawianych w niej koncepcji. Jak łatwo zauważyć, jakkolwiek jedne z nich są mi bardziej bliskie, inne mniej, z żadną z nich nie identyfikuję się do końca, uważając, że proponowane w niej ujęcia „różnicy seksualnej” są wolne od miejsc wątpliwych czy aporii. Stąd w zasadzie każda pre- zentacja różnych aspektów tych koncepcji kończy się kierowa- nymi pod ich adresem pytaniami i wątpliwościami, wskazywa- niem na niedostrzegane przez ich autorki czy autorów uprosz- czenia i sprzeczności. Jeśli więc na przykład zarzucając programowi „pisania ko- biecego” Cixous i Irigaray zabarwiony narcystycznie kult ko- biecości, przeciwstawiam mu bardziej pod tym względem wy- ważone i wyrafinowane intelektualnie koncepcje Butler i Kri- stevej, nie znaczy to, że te ostatnie są w moich oczach alfą i omegą wszelkiego myślenia o seksualności i płci. Podobnie odnoszę się do teorii psychoanalitycznych Freuda i Lacana, wydobywając z jednej strony ich kluczowe znaczenie dla roz- patrywanej w książce problematyki „różnicy seksualnej”, z drugiej zaś wskazując na ich różne słabe punkty. 16 Wstęp Wyraz temu krytycyzmowi pozwoliłem sobie dać pod ko- niec ostatniego rozdziału, w którym kreślę własne stanowisko. To ostatnie jest próbą takiego określenia relacji kobiecości do męskości, która unika zarówno biologistycznego (czy fanta- zmatycznego) determinizmu, jak i całkowitej kulturowej rela- tywizacji kwestii „różnicy seksualnej”. Czy jest to próba prze- konywająca – odpowiedź zostawiam czytelnikowi. Inspiracją do napisania tej książki były prowadzone przeze mnie zajęcia na Gender studies w ramach Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego. Uczestnicz- kom i uczestnikom tych zajęć winien jestem słowa wdzięczności za długie i żarliwe nieraz dyskusje nad omawianymi zagadnie- niami, które były dla mnie cennym materiałem do przemyśleń. Książka jest również w dużej mierze owocem mojego rocznego pobytu na University of Buffalo w ramach stypendium The Ko- sciuszko Foundation. Miałem tam okazję uczestniczenia w licz- nych seminariach i wykładach poświęconych problematyce „różnicy seksualnej” we współczesnej filozofii i humanistyce. Zebrałem też cenne materiały. CZĘŚĆ I CZY LOGOS MA PŁEĆ? ROZDZIAŁ I Filozofia i kwestia różnicy seksualnej Każdy jest odpowiedzialny przed społeczeństwem jedynie za tę część swego postępowania, która dotyczy innych. W tej części, która dotyczy wyłącznie jego samego, jest absolutnie niezależny; ma suwerenną władzę nad sobą, nad swoim ciałem i umysłem. John Stuart Mill, O wolności 1. ZMARTWYCHWSTANIE CIAŁA 1. I ŚMIERĆ DUSZY Rozważania na temat „różnicy seksualnej” stały się jednym z kluczowych topoi w dyskursie współczesnej humanistyki 20 Czy logos ma płeć? i filozofii, w czym istotną rolę odegrały różnorakie koncepcje psychoanalityczne i feministyczne. W tych ostatnich starano się uwzględnić seksualny wymiar tożsamości jednostki, nie ogra- niczając się do wskazywania na determinanty biologiczne i anatomię ludzkiego ciała. Zamiast tego zaczęto coraz bardziej akcentować określenie ludzkiej seksualności przez różne czyn- niki społeczne czy kulturowe. Przeobrażenia te korespondowały z głębokimi zmianami cywilizacyjnymi, jakie w społeczeństwach zachodnich nastąpi- ły w latach powojennych. Zaliczyć do nich należy zmiany w funkcjonowaniu gospodarki rynkowej i szerzenie się pod ich wpływem nowego, zrywającego z ascetyzmem etyki prote- stanckiej, konsumpcyjnego stylu życia. Istotną rolę odegrały również przekształcenia modelu demokracji liberalnej w kie- runku uwzględniania w coraz większym zakresie praw różnych grup mniejszościowych oraz poszerzania zakresu swobód oby- watelskich. Procesom tym towarzyszyła rosnąca obojętność społeczeństw zachodnich wobec Kościoła (kościołów) oraz spraw religii i wiary oraz krytycyzm wobec kościelnych wy- kładni seksualności człowieka. Nie mówiąc już naturalnie o odejściu od całej odnoszonej do niej metafizyki grzechu. Ale, jeśli rozpatrywać te przeobrażenia w kontekście kształ- tujących się już na przełomie XIX i XX stulecia nowych kon- cepcji seksualności człowieka, to – jak już wspominałem – kluczowe znaczenie należy przyznać pracom Freuda. To one otworzyły prawdziwą puszkę Pandory, z której na światło dzienne wydobyły się skrywane skrzętnie do tej pory kwestie związku seksualności z Tanatosem, zjawiska perwersji związa- ne z „utrwaleniem” popędu seksualnego na różnego rodzaju obiektach i formach zaspokojenia, problem określenia odmien- nej genealogii seksualności kobiecej i męskiej itd. Freud był wprawdzie niejednokrotnie krytykowany za sprowadzanie życia duchowego człowieka do seksualnego pod- łoża, które – zdaniem wielu – sprowadzał do popędów. Nie- mniej jednak z czasem przejmowano wiele jego poglądów na temat ludzkiej seksualności: wskazanie na polimorficzność życia seksualnego dziecka i nieszkodliwość masturbacji dla Filozofia i kwestia różnicy seksualnej 21 jego rozwoju psychicznego, znaczenie unormowanego życia seksualnego dla zdrowia psychicznego jednostki, zerwanie z traktowaniem homoseksualizmu jako choroby itd. Za wskazaniem przez Freuda na kluczową rolę seksualności w kształtowaniu się społecznej tożsamości jednostki stało jego głębokie przekonanie, że na skutek postępującej represji seksu- alności na przestrzeni dwóch tysięcy lat europejskiej kultury nastąpiło wyobcowanie się człowieka wobec popędowego pod- łoża własnego ciała. Dlatego, aby ten związek z ciałem odno- wić, należy zmienić samo myślenie o seksualności. To zaś wymaga nowego rozpoznania sfer erogennych ludzkiego ciała i wykazania, że odgrywają one kluczową rolę nie tylko w pro- cesie kształtowania się „płci biologicznej” (sex), ale stosunek do nich w równej mierze współkształtuje społeczną i kulturową tożsamość jednostki (gender). Urzeczywistnienie tego programu przez Freuda w jego roz- licznych pracach doprowadziło z czasem do swoistej „rehabili- tacji” problematyki ciała i cielesności w naukach o kulturze, socjologii, antropologii czy w literaturoznawstwie. Efektem tego jest dzisiejszy zalew książek poświęconych tej problema- tyce, gdzie wskazuje się na organiczny związek cielesności z różnymi dziedzinami społecznej i kulturowej działalności człowieka. Słynne sformułowanie z Poza zasadą przyjemności, że Ja – inaczej niż to sobie dotychczas wyobrażano – nie po- siada autonomii o charakterze duchowym (nie ma więc swego podłoża w odrębnej w stosunku do ciała substancji), ale stano- wi wyobrażeniowy efekt „projekcji powierzchni ciała”, stało się również jednym ze źródeł inspiracji dla dwudziestowiecz- nych filozofów. I to często należących do różnych orientacji i nurtów: dla autorów wywodzących się z tradycji szkoły frankfurckiej (W. Benjamin, H. Marcuse), tradycji fenomeno- logicznej (M. Merleau-Ponty, G. Bataille, E. Lévinas) czy strukturalistycznej (M. Foucault, J. Lacan, J. Derrida i inni). Niektórzy z nich inspirując się teorią Freuda (Wilhelm Reich, Herbert Marcuse, Norman O. Brown i inni) uznali wręcz, że należy doprowadzić do całkowitego „wyzwolenia” ludzkiej seksualności, przezwyciężając wszelkie płynące z kul- 22 Czy logos ma płeć? turowej tradycji ograniczenia i restrykcje. W procesie tym upatrywali warunek budowania nowego porządku polityczno- społecznego, wyemancypowanego zarówno w stosunku do kapitalistycznych form zależności i wyzysku, jak i wobec spo- łecznie usankcjonowanych tradycyjnych form życia seksualne- go człowieka. Ten proces odwrotu od tego, co duchowe, w którym to pojęciu (jak i w całej rodzinie pojęć mu pokrew- nych: dusza, duch, czystość) zaczęto upatrywać iluzoryczną wyobrażeniową fikcję, oddaje wymownie znane powiedzenie Foucaulta, w którym nazywa on duszę „grobem ciała”. Zawarte w tym twierdzeniu przewrotne odwrócenie „hie- rarchii ważności” w relacji między duszą i ciałem ustalonej w tradycji europejskiej myśli od czasów Platona wychodzi bez wątpienia naprzeciw podstawowemu założeniu antropologii Freuda. I to niezależnie od tego, jak Foucault energicznie od- żegnuje się od poglądu autora Trzech rozpraw, że w tradycji europejskiej kultury mamy do czynienia z postępującą coraz dalej represją seksualności. Foucaultowi nie chodzi jednak o nadanie ciału uprzywile- jowanej pozycji okupowanej dotychczas przez duszę. Gdyby tak było, to jego stanowisko sprowadzałoby się do przemiesz- czenia obu członów opozycji, przy zachowaniu samego sche- matu. Zamiar autora Historii seksualności sięga znacznie dalej. Ciało nie zajmuje u niego miejsca duszy, degradując ją i wy- pierając do podziemi, ale rozpoznając ją jako pozór rozwiewa w nicość. Dusza-grób przestaje po prostu istnieć, pozostaje tylko ciało, które trzeba odpowiednio ujarzmić, tak aby z jed- nej strony plastycznie wpisywało się w różne strategie władzy, z drugiej zaś stało się punktem wyjścia do budowania indywi- dualnej strategii dyscyplinującej. Jeśli więc dusza utwierdziła swoją dominację w myśli Za- chodu poprzez uśmiercenie ciała i zamaskowanie tego aktu wystawną płytą nagrobną z fotografią zmarłego, to ciało nie potrzebuje już nawet tej maskarady. Po to, aby utwierdzić się w sobie, nie musi wcale uśmiercać duszy i więzić jej w sobie. Jest tylko ciało i Nic. To ostatnie bywa wprawdzie niepokojące i złowrogie, ale właśnie dlatego należy je dyskursywnie „zneu- Filozofia i kwestia różnicy seksualnej 23 tralizować” i zająć się ciałem, obmyślając nowe strategie jego dyscyplinowania i wykorzystywania w grach o władzę. 2. CZY ISTNIEJE SEKSUALNOŚĆ 5. „DOBRA” I „ZŁA”? Przeobrażenia w stosunku do seksualności społeczeństw za- chodnich korespondują zatem z różnorakimi formami „rehabi- litacji” ludzkiego ciała w rozlicznych nurtach myśli współczes- nej. Z czasem stało się jasne, że owa „rehabilitacja” ma nie tylko wymiar jednostkowy, ale implikuje konieczność zmiany sposobu funkcjonowania różnych instytucji określających zbio- rowe formy ludzkiego bytu w kulturze. I tak wyczulenie na kwestie różnicy seksualnej – oraz zwią- zane z tym podkreślanie przez ruchy feministyczne podrzędnej pozycji kobiet w systemie społecznym i w kulturze – kazało postawić pytania o podstawy dotychczasowego porządku praw- nego opartego na założeniu istnienia jednej uniwersalnej idei prawa, odnoszącego się w ten sam sposób do obu płci. Zdaniem feministek natomiast pod hasłami seksualnej neutralności i uni- wersalności prawa kryje się typowo męski punkt widzenia i „przemycane” są partykularne interesy świata mężczyzn. Z podobnym podejściem koresponduje – o czym już pisałem – pojawienie się pod koniec minionego stulecia na uniwersytetach europejskich i amerykańskich nowej dyscypliny o nazwie gender studies, rozpatrującej różne zjawiska kulturowe i społeczne pod kątem ich płciowych uwarunkowań1 . Jakkolwiek jej pojawienie się nie byłoby możliwe bez rosnącej aktywności ruchów i orga- _______________ 1 O kłopotach, jakie rodzi przekład na język polski angielskiego gender, pi- sałem już we Wstępie (por. s. 8–9 tej książki). Twierdziłem tam, że nazwa gender studies jest praktycznie nieprzekładalna w sposób adekwatny. 24 Czy logos ma płeć? nizacji feministycznych oraz pojawienia się na uniwersytetach europejskich i amerykańskich dyscypliny pod nazwą women stu- dies, nie jest ona – wbrew temu, co utrzymują jej ideowi prze- ciwnicy i krytycy – zwykłym przedłużeniem i ideologicznym zapleczem dla społecznej i politycznej aktywności tych ostat- nich2 . Gdyby tak było, jej żywot byłby kruchy i krótki, zależny w dużej mierze od aktualnego układu sił politycznych (czy okre- ślonych preferencji w tej materii danego środowiska naukowe- go) na uczelni, a nie od otwartego przez nią nowego pola ba- dawczego, które – podobnie jak każda inna dyscyplina naukowa – daje się ująć w ramy określonych metodycznych procedur. Jeśli wiec pojawienie się gender studies na uniwersytetach wiąże się z głębokimi przeobrażeniami w samowiedzy kultu- rowej społeczeństw zachodnich, to genealogia tej dyscypliny nie różni się praktycznie niczym od genealogii nauk przyrodni- czych i matematycznych w nowożytności. Pojawienie się tych ostatnich nie byłoby wszakże możliwe bez nowego rozpoznania przez człowieka swojej pozycji wobec otaczającego go świata. Podobnie też jak idea kartezjańskiego cogito, implikująca nowe rozumienie człowieka jako podmiotu, doprowadziła do głębo- kiego przeformułowania kluczowych pojęć europejskiej meta- fizyki, tak samo wskazanie przez Freuda na konstytutywną rolę seksualności w kształtowaniu się tożsamości jednostki kazało wielu badaczom postawić pytanie o prawomocność (i adekwatność) podstawowych, stosowanych przez nich do- tychczas, pozornie neutralnych pod tym względem, aseksual- nych kategorii pojęciowych i rozróżnień. Ten proces wkracza- nia problematyki „różnicy seksualnej” w obręb pojęciowości naukowej i filozoficznej zaczyna się już w pierwszej połowie dwudziestego wieku, i to nawet u autorów, którym tradycja freudowskiej psychoanalizy była obca. Klasyczny przykład stanowi choćby Heideggerowskie Da- sein, które – jak błyskotliwie pokazuje Derrida w Psyché; inven- tions de l’autre – jest tylko pozornie „neutralne” wobec feno- _______________ 2 Na temat genealogii powstania gender studies pisze Bożena Chołuj w eseju Dlaczego gender studies?, „Katedra” 2001, nr 3, s. 2–5. Filozofia i kwestia różnicy seksualnej 25 menu różnicy seksualnej. W istocie stanowi ono rodzaj transcen- dentalnego warunku możliwości dla ukonstytuowania się różnicy . W tym sensie Dasein męskie – żeńskie na poziomie ontycznym3 dzieli prawdziwa przepaść od tradycyjnych pojęć filozoficznych, które cechuje już z założenia całkowita seksualna „neutralność”: podmiot, cogito, ja, świadomość itd. Tymczasem – twierdzi Derrida – filozoficzna refleksja na temat człowieka powinna uwzględniać specyfikę jego płci i traktować ją jako konstytu- tywny element jego tożsamości, od którego nie sposób abstra- hować jako czegoś ontologicznie drugorzędnego. Powinna go ona wpisywać w otwarty system „seksualnych różnic” a nie przechodzić ponad nim z lunatyczną pewnością siebie. Ta rehabilitacja problematyki różnicy seksualnej wiąże się ściśle z rosnącym radykalizmem, z jakim w różnych nurtach filozofii XX-wiecznej stawia się pytanie o innego i doświadcze- nie jego inności. Kamienie milowe wyznaczają z jednej strony wyrastająca z inspiracji chasydyzmem myśl religijna Bubera, Rosenzweiga oraz przede wszystkim Lévinasa, z drugiej zaś tradycja fenomenologiczno-hermeneutyczna oraz antropologia filozoficzna (M. Scheler, M. Heidegger, H.G. Gadamer, P. Ri- coeur, H. Plessner, A. Gehlen). Nowe formuły doświadczenia inności innego, jakkolwiek z reguły pomijają seksualny wymiar tego doświadczenia, wychodzą mimo to naprzeciw analogicznej ewolucji w ramach myśli feministycznej, gdzie pytanie o okre- ślenie „inności” podmiotu kobiecego w stosunku do męskiego (jak też pytanie o to, czy taki podmiot w ogóle istnieje jako pewna uniwersalna kategoria) urosło z czasem do rangi central- nych problemów teoretycznych. W jeszcze większym stopniu ta bliskość w stosunku do koncepcji wyrosłych na gruncie femini- zmu zauważalna jest w wypadku czołowych przedstawicieli francuskiego „poststrukturalizmu” jak np. – poza wspomnianym Derridą – u Barthes’a, Foucaulta, Deleuze’a czy Lacana. Inny krąg zagadnień wyznaczają kwestie określenia homo- seksualnego typu tożsamości płciowej – męskiej i żeńskiej – _______________ 3 Artykuł Derridy poświęcony tej problematyce omawiam szerzej w czę- ści V w rozdziale pierwszym tej pracy. 26 Czy logos ma płeć? oraz pytania o ustanowienie różnych form regulacji prawnej, które sankcjonowałyby symbolicznie związki między osobami tej samej płci biologicznej. Na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat w społeczeństwach zachodnich stosunek do tych kwestii zmienił się zasadniczo, a wprowadzane regulacje prawne wy- raźnie zmierzają w kierunku „równouprawnienia” związków homoseksualnych. Również i w tym wypadku trudną do przecenienia rolę ode- grały konstatacje Freuda dotyczące natury męskiego i kobiecego homoseksualizmu, jak też wykazanie przez niego, że orientacja heteroseksualna jest tylko jedną z wielu możliwych dróg rozwo- ju ludzkiej seksualności. Freud stwierdza wprawdzie w Trzech rozprawach, że ostatecznie, wraz z wkroczeniem w wiek dojrza- ły (faza genitalna), seksualność dziecka przybiera w sposób naturalny (a w każdym razie powinna przybrać) heteroseksualną postać. Niemniej jednak twierdzenie to pozostaje w wyraźnej sprzeczności z jego wcześniejszymi wypowiedziami na temat polimorficzności życia seksualnego dziecka, które służy mu za paradygmat myślenia o ludzkiej seksualności w ogóle. Trudno jest też je uzgodnić ze wskazaniem przez niego na szczególną plastyczność i wielopostaciowość Erosa, dzięki czemu popęd ten stanowi właściwe podłoże wszelkich wysublimowanych form aktywności kulturowej człowieka. Poglądy te zaważyły później w dużej mierze na podejściu do homoseksualizmu, kształtującym się we współczesnej psychiatrii (i to nie tylko w szkołach psychoanalitycznych). Na podstawie różnorakich, potwierdzających je klinicznych doświadczeń, zarzucono tutaj z czasem jako nieprawdziwy powszechny do tej pory pogląd, iż homoseksualizm jest rodzajem choroby czy „zboczenia”, które należy moralnie piętnować. W rezultacie zrezygnowano z prób jego „leczenia” uznając, że jest to z kli- nicznego punktu widzenia nieporozumienie4 _______________ . 4 Naturalnie są u nas jeszcze lekarze, którym religijne przekonania unie- możliwiają akceptację wyników badań i obserwacji klinicznych w tej materii i którzy próbują „leczyć” homoseksualizm. Wyniki podobnych terapii są jednak dość mizerne, zaś we współczesnej medycynie i psychiatrii podobne podejście uchodzi za anachronizm. Filozofia i kwestia różnicy seksualnej 27 Zmianie uległa również postawa wobec innych nie-heterose- ksualych form zaspokojenia seksualnego, jak np. onanizm, fety- szyzm czy masochizm. Przestano w nich widzieć przejaw demo- nicznych sił zła tkwiących w człowieku i rozpatrywać w religij- nych kategoriach występku i grzechu, w co jeszcze w Nienasyce- niu Witkacego zdaje się wierzyć ojciec Zypcia zszokowany szcze- rością wyznań chłopca na temat jego seksualnych „eksperymen- tów”. Zaczęto je traktować jako wyraz różnych „losów” ludzkich popędów, które pod wpływem oddziaływania zewnętrznych czynników mogą zostać utrwalone na różnego rodzaju obiektach. Nie znaczy to, że – jak utrzymują u nas niektórzy krytycy „laickiej” i „bezbożnej” kultury Zachodu – dokonana w tej kulturze „nobilitacja” seksualności prowadzi do indyferenty- zmu w tej materii i do relatywizacji wszelkich wartości etycz- nych. Najbardziej wymownym tego świadectwem jest stosunek społeczeństw zachodnich do molestowania seksualnego wszel- kiego rodzaju i do pedofilii, której wszelkie społeczne i kultu- rowe przejawy są ścigane prawem jako przestępstwo. W tym wypadku jednak podstawą prawnych sankcji nie jest bynajmniej przekonanie, że tego typu związki są z natury „grzeszne” (a więc ugruntowane metafizycznie czy religijnie poglądy na temat różnych form ludzkiej seksualności), ale oczywisty skądinąd fakt, że dziecięcy partner jest z reguły zarówno biologicznie, jak i psychicznie nieprzygotowany do odbywania stosunków seksualnych. Nawet więc jeśli je akcep- tuje, dzieje się to z reguły pod wpływem różnego rodzaju pre- sji czy szantażu ze strony dorosłego. Nie mówiąc już naturalnie o tym, że sam akt seksualny sta- nowi brutalne naruszenie cielesnej integralności dziecka i po- woduje ogromne spustoszenia w jego psychice. W tym wypad- ku decydującym czynnikiem jest zatem określone rozumienie praw jednostki i warunków, jakie winny być spełnione, aby zastrzec jej podmiotowość i zapewnić jej prawidłowy psy- chiczny rozwój. Równocześnie jednak prowadzi się badania nad społeczno-kulturowymi przyczynami szerzenia się pedofilii i jej leczeniem. Jest to dzisiaj poważny problem. Jak się wyda- je, szczególna częstotliwość występowania tego typu perwersji 28 Czy logos ma płeć? w społeczeństwach epoki postindustrialnej wiąże się ściśle z głębokimi przeobrażeniami współczesnej kultury, w której motyw „dziecięcości” staje się toposem często wykorzystywa- nym w różnego typu formach wizualnego oddziaływania na jednostkę: w reklamach, w grach komputerowych, w określo- nego typu filmach itd. Wystarczy spojrzeć na reklamy, w któ- rych akcentuje się „dziewczęcość” kobiet zachwalających szampon do włosów, pończochy czy kosmetyki. Generalnie rzecz biorąc podstawowym kryterium przy społecznej i prawnej ocenie różnych form seksualnego współżycia i zaspokojenia nie są w tym wypadku same te formy, ale pytanie, na ile w ich wyniku została naruszona sfera wolności i integralność osobowa jednostki. Inaczej niż ma to np. miejsce w przypadku doktryny Kościoła, zostało sformułowane to, co w dziedzinie seksualności jest naganne etycznie, a co nie. Społeczeństwa postindustrialne natomiast w swej ocenie wykroczeń w sferze seksualnej kierują się przede wszystkim zakorzenioną w tradycji demokracji liberalnej wykładnią nie- zbywalnych praw jednostki, które powinny być zastrzeżone niezależnie od tego, z jaką formą związku seksualnego mamy do czynienia. Dlatego tolerancyjnemu nastawieniu wobec róż- nych przejawów seksualności towarzyszy zwiększona restryk- cyjność wobec wszelkich naruszeń wolności jednostki. Nie jest przypadkiem, że społeczeństwa zachodnie stały się szczególnie wyczulone na wszelkie formy molestowania seksualnego, przymuszania do odbywania stosunków pod presją, groźbą szantażu itd. Jeśli więc przedstawiciele Kościoła zachowują z reguły „tole- rancyjną” postawę wobec scen przemocy i gwałtu w pożyciu małżeńskim, traktując je jako akcydentalne wypaczenia w ra- mach sakramentu (poza tym wszakże wszystko odbywa się tutaj „po bożemu”), natomiast z żarliwą pasją piętnują homoseksu- alizm i różne nieheteroseksualne formy zaspokojenia, to u pod- staw tej postawy tkwi swoisty „esencjonalizm” w myśleniu o seksualności. Ugruntowane jest w wielowiekowej tradycji teo- Filozofia i kwestia różnicy seksualnej 29 logicznej przekonanie, że jedne przejawy seksualności są z natury „dobre”, wynikające z samej istoty tego, co ludzkie i jej związku z sacrum, inne zaś są „złe”, będące owocem podszep- tów Szatana. I to tym ostatnim należy wydać nieubłaganą walkę, nie zaś np. sposobowi, w jaki katowane i poniżane są kobiety w setkach tysięcy katolickich rodzin w Polsce. 3. CZY PYTANIE O PŁEĆ TO GODNY TEMAT 3. FILOZOFICZNEJ REFLEKSJI? Mówiąc o nobilitacji problematyki ciała i seksualności we współczesnej filozofii i myśli humanistycznej, nie sposób nie zauważyć, że dotyczy ona wybranych nurtów czy orientacji w ramach owej tradycji. Nie może być zatem traktowana jako proces, który ogarnia ją jako całość. Można wszakże wskazać na rozliczne współczesne szkoły i stanowiska, których przed- stawiciele po dziś dzień, choćby z czysto metodycznych względów, w sposób sceptyczny podchodzą do tego procesu i zdają się być skutecznie „zaimpregnowani” na wszelkie do- konujące się wraz z nim przeobrażenia społeczne i polityczne, zmieniające obraz dzisiejszego świata. Należałoby do nich zaliczyć autorów, którzy w swym postę- powaniu badawczym kierują się już to według tradycyjnych procedur postępowania wykształconych w takich nurtach jak np. fenomenologia, hermeneutyka, marksizm czy strukturalizm, już to według rygorystycznie określonych kryteriów scjentystycz- nych zapożyczonych z nauk przyrodniczych czy ścisłych (np. kognitywizm, filozofia analityczna itd.). Należą do nich również często badacze o nastawieniu historycznym, zajmujący się głównie wybranymi epokami z przeszłości europejskiej kultury 30 Czy logos ma płeć? i niejako z założenia krytycznie nastawieni do wszelkiego rodza- ju intelektualnych „nowinek” i mód współczesności. Ale, naturalnie, nie zawsze jest to regułą. Wystarczy przy- pomnieć, że Merleau-Ponty zaczynał jako husserlowski feno- menolog, Foucault jako strukturalista i historyk idei, Irigaray jako psychoanalityczka ze szkoły Lacana, Butler specjalizowa- ła się w filozofii Heglowskiej itd. Wiele zależy w tym wypad- ku od indywidualnej wrażliwości badacza, od jego kreatywno- ści i gotowości do rozbijania ustalonych schematów ujęcio- wych czy też od jego zwykłej intelektualnej odwagi. Najczę- ściej jednak o konserwatywnej postawie badacza decyduje nie tyle jego intelektualny konformizm, ile utrwalone w ramach tradycji danej dyscypliny czy teorii wyobrażenia na temat tego, czym winna się ona zajmować, co zaś nie należy do jej „pola przedmiotowego”. Źródłem oporów wielu badaczy przed wprowadzeniem problematyki „różnicy seksualnej” w obręb własnych rozważań i refleksji jest wówczas ich kurczowe trzymanie się określonej wykładni podstaw własnej dziedziny wiedzy, którą się zajmują, nieakceptujące żadnych przeobrażeń zarówno w jej metodologii, jak i tematyce. Podobna postawa jest jeszcze zrozumiała, i poniekąd uspra- wiedliwiona, w wypadku takich dziedzin jak logika, filozofia nauki, kognitywizm czy analiza języka, których ontologiczne podstawy zostały sformułowane w ten sposób, że już niejako z założenia wykluczają rozpatrywanie seksualności i „różnicy seksualnej” jako kwestii, która mogłaby mieć istotne znaczenie dla podejmowanych w nich rozważań i badań. Problem zaczy- na się wówczas, kiedy przedstawiciele tych dyscyplin, zapo- znając regionalny charakter pola przedmiotowego, jakim się zajmują, zaczynają formułować sądy o charakterze ogólnym, dotyczące tego, czym winna zajmować się nauka jako całość, dezawuując z góry te wszystkie pojawiające się w niej odłamy dyscypliny czy nurty, których ontologiczne podstawy nie mieszczą się w ramach ich rozumienia tego, co „naukowe” czy „filozoficzne”. Ta ortodoksyjna postawa, wynikająca z podniesienia włas- nych metodologicznych założeń do rangi uniwersalnego para- Filozofia i kwestia różnicy seksualnej 31 dygmatu, przy równoczesnej absolutnej głuchocie na wszystko to, co poza nie wykracza, jest szczególnie rozpowszechniona wśród filozofów o scjentystycznym nastawieniu. Uznając do- gmatycznie z góry, że filozofia powinna zajmować się tylko refleksją nad podstawami nauki i jej procedurami oraz opartą na określonych metodycznych założeniach analizą języka, twierdzą oni, że wszelkie kwestie związane z „różnicą seksu- alną” nie mogą być traktowane jako poważne kwestie naukowe czy filozoficzne, chyba że rozpatruje się je w ramach medycy- ny czy biologii. W ten sposób, przekraczając zakres własnych kompetencji, formułują nakazowe sądy ogólne, dotyczące tego, czym w ogóle powinna zajmować się filozofia i humanistyka, co zaś nie zasługuje na to, aby stać się obiektem jej zainteresowań. W ich oczach już w samym sformułowaniu „różnica seksual- na” jest coś skandalicznego i wołającego o pomstę do nieba, co też należałoby z całą mocą napiętnować jako w najlepszym wypadku element dyskursu potocznego, względnie określenie z dziedziny taniej gazetowej publicystyki czy literatury. U podstaw takiego podejścia tkwi sięgające korzeniami sa- mych źródeł filozoficznej myśli Zachodu przekonanie, że sfera logosu, z której wywodzą się kluczowe dyscypliny filozoficzne jak logika, ontologia, teoria poznania, etyka oraz wszelkie inne nauki o charakterze teoretycznym czy praktycznym, ma z isto- ty charakter aseksualny i apłciowy. W oczach tych filozofów abstrahowanie od tego, co seksualne stanowi – podobnie jak abstrahowanie od wszelkich czynników kontyngentnych zwią- zanych z cielesnością, jednorazowością sytuacji historycznej itd. – wręcz jeden z podstawowych warunków możliwości uprawiania prawdziwej refleksji, w której podmiot obcuje z czystą myślą, wyjawiającą mu się w swej absolutnie neutral- nej pod względem seksualnym istocie. Z tych samych racji krytyczny stosunek do kwestii „różnicy seksualnej”, rozpatrywanej jako problem sensu stricte filozo- ficzny, zajmuje wielu historyków filozofii. W ich oczach już samo uznanie, że tożsamość seksualna badacza może współ- określać jego punkt widzenia na szereg zagadnień filozoficz- 32 Czy logos ma płeć? nych i społecznych, czy współstanowić o jego rozumieniu poli- tyczności, wydaje się – w najlepszym wypadku – nieusprawie- dliwionym dziwactwem. Już wszakże pobieżny rzut oka na dotychczasową tradycję każe ponad wszelką wątpliwość stwierdzić, że podstawowe zagadnienia filozoficzne, jakimi zajmowano się w poszczególnych epokach – np. kwestia relacji materii i formy w bycie, relacji ziemskiego bytu do boskiego, ludzkiej wolności itd. – rozpatrywane były na tak wysokim poziomie ogólności i abstrakcji, że z „różnicą seksualną” mia- ły niewiele wspólnego. Nie znaczy to naturalnie, że filozofowie się tą kwestią zu- pełnie nie zajmowali. Wszak już u Platona możemy znaleźć rozważania na temat tego, czym różnią się kobiety od męż- czyzn jeśli chodzi o ich zdolności do filozofowania czy upra- wiania tradycyjnie męskich zawodów. Niemniej jednak nawet jeśli tego typu refleksje się pojawiały w pracach klasyków, to miały marginalne znaczenie filozoficzne i zazwyczaj kończyły się konkluzjami o intelektualnym upośledzeniu kobiet. Nasuwa się pytanie, czy podobna argumentacja nie ma osta- tecznie swego źródła w przesądzie tak głęboko zakorzenionym w dotychczasowej tradycji filozoficznej myśli, że po dziś dzień traktuje się go jako coś oczywistego nie dostrzegając, że wy- wodzi się on z bardzo określonej wykładni logosu i samego bytu. I czy uporczywość utrzymywania się tego przesądu przez tysiąclecia nie świadczy jedynie o zasadniczej niemożności przełamania przez tych, którzy mu podlegają, określającej go, rysującej się już w starożytności, historycznej perspektywy ujęcia? Innymi słowy, czy z poglądami klasyków filozofii w tej kwestii nie jest trochę tak, jak z poglądami Platona i Arystote- lesa w kwestii niewolnictwa? Naturalnie trudno jest ich dzisiaj oskarżać za to, że w niewolnictwie nie upatrywali oni – jak my dzisiaj – niemożliwej do zaakceptowania ze względów etycz- nych formy poniżenia człowieka i jego godności, tak jak to na przykład można było przeczytać w wielu podręcznikach i roz- prawach z minionej epoki, których autorzy z pasją demasko- wali „wsteczny” charakter tego typu podejścia. Filozofia i kwestia różnicy seksualnej 33 Niezależnie jednak od tego, jak dalece podobne zarzuty są – jeśli je rozpatrywać w perspektywie historycznej – nieporozu- mieniem, tak czy inaczej nie do zaakceptowania są dla nas dzisiaj poglądy Platona czy Arystotelesa w tej kwestii. I to nie tylko dlatego, że w międzyczasie zmieniły się systemy gospo- darcze i polityczne, ale również dlatego, że zmieniło się nasze wyobrażenie na temat samego człowieka – przysługujących mu praw i zakresu jego wolności. Czy w takim razie – można by zapytać – z podobnym utrzymującym się siłą bezwładu przesądem mamy do czynienia w przypadku założenia absolutnie „neutralnej” seksualnie natu- ry logosu? Czy jedyna różnica między nim a przesądami okre- ślającymi poglądy Platona i Arystotelesa na niewolnictwo nie sprowadza się do tego, że jest on w naszej tradycji kulturowej znacznie głębiej zakorzeniony niż te ostatnie? I czy szczególna uporczywość jego trwania nie wynika z trywialnego faktu, że w historii kultury Zachodu stosunki społeczne i określające je mechanizmy ekonomiczne zmieniały się znacznie szybciej i by- ły zarazem łatwiejsze do zidentyfikowania niż zmieniający się stosunek człowieka do seksualności? Czego też najbardziej wymownym świadectwem jest fakt, że dopiero na przełomie XIX i XX wieku na te ostatnie zmiany zaczęto w ogóle zwra- cać uwagę. Wtedy dopiero mógł się pojawić problem „patriar- chalizmu” w dotychczasowej tradycji kulturowej Zachodu. Mogło zostać postawione pytanie o to, czy uznawana po- wszechnie seksualna „neutralność” logosu nie jest maską dla jego ewidentnie patriarchalnej wykładni, która jego strukturę ujmuje zgodnie z wyznacznikami myślenia typowo męskiego i zarazem stara się zastrzec różne jego „interesy”. Pytanie to rodzi pytania inne. Czy pojęcie logosu w tej postaci, w jakiej ukształtowało się w tradycji filozofii grec- kiej, ulegając następnie różnorakim przekształceniom w póź- niejszej tradycji europejskiej kultury, należy uznać za pod- stawę jej patriarchalizmu? Czy tym samym krytyka owego patriarchalizmu w myśli feministycznej ma doprowadzić do odrzucenia wszystkiego, co na przestrzeni wieków zaczęto utożsamiać z owym logosem? A więc np. domaganie się „ra- 34 Czy logos ma płeć? cjonalnych” uzasadnień dla własnych argumentów, ich we- wnętrznej spójności, logicznej klarowności, uporządkowania itd.? A może należałoby wyraźnie rozgraniczyć między owymi wyznacznikami logosu jako nie mającymi nic wspólnego z podziałem na płcie, które tym samym należałoby zachować w niezmienionej postaci w nowym modelu kultury, urzeczy- wistniającym główne postulaty feminizmu, a tym, co stanowi jego typową patriarchalną wykładnię, reprezentując wyłącznie interesy męskiego świata. Jeśli jednak to drugie, to jak w ta- kim razie należałoby przeprowadzić to rozgraniczenie? Co i na jakiej podstawie można byłoby uznać za jego wyznaczniki neutralne seksualnie, co zaś za znamiona patriarchalizmu? ROZDZIAŁ II Dylematy feminizmu 1. METAFIZYCZNE ŹRÓDŁA FEMINIZMU 1. Przed tymi pytaniami myśl feministyczna stanęła już na prze- łomie XIX i XX wieku. Ich pojawienie się można naturalnie – a nawet należy – wiązać z głębokimi przeobrażeniami ekono- micznymi i społecznymi okresu wczesnego kapitalizmu, kiedy kobiety zaczęły stanowić liczącą się grupę pracowniczą, z reguły znacznie gorzej niż mężczyźni traktowaną i wynagradzaną. Za- razem jednak feminizm stanowi typowy produkt kultury euro- pejskiej związany ściśle z głębokimi przemianami świadomo- 36 Czy logos ma płeć? ściowymi, jakie się w niej dokonały od czasów nowożytności, produkt, który w tej postaci nie mógł się pojawić w żadnym innym kręgu kulturowym. Jeśli więc Mary Wollstonecraft, pre- kursorka tego nurtu żyjąca w drugiej połowie XVIII wieku, ideę równouprawnienia kobiet utożsamiała z wykształceniem społe- czeństwa, w którym panuje „sprawiedliwość”, to ideę tę ujmo- wała na modłę doktryn liberalnych. Podobnie też jej apele o zapewnienie kobietom odpowiedniego wykształcenia, dzięki któremu mogłyby one rozwinąć zdolności racjonalnego myśle- nia, wypływały z rozpowszechnionych w tym czasie poglądów na naturę ludzką, w któryc
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Zagadka drugiej płci. Spory wokół róznicy seksualnej w psychoanalizie i feminiźmie
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: