Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00106 004468 14465610 na godz. na dobę w sumie
Zagubione dusze - ebook/pdf
Zagubione dusze - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 374
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-936537-2-0 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe >> nowele
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

'Zagubione dusze' to historia skomplikowanej miłości dwojga młodych ludzi, którzy po trudnych perypetiach osobistych próbują od nowa ułożyć sobie życie. Ich losy toczą się na tle lat transformacji ustrojowej, głównie w Warszawie a także w RFN gdzie bohaterowie są świadkami upadku muru berlińskiego. Muszą uporać się z uderzeniami przewrotnego losu rozwiązując problemy rodzinne i zawodowe. W natłoku różnych spraw starają się również znaleźć czas dla siebie, pogodzić to co złe i trudne z tym co dobre i pożyteczne.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

przyglądając się twarzom podróżnych, czy są zgodne ze zdjęciami, pytali czy nie przewozi się karabinów lub innej broni, ile ma się przy sobie słodyczy i czekolad oraz alkoholu. Potem kazali otworzyć bagażnik i torby z bagażami i sprawdzali zawartość. Zebrane paszporty wkładali do specjalnego transportera, którym przesyłali je kilkaset metrów dalej i dopiero tam inni funkcjonariusze służby granicznej NRD oddawali je, oczywiście po sprawdzeniu, że nie ma jakichś uchybień. W tym przypadku wszystko było w porządku i pojechali dalej na przejście graniczne w Olszynie, gdzie znowu ustawili się w kolejce samochodów osobowych i na odprawę paszportowo-celną czekali blisko trzy godziny. Tu strażnicy NRD i Polski zabierali paszporty, znów przyglądali się twarzom, porównując je ze zdjęciami, pytali, co się przewozi i ile czego, głównie słodyczy i alkoholu, następnie to wszystko sprawdzali i dopiero wtedy można było jechać do Polski. Tu również nie stwierdzili uchybień i Kiewalik zjechał jeszcze tylko na parking, aby wejść do sklepu „Baltona”, gdzie za dewizy można było kupić słodycze, alkohol i inne towary. Adam kupił kilka czekolad dla Mariolki, gdyż przed wyjazdem nie miał takiej możliwości. Następnie wyruszyli do Bydgoszczy, gdzie Sierowieski załatwił telefonicznie przyjęcie Kowielskiego do szpitala. Po przybyciu do szpitala i załatwieniu formalności Kowielski powiedział, że chciałby jeszcze pojechać do domu, aby spotkać się z żoną i dziećmi i potem wróci. Lekarz wyraził na to zgodę, więc zawieźli Kowielskiego do domu, gdzie drzwi otworzyła mu żona i była wyraźnie przestraszona niespodziewaną wizytą męża. Adam wyjaśnił jej, że mąż zachorował i musi iść do szpitala. Następnie wsiedli do łady i pojechali do swoich domów, to znaczy Adam do „Hotelu pod Gruszą”, a Kiewalik do swojej rodziny pod Warszawą. Adam spotkał się tylko na krótko z Mariolką, która przy powitaniu rzuciła mu się z radością na szyję i dał jej czekolady oraz gumy do żucia, a potem wyjaśnił, że przyjechał niespodziewanie i nie miał możliwości, aby kupić jej coś więcej. Obiecał jednocześnie, że następnym razem przywiezie jej dużo zabawek, słodyczy oraz coś z odzieży, bo z tym w Polsce były duże problemy. W sklepach wszystkiego brakowało. W poniedziałek wieczorem wyruszyli z Kiewalikiem jego ładą w drogę do 21 Republiki Federalnej Niemiec. Po miesiącu przyszła na kontrakt wiadomość, że Kowielski zmarł na raka płuc. * Marzenia Adama o tym, aby spotkać Ewę i z nią porozmawiać, nie spełniły się. Nic nie wiedział więc o tym, co się u niej dzieje, czy już ułożyła sobie życie na nowo i jak rozwija się jej kariera aktorska. Tymczasem Ewa otrząsnęła się już po odejściu jej byłego męża Ernesta, ale miała inne zmartwienie i to bardzo duże, związane z chorobą jej córeczki Karolinki. Upływały bowiem dni, tygodnie i miesiące, a stan zdrowia Karolinki nie tylko się nie poprawiał, ale coraz bardziej pogarszał. Była bardzo chuda i osłabiona tak, że miała problemy, aby chodzić po mieszkaniu, bo o spacerach to już w ogóle nie było mowy. Wizyty u rożnych lekarzy nie przynosiły żadnego rezultatu. To, co zjadała, szybko potem wydalała i wyglądało to tak, jakby jej organizm w ogóle nie przyjmował i nie przetwarzał pożywienia. Dlaczego tak się działo, żaden z lekarzy nie był w stanie powiedzieć. Kiedy Karolinka była już bardzo chora i pewnego dnia leżała na łóżku a jej mama siedziała przy niej, ta zadała jej pytanie: – Mamusiu, ale nie umrę? – Oczywiście, że nie, kochana córeczko! – krzyknęła niemal Ewa i roześmiała się w głos, ale w tym jej śmiechu było coś tak przerażającego, że aż zadrżała na całym ciele. Starała się jednak opanować, aby Karolinka nie zorientowała się, że odpowiedź jej mamy nie była szczera. Objęła swoją córeczkę serdecznym uściskiem, ucałowała ją i pocieszała, jak tylko mogła. Po jakimś czasie zaczęła się jednak zastanawiać nad tym, co robić i gdzie jeszcze się udać, aby ratować życie swojej córeczki. Była już u kilkunastu lekarzy, którzy stawiali różne diagnozy i przepisywali różne lekarstwa, ale skutku żadnego nie było. Karolinka straciła już kilka kg na wadze, była bardzo chuda i wyglądem przypominała dzieci w obozach koncentracyjnych, jakie Ewa widziała kiedyś w telewizji. Jej kariera artystyczna uległa zahamowaniu, odrzucała kolejne atrakcyjne i intratne propozycje gry 22 w filmach, chociaż pieniądze były jej bardzo potrzebne, gdyż leczenie pochłaniało duże kwoty. Wsparcia udzielali jej rodzice i były mąż, ale to nie było dla niej pociechą, gdyż nie widziała poprawy zdrowia swojej córeczki. Kiedy stan zdrowia Karolinki był już bardzo zły, Ewa zdecydowała się na umieszczenie jej w szpitalu. Była u kresu sił i czekała z nadzieją na jakieś słowa otuchy, ale niestety, zamiast tego, lekarz prowadzący dał jej kiedyś do zrozumienia, że musi być przygotowana na najgorsze. Po wyjściu ze szpitala poszła do kościoła, uklękła przed wizerunkiem ukrzyżowanego Jezusa i modliła się żarliwie: – Panie Jezu Chryste, przebacz mi, że zgrzeszyłam i żyłam w małżeństwie bez ślubu kościelnego. Ukarz mnie, ale nie karz mojej kochanej córeczki Karolinki. Ja wiem, że ona jest dobra. To taki aniołek i może Ty, Panie Jezu chciałbyś ją mieć tam u siebie w niebie. Więc ja Ci przyrzekam, że zrobię wszystko, aby takim aniołkiem była dalej, ale chciałabym, aby żyła tu na ziemi a do Ciebie Jezu przyszła później. Jak chcesz, Panie Jezu, to zabierz mnie, ja bardzo Cię kocham i chciałabym być z Tobą, ale jeszcze nie teraz. Poczekaj trochę, Panie Jezu, bo teraz ja jestem bardzo potrzebna tu na ziemi mojej kochanej Karolince. Przyrzekam Ci, Panie Jezu, że już nigdy nie zwiążę się z żadnym mężczyzną i będę kochała tylko Ciebie. Przyrzekam Ci także, Panie Jezu, że nie będę zabiegała o to, aby być gwiazdą teatru i filmu. Proszę Cię, Panie Jezu, abyś mnie wysłuchał i pomógł mi uratować życie mojej córeczki Karolinki. I Ciebie Najświętsza Panienko proszę o wsparcie i pomoc. Bo wiem, że Ty wiesz, co to jest utracić kogoś najbliższego, kiedy cierpiałaś patrząc, jak Twój syn ukochany Jezus umiera na krzyżu. Błagam Cię Panno Maryjo, abyś mi pomogła uratować życie mojej kochanej córeczki Karolinki. Po opuszczeniu kościoła i przyjściu do domu, Ewa rzuciła się na wersalkę i już nie płakała, ale wyła w bezsilnej rozpaczy. * Kiedy sytuacja na kontrakcie już się ustabilizowała i wyglądało na to, że będzie można wreszcie spokojnie popracować, szef biura w Düsseldorfie poinformował 23 Adama, że wpłynęło pismo od firmy niemieckiej Gutmann AG, iż ze względu na brak zamówień produkcja musi być ograniczona. W związku z tym konieczna będzie redukcja pracowników na kontrakcie prawie o połowę. Wiadomość ta szybko rozeszła się wśród pracowników i niektórzy zaczęli interweniować u Adama oraz u szefa biura w Düsseldorfie Sierowieskiego i pani Aliny, aby zapewnić sobie pozostanie na kontrakcie. Byli też tacy, którzy już zaczęli się przygotowywać do wyjazdu i tacy, którzy wykorzystywali czas na picie alkoholu. Pewnego późnego popołudnia do Adama przybiegł jeden z pracowników i krzyknął zdenerwowany. – Kierowniku, niech pan coś zadziała, bo Tomek Wiesław rozrabia w kuchni. Był to ten, z którym ciągle ktoś miał wątpliwości, które to imię a które nazwisko. Adam szybko poszedł i już z daleka usłyszał jakieś odgłosy a gdy przekroczył drzwi do kuchni, instynktownie uchylił się przed uderzeniem jakimś przedmiotem. Tomasz Wiesław stał z wyłupiastymi, nieprzytomnymi-pijackimi oczami i trzymając w rękach za kabel dwupalnikową kuchenkę elektryczną, wywijał nią wokół siebie. Adam krzyknął zdenerwowany do granic możliwości: – Co pan wyrabia?! Mam wezwać policję?! Coś chyba dotarło do pijanej świadomości tego człowieka, gdyż odłożył kuchenkę na stół i zataczając się poczłapał do swojego pokoju. Na drugi dzień w zakładzie Adam odebrał telefon od swego szefa Sierowieskiego: – Jak pan będzie ustalał listę pracowników, którzy zostają na kontrakcie, to niech pan na niej umieści nazwisko Tomasza Wiesława. – Panie szefie – odpowiedział Adam – ten człowiek wczoraj wieczorem o mało mnie nie zabił po pijanemu. Spił się do nieprzytomności i w kuchni wywijał kuchenką elektryczną. Gdybym się nie uchylił gdy wszedłem na interwencję pracowników, to byłbym dostał tą kuchenką w głowę i chyba bym dzisiaj z panem nie rozmawiał. Przez chwilę w słuchawce była cisza, a potem pan Sierowieski rzekł: – No dobrze, to niech pan robi, jak pan uważa. A za dwa dni pan Sierowieski wezwał Adama do biura i powiedział: 24
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Zagubione dusze
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: