Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00375 008588 20634626 na godz. na dobę w sumie
Zakochana Socjopatka - ebook/pdf
Zakochana Socjopatka - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 103
Wydawca: Wydawnictwo Sorus Język publikacji: polski
ISBN: 9788366664005 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe >> proza
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Zakochana Socjopatka to opowieść o dziewczynie z zaburzeniami psychicznymi. Dotyka takich problemów jak: samotność, oziębłość emocjonalna, cynizm, socjopatia. Polecana nie tylko miłośnikom tematyki związanej z psychologią, ale również osobom chcącym poznać sylwetkę postaci z zaburzeniami psychicznymi oraz lubiącym nieoczekiwane zwroty akcji.

Larissa główna bohaterka powieści pewnego dnia razem z szalonym kochankiem postanawia wzbogacić się poprzez ślub z zamożnym biznesmenem. Bohaterka zmaga się z osobowością socjopatyczną. Jest bezduszna, skoncentrowana wyłącznie na własnych celach i niezdolna do uczuć. Z pozoru pewna siebie, wewnątrz skrywa mnóstwo kompleksów i wewnętrznych konfliktów, które w konsekwencji doprowadzą ją do strasznych czynów

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Poznań 2020 Redaktor prowadząca Agata Sikorska Redakcja Agnieszka Grzegorzewska Projekt okładki Marcin Dolata Skład Maciej Torz Copyright © by Marika Adamczyk 2020 Printed in Poland Wydanie I ISBN 978-83-66024-61-8 Przygotowanie, druk i dystrybucja Wydawnictwo Sorus ul. Bóżnicza 15/6 61-751 Poznań tel. (61) 653 01 43 sorus@sorus.pl księgarnia internetowa www.sorus.pl DM Sorus Sp. z o.o. Przedmowa Główną ideą, która przyświecała powstaniu tej książki była (i na- dal jest) tajemnica odnalezienia samego siebie. Czasami można od- nieść wrażenie, że utożsamiam się z  główną bohaterką, lecz należy mieć na uwadze, że powieść ta jest jedynie fikcją literacką i nie ma odpowiednika w rzeczywistości. Oczywiście każde słowo ma subiek- tywny posmak, możesz odbierać je na swój sposób i wysnuwać własne wnioski, będzie mi bardzo miło. W każdym razie zapraszam Cię do czytania i życzę przyjemnej lektury. Autorka 5 Jeśli kiedykolwiek miałeś zaszczyt doświadczyć prawdziwej miłości, to bardzo Ci współczuję – w przyszłości będziesz musiał za nią zapłacić prawdziwym cierpieniem. Rozdział I Finis ab origine pendet1 Ze spokojnego lekkiego snu wybudza mnie jakiś hałas. Słyszę dźwięk przekręcającego się w drzwiach klucza. Ktoś wchodzi do mo- jego mieszkania i tym razem na pewno nie jest to dozorca. Patrzę na zegarek – jest parę minut po trzeciej. Drzwi się otwierają, do mieszkania wpada odrobina światła. To pewnie przez to niegasnące światło na klatce. Niezwykle irytujące, gdy człowiek próbuje zasnąć o wczesnej porze. Słyszę, jak ktoś wchodzi do środka, zamykając za sobą ostrożnie drzwi. Wciąż na wpół śpiąca, zaczynam odczuwać jednocześnie strach i ekscytację. Ktoś właśnie próbuje mnie okraść. Zastygam bez ruchu, owijając się kołdrą po szyję. Jest mi zimno, lecz jest to zimno płynące z wnętrza mojego ciała. Zaczynam trząść się ze strachu. Będę udawać, że śpię – myślę, ale natychmiast czuję się jak tchórz. Wciąż nie wiedząc, co robić, po prostu nasłuchu- ję. Słyszę powolne kroki zmierzające w stronę mojej sypialni. Leżąc w całkowitej ciemności zastanawiam się, dlaczego w pierwszej kolej- ności złodziej wybiera akurat sypialnię. A może tu wcale nie chodzi o kradzież? Ponieważ nigdy nie domykam drzwi sypialni do końca, tajemniczej osobie wystarczy tylko lekkie pchnięcie, żeby dostać się do środka. 1 (łac.) – Koniec zależy od początku. 9 Kompletna cisza. Przepełniona strachem próbuję, nie unosząc głowy, dojrzeć złodzieja. Dostrzegam wysokiego, postawnego męż- czyznę, lecz nic poza tym. Głęboka ciemność nie pozwala mi zoba- czyć więcej. W tym momencie niespodziewanie zaczynam odczuwać ogromną ekscytację. Strach powoli zamienia się w podniecenie. Co się ze mną dzieje? – myślę, a mężczyzna staje przy moim łóżku. Pewnie pomyśli, że śpię – przechodzi mi przez myśl, dlatego wciąż pozostaję bez ruchu. Wyczuwam na sobie ten obcy wzrok. Zdaje się przeszywać mnie bez skrupułów. Czuję to, choć wciąż nie widzę jego oczu. Sama nie wiem, dlaczego mam właśnie takie wrażenie. – Wiem, że nie śpisz – odzywa się nagle. O Boże. Ten głos. Doskonale go poznaję. Ale to przecież nie- możliwe… Mężczyzna siada na brzegu łóżka i odchyla delikatnie kołdrę. Od- krywa moje ramiona i szyję. Wpatruję się w niego nie mówiąc ani słowa. Za oknem wieje silny wiatr. Mam wrażenie, że przybiera na sile z każdą sekundą. – Powinnaś pomyśleć o solidniejszym zamku, strasznie łatwo się tutaj dostać – mówi. W jego głosie słyszę ironię, ale też jakby cień troski. – Jesteś szalony – odpowiadam. Zastanawiam się, po co właściwie szepczę. Przecież tu nie ma ni- kogo poza nami. – Po prostu się stęskniłem – mówi. Na tak bezczelny uśmiech stać tylko jego. W co ja się wpakowałam? – myślę i natychmiast zaczynam żałować, że kiedykolwiek podałam temu człowiekowi swój adres. To jakiś psychopata. – Nie cieszysz się z moich odwiedzin? – pyta. Jest jeszcze bardziej ironiczny niż przedtem. – Zachowujesz się co najmniej przerażająco – odpowiadam. 10 Na twarzy mojego nieproszonego gościa dostrzegam lekki smu- tek. Zaczyna robić mi się go szkoda. Wygląda teraz tak bezbronnie. – To znaczy, dobrze cię widzieć, ale… Gubię się we własnych myślach. Zaczynam zastanawiać się, czy nie jest to po prostu sen. Może za parę chwil obudzę się jak gdyby nigdy nic i zapomnę o wszystkim wraz z nadejściem poranka. – Nie musisz nic mówić – odpowiada – I tak nie mam zamiaru długo tu zagościć. Chciałem się tylko pożegnać. Wiesz, jutro o  tej porze będę już daleko stąd. Wyjeżdżamy razem z Katherine i… Wyjeżdżają? Jak to wyjeżdżają? W  jednym momencie ogarnia mnie ogromny żal i zazdrość. Przecież nie tak dawno temu zapewniał mnie, że nareszcie choć na chwilę się ustatkuje i potraktuje starszą kobietę jako punkt zaczepienia. Podnoszę się delikatnie, żeby móc spojrzeć mu głęboko w oczy. – Dokąd? – pytam. – To nieistotne. Daleko stąd. Prawdopodobnie już mnie więcej nie zobaczysz. Dlatego postanowiłem przyjść. Wiesz, tylko o tej porze mogę mieć pewność, że ona nie zauważy mojego zniknięcia. Tym razem jego głos jest poważny. Uświadamiam sobie, jak bar- dzo bolą mnie usłyszane właśnie słowa. – Nie możesz tak po prostu odejść – mówię. – Przecież mieliśmy plany, miałeś ją wykorzystać tutaj, w Dover. Nie było mowy o żadnej wyprowadzce. Zresztą, nie jesteście jeszcze małżeństwem. I kto, do cholery, wymyślił tę głupotę? Zaczynam tracić nad sobą kontrolę. Mój ton jest bliski krzyku. – Uspokój się, Larisso – odpowiada. – Jak mam się uspokoić, kiedy mówisz mi, że… – Uspokój się – mówi. – Sprawy się pokomplikowały. Muszę teraz zbić ją trochę z tropu, pozwolić ochłonąć i nabrać pewności co do mnie. Zaczynała coś podejrzewać. 11 Dopiero teraz zdaję sobie sprawę z tego, jak strasznie mi gorąco. Przybliżam się nieco do swojego rozmówcy. Czuję teraz jego zapach i odnoszę wrażenie, że jego twarz nabrała innego wyrazu. – Śmieszy cię ta sytuacja? – pytam. – Będziesz za mną tęsknić? – zmienia zręcznie temat. Jego uśmiech staje się jeszcze bezczelniejszy. Przestaję cokolwiek rozumieć. On zdaje się doskonale wiedzieć, że poczułam się dotknięta jego słowami. Odnoszę wrażenie, jakby czytał mi w myślach. W jed- nym momencie zaczynam go nienawidzić. – To tylko krótkie wakacje. Przecież nie zostawiłbym cię tu samej z całym tym bagnem. Spokojnie, mała. Odczuwam ogromną ulgę. W  jednym momencie dochodzi do mnie, ile ten mężczyzna dla mnie znaczy. Nie wybaczyłabym mu ni- gdy takiego porzucenia. – Przysięgam, że kiedyś cię zabiję – w moim głosie brzmi wyraźna ulga. – Doskonale wiesz, że jestem do tego zdolna. Jeśli jeszcze raz będziesz w ten sposób ze mną pogrywać… Przerywa moje groźby czułym pocałunkiem. Nie mówię już nic. Tę niespokojną wietrzną noc spędzamy we dwoje.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Zakochana Socjopatka
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: