Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00138 006998 13419639 na godz. na dobę w sumie
Zatańczmy peyotl-stepa - ebook/pdf
Zatańczmy peyotl-stepa - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 300
Wydawca: Wydawnictwo Miejskie Posnania Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3776-8163-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> kryminał, sensacja, thriller >> sensacja
Porównaj ceny (książka, ebook (-20%), audiobook).
Poznań lat trzydziestych XX wieku. Rosnący rynek sprzedaży narkotyków i wplątani w jego tryby ludzie: bezwzględni handlarze i niepotrafiący zerwać z nałogiem uzależnieni. W tle ich poczynań drobiazgowo, wiarygodnie zarysowana panorama miasta: bezpretensjonalne bale, zabawy i pijatyki oraz ludzkie dramaty. Na pierwszym planie redaktor działu miejskiego i korespondent sądowy lokalnego dziennika, który opisuje codzienne życie w jego rozmaitych przejawach. Fabuła oparta w znacznej mierze na autentycznych wydarzeniach. Książka została wyróżniona w konkursie literackim Poznań miasto to powieść.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

PROLOG Okropieństwo, jakie za sobą niosły okopy i  lazarety I wojny światowej, sprawiło, że wielu żołnierzy uko- jenie bólu i chwile spokoju odnajdywało w szczypcie kokainy bądź w strzykawce z morfiną. Do chwili wybuchu tego zbrojnego konfliktu wielu jego uczestników narkotyki znało jedynie z  opisów literackich lub postrzegało je jako specyfik egzotycznych krajów. Permanentny strach, udręka i cierpienie, jakie za sobą niosły pola bitewne, spowodowały, że tego typu używki trafiły do szerszych mas. Tym samym wojna ta stała się największą w dziejach ludzkości popularyzatorką środków odurzających, sprowadzając narkotyki z  artystycznych man- sard i  dekadenckich salonów do robotniczych czynszówek i zwykłych melin. Na początku lat dwudziestych zdobycie w Polsce narkotyków nie przysparzało większych trudności. Na rynku znajdowały się środki odurzające pochodzące ze zlikwidowanych zakła- dów sanitarnych zaborców, a handel nimi był poza jakimkol- wiek nadzorem. Dodatkowo apteki posiadały nieobjęte żadną kontrolą zapasy morfiny i  kokainy. Problem z  dostępem do tych środków pojawił się dopiero, gdy odradzające się państwo polskie zaczęło regulować obrót tymi specyfikami. To stwo- rzyło nowe możliwości dla tych wszystkich, którzy w handlu narkotykami poczuli szybki i łatwy pieniądz. 9 W lipcu 1927 roku poznański dziennik „Nowy Kurier” tłustym drukiem donosił na swoich szpaltach: Piątek 22 lipca Handlarze Kokainą Rzekomy kurier dyplomatyczny. Tajemnicze kufry. Po nitce do kłębka Korespondent nasz z Zbąszynia donosi o aresz- towaniu w Zbąszyniu pewnego osobnika, który próbował przemycić trzy zaplombowane kufry. Zapytany o legitymację, pasażer oświadczył, że jest kurierem Międzynarodowego Biura Pracy i nazywa się dr Harry Karlin. Znajduje się w po- dróży do Łotwy, a trzy zaplombowane kufry wie- zie przez Polskę jako tranzyt. Bilet oraz papiery osobiste zostały mu skradzione. Ponieważ zeznania dr. Karlina były bardzo niejasne, władze zarządziły konfiskatę kufrów a p. doktora aresztowano. Śledztwo ustaliło, że zaplombowane kufry wcale nie były przeznaczo- ne do Łotwy, a miały zostać w Polsce i zawierały morfinę, kokainę itp. Dzięki energicznie prowadzonemu śledztwu wy- kryto całą szajkę osobników trudniących się niele- galną sprzedażą kokainy i morfiny, która również i z Poznania zrobiła swój teren operacyjny. Jak się w ostatniej chwili dowiadujemy, władze śledcze aresztowały w Poznaniu niejakiego p. S., u którego podczas rewizji znaleziono całe zapasy kokainy i morfiny. Dalsze energiczne śledztwo w toku. 10 Sobota 23 lipca Tajna składnica narkotyków w Poznaniu Olbrzymie zapasy opium, kokainy, morfiny itp. – Wartość miljonowa. Cynizm p. Schulza – na liście odbiorców nazwiska wybitnych osób z całej Polski. Dowiadujemy się dalszych sensacyjnych szczegó- łów afery, o której donosiliśmy już w poprzednim numerze naszego pisma pt. Handlarze Kokainą. W środę w godzinach wieczornych udali się urzędnicy policji śledczej do niejakiego Schulza, drogerzysty zamieszkałego przy ul. Żydowskiej, którego podejrzewano o konszachty z szajką osob- ników trudniących się nielegalną sprzedażą narko- tyków. Kiedy policja zamierzała przystąpić do prze- prowadzenia rewizji w mieszkaniu wspomnianego indywiduum, oszust z całą bezczelnością, z cynicz- nym uśmiechem na ustach odezwał się mniej wię- cej w te słowa: – Nie radzę panom przeprowadzać rewizji. Zresztą jeśli panowie koniecznie chcecie... W mieszkaniu Schulza wykryto po skrzętnych poszukiwaniach olbrzymie zapasy kokainy, mor- finy, opium itp. Znalezione narkotyki przedsta- wiają wartość miljonową. Jak się okazało, w sie- dzibie Schulza przy ul. Żydowskiej znajdowała się centrala nielegalnego handlu narkotykami na całe państwo. Towar sprowadzano z Niemiec. Pod- czas rewizji znaleziono również listę odbiorców szajki nieuczciwych handlarzy. Na liście figurują podobno nazwiska najwybitniejszych osobistości 11 z całej Polski, niemniej cały szereg znanych osób przebywających w naszej dzielnicy. Dalsze energiczne śledztwo w toku. Ujawni ono niewątpliwie jeszcze dużo ciekawych momentów. Cała afera – jak wynika z dzisiejszych naszych informacji – przybiera rozmiary bardzo szerokie. Środa 27 lipca Zbrodnicza akcja deprawowania Dalsze aresztowania handlarzy kokainą. Kompromitująca korespondencja. Przesyłki przychodziły via Gdańsk. Jak się dowiadujemy, aresztowano przed kilku dniami w związku z wykryciem tajnej składnicy narkotyków w Poznaniu osobnika, który trudnił się detaliczną sprzedażą kokainy, morfiny, opium itp. Terenem jego działalności były lokale nocne, do których schodziły się nieszczęśliwe ofiary zgubnego nałogu. Porcję kokainy można było na- być za 10 złotych. Centrala nielegalnego handlu narkotykami, na której czele stał aresztowany Schulz, zorga- nizowana była świetnie. Wysyłki uskuteczniano również pocztą, o czem świadczą liczne recepisy pocztowe znalezione podczas rewizji w mieszka- niu Schulza przy ul. Żydowskiej. Prócz tego w ręce policji wpadła obszerna korespondencja, kom- promitująca niesłychanie jedno z państw ościen- nych, z której wynika, że Schulz działa w ścisłym porozumieniu z czynnikami dążącymi za wszelką cenę do podważenia siły fizycznej i moralnej na- rodu polskiego. Odnośnie do przesyłek dowiadu- jemy się, że przychodziły one z Niemiec do Polski 12 via Gdańsk. Po raz pierwszy próbowano przemy- cić większą ilość w Zbąszyniu, co dzięki czujności naszej straży celnej się nie powiodło. Skonfisko- wane kufry miały podwójne dno i zawierały nar- kotyki w specjalnych paczkach. Energiczne śledztwo w toku. Po otrzymaniu dalszych informacji podamy bliższe szczegóły. Na życzenie Związku Drogerzystów Rzeczpospolitej komunikujemy, że aresztowany Schulz nie jest ani członkiem Związku, ani nawet drogerzystą.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Zatańczmy peyotl-stepa
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: