Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00483 006387 14083030 na godz. na dobę w sumie
Zaufaj mi, jestem kłamcą. Wyznania eksperta ds. manipulowania mediami - ebook/pdf
Zaufaj mi, jestem kłamcą. Wyznania eksperta ds. manipulowania mediami - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 296
Wydawca: Onepress Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-246-9249-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> controlling
Porównaj ceny (książka, ebook (-20%), audiobook).

Specjalista w dziedzinie nowoczesnych mediów przerywa milczenie i pokazuje, jak naprawdę funkcjonują. Jak garstka szemranych blogerów kontroluje cały system tak zwanych mediów informacyjnych, przekuwając nasze zainteresowanie i naszą uwagę w zyski dla siebie.

Andrew Keen,
autor książki Kult amatora. Jak internet niszczy kulturę

Łatwa sztuka manipulowania mediami

Media są w stanie wynieść ludzi na piedestał w jednej chwili, po czym bez wahania ich z niego strącają. Złośliwa plotka może kosztować firmę miliony, polityczny skandal zmusza kandydata na urząd państwowy do wycofania się z wyborów, zaś nikomu nieznana osoba z dnia na dzień zostaje celebrytą. Mało które media są dziś niezależne, dlatego takie rzeczy nie dzieją się przypadkiem. To doskonale zorganizowane akcje, za którymi stoją specjaliści kontrolujący media. Chcesz się dowiedzieć, jak to się robi? Zaczerpnij informacji z samego źródła.

Manipulowanie mediami to mój zawód. W świecie, gdzie blogi kształtują i wypaczają treść newsów, moje zadanie polega na kontrolowaniu tych blogów — to samo robić może w zasadzie każdy. Dlaczego ujawniam te wszystkie sekrety? Ponieważ jestem zmęczony światem, gdzie blogerzy przyjmują łapówki, marketerzy pomagają pisać newsy, lekkomyślni dziennikarze rozpowszechniają kłamstwa — i wszystkim to uchodzi na sucho. Zabieram Was za kulisy, ponieważ nie chcę, aby ktoś jeszcze dał się niemile zaskoczyć. Przeczytaj tę szokującą książkę i podziel przez dwa wszystko, o czym czytasz.

Ryan Holiday — strateg medialny współpracujący z wieloma znanymi osobistościami, w tym Tuckerem Maksem i Dovem Charneyem, a także dyrektor marketingu w American Apparel, którego dokonania są znane na całym świecie.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Tytuł oryginału: Trust Me, I m Lying: Confessions of a Media Manipulator Tłumaczenie: Katarzyna Rojek Projekt okładki: Studio Gravite/Olsztyn Obarek, Pokoński, Pazdrijowski, Zaprucki ISBN: 978-83-246-9246-0 Copyright © Ryan Holiday, 2012 All rights reserved All rights reserved including the right of reproduction in whole or in part in any form. This edition published by arrangement with Portfolio, a member of Penguin Group (USA) LLC. a Penguin Random House Company. Polish edition copyright © 2014 by Helion S.A. All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci jest zabronione. Wykonywanie kopii metodą kserograficzną, fotograficzną, a także kopiowanie książki na nośniku filmowym, magnetycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji. Wszystkie znaki występujące w tekście są zastrzeżonymi znakami firmowymi bądź towarowymi ich właścicieli. Autor oraz Wydawnictwo HELION dołożyli wszelkich starań, by zawarte w tej książce informacje były kompletne i rzetelne. Nie biorą jednak żadnej odpowiedzialności ani za ich wykorzystanie, ani za związane z tym ewentualne naruszenie praw patentowych lub autorskich. Autor oraz Wydawnictwo HELION nie ponoszą również żadnej odpowiedzialności za ewentualne szkody wynikłe z wykorzystania informacji zawartych w książce. Drogi Czytelniku! Jeżeli chcesz ocenić tę książkę, zajrzyj pod adres http://onepress.pl/user/opinie/zaufaj Możesz tam wpisać swoje uwagi, spostrzeżenia, recenzję. Materiały graficzne na okładce zostały wykorzystane za zgodą Shutterstock Images LLC. Wydawnictwo HELION ul. Kościuszki 1c, 44-100 GLIWICE tel. 32 231 22 19, 32 230 98 63 e-mail: onepress@onepress.pl WWW: http://onepress.pl (księgarnia internetowa, katalog książek) Printed in Poland. • Kup książkę • Poleć książkę • Oceń książkę • Księgarnia internetowa • Lubię to! » Nasza społeczność SPIS TRE(cid:165)CI Wprowadzenie ...........................................................................................7 Cz(cid:218)(cid:258)(cid:202) I(cid:17) Pora karmienia potwora.(cid:3)Czym jest blog? 1. Blogerzy jako twórcy newsów .............................................................. 19 2. Jak stworzyć coś z niczego w trzech prostych krokach ..................... 27 3. Wielki blogowy przekręt, czyli jak zarabiają wydawcy blogów ....... 45 4. Taktyka I: blogerzy są biedni — więc pomóż im płacić rachunki ... 57 5. Taktyka II: mów to, co chcą usłyszeć .................................................. 67 6. Taktyka III: dawaj nie to, co dobre, ale to, co chodliwe .................... 79 7. Taktyka IV: pomagaj im oszukiwać ich czytelników ........................ 93 8. Taktyka V: sprzedawaj im to, co mogą odsprzedać (wykorzystywanie problemu jednorazowości) ................................ 101 9. Taktyka VI: sprowadzaj wszystko do właściwego nagłówka ......... 115 10. Taktyka VII: zabij ich obfitością odsłon ........................................... 123 11. Taktyka VIII: używaj technologii przeciwko niej samej ................. 135 12. Taktyka IX: po prostu zmyślaj (inni też to robią) ............................ 145 Poleć książkęKup książkę Cz(cid:218)(cid:258)(cid:202) II(cid:17) Potwór atakuje.(cid:3) Jakie funkcje pe(cid:239)ni blog? 13. Irin Carmon, The Daily Show i ja, czyli o tym, ile złego może narobić bloger ............................................................................ 157 Jest nas więcej. Panteon manipulatorów ........................................... 169 14. 15. Słodkie, lecz złe. Taktyki stosowane w rozrywce online, które odurzają i Ciebie, i mnie ........................................................... 177 16. Gospodarka podlinkowana. Złudzenia co do źródeł ...................... 185 Internetowe naciągactwo. W obliczu wyłudzeń w sieci .................. 199 17. Iteratywny szwindel. Fałszywa filozofia dziennikarstwa 18. internetowego ....................................................................................... 209 19. Mitologia sprostowań .......................................................................... 223 20. O trwaniu w złudzeniach .................................................................... 235 21. Mroczna strona sarkazmu. Gdy atakuje poczucie humoru ........... 245 22. Ceremonia upokorzenia w XXI wieku. Blogi jako nośniki nienawiści i narzędzia kary ................................................................. 257 23. Witamy w nierzeczywistości ................................................................ 265 24. Jak czytać blogi. Aktualizacja wszystkich zrelacjonowanych kłamstw .................................................................................................. 273 WNIOSKI. A więc… co dalej? ........................................................... 279 Podziękowania ...................................................................................... 289 Literatura cytowana ............................................................................. 291 Literatura dodatkowa ..........................................................................(cid:1) 29(cid:21) 6 SPIS TRE(cid:165)CI Poleć książkęKup książkę 2 JAK STWORZY(cid:109) CO(cid:165) Z NICZEGO W TRZECH PROSTYCH KROKACH Moim zdaniem cz(cid:218)(cid:258)(cid:202) dziennikarzy prasowych jest po prostu bardzo leniwa. Zdarza si(cid:218), (cid:285)e przygotowana przeze mnie informacja zostaje przedrukowana kropka w kropk(cid:218). To kr(cid:218)puj(cid:200)ce! Dziennikarze zdaj(cid:200) si(cid:218) dostosowywa(cid:202) do czasów, w których przedk(cid:239)ada si(cid:218) ilo(cid:258)(cid:202) nad jako(cid:258)(cid:202). Szczerze mówi(cid:200)c jednak, osobi(cid:258)cie najcz(cid:218)(cid:258)ciej odnosz(cid:218) z tego zjawiska korzy(cid:258)ci. My(cid:258)l(cid:218), (cid:285)e wi(cid:218)kszo(cid:258)(cid:202) dziennikarzy lubi, kiedy podaj(cid:218) im wszystko na tacy. Zreszt(cid:200) dotyczy to nie tylko ich: wi(cid:218)kszo(cid:258)(cid:202) ludzi wybiera to, co (cid:239)atwiejsze, dzi(cid:218)ki czemu mo(cid:285)e przej(cid:258)(cid:202) do za(cid:239)atwiania kolejnych spraw. Dziennikarze s(cid:200) oceniani na podstawie tego, jak cz(cid:218)sto ich materia(cid:239)y trafiaj(cid:200) do agregatora newsów DrudgeReport.com. Niedobrze, (cid:285)e tak si(cid:218) dzieje, ale taka jest rzeczywisto(cid:258)(cid:202). — KURT BARDELLA, BY(cid:146)Y RZECZNIK PRASOWY REPUBLIKA(cid:148)SKIEGO KONGRESMENA DARRELLA ISSY Poleć książkęKup książkę WE WPROWADZENIU DO KSIĄŻKI WYJAŚNIŁEM, CZYM JEST „puszczenie w obieg”. Ta wymyślona przeze mnie strategia polega na mani- pulowaniu mediami na zasadzie przyrostu wartości dodanej. Jestem w stanie stworzyć coś z niczego — wystarczy, że zlecę zamieszczenie zmyślonej histo- ryjki na mało popularnym blogu o niskich standardach dziennikarskich, który stanie się źródłem dla bardziej popularnego bloga, a ten z kolei stanie się źródłem dla naprawdę liczących się środków masowego przekazu. W ten sposób powstaje zjawisko — by użyć słów pewnego znawcy mediów — „samonapędzającej się fali informacyjnej”. Ludzie mojego pokroju wywołują takie fale każdego dnia. Mój zawód nie jest może powszechnie szanowany. Chciałbym jednak wytłumaczyć, na czym on polega, nie wywołując negatywnych skojarzeń z moimi niechlubnymi zleceniami. W tym celu opowiem, jak manipulo- wałem mediami w słusznej sprawie. Wspomnianą strategię „puszczenia w obieg” zastosował niedawno mój kolega, który zarządza pewną organizacją charytatywną. Postanowił on pozy- skać fundusze na realizację społecznego projektu artystycznego za pośred- nictwem internetowej platformy crowdfundingowej Kickstarter.com. Wystar- czyło zaledwie kilka dni, aby przedsięwzięcie, o którym nie wiedział prawie nikt, stało się popularnym memem internetowym — i aby zebrać prawie 10 000 dolarów, co pozwoliło organizacji wyjść z działaniami poza granice kraju. Jak to się stało? Otóż znajomy, postępując według moich wskazówek, przygotował z myślą o platformie Kickstarter.com wideo o swojej organizacji charytatywnej, a następnie zamieścił je w serwisie YouTube. Film nie przed- stawiał jednak najbardziej spektakularnych osiągnięć organizacji ani nawet jej najważniejszych dokonań — lecz eksponował tego rodzaju elementy jej działalności, które miały pomagać w rozpowszechnianiu się materiału. (Dokładnie rzecz biorąc, były to dwie czy trzy przykładowe inicjatywy, które 8 2 ZAUFAJ MI, JESTEM K(cid:146)AMC(cid:107) Poleć książkęKup książkę miały miejsce w dość egzotycznych lokalizacjach i które przyniosły stosun- kowo niewielkie korzyści tamtejszym społecznościom). Następnie kolega napisał z myślą o lokalnym brooklyńskim blogu krótki tekst, do którego dołączył wspomniane wideo. Wybrał akurat tę stronę internetową, ponieważ z zamieszczanych tam treści często korzystało nowojorskie wydanie Huf- fingtonPost.com. Zgodnie z przewidywaniami blog połknął haczyk i opu- blikował wiadomość jako lokalny news dla mieszkańców Nowego Jorku oraz Los Angeles. Również zgodnie z moimi wskazówkami znajomy wysłał z fałszywego adresu e-mail z odpowiednimi linkami do reportera z Los Angeles pracującego dla telewizji CBS. Ten z kolei na podstawie otrzymanych treści zrobił materiał telewizyjny — przy czym większość zdjęć zaczerpnął z filmu przygotowanego przez mojego kolegę. Ponadto, spodziewając się tego wszystkiego, znajomy w okresie poprzedzającym rozpoczęcie „kampanii” udzielał się w serwisie internetowym Reddit.com (jego użytkownicy głosują na tematy i materiały, które uważają za szczególnie ciekawe), aby nawiązać jak najwięcej kontaktów i w ten sposób przygotować odpowiedni grunt pod dalsze działania. Kiedy materiał telewizyjny został wyemitowany przez CBS, a wideo już było w internecie, mój kolega mógł poinformować o tym w Reddit.com. Wiadomość prawie natychmiast trafiła na stronę główną serwisu, dzięki czemu znalazła się w strefie działania radarów tych liczących się blogów, które zaklasyfikowałbym do kategorii „bardzo modnych” — między innymi BoingBoing.net, LaughingSquid.com czy Ffffound.com — ponieważ czer- pią one właśnie z Reddit.com. Z kolei dzięki tej finałowej fali publikacji pie- niądze zaczęły napływać ze wszelkich możliwych stron, podobnie zresztą jak wolontariusze, rozpoznawalność organizacji i nowe pomysły na kolejne inicjatywy. Bez budżetu na reklamę, bez specjalistów od promocji i bez doświadcze- nia niepozorny film wideo zrobiony przez mojego kolegę został obejrzany prawie pół miliona razy i umożliwił zebranie środków finansowych na reali- zację projektu przez kolejne lata działalności. Tak oto powstało coś z niczego. Mimo że w tym przypadku chodziło o działalność charytatywną, pod- stawowe pytanie brzmi: co dokładnie się wydarzyło? W jaki sposób mojemu koledze — choć w słusznej sprawie — udało się tak łatwo zmanipulować media? Wszak zdołał przekształcić nieco naiwny, amatorski film wideo w bardzo ważną informację, którą przekazywały niezależnie od siebie liczne środki masowego przekazu na licznych rynkach medialnych i która dotarła JAK STWORZY(cid:109) CO(cid:165) Z NICZEGO W TRZECH PROSTYCH KROKACH 2 9 Poleć książkęKup książkę do milionów odbiorców. I która nawet przedostała się za granicę! Co bardzo ważne, cały ten szum medialny został wywołany, a następnie skanalizowany przez mojego znajomego — zupełnie samodzielnie. Zanim zaczniesz się tym martwić, zapamiętaj: my tylko zrobiliśmy to, czego nauczyła nas Lindsay Robertson, blogerka współpracująca z takimi serwisami jak Videogum.com, Jezebel.com i Vulture.com należącym do cza- sopisma „New York”. W pościei, w którym radzi specjalistom od reklam, jak jeszcze skuteczniej oszukiwać blogerów takich jak ona sama, podpowiada między innymi, aby koncentrować się na „tych obszarach internetu, gdzie występuje niższe natężenie ruchu, a zarazem gdzie rozumie się, że obecnie treści przenikają nie tylko w dół, ale i w górę, oraz że nierzadko to mniej popularne strony internetowe, które docierają do głębszych pokładów inter- netu i okazują się elastyczniejsze, stają się pożywką dla tych bardziej popu- larnych”1. Blogi bardzo silnie oddziałują na siebie nawzajem, dlatego posty zamiesz- czane na stronach, gdzie ruch ma niewielkie natężenie, mogą trafiać do znacznie popularniejszych serwisów — pod warunkiem że twórcy tych ostat- nich czytają te pierwsze. Blogi rywalizują między sobą o pierwszeństwo w pozyskiwaniu treści, gazety rywalizują między sobą o „weryfikowanie” tych treści, a następnie specjaliści rywalizują między sobą o czas antenowy, by móc te treści skomentować. Mniej popularne strony internetowe niejako rozstrzygają, czy materiał jest wart opublikowania przez te strony, które mają liczniejsze grono odbiorców. Wskutek działania takiego mechanizmu wszel- kie publikowane treści zostają nieuchronnie zafałszowane, najczęściej zaś przejaskrawione. KONSTRUKCJA PIRAMIDY Jak funkcjonuje wspomniany mechanizm? Tysiące blogerów przeczesuje internet w poszukiwaniu tematów — muszą przecież opublikować coś parę razy na dzień. W tym celu szukają więc na Twitterze i Facebooku, przeglą- dają informacje prasowe i komentarze pod tekstami, sięgają do konkurencji i wielu innych źródeł. 0 3 1 Dowodu na to, że komentarz Lindsay Robertson jest irytująco celny, dostar- czył „Newsweek”, który skopiował tę radę z prywatnego bloga autorki i wkleił do własnego oficjalnego serwisu internetowego. ZAUFAJ MI, JESTEM K(cid:146)AMC(cid:107) Poleć książkęKup książkę Poziom wyżej funkcjonują setki dziennikarzy, którzy pracują dla ser- wisów internetowych, gazet i czasopism oraz korzystają z blogów niższego poziomu jako źródeł treści i swoistych filtrów. Dziennikarze ci także muszą cały czas pisać — dlatego przeprowadzają w zasadzie takie same poszuki- wania, tyle że trochę bardziej zaawansowane. Kolejny poziom wyżej funkcjonują popularne, ogólnokrajowe strony internetowe, tytuły prasowe i stacje telewizyjne. One z kolei, aby pozyskać tematy dla siebie, przesiewają to, co znaleziono poziom niżej, wybierają szczególnie nośne kwestie i nadają im rangę spraw ogólnonarodowych. Na tym poziomie znajdują się najbardziej wpływowe amerykańskie media (na przykład CNN, „New York Times” czy śniadaniowy program telewizji NBC Today), które — czy przynoszą większe dochody, czy mniejsze — mają zasięg masowy. Z kolei pomiędzy tymi koncentrycznymi poziomami, ponad nimi i na nich funkcjonuje najliczniejsza grupa, czyli my, odbiorcy. To właśnie my sur- fujemy po internecie w poszukiwaniu treści, które możemy obejrzeć, sko- mentować, wysłać znajomym. Mamy zatem do czynienia ze swego rodzaju drabiną: oto blogi czerpią informacje z blogów niższego szczebla, które czerpią informacje z blogów niższego szczebla i tak dalej. To nie jest żart, to niepodważalny fakt. W bada- niu mediów, przeprowadzonym przez firmę Cision i George Washington University, aż 89 procent dziennikarzy wskazuje na blogi jako swoje źródła tematów. Mniej więcej połowa korzysta z Twittera, a ponad dwie trzecie — z innych serwisów społecznościowych, takich jak Facebook czy LinkedInii. Im większy nacisk na świeżość informacji jest kładziony w medium (blog, w dalszej kolejności gazeta, po niej czasopismo), tym częściej pracujący tam dziennikarz będzie czerpał z mało wiarygodnych źródeł online, takich jak serwisy społecznościowe. „Lekkomyślność”, „lenistwo” czy jakkolwiek inaczej nazwać takie podej- ście, faktem pozostaje, że jest ono powszechnie nie tylko tolerowane, ale i akceptowane. Większość dziennikarzy uczestniczących we wspomnianym badaniu miała świadomość mniejszej wiarygodności wykorzystywanych stron internetowych niż źródeł tradycyjnych. Ani jeden nie przyznał, że uważa informacje czerpane z serwisów społecznościowych za „znacznie wiary- godniejsze” niż te z mediów tradycyjnych! Dlaczego? Ponieważ wiadomości tych „nie potwierdzono, nie zweryfikowano, nie odniesiono do standardów dziennikarskich”iii. JAK STWORZY(cid:109) CO(cid:165) Z NICZEGO W TRZECH PROSTYCH KROKACH 3 1 Poleć książkęKup książkę Dla uproszczenia podzielmy omawianą piramidę na trzy poziomy. Dla mnie pozostają one tylko jednym: przyczółkami fabryki newsów. Nie sądzę, by ktokolwiek był w stanie stworzyć system, którym daje się łatwiej manipu- lować niż tym, z którym mamy do czynienia. Poziom pierwszy: wej(cid:258)cie Poziom pierwszy tworzą mało popularne blogi oraz lokalne strony inter- netowe poświęcone Twoim najbliższym okolicom lub ściśle określonym miejscom. Witryny te najłatwiej wmontować w piramidę. Zazwyczaj porusza się w nich tematy związane z konkretnymi lokalizacjami i ludźmi, doty- czące raczej zamkniętego grona czytelników, dlatego cieszą się one szcze- gólnie wysokim zaufaniem swoich odbiorców. Jednocześnie twórcy tych blogów i stron cały czas funkcjonują pod presją konieczności zarabiania, a więc i generowania ruchu, są zatem zawsze gotowi do opublikowania jakie- goś sensacyjnego materiału, który przyciągnie liczną grupę nowych czytel- ników. Wspomniane witryny nie muszą zresztą mieć charakteru lokalnego w sensie geograficznym — równie dobrze mogą to być serwisy poświęcone zagadnieniom, w których się specjalizujesz, jak i prywatne strony Twoich znajomych. Cechami typowymi dla stron internetowych z poziomu pierwszego są ograniczony zasięg i niedobór pracowników. Czynniki te umożliwiają sprze- dawanie takim witrynom treści, które wiążą się bardzo luźno z profilem tema- tycznym — a tak naprawdę pozwalają Ci przejść na następny poziom. Poziom drugi: przej(cid:218)cie Poziom drugi stanowią źródła zarówno online, jak i offline, spośród których najlepszymi celami okazują się blogi gazet i telewizji lokalnych. Mają ten sam URL i często pojawiają się w agregatorze newsów Google News. Media takie jak „Wall Street Journal”, „Newsweek”, CBS mają bowiem swoje inter- netowe odpowiedniki typu Smartmoney.com, Mainstreet.com, Bnet.com. Te ostatnie funkcjonują pod wspomnianymi powszechnie rozpoznawalnymi szyldami, ale mają własne standardy, nie zawsze tak wysokie, jak można by się spodziewać. Wydają się wiarygodne, lecz tak naprawdę okazują się jedynie — by użyć określenia Drew Curtisa, twórcy agregatora newsów Fark.com — „pewnymi podtypami mass mediów, aktualizowanymi z więk- szą częstotliwością, ale z mniejszą starannością redaktorską”. 2 3 ZAUFAJ MI, JESTEM K(cid:146)AMC(cid:107) Poleć książkęKup książkę Środki masowego przekazu z poziomu drugiego odgrywają kluczową rolę w przyspieszaniu procesu rozpowszechniania informacji. Z jednej strony blogerzy, którzy pracują dla serwisów internetowych „Forbesa” bądź „Chica- go Tribune”, nie przestrzegają tych samych standardów redaktorskich co ich koledzy w publikacjach papierowych. Z drugiej strony ostateczny produkt, wytworzony przez tych blogerów, może sprawiać silne wrażenie, że jest on tej samej jakości co teksty na papierze. Jeżeli udaje Ci się przekonać blog, który działa w ramach Wired.com, do tego, aby wspomniał o Twojej nowo powstałej firmie i jej produkcie, możesz spokojnie umieścić na jego opako- waniu napis: „Rewolucyjne urządzenie — Wired”; jest to jednak prawie tak trudne jak przekonanie magazynu „Wired” do umieszczenia na okładce zdję- cia dyrektora Twojej firmy. Strony internetowe z poziomu drugiego nie piszą bowiem o byle czym, a wrażenie wiarygodności uzyskują dzięki temu, że starają się nieco staran- niej dobierać publikowane treści. Aby twórcy tych serwisów połknęli Twój haczyk, musisz narobić dużo szumu albo stworzyć naprawdę mocną treść. Wysiłek ten okaże się jednak wart zachodu, ponieważ później umożliwi bar- dziej liczącym się stronom internetowym, które sobie upatrujesz, posługi- wanie się wprost magicznymi hasłami typu: „Jak donosi NBC…”. Poziom trzeci: ca(cid:239)y kraj Gdy zdołasz skutecznie umieścić liczne informacje z licznych źródeł w obszar przeczesywany przez radary środków masowego przekazu zarówno z po- ziomu pierwszego, jak i drugiego, wówczas możesz podjąć próbę wprowa- dzenia tych treści na najwyższy poziom machiny medialnej, czyli do prasy krajowej. Wejście na ten poziom zazwyczaj wymaga nie tyle działań bez- pośrednich, ile łechtania i urabiania. Te strony internetowe, które połknęły Twój haczyk, masz w kieszeni. Bardzo im bowiem zależy na tym, aby publi- kowane artykuły generowały maksymalny ruch; sposobami na osiągnięcie tego celu są zaś linki lub wzmianki w serwisach krajowych. Strony te zadbają więc o to, aby Twoje artykuły znalazły się w takich agregatorach newsów jak Digg.com, ponieważ jeżeli tekst trafia na stronę główną takiego agregatora, to przyciągnie dziesiątki tysięcy czytelników. Dziennikarze, którzy pracują dla mass mediów, monitorują agregatory newsów w poszukiwaniu pomy- słów i często podejmują te tematy, które właśnie tam cieszą się szczególnym zainteresowaniem. (Tak się stało ze wspomnianą wcześniej informacją na temat organizacji charytatywnej mojego znajomego, kiedy trafiła na stronę 3 3 JAK STWORZY(cid:109) CO(cid:165) Z NICZEGO W TRZECH PROSTYCH KROKACH Poleć książkęKup książkę główną serwisu Reddit.com). We współczesnym świecie nawet dziennikarze muszą myśleć jak blogerzy — oznacza to, że muszą walczyć o maksymalne liczby odsłon. Sukces na niższych poziomach piramidy świadczy o tym, że dany materiał może się przełożyć na jeszcze lepsze wyniki na poziomie krajowym. Na poziomie trzecim najważniejsze jest, aby wspomniani dziennikarze zauważyli, że proces rozpowszechniania się danego materiału nabiera roz- pędu. W tym celu wybierz to medium, w którym chcesz, aby Twój tekst pojawił się docelowo, i wypatruj schematów w mechanizmie funkcjono- wania. Zapewne dostrzeżesz wtedy, że pracujący tam dziennikarze zazwy- czaj czerpią pomysły na artykuły z tych samych stron internetowych dru- giego poziomu. Dlatego też odpowiednie opracowanie materiału dla co najmniej jednej mniej popularnej witryny zwiększa szanse, że zostanie on zauważony przez tę, która liczy się bardziej. Takie blogi jak Gawker.com czy Mediabistro.com są czytane bardzo często przez dziennikarzy z Nowego Jorku. Jeżeli więc przygotowujesz materiał właśnie dla tych serwisów, to jednocześnie pomagasz sobie zainteresować nim również tych dziennikarzy, z którymi nie masz bezpośredniego kontaktu — i z którymi tak naprawdę nie musisz nawet osobiście rozmawiać. Przykładowo: Katie Couric twierdzi, że wiele pomysłów otrzymuje od obserwatorów swojego profilu na Twitterze. Oznacza to, że zaledwie kilka tweetów od około 700 osób, które Couric obserwuje, wystarczy, aby zaistnieć w wieczornych wiadomościach krajowych. Na taki trik podatni są nie tylko prezenterzy wiadomości. Scott Vener — popularny producent licznych przebojów, odpowiedzialny choćby za dobór piosenek do najpopularniejszych programów telewizji HBO, takich jak Ekipa czy Jak to się robi w Ameryce — słynie z umiejętności odkrywania „niezna- nych artystów”. Sam jednak przyznaje, że w większości przypadków wyławia te utwory i tych muzyków, którzy „wypływają na fali popularności w inter- necie”iv. Ponieważ Vener śledzi rozmowy na Twitterze i komentarze na popu- larnych blogach muzycznych, próba zawalczenia o sześciocyfrową stawkę HBO i nagłe zaistnienie w kulturowym mainstreamie kosztuje zaledwie kilka takich sztucznie wywołanych w sieci fal. Trik jest prosty: wywołaj takie wrażenie, aby dziennikarz (albo kierownik muzyczny, albo stylista celebryty) uwierzył, że Twój mem istnieje, i aby zrozumiał, iż za zadanie ma już tylko popularyzowanie tego memu. Mało kto podejmuje wysiłek weryfikacji pierwszego wrażenia. 4 3 ZAUFAJ MI, JESTEM K(cid:146)AMC(cid:107) Poleć książkęKup książkę POZIOMY PIERWSZY, DRUGI I TRZECI — CZYLI „PUSZCZENIE W OBIEG” W MOIM WYKONANIU Kampania reklamowa, którą przygotowałem dla I Hope They Serve Beer in Hell, zaczęła się od „niszczenia” billboardów reklamujących film. Haczyk został przygotowany tak, aby połknęły go dwie ściśle określone strony inter- netowe — Curbed Los Angeles (http://la.curbed.com) i FishbowlLA nale- żąca do Mediabistro.com (http://www.mediabistro.com/fishbowlny/category/ fishbowlla). Kiedy tylko wysłałem pod fałszywym nazwiskiem Evana Meyera zdjęcia „zniszczonych” billboardów, obie szybko podchwyciły tematv. (Swoim wkładem Evan zasłużył sobie na własny profil w Mediabistro.com, który w czasie pisania tej książki nadal istnieje. Jak podano na stronie, od tamtej pory osoby tej więcej nie „widziano”). Materiał zamieszczony na stronie internetowej Curbed LA zaczynały słowa mojego e-maila: Nasz czytelnik pisze: „Zobaczyłem to wczoraj wieczorem w drodze do domu, chyba między 3rd Street i Crescent Heights. Cieszę się, że Los Angeles też nienawidzi Tuckera Maksa”. Nowy film prowo- katora Tuckera Maksa I Hope They Serve Beer in Hell wchodzi na ekrany kin w najbliższy weekend [podkreślenie moje]. Dzięki za przysługę! Rozniecając powszechne oburzenie, miałem wiele szczęścia, że strony internetowe o zasięgu lokalnym postanowiły poruszyć kwestie albo rozpo- wszechnić informacje związane z protestami przeciwko projekcjom filmu — oczywiście z protestami, które sami anonimowo organizowaliśmy2. Były to najłatwiejsze punkty wyjścia. Po prostu wysłaliśmy do upatrzonych blo- gów e-maile z kilkoma szokującymi cytatami z filmu i dodaliśmy kilka wła- snych komentarzy typu: „Ten mizogin ma przyjść do naszej szkoły i bar- dzo nas to wkurza. Pomożecie nam nagłośnić sprawę?”. Napisałem też do redakcji strony internetowej poświęconej sprawom najbliższego sąsiedztwa, 2 W praktyce dziennikarskiej należy zazwyczaj ujawnić tożsamość anonimowego źródła redaktorowi naczelnemu, tak aby wiedział, że jest to konkretna, prawdziwa osoba i że autor tekstu nie został oszukany. Sam byłem setki razy powoływany przez blogi jako anonimowe źródło. Nikt jednak nigdy nie zapytał o moją tożsamość ani jej nie zweryfikował; nigdy też nie rozmawiałem z żadnym redaktorem naczelnym. JAK STWORZY(cid:109) CO(cid:165) Z NICZEGO W TRZECH PROSTYCH KROKACH 3 5 Poleć książkęKup książkę aby poinformować o planowanym za kilka dni pokazie kontrowersyjnego filmu i o „plotkach, według których wydarzeniu będzie towarzyszył bojkot ze strony okolicznych mieszkańców”. Seks, protesty studentów, Hollywood — dzięki tego rodzaju elementom powstają idealne newsy o charakterze lokalnym, które producenci regio- nalnych wiadomości telewizyjnych wprost kochają. Dlatego poczytawszy sobie na mniej popularnych blogach o kontrowersjach narastających wokół filmu (które podstępnie wywołałem), często rzeczywiście wysyłali ekipy na miejsca projekcji. Nagrany tam materiał filmowy trafiał na strony interne- towe tych stacji telewizyjnych, a następnie był nagłaśniany przez kolejne — bardziej popularne blogi w danym mieście, na przykład związane z tytułami prasowymi czy firmami takimi jak Huffington Post. Udało mi się sprawić, że materiał zaistniał (choć na krótko), za pomocą mało znanej strony, która miała niewielkie wymagania wobec źródła potencjalnie sensacyjnych wia- domości. Dzięki temu mogły się z nimi zapoznać inne środki masowego przekazu i przekazać dalej, dodatkowo wspomagając moje wysiłki. Na tym etapie jest już z czym pracować. Trzy, cztery linki wystarczają, aby zapo- czątkować trend, a nawet wzbudzić kontrowersje — tylko tyle zaś potrzeba, aby wywołać ekscytację w ważniejszych środkach masowego przekazu i na stronach internetowych o zasięgu krajowym. Jake Shafer, krytyk medialny i dawny współpracownik Slate.com, nazwał zjawisko kontrowersji sztucznie wywołanych w świecie wirtualnym frovocation. Jest to kontaminacja fran- cuskich wyrazów faux provocation, czyli „fałszywa prowokacja”. Moim zda- niem strzał w dziesiątkę! Kluczem do skutecznego przejścia z poziomu drugiego na trzeci jest nienachalna reklama. Nie bardzo mogłem napisać e-mail do komentatora z „Washington Post” i poprosić: „Czy mógłbyś zrugać promowany przez nas film I Hope They Serve Beer in Hell, żeby czarny PR przyniósł nam ocze- kiwane korzyści?”. Dlatego postawiłem na strony internetowe, które taki komentator prawdopodobnie czytuje. Gawker.com i Mediabistro.com szcze- gólnie często koncentrują się na świecie mediów, przygotowaliśmy więc nasze materiały tak, aby dobrowolnie stać się przyczyną oburzenia ze strony czy- telników tych blogów — a tak się jakoś składa, że w gronie tym znajdują się także dziennikarze z takich mediów jak „Washington Post”3. Gdy zaś 3 Kilka lat później na jednej ze stron internetowych, którą wykorzystaliśmy wie- lokrotnie podczas promocji filmu, zamieszczono post pod tytułem Are Traditional News Media Stealing Scoops from Bloggers? („Czy tradycyjne media podkradają blo- ZAUFAJ MI, JESTEM K(cid:146)AMC(cid:107) 6 3 Poleć książkęKup książkę chcę podjąć działania bezpośrednie, wówczas zakładam trochę fałszywych kont pocztowych w serwisach Gmail czy Yahoo, po czym rozsyłam e-maile z wcześniej gromadzonymi linkami i z pytaniem: „Jak to możliwe, że jeszcze o tym nie napisaliście?”. Dziennikarze rzadko otrzymują naprawdę warto- ściowe sugestie czy powiadomienia od czytelników, więc odebranie dwóch czy trzech wiarygodnych sygnałów dotyczących tego samego tematu stanowi bardzo wymowny komunikat. Tak też zrobiłem. No, prawie. Ostatecznie z fałszywych adresów e-mai- lowych po prostu wysłałem jeszcze więcej fałszywych sugestii, które spraw- dzały mi się dotychczas — tyle że tym razem dysponowałem już linkami do liczących się blogów, co stanowiło jasny komunikat, że wszyscy inni już mówią na ten temat. Na tym etapie zresztą wydarzyło się coś zadziwiają- cego: odzew ze strony mediów, z jakim się spotkały moje zabiegi, zaczął pomagać specowi od reklamy zatrudnionemu za 20 000 dolarów miesięcz- nie przy promocji filmu. Oto nocne programy telewizyjne i poranne audycje radiowe, a także gazety, które dotąd nie były zainteresowane wywiadami, nagle przestały nam odmawiać, a zaczęły same do nas oddzwaniać. Dzięki temu Tucker pojawił się choćby w programie Carsona Daly’ego nadawanym późno wieczorem przez NBC. Ostatecznie w tę przedziwną grę zostały wciągnięte setki znanych dziennikarzy, producentów i blogerów. Kolejne setki zainteresowanych gorliwie pochłaniały newsy o filmie na wielu róż- nych blogach. Za każdym razem, kiedy się to działo, oglądalność trailera szła w górę, sprzedaż książki wzrastała, a Tucker stawał się coraz bardziej znany — i coraz bardziej kontrowersyjny. Gdyby ci wszyscy ludzie wiedzieli, że tak naprawdę przyczyniają się do promowania odrażającej marki o nazwie Tucker Max, tak jak to sobie zaplanowaliśmy… Wykonując tych kilka prostych posunięć, przeniosłem informacje z poziomu pierwszego na trzeci, i to nie raz, ale wiele razy, tam i z powro- tem. Początkowo film nie radził sobie tak, jak na to liczyliśmy — a to, co miało być tylko wspierającym działaniem o charakterze marketingu party- zanckiego, stało się istotą naszych wysiłków z przyczyn, na które nie miałem żadnego wpływu — niemniej jednak zainteresowanie kampanią reklamową gerom sensacyjne tematy?”). W tekście tym oskarżono „Chicago Tribune” o kradzież pomysłów na artykuły z bloga ChicagoNow.com. Zarzuty były słuszne: taka kradzież miała miejsce — i właśnie dzięki temu napisano o nas na stronie redakcyjnej „Chicago Tribune”. JAK STWORZY(cid:109) CO(cid:165) Z NICZEGO W TRZECH PROSTYCH KROKACH 3 7 Poleć książkęKup książkę okazało się wprost przytłaczające, a zarazem niesamowicie dochodowe. Ostatecznie film zyskał rangę kultowego hitu na DVD. Gdy rozpoczynasz taką przygodę jak ta, którą opisałem powyżej, wów- czas zaczyna ona żyć własnym życiem. Tak właśnie się stało po tym, jak „zniszczyłem” billboardy reklamujące film Tuckera Maksa. Dokładnie tydzień później 16 „zainspirowanych” tym faktem feministek zebrało się późną nocą w Nowym Jorku, aby naprawdę zniszczyć wszystkie plakaty I Hope They Serve Beer in Hell na całym Manhattanievi. Działania tych kobiet odbiły się jeszcze głośniejszym echem w mediach niż moje zabiegi — czego przykładem może być złożony z 650 słów i 3 zdjęć materiał na blogu podlegającym „Village Voice” z mnóstwem komentarzy (sam pod fałszywymi nazwiskami dodałem kilka, aby jeszcze bardziej rozsierdzić internautów, ale jak dziś patrzę na te wypowiedzi, nie umiem stwierdzić, które są prawdziwe, a które nie). W ten sposób oszustwo sprowokowało rzeczywiste działania. TANIEC (MEDIÓW) Z MEDIAMI Pomysł na „puszczanie w obieg” wyrasta z koncepcji, którą stworzył Michael Sitrick, ekspert do spraw PR w sytuacjach kryzysowych. Gdy trzeba było wydobyć z tarapatów szczególnie nielubianego lub kontrowersyjnego klienta, wówczas Sitrick mawiał: „Musimy znaleźć wołu, który pociągnie całą resztę!”. Jak wiele gatunków zwierząt, tak różne media przemieszczają się stadami, zwłaszcza w nerwach. Aby wywołać popłoch, wystarczy wtedy tylko jeden osobnik. Pierwszy Twój krok sprowadza się więc do znalezienia odpowied- niego „wołu”; dalsze działania będą zaś polegać już tylko na kierowaniu uwagi „całej reszty”, czyli wszystkich zainteresowanych, tam, gdzie podąża „zwie- rzę pociągowe”. Zapamiętaj: wszyscy (z wyjątkiem małej garstki na samym szczycie) przedstawiciele omawianego tutaj ekosystemu funkcjonują pod ogromną presją, aby jak najszybciej generować jak najwięcej treści. Tak, masz zapewne coś, co możesz im sprzedać. Oni jednak, silniej niż kiedykolwiek dotąd, pragną kupować; do tego zaś wystarczy im najbłahszy pretekst. Przestraszyłem się nie na żarty, kiedy zacząłem dostrzegać, że zjawisko to może zachodzić bez rozmyślnego namawiania ze strony takich ludzi jak ja. Nieraz widziałem, jak w mediach wybuchają prawdziwe pożary wywołane wewnętrznym iskrzeniem. W świecie blogów bowiem, którego elementy nie tylko są powiązane ze sobą, ale także uzależnione od siebie nawzajem, błędna ZAUFAJ MI, JESTEM K(cid:146)AMC(cid:107) 8 3 Poleć książkęKup książkę informacja może się rozpowszechniać nawet wtedy, gdy nikt jej świado- mie nie forsuje ani celowo nią nie manipuluje. System okazuje się po pro- stu tak skonstruowany i ustawiony, że tacy jak ja często są zbędni. Potwór sam się karmi. Czasami wystarczy pojedynczy cytat wyrwany z kontekstu i już cała machina się uruchamia. Przykładowo: na początku 2011 roku dziennikarz, który pisał na blogu rozrywkowym AOL.com dla działu plotkarskiego, poprosił byłego futbolistę Kurta Warnera o wytypowanie nazwiska byłego sportowca, który jako następny weźmie udział w kolejnej amerykańskiej edycji programu Taniec z gwiazdami. Warner wskazał dla żartu Bretta Favre’a, którego oskarżano wówczas o molestowanie seksualne. Mimo że twórcy wspomnianego show powiedzieli wyraźnie, że nie chcą mieć nic wspólnego z Favre’em, dziennikarz i tak zatytułował swój post: Brett Favre Is Kurt Warner’s Pick to Join ‘Dancing’: ‘Controversy Is Good for Ratings’ („Kurt Warner typuje Bretta Favre’a do udziału w Tańcu z gwiazdami: »Kontrowersje służą oglądalności«”), a wiadomość opatrzył opisem „Tylko u nas!”. Z samego tekstu jasno wynikało jednak, że Warner tylko stroi sobie żarty. Dwa dni później blog Bleacherreport.com powtórzył informację: podał co prawda link do źródła, ale nadał swojej wypowiedzi taki wydźwięk, jakby Warner na poważnie namawiał Favre’a do udziału w tanecznym show (którego twórcy — przypomnę raz jeszcze — dopiero co powiedzieli AOL.com, że nie chcą mieć nic wspólnego z Favre’em). Po tej publikacji plotki zaczęły się mnożyć w zawrotnym tempie. Dzien- nikarz pracujący dla strony internetowej telewizji lokalnej KCCI Des Moines podchwycił temat i napisał liczący 62 słowa artykuł pod tytułem Brett Favre’s Next Big Step? („Kolejny wielki krok w karierze Bretta Favre’a?”). W tekście tym wspomniał także o „plotkach” powtarzanych przez BleacherReport.com. Ze strony internetowej wspomnianej telewizji temat został podchwycony z kolei przez USAToday.com (Brett Favre Joining ‘Dancing With the Stars’ Season 12 Cast? — „Czy Brett Favre zatańczy w 12. edycji Tańca z gwiaz- dami?”), ProFootballTalk.com i jeszcze wiele innych blogów, dzięki czemu informacja nabrała charakteru ogólnokrajowegovii. Powtórzmy raz jeszcze, co się stało: blog plotkarski stworzył sensacyjny materiał, błędnie (celowo albo nie) interpretując żart celebryty. Następnie news ten podlegał kolejnym zniekształceniom i błędnym reinterpretacjom, rozprzestrzeniając się od mało popularnego bloga rozrywkowego przez serwis 3 9 JAK STWORZY(cid:109) CO(cid:165) Z NICZEGO W TRZECH PROSTYCH KROKACH Poleć książkęKup książkę sportowy aż do oddziału CBS w stanie Iowa i wreszcie do strony interneto- wej jednej z największych gazet w Stanach Zjednoczonych4. Tym, co się tak naprawdę rozpowszechniało, była nie tyle plotka (co byłoby może nawet logiczne), ile wydmuszka. Fikcyjny mem o Bretcie Favrze rozpowszechnił się prawie w stu procen- tach zgodnie ze scenariuszem, według którego przebiegała moja kampania fałszywej nienawiści do filmu Tuckera Maksa — tyle że w pierwszym przy- padku nie było odpowiednika mojej osoby! Media pozostają beznadziejnie zależne od siebie nawzajem. Internet zaś nie tylko sprzyja rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji, ale także sam bywa ich źródłem. Nie jest to może poważny problem w przypadku błahych plotek. Ta sama słabość systemu stwarza jednak warunki dla groźnych, wprost śmiertelnie niebezpiecznych nadużyć. PRAWDZIWY G(cid:146)UPIEC, KTÓRY KARMI POTWORA Moja postawa wobec „puszczania w obieg” jest oczywiście zblazowana i cyniczna. Jakże mogłoby być inaczej? Wszak przez ten proces da się prze- puścić właściwie wszystko, nawet całkowicie niedorzeczną bądź zmyśloną informację. Osobiście jednak byłem przez długi czas przekonany, że sfabry- kowane treści najwyżej kogoś zabolą i zmarnują mu trochę czasu. Sądziłem, że nie mogą one w żadnym razie przyczynić się do niczyjej śmierci. Myliłem się. Być może pamiętasz pastora Terry’ego Jonesa — tak, tego idiotę, który poprzez spalenie Koranu w marcu 2011 roku przyczynił się do wybuchu w Afganistanie zamieszek, w wyniku których zginęło prawie 30 osób. Tak się jednak złożyło, że dewocja Jonesa nadawała się idealnie do „puszcze- nia w obieg”, a media mimowolnie się na to zgodziły. Terry Jones dał się poznać w prasie lokalnej na Florydzie, ponieważ zamieścił obraźliwe billboardy przed kościołem, gdzie pełnił posługę kapłańską. Następnie podbił stawkę, zapowiadając, że spali publicznie Koran. O wydarzeniu tym wspomniano na mało popularnej stronie internetowej 4 Zostało to doskonale wychwycone i szczegółowo opisane przez blog działający wówczas pod nazwą Quickish.com w poście: Brett Favre on ‘Dancing With the Stars?’ No. Not Even a Rumor („Brett Favre w Tańcu z gwiazdami? Nie. To nawet nie jest plotka”). Analiza ta została wkrótce skradziona i przeklejona przez mający wiele podobnych grzechów na sumieniu Deadspin.com dla łatwych 25 tysięcy odsłon. ZAUFAJ MI, JESTEM K(cid:146)AMC(cid:107) 0 4 Poleć książkęKup książkę ReligionNews.com. Później link do tej wzmianki zamieściły Yahoo i liczne blogi, co doprowadziło do tego, że telewizja CNN zaprosiła Jonesa. W ten sposób pastor stał się bohaterem wiadomości o zasięgu krajowym. Jednocześnie media i opinia publiczna — świadome ewentualnych kon- sekwencji emisji wideo, które przedstawiałoby zapowiadany przez Jonesa czyn — zaczęły odsuwać od siebie temat. Wiele środków masowego prze- kazu postanowiło po prostu nie pokazywać tego filmu. Około 500 osób wzięło udział w proteście w Kabulu, gdzie spalono kukłę wyobrażającą Jonesa. Sam pastor zaś, właściwie w ostatniej chwili, jakby pod presją, wycofał się ze swoich zamiarów — i kryzys został zażegnany. Terry Jones wrócił jednak kilka miesięcy później i powtórzył zamiar spa- lenia Koranu. Wszystkie te blogi i tradycyjne mass media, które doniosły o poprzedniej zapowiedzi, poinformowały i o tej; tym razem jednak potrak- towały temat (jak również samego potwora medialnego, którym był Terry Jones) znacznie poważniej. Dziennikarze pytali między innymi, czy powstrzy- małby pastora osobisty apel Baracka Obamy — co oczywiście byłoby rów- noznaczne z tym, że prezydent Stanów Zjednoczonych miałby negocjować z domorosłym terrorystą (mechanizm „puszczenia w obieg” wyniósł pastora aż na poziom najpotężniejszego człowieka we współczesnym świecie!). Cały ten cyrk doprowadził Terry’ego Jonesa do ostateczności. Dlatego w marcu 2011 roku pastor spalił Koran, chociaż media groziły, że nie wspo- mną o tym ani słowa. Terry’emu Jonesowi, który przeczuwał zapewne, że media blefują, udało się jednak zmusić je do pokazania kart. Zapowiadana blokada informacji została przerwana, kiedy Andrew Ford, student college’u pisujący dla Agence France-Presse, postanowił wykorzystać temat, który wydał się wielu dzienni- karzom zbyt brudny i niebezpieczny do poruszenia w dobrej wierze5. Agence France-Presse, wydawca tekstu Andrew Forda, współpracuje z Google News i Yahoo! News, dlatego artykuł został natychmiast przez nie przedrukowany. W ten sposób materiał zaczął się rozprzestrzeniać, zyskując na znaczeniu. Już pierwszego dnia około 30 bardziej popularnych blogów 5 To samo bez przerwy dzieje się w świecie polityki. Jak ujął to Christian Gran- tham, doradca polityczny i komentator, w wypowiedzi dla Forbes.com: „Twórcy kampanii dobrze rozumieją, że istnieją takie tematy, o których dziennikarze pra- cujący dla tradycyjnych mediów po prostu nie napiszą. Dlatego tematy te trafiają na blogi” (Daniel Lyons, Attack of the Blogs [online; dostęp: 15 kwietnia 2014 r.], www.forbes.com/forbes/2005/1114/128_3.html). 4 1 JAK STWORZY(cid:109) CO(cid:165) Z NICZEGO W TRZECH PROSTYCH KROKACH Poleć książkęKup książkę oraz internetowych serwisów informacyjnych przekleiło tekst Forda albo go podlinkowało. Materiał stał się zbyt głośny, aby pozostałe media (w tym prasa zagraniczna) mogły dalej milczeć. Ostatecznie wiadomość o spaleniu Koranu przez pastora — starannie przemyślany, wyrachowany czyn mający na celu przyciągnięcie uwagi systemu, który nie umie się bronić przed byciem wykorzystanym — stała się znana całemu światu. A była to wiadomość zabójczo potworna. Nie minęło kilka dni, a podczas zamieszek w Afganistanie zginęło 27 osób (w tym 7 pracowników Organizacji Narodów Zjednoczonych), 40 zaś zostało rannych. Szczególnie często atakowano chrześcijan. Na ulicach Kabulu poja- wiły się talibskie flagi. „Wystarczył jeden student college’u, by medialna blokada informacji została przerwana, a kontrowersyjny materiał obiegł pół świata w ciągu 24 godzin” — napisano w analizie amerykańskiej szkoły dziennikarstwa Poynter Institute. Z kolei zdaniem Jeffa Bercoviciego, współ- pracownika Forbes.com, był to prawdziwy przykład tego, że „dziennikar- stwo 2.0 zabija”viii. Jeden świr, jeden nadgorliwy młody dziennikarz mimowolnie ujawnia, dlaczego „puszczenie w obieg” — czyli metaforyczne karmienie potwora — bywa naprawdę niebezpieczne (choć dla pastora bardzo efektywne i efek- towne). W tym przypadku nie tylko stworzono coś z niczego. Bestia, którą wydały na świat wspomniane blogi, doprowadziła do rozlewu niewinnej krwi. Można praktykować „puszczanie w obieg” dla dobra organizacji chary- tatywnej oraz po to, by tworzyć zabawne, choć zmyślone, newsy. Można jed- nak robić to również po to, by szerzyć przemoc, nienawiść, a nawet (mimo- wolnie) śmierć. Sam się zajmuję pierwszym i drugim; są jednak i tacy, którzy — z powodu niedbalstwa lub złośliwości — zajmują się trzecim. Nie chcę używać swoich intencji jako usprawiedliwienia dla własnych dzia- łań. Winnych obecnego stanu rzeczy nie brakuje. i Lindsay Robertson, The Do’s and Don’ts of Online Publicity, For Some Reason [online; ostatnia aktualizacja: 12 stycznia 2010 r.], http://lindsayrobertson.tumblr. com/post/330892541/the-dos-and-donts-of-online-publicity-for-some-reason. ii National Survey Finds Majority of Journalists Now Depend on Social Media for Story Research [online; dostęp: 15 kwietnia 2014 r.], www.cision.com/us/about/ news/2010-press-releases/national-survey-finds-majority-of-journalists-now-depend- on-social-media-for-story-research/. iii Ibid. ZAUFAJ MI, JESTEM K(cid:146)AMC(cid:107) 2 4 Poleć książkęKup książkę iv NPR, The Music Man Behind ‘Entourage’ Shares His Secret [online, dostęp: 15 kwietnia 2014 r.], www.npr.org/2011/11/20/142558220/the-music-man-behind- entourage-shares-his-secret. v T. Dupuy, Tucker Max: America’s Douche [online; dostęp: 15 kwietnia 2014 r.], www.mediabistro.com/fishbowlny/tucker-max-americas-douche_b117873; D. Smith, LA Not Particularly Welcoming to Tucker Max [online; dostęp: 15 kwietnia 2014 r.], http://la.curbed.com/archives/2009/09/la_not_particularly_welcoming_to_tucker_ max.php. vi M. Schmidt, 16 Angry Women Attempt to Protest the World’s Biggest Douche. Or, The Anti-Tucker Max Story, ‘I Hope They Serve Subpoenas in Hell’ [online; dostęp: 15 kwietnia 2014 r.], http://blogs.villagevoice.com/runninscared/2009/10/16_angry_ women.php. vii D. Shanoff, Brett Favre on ‘Dancing With the Stars?’ No. Not Even a Rumor [online; ostatnia modyfikacja: 11 lutego 2011 r.], www.quickish.com/articles/brett- favre-on-dancing-with-the-stars-no-not-even-a-rumor; B. Petchesky, From Bleacher Report to ProFootballTalk: A Brett Favre Non-Rumor Goes National [online; dostęp: r.], http://deadspin.com/5757958/from-bleacher-report-to- 15 kwietnia 2014 profootballtalk-a-brett-favre-non-rumor-goes-national. viii S. Myers, Florida Quran Burning, Afghanistan Violence Raise Questions About the Power of Media Blackouts [online; dostęp: 15 kwietnia 2014 r.], www.poynter. org/latest-news/making-sense-of-news/126878/florida-quran-burning-afghanistan- violence-raise-questions-about-the-power-of-media-blackouts/; J. Bercovici, When Journalism 2.0 Kills [online; dostęp: 15 kwietnia 2014 r.], www.forbes.com/sites/ jeffbercovici/2011/04/07/when-journalism-2-0-kills/. 4 3 JAK STWORZY(cid:109) CO(cid:165) Z NICZEGO W TRZECH PROSTYCH KROKACH Poleć książkęKup książkę 4 4 ZAUFAJ MI, JESTEM K(cid:146)AMC(cid:107) Poleć książkęKup książkę
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Zaufaj mi, jestem kłamcą. Wyznania eksperta ds. manipulowania mediami
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: