Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00145 007750 13585372 na godz. na dobę w sumie
Zbiory dydaktyczne Gimnazjum i Liceum Wołyńskiego w Krzemieńcu (1805-1833) - ebook/pdf
Zbiory dydaktyczne Gimnazjum i Liceum Wołyńskiego w Krzemieńcu (1805-1833) - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 284
Wydawca: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego Język publikacji: polski
ISBN: 9788323526445 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> edukacja >> pedagogika
Porównaj ceny (książka, ebook (-15%), audiobook).
Autorka ukazuje stan zbiorów dydaktycznych Gimnazjum i Liceum Wołyńskiego w latach 18051833, ich powstawanie oraz wykorzystanie w procesie nauczania. Omawia dzieje i zasoby szkolnych kolekcji oraz działalność gabinetów: fizycznego, chemicznego, mineralogicznego, historii naturalnej (przyrodniczego), numizmatycznego oraz malarstwa i rysunku. Przedstawia też nauczycieli opiekujących się zbiorami, ich wkład w organizację i rozwój gabinetów, w tworzenie programów nauczania oraz sposoby wykorzystywania zbiorów dydaktycznych.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

ROZDZIAŁ 1 Gabinety, czyli od zbieractwa do dydaktyki Zbieractwo i kolekcjonerstwo było, jest i zapewne zawsze będzie jedną z wiel- kich namiętności człowieka. Ma w sobie coś z behawioralnego uzależnienia; przyjemność, jaką daje posiadanie określonych przedmiotów, jest dla kolekcjo- nerów największa i z niczym nieporównywalna. Kolekcjonerzy nie są jednak grupą jednolitą, różnią się m.in. ze względu na przedmiot zbiorów i podejście do nich. Pewną typologię zbieraczy, nieco z przymrużeniem oka, stworzył profesor Andrzej Ryszkiewicz – i warto ją tu przytoczyć. Otóż np. szlachetny zapaleniec „to ten, co ma kolekcjonerstwo we krwi, […] który poznał i ukochał jakiś typ przedmiotów. […] Mając do tego swego ukochania specjalny stosunek uczucio- wy czy wprost tkliwy, zrobi wszystko, by te przedmioty pozyskać, wyszukać, określić i nabyć, by je posiadać na własność, otoczyć się nimi, przestawać w ich »towarzystwie«. Tym samym nadaje im walor szczególny. Wydają mu się nie- porównywalne, niezwykłej wartości i piękności. Biada temu, który jego uczuć nie podziela, czy nie docenia. To jest typ zbieracza najszlachetniejszego, ale niebezpiecznego. Jego kolekcja, choćby składała się z guzików mundurowych, odważników czy kart do gry, ma wybitny walor poznawczy (czasem w bardzo wąskim zakresie), nawet po śmierci swego twórcy nie traci nigdy swej wartości, służy wiedzy, nauce, kulturze; […] to typ człowieka zarówno społecznie nad wy- raz wartościowego, jak i równocześnie niebezpiecznego. Skoro bowiem wybitne okazy wybranego zakresu […] otacza zachwytem, miłością, namiętnością i po- żądaniem – to znaczy również, że jest gotów dla nich na wszystko, w każdym razie na daleko idące poświęcenie. Przed tą pasją ustępują więc na dalszy plan 22 obowiązki, nawet w stosunku do najbliższych, […] rzeczy zajmują miejsce przed ludźmi […] Każda bowiem pasja może wejść w kolizję z prawami moralnymi i normami społecznymi”1. Tacy namiętni kolekcjonerzy czy wręcz maniacy byli i są jednak w mniejszości. Większość to zbieracze „umiarkowani”. Tacy, którzy „zbierają z upodobaniem, w pełni zachowując jednak spokój, zimą krew”2. Czasem namiętność kolekcjonerską ukrywało się pod pozorem nauki, np. zbierając okazy przyrodnicze, a nawet patriotyzmu – tzw. pamiątki histo- ryczne. Nieraz namiętność ta przypominała chorobę czy wręcz szaleństwo, jak w przypadku księżnej Izabeli Czartoryskiej, która podczas pobytu w Stratfor- dzie niemal wyrwała właścicielce dwie deski z rzekomego krzesła Shakespeare’a, płacąc za nie ogromną kwotę3. Zbigniew Herbert w Martwej naturze z wędzidłem opisał „historię jednego z ludzkich szaleństw”4, mianowicie żądzę posiadania cebulek niektórych gatunków tulipanów, a zwłaszcza „Semper Augustus”, które- go cena osiągnęła ponoć 5000 florenów5. Początkowo był to kwiat „monarchów i bogaczy dobrze urodzonych. […] Jak wiadomo, gust dworów jest zaraźliwy, bywa często naśladowany i to przez warstwy niższe”6. Tak działo się też i ze zbiorami gromadzonymi w gabinetach. Były one efektem pasji, jaką jest kolek- cjonerstwo, i tak jak tulipany najpierw należały do władców. Jedne z zasobniej- szych i ciekawszych zbiorów były w rękach rodu Habsburgów7. Cesarz Rudolf II zgromadził na Hradczanach w Pradze wspaniałe eksponaty przyrodnicze, arty- styczne, techniczne. Z czasem zbieranie, tworzenie i posiadanie gabinetów sta- wało się coraz powszechniejsze. Kolekcjonerami byli biskupi, szlachta, prawnicy, lekarze, aptekarze, ale też rzemieślnicy. Kolekcja dawała prestiż i sławę (właści- 1 A. Ryszkiewicz, Kolekcjonerzy i miłośnicy, Warszawa 1981, s. 7. 2 Tamże, s. 8. 3 Izabela Czartoryska, wielka miłośniczka twórczości Shakespeare’a, gdy była w czerwcu 1790 r. w Stratfordzie, postanowiła wzbogacić tworzoną właśnie kolekcję pamiątek nie tylko narodowych – i, jak sama pisała, powzięła decyzję: krzesło „jakimkolwiek bądź sposobem dostać muszę i do Domku Gotyckiego przeniesione będzie”. Oczywiście nie miało ono nic wspólnego z meblem stratfordczyka, ale jego właścicielka, rzekoma krewna Shakespeare’a, miała głowę do interesu, bo sprzedała dwie dębowe deski za 20 gwinei. Szerzej: J. Komo- rowski, Nie tylko Shakespeare. Studia z dziejów teatru i dramatu XVI–XX wieku, Warszawa 2011, s. 39–44; Z. Żygulski, Światła Stambułu, Warszawa 1999, s. 125–136. 4 Z. Herbert, Martwa natura z wędzidłem, Wrocław 1998, s. 46. 5 Tamże, s. 57. 6 Tamże, s. 51–52. 7 Zarówno zbiory Maksymiliana II, jak i Rudolfa II były jednymi z najwspanialszych w szesnastowiecznej Europie. Szerzej: M. Rauch, Les Kunstkammer des Habsbourg, [w:] La licorne et le bézoard. Une histoire des cabinets de curiosités, Montreal 2013, s. 215–221. Katarzyna Buczek 23 ciele zbiorów wymieniani byli w książkach naukowych i przewodnikach), była też drogą awansu, „biletem wstępu do zamkniętego środowiska”8, ale i lokatą kapitału9. Kolekcje tworzyli uczeni i ludzie wolnych zawodów, np. w drugiej połowie XVI w. aptekarz z Werony Francesco Calzolari zgromadził duży zbiór natura- liów, do którego wydał własnym kosztem katalogi10. Działający w XVI stuleciu w Bolonii badacz, przyrodnik Ulisses Aldrovandi, zorganizował gabinet zdomi- nowany przez okazy przyrodnicze i wraz z biblioteką przekazał miejscowemu uniwersytetowi11. Prywatne kolekcje udostępniano też szerszemu gronu, nie za- wsze naukowemu. Ole Worm, duński lekarz i antykwariusz, dzięki swej pasji stał się posiadaczem ogromnej ilości eksponatów, głównie z historii naturalnej, ale też etnografii. Zbiór ten przekształcił w Museum Wormianum z pięknym, bogato ilustrowanym katalogiem. Kolekcja księdza Manfreda Settali zapocząt- kowała Museo Settala, będące obecnie częścią mediolańskiej Pinakoteki Am- brozjańskiej12. Czasem przedmioty kolekcjonerskiej namiętności były niewielkie i delikatne, stolarze i snycerze zaczęli więc tworzyć specjalne meble do ich prze- chowywania, tzw. cabinety13. Wiele z nich to w istocie samodzielne dzieła sztu- ki o ogromnej wartości. Pięknie rzeźbione, intarsjowane i inkrustowane miały mnóstwo szuflad, szufladek, półeczek, a nawet tajnych skrytek do przechowy- wania najcenniejszych eksponatów, aż trudno je by było policzyć. Początkowo w jednej przestrzeni gromadzono eksponaty z różnych dziedzin nauki i twórczej aktywności człowieka. Obok niezwykłych okazów przyrod- niczych umieszczano wytwory złotników czy miniaturzystów, co miało odda- wać jedność świata. Zdarzało się, że dwa wymiary, natura i sztuka, łączyły się w jednym przedmiocie. W Grünes Gewölbe w Dreźnie, stolicy Saksonii, znaj- duje się niezwykle kunsztowna figurka Murzyna, wykonana, by wyeksponować 8 K. Pomian, Zbieracze i osobliwości. Paryż – Wenecja XVI–XVIII wiek, Lublin 2001, s. 58. 9 Car Piotr I zapłacił 15 000 florenów za zbiór 340 słojów z preparatami zwierzęcymi. K. Pomian, Kolekcjonerstwo i filozofia (Narodziny nowożytnego muzeum), „Archiwum Historii Filo- zofii i Myśli Społecznej”, t. 21 (1975), s. 32. 10 E. Hausner, Das Naturhistorische Museum in Wien, Wiedeń 2012, s. 11. 11 F. Simoni, Le „Théâtre de la nature” d’Ulisse Aldrovandi; M. Marrache-Gouraud, Al- drovandi, Cospi et Bologne: de la chambre aux palais publics, [w:] La licorne et le bézoard…, s. 179–185, 198–199. 12 M. Marrache-Gouraud, Manfredo Settala le collectionneur aux mains d’or; taż, Ole Worm ou la science offerta à tous, [w:] tamże, s. 194–203. 13 D. Moncond’huy, Cabinet et meuble de cabinet; M. Barbier, Surprises en coffret; G. Laroche, Cabinets en marqueterie, [w:] tamże, s. 363–369. Gabinety, czyli od zbieractwa do dydaktyki 24 fragment skały rodzimej ze szmaragdami. Z elementów natury tworzono dzieła sztuki – z zębów rekina powstawało tajemnicze „drzewo żmijowe”, z jaj strusich strusie stadko, z muszli – puchary z trytonami. Rzeźbiono w kości słoniowej, wykonując np. wielowymiarowe struktury z ruchomymi elementami, umiesz- czonymi jeden w drugim. W pestkach wiśni tworzono rzeźbiarskie miniatury, dające się obejrzeć jedynie za pomocą silnego szkła powiększającego14. Dla cesa- rzowej Marii Teresy około 1760 r. we Frankfurcie i w Wiedniu wykonano bukiet z kamieni szlachetnych i półszlachetnych (2102 diamentów i 761 barwnych mi- nerałów) w wazonie z kryształu górskiego, będący z jednej strony arcydziełem sztuki jubilerskiej, z drugiej – prezentacją geologiczną15. Cesarzowa podarowała go mężowi, Franciszkowi I. Gabinety – kunstkamery i wunderkamery – zbiory naturaliów, przedmioty sztuki rzemieślniczej, numizmaty, starożytności były przedmiotem chluby właś- ciciela. Bywały w nich eksponaty o wręcz magicznym charakterze, np. wyroby z rogu jednorożca lub fragmenty takiego rogu, cenionego znacznie wyżej od złota. W istnienie tego mitycznego zwierzęcia powszechnie wierzono aż po wiek XVII, jednak przedmioty zwykle wykonywano z zęba morskiego ssaka narwa- la. Eksponaty takie były cenionymi darami, jak chociażby cały „róg jednoroż- ca”, znajdujący się do dziś w zbiorach Kunsthistorisches Museum w Wiedniu (skarbiec Zamku Cesarskiego), a ofiarowany w roku 1540 przez polskiego króla Zygmunta Augusta cesarzowi Ferdynandowi I. Po jego śmierci następca, Maksy- milian II, uznał go za wielki skarb Domu Habsburgów, równy klejnotom koron- nym16. Ów jednorożec został ponoć upolowany około 1530 r. na Podolu przez rotmistrza Bernarda Pretwicza17. Czasem trafiały do zbioru eksponaty dość nietypowe i nieco makabrycz- ne, jak starannie spreparowany Pieszczoszek, ukochany miniaturowy spaniel cesarzowej Marii Teresy, którego do dziś można oglądać w wiedeńskim Mu- zeum Historii Naturalnej18. Eksponatem kolekcjonerskim obok przedmiotów sakralnych, starożytnych, monet, medali, rzeźb, obrazów, wytworów sztuki ju- bilerskiej stawały się przedmioty natury – minerały, muszle, preparaty roślinne i zwierzęce, a także instrumenty naukowe. W związku z tym powstawał nie 14 D. Syndram, Prunkstücke des Grünen Gewölbes zu Dresden, Lipsk 2013. 15 Zdjęcie nr 18. 16 Meisterwerke der Weltlichen Schatzkammer, oprac. S. Haag, Wiedeń 2014, s. 182. 17 R. Jaworski, Polskie tropy jednorożca, portalwiedzy.onet.pl/4869,1581,1345893,1,czaso- pisma.html, dostęp 16.02.2016. 18 Zdjęcie nr 19. Katarzyna Buczek 25 tylko rynek handlu i wymiany dziełami sztuki, ale też rynek wytwórców prepa- ratów przyrodniczych i przyrządów naukowych. W XVII i XVIII w. zaczęto udostępniać zbiory publiczności szerszej niż tylko właściciele, rodzina i przyjaciele czy uczeni19. W roku 1759 otworzono dla zwiedzających Muzeum Brytyjskie, powstałe z zakupionej kolekcji Hansa Sloane’a, w 1734 r. Muzeum Kapitolińskie, w 1773 w Watykanie Museo Pio Clementino, a osiem lat później muzeum w Wiedniu20. Z okazji rocznicy oba- lenia monarchii we Francji, w 1793 r. upubliczniono zbiory Luwru. Co prawda owo udostępnienie miało swoje ograniczenia – w Londynie np. zwiedzano tylko w grupach pod okiem przewodnika, mimo to krąg odbiorców był znacznie szer- szy niż w przypadku prywatnych zbiorów21. Również mniejsze kolekcje były upubliczniane. W Cieszynie ksiądz Leopold Jan Szersznik w 1790 r. oddał do użytku mieszczan ogród z licznymi regionalnymi starożytnościami, ocalonymi ze starego cmentarza płytami nagrobnymi z inskrypcjami, ruinami szubieni- cy oraz piramidą wystawioną w miejscu odkrycia kilkudziesięciu pochówków. Szczątki zmarłych ksiądz z należytym szacunkiem przeniósł na cmentarz. Dwanaście lat później udostępnił w szczególności uczniom zbiory przyrodni- cze, geologiczne, zielniki ułożone według systematyki Linneusza i bibliotekę22. Nie zawsze w udostępnianych kolekcjach były oryginalne dzieła. Przykładowo w Mannheim w 1767 r. otworzono galerię gipsowych kopii rzeźb antycznych23. *** Kolekcjonerstwo stawało się pasją coraz powszechniejszą także w Rzeczypospo- litej, chociaż nie zawsze polskie zbiory były tak bogate jak europejskie. Z za- miłowania do kultury starożytnej powstawały kolekcje sztuki antycznej. Jedną z najcenniejszych na przełomie XVIII i XIX w. był zbiór rzeźb i waz greckich Stanisława Kostki Potockiego, który sam prowadził poszukiwania archeologicz- ne we Włoszech, ale też kupował eksponaty u handlarzy dzieł sztuki. Podczas 19 Wenecja już w końcu XVI w. miała publiczną galerię rzeźb starożytnych. K. Pomian, Zbieracze i osobliwości…, s. 93. 20 K. Pomian, Kolekcjonerstwo i filozofia…, s. 52; tenże, Zbieracze i osobliwości…, s. 61–62. 21 K. Pomian, Kolekcjonerstwo i filozofia…, s. 52. 22 J. Spyra, Leopold Jan Szersznik (1747–1814) prekursor muzealnictwa na Śląsku i jego działania premuzealne od 1790 r., „Cieszyńskie Studia Muzealne” 2003 nr 1, s. 17–27; I. Machłajewska, E. Krzeszowska, Eksponaty geologiczne w osiemnastowiecznym Naturalienkabinet księdza Leopolda Jana Szersznika z Cieszyna, „Przegląd Geologiczny” 2013 nr 1, s. 25–29. 23 K. Pomian, Kolekcjonerstwo i filozofia…, s. 53. Gabinety, czyli od zbieractwa do dydaktyki 26 podróży w latach 1785–1786 towarzyszyła mu teściowa, Izabela Lubomirska, która w tym czasie również rozpoczęła zbieranie starożytności. Była innego ro- dzaju kolekcjonerem, bardziej kierowała się emocjami i własnym gustem niż wyrachowaniem i wiedzą. Nie była też bardzo przywiązana do zbiorów – odda- wała je, niekiedy wymieniała na przedmioty, które w danym momencie bardziej jej się podobały. Mimo to zgromadziła znaczącą kolekcję starożytności; składały się na nią zabytki staroegipskie, greckie i rzymskie. Także Helena Radziwiłłowa w Arkadii zebrała bogaty zbiór dzieł sztuki antycznej, oryginałów i kopii, ale też rzeźb średniowiecznych i renesansowych24. Obok zainteresowania starożytnością pojawiło się zainteresowanie historią ojczystą i jej artefaktami. Pamiątki po Janie III Sobieskim zbierał Stanisław Kostka Potocki. Kamienne baby z Wołynia, fragmenty architektoniczne z pała- cu prymasowskiego i rozbieranej kaplicy św. Wiktorii w Łowiczu zgromadziła Radziwiłłowa w Arkadii. Cenny i ważny dla kultury polskiej był zbiór tworzony przez księżnę Izabelę z Flemmingów Czartoryską w Puławach. Chociaż czasem jej pasja graniczyła z szaleństwem (casus wspomnianego krzesła Shakespeare’a), w puławskiej Świątyni Sybilli, pod hasłem „Przeszłość Przyszłości”, zdołała ze- brać pamiątki związane z historią Polski od czasów najdawniejszych do współ- czesności. Kolekcja ta – powstała po utracie niepodległości – przypominała kró- lów, wodzów, bitwy i chwałę polskiego oręża, zyskiwała więc wymiar patriotycz- ny. Z kolei Dom Gotycki był rodzajem lapidarium, gdyż w ściany wmurowano ułomki ornamentów architektonicznych, odrzwi itp. pochodzących z terenów Rzeczypospolitej i Europy, ale też swoistym muzeum literatury polskiej – prze- chowywano tam m.in. Psałterz Puławski, rękopisy Stanisława Trembeckiego czy Ignacego Krasickiego. Miały tam być również umieszczone pamiątki po sław- nych ludziach25. Przykładem kolekcjonerstwa przyrodniczego był zbiór Anny Jabłonowskiej. W pięciu salach pałacu w Siemiatyczach księżna uporządkowała eksponaty 24 B. Majewska-Maszkowska, Mecenat artystyczny Izabeli z Czartoryskich Lubomirskiej (1736–1816), Wrocław 1976, s. 319–329; W. Piwkowski, Arkadia Heleny Radziwiłłowej. Stu- dium historyczne, Warszawa 1998, s. 97–101; tenże, Nieborów. Mazowiecka rezydencja Radziwił- łów, Warszawa 2005; T.S. Jaroszewski, B. Majewska-Maszkowska, Podróż Stanisława Kostki Potockiego do Włoch w latach 1785–1786 w świetle jego korespondencji z żoną, [w:] Sarmatia arti- stica. Księga pamiątkowa ku czci profesora Władysława Tomkiewicza, Warszawa 1968, s. 211–234; Skarby Rzeczypospolitej. Z dziejów kolekcjonerstwa sztuki w Polsce od XIII do końca XVIII wieku, red. D. Folga-Januszewska, A. Rottermund, Olszanica 2003. 25 A. Aleksandrowicz, Izabela Czartoryska. Polskość i europejskość, Lublin 1998; Z. Żygulski jun., Dzieje zbiorów puławskich. Świątynia Sybilli i Domek Gotycki, Kraków 2009. Katarzyna Buczek 27 zgodnie z europejskimi wzorcami. Oprócz zbiorów mineralogicznych, botanicz- nych i zoologicznych miała bogaty księgozbiór, a także kolekcję numizmatyczną. W znacznej części zebrała okazy samodzielnie, prowadząc eksploracje w okoli- cach Siemiatycz i Grodna. Gabinet ten cieszył się wielkim zainteresowaniem, był chętnie odwiedzany nie tylko przez przypadkowych turystów, ale też przez uczonych tej miary co Jean Emmanuel Gilibert26. Wśród kolekcjonerów przy- rodników szczególnie geologia cieszyła się dużym zainteresowaniem. Pod koniec XVIII w. funkcjonowało w Polsce kilkaset prywatnych gabinetów, wśród których obok wspomnianego zbioru księżnej Jabłonowskiej na uwagę zasługują kolek- cje prymasa Michała Poniatowskiego czy geologa Jana Filipa Carosiego. Zbio- ry mineralogiczne mieli nie tylko przedstawiciele wielkich rodów Radziwiłłów, Ogińskich czy Działyńskich, gabinety tworzyli wojskowi – generał Jan Chrzciciel Komarzewski i komendant twierdzy kamienieckiej Jan de Witte oraz Paweł Tade- usz Czapski, który oprócz minerałów zgromadził okazy ornitologiczne. Bogatą kolekcją naturaliów szczyciło się też Gdańskie Towarzystwo Przyrodnicze27. Na powszechny rozwój kolekcjonerstwa wpływało zainteresowanie nauka- mi. Zarówno w Europie, jak i w siedemnasto- i osiemnastowiecznej Rzeczypo- spolitej ukazywały się książki, syntetyczne kompendia wiedzy przyrodniczej, astronomicznej, matematycznej, technicznej, podające treść w sposób intrygu- jący i rozbudzający ciekawość – swoista scientia curiosa28. Napisane przystępnie 26 „W 1-szej sali owalnej była biblioteka; w 2-giej sztuki piękne, numizmaty, wyroby naj- subtelniejsze, materie z kory drzew itp.; w 3-ciej sali w naturalnych i sztucznych kształtach wszelkie płody z wnętrza ziemi pochodzące; w 4-tej wszelkiego rodzaju zwierzęta krajowe i zagraniczne, wypchane; w piątej rośliny krajowe i zagraniczne z 5-ciu części świata pocho- dzące na różne sposoby zakonserwowane”, P. Wilkowska, Księżna Jabłonowska wojewodzina bra- cławska, „Czas” 1859 nr 232, cyt za: I. Arabas, Przyrodnicy kolekcjonerzy i teoretycy muzealnictwa, „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki” 2009 nr 1, s. 124; taż, Ocalałe z moskiewskiej pożogi. Materialne ślady kolekcji przyrodniczej księżnej Anny Jabłonowskiej, nimoz.pl/upload/wydawnictwa/ cenne_bezcenne_utracone/2013/012cenne2013_arabas.pdf, dostęp 22.10.2016; Z. Wójcik, Siemiatycki gabinet historii naturalnej Anny Jabłonowskiej, [w:] Księżna Anna z Sapiehów Jabłonow- ska (1728–1800) w 200. rocznicę urodzin, Siemiatycze 2001, s. 89–123; J. Maroszek, Goście siemiatyckiego gabinetu historii naturalnej Anny księżnej Jabłonowskiej w latach 1782–92, [w:] tamże, s. 134–166; K. Uszyński, Z dziejów współpracy księżny Anny Jabłonowskiej i księdza Krzysztofa Kluka, [w:] tamże, s. 225–230. 27 Z. Wójcik, Wpływ Komisji Edukacji Narodowej na rozwój geologii w Polsce w drugiej połowie XVIII w., „Prace Muzeum Ziemi” nr 23 cz. II, Warszawa 1975, s. 96–99; A.R. Chodyński, Kolekcjonerzy i kolekcje w Gdańsku XVI–XIX (do 1872 roku). Inventarium et taxam dzieł sztuki, „Rocznik Historii Sztuki” t. 27 (2002), s. 176–194. 28 Scientia curiosa – wiedza ciekawa. T. Bieńkowski, Polscy przedstawiciele „scientia curiosa”, „Rozprawy z Dziejów Oświaty” 1987, t. 30, s. 5–32. Gabinety, czyli od zbieractwa do dydaktyki 28 szerzyły wiedzę. Owa „wiedza ciekawa”, ale też ciekawość świata, czasem pięt- nowane przez moralistów jako przejaw próżności29, znalazły urzeczywistnienie w gabinetach. Przedmioty do zbiorów zdobywano nie tylko poprzez zakupy czy wymianę, ale też dzięki wyprawom. Nie zawsze były to dalekie podróże. Ekspo- naty przyrodnicze pozyskiwano nawet podczas spacerów po najbliższej okolicy; stało się to formą spędzania wolnego czasu – rozrywki. Gabinety, także prywatne, były atrakcją turystyczną, polecano je sobie i opi- sywano w przewodnikach. Korzystający ze źródeł w Cieplicach (Warmbrunn) kuracjusze chętnie odwiedzali gabinet „osobliwości natury i sztuk” aptekarza Johanna Friedricha Zeidlera z Sobieszewa, po którym oprowadzał ich właści- ciel30. Odwiedzanie gabinetów było obowiązkowym punktem podróży eduka- cyjnej – grand tour. „Wybierający się w podróż młodzi ludzie, dysponujący już stosowną wiedzą, mogą czerpać wielkie korzyści z oglądania pięknego gabinetu lub przednio urządzonej kunstkamery. Dzięki temu jaśniejsze stają się nauki ta- kie jak numizmatyka, historia naturalna i polityczna, mechanika, matematyka lub wiedza o starożytności”31. O sprawach naukowych dyskutowano już nie tyl- ko na uniwersytetach, w akademiach i towarzystwach naukowych, ale właśnie w prywatnych gabinetach i salonach32. *** Gdy Stanisław August wstępował na polski tron w 1764 r., był człowiekiem dość młodym; miał 32 lata, gruntowne, choć nieformalne wykształcenie i wszech- stronne zainteresowania artystyczne i historyczne. Odzwierciedlała je niezwy- kle bogata biblioteka, kolekcja map, rycin, numizmatów i gemm, ale też zbiory naturaliów, przyrządów naukowych – w tym instrumentów astronomicznych, fizycznych i kartograficznych, modeli narzędzi i machin. Zbiory te – poza astro- nomicznymi, które trafiły do zamkowego obserwatorium – zgromadzone były w pomieszczeniach bibliotecznych, salach mieszczących się tuż przy bibliotece. Eksponaty geologiczne i przyrodnicze starannie przechowywano w dziewięciu 29 Krytykami próżnej ciekawości byli Michele de Montaigne i Blaise Pascal. K. Pomian, Zbieracze i osobliwości…, s. 82–88. 30 M. Mencfel, Skarbce natury i sztuki. Prywatne gabinety osobliwości, kolekcje sztuki i naturaliów na Śląsku w wiekach XVII i XVIII, Warszawa 2010, s. 247. 31 J.G. Keyssler, Neüste Reise durch Teütschland, Ungarn, die Schweitz, Italien und Lothringen…, Hannover 1741, t. 2, s. 45. 32 T. Bieńkowski, J. Dobrzycki, Staropolski świat nauki. Uczeni i szkoły wobec osiągnięć nowożytnych nauk przyrodniczych, Warszawa 1998, s. 82–99. Katarzyna Buczek 29 dużych szafach dwudrzwiowych, jednej o 22 szufladach i trzech o „dwudzie- stu kilku szufladach każda”, mniejsze i zdaniem właściciela cenniejsze okazy – w maleńkiej szafce „z drzewa olszowego”, skrzyneczce mahoniowej, szklanym pudełeczku i pudle kartonowym. Modele, machiny i przyrządy fizyczne umiesz- czono w dwóch szafach dwudrzwiowych i trzech skrzyniach33. Królewskie zbiory naukowe w swym zasadniczym trzonie powstawały w la- tach 1767–178734. Złożyły się na nie instrumenty fizyczne i astronomiczne Ste- fana Łuskiny, który w 1773 r. przekazał królowi swój gabinet w zamian za przy- wilej wydawania „Gazety Warszawskiej”, oraz część gabinetu i obserwatorium astronomicznego Józefa Rogalińskiego z poznańskiego kolegium jezuitów, prze- jęta w 1778 r., ponadto zakupy i dary. Instrumenty naukowe pochodziły z naj- lepszych i najsłynniejszych europejskich warsztatów i pracowni35. Przyrządy wykonywali też polscy mechanicy i zegarmistrze, jak Tomasz Taborski z Krako- wa, Ignacy Manuvir z Wilna, Franciszek Gugenmus oraz mechanicy królewscy: Gottlieb Neugebauer, Gottlieb Franke, Jan Chretien Vierling. W transakcjach handlowych pośredniczyli zaufani współpracownicy króla: August Fryderyk Moszyński, Franciszek Bukaty, Jan Chrzciciel Komarzewski, Jan Klein, Fryde- ryk C. Zernitz oraz Franciszek Ryx. Dość ważną drogą powiększania kolekcji władców były dary. Jeśli tylko roze- szła się wieść o tym, co dany władca sobie ceni, natychmiast tego typu ekspona- ty przekazywano za pośrednictwem cudzoziemskich posłów, gości, poddanych. Podobnie było w przypadku Stanisława Augusta. Królewskie pasje przyrodni- cze znano powszechnie, obdarowywano go zatem ciekawymi okazami. Księżna Anna Jabłonowska ofiarowała mu zbiór minerałów osobiście zebranych w oko- licach Grodna i jakiś bliżej nam dziś nieznany krzew36. Także uczeni przesyłali mu różne eksponaty. Za jeden z takich darów, krzew, w 1791 r. król dziękował 33 M. Zawartko-Laskowska, Mecenat naukowy Stanisława Augusta i jego przyrodnicze pasje, „Kronika Zamkowa” 2008 nr 1–2, s. 96–104; E. Wyka, …ciekawym wiedzieć i widzieć skutki… czyli dzieje i znaczenie kolekcji przyrządów naukowych Stanisława Augusta, Kraków 2015, s. 45. 34 Tak Ewa Wyka datuje tworzenie kolekcji instrumentów naukowych. Można przyjąć z dużą dozą prawdopodobieństwa analogiczne datowanie kolekcji naturaliów. 35 Instrumenty były kupowane w Anglii: firmy Watkins Jeremiah Walter (działała w la- tach 1784–1798), Peter John Dollond (1766–1804), Nairne Blunt (1774–1793), John Shelton (1737–1769), Jesse Ramsden (1762–1800), Georg Adams (1709–1779), we Francji: M. Flecheux (astrolabia i planisfery), Jacques Canivet (1720–1774) oraz w krajach niemiec- kich: Georg Friedrich Brander z Augsburga (1734–1783), I.F. Tesch z Wrocławia. Szerzej: E. Wyka, …ciekawym wiedzieć… 36 M. Zawartko-Laskowska, Mecenat naukowy…, s. 76–77. Gabinety, czyli od zbieractwa do dydaktyki 30 Franciszkowi Scheidtowi, profesorowi Szkoły Głównej, a w przyszłości organi- zatorowi nauczania w zakresie historii naturalnej oraz koncepcji ogrodu bota- nicznego w Krzemieńcu: „Mości Panie Profesorze Scheidt! Wdzięcznym sercem przyjąłem list W. Pana i podarunek prawdziwie rzadki takiego płodu natury, który nie [do] naszego klima od niej przeznaczony, mądrego tylko starania mógł się stać owocem. Chlubiłem się nim, aby słynęło coraz lepiej imię Akademii Kra- kowskiej i godnego jej Profesora Historii Naturalnej i Chemii”37. Król korespon- dował również z europejskimi uczonymi, a także wymieniał okazy. Z prośbą o przesłanie pewnych osobliwych minerałów zwrócił się do króla m.in. wybitny przyrodnik francuski Georges Louis de Buffon38. Królewski zbiór instrumentów naukowych liczył blisko 200 przyrządów i 80 akcesoriów. W tym około 20 procent stanowiły instrumenty astronomiczne, około 80 obiektów to instrumenty fizyczne, a 50 – przyrządy miernicze pomoc- ne w kartografii39. W kolekcji naturaliów znajdowało się ponad 2500 ekspona- tów, nie licząc muszli i preparatów entomologicznych. Duży wpływ na tworzenie zbiorów naukowych króla miał August Fryderyk Moszyński (wnuk Augusta II Mocnego i hrabiny Cosel), człowiek o licznych zainteresowaniach chemicznych i alchemicznych, konstruktor machin, bystry i niespokojny umysł40. Na 42. królewskie urodziny podarował z dedykacją z 17 stycznia 1774 r. rozprawę w rękopisie Essay sur le Jardinage Anglois41; przed- stawił w niej koncepcję ogrodu, w którym ważnym miejscem miała być prze- strzeń nazwana „Elizjum wielkich ludzi”. Tam to „liczne drzewa występujące przed inne tworzą rodzaj nisz, w których umieszczone są biusty wielkich ludzi zasłużonych dla ojczyzny, literatury czy sztuki. Na piedestałach, na których są one umieszczone, znajdują się inskrypcje albo reliefy, dające poznać, jakie to czyny sprawiły, iż naleźli się w tym zakątku”42. Pomysł ten wyraźnie zainspiro- 37 Cyt. za: tamże, s. 77. 38 W efekcie tej prośby posłano Buffonowi niewielką kolekcję minerałów, zawierającą m.in. węgiel z Będzina i Krzeszowic, rudy darniowe z Litwy, rudy miedzi i cynku, próbki gleb i glin, porfiry, marmury i bursztyny. Tamże, s. 76. 39 Szerzej: E. Wyka, Stanisław August – protektor nauk i uczonych, [w:] Stanisław August, ostatni król Polski, red. A. Sołtys, Warszawa 2012, s. 378–385. 40 E. Wyka, …ciekawym wiedzieć…, s. 46–51: M. Zawartko-Laskowska, Mecenat naukowy..., s. 65–112. 41 Opublikowana w języku francuskim i tłumaczeniu w: A. Morawińska, Augusta Fryderyka Moszyńskiego rozprawa o ogrodownictwie angielskim, Wrocław 1977. 42 Tamże, s. 112. Katarzyna Buczek 31 wany ogrodem w angielskim Stowe43, gdzie Elizjum zajmowało obszerną część, miał w sobie pierwiastek edukacyjny – przypominano postacie historyczne i sta- wiano je za przykład do naśladowania. W polskich realiach, po pierwszym roz- biorze, dla Moszyńskiego, i nie tylko dla niego, szczególnego znaczenia nabierał panteon „zasłużonych dla ojczyzny”, którzy różnymi działaniami przyczyniali się do wzrostu sławy, potęgi, dobrobytu Rzeczypospolitej44. August Fryderyk Moszyński z polecenia Stanisława Augusta w październiku 1784 r. wyruszył w podróż do Francji i Włoch, z której niestety nie powrócił, zmarł bowiem w Padwie w czerwcu 1786 r. Podczas podróży prowadził obszer- ny dziennik45. Trudno dziś powiedzieć, czy te zapiski były jedynie utrwaleniem doświadczeń, czy też miały być relacją złożoną królowi w celu wzbogacania kolekcji zamkowej oraz doskonalenia jej pod względem uporządkowania i kon- serwacji. W dzienniku znalazły się wszystkie spostrzeżenia, które przykuły oko wytrawnego podróżnika. Wśród nich sporo miejsca poświęcił odwiedzanym ga- binetom i muzeom. Uwagi Moszyńskiego były niezwykle fachowe i precyzyjne. Zwiedzając Pizę, odnotował, że ogród botaniczny ułożony był według systematyki Linne- usza, a gabinet historii naturalnej miał liczbę okazów morskich bardziej niż wystarczającą, „aby dać pojęcie młodym ludziom, którzy tam się kształcą”46. Często był krytyczny; obserwując zbiory, dostrzegał chaos, brak myśli przewod- niej – a szczególnie go to uderzało, gdy dotyczyło zbiorów uniwersyteckich47. 43 Szerzej o inspiracjach i koncepcji sztuki ogrodniczej Moszyńskiego: tamże, s. 15–80. 44 Osiemnastowieczne ogrody w różnym stopniu łączyły w sobie elementy nauki. Obok ogrodów botanicznych będących swego rodzaju kolekcjami, były ogrody przeznaczone do rekreacji, a w nich przypominano sławnych ludzi i bohaterów narodowych, ale też umiesz- czano rozmaite machiny. Jedną z ciekawszych tego typu realizacji był ogród Stanisława Lesz- czyńskiego w Lunéville z „teatrem automatów”. Była to inscenizacja wioski z wiatrakiem, młynem, kuźnią, karczmą i chatami, z 88 figurami naturalnej wielkości poruszanymi hy- draulicznie. J. Grzonkowska, Ogrody botaniczne jako naukowo opracowane kolekcje muzealne, „Mu- zeum” 2014 R. 55, s. 97–106; J. Ostrowski, Rocher, teatr automatów Stanisława Leszczyńskiego w Lunéville, „Pamiętnik Teatralny” 1972 z. 2, s. 187–198; M. Szafrańska, Ogród jako kolekcja, XVI-wieczna geneza idei, „Kronika Zamkowa” 2009 z. 1–2, s. 65–99. 45 B. Zboińska-Daszyńska, Wstęp, [w:] Dziennik podróży do Francji i Włoch Augusta Mo- szyńskiego architekta JKM Stanisława Augusta Poniatowskiego 1782–1786, oprac. B. Zboińska- -Daszyńska, Kraków 1970, s. 7–37. 46 Dziennik podróży do Francji i Włoch Augusta Moszyńskiego architekta JKM Stanisława Augusta..., s. 152. 47 W Padwie „gabinet historii naturalnej posiada głowę Brutusa, umieszczoną obok sto- su muszli, części anatomicznych, kawałków lawy z miejscowych wulkanów. Widziałem także amonit […] Gabinet fizyczny nieco lepiej urządzony”, tamże, s. 563. Gabinety, czyli od zbieractwa do dydaktyki 32 Odwiedzał gabinety prywatne, zarówno te mające cechy dawnych „kunstka- mer”, np. zbiory kardynała Francesco Zelady, dyrektora Biblioteki Watykań- skiej48, jak i tematyczne, uporządkowane kolekcje, np. w Velletri, należącą do kardynała Stefana Borgii49, czy w Portici50. Szczególnie interesujące były notatki Moszyńskiego na temat florenckich zbiorów księdza Feliksa Fontany, przyrodnika i opiekuna Muzeum Fizyki i Hi- storii Naturalnej. Była to olbrzymia ekspozycja, zajmująca 54 sale na trzech kondygnacjach. Oglądając ją, zwracał uwagę na konserwację, przechowywanie i sposób eksponowania. Jak pisał, „wchodzę w te szczegóły, gdyż mogą być po- żyteczne dla osób ciekawych”51. Zwrócił np. uwagę na gniazda i jaja ptasie, „dobrze zachowane w siarce, którą się spala od czasu do czasu, aby zniszczyć mole”52, oraz preparaty spirytusowe przechowywane w słojach, „w których przykrywę osadzono w rodzaju rowka wypełnionego mieszaniną rtęci i ołowiu; dzięki temu przykrywa wciśnięta i obrócona w tej mieszaninie [w rowku] za- myka tak szczelnie, że spirytus nie może się ulatniać”53. Okazy entomologiczne umieszczono w oddzielnych drewnianych skrzyneczkach nasyconych „zatrutą czerwoną cieczą”, żeby nie dopuszczać szkodników. Ze względów ekspozycyj- nych każdy był w dwu egzemplarzach, by widz miał możliwość jednoczesnego oglądu z jednej i drugiej strony. Eksponaty roślinne zasuszone umieszczone były na tabliczkach, a „najrzadsze naśladowane doskonale w masie i umieszczone jak żywe w wazach porcelanowych”54. Minerały zaopatrzono w etykietki i ułożono tak, by można było je obejrzeć. Eksponaty wielkie i ciężkie, jak szkielety dużych zwierząt, „słonie wypchane […] kły słoniowe skamieniałe i znacznej wielkości 48 W skład zbioru wchodził księgozbiór z 2000 rękopisów, eksponaty z historii natural- nej, machiny, modele „anatomiczne z wosku, dokładnie opracowane, zwłaszcza części zwią- zane z narządami rodnymi i porodami”, a także rzeźby (również starożytne) i obrazy. Tamże, s. 440. 49 Był to zbiór egipskich monet, płaskorzeźb, posągów i hieroglifów, kolekcja etruskiej płaskorzeźby i figur, a także dwie mumie. Tamże, s. 554. Moszyński odwiedził również Borgię w Rzymie i tam podziwiał jego kolekcję starożytności nie tylko egipskich, ale też rzymskich i greckich. Tamże. s. 443–444. 50 W Portici w 10 salach zgromadzono zbiory rzymskie: posągi z brązu, wazy, gliniane lampy, tabliczki i przybory do pisania, wagi i odważniki, kandelabry, naczynia i przybory kuchenne, broń, medale i monety, ale też „przybory toaletowe, instrumenty chirurgiczne i muzyczne […] sześćset zwęglonych rękopisów”. Tamże, s. 489. 51 Tamże, s. 172. 52 Tamże, s. 171. 53 Tamże. 54 Tamże, s. 172. Katarzyna Buczek 33 […] kamień magnesowy wagi sześciu tysięcy funtów”55, zostały umieszczone na parterze, poza podziałem merytorycznym. Moszyński zwracał uwagę na dydaktyczny wymiar oglądanych kolekcji, zwłaszcza zbiorów anatomicznych, niezwykle przydatnych do nauczania me- dycyny. We Florencji zainteresowały go wykonane z „masy” części ciała ludz- kiego, „tak że widać oddzielnie naczynia limfatyczne, żyły, arterie, muskuły i kości”56, etapy rozwoju płodu ludzkiego oraz powiększone modele elemen- tów, które w naturalny sposób można było obserwować jedynie pod mikrosko- pem. Jedne i drugie miały wielkie walory dydaktyczne, umożliwiały bowiem szczegółowe poznanie. Zbiory prywatne zawierały często niezwykle cenne eksponaty, były jednak według niego nietrwałe. Wskazywał na „losy tylu in- nych gabinetów osób prywatnych, które kosztując zbieracza wiele trudu, zo- stają rozproszone i sprzedane na licytacji po śmierci właściciela”57. August Mo- szyński przychylał się koncepcji tworzenia dużych zbiorów pod patronatem władcy lub instytucji – muzeów, które mogłyby przejmować drobne, cenne prywatne kolekcje58. Moszyński, przyjaciel i doradca Stanisława Augusta, był inspiratorem war- szawskich kolekcji królewskich, jednak nie ich bezpośrednim opiekunem. Naj- większą troską otoczone zostały przedmioty należące do zamkowego obserwa- torium, pozostające od 1773 r. pod dozorem astronoma Jowina Bystrzyckiego herbu Bończa. Zdecydowanie w gorszym stanie był gabinet fizyczny. Nie miał stałego opiekuna, a sala, w której go umieszczono, tuż przy bibliotece, okazała się potrzebna dla rozrastających się zbiorów książek. Bibliotekarze narzekali, że przyrządy naukowe są nieskatalogowane i bliżej nie wiadomo, do czego służą, a zajmują tylko miejsce w szafach. W końcu Jan Chrzciciel Albertrandi kazał je „dla dania miejsca księgom przenieść”59. Nieco lepiej przedstawiała się sytu- acja zbiorów przyrodniczych, również przechowywanych w bibliotece. Kolek- cja ta, niezbyt bogata, zawierała jednak dość ciekawe eksponaty geologiczne, botaniczne, zoologiczne, a także etnograficzne60. Od 1779 r. pozostawała pod opieką Stanisława Okraszewskiego, chemika i mineraloga, który w roku 1793 55 Tamże, s. 173. 56 Tamże, s. 171. 57 Tamże, s. 554. 58 Kilka lat wcześniej pomysł utworzenia Musaeum Polonicum opublikował Michał Jerzy Mniszech. 59 Cyt. za: E. Wyka, …ciekawym wiedzieć…, s. 45. 60 Szerzej o tym – w rozdziale 2. Gabinety, czyli od zbieractwa do dydaktyki 34 na polecenie Stanisława Augusta sporządził „Inwentarz płodów przyrodzenia, mineralnych, roślinnych i zwierzęcych”61. Może w niezbyt wielkim zakresie, ale jednak zbiory królewskie służyły nauce. W obserwatorium astronomicznym Bystrzycki wraz z pomocnikiem Andrzejem Gawrońskim prowadzili liczne obserwacje, m.in. zaćmień słońca i księżyca, a 1 czerwca 1777 r. oglądali przejście Wenus przez tarczę słoneczną. W obserwacjach tych często uczestniczył sam król62. W obserwatorium praco- wał również, choć sporadycznie, wybitny astronom Marcin Poczobutt, który w początkowych dniach lipca 1774 r. przeprowadził obserwację zaćmienia pier- ścieni Saturna. Bystrzycki przez ponad 20 lat prowadził także systematyczne badania meteorologiczne63. Z wykorzystaniem preparatów i instrumentów fizycznych liczne ekspery- menty z zakresu modnej alchemii64, ale też chemii, fizyki i aeronautyki, przepro- wadzał Stanisław Okraszewski. Na potrzeby doświadczeń z balonem pracował nad otrzymaniem dużej ilości wodoru. W lutym i marcu 1784 r. (niespełna pół- tora roku po braciach Montgolfier) przeprowadził dwie udane próby. Zwłaszcza pierwsza była ciekawa, gdyż balon o średnicy 94 cm wypuszczony został naj- pierw na wysokość 300 łokci, a następnie przeniesiono go do jednej z sal zamko- wych (prawdopodobnie do Sali Wielkiej), gdzie przez blisko godzinę unosił się pod sufitem65. Badacze skupieni wokół królewskiego gabinetu wraz z uczonymi pracującymi w mennicy byli także inicjatorami badań geologicznych. Ponieważ po pierwszym rozbiorze Polski w 1772 r. kopalnie soli w Wieliczce i Bochni 61 Inwentarz przedrukowany w: M. Zawartko-Laskowska, Mecenat naukowy…, s. 98–104. 62 J. Krassowski, Obserwacje zaćmienia wykonane w Warszawie w końcu XVIII w. w królewskim obserwatorium w zamku. Odbitka ze „Sprawozdań z posiedzeń Towarzystwa Naukowego War- szawskiego”, Warszawa 1916, s. 643. 63 M. Zawartko-Laskowska, Mecenat naukowy…, s. 108. 64 O opiekę, a przede wszystkim pieniądze Stanisława Augusta zabiegało wiele podej- rzanych indywiduów, obiecujących multiplikację srebra, produkcję „farb spirytualnych” czy zamianę ołowiu w złoto. Tamże, s. 65–69. 65 Tamże, s. 83. Próby balonowe były przeprowadzane i komentowane przez uczonych. W tym samym czasie podobną próbę balonową – ale z wykorzystaniem ogrzanego powietrza – przeprowadzono w Szkole Głównej Koronnej w Krakowie, jednak zaniechano dalszych prac w tej dziedzinie z powodu braku przychylności i zrozumienia Komisji Edukacji Narodowej. Za sprawą komendanta Jana de Witte już 20 maja 1784 r. próbę balonową przeprowadzo- no też w twierdzy w Kamieńcu Podolskim. J. Śniadecki do A. Moszyńskiego 24 kwietnia, Korespondencja Jana Śniadeckiego listy z Krakowa, oprac. L. Kamykowski, Kraków 1932, t. 1, s. 365–370; J. Piłatowicz, Zanim powstały politechniki. Nauczanie przedmiotów matematyczno- -przyrodniczych i technicznych w dobie reform Komisji Edukacji Narodowej, „Historia i Świat” 2013 nr 2, s. 87. Katarzyna Buczek 35 znalazły się poza granicami państwa, w Austrii, badaczy interesowało przede wszystkim poszukiwanie złóż soli. Również ze względu na duże zainteresowanie króla i uczonych hutnictwem, które miało ożywczo wpłynąć na polską gospo- darkę, inicjowano poszukiwania rud metali. Między innymi sam Okraszewski dokonywał ekspertyz złóż rud miedzi w miejscowościach Miedzianka i Mie- dziana Góra na Kielecczyźnie, gdzie tworzono kopalnie i huty. *** Odzwierciedlanie świata w kolekcjach wpływało też na jego poznawanie. Wiek XVII i XVIII to czas ogromnego zainteresowania naukami eksperymentalnymi i przyrodniczymi. Starano się świat zrozumieć i wyjaśnić kierujące nim mecha- nizmy, a także w miarę możliwości wykorzystać zdobytą wiedzę na pożytek człowieka. Towarzystwa naukowe i akademie, uniwersytety i osoby prywatne podejmowały badania z zakresu fizyki, eksploracje geologiczne i przyrodnicze. „Naukowa rewolucja”66, czy raczej szybko zachodzący proces, obejmowała swoim zasięgiem szkoły europejskie, poczynając od uniwersytetów, jednak nie zawsze wywoływała zmiany. Jedne uniwersytety modernizowały nauczanie, inne niestety kostniały, tracąc znaczenie i uczniów67. Zmiany programowe i metodyczne objęły – choć nieco później, bo około połowy XVIII w. – również szkolnictwo zakonne teatyńskie, pijarskie i jezuickie. Od końca XVII stule- cia dość licznie powstawały pod patronatem władców akademie szlacheckie, w których można było otrzymać wykształcenie praktyczne, przygotowujące do służby wojskowej i cywilnej. Wszystkie zmiany szły w tym samym kierun- ku – by uczeń rozumiał i wykorzystywał w życiu to, czego się uczy68. W nie- których krajach, np. we Francji w latach 1762–1772, przetoczyła się wręcz narodowa debata na temat edukacji i kierunków reform. Prawie zawsze zwra- cano uwagę na pragmatyzm, konieczność powiązania wykształcenia z życiem, dopasowania do potrzeb społecznych, ale też na przekazywanie wartości pa- triotycznych69. 66 Określenie przytoczone za: R. Porter, The scientific revolution and universities, [w:] A His- tory of the university in Europe, red. W. Rüegg, Cambridge 1997, t. II, s. 536. 67 R. Porter, The scientific revolution…, s. 536–561; K. Bartnicka, Upadek uniwersytetów we Francji XVIII w. [w:] Historia, społeczeństwo, wychowanie. Księga pamiątkowa podarowana profesoro- wi Józefowi Miąso, Pułtusk–Warszawa 2004, s. 37–55; J. Kamińska, Kierunki rozwoju uniwersyte- tów europejskich w XVIII wieku, [w:] tamże, s. 101–110. 68 K. Puchowski, Jezuickie kolegia szlacheckie Rzeczypospolitej Obojga Narodów, Gdańsk 2007. 69 H. Pohoska, „Rewolucja szkolna” we Francji 1762–1772, Warszawa 1933. Gabinety, czyli od zbieractwa do dydaktyki 36 Zmiany w edukacji wiązały się z innym podejściem do wyposażenia szkół. Już nie wystarczały sale dydaktyczne i zasobne biblioteki, potrzebne były pracownie – gabinety z pomocami dydaktycznymi dostosowanymi do wykładanych treści. Stwarzało to wiele problemów. Po pierwsze, było kosztowne, a po drugie – wyma- gało specjalnych pomieszczeń i osób, które by gromadziły zbiory i o nie dbały, co znów zwiększało wydatki. Szkoły pod opieką władcy czy zamożnego mecenasa były w uprzywilejowanej sytuacji, jak chociażby Akademia Rycerska w Lunéville. Jej uczniowie mogli korzystać z instrumentów i przyrządów zgromadzonych przez króla i filozofa Stanisława Leszczyńskiego70. W innych szkołach sytuacja często zależała od nauczycieli. W warszawskim Collegium Nobilium w połowie XVIII w. gabinet fizyczny zorganizował Antoni Wiśniewski. W latach 1762–1773 w po- znańskim kolegium jezuickim wykładał Józef Rogaliński, prowadził tam pracow- nię fizyczną i obserwatorium astronomiczne, które własnym sumptem wyposażył. Oczywiście korzystali z tego również uczniowie. Przyrządy były na tyle cenne, że po różnych perypetiach Komisja Edukacji Narodowej w 1778 r. podjęła decyzję o ich odkupieniu, a pieniądze na ten cel wyłożył Stanisław August. Gdy instru- menty naukowe dotarły do Warszawy, król część z nich zatrzymał, by umieścić w zamkowym obserwatorium astronomicznym71. Także założona w 1765 r. przez króla i ulokowana w Pałacu Kazimierzow- skim Szkoła Rycerska Korpusu Kadetów przyjęła zgodnie z duchem oświecenia metodę uczenia „na rozum”, nie „na pamięć”, a szkoła została odpowiednio wy- posażona. Na obrazach Jana Piotra Norblina Adam Czartoryski w Szkole Rycerskiej i Stanisław August Poniatowski w Szkole Rycerskiej przedstawiona jest reprezentacyjna sala, w której przyjmowani byli znamienici goście, a także odbywały się uroczy- stości szkolne. Widać w niej bogate wyposażenie: rzeźby, obrazy, mapy, globusy, a na pierwszym planie globus sferyczny. Umieszczenie tych przedmiotów właśnie w Sali Wielkiej miało pokazywać jej wspaniałość i podkreślać rangę szkoły. Jedną z cenniejszych pomocy była machina ukazująca obrót ciał niebieskich, zakupiona w Anglii za 1000 dukatów. W Szkole Rycerskiej były też plany fortyfikacji, zbiory mineralogiczne, botaniczne, odlewy gipsowe przedstawiające sceny mitologiczne oraz wizerunki sławnych ludzi pędzla Jana Piotra Norblina72. Zasób pomocy był 70 S.L. Krowicki, Akademia Stanisława Leszczyńskiego w Lunéville (1737–1766), „Przegląd Historyczno-Oświatowy” 2010 nr 3–4; Stanisław Leszczyński. Król polski księciem Lotaryngii, Warszawa 2005. 71 E. Wyka, …ciekawym wiedzieć…, s. 53–55. 72 K. Mrozowska, Szkoła Rycerska Stanisława Augusta Poniatowskiego (1765–1794), Wrocław 1961, s. 86–87. Katarzyna Buczek 37 pokaźny, a część pochodziła ze zbiorów królewskich lub była przez króla ufun- dowana. Szkoła przeznaczała też po około 200 złotych miesięcznie na artykuły piśmiennicze i pomoce dydaktyczne73. Empiryzm, racjonalizm i utylitaryzm były istotnymi wyznacznikami w dzia- łalności Komisji Edukacji Narodowej, pod ich wpływem wprowadzono do szkół fizykę, historię naturalną, ogrodnictwo i rolnictwo, by „uczniowie więcej na rozum i pojęcie niż na pamięć uczyli się”74. To wymagało specjalnego układu materiału nauczania. Trzeba było usunąć „niepotrzebne spekulacje i bałamutne subtelności”, a treści podawać tak, by „drogą zmysłów i doświadczeń poznane być mogły”75. To zaś wymagało odpowiedniego zaplecza dydaktycznego. *** Wśród różnych typów osiemnastowiecznych zbiorów (mających charakter ko- lekcjonerski, będących wyrazem indywidualnych upodobań i zainteresowań wła- ściciela, zbiorów towarzystw naukowych oraz demonstratorów – potrzebnych im do szczególnego rodzaju widowisk) zbiory szkolne i uniwersyteckie zajmują szczególne miejsce. Przede wszystkim jako nastawione na dydaktykę były temu celowi podporządkowane. Z założenia powiązane z programem szkoły mogły się powiększać tylko o tyle, o ile było to umotywowane treściami nauczania. Nie odzwierciedlały indywidualnych gustów, chociaż w niektórych przypadkach rozwijały się dzięki naukowym zainteresowaniom wykładowcy danej dyscypliny. W przeciwieństwie do zbiorów prywatnych czy publicznych muzeów nie były nastawione na eksponowanie w formie samodzielnego „widowiska”, lecz na de- monstrowanie ich podczas lekcji. Nie miały zatem odpowiednich pomieszczeń ekspozycyjnych, a czasem nawet do przechowywania, nie podlegały też należy- tej ochronie i konserwacji, gdyż szkoły nie zawsze dysponowały odpowiednimi warunkami lokalowymi i środkami finansowymi. Podczas szkolnych pokazów, prowadzonych niejednokrotnie z pomocą uczniów, były narażone na uszkodze- nia zdecydowanie częściej niż gdzie indziej. Ich wartość oceniana była przede 73 Szkolnictwo wojskowe I Rzeczypospolitej. 250. rocznica powołania Szkoły Rycerskiej, red. W. Włodarkiewicz, Warszawa 2015, s. 145. 74 Ustawy Komisji Edukacji Narodowej dla stanu akademickiego i na szkoły w krajach Rzeczy- pospolitej przepisane, [w:] Komisja Edukacji Narodowej. Pisma Komisji, oprac. S. Tync, Wrocław 1954, s. 662. 75 G. Piramowicz, Uwagi o nowym instrukcji publicznej układzie przez Komisję Edukacji Narodo- wej uczynionym ku objaśnieniu chcących o nim wiedzieć i sądzić, [w:] tamże, s. 169. Gabinety, czyli od zbieractwa do dydaktyki
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Zbiory dydaktyczne Gimnazjum i Liceum Wołyńskiego w Krzemieńcu (1805-1833)
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: