Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00259 007955 15930947 na godz. na dobę w sumie
Zdradzeni o świcie - ebook/pdf
Zdradzeni o świcie - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 170
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-272-3867-2 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> kryminał, sensacja, thriller >> sensacja
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Samolot z Prezydentem RP na pokładzie rozbija się przy podejściu do rosyjskiego lotniska. Co jest tego przyczyną?

Czy zawistny brat chciał pozbyć się niewygodnego członka rodziny? Czy może bezrobotny agent obrócił się przeciwko byłemu pracodawcy? I co z tym wspólnego ma francuski mnich? Komu z nich zależało na śmierci Prezydenta?

I wreszcie kto był na tyle bezczelny, by razem z nim uśmiercić jeszcze 95 innych osób?

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

27 VII Piotr nie spał. Był już środek nocy. Od kilku godzin siedział na łóżku w swoim małym pomieszczeniu. Miał w nim ponadto krzesło, umywalkę i sedes. Cela mająca nie więcej niż pięć metrów kwadratowych była teraz jego całym światem. Mimo to cały czas myślał o rodzinie. Przeszkadzała mu jednak jedna rzecz. Wilgoć panująca w pomieszczeniu i smród unoszący się ze stęchłych ścian. Był non stop obserwowany przez system kamer. Jego cela znajdowała się w najbezpieczniejszym miejscu więzienia. W samym środku. A w niej siedział on. Miał na sobie pomarańczowy, odróżniający go od innych więźniów, kombinezon. Kilka minut po godzinie drugiej w nocy, jego doskonały słuch wychwycił zamieszanie panujące na dziedzińcu. Wstał z łóżka. Wyjrzał przez małe, zakratowane okno. Nie spodziewał się takiego widoku. Na wewnętrznym brukowanym podjeździe stała więźniarka. Był zaskoczony jej widokiem. Nigdy bowiem o tej godzinie ich nie widział. Chwilę później drzwi jego celi się otworzyły. Stanął w nich, na oko, czterdziestoletni, wysportowany mężczyzna. Był gładko ogolony. Miał na sobie mundur strażnika więziennego. Bez większych ceregieli podszedł do Piotra i popchnął go twarzą do ściany. Piotr z bliska poczuł stęchliznę osadzoną na ścianach. Jednocześnie też wyczuł jak jego ręce wyginają się do tyłu. Został bardzo mocno skrępowany. Ręce, podobnie jak i nogi, zostały spięte kajdankami. Dodatkowo dostał w ręce dziesięciokilogramową kulę, która była przywiązana do jego nogi. Szybkim, jak na możliwości więźnia, krokiem oboje opuścili celę. Byli eskortowani przez kilkunastu strażników wyposażonych w broń długą. Drogę do samochodu przeszli w niecałe dwie minuty. Mijali pozostałe, zamknięte w tej chwili cele. Piotr został wprowadzony do białej więźniarki. Strażnik, który wyprowadził go z budynku, przypiął go do krzesła w okratowanym malutkim pomieszczeniu. Po chwili zamknięto drzwi. Piotr słyszał rozmowę między strażnikami. Tymi z samochodu i tymi z więzienia. Wiedział jednocześnie, że tak jedni jak i drudzy to agenci różnych państwowych organizacji. SZYMON BADYNA ZDRADZENI O ŚWICIE 28 Wszyscy podporządkowani słowom naczelnego dowódcy. Wszyscy podlegli bezpośrednio pod nowego prezydenta Kalińskiego. Podczas rozmowy doszło do krótkiego spięcia. Jednak po chwili mężczyźni ustalili wspólną wersję. Nie dalej niż pięć minut później konwój opuścił więzienie. Składał się z trzech pojazdów. Więźniarki i dwóch sedanów obstawy. Duży, biały samochód jechał między dwoma mniejszymi. Droga przebiegała spokojnie. Puste, nocne ulice zdawały się odpoczywać po pełnym pracy dniu. Piętnaście kilometrów od zakładu więźniarka zatrzymała się na poboczu. Piotr już myślał o najgorszym. O końcu wszystkiego. Razem z białym busem zatrzymały się też wozy obstawy. Kierowca więźniarki, podobnie jak jego współpasażer, wysiedli. Kierowca busa poszedł do przodu. Pasażer do tyłu. Mężczyźni stanowiący obstawę konwoju nie zdążyli wyjść z samochodów. Pasażer busa trzymając oburącz broń podszedł do stojącego z tyłu sedana. Dwa pociski przeszyły przednią szybę samochodu. Oba dosięgły swoich celów. Dwaj mężczyźni w sedanie zginęli na miejscu. Ich głowy stanowiły teraz plamy na tapicerce. - Co się stało? – z przedniego wozu wysiadł kierowca. Nie poznał odpowiedzi. Piotr usłyszał dwa wystrzały. Wśród ciszy panującej na nocnej drodze odgłosy błyskawicznie rozprzestrzeniły się po okolicy. Chwilę później usłyszał dwa kolejne. Kierowca pierwszego sedana runął na ziemię. Chwilę później dołączył do niego jego współpasażer. Piotr nie wiedział, co się dzieje. Kilka sekund po ostatnim wystrzale drzwi więźniarki otworzyły się. Do samochodu wkroczył ten sam mężczyzna, który wyprowadził go z celi. - Nic Ci się nie stanie. Masz tylko wykonywać nasze polecenia. Jasne? – fałszywy strażnik krótko i zwięźle wydał polecenia. Piotr tylko kiwnął twierdząco głową. Mężczyzna uwolnił Piotra. Zaraz potem podał mu cywilne ubranie. Ciemnoniebieskie spodnie, popielata koszula i soczewki zmieniające kolor oczu. Gdy Piotr wyszedł z więźniarki, obok kolumny stały już dwa nowe mercedesy s-klasy. Oba z najwyższej półki. Do jednego wsiedli dwaj udający strażników mężczyźni. Do drugiego został poproszony Piotr. Usiadł na przednim siedzeniu pasażera. Nie był zdziwiony, gdy za kierownicą ujrzał mnicha. Wszakże już w normalnym stroju. SZYMON BADYNA ZDRADZENI O ŚWICIE 29 - I co? Teraz mnie zabijesz? Nie byłoby łatwiej poczekać na państwową egzekucję? – Piotr ironicznie zapytał mężczyznę. - Nie. Zmieniłem się. Prawie półtora roku w zakonie zmienia podejście do życia. Zrozumiałem kilka rzeczy. – Nikoj obrócił głowę w stronę Piotra. W tym samym momencie obu mężczyzn wcisnęło w fotele. 550-konny silnik wyrwał samochodem do przodu. Nikoj zaś ze spokojem opanowywał potężną moc wozu. Po chwili jechali już sami. Drugi mercedes odbił gdzieś w boczną drogę. Wokół panowały egipskie ciemności. Tylko przed nimi świeciło światło reflektorów. - Dokąd jedziemy? – Piotr próbował wypytać kierowcę. - Zobaczysz – usłyszał w odpowiedzi. Nie był zadowolony. Jechali w ciemność zostawiając za sobą makabryczną scenografię. SZYMON BADYNA ZDRADZENI O ŚWICIE
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Zdradzeni o świcie
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: