Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00238 008307 10735669 na godz. na dobę w sumie
Zeszyt grafomana – żądza - ebook/pdf
Zeszyt grafomana – żądza - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 131
Wydawca: Wydawnictwo Psychoskok Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3790-0429-4 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

'Zeszyt grafomana - żądza' Siewcy Słów to kategoria romansu, ale czy ma on szczęśliwe zakończenie?

Główna bohaterka Roksana zakochana jest bez pamięci w Emanie. Innych mężczyzn traktuje instrumentalnie, a całą miłością do szaleństwa obdarza tylko jednego. Żeby związek nazwać szczęśliwym, dwoje ludzi musi się kochać, a w tym wypadku problem polega na tym, że Eman nie widzi wielkiego uczucia ze strony kobiety. Traktuje ją jak wieloletnią znajomą, która często odwiedza go w restauracji, w której pracuje. Dlaczego mężczyzna nie pożąda jej tak jak ona jego? Dlaczego nie odwzajemnia jej uczucia? Dziewczyna natomiast gotowa jest zrobić wszystko, aby on z nią był, aby ją wreszcie pokochał i by ona była najważniejsza w jego życiu. Zdesperowana zwabia podstępem chłopaka do swojego domku letniskowego. Eman nie podejrzewa, że z chwilą przekroczenia progu domu, jego życie zmieni się na zawsze...

Czy miłość i żądza to to samo? Czy jedno bez drugiego może istnieć? Jakie plany ma dziewczyna wobec mężczyzny swojego życia? Co grozi porwanemu Emanowi?
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Wydawnictwo Psychoskok Konin 2015 Siewca Słów „Zeszyt grafomana - żądza” Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok sp. z o. o. 2015 Copyright © by Siewca Słów, 2015 Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy. Skład: Wydawnictwo Psychoskok Projekt okładki: Siewca Słów Korekta pobieżna ISBN: 978-83-7900-429-4 Wydawnictwo Psychoskok sp. z o.o. ul. Chopina 9, pok. 23 , 62-507 Konin tel. (63) 242 02 02, kom.665-955-131 http://wydawnictwo.psychoskok.pl e-mail: wydawnictwo@psychoskok.pl Emanuela Mora poznałem przypadkiem. Było to jesienią. Pamiętam, że tamtego dnia zimny wiatr i ściana deszczu połączyły swoje siły przeganiając z ulic większość ludzi. Ja też pragnąłem skryć się przed ulewą i popychającym mnie wiatrem. Jednak, gdy tylko wchodziłem do jakieś kawiarni czy restauracji wszystkie miejsca były zajęte. Wreszcie wszedłem do księgarni, w której znalazłem kącik dla czytelników. Prawie wszystkie miejsca były zajęte. Piszę prawie, bo jedno miejsce było wolne. Podszedłem do stolika, który stał dalej od innych miejsc wypoczynkowych. Siedział przy nim młody mężczyzna. - Czy to miejsce jest wolne? – zapytałem. - Tak, oczywiście – odparł przesuwając bliżej siebie talerz z ciastem i filiżankę. Odetchnąłem z ulgą. Miałem ochotę odpocząć i rozgrzać się gorącą herbatą. Zdjąłem kurtkę i zarzuciłem ją na oparcie szarego dużego fotela. Zamówiłem herbatę i usiadłem w fotelu, w którym poczułem się wyjątkowo komfortowo. Moją uwagę przyciągnęły regały z książkami o określonej 4 tematyce. Czytałem: Kino, Teatr, Film/Filozofia, logika /Biografie/Historia/Reportaż, literatura faktu. Książki otaczały mnie ze wszystkich stron. Dla pisarza takie miejsce to istny raj. Dlatego z czasem księgarnia stała się dla mnie źródłem natchnienia i miejscem, w którym piszę swoje książki. Zbaczam jednak z tematu. Miało być parę słów, więc będę się streszczał. Otóż mężczyzna który siedział przy stoliku nazywał się właśnie Emanuel Mora. (Dowiedziałem się później że znajomi zwracali się do niego Eman). Jak zaczęła się rozmowa? Zaintrygowała nas ta sama książka, a dokładnie album o motoryzacji. Zaczęliśmy rozmawiać o samochodach, a później zeszliśmy na tematy prywatne. Tak poznałem jego historię. Historię pewnej kobiety, która odmieniła jego życie. Postanowiłem przenieść ją na papier zmieniając imiona bohaterów. ZAPYTACIE DRODZY CZYTELNICY: - Czy historia jest prawdziwa? ODPOWIEM: Historia jest prawdziwa, gdy w nią uwierzymy. 5 To nie było miejsce, w którym chciałem przebywać. To nie była osoba z którą chciałem wtedy być. Słyszałem łomot własnego serca. Czułem jego strach. Nie mogłem spokojnie oddychać. Brakowało mi świeżego powietrza. Bałem się, że zostanę tam na zawsze. Moje oczy wciąż pamiętają zapaloną lampkę stojącą na stoliku i drzwi z naklejką siusiającego dziecka, za którymi znajdowała się łazienka. Modliłem się. Modliłem się do Anioła Stróża. Liczyłem na to, że ON mnie wysłucha. - Aniele Boże Stróżu mój, Ty zawsze przy mnie stój. Rano, wieczór, we dnie, w nocy bądź mi zawsze ku pomocy. Broń mnie od wszystkiego złego i zaprowadź mnie do żywota wiecznego. - Nie czas na modlitwę. Nie widzisz mnie, ale słyszysz. Ja cię widzę i słyszę. Tak ma być. To się z czasem zmieni jak będziesz grzeczny. Opowiem ci pewną historię. Historię kobiety, która kocha. Nie jestem psychopatką. Nie jestem socjopatką. Moje serce jest pełne miłości. Kocham tylko JEGO. Moje oczy nie mogą się nacieszyć 6 JEGO widokiem. Moja wagina rozgrzewa się, gdy GO widzę, a moje ciało drży z rozkoszy. Tak, pragnę tylko JEGO. Pragnę JEGO dotyku o każdej porze dnia i nocy. Oddałabym mu się wszędzie. Seks na tylnym siedzeniu samochodu, w przyblokowanej windzie, w miejskiej toalecie, w bibliotece między regałami, w krzakach, pod prysznicem, nieważne gdzie byle z NIM. Nieważne, że pracuje fizycznie. Nieważne, że pali paczkę papierosów dziennie. Nieważne, że łysieje i siwieje w wieku dwudziestu sześciu lat. Nieważne, że ma kompleks na punkcie wzrostu chociaż ma sto siedemdziesiąt sześć centymetrów. Nieważne, że lubi czasami wypić za dużo z kumplami. Nieważne, że nie ma własnego mieszkania. Nieważne że jest ,,ogierem” i zalicza wszystkie ,, klacze” jakie mu się nawiną. Nieważne, że nie ma bladego pojęcia, że GO kocham. Nieważne, że jestem od niego starsza dziesięć lat, bo ON o tym nie wie. Ważne jest to, że ON istnieje i mogę GO widywać codziennie w drodze do pracy lub z powrotem. Ważne jest to, że rozmawiamy na różne tematy. Ważne, że żartujemy z różnych rzeczy. Tak, tak to jest ważne. Właśnie tak powinna wyglądać miłość niespełniona. Właśnie tak powinno się kochać. Kochać bezwarunkowo – powiedziała. 7 Nastała cisza. Po chwili zapytała: - Słuchasz mnie? - Tak – odparłem. - Przychodzę do tej samej restauracji od siedmiu lat. Dokładnie tyle czasu się znamy. ON stoi za barem. Robi napoje, desery, kroi cytrynę, ustawia szklanki, filiżanki. Gdy się zauważamy uśmiechamy się. JEGO ,,niebieskie oczy przeszywają MOJE piwne”. Siadam na stołku barowym. Obserwuję GO. ON w białej koszuli z logo lokalu i czarnych spodniach wygląda wyjątkowo seksownie. Jego parodniowy ciemny zarost powoduje u mnie pragnienie pieszczot. Przypominam sobie pieszczoty mojego byłego kochanka. Drapał mnie swoim zarostem, którego nie znosił, a który na nim wymusiłam. Zawsze chciał mieć twarz jak pupę niemowlaka. To jednak nie wystarczyło, aby związek przetrwał. Kochanek nie jest i nie będzie NIM. JA i ON. Każde z nas ma swoje potrzeby. Obydwoje szukamy i znajdujemy. Obydwoje też porzucamy. Obydwoje nie szukamy współlokatora czy współlokatorki. To nie dla nas. Cieszy nas wolność, niezależność. Seks jest tylko potrzebny, aby zaspokoić prymitywne żądze towarzyszące człowiekowi od wieków. ON czasami sypia z dwiema 8 pannami spotykając się z nimi na zmianę. Jedna o drugiej oczywiście nie wie. ON mi o tym opowiada. Opowiada o tym, że jedna nie chce się kochać oralnie a druga tak. Mówi, że będąc z jedną nie można mieć wszystkiego w łóżku. Mówię, że wystarczy szczera rozmowa i można mieć wszystko. ON się uśmiecha i kiwa przecząco głową. JA, próbuję GO przekonać. ON wreszcie poddaje się i uśmiecha się szeroko. Wiem, że coś tam sobie o mnie myśli, ale JA nie wiem co i nigdy się zapewne nie dowiem. Może kiedyś GO oto zapytam. Moje życie, wygląda zwyczajnie. Umawiam się z facetami przez portale randkowe. W tych czasach to nic dziwnego ani wstydliwego. Znajomości z internetowymi penisami przebiegają różnie i kończą się z różnym finałem. Zaliczyłam wszystkie stany cywilne. Byłam panną, mężatką, rozwódką a obecnie jestem wdową. Mój mąż szczęśliwie popełnił samobójstwo uwalniając mnie od siebie. Jego niekończąca się depresja, wieczne narzekanie, ciągłe zmienianie pracy, późniejsza niemoc seksualna z powodu leków przeciwdepresyjnych, które przepisał mu psychiatra doprowadzały mnie do szału. Słuchasz mnie? - Tak – odparłem. 9 - Pewnie myślisz, że to grzech mówić tak o zmarłym. Słowa to nie grzech. Czyny mogą być grzechem. Błądzę codziennie. To czyni ze mnie zwyczajną kobietę. Jedną z wielu kobiet, które mają problemy z facetami. Kobietą wykształconą, pracującą, z własnym lokum, bez kredytu. Moja uroda wystarczy, aby zdobyć faceta. Mam „elastyczny” charakter który jednak posiada fundamenty pełne niezmiennych zasad. Jestem kobietą, która w wolnych chwilach rozmawia z TOBĄ. Kobietą, która w taki sposób uwalnia się od seksualnych fantazji, które dręczą JĄ każdego dnia. Dawno temu miałam chłopaka. Przedstawił mnie swojemu przyjacielowi, który okazał się moim sąsiadem. Wtedy mając dziewiętnaście lat byłam naiwna. Zerwałam ze swoim chłopakiem i wyznałam miłość sąsiadowi. Dostałam kosza. Zostałam bez faceta. Z biegiem lat okazało się, że sąsiad nie jest mnie wart. W szczegóły nie będę się wdawała. Powiem tylko, że umie jedynie traktować kobietę instrumentalnie. 10 11
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Zeszyt grafomana – żądza
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: