Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00040 005159 15188680 na godz. na dobę w sumie
Zeszyt historyczny - Polskim szlakiem na kresy - ebook/pdf
Zeszyt historyczny - Polskim szlakiem na kresy - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 113
Wydawca: Presspublica Język publikacji: polski
ISBN: Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> inne >> budownictwo
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

 

Zeszyty historyczne - Polskim szlakiem na kresy

Dziś z Polski na Litwę podąża się przez Buciska bądź Ogrodniki: bez paszportów i wiz, przez stale otwarte szlabany, przy których niekiedy opala się polski lub litewski strażnik. Tak przez wieki podróżowano z Korony do Wielkiego Księstwa i Inflant, czyli na obecną Łotwę, również znajdującą we wspólnych granicach europejskich. I oby jak najprędzej można było podobnie dostać się na Białoruś i na Ukrainę, niegdyś współtworzące z nami jedną Rzeczpospolitą.

W ciągu tysiąclecia nasi ojcowie podejmowali niejednokrotnie wyprawy orężne na wschód, ogniem i mieczem dochodząc nie tylko swych rzeczywistych, ale też uzurpowanych praw... Ale pamiętajmy też o wzajemnym przenikaniu się kultur, wzbogacaniu cywilizacyjnego dorobku, dobrym sąsiedztwie. O wspólnej obronie przed wspólnymi wrogami. O Polakach na Kresach i Kresach w Polakach.

Każdy felieton z prezentowanego tu zbioru będzie nawiązywał do istotnego wycinka dziejów kresów. Chcę przypominać fakty i pokazać ślady często zapominane oraz celowo zacierane przez całe dziesięciolecia. Wyrazić raczej tęsknotę niż żal, a także świadomość – jak pisał ś.p. prof. Tadeusz Chrzanowski – 'że wytyczone po II wojnie światowej granice nie dzielą, ale łączą, że nie dzieli, ale łączy historia – jakkolwiek była krwawa i okrutna'.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

- zeszyty - historyczne ∑ Zamek w Kamieńcu Podolskim www.historia.rp.pl a p e z r o t o F / ł a h c i M k a z c l a w Polskim szlakiemna Kresy zeszyty historyczne - polskiM szlakieM na kresy s. 2 Dziś z Polski na Litwę podąża się przez Buciska bądź Ogrodniki: bez paszportów i wiz, przez stale otwarte szlabany, przy których niekiedy opala się polski lub litewski strażnik. Tak przez wieki podróżowano z Korony do Wielkiego Księstwa i Inflant, czyli na obecną Łotwę, również znajdującą we wspólnych granicach europejskich. I oby jak najprędzej można było podobnie dostać się na Białoruś i na Ukrainę, niegdyś współtworzące z nami jedną Rzeczpospolitą. W ciągu tysiąclecia nasi ojcowie podejmowali niejednokrotnie wyprawy orężne na Wschód, ogniem i mieczem dochodząc nie tylko swych rzeczywistych, ale też uzurpowanych praw... Ale pamiętajmy też o wzajemnym przenikaniu się kultur, wzbogacaniu cywilizacyjnego dorobku, dobrym sąsiedztwie. O wspólnej obronie przed wspólnymi wrogami. O Polakach na Kresach i Kresach w Polakach. Każdy felieton z prezentowanego tu zbioru będzie nawiązywał do istotnego wycinka dziejów. Chcę przypominać fakty i pokazać ślady często zapominane oraz celowo zacierane przez całe dziesięciolecia. Wyrazić raczej tęsknotę niż żal, a także świadomość – jak pisał śp. prof. Tadeusz Chrzanowski – „że wytyczone po II wojnie światowej granice nie dzielą, ale łączą, że nie dzieli, ale łączy historia – jakkolwiek była krwawa i okrutna”. MACIEJ ROSALAK Raczej tęsknota niż żal zeszyty historyczne - polskiM szlakieM na kresy s. 3 s5 - Jak Bolek i Jarek bez tłumacza gadali s5 - O dwóch Danielach z Drohiczyna s9 - Wielki założyciel Małopolski Wschodniej s11 - Wspólny początek bez ognia i miecza s13 - Gadzina i dwa wróble z Mickiewicza s15 - Daleko przed łacińskim murem s17 - Mr Hyde i dr Jekyll Radziwiłłowie s19 - Archanioł z Orłem i Pogonią po bokach s22 - Rzeczpospolita bez krwawych godów s24 - Twierdza bez baszt i bastionów s26 - Z Matejką pod Pskowem s28 - Rzeczpospolita – matka czy macocha? s30 - Car Puszka celuje na zachód s32 - O carze Polaku, o przeorze i pijaku s34 - Obraz polskiego pana, jezuity i Żyda s36 - Żeby ich ujrzeć, wystarczy czytać... s38 - Rosjanie – 350 lat później s40 - Hadziacz – krótka ugoda, długie marzenie s42 - Wróg modli się inaczej s44 - Semiramida Północy i polski straceniec s46 - Nóż hajdamacki w pierś nam grozi... Polskim szlakiem na Kresyspis treści zeszyty historyczne - polskiM szlakieM na kresy s. 4 s49 - Kresy przez Moskwę zawłaszczone s51 - Bohater Wilna i Warszawy spod Poznania s53 - Wiosna 1812 roku w Soplicowie s56 - Przelotne marzenia samodzierżcy s58 - Drań Nowosilcow i zapomniany Zan s60 - Ani matka, ani żona, ani kochanka s62 - Białoruska swoistość i swojskość s64 - Od ruskich rugów do pogromów s66 - Słusznie biją Polaka! s68 - Matka i serce syna s70 - Dawno temu w Karpatach s72 - Nie ich już miasto s74 - Cmentarz jak najdziwniejsza szkoła s77 - Najwierniejszy syn Rzeczypospolitej s80 - Po trupie „białej” Polski s82 - Bezdroże przymusowej polonizacji s84 - Mężni w boju, pracowici na roli s86 - Nowa Szkoła Rycerska s88 - Zdziesiątkowana polskość s90 - Dotknięcie czerwonej śmierci s92 - Polski żołnierz na Rusi Czarnej s94 - Prawdy nie da się zakopać w grobie s96 - Depatrianci zwani repatriantami s98 - Kresowi żołnierze, szczególnie wyklęci s100 - Międzyrzecka ballada o Świtezi s102 - Barbarzyństwo na Campo Santo s104 - Pan Maciek gorszy niż Sojudis s106 - Wbrew sowieckim deportacjom s108 - Wszystko piękno w mej duszy... s111 - Mgła na Łyczakowie zeszyty historyczne - polskiM szlakieM na kresy s. 5 Dziki wieprzu! Zaraz cię tu moje psy zagonią do kałuży i utopią! – tak mniej więcej wołał do Bolesława Chrobrego przez Bug ruski kniaź Jarosław Mądry. Dość niemądrze. Polski książę nie tylko zaryczał z wściekłości tak właśnie jak zraniony dzik, nie tylko obiecał, że psy kniazia i jego miasta we krwi unurza, ale co obiecał – spełnił. Rozgromił wojska ruskie nad Bugiem, a potem pomaszerował prosto na Kijów, obrabował miasto, a siostrę księcia Peredsławę wziął gwałtem i hańbą okrył. Tak w skrócie wyglądała pierwsza polska wyprawa na Kijów. W scenie nad Bugiem, którą opisał po 100 latach Gall Anonim, nie dziwi zbytnio fakt, że oto dwaj chrześcijańscy władcy obrzucają się niewybrednymi wyzwiskami i groźbami. Wprawdzie byli chrześcijanami w drugim dopiero pokoleniu, ale rody książęce na Zachodzie i Wschodzie, ochrzczone przed wiekami, nie postępowały lepiej. Cóż tam zresztą obelgi! Wyłupianie oczu, wyganianie, a nawet mordowanie rodzonych braci stały w tamtych ciekawych czasach na porządku dziennym. Zadziwić natomiast może, iż obaj nasi bohaterowie tak dobrze rozumieli się bez tłumaczy, choć każdy lżył drugiego po swojemu. „Ogniem i mieczem” w języku staro-cerkiewno-słowiańskim zapisane w alfabecie łacińskim może czytać Polak. Niemal wszystko można zrozumieć, choć jest to język liturgiczny, w dużej mierze spreparowany. Mowa potoczna Lecha i Rusa, jak Czecha czy Serba, była przed tysiącleciem prawdopodobnie tak podobna jak wspomniane obyczaje Bolka i Jarka. Dodajmy, Jak Bolek i Jarek bez tłumacza gadali zeszyty historyczne - polskiM szlakieM na kresy s. 6 ∑ Państwo polskie w ciągu wieków że w 1018 roku łączył ich jeden Kościół, bo choć obrzędy greckie i łacińskie różniły się, to schizmę ogłoszono dopiero blisko 40 lat później. Nasza opowieść dzieje się 30 lat po chrzcie Rusi i 52 lata po chrzcie Polski, kiedy oba państwa nadal się tworzyły, ich granice nie były ściśle określone, a plemionom słowiańskim daleko było do identyfikacji narodowej. Wtedy to widzimy pierwszą próbę sił między władcami Kijowa i Gniezna o pogranicze u źródeł Bugu, Sanu i Dniestru, gdzie stały owe słynne z pierwszych lekcji historii Grody Czerwieńskie. Później wejdą w skład ziem nazywanych Rusią Czerwoną, Małopolską Wschodnią, Galicją, a wreszcie Zachodnią Ukrainą... Tysiąc lat temu zaczęła się tam toczyć burzliwa historia polsko-ruska i dotoczyła się do dziś. Maciej Rosalak zeszyty historyczne - polskiM szlakieM na kresy s. 7 Polski aktor Olbrychski ma z jedynym ruskim królem w historii wspólne imię – Daniel. Łączy ich także Drohiczyn, gdzie przyszły aktor się wychowywał, a prawosławny kniaź siedem wieków wcześniej przyjmował królewską koronę przyznaną przez rzymskiego papieża. Olbrychskiego przypomina miejscowe kino Daniel, o Rurykowiczu mało kto dziś pamięta. Dobrze, że o przepięknie położonym na nadbużańskiej skarpie mieście – gdzie katolickie świątynie sąsiadują z cerkwią, a „lacki brzeg” spoziera na ruskie bezkresy – nie zapominają turyści. Drohiczyn stanowi zresztą dobrą ilustrację do całej kresowej opowieści. Tu niby biegła granica międzypaństwowa, międzyplemienna i międzywyznaniowa, ale – jak cały pas oddzielający Polskę od Rusi, Jaćwierzy i Litwy – była to granica nader umowna. Trudno ją było w ogóle wytyczyć, a poza tym tyleż dzieliła, ile łączyła sąsiednie nacje. Dowodzą tego nie tylko dzieje państwa Jagiellonów i wielonarodowej Rzeczypospolitej, ale też średniowiecznych księstw ruskich oraz polskich. Związki między nimi widzieliśmy już za pierwszych Piastów i Rurykowiczów, ale w XII i XIII stuleciu, w okresie podziałów dzielnicowych, stały się one niezmiernie bliskie. Jedni i drudzy rywalizowali o supremację nad braćmi i dalszymi krewnymi, posuwali się do porwań i więzienia, a nawet zabójstw rywali z własnej krwi, dążyli do O dwóch Danielach z Drohiczyna zeszyty historyczne - polskiM szlakieM na kresy s. 8 a p e z r o t o F / b u k a J i k s w o ł a t s o ∑ W Drohiczynie ujrzymy trzy zespoły klasztorne oraz cerkiew podziału ojcowizny i udzielnego rządzenia na coraz mniejszych domenach. Na Rusi, jak to na Rusi, z jej ogromnym obszarem, owe zjawiska przybierały jeszcze większe rozmiary niż w Polsce. W czasach panowania Kazimierza Sprawiedliwego Ruś była rozbita aż na 72 dzielnice! Wybuchały też walki polsko- ruskie. Zarazem poszczególni książęta zawierali sojusze „ponad podziałami” nacji dla zwalczania rywali własnego rodu z pomocą sąsiadów. W owym czasie trudno zresztą mówić, iż ci sąsiedzi byli „obcego rodu”, tak licznymi małżeństwami wiązali się Piastowie i Rurykowicze. Pokrewieństwo, niezwykle podobne języki i obyczaje, ogromna tolerancja dla odmiennego wyznania, która będzie się tu utrzymywać aż po wiek XVII – oto wartości, które ucieleśniał m.in. kniaź i król Daniel. Coś z tego jakby zostało w jego imienniku i krajanie, który po siedmiu wiekach tak znakomicie grał kresowe postacie... Maciej Rosalak zeszyty historyczne - polskiM szlakieM na kresy s. 9 Od połowy XIV wieku król polski był też księciem halickim i włodzimierskim. Został nim de iure – na mocy legalnego spadku dynastycznego. Stał się nim także de facto – broniąc tej ziemi przed zakusami ruskich uzurpatorów oraz litewskich najeźdźców. Przedsięwzięcie Kazimierza Wielkiego nie tylko spełniało wszelkie wymogi prawa i obyczaju średniowiecznego, ale też odpowiadało głębszym normom moralnym i cywilizacyjnym. Ostatni Piast nie przybył tu bowiem jako łupieżca i gnębiciel, ale w charakterze opiekuna tak troskliwego jak w stosunku do innych swych domen. Ruś Czerwona z Haliczem i Lwowem, Bełzem i Włodzimierzem Wołyńskim nie straciła na tym układzie. Kazimierz przyniósł przede wszystkim skodyfikowane prawo, nieznane dalej na wschód. Urodzajne ziemie zyskały w przyszłości pewniejszą ochronę przed kilkuwiekową zmorą naszej części Europy – Tatarami. Wieloetniczna ludność mogła swobodnie kultywować swoje wierzenia i zwyczaje. Rozwijały się miasta, a zwłaszcza Lwów, nad którym górowały nie tyko katolickie, ale i prawosławne, ormiańskie oraz żydowskie świątynie. W ciągu sześciu wieków owe księstwa, w których kwitła i zachodnia, i wschodnia kultura, stały się prawdziwą Małopolską Wschodnią, nie przestając być Rusią... Upominać się o nie byłoby jednak dziś tak samo bez sensu, jak oddawać komukolwiek dawne księstwa śląskie, które te same sześć stuleci Wielki założyciel Małopolski Wschodniej zeszyty historyczne - polskiM szlakieM na kresy s. 10 a p e z r o t o F / F o t z s y z r k J a k o ł ∑ Ruiny średniowiecznego zamku w Odrzykoniu na pograniczu polsko-ruskim znajdowały się z kolei poza naszym terytorium. Jeszcze przed II wojną światową, a nawet tuż po niej, świadomość polskiej przynależności Małopolski Wschodniej była wśród Polaków powszechna. Z tamtych pokoleń niewiele osób dziś żyje. Następne generacje przychodziły na inny już świat i kazano im zapomnieć o całych wiekach ojczystej historii. Wyraźnie trzeba przypomnieć natomiast (bo za PRL uczono czegoś innego), że jakiekolwiek wielkorosyjskie – zwłaszcza w wydaniu sowieckim – roszczenia wobec Rusi Czerwonej były i są całkowicie bezzasadne. Ta ziemia aż do zdradzieckiego najazdu Armii Czerwonej na Rzeczpospolitą Polską we wrześniu 1939 roku nigdy, ale to nigdy, nie znajdowała się pod panowaniem Moskwy. Natomiast w ciągu ponadtysiącletniej historii większość czasu była częścią państwa polskiego lub częścią jego obszaru znajdującego się pod zaborem austriackim, zwąc się – od Halicza i Włodzimierza właśnie – Galicją i Lodomerią. Maciej Rosalak zeszyty historyczne - polskiM szlakieM na kresy s. 11 Niewiele wydarzeń w historii zasługuje na określenie „zwrot dziejowy”, choć często się nim szafuje. Ale unia w Krewie tej nazwie w pełni odpowiada. Jakby ktoś zakręcił kołem sterowym o 90 stopni pod wiatr o sile huraganu. Nic już potem nie było takie jak przedtem, a historia Europy środkowej i wschodniej zaczęła odtąd galopować w nowym kierunku. Nie dowiemy się nigdy, co by było z Polską, Litwą i Rusią – ale i z Moskwą oraz wybrzeżami bałtyckimi i czarnomorskimi, a także (owszem!) z naszym Śląskiem i Pomorzem – gdyby owej unii nie zawarto. Wszelako ją zawarto i: – ostatni duży kraj w Europie przyjął chrześcijaństwo; Polska stała się misjonarzem łacińskim; – zakon krzyżacki stracił rację bytu, a rychło orężem złamano jego potęgę; – unia personalna łączyła państwa, które po wygaśnięciu dynastii Jagiellonów stworzyły unikatową Rzeczpospolitą Dwojga Narodów; – Polska zaczęła krzewić prawo i kulturę zachodnią na ogromnych obszarach prawosławnej Rusi; – granice, zasięg zasiedlenia, gospodarki, języka i tradycji polskiej przesunął się z zachodu daleko na wschód. Istnieje nurt, którego przedstawiciele upatrują w owym przesunięciu przyczyny wynaturzenia naszego ustroju i świadomości, a także wielowiekowej utraty ujścia Wisły i Śląska, ogromnych nieszczęść oraz upadku państwa. Ów nurt nie pojawiał się tylko w promoskiewskiej propagandzie, ale też w myśli narodowej oraz w historiozofii, na przykład u Pawła Jasienicy. Wspólny początek bez ognia i miecza
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Zeszyt historyczny - Polskim szlakiem na kresy
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: