Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00041 008366 20650310 na godz. na dobę w sumie
Zielony Kapturek - ebook/pdf
Zielony Kapturek - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 24
Wydawca: Espadon Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 9788360786413 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dla dzieci i młodzieży >> dla dzieci
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

W małym domku pod lasem mieszkała z mamą mała dziewczynka, którą wszyscy nazywali Zielonym Kapturkiem. Pewnego razu mama Zielonego Kapturka poprosiła ją, aby odwiedziła swojego dziadka, który mieszkał po drugiej stronie lasu, a od wczoraj był poza zasięgiem operatora sieci komórkowej…

Zielony Kapturek to pierwsza książeczka z serii BAŚNIE ODWRÓCONE, w której autor prezentuje współczesne podejście do klasycznych utworów tego gatunku literackiego. Bajka ta, inspirowana oczywiście Czerwonym Kapturkiem Charles’a Perraulta z XVII wieku, prezentuje nowe, z gruntu ekologiczne podejście do świata przyrody, małych dziewczynek i… myśliwych.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

BAŚNIE ODWRÓCONE TADEUSZ WOŹNIAK ZIELONY KAPTUREK . W  małym domku pod lasem mieszkała dziew- czynka ze swoją mamą. Był wczesny poranek i wła- śnie zdejmowała pranie ze sznurka rozciągniętego między drzewami. Suszyła się na nim również sprana zielona blu- za z kapturem, którą mała nosiła prawie co dzień, więc oko- liczni mieszkańcy nazwali ją Zielonym Kapturkiem. – Kapturku, jesteś tam? – z głębi domku dobiegł głos ma- my. Po chwili właścicielka głosu pojawiła się na ganku. – Martwię się o dziadka. Od wczoraj telefon zgłasza, że abo- nent jest poza zasięgiem. Zaczynam się niepokoić. Zawsze wieczorem dzwonił. Dziadek Zielonego Kapturka mieszkał po drugiej stronie lasu i dziewczynka często odwiedzała go razem z mamą. – Może tylko padła mu bateria? Zaraz po śniadaniu pój- dę go odwiedzić – obiecała. – Doskonale – odparła mama. – Weź baterię i, na wszel- ki wypadek, ładowarkę z kilkoma końcówkami. Przygotuję też placek z jabłkami. To jego ulubiony deser. Tylko bądź ostrożna i obiecaj, że ani na moment nie zejdziesz z leśnej drogi. Pamiętaj, że ostatnio kręci się tu wielu myśliwych. Nie rozmawiaj z żadnym z nich. To nie są dobrzy ludzie. Ciągle polują na zwierzęta! Zielony Kapturek solennie obiecał, że będzie przestrze- gał zaleceń mamy, ale gdy tylko wszedł do lasu, założył słu- chawki, włączył aplikację znanego portalu internetowego, wrzucił telefon do koszyka z plackiem, naciągnął zielony kaptur na głowę i zapomniał o obietnicy! Dziewczynka odwiedzała dziadka wiele razy, ale jeszcze nigdy nie szła przez puszczę sama. Im głębiej wchodziła między drzewa, tym mroczniej robiło się dookoła. Pokryte mchem wiekowe dęby i  buki zdawały się szeptać między sobą złowieszczo. Zrobiło się parno. Nawet wszędobylskie ptaki zamilkły. Złociste promienie słońca z trudem przebi- jały się przez splątaną gęstwinę i nawet najbystrzejsze oko nie zdołałoby dostrzec w  okolicy najmniejszego ruchu. Z nieba dobiegał jedynie klangor żurawi ciągnących na pół- noc. Zielony Kapturek poczuł, że ogarnia go niepokój. Na do- miar złego nawigacja w smartfonie od kilku chwil bez prze- rwy powtarzała: „Trasa zaktualizowana! Zawróć! Zawróć!”. . Dziewczynka wprawdzie wiedziała, że  to  tylko aplikacja szwankuje, ale nie poprawiło to jej nastroju. „Gdzie ja je- stem? Co to za miejsce? Chyba nigdy tu nie byłam. Wcale mi się tu nie podoba”. Przyspieszyła kroku, oglądając się niespokojnie za siebie. Przez moment wydawało się jej, że wśród zarośli mignęła jakaś postać. Miała na sobie kom- binezon w zielono-żółte łaty i zielone gumofilce. Myśliwy! Zdenerwowany Zielony Kapturek przyspieszył. Po  chwili zorientował się, że biegnie już ile sił w nogach! „Nie wolno ulegać panice! Może to  nie myśliwy!” – przemknęło mu przez głowę. Zatrzymał się i rozejrzał dookoła – był w sa- mym środku puszczy. To  tu  ostatnio grasował osławiony zły myśliwy. Wszyscy na Warmii i Mazurach znali go jako Złego Elfa, ponieważ miał wielkie uszy z pędzelkami siwych włosów, wyłupiaste oczy i ogromne końskie zębiska. Chodziły słu- chy, że po wielu latach polowań jego układ pokarmowy tra- wił jedynie mięso! Mieszkańcy okolicznych wiosek bali się wychodzić po zmroku z domów i z trwogą rozglądając się wokół, szeptali o okropnych zwyczajach myśliwego. Wszyst- kie zwierzęta z lasu unikały go jak ognia, a sarny opowia- dały sobie, że uwielbia polować na wszystko, co się rusza. Pewien gronostaj zaklinał się, że  widział na  własne oczy, jak Zły Elf wspinał się po drzewie, żeby w okresie lęgowym wybierać pisklaki z gniazd! Podobno lewe oko zaszło mu bielmem, bo używał tylko prawego do patrzenia przez ce- lownik optyczny swojego sztucera. Nagle za plecami dziewczynka usłyszała chrząknięcie. – Witaj, Zielony Kapturku! Co sprowadza cię do naszej prastarej puszczy? Zaskoczona, odwróciła się błyskawicznie i  odetchnęła z  ulgą. To  wilk! Wreszcie jakaś przyjazna istota w  tym okropnym miejscu!
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Zielony Kapturek
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: