Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00391 020932 17031462 na godz. na dobę w sumie
Złoto zwycięzców - ebook/pdf
Złoto zwycięzców - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 27
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-272-3258-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe >> opowiadania
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

O biegaczu, który zwyciężył; o dojrzewaniu do wielkości, dobieganiu do celu. Meta jednak nie zawsze okazuje się wymarzonym miejscem, a zwycięstwo za wszelką cenę bywa porażką.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Biegł niczym w transie, kontroluj(cid:261)c oddech i nie czuj(cid:261)c zm(cid:266)czenia. Przebiegł ju(cid:298) ponad trzydzie(cid:286)ci kilometrów, a mi(cid:266)(cid:286)nie nóg niosły go posłusznie w idealnym, ćwiczonym przez lata rytmie. Muzyka sportowców: równo i dziarsko uderzaj(cid:261)ce o bie(cid:298)ni(cid:266) buty, gor(cid:261)cy doping zgromadzonej licznie na trybunach publiczno(cid:286)ci, pobudzaj(cid:261)cy, wsi(cid:261)kaj(cid:261)cy w koszulk(cid:266) zapach własnego potu. Kolorowe reklamy pot(cid:266)(cid:298)nych sponsorów migały przed oczami, obiecuj(cid:261)c sowit(cid:261) zapłat(cid:266) za trud. Koniec z zasypianiem z marzeniami i budzeniem si(cid:266) w szarej, pełnej wyrzecze(cid:276) i samodyscypliny rzeczywisto(cid:286)ci. Jutro rano wsi(cid:261)dzie w samolot i powróci, sk(cid:261)d przyleciał, bogatszy o pół miliona dolarów, złoty medal i mistrzostwo (cid:286)wiata. A pierwsze, co zrobi, to pójdzie do mijanej w czasie treningów cukierni i naje si(cid:266) ciastek z kremem. Koniec z patrzeniem na wag(cid:266), liczeniem kalorii, mierzeniem ci(cid:286)nienia i czasu. Koniec z m(cid:266)czeniem si(cid:266), urywanym oddechem, bólami nóg, skurczem mi(cid:266)(cid:286)ni, litrami potu, dr(cid:298)eniem na my(cid:286)l o kontuzji, wizytami lekarskimi, masa(cid:298)ami, zabiegami, suplementami diety, witaminami i napojami regeneruj(cid:261)cymi. Koniec z wytycznymi, realizowaniem rygorystycznego planu i windowaniem organizmu na kolejne, coraz wy(cid:298)sze poziomy wytrzymało(cid:286)ci. Koniec z odmawianiem sobie piwa, schabowego i tych wszystkich drobnych, niewinnych przyjemno(cid:286)ci, jakie zwykle robi(cid:261) nie startuj(cid:261)cy na długich dystansach ludzie. Dzi(cid:266)ki ci(cid:266)(cid:298)kiej, uporczywej pracy udoskonalił ciało i uczynił je wydolnym, tak (cid:298)e jego dotleniane przez pojemne, przypominaj(cid:261)ce miechy płuca nogi nie czuły zm(cid:266)czenia, ale jednocze(cid:286)nie zdawał sobie spraw(cid:266), (cid:298)e doszedł do pewnego punktu granicznego, stanu krytycznego, po przekroczeniu których igrałby ju(cid:298) tylko ze (cid:286)mierci(cid:261). Zrobił, co do niego nale(cid:298)ało. Wi(cid:266)cej nie mógł i nie chciał. Wreszcie porz(cid:261)dnie odpocznie, a rodzinna miejscowo(cid:286)ć powita go hasłem: „witamy w (cid:298)yciu”. Kto wie, mo(cid:298)e otrzyma honorowe obywatelstwo miasta, a sam prezydent kraju u(cid:286)ci(cid:286)nie jego r(cid:266)k(cid:266); mo(cid:298)e nazw(cid:261) jego nazwiskiem ulic(cid:266), wystawi(cid:261) mu pomnik i zapisz(cid:261) w encyklopediach pod hasłem „tytani sportu”? To mo(cid:298)liwe, przez ostatnie lata przygotowywał si(cid:266) przecie(cid:298) do tej roli, do roli własnej wielko(cid:286)ci, do pi(cid:266)ciu minut chwały, do stania na szczycie kryształowej góry. Był przecie(cid:298) w (cid:298)yciowej formie i czuł, (cid:298)e to jego wielki dzie(cid:276). Dzie(cid:276) spełnienia marze(cid:276), pogromu rywali i ostatecznego zwyci(cid:266)stwa. 4 -Prosz(cid:266) pa(cid:276)stwa, otrzymałem wła(cid:286)nie informacj(cid:266) o mo(cid:298)liwo(cid:286)ci pobicia rekordu (cid:286)wiata na dystansie czterdziestu dwóch kilometrów stu dziewi(cid:266)ćdziesi(cid:266)ciu pi(cid:266)ciu metrów. Rzecz bezprecedensowa i niebywała w historii maratonu, poniewa(cid:298) mo(cid:298)e tego dokonać europejczyk- podniecony spiker wykrzykiwał w mikrofon sensacyjn(cid:261) informacj(cid:266). Mijał wła(cid:286)nie faworyta zawodów, zm(cid:266)czonego, ciemnoskórego Kenijczyka, który tym razem widocznie przecenił własne mo(cid:298)liwo(cid:286)ci i niewła(cid:286)ciwie rozło(cid:298)ył siły. Widział jego wykrzywion(cid:261) zm(cid:266)czeniem twarz, w bezsilnym grymasie zaci(cid:286)ni(cid:266)te usta. „Umarł król, niech (cid:298)yje król”-pomy(cid:286)lał wyprzedzaj(cid:261)c Afryka(cid:276)czyka i co(cid:286) go tkn(cid:266)ło, co(cid:286) nieokre(cid:286)lonego i niepokoj(cid:261)cego jednocze(cid:286)nie. * (cid:297)eby wej(cid:286)ć na stadion i obejrzeć mecz, Rostov Dugenbrook nie musiał płacić za bilet z tej prostej przyczyny, (cid:298)e tam pracował. Stanowił tak zwane zaplecze techniczne; do jego obowi(cid:261)zków nale(cid:298)ało dogl(cid:261)danie murawy, koszenie trawy, zbieranie (cid:286)mieci po zajadaj(cid:261)cych si(cid:266) kiełbaskami i popcornem, cz(cid:266)sto te(cid:298) pal(cid:261)cych i popijaj(cid:261)cych col(cid:266) kibicach oraz wykonywanie polece(cid:276) licznych przeło(cid:298)onych. Praca nie stanowiła wyzwania ponad siły, ba, dawała si(cid:266) nawet lubić, lecz nazywanie jej, jak stało w umowie,„pracami gospodarczymi” stanowiło pewien eufemizm i nie miało wiele wspólnego z rzeczywisto(cid:286)ci(cid:261). W okre(cid:286)leniu „praca gospodarcza” kryje si(cid:266) bowiem nadzieja, wyczuwa si(cid:266) w nim pole umo(cid:298)liwiaj(cid:261)ce wykazanie zdolno(cid:286)ci manualnych, gospodarskie zamiłowanie o dbanie o powierzone mienie; tymczasem był zwyczajnym (cid:286)mieciarzem, zbieraj(cid:261)cym puszki i odpadki, ugniataj(cid:261)cym nogami wiecznie przepełniony pojemnik na opakowania robolem fizycznym. Oczywi(cid:286)cie, potrafił si(cid:266) cieszyć z trudem zdobytym etatem, tak jak uradowałaby go ka(cid:298)da inna posada w jego nieciekawej sytuacji materialnej i odczuwał nawet pewn(cid:261) wdzi(cid:266)czno(cid:286)ć losowi za mo(cid:298)liwo(cid:286)ć zdobycia kawałka chleba; wkurzało go jednak wiele spraw, z którymi nie mógł lub te(cid:298) nie potrafił si(cid:266) pogodzić. Do tych spraw nale(cid:298)ał mi(cid:266)dzy innymi wieczny chaos kompetencyjny całej masy kierowników, ich zast(cid:266)pców, zast(cid:266)pców zast(cid:266)pców i działaczy sportowych klubu, w którym pracował. Dochodziło do paradoksalnych sytuacji: otrzymywał jednocze(cid:286)nie wzajemnie wykluczaj(cid:261)ce si(cid:266) polecenia od kilku osób. I tak na przykład prezes (cid:298)yczył sobie jak najszybszego nawiercenia stadionowych krzesełek w celu dodatkowego odprowadzenia wody deszczowej, za(cid:286) kierownik Referatu Kultury Fizycznej i Sportu (cid:298)(cid:261)dał natychmiastowego uprz(cid:261)tni(cid:266)cia rozsypanego przez kibiców 5 konfetti. W kraju urz(cid:266)dniczej wszechwładzy i radosnej ignorancji najprostsze rozwi(cid:261)zanie polegaj(cid:261)ce na dogadaniu si(cid:266) kierownika miejskiego referatu z prezesem sportowego klubu, aby podległa temu ostatniemu grupa fanów miejscowej dru(cid:298)yny uprz(cid:261)tn(cid:266)ła po sobie poci(cid:266)te na drobne kawałki gazety, okazywało si(cid:266) wyzwaniem przekraczaj(cid:261)cym mo(cid:298)liwo(cid:286)ci percepcyjne obu. Inna sprawa, (cid:298)e (cid:298)yciow(cid:261) ambicj(cid:261) ka(cid:298)dego szanuj(cid:261)cego si(cid:266) działacza stanowi bezustanne udowadnianie innemu, kto tu rz(cid:261)dzi. Jak na niewielk(cid:261) miejscowo(cid:286)ć, lokalna dru(cid:298)yna futbolowa osi(cid:261)gała doskonałe rezultaty i notowała znacz(cid:261)ce sukcesy. Awans do drugiej ligi dru(cid:298)yny z czterdziestotysi(cid:266)cznego miasteczka stanowił nie lada wyczyn; poczucie dumy i własnej warto(cid:286)ci u prowadz(cid:261)cych j(cid:261) szkoleniowców wzrosło do tego stopnia, (cid:298)e wraz z nowym sezonem zapewniali o „walce o najwy(cid:298)sze cele”. Mieli na my(cid:286)li doł(cid:261)czenie do ekstraklasy, a dzisiejsze spotkanie miało być dowodem, (cid:298)e słowa trenerów nie s(cid:261) jedynie pobo(cid:298)nym (cid:298)yczeniem, a ewentualno(cid:286)ci(cid:261) o wysokim prawdopodobie(cid:276)stwie zaistnienia w rzeczywisto(cid:286)ci. Do ogl(cid:261)dania meczy Rostowa zmuszały obowi(cid:261)zki zawodowe i pomoc w przygotowaniu murawy, choć jego pogl(cid:261)dy odno(cid:286)nie narodowego futbolu streszczały si(cid:266) w popularnym niegdy(cid:286) dowcipie z ostatnich mistrzostw (cid:286)wiata: „czym si(cid:266) ró(cid:298)ni narodowa reprezentacja od j(cid:261)der? Niczym. Te(cid:298) bierze udział, a nie wchodzi”. Nie to, (cid:298)eby nie lubił piłki no(cid:298)nej, po prostu nie lubił jej w wykonaniu Polaków. Niby po boisku biega dwudziestu dwóch facetów, a gra jedenastu. Słu(cid:298)ba ochrony wpuszczała pierwszych kibiców. Przychodzili z całymi rodzinami, jak to ma miejsce w niewielkich, spokojnych, sennych, religijnych miasteczkach z mieszka(cid:276)cami (cid:298)ywi(cid:261)cymi gł(cid:266)bokie przekonanie, (cid:298)e nic złego nie mo(cid:298)e ich spotkać. Z zakupionymi na stoisku szalikami, chor(cid:261)giewkami, znaczkami miejscowego klubu siadywali na trybunach, przegl(cid:261)dali ulotki z programem meczu i czekali na pierwszy gwizdek s(cid:266)dziego. Nie byli nałogowcami sportu, dla nich wykupienie biletu, przyj(cid:286)cie i zagrzewanie swojej dru(cid:298)yny do walki stanowiło tak(cid:261) sam(cid:261) patriotyczn(cid:261) oczywisto(cid:286)ć, jak uczestnictwo w wyborach czy płacenie podatków. Szczylowaci, krewcy, gardłowi fanatycy miejscowej jedenastki, „kibole” zajmowali specjalny sektor trybuny; popierani przez prezesa klubu, traktowani w specjalny, uprzywilejowany sposób pozwalali sobie na du(cid:298)o wi(cid:266)cej, choć ich zachowanie nie odbiegało od ogólnie obowi(cid:261)zuj(cid:261)cych na polskich stadionach standardów. 6 Arbiter rozpocz(cid:261)ł spotkanie. Zawodnicy dwoj(cid:261) si(cid:266) i troj(cid:261), by wypa(cid:286)ć jak najlepiej przed rodzim(cid:261) publiczno(cid:286)ci(cid:261). Graj(cid:261) nie(cid:296)le, trenerzy pokrzykuj(cid:261), kibice reaguj(cid:261) (cid:298)ywiołowo, działacze łapi(cid:261) si(cid:266) w teatralnych gestach za głowy. „Co ty robisz?”-wrzeszczy który(cid:286) z trybun komentuj(cid:261)c strat(cid:266) zawodnika. „Bierz go, jest twój!”-zach(cid:266)ca inny do odebrania piłki rywalowi. Ruch, (cid:286)miech, gwizdy, oklaski, obraz i d(cid:296)wi(cid:266)k. Widowisko pełne dramaturgii, wzlotów, upadków, małych zwyci(cid:266)stw i pora(cid:298)ek, a (cid:286)wiadomo(cid:286)ć, (cid:298)e nic tu nie jest re(cid:298)yserowane, dodaje spektaklowi pieprzu. Najwi(cid:266)ksze szcz(cid:266)(cid:286)cie zawodnika: wierny, nie trac(cid:261)cy wiary kibic, jakim(cid:286) cudem pewny zwyci(cid:266)stwa na pi(cid:266)ć minut przed ko(cid:276)cowym gwizdkiem beznadziejnego spotkania; dla takiego nie istnieje poj(cid:266)cie przegranej. Dru(cid:298)yna mo(cid:298)e ulec, potkn(cid:261)ć si(cid:266), mieć słabszy dzie(cid:276), ale taki go(cid:286)ć nigdy nie powie o swojej dru(cid:298)ynie: polegli. Gestykuluj(cid:261)cy otyły łysawy pan, na co dzie(cid:276) brygadzista wodoci(cid:261)gów miejskich, stateczny m(cid:261)(cid:298) i ojciec trójki dzieci; gwi(cid:298)d(cid:298)(cid:261)ca na dwóch palcach czterdziestoletnia kobieta, piel(cid:266)gniarka, oddana matka i (cid:298)ona-nie powiedz(cid:261), bo nie mog(cid:261): przegrali. Dopóki (cid:298)yje kibic, (cid:298)yje te(cid:298) dru(cid:298)yna. Gol. W gromkim „jeeeest!” eksploduje rado(cid:286)ć, publiczno(cid:286)ć zrywa si(cid:266) z miejsc, wznosi ku górze r(cid:266)ce, jakby w zbiorowej modlitwie dzi(cid:266)kuj(cid:261)c Najwy(cid:298)szemu za wspaniały, sportowy prezent. „Kibole” sypi(cid:261) konfetti, odwrócony do nich plecami dobosz bojowego ducha wali z całej siły w b(cid:266)ben. Przed kilkoma minutami, gdy s(cid:266)dzia odgwizdywał faul na rywalu, szydzili cynicznie: „koniec kariery, o kurwa koniec kariery”, a teraz skandowali: „Borowski, Borowski, królem Polski”. Strzelec bramki podbiega do kolegów, ci rzucaj(cid:261) si(cid:266) na niego, powalaj(cid:261) ci(cid:266)(cid:298)arem stłoczonych ciał. Ciesz(cid:261) si(cid:266), ob(cid:286)ciskuj(cid:261), dzi(cid:266)kuj(cid:261). –O to chodzi, tak gramy!-wrzeszczy zadowolony i podniecony trener. Prezes szepcze co(cid:286) na ucho jednemu z pracowników; je(cid:286)li jego zawodnicy wygraj(cid:261) mecz, przyboczna gwardia działaczy i innych lizusów na(cid:298)re si(cid:266) dzi(cid:286) i napije jak (cid:286)winie. Jak gol jest, prezes ma gest. Na połowie rywala konsternacja, kr(cid:266)cenie głowami, chwilowa rozpacz; jedni siadaj(cid:261) na murawie, inni spogl(cid:261)daj(cid:261) z dezaprobat(cid:261) w kierunku bramkarza. Pełna paleta dozna(cid:276) i emocji. Rostov Dugenbrook ogl(cid:261)dał przedstawienie oczami przyzwyczajonego do pomiatania (cid:286)mieciarza. Atmosfera radosnej, (cid:286)wi(cid:261)tecznej fiesty udzieliła si(cid:266) i jemu; setki bij(cid:261)cych brawo r(cid:261)k uznało, (cid:298)e zawodnicy zasłu(cid:298)yli na szacunek. Strzelec bramki, bo(cid:298)yszcze tłumu podbiegł do linii bocznej boiska, dzi(cid:266)kuj(cid:261)c widzom za postaw(cid:266) i doping. Trybuny oszalały, publiczno(cid:286)ć wstała z miejsc oklaskuj(cid:261)c bohatera. 7 „Zostać kim(cid:286), doł(cid:261)czyć do lepszej cz(cid:266)(cid:286)ci (cid:286)wiata, pozostawiaj(cid:261)c po sobie choćby niewielki (cid:286)lad. Si(cid:266)gn(cid:261)ć po złote runo w mo(cid:298)liwie najładniejszym stylu-oto prawdziwe wyzwanie i cel warty realizacji. Ambicja, honor, duma, walka. Tylko to si(cid:266) liczy”-pomy(cid:286)lał (cid:286)mieciarz. Ale w jego meczu, prywatnym meczu (cid:298)ycia, nikt nie kibicował, nie zach(cid:266)cał do walki, nie kupował biletów, a trybuny (cid:286)wieciły pustk(cid:261). „Nale(cid:298)y to zmienić”-obiecał sobie. * W odległych czasach szkoły podstawowej nauczyciel wychowania fizycznego o przezwisku „Mamrot” nie mógł nadziwić si(cid:266) wytrzymało(cid:286)ci i (cid:298)elaznym płucom ucznia, choć pocz(cid:261)tki do najłatwiejszych nie nale(cid:298)ały. Fizyczn(cid:261) sprawno(cid:286)ć Rostova, beznadziejnego na krótkich dystansach, tylko troch(cid:266) lepszego na (cid:286)rednich, oceniono w siódmej klasie jako zaledwie dostateczn(cid:261). Jego ojciec, chłopisko wielkie jak d(cid:261)b, spogl(cid:261)daj(cid:261)c na (cid:286)wiadectwo za(cid:286)miał si(cid:266) tylko i wzruszył ramionami.-Nie martw si(cid:266) synu, oni po prostu jeszcze nie odkryli, ile jeste(cid:286) wart. Rodzina Rostowa posiadała niewielkie gospodarstwo, oddalone o jakie(cid:286) dziesi(cid:266)ć kilometrów od miejsca zamieszkania. Lubił pomagać rodzicom przy pracach w polu; czasami jednak kto(cid:286) zapomniał zostawić dla niego roweru i chc(cid:261)c nie chc(cid:261)c, przemierzał dziel(cid:261)cy go od nich dystans spokojnym, równym biegiem swych niedu(cid:298)ych nóg. Z czasem polubił te wycieczki i odkrył, (cid:298)e kluczem do nie m(cid:266)cz(cid:261)cego biegania jest kontrolowany, zgrany z mi(cid:266)(cid:286)niami nóg, oddech. Na jednym wdechu pokonywał dwie płytki chodnika; tempo, które sobie narzucił nie wyczerpywało sił i pozwalało na przemierzanie du(cid:298)ych dystansów w do(cid:286)ć krótkim czasie. Którego(cid:286) dnia nauczyciel w-fu, ten sam, który wystawił Dugenbrookowi trój(cid:266), znalazł si(cid:266) w sytuacji bez wyj(cid:286)cia. Dwóch przez sze(cid:286)ć miesi(cid:266)cy przygotowuj(cid:261)cych si(cid:266) do udziału w jedenastokilometrowym maratonie uczniów w ostatniej chwili zrezygnowało z uczestnictwa w zawodach. Ich rodzice doszli do wniosku, (cid:298)e dystans o długo(cid:286)ci prawie jedenastu kilometrów to chyba troch(cid:266) za du(cid:298)o, jak na mo(cid:298)liwo(cid:286)ci i rozwijaj(cid:261)ce si(cid:266) dopiero mi(cid:266)(cid:286)nie czternastolatka. W(cid:286)ciekły „Mamrot” znalazł si(cid:266) mi(cid:266)dzy młotem a kowadłem; nie wyobra(cid:298)ał sobie, aby na tak wa(cid:298)nej imprezie zabrakło zawodników reprezentuj(cid:261)cych szkoł(cid:266), w której pracował. Rostov zgłosił si(cid:266) do „Mamrota” o(cid:286)wiadczaj(cid:261)c, (cid:298)e ch(cid:266)tnie we(cid:296)mie udział w zawodach. -(cid:297)artujesz sobie-odparł „Mamrot”, ale w ko(cid:276)cu zgodził si(cid:266). Nie chodziło o to, by wygrać, lecz by chocia(cid:298) w jaki(cid:286) symboliczny sposób wzi(cid:261)ć udział w zawodach.- 8 Je(cid:286)li jakim(cid:286) cudem dasz rad(cid:266) dobiec do mety, masz u mnie pi(cid:261)tk(cid:266)-o(cid:286)wiadczył smutno zrezygnowany „Mamrot”. -Umowa stoi. Tu(cid:298) po starcie wyprzedzili go niemal wszyscy zawodnicy i zawodniczki, ale nie przej(cid:261)ł si(cid:266) tym faktem i nie dał ponie(cid:286)ć atmosferze pogoni za królikiem. Biegł swoim spokojnym, chodnikowym, wydawałoby si(cid:266) (cid:286)limaczym tempem, sprawiaj(cid:261)c wra(cid:298)enie, jakby wybrał si(cid:266) na niedzieln(cid:261) przechadzk(cid:266), nie na rywalizacj(cid:266) o pi(cid:266)kny puchar burmistrza miasta. Oddychał równo, rozgl(cid:261)daj(cid:261)c si(cid:266) ciekawie dookoła: jeden wdech, dwie płyty chodnika, wydech-kolejne dwie. Przed jego oczami roztaczał si(cid:266) pi(cid:266)kny i nie rokuj(cid:261)cy nadziei widok: ziele(cid:276) drzew, u(cid:286)miechni(cid:266)te oblicza zgromadzonych gapiów, podniecone głosy zagrzewaj(cid:261)cych do walki uczniów z okolicznych szkół, odbita w sło(cid:276)cu prostok(cid:261)tna szaro(cid:286)ć miejskich bloków oraz oznaczone numerami startowymi plecy biegn(cid:261)cych przed nim zawodników. -Go(cid:276) ich, tu trzeba biegać, nie powłóczyć nogami!-krzyczał zza drzew zrozpaczony „Mamrot”. Jutro o tej porze dyrekcja utnie mu głow(cid:266), przestrzegaj(cid:261)c innych młodych i niedo(cid:286)wiadczonych nauczycieli przed lekkomy(cid:286)lnymi decyzjami. U(cid:286)miechn(cid:261)ł si(cid:266) do niego i do wskazuj(cid:261)cych na niego palcem, teraz ju(cid:298) jawnie na(cid:286)miewaj(cid:261)cych si(cid:266) przechodniów. Rostov Rugenbook biegł ostatni; za nim pod(cid:261)(cid:298)ał ju(cid:298) tylko policyjny, czuwaj(cid:261)cy nad bezpiecze(cid:276)stwem biegaczy radiowóz. Po przebyciu dwóch kilometrów, (cid:286)wie(cid:298)y jak malowanie i rze(cid:286)ki jak wiosenny wiatr zacz(cid:261)ł wyprzedzać pierwszych przeciwników; po przebyciu kolejnych dwóch znajdował si(cid:266) ju(cid:298) w dyktuj(cid:261)cej tempo czołówce biegaczy. „Mamrot” przecierał ze zdumienia oczy; Rostov wcale si(cid:266) nie wlókł, biegł szybciej ni(cid:298) inni, choć wci(cid:261)(cid:298) tym samym rytmem. Co dziwniejsze jednak, wyprzedzał nie tylko rówie(cid:286)ników, ale te(cid:298) znacznie starszych, bardziej do(cid:286)wiadczonych i rozwini(cid:266)tych fizycznie chłopaków ze szkół (cid:286)rednich. -Dooobrze, (cid:286)wietnie, trzymaj tak! I w (cid:298)adnym wypadku nie zwalniaj!-huczał ledwie nad(cid:261)(cid:298)aj(cid:261)cy za nim „Mamrot”. Nie zamierzał zwalniać, przeciwnie. Z jednej strony nie czuł si(cid:266) zm(cid:266)czony, raczej znudzony i zaskoczony powolno(cid:286)ci(cid:261) imprezy, z drugiej miał przed sob(cid:261) stawk(cid:266) dziewi(cid:266)ciu zawodników, z których trzech pierwszych wygl(cid:261)dało na prawdziwych twardzieli. (cid:297)eby stan(cid:261)ć na podium, musiał postarać si(cid:266) bardziej. 9 Na dziewi(cid:261)tym kilometrze przyspieszył, rozpoczynaj(cid:261)c szokuj(cid:261)cy, dwukilometrowy finisz; na pi(cid:266)ćset metrów przed met(cid:261) biegł ju(cid:298) sam, w mokrej co prawda koszulce, ale wci(cid:261)(cid:298) u(cid:286)miechni(cid:266)ty i mocny. Nazajutrz gazety doniosły: „Nieznany wcze(cid:286)niej czternastoletni Rostov Dugenbrook, wychowanek Szkoły Podstawowej im. B. Prusa zaskoczył starych wyjadaczy biegów ulicznych niebywał(cid:261) wytrzymało(cid:286)ci(cid:261), hartem ducha i umiej(cid:266)tno(cid:286)ciami. We wczorajszym biegu o puchar burmistrza miasta nie miał sobie równych nie tylko w swojej kategorii wiekowej. Popis m(cid:261)drej taktyki i dwukilometrowego finiszu młodego zawodnika nie pozostawia w(cid:261)tpliwo(cid:286)ci, (cid:298)e oto jeste(cid:286)my (cid:286)wiadkami narodzin długodystansowego talentu najczystszej próby, o czym gor(cid:261)co zapewnił nas trener Rostowa Dugenbrooka, Zygmunt Mamroczy(cid:276)ski”. Po odebraniu pi(cid:266)knego, l(cid:286)ni(cid:261)cego pucharu z r(cid:261)k samego burmistrza miasta, wzruszony „Mamrot” wzi(cid:261)ł ucznia na stron(cid:266) i o(cid:286)wiadczył: -Ty Rostov, jeste(cid:286) dziwny dzieciak. Sze(cid:286)ćdziesi(cid:261)t metrów to dla ciebie za mało, by(cid:286) si(cid:266) rozp(cid:266)dził, a kilometr, by(cid:286) si(cid:266) rozgrzał. Masz u mnie do(cid:298)ywotni(cid:261) pi(cid:261)tk(cid:266) i chciałbym, by(cid:286) zapisał si(cid:266) na kółko sportowe. Pokr(cid:266)cił głow(cid:261). -Trzeba pomagać rodzicom w gospodarstwie. Ale gdyby jechał pan na imprez(cid:266) dłu(cid:298)sz(cid:261) ni(cid:298) pi(cid:266)ć kilometrów, ch(cid:266)tnie przymierz(cid:266) numer startowy i pobiegn(cid:266). No i dogadali si(cid:266). Rostov biegał, a „Mamrot” wchodził do gabinetu dyrektora z podniesion(cid:261) głow(cid:261). * „Nale(cid:298)y to zmienić”-łatwiej pomy(cid:286)leć, ni(cid:298) si(cid:266) do tego zabrać. Wróci do biegania, to postanowione. Zacznie od jutra; wstanie wcze(cid:286)niej i przed pój(cid:286)ciem do pracy przetestuje organizm. Mo(cid:298)e (cid:298)ycie jest jak piłka no(cid:298)na gr(cid:261) zespołow(cid:261), ale czytywał przecie(cid:298) o ludziach id(cid:261)cych na przekór i pod pr(cid:261)d, którzy dzi(cid:266)ki dyscyplinie, surowemu re(cid:298)imowi pracy, niezłomno(cid:286)ci, wyrzeczeniom i pracowito(cid:286)ci, osi(cid:261)gali wyznaczone cele. Niezrozumiani, wy(cid:286)miewani, pogardzani na pocz(cid:261)tku drogi, okazywali si(cid:266) zwyci(cid:266)zcami przy jej ko(cid:276)cu. „Za wszelk(cid:261) cen(cid:266) zostać kim(cid:286)”, powtarzał na okr(cid:261)gło pragn(cid:261)c zarazić (cid:286)wiadomo(cid:286)ć optymistycznym zapałem i pełnym entuzjazmu przekonaniem, (cid:298)e granic(cid:266) mo(cid:298)liwo(cid:286)ci wyznacza wyobra(cid:296)nia jej wła(cid:286)ciciela. Najprostsze i jednocze(cid:286)nie najtrudniejsze zadanie: nauczyć głow(cid:266) my(cid:286)leć kategoriami sukcesu, dostarczyć jej pozytywnych bod(cid:296)ców rozwoju, znale(cid:296)ć 10 motywacj(cid:266) wystarczaj(cid:261)co pot(cid:266)(cid:298)n(cid:261), by z biernego kibica przeistoczyć si(cid:266) w czynnego zawodnika. Odrzucić zw(cid:261)tpienie i l(cid:266)k przed wysiłkiem, poniewa(cid:298) ka(cid:298)dy wysiłek jest ju(cid:298) zwyci(cid:266)stwem; pozbyć si(cid:266) obci(cid:261)(cid:298)aj(cid:261)cych skrzydła ła(cid:276)cuchów, mentalno(cid:286)ci zrezygnowanej oboj(cid:266)tno(cid:286)ci i niewolniczej gotowo(cid:286)ci w posłusznym przyjmowaniu wyroków nieistniej(cid:261)cego przecie(cid:298) przeznaczenia. Bo czym(cid:298)e ono jest, to religijne, z tak(cid:261) łatwo(cid:286)ci(cid:261) usprawiedliwiaj(cid:261)ce pora(cid:298)ki przeznaczenie, je(cid:286)li nie prawdopodobie(cid:276)stwem, wypadkow(cid:261) naszych uczynków, przemy(cid:286)le(cid:276), emocji, pragnie(cid:276) i stara(cid:276) ewentualno(cid:286)ci(cid:261)? Pora chwycić za młot wiary i na kowadle (cid:298)ycia wykuć w pocie czoła własny swój los, nadać mu (cid:286)wiadomy kształt, form(cid:266) powstał(cid:261) z duchowego surowca marze(cid:276). Niemo(cid:298)liwe? Wła(cid:286)nie, (cid:298)e mo(cid:298)liwe, trzeba tylko mocno chcieć, pokonać demony słabo(cid:286)ci, odprawić egzorcyzmy umysłu, stworzyć w sobie cały (cid:286)wiat pozytywnych zdarze(cid:276) i uwierzyć we(cid:276) wystarczaj(cid:261)co silnie, by przywołać go i zakorzenić w tej i tutaj rzeczywisto(cid:286)ci. Gdy my(cid:286)l jest wystarczaj(cid:261)co pot(cid:266)(cid:298)na, przybiera równie pot(cid:266)(cid:298)ny, realny kształt. Trzeba mocno chcieć i ufać we własne mo(cid:298)liwo(cid:286)ci. To by było na tyle, je(cid:286)li chodzi o teori(cid:266). Pełny wiary i naelektryzowanego, sypi(cid:261)cego iskrami entuzjazmu bojowego ducha nastawił budzik na czwart(cid:261) rano. Przebiegnie jakie(cid:286) pi(cid:266)ć kilometrów, po czym systematycznie zwi(cid:266)kszy dystans. Zdeterminowany i pewny siebie nie brał w ogóle pod uwag(cid:266) nowych okoliczno(cid:286)ci i tych drobnych niuansów, które otwieraj(cid:261) przepa(cid:286)ć pomi(cid:266)dzy tym, co jest, a tym, co powinno być i co sobie zamierzył. Mo(cid:298)e i pozytywne my(cid:286)li stwarzaj(cid:261) pozytywny (cid:286)wiat, ale przy jego kreowaniu dobrze brać pod uwag(cid:266) jeden najwa(cid:298)niejszy czynnik: obiektywn(cid:261) ocen(cid:266) własnych mo(cid:298)liwo(cid:286)ci. Gdy wybierasz si(cid:266) z motyk(cid:261) na ksi(cid:266)(cid:298)yc dobrze jest znale(cid:296)ć prom, który tam ci(cid:266) zawiezie. Nie zdawał sobie sprawy, jak wiele wody upłyn(cid:266)ło w kranach i toaletach od chwili, gdy jego pozbawiony tłuszczu, nikotynowego dymu i alkoholu, wytrenowany organizm w łatwy i przyjemny sposób kilometrami połykał przestrze(cid:276) i płyn(cid:261)ł w niej bez wysiłku. Mo(cid:298)e i przejawiał wrodzony talent w dyscyplinie biegów, lecz całe jego dotychczasowe (cid:298)ycie nie tylko go nie rozwijało, ale wr(cid:266)cz zabiło. Niezdrowy, bierny, pozbawiony wysiłku fizycznego tryb (cid:298)ycia uczynił z jego umi(cid:266)(cid:286)nionych niegdy(cid:286) nóg jedynie podpórki dla torsu, a zadymione papierosami płuca zmniejszały z roku na rok obj(cid:266)to(cid:286)ć i wydolno(cid:286)ć. Płyn(cid:261)ca niegdy(cid:286) szerokim, wartkim i dotlenionym strumieniem krew zakrzepła zasiedziała przed telewizorem, pieni(cid:261)c si(cid:266) z rzadka jedynie przy jakiej(cid:286) wyj(cid:261)tkowo oburzaj(cid:261)cej, politycznej informacji w stylu: „wygramy jesienne wybory w cuglach, gdy(cid:298) kraj za naszych rz(cid:261)dów rozkwitł, a my chodzimy z 11 podniesionymi głowami, tak (cid:298)e bli(cid:298)ej nam ju(cid:298) do Marsa ni(cid:298) do zwykłego obywatela pa(cid:276)stwa”. Poniewa(cid:298) nie mogła uporać si(cid:266) z tym duma, nie przyjmował do wiadomo(cid:286)ci, (cid:298)e długodystansowy Rostov Dugenbrook nale(cid:298)ał obecnie do przeszło(cid:286)ci, o której istnieniu przypominały wisz(cid:261)ce na (cid:286)cianach dyplomy, wyró(cid:298)nienia, medale oraz stoj(cid:261)ce na półkach puchary. „Dam rad(cid:266)”, powtarzał pełen optymizmu s(cid:261)dz(cid:261)c, (cid:298)e skoro przed laty podołał wyzwaniu pokonania kilkunastu kilometrów, dzi(cid:286) spokojnym tempem zaliczy pi(cid:266)ć. Nazajutrz ubrał sportowe burty i m(cid:266)(cid:298)nie otwieraj(cid:261)c drzwi, ruszył na poszukiwanie lepszego ja. „Chcieć to móc”- tłumaczył sobie, jakby sama dobra wola i szczera ch(cid:266)ć wystarczyły, by wprawić w ruch niegdy(cid:286) sprawnie działaj(cid:261)cy układ mi(cid:266)(cid:286)ni. Po przebyciu dwustu metrów stan(cid:261)ł jednak złamany na pół na ciele i woli, nie mog(cid:261)c zaczerpn(cid:261)ć tchu. Czerwona, spocona twarz, sine r(cid:266)ce i zimny pot u(cid:286)wiadomiły mu dwie rzeczy: (cid:298)e po pierwsze musi rzucić palenie, a po drugie, (cid:298)e sam(cid:261) ch(cid:266)ci(cid:261) niewiele osi(cid:261)gnie. Rozczarowany postaw(cid:261) własnego organizmu powrócił zniech(cid:266)cony, lecz jeszcze nie pokonany do domu. „Musz(cid:266) si(cid:266) za to zabrać inaczej”-pomy(cid:286)lał i udał si(cid:266) do biblioteki w poszukiwaniu odpowiednich materiałów. * (cid:297)eby trenować na serio, musiał wyposa(cid:298)yć si(cid:266) w niezb(cid:266)dne narz(cid:266)dzia wiedzy o własnym ciele i o skomplikowanych procesach w nim zachodz(cid:261)cych. Obj(cid:266)to(cid:286)ć serca u osoby nie wytrenowanej wynosi (cid:286)rednio 600-700 cm3 i bije z pr(cid:266)dko(cid:286)ci(cid:261) 70-80 uderze(cid:276) na minut(cid:266), natomiast wysportowanej-1000-1400cm3 i „stuka” znacznie wolniej, bo 40-60 razy. Wytrenowany mi(cid:266)sie(cid:276) sercowy ma nie tylko mniej pracy z powodu swojej wi(cid:266)kszej wydolno(cid:286)ci, ale dodatkowo przerwy mi(cid:266)dzy poszczególnymi skurczami s(cid:261) dłu(cid:298)sze, dzi(cid:266)ki temu w mi(cid:266)dzyczasie serce ma czas na pełne dokrwienie, co jest szczególnie wa(cid:298)ne w trakcie wysiłku. Chc(cid:261)c w ogóle zacz(cid:261)ć my(cid:286)leć o bieganiu, musiał przypomnieć ciału, czym jest wysiłek. Trening wytrzymało(cid:286)ciowy ma w istocie na celu wywołanie u ćwicz(cid:261)cego takiego zm(cid:266)czenia, które stopniowo oswajanie przyzwyczai organizm do coraz wi(cid:266)kszego wysiłku. Zmuszane do trudu ciało nie tylko musi si(cid:266) zaadaptować do nowych warunków, ale je zaakceptować i radzić sobie z nim skutecznie podczas odpoczynku. Aby organizm przestawił si(cid:266) na metabolizm tłuszczów, konieczny jest co najmniej 45-minutowy bieg. Niewytrenowany organizm musi mieć czas na 12 przywykni(cid:266)cie do wysiłku, dlatego lepiej zaczynać od krótkich dystansów. Na pocz(cid:261)tek wystarczy 20 minut, dwa razy w tygodniu. Z czasem mo(cid:298)na ten czas wydłu(cid:298)ać. Tygodniowy przyrost czasu treningu nie powinien przekraczać 10 , tak, aby organizm miał mo(cid:298)liwo(cid:286)ć przyzwyczajać si(cid:266) do coraz wi(cid:266)kszego obci(cid:261)(cid:298)enia. Nale(cid:298)ało pami(cid:266)tać o takich sprawach, jak rozgrzewka, gimnastyka rozci(cid:261)gaj(cid:261)ca i siłowa. Na marato(cid:276)skim dystansie wszystko pracuje na wynik. Ćwiczenia siły ogólnej pomog(cid:261) wzmocnić wszystkie mi(cid:266)(cid:286)nie, nale(cid:298)ało zadbać o adekwatn(cid:261) do wynikowych aspiracji w maratonie sił(cid:266) mi(cid:266)(cid:286)ni nóg, brzucha, pasa biodrowo-krzy(cid:298)owego, ale i... szyi czy r(cid:261)k. Co wi(cid:266)cej, przyst(cid:266)puj(cid:261)c do systematycznego wysiłku fizycznego, musiał przestawić si(cid:266) na odpowiedni(cid:261), bogat(cid:261) w składniki mineralne, diet(cid:266) i zadbać o wła(cid:286)ciwe nawodnienie. Trening jest na tyle skuteczny, na ile wła(cid:286)ciwe jest od(cid:298)ywianie niezb(cid:266)dne do wła(cid:286)ciwej odbudowy i regeneracji organizmu. Aby utrzymać wag(cid:266), ilo(cid:286)ć energii wprowadzanej do organizmu musi równać si(cid:266) ilo(cid:286)ci energii zu(cid:298)ywanej. Dlatego podstaw(cid:261) jest zachowanie odpowiedniego bilansu kalorycznego. Waga nie ma znaczenia, zawarto(cid:286)ć procentowa tłuszczu w masie ciała – owszem. U m(cid:266)(cid:298)czyzn poziom tłuszczu w organizmie powinien znajdować si(cid:266) na poziomie 9-12 masy ciała (w przypadku biegaczy z Afryki warto(cid:286)ć ta wynosi nawet... 3 ), za(cid:286) sportsmenki nie powinny dopu(cid:286)cić, by poziom ten spadł poni(cid:298)ej 12 . Energi(cid:266) nale(cid:298)ało dostarczać organizmowi we wła(cid:286)ciwych proporcjach, co w przypadku biegaczy długodystansowych oznaczało, (cid:298)e około 15-20 energii powinno pochodzić z białek, 60-65 z w(cid:266)glowodanów, za(cid:286) pozostał(cid:261) cz(cid:266)(cid:286)ć z tłuszczów, w szczególno(cid:286)ci – z kwasów Omega 3 i 6. Na jeden kilogram masy ciała powinno dziennie przypadać 1,6 do maksymalnie 2 gramów białka. Radzono unikać tłuszczy nasyconych znajduj(cid:261)cych si(cid:266) w mi(cid:266)sie i produktach mlecznych, daj(cid:261)c z kolei pierwsze(cid:276)stwo tłustym rybom (makreli, łososiowi) oraz nie zapominać o ziarnach ro(cid:286)lin oleistych czy oliwie z oliwek. Je(cid:286)ć nale(cid:298)ało od 4 do 6 posiłków dziennie, zaczynaj(cid:261)c od w(cid:266)glowodanów z rana, a ko(cid:276)cz(cid:261)c na białkach wieczorem; pami(cid:266)taj jednak, (cid:298)e w ka(cid:298)dym posiłku powinno być troch(cid:266) białka, w(cid:266)glowodanów i tłuszczów. Równie wa(cid:298)n(cid:261) kwesti(cid:261) okazywało si(cid:266) picie przed rozpocz(cid:266)ciem aktywno(cid:286)ci, maj(cid:261)ce na celu zaopatrzenie organizmu nie tylko w płyny, ale równie(cid:298) w w(cid:266)glowodany, minerały i witaminy. Dowiedział si(cid:266), (cid:298)e 55-60 masy ciała powinna stanowić woda. Przyjmowanie du(cid:298)ej ilo(cid:286)ci płynów zwi(cid:266)ksza obj(cid:266)to(cid:286)ć krwi 13
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Złoto zwycięzców
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: