Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00494 008247 20949045 na godz. na dobę w sumie
Zmyślenia - ebook/pdf
Zmyślenia - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 139
Wydawca: Wydawnictwo Psychoskok Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-8119-681-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe >> opowiadania
Porównaj ceny (książka, ebook (-33%), audiobook).

Zbiór opowiadań przedstawiający zróżnicowane „problemy świata”. Dziecko, które wkraczając w dorosłość obserwuje rozmaite zależności między ludźmi i otaczającą nas rzeczywistością, nieszczęśliwa mężatka, uwięziony w obcym ciele ojciec czy potomek słynnego pisarza. Zakazana miłość pozamałżeńska, homoseksualizm – to tematy trudne. Wszyscy zmagają się z własnym ja oraz z wrogo nastawionym do odmienności światem.
Opowiadania zebrane w tym zbiorze otwierają nas na świat, zmuszają do przemyśleń i ponownego przewartościowania tego, co do tej pory uważaliśmy za właściwe lub akceptowalne, bo każdy z nas współtworzy rzeczywistość i wpływa na życie ludzi, czasem nawet nieznajomych. To, w jaki sposób traktujemy innych ludzi i zwierzęta, jak skłonni jesteśmy do szukania sensacji tam, gdzie ich nie ma, również zasługuje na nasze rozważania.
Każda historia jest inna, więc zanim skomentujemy czyjeś zachowanie, trzeba choćby spróbować wejść w jego buty, a wówczas może i nasz punkt widzenia diametralnie się zmieni.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

e g i e t E l i z a S y ś l Z m e n i a Wersja Demonstracyjna o s k o k W y d a w P s y c h n K c i o t n w i n o 2 0 2 0 Eliza Segiet „Zm yślenia” y Eliza Segiet a zastrz a w chosk eżone. ej publikacji nie , 2 ok Sp . z o .o . 2 Cop yright © b Cop yright © b W y y da wnictwo Psy elkie pr Wsz Żadna część niniejsz yć reproduk olwiek formie bez pisemnej z może b w jakiejk ow ana, powielana i udostępniana gody wy da wcy . Projekt okładki: R K edaktor prow orekta: F otogr Skład epub adząca: obert R R , mobi i pdf: 97 8-8 3-8 19-6 1-9 „Dobry Dusz afia na okładce: ISBN: umak ek” Wioletta Jank , Piotr K owiak arcz Bogusła , Piotr K w Jusiak ewski arcz K amil Skitek ewski W y da wnictwo Psy chosk ok Sp . z o 5, 6 2-5 0 K ul. Spółdzielców 3, pok. 3 tel. (6 ) 2 2 0 2 0 2, k http://www.psychoskok.pl/ http://wydawnictwo.psychoskok.pl/ e-mail: wydawnictwo@psychoskok.pl om. 695-94 3-7 . onin .o 0 2 0 0 2 0 1 8 2 1 3 4 0 6 Spis treści PUSTYNIA.........................................................................5 WROCŁAWSKIE POMNIKI...............................................8 MAKSIO...........................................................................12 KSANTYPA .....................................................................27 SENSACJA .....................................................................32 APTEKA ZAUFANIA.......................................................38 STARY DOM ...................................................................43 PRZEŚWITY ....................................................................53 OLGA...............................................................................94 DEWIANT ......................................................................107 PLAŻA ...........................................................................113 PRZYSTOJNIAK ...........................................................120 SPROSTOWANIE .........................................................125 ŁAWKA LOKATORA ....................................................129 NA WŁASNE ŻĄDANIE ................................................135 4 Z cyrku powolutku wcz i się Choć smak pust P U S T Y N I A nieśmiało ścią, niepe wnością, p odchodził anego zn eśniej pod – zwierza. stopami. do o z wy krok t ylk Piasek, K ażdy bardz o się bał, marzył, czworonożnego książek, glądający przybliżał y b wsiąść a z jak na ekr na wet , anu mąka, chłopca z . niego – Boję spadnę, się, wejdź prz ez e mną z moment wielkiego z telewiz prz lękiem esuw poczuć celu. do i or – a ał powiedział do s ię poczuć niego – chcę wili yni. ież umier y W siedzieć uniósł edził, odu, ec mam – Prz swojej tak jak Staś i Nel. Mama powiedzieć. się, co najpierw ich się t yln ciała. można prz smukły b y pomóc znaczy nie do y ch emierzać prz nogach, to uprz Najpierw ch, ale achu, dziecku. lbłądzie. e jest ch podnosić na y e z na ała eszła wspiąć na swoje jakie gdy zaczął uklęknął ać str leżącego się wie t yln to po – b fr agment y ch nogach nazw mały iękn p nie ale olosa. k Wtedy olos K T o b yło chciała ch dopiero P o powolutku najgorsz y dwoje tw Ob już swego ch yba stanąć ech obaczyli, wsta bo ech stał mu rz p z e, prz ardo ogromnego właśnie i – monotonii. ał zacząć swoich Na okręt się jak tego yliła w ał, nikt ylili tak na na nogi. wili, k za poz uczucie… olanach kiedy przód moment ornej prz esuw 5 ało . Morz dla na e piachu, którego uwięzi które ynia pust swoj ego tow widać z tej w ysok domem, jest arzysza. sz edł wiał R ozma sz edł, zanurzając ał się do swojego pana: swoje k op yta w bezkresie , z jego grzbietu brzmiało to jak ostrz eżenie prz oceanie. falow trzymając krzy Czasami odzyw burzą. mama nie okazyw rzęsami zamieszkać tworzyć do drugiej, kiesz Prz zasłaniała pust spok bosy prz Beduin, czał: – Jalla, jalla! A on – Hhhhhhhhhhh. Z góry P odróżni – On żartuje, on nas lubi – mówiła. Wielbłąd nieba. once, emiesz ynia ojnie, B eduin eznacz enia. k ołysali się rytmicznie. Bali się ob y ała lęku, t ylk o uspokajała dzieck sz edł odgarniał Miliardy się jego w skierow wsz ędzie. w każdym czały oczy wyrządzała co się i jakiś skryw powoli, drobinki oczach ane „mączn Były z usta czas jak ał się . y Nagle górz ch” w ku załamaniu zastr dziecka najmniej mrugał za nim majestat piasku, e drobinek każdej piasek leje. y cznie. Jakb szparce, które za wpadały wirow y chciał sz ortów , b aszającą prędk yły ością. chusteczką, szkód. Wielbłąd oczami dalej i odwr i podążał ości, nim, powoli, z piasku. ed ale ymi ały po ylk o edł dwoje, o: Ogromn p a w żeb acał do róbow ł, zaczęły wzlecieć jedna wszędzie. y miejsca każdej Mama t sz głowę, 6 W oazie dowiedzieli się, że nadchodzi burza piask – W takim r – ak T swoje ona prz pr a ez ch T urlali znajdzie lat. z dala od problemów świata. Wiedzieli, azie co to b Chciałeś powitała w a. cię się pias wilę pokazała ci swoją siłę. dm, z ek. Zjeżdżali wy że tutaj pust mieć nie yło? – sp ynia, przy patrząc, jakb , wrócą, ytał malec. yś b gody pamiętał, jak jakie y dwoje to y ob bo Staś jesz magicznie ow a. że T ark ona owski, ma to cz e mieli zakamarki po siedem miejsce, 7 S K I E P O M N W Dlaczego ur ze d do ma nak ezygn wyrwać T rudno la od zr od r tego spośród mam zamiaru się z nimi bratać! Wszyscy musimy wybierać żonę czy męża przeciwstawiam! ludzie. hańba Nie zamiar społeczności! przynależę się znaleźć tak Każde łamał! kłamał! jak T mnie za wszystko bym zasad. Postanowione! jakiś azuje społeczeństwo Nie Wszys ale , , co tego , radycja oni , zasady mów mnie nie będę nikt nie co ma początek miał W w takiej małych R od takich ziny O C Ł A ziłem się samych podobają żebym , naszym Mnie jednak . W odstępstw ować Będę ludzkiej swojego sposób. tradycja. cy ią grzeczny ciągle mnie i co myślą. obi. i zr ożenił kodeksie moi Jestem non ata? e mieć rzeczy będę że co , , sw jest też sobą . Jeżeli z Nie norm… persona społeczności. świ chcę iel W ma nie swoje nie , mówią pyta powiedzą Każdy nie o T , ma czasu przed , przeżyję I I K lubię ja. Stanowczo ną. Nie jak najpiękniejsi mężczyz z są dowiedzą – dawno wykluczą Jestem nieszczęśliwy! pomoże. i nie tylko o czym Nie normy , będę yglądam , W . dku przeżyć żyjemy trwa według ługo nie go r odzinie? stworów inni się , się zasady r odzice pewien grata. Mały za dobry stem am Nikt prawa je m elfy oje ważne koniec. mi żonę ona , elficy nakazuje. zasady , inny nie z życie o śr w sąsiedztwa? musi d , że Nic elfów i nie się ze nie odaci byłaby mam i mam muszę , tego? będę samo esuje Nikt że je Ile są T br o zapisane. że mnie si ę , Jak elfem I piękny S am dlatego co . z Będę i tak myślę… inter sam! . Przecież własnych wiecznie. 8 najw właśnie elfa ażniejsze ale , chciał który mieć o T jest mężczyzna przy bar postanowiłem , i życiu ma – br będzie m ęskiego? odacz. pokpić i wysokim kości. swojego ze norm. Oczywiście nie p rawo , do odzaju r żaden od ją w Może mnie… zar świata ze z Ludzie można się swoim dzo takie dobrzy innych! e sami wcześniej ” , chcieć T ylko , normalnym są , któr „ nagiąć Wniosek ostem nie wykluczać tych ich sobą. odatego z r obiłby br ie stałby dodatku bycia oś n to w Moje Do życie tego i tak o! orki? pomyśleć jutr nazywa wsiądę stw mężczyznę tego sławny! świetle jest szybko dzo zastanowić się w nie wszystkiego bar , Krasnal. Czytałem się pierwszego Pojadę do br z boku trudne! zabawiać mogę – nie , – , są odą elfa? Nie mieć takim T ylko jest ani nie Nie się co że spróbować z tego , który tego miłości A fleszy sprzedaż. odziłem r obi się ur kiedyś A lepszego poszukam. . , , może z na i mnie , człowiekiem , odsta Jakby że , T ak tak , jest odatku , że z nawet to d bo W pokocha pożartować r elacje osobnikiem tolerancyjni dlatego stworzyli. zr ozumieć jeden chciałby z chcę mam Nie się ciemno. mam Andersen taki pociągu , W razie konieczności dopłynę jakimś statkiem. nie zamiaru chcę a litości alekiej ludek d dalej n , : , O swojej dobrze wtedy ozmawia r zostać ale chcę sławy Musz opisał jest może ze podotykać z krwi potrafią k g ażdy dybym moim dla r ozgłosu! bez żyć pozować . Potrzebuję północy gdzieś sobą małą odaty? natrafię br ę ze znalazł partner uczucia do , mnie a , jakieg em Przy gazet. miłości. – zawsze wyjechać obić. zr istotkę Z i na na przys bez zimno , Jadę która , dzieją takie złości nikogo przeszłości jest sobą. być Nikt można , myśleć otności wszędzie lepiej oich od m w sam odciągał ale się , wizji. mni e nie będzie 9 wyjeżdżam , że że nie Nie będę powiem , grzeczny bo bar im , , po wsiadł k się ontemplacji prz do pociągu, esiadać, które że za się, tam djęcia, yrenka, z S musiał się y , planem, miejsca robili mówili: Krasnal też żyła stoi Konopnicka się musi Nie w miejscu, okazało Siedziała jej , enki obok szukać przerywaj wsiadł – , jadę jakaś powiem T ylko martwili. wyjechać pewno by się nie zgodzili. ano R r odzicom pożegnania. Mówiłem bez z godnie onego P arę obudził aż , z r azy , marz dal. wy iną s docelowe. Andersenie do w statkiem, za wymarz k o K obieta, openhagi. Przecież nad opowiadała W idocznie tam Kiedy zrozumiał, mu P osz nadzieję – dowiezie go do upr Całą ruszył onego ludzie Niestet stworka. i jest nie gdzie że że , ta m gdzie są syr znalazł nadal W isłą , to , podpowiadało: edł już na podróż woln dworz ec i i przy ale sz glądać wt edy edł dalej, m ym jakiś się prz espał. krokiem. niski okazało yśląc o małym posągu. Ki Nagle edy to ludzik , że d i zo ale co by się nie jadę który poszukiw a jakaś azy owo r natr początk dw nie to wspominali syrenka, mnie o potrafię bo , na – jechał ań płynął wziął na coś afił dziwna symbol jakiś kraj lej. syr Podobno enka. też a da i on mieszkają też te stworki. k olejnej pisała k obiet swojego , szukaj pociągu, budynku na Dobiegł odlana agnionego miejsca. do dotarł zza z brodą. postać jest o z en Prapraprababcia marz dalej. y który miejsce, krasnalach. ogonem, ia. One zaczął do z „szpiega” metalu. – wysiadł mu Serce są… miał się Elf , 10 o mógłb – T Kiedy eczytał zakątka Prz że intuicja go nie za Dojechałem maluchy czy jakie iem wszystkie krasnalami W nawet słowo kogoś własne teraz taki że postawili Coś po Jaki pewien z widziałem miała tylko swój pomnik! krasn są to , , , szc że wyje r odzice ale komu miasto. dopiszą zęśliwy! dzo bar , niesamowitego , to żeby wspan , że alami. znalazłem Nie to , , br , gdzie bo ody! , mają podjąłem mój znaczenie! wybór pomniki do miejsca mają z domu na ma stawiają – zgodzą sł owo życia r ocław krasnalkami żdżając się za jeszcze to „ W Wszyscy : miasto krasnali! mają Przecież miasto człon wszystkie istotami. nieustanną nawet ować. wchodzą Nawet tylko będzie znaleźć hciała c jeden one r i ich eper nas Muszę – je ród. z pracowitymi uwieczniają mogły iały część One swoje znaczenia zawsze szczęście. , marzyłem. czy decyzję! przecież to życie dodatku przy ma ym o cz właściwą . Życie Przeżyć , br krasnali ody pracę wysoko takim i w ” . Jestem , i do a pomniki ciągłą na postawili kryjówkę. te , ich pewien elfów te go któr , aktywność. lampy łączyć tam , . Żartuję na się parapecie , A lody T e są ku że ć , Może tylko bo , posiada . Jestem wida e im iki! pary tam , chyba Jestem , pomn w ona z y b pis: sz edł, zaczęły na yć ktoś taki! – krzyknął. am, br się „ W rocła wiodła. uśmiechać z w wysta w sklepowy do niego asnali! kr – miasto z ch, takie ” . Już każdego ludziki. wiedział, są takie piękne… jedną krasnalkę , która jadła Koniec Wersji Demonstracyjnej 11
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Zmyślenia
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: