Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00330 008770 14653171 na godz. na dobę w sumie
Zośka i Parasol. Opowieść o niektórych ludziach i niektórych akcjach dwóch batalionów harcerskich - ebook/pdf
Zośka i Parasol. Opowieść o niektórych ludziach i niektórych akcjach dwóch batalionów harcerskich - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 698
Wydawca: Iskry Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-244-0287-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże >> literatura faktu
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Książka powstała na podstawie sławnego archiwum Jana Rodowicza – Anody, relacji żołnierzy batalionów, dokumentów, listów, pamiętników, konsultacji z matkami poległych. Autor prowadzi swych bohaterów – spadkobierców ideałów Kamieni na szaniec – przez barykady powstańcze od Woli poprzez Starówkę po Czerniaków. Spotykamy na kartach najsłynniejsze postaci Szarych Szeregów: Andrzeja Romockiego – Morro, Piotra Pomiana, Stanisława Leopolda, Czarnego Jasia – Wuttke, Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.Iskry wydały epopeję druha Kamińskiego po raz pierwszy w roku 1957. Obecne wydanie wzbogacono unikatowymi zdjęciami bohaterów, a także wstępem Barbary Wachowicz.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 4 OPrAcOwAnie grAficZne Andrzej barecki KOreKtA jolanta rososińska Zdjęcie nA OKłAdce dObór Zdjęć i POdPisy barbara wachowicz Zdjęcia ze zbiorów barbary wachowicz ofiarowane przez żołnierzy batalionu „Zośka”; zdjęcia współczesne – barbara wachowicz; reprodukcje zdjęć archiwalnych – Adam Płuciennik copyright © by wydawnictwo iskry, warszawa 2009 isbn 978-83-244-0091-1 wydawnictwo iskry ul. smolna 11 00-375 warszawa tel./faks: (0-22) 827-94-15 e-mail: iskry@iskry.com.pl www.iskry.com.pl Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 5 bArbArA wAchOwicZ Polska godna szacunku jest luty 1978 roku. warszawskie kino „skarpa”, po którym dziś pozostała już tylko ziejąca pustką jama. Premiera filmu jana łomnickiego „Akcja pod Arse- nałem”. tłumnie zebrana elita warszawy i warszawki. rozgłośny gwar nagle cichnie i przez kino toczy się szmer: „Kamyk…Kamyk…Kamyk…”.cała wi- downia wstaje.burza oklasków.siwy,niewysoki,nieco przygarbiony starszy pan o żywych, czarnych oczach – widomie zaskoczony, zażenowany pochyla głowę w geście podzięki. druh Aleksander Kamiński, autor „Kamieni na szaniec”, książki uczącej pokolenia braterstwa i służby. ileż mu zawdzięczamy! wojna zdruzgotała świat naszych rodziców. nas rzuciła w pustkę. było szaro, buro, beznadziejnie. Każdy samochód zatrzymu- jący się przed domem przejmował grozą. Może już idą po rodziców, żołnierzy Armii Krajowej, tych, którzy się nie ujawnili… Pierwszym światłem w mroku tych stalinowskich lat była niewielka ksią- żeczka,objawienie,olśnienie.Zakazane,wycofane z bibliotek„Kamienie na sza- niec”. „rudy”, „Alek”, „Zośka” – wyciągają do nas pomocną dłoń. – tacy byli- śmy – mówią – a wy,jacy jesteście? Któreś z AK-owskich dzieci przemyciło też wiersz tadeusza gajcego: „jedna jest ziemia, która niesie ciebie i mnie, i jedna młodość…”.wiedzieliśmy,że zginął w powstaniu.Młodość nie była jedna.Ale była jedna ziemia – i ten „jeden dom, który nade mną w tobie rośnie”– jak na- pisał.Oni zginęli.teraz my musimy wznosić ten polski dom – tak sobie tłuma- czyliśmy nasze zadanie. świat przestawał być pusty. sZKOłA chArAKterów jakimś cudem ocalało archiwum Aleksandra Kamińskiego. udostępnione mi przez żonę Kamyka,janinę z sokołowskich,odkryło przede mną szereg bezcen- nych dokumentów.wśród nich młodzieńczy pamiętnik,a na jego kartach słowa dziewiętnastoletniego harcerza, zapisane w 1922 roku: „dużo marzę. i znów o niej, o tej białej, ukochanej najjaśniejszej Polsce. Pamiętam, jak przed laty Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 6 AleKsAnder KAMińsKi ZoŚka i Parasol 6 myślałem o tobie. byłaś mi ideałem, Prawdą, sprawiedliwością. Pamiętam, jak łzy szczęścia kapały mi z oczu,gdyś wstała z grobu…Marzyłem o tobie! A teraz? czego ci brak? dlaczego synowietwoi tak chamsko wyżerają się bo nie dość jest myśleć i chcieć o Polsce i dla Polski.trzeba samemu repre- o władzę?! (…) zentować Polskę!!!”. temu przekonaniu pozostał wierny.u schyłku żywota powiedział:„Pragną- łem przekazywać chłopcom i dziewczętom, młodzieży i dorosłym swój ideał Polski godnej szacunku”. O ten ideał Polski, ideał Polaka walczył w najtragiczniejszych latach oku- pacji.„wielka gra”jest nie tylko podręcznikiem walki z wrogiem,niesie wzor- ce życia. „jeśliby demokratyczna rzeczpospolita skazana została przez jakieś fatum dziejowe na rządy słabe i nietrwałe – zginiemy! na Polskę nierządną i niepo- radną nie ma miejsca w naszej części europy”– pisał druh Kamiński. „Polska będzie państwem demokratycznym, partie zaś polityczne są nieodłącznym i niezbędnym składnikiem każdego ustroju demokratycznego, gdyż demokra- cja – to dopuszczenie do głosu społeczeństwa. Ale gdybyś mocno się przejął duchem którejś partii politycznej i wszedł w jej służbę,zdobądź się na najwyższy wysiłek,aby przestrzegać w swym życiu partyj- nym ogromnie ważnej zasady: pomimo całej miłości i wiary, jaką darzysz swoją partię – zdobądź się na lojalną postawę wobec wszystkich innych partii, stoją- cych na gruncie niepodległego państwa polskiego. jedną z najprzykrzejszych właściwości życia partyjnego jest jakieś szatańskie otumanienie mózgów, które czyni z ludzi ongiś rycerskich,honorowych i uczciwych – ogłupiałych fanatyków, którzy we wszystkich innych partiach i stronnictwach politycznych prócz wła- snego dostrzegają tylko podłość, nikczemne intencje, nieudolność i złą wolę – oraz przekonani są,że najstraszniejsze klęski spotkać są gotowe ojczyznę z rąk ich przeciwników politycznych. Zdobądź się na rycerski i lojalny stosunek wo- bec innych partii. Od najskrajniej lewicowej do skrajnie prawicowej – traktuj wszystkie grupy jako te,w stosunku do których trzeba zdobywać się na lojalność, w stosunku do których trzeba czynić wysiłek zrozumienia ich intencji. Kultura polskiego życia politycznego była dotychczas fatalna.ta dziedzina woła wielkim głosem o nowy styl życia. Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 7 bArbArA wAchOwicZ Polska godna sZacunku 7 jeślibyś wszedł do życia politycznego i zyskiwał na to życie wpływ – miej ambicję wniesienia tam godnych odrodzonej Polski form postępowania, u podłoża których leżą stare, ale zawsze aktualne prawdy o tym, że służba na- rodowi, a nie pogoń za przywilejami i korzyściami – jest honorem każdego obywatela! Każdego polityka! (…) nie konstytucje, nie masy ludzkie i nie granice decydują o wielkości naro- dów i ich roli w świecie.(…) O wielkości i potędze państw decyduje nie ustrój, nie obszar,nie masa ludzka – lecz człowiek i charakter człowieka.(…) styl ży- cia Polaków zadecyduje o naszej wielkości”. redagowany przezeń „biuletyn informacyjny”, największe pismo pod- ziemnej europy – nie tylko niósł informacje z frontów, lecz także prawdziwie wychowywał naród. „Za co umieramy,o co walczymy,dla czego żyjemy?”,„O służbie i zasłudze”, „Patriotyzm bierny i patriotyzm czynny”,„Każdy Polak żołnierzem”,„Kamienie przez boga rzucane na szaniec”, „Armia Krajowa wojskiem demokratycznym”, „nędza Polaków – to niewola Polski, bogactwo – to jej siła”, „walka z pijań- stwem – obowiązkiem narodowym”,„co to jest demokracja?”,„w poszukiwaniu siły”,„wolność, wolność…”,„O jaką Polskę walczymy?”,„dlaczego odrzucamy komunizm?”,„charakter narodowy Polaków”– już same tytuły tekstów Kamy- ka mówią o kręgu spraw najważniejszych, do których powracał. i tu mnóstwo spostrzeżeń nie utraciło swej aktualności. Analizując nasz charakter narodowy, Kamyk wylicza najważniejsze cechy: umiłowanie wolności i niezależność ducha, wielkoduszność, dobroć, poczucie humanitarne, męstwo, bohaterstwo, honor, umiejętność całkowitego oddania się sprawie publicznej… Ale te wspaniałe ce- chy mogą przyjmować formy pozytywne i negatywne. Obok nienawiści do ob- cego jarzma, poza tolerancją religijną, przeciwstawianiem się cenzurze i tajnej policji – warcholstwo i „dzielenie się na coraz drobniejsze partie”. nasze chwa- lebne „umiłowanie wolności”: „jest to zarazem jednak właściwość niebezpiecz- na, czyniąca z nas wyjątkowo trudne do rządzenia społeczeństwo, w którym uzgodnienie decyzji między wolnymi i niepodległymi grupami staje się często rzeczą nieosiągalną”. Prawdziwa demokracja „przejawia się w traktowaniu swo- jej partii jako części narodu,a nie jako objawienia narodowego,które jedynie tyl- ko i wyłącznie zdolne jest obdarzyć naród wszelkimi dobrodziejstwami” – stwierdza Kamyk. Obok ofiarności i społecznej służby – istnieje u nas groźne Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 8 AleKsAnder KAMińsKi ZoŚka i Parasol 8 zjawisko niedoceniania wartości ludzi dobrze pracujących,niedocenianie zjawisk ekonomicznych, lekceważący stosunek do szarej, mrówczej pracy i do „szarego człowieka”, nieumiejętność organizacji działań i pracy. A jednocześnie – gdy niemcy uczynili wszystko,by zniszczyć,unicestwić polską kulturę,szkolnictwo, by złamać, zamordować, rozpić naród – „szczyty młodzieży przechodzą dziś we wszystkich warstwach społecznych okres tak silnego napięcia ideowego,tak bez- granicznego oddania Polsce,organizują z takim rozmachem pracę nad sobą – że pozazdrościć im mogą pokolenia poprzednie” – sumował Kamyk na łamach „biuletynu” optymistycznym akcentem swe rozważania poświęcone młodzieży w cyklu „blaski i nędze życia okupacji”(1942). „Życiem moim: Polska cierpiąca i walcząca. wiarą moją: Polska zwycięska i triumfująca”– to wyznanie wiary zamieszczone w „Katechizmie”kolportowa- nym przez chłopców i dziewczęta z szarych szeregów. w archiwach Kamyka jest recenzja jana Kotta z„Kamieni na szaniec”(„Prze- krój” 1946, nr 49) zaczynająca się słowy: „(…) odrzuca mnie od tej książki.to jest groźna książka. tak wychowywano pokolenie kondotierów, a nie żołnierzy i działaczy świadomych celu i sensu walki”. Przypominam, że kondotier – to najemnik walczący za obojętną mu spra- wę dla pieniędzy… 13 września 1942 roku na ćwiczeniach hufca szarych szeregów Mokotów górny „kondotier” janek bytnar „rudy” odczytał rozkaz „kondotiera” tade- usza Zawadzkiego „Zośki”, dowódcy grup szturmowych: „stoimy mocno i stać będziemy nadal na różnych odcinkach walki podziem- nej, prowadzonej z wrogami już dziś. chociaż walkę tę prowadzi się bez broni w ręku, jednak można w niej rozwinąć w sobie odwagę, karność, zdolność bra- nia na siebie odpowiedzialności.tej jedynej w swoim rodzaju szkoły charakte- rów, jaką jest dla nas walka podziemna, nie wolno nam przeoczyć. byłoby jednak źle,gdybyśmy poprzestali na przygotowaniu się tylko do wal- ki zbrojnej, a zapomnieli o tych rozlicznych obowiązkach, jakie oczekują nas w Polsce niepodległej. naszym celem jest nie tylko wychowanie żołnierza, ale ukształtowanie pełnowartościowego obywatela, zdolnego nie tylko do służby wojskowej,lecz do jak najszerzej pojętej służby społecznej,służby obywatelskiej”. rozkazy, listy, notatki bohaterów „Kamieni na szaniec”, bohaterów „Zośki i Parasola”stanowią bezcenne dowody, że – jak powiedział o swym pokoleniu Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 9 bArbArA wAchOwicZ Polska godna sZacunku 9 Zdzisław stroiński, poeta poległy w powstaniu – „ta młodość nie myśli o zgliszczach, lecz łunę myśli poniesie”. blask tej łuny obejmuje notatki Alka dawidowskiego,które lat trzydzieści le- żały ukryte w kominie. ten „kondotier” w swych refleksjach postanawia: „wszystko pojęte jako przygotowanie,zaprawa do dobrej pracy i całego życia… wykorzystanie chwili, chwycenie okazji, by rozgrzane żelazo kuć na gorąco, by metal nie tracił na swej czystości i szlachetności,by coraz nowe i lepsze przybie- rał formy (…) najwięcej rzutkości i inicjatywy,energii (…).nie wolno ograniczać się do poznania tylko jednego stronnictwa czy ugrupowania,obywatelskim obo- wiązkiem jest zapoznanie się w poszanowaniu dla przeciwnika ze wszystkimi kierunkami myśli politycznej polskiej: a) wychowanie obywatelskie, b) współży- cie,c) kultura,d) nauczanie pracy zawodowej,społecznej,organizacyjnej”. „Kondotier”„Mały tadzio”wuttke – brat „czarnego jasia”– w liście do oj- ca na boże narodzenie 1943:„Musimy trwać,musimy we krwi wzrastać.tylko jak wzrośniemy. droga krwi dokąd zaprowadzi.wrogość, obcość, napięcie nie- nawiści nasilają się (…).«jako i my odpuszczamy» – czy rzeczywiście,czy też to tylko frazes?”. i w liście ostatnim, u progu roku 1944, który miał być w jego życiu ostatni: „świadoma odpowiedzialność za to jednorazowe nasze życie, które teraz nie- wiele kosztuje,nie tworzy bezwolnych rozgrzeszeń.raz żyję,więc muszę żyć jak najlepiej”. A „kondotier”„czarny jaś”– czołowy bohater książki Kamyka – twórca sław- nej Akcji „M”,pisał do ojca 30 września 1943 roku,po śmierci „rudego”,„Alka’” i „Zośki”: „Odchodzą jeden za drugim,jak kamienie przez boga rzucane na sza- niec. Ale rzucane nie w nicość, nie na zmarnowanie. jeden przy drugim twardo stoją. jak cegła przy cegle. wznoszą się ściany wielkiego domu. (…) to nic, jak przyjdzie być martwą cegłą,nieruchomą,tego domu.(…) dużo murarzy potrze- ba! jak dom wymurują, niech nie stoi pusty. (…) dom już widać.tak! (…) Ale cegły drogie.drogie cegły rzucane na szaniec.co dnia! niech nie stoi pusty!”. wAlcZyć Ze ZłeM „(…) gdy pisałem «Kamienie», to przecież pisałem o zaprzyjaźnionych ze so- bą chłopcach.więc gdy zdecydowałem się pisać – dokonałem tego w ciagu kil- Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 10 AleKsAnder KAMińsKi ZoŚka i Parasol 10 ku dni, może tygodnia? Odczuwałem to tak, jakbym był medium, przez które wypowiada się jakaś wielka siła, siła podstawowych wartości. i zawsze miałem poczucie, że nie jestem autorem «Kamieni», lecz tylko pośrednikiem w ich przekazaniu (…). wszystko to się splątało, stopiło: miłość i żałoba po pole- głych chłopcach, jakieś wizje podstawowych wartości i chęć dania im wyrazu” – ten list druha Aleksandra Kamińskiego do mnie, datowany 14 lutego 1978 roku, jest jedynym dokumentem mówiącym o tym, w jakim napięciu emocjo- nalnym powstawała ta książka zaczynająca się jak gawęda przy harcerskim ognisku: „Posłuchajcie opowiadania o «Alku», «rudym», «Zośce»…”. dzięki dziecięcemu pamiętnikowi córki Kamyka – ewy – znamy dokładnie czas powstania pierwszej wersji „Kamieni”.to początkowe dni maja 1943 roku. Kamyk dyktował swą opowieść żonie janinie, ukrywając się w małej oficynie, na granicy miejscowości Piastów i Żbików pod Pruszkowem. Odnalazłyśmy to miejsce z panią profesor ewą z Kamińskich feleszko i usiłowałyśmy wywalczyć tam – przy ulicy gałczyńskiego 44 – jakiś znak pamięci,mówiący,iż tu właśnie powstała najsławniejsza książka czasów okupacji… niestety – na próżno. i po- myśleć,że to właśnie w tymże Piastowie chodził do szkoły janek bytnar„rudy”, że tu nas po latach kaźniono za czytanie zabronionych „Kamieni”, a nieopodal – w Pęcicach,uciekłszy na wagary,odkryliśmy niezwykłą mogiłę z orłem i krzy- żem Virtuti Militari. tu spoczęli żołnierze 2. plutonu 3. kompanii batalionu „Zośka”polegli 2 sierpnia 1944 roku… dowódca plutonu – iwo rygiel, pseudonim „bogusław”, pojawia się prze- lotnie na kartach „Zośki i Parasola”.Pamiętając,jak staliśmy się strażnikami pę- cickiej mogiły – uda mi się po latach odtworzyć losy tych, którzy tam spoczy- wają, w iV tomie cyklu „wierna rzeka harcerstwa”. w gablotkach braci romockich na naszej wystawie „Kamyk na szańcu – opowieść o druhu Aleksandrze Kamińskim i jego bohaterach”– eksponuje- my pierwsze powojenne wydanie „Kamieni”z roku 1946, opatrzone dedykacją: „Pani jadwidze romockiej – matce dwóch wspaniałych synów,których pamięci w pierwszym rzędzie pragnę poświęcić dalszy ciąg «Kamieni» – jeśli będę umiał je napisać”. Kiedy słowa dotrzymał? w latach 1946–1947 odwiedzał Kamyka janek rodowicz „Anoda”, żoł- nierz plutonu „felek”batalionu „Zośka”, porucznik Armii Krajowej, uczestnik Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 11 bArbArA wAchOwicZ Polska godna sZacunku 11 akcji pod Arsenałem i dwudziestu innych w wielkiej dywersji… Kawaler Krzyża Virtuti Militari i dwakroć Krzyża walecznych. Zwany – dla brawury, witalności,odwagi,fantazji i nieprawdopodobnego szczęścia – ułanem batalio- nu „Zośka”. na pewno nie „słynął z flegmatycznego temperamentu”, jak pisze Kamyk! jest to jedna z nielicznych omyłek w charakterystyce bohaterów. „Anoda”,dwakroć ranny w powstaniu,ocalony przez przyjaciela,staszka sie- radzkiego „śwista”,który go wyniósł,ryzykując życie,spod ostrzału na starówce, drugi raz, ze zgruchotanym ramieniem, przewieziony z konającego czerniako- wa na praski brzeg przez polskich żołnierzy 1 dywizji im. Kościuszki (jednym z nielicznych pontonów, który zdołał dopłynąć) – natychmiast po powrocie do warszawy,obok prac nad wydobywaniem spod gruzów poległych,zaczął gro- madzić archiwum batalionu „Zośka”. Odnajdował cudem w misternie skonstruowanych skrytkach ocalone dokumenty, ratował je, błagał tych, którzy przeżyli: „Piszcie wspomnienia! tylko nasza pamięć może ich ocalić!”. PorozmowachzZośkowcami,pospotkaniachz„Anodą”,jużwiosną1946,Ka- myk opracował część pierwszą – „w dywersji”, zaczynając opowieść przejmującą sceną przewożenia leśnymi duktami ciała „Zośki”… Książka miała być dalszym ciągiem „Kamieni na szaniec”,miała opowiadać o tych,którzy po odejściu „rude- go”,„Alka”,„Zośki”nadal będą pełnili ich służbę w braterstwie i bohaterstwie. harcerstwo odrodziło się po wojnie błyskawicznie i spontanicznie. już w 1945 roku dwieście tysięcy młodych ludzi włożyło znów szare i zielone mun- durki, przypięło krzyże, ukryte podczas okupacji, błysnęło lilijkami. druh Ka- miński został członkiem naczelnej rady harcerskiej.w jego archiwum zacho- wała się kopia referatu wygłoszonego na konferencji instruktorów 15 czerwca 1946 roku. Powiedział: „nie poszliśmy drogą małodusznego służal- stwa,protestowaliśmy przeciwko obłudzie,jaką narzuca się całemu powojenne- mu życiu,broniliśmy z całą wiarą w słuszność sprawy ideałów harcerskich (…), broniliśmy swej harcerskiej twarzy, ale równocześnie usiłowaliśmy to wszystko czynić w oparciu o nową polską rzeczywistość – nie wbrew niej i nie poza nią”. w marcu 1947 roku alarmował w liście do przyjaciela harcerskiej młodości – harcmistrza Oskara Żawrockiego: „totalizm, jedyna organizacja młodzieży – to: 1) ogromne zubożenie życia, 2) pchnięcie silnie młodzieży do organizowa- nia związków konspiracyjnych.wszyscy winniśmy wyć na to jak psy i tłumaczyć niezmordowanie,by od tych pomysłów odwieść ludzi polityki! byłaby to katastro- Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 12 AleKsAnder KAMińsKi ZoŚka i Parasol 12 fa.naodwrót–trzebapopieraćwłączeniewpełnoprawnepolskieżyciedotądod- suwanych na bok młodzieżowych organizacji katolickich.i bronić za wszelką ce- nę samodzielności ZhP. (…) nie wolno się poddawać!”. na kwietniowe święto harcerstwa roku 1947 przygotował gawędę „następcy świętego jerzego”. Zosta- ła ona przez samego ministra oświaty oceniona gromkim okrzykiem:„niebezpie- czeństwo!”. wrogowie rozumowali wedle swej logiki trafnie. bo jakże w epoce narastających represji odczytać te słowa byłego dowódcy małego sabotażu:„Mu- simy pozbyć się wszelkich wątpliwości i wahań.Musimy być następcami święte- go jerzego w walce ze wszelkim złem. (…) jeżeli postanowiliśmy przebijać mur, nie przebijajmy go głową,lecz jakimś umiejętnie wybranymnarzędziem! Ale wal- czyć ze złem trzeba. (…) Odważnie i uporczywie, lecz rozumnie i inteligentnie. Kto by z walki ze złem zrezygnował – zrezygnowałby z człowieczeństwa!”. ga- węda została skonfiskowana. na plenum Komitetu centralnego Polskiej Partii robotniczej w tymże kwietniu 1947 postanowiono:„Zdemaskować należy pozy- cję Kamińskiego jako szkodliwą”. O tym, iż Kamyk pracował nad książką o „Zośce” i „Parasolu” jeszcze la- tem 1947,mówi list janiny Kowalskiej,kolporterki „biuletynu informacyjnego”, matki dwóch łączniczek: Maryny, poległej w powstaniu, i irki, zamordowanej w jego ostatnich dniach z grupą bezbronnych dziewcząt. irka i jej poślubiony w powstaniu mąż,„czarny jaś”wuttke – mieli być jednymi z głównych bohate- rów nowej książki Kamyka. „często i intensywnie myślą jestem przy Panu i jego pracy. chciałabym swoimi myślami pomóc Panu w pisaniu – pisze matka irki 27 lipca 1947.– już za parę dni 3-cia rocznica Powstania.(…) Żeby tak całe Powstanie mogło być opisane! w domu starców na szubińskiej: ja swoją Marynę ekshumowałam z Ogrodu Krasińskich. trudności z po- chowaniem ich w kwaterze «Zośki» były ogromne. cały tydzień trwały roz- mowy z dygnitarzami, radosław napisał b. mocny memoriał – a życie idzie swoim torem. (…) Obsychają łzy – zarastają groby”. „Zośce”miał wkrótce przybyć jeszcze jeden.7 stycznia 1949 zamordowano w urzędzie bezpieczeństwa podczas śledztwa janka rodowicza „Anodę”. je- go rodzice uratowali archiwum – pamiętniki Zośkowców. Opowiadała mi matka „Anody”, Zofia rodowiczowa, gdy ją odwiedzałam Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 13 bArbArA wAchOwicZ Polska godna sZacunku  – janka aresztowano w wigilię bożego narodzenia 1948. właśnie mieliśmy się dzielić opłatkiem i dziękowałam bogu,że ocalił dla mnie chociaż jedno dziec- ko.starszy syn zginął w powstaniu,ale przecież były matki,którym przy stołach wigilijnych stały po trzy puste krzesła… dzwonek. Myśleliśmy, że może ktoś z bliskich, samotnych… rewizja była dość pospieszna, dałam jaśkowi ukradkiem opłatek, żeby po- dzielił się w więzieniu… już go żywego nie zobaczyłam. wyprowadzili. Archi- wum stało w pudłach na szafie.nie wiem,jakim cudem nie zauważyli.Porwali- śmy z mężem te pudła i zaczęli przenosić do zaprzyjaźnionych sąsiadów. nagle refleksja – przecież oni po to wrócą! co robić? Zaczęliśmy gorączkowo przeglą- dać.trzeba zostawić wszystko o poległych,ich już nie aresztują,usunąć wszyst- ko,co może zgubić jeszcze żyjących… wrócili drugiego dnia świąt bożego narodzenia. Od progu pytali o archi- wum. Zabrali – te wyselekcjonowane przez nas resztki, które nikomu nie mo- gły zaszkodzić, na żaden naprowadzić ich trop. Od życzliwych sąsiadów przenieśliśmy ocalone pamiętniki do hanny długo- szowskiej.jej już nie mieli kogo aresztować.Mąż,sławny przed wojną pilot – zgi- nął w katastrofie lotniczej.Obydwaj synowie,Marek„baobab”i Andrzej„długi”, Zośkowcy, polegli w powstaniu… baliśmy się, że mogą nas śledzić, umówiliśmy się na kontakt – jak za okupacyjnych czasów – w kościele Zbawiciela na jakiejś mszy. Zbielała jeszcze bardziej. i mnie siwizny przybyło, bo nic o jaśku nie wie- dzieliśmy – gdzie go trzymają,co się z nim dzieje,szykowałam paczki,chodziłam pod więzienie na rakowieckiej,nie przyjmowali…A on już nie żył. hanna, klęcząc obok mnie – to pamiętam – szeptała taką dziwaczną lita- nię: …i odpuść nam nasze winy… Oddałam matce „hani białej”… i odpuść nam nasze winy… u mnie już nie… i odpuść nam… dziękuję za wszystko… Przeżegnała się i poszła. do „jako i my odpuszczamy”nie dobrnęła. te pamiętniki przyjaciół i towarzyszy broni jej synów były ostatnią lekturą matki. hanna długoszowska, otrzymując niemal codziennie wiadomości o nowych aresztowaniach wśród Zośkowców, popełniła samobójstwo. Archiwum przekazała swej przyjaciółce, innej matce – irenie Zakrzew- skiej. i jej nie mieli kogo uwięzić. hania Zakrzewska, dla piękności swych ja- snych włosów zwana białą, zginęła – jak Andrzej „długi” – podczas pierw- szych dni powstania na woli… Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 14 14 AleKsAnder KAMińsKi ZoŚka i Parasol tyle matka Anody. dotarłam wiosną 1985 do obojga jeszcze żyjących rodziców „hani białej”. Matka hani ofiarowała mi listy Kamyka i opowiedziała dalszy ciąg drama- tycznych losów archiwum „Anody”: – My, matki poległych, bardzo zbliżyłyśmy się, jakoś tak przytuliły do sie- bie.jadwiga romocka starała się nas łączyć,zawsze mówiła: – Andrzej był ich dowódcą, dbał o nich, teraz tak ja muszę dbać o was – ich matki. najbiedniej- sze były te, które dzieci znaleźć nie mogły i nie znalazły, jak pani Kowalska, która córki irki, żony czarnego jasia, szukała miesiącami. inne nie wierzyły, jak pani stefania baczyńska, ciągle powtarzała: – nigdy, nigdy nie uwierzę w śmierć Krzycha, on żyje, on jest gdzieś za granicą, on wróci. hanka długoszowska swoich chłopców znalazła obu.ja moją hanię też.nie miałyśmy na kogo czekać.A teraz my,matki dzieci pobitych,patrzyłyśmy,jak ci ostatni ich przyjaciele,którzy przeżyli – idą do więzień – może na zatracenie. Przyszła hanka długoszowska. wiedzieliśmy już o aresztowaniu Anody. niosła jakieś torby: – Zońka rodowiczowa dała mi na przechowanie te pamiętniki, które janek zebrał.wiesz,ja tam odnalazłam moich – powiedziała.i wysupłuje te kartki.ja- kieś zapiski Andrzeja, rozważania o różnicy między wykształceniem a mądro- ścią,definicje człowieka mądrego,który ma właściwą hierarchię wartości… – no popatrz, czym to się ci moi synowie zajmowali między wysadzaniem pociągów i studiami w podchorążówce – hanka pogłaskała papierek delikatnie. – A do Marka to się w powstaniu przyplątał pies.dowiedziałam się z tego wspo- mnienia bila. ja w ogóle nie pamiętam tego chłopca, szkoda… ładnie pisze, że „baobab”olbrzym opiekował się tym kundelkiem i przezwali go sadzik, bo ich pluton był „sad”… i nie wiadomo, co się stało z sadzikiem, jak Marek zginął. Może ja wezmę teraz jakiegoś psa,jak myślisz,irenko? –tak,tak,namawiałam,żeby wzięła! – i nazwę go sadzik! – powiedziała,że- gnając się i zostawiając mi te pamiętniki. – bo tu im będzie lepiej niż u mnie! – wyrzekła,jakby to było coś żywego. nie wzięła sadzika.Popełniła samobójstwo. Przeżyła śmierć synów.Ale śmierci cywilnej tych,co pozostali – nie mogła. Aleksander Kamiński nie napisał o śmierci „baobaba”, ani o sadziku… O mojej hani też nie. Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 15 bArbArA wAchOwicZ Polska godna sZacunku  Kiedy matka „długiego”i „baobaba”zostawiła nam te wspomnienia Zośko- we – przeczytałam u „śwista”, jak hania zagrzewała ich do walki – a za chwi- lę,jak zobaczył ją na kartoflisku i jej włosy prawie białe,tak jasne,czepiające się naci…itadzio „leszczyc”tak pięknie o niej napisał – jak się przebijali ze spo- kojnej, moja hania biegła do rannego w strasznym ogniu. Ale ja nie mam ża- lu,że hani nie ma w „Zośce i Parasolu”.wiem,że pan Aleksander musiał wy- bierać… siostra moja, Maryla łoskiewicz-Paszkowicz, to jego koleżanka z tajnego harcerstwa w humaniu! nosiła pseudonim „szczęsna”. Maryla odnalazła pa- na Kamińskiego po powstaniu w łodzi, utrzymywała z nim serdeczny kon- takt. Po przeczytaniu przechowywanych u mnie pamiętników powiedziała: – On by je ocalił… „wśród ludzi mi bardzo bliskich były ostatnio w warszawie bardzo ciężkie przejścia – musiałeś zresztą czytać komunikat o aresztowaniach resztek ludzi z byłych batalionów «Zośka» i «Parasol»” – pisze Kamyk Oskarowi Żawroc- kiemu 28 lutego 1949. straszny rok. 7 stycznia ginie, wyrzucony przez okno w czasie śledztwa, ja- nek rodowicz„Anoda”,wierny łącznik Kamyka z tymi,którzy przeżyli powsta- nie.Aresztowania narastają gwałtownie – więzienia na rakowieckiej,w fordo- nie, rawiczu, we wronkach zapełniają te „resztki”obu harcerskich batalionów. bogdan deczkowski, bogdan celiński, hanka borkiewiczówna (wyniesiona cudem ze starówki, ranna, przywrócona życiu, wspierała ojca – pułkownika Adama borkiewicza – w pracy nad monografią powstania), staszek sieradzki „świst”, Andrzej wolski „jur”, wszyscy dostają wysokie wyroki – nierzadko śmierci,zamienione na dożywocie.halka dunin-Karwicka z „Parasola”– przy- szła bohaterka książki Kamyka „Zośka i Parasol” – opuszcza śledztwo na noszach… Przesłuchuje ją osobiście oberkat bezpieki – różański. umierające- mu z ran po powstaniu mężowi, harcmistrzowi wackowi, pseudonim „luty”, dowódcy kompanii w „Parasolu”, obiecała, że wszyscy Parasolarze spoczną ra- zem obok siebie na Powązkach, nieopodal „Zośki”. dotrzymała słowa. i zostaje skazana na sześć lat, utratę praw obywatelskich i honorowych, przepadek mienia za to,że (według wyroku) „była kontynuatorką więzi grupo- wej resztek ujawnionych oddziałów «Parasola»,przez udział w pracach ekshu- Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 16 AleKsAnder KAMińsKi ZoŚka i Parasol 16 macyjnych była świadoma, że oddziały zostają utrzymane w grupowej więzi celem usiłowania zmiany przemocą ustroju Państwa Polskiego”! Aleksander Kamiński odchodzi z naczelnej rady harcerstwa już w 1947 roku. w 1949 zostaje wyrzucony ze Związku harcerstwa Polskiego, który w tymże roku unicestwiono. w roku 1950 usuwają Kamyka z uniwersytetu. Odzywa się gruźlica… jest umierający… „ZiArnA MOcy, PięKnA i wielKOści…” Od dedykacji-obietnicy złożonej jadwidze romockiej minęło sześć ciężkich lat. 25 stycznia 1952 odpowiedział Kamyk gorzko Żawrockiemu: „Pytasz, czemu nie piszę jakiejś wielkiej powieści, zamiast jaćwingów. dramatyczne pytanie. Podobne zadawali mi przez kilka lat – niekiedy natarczywie – moi konspiracyjni przyjaciele: – Kiedy zabiorę się do dalszej części «Kamieni na szaniec»? nigdy. Próbowałem – i nic nie wyszło. długo męczyłem się, zanim znalazłem przyczynę: pisać dobrze można tylko o tym, co się bardzo dobrze zna i co się aktualnie gorąco przeżywa. ja przestałem brać udział w wielkim, konkretnym i gorącym życiu, przestałem wiele widzieć i namiętnie czuć. A to, co było na- wet przed paru laty – zaciera się w konturach, blaknie w wyobraźni i w uczu- ciach (…). Powieści nie napiszę już nigdy. Ani dobrej noweli”. tajemniczy jaćwingowie – to bohaterowie pracy magisterskiej Kamyka (ukończył wydział humanistyczny uniwersytetu warszawskiego w 1928 ro- ku), waleczne plemię, które wyginęło u schyłku Xiii wieku, zanim posiadło sztukę pisania.dźwigający się z choroby Kamyk pracuje niestrudzenie,rozwi- jając temat jaćwingowy w potężną dysertację.Pisał też monumentalną historię polskich związków młodzieży, owych „wspólnot przyjaźni”… Po śmierci stalina – nadchodzi czas tak zwanej odwilży. 3 lutego 1955 Kamyk powiadamia Oskara z uśmiechem: „Monopolistyczne panowanie jaćwingów już się skończyło,zabieram się do pisania wielkiego opo- wiadania”…dociera doń archiwum Anody. Matka „hani białej” pisała (bez daty, ale dziękczynna odpowiedź Kamyka z 28 lutego 1956 umiejscawia rzecz w czasie): „te pamiętniki otrzymałam od Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 17 bArbArA wAchOwicZ Polska godna sZacunku 17 matki długiego i baobaba,biedaczka w pełni zdrowia i w pełni swego nad wy- raz wartościowego życia popełniła samobójstwo, nie mogła znieść straty synów i jakby załamania się tych ideałów,za które oni oddali swe młode,szlachetne ży- cia.(…) te pamiętniki są dla nas,matek,świętą relikwią”… te kobiety włączył Kamyk do swej pracy. składały mu relacje o swych po- ległych, prowadziły prace redakcyjne. jadwiga romocka, janina Kowalska. tylko pani stefania baczyńska nie dożyła czasu prac nad „Zośką i Paraso- lem”ani pośmiertnego tryumfu wierszy syna.umarła w domu starców w 1953 roku, samotna. w jednym z ostatnich listów w lutym 1947 roku, tuż po po- grzebie syna, pisała: „(…) odchodzę od wszystkiego, co nie jest bodaj wspo- mnieniem o Krzychu”. Matka dowódcy Krzysztofa – jadwiga romocka – całym sercem zaangażo- wała się w pracę Kamyka. Zmagał się z sugestiami,sprostowaniami,prośbami,apelami.niektórzy Zoś- kowcy uważali, że wybór bohaterów nie jest sprawiedliwy, że byli inni – dzielniejsi i godniejsi,zdawali sobie sprawę,że książka ta weźmie na skrzydła le- gendy tylko wybranych, żałowali pominiętych, poległych… inni – uznawali wi- zerunki przyjaciół za zbyt blade… Obawy budził tytuł. stanisław broniewski „Orsza”(drugi po wspaniałym florianie Marciniaku„szarym”naczelnik szarych szeregów) zastanawiał się,czy dla niewtajemniczonych w szaroszeregowe dzie- je po upływie lat nie będzie on wywoływał jakichś zupełnie innych skojarzeń – i czy nie zostanie odczytany jak na przykład coś w rodzaju„hanka i kalosze”… Matka Andrzeja „Morro” pisała 30 października 1957, krzepiąc Kamyka w rozterkach:„najzupełniej podzielam Pana stanowisko w ograniczeniu szcze- gółów i napływających poprawek,które wydawały mi się od początku,po napi- saniu, już bezcelowe. i nie umiem sobie nawet tej pracy wyobrazić bez straty «na temperaturze uczuciowej» i staram się wszystkich przekonać, że to jest «opowiadanie» czy opowieść o ludziach – o ich duchowych zmaganiach, o at- mosferze ich pracy i walki, a nie kronika czy historia. tytuł «Zośka i Parasol» wydaje mi się najlepszy i jestem pewna, że będzie atrakcyjny, że nic na tym nie straci późniejsza praca historyczna – przeciwnie, zachęci do poznania. O Andrzeja ani na chwilę nie miałam i nie mam naj- mniejszej obawy i cieszę się, że go poznał Pan lepiej, dlatego właśnie tak bar- dzo zależało mi na wysłaniu czarta – laudańskiego – witolda. czart to ten, Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 18 AleKsAnder KAMińsKi ZoŚka i Parasol 18 który do mnie powiedział 23 ii 45 r.«proszę nie szukać ludzi do ekshumacji – Andrzeja i jaśka, nikt ich obu nie dotknie» – taki był przy poznaniu – i taki pozostał – toteż opinia Pana o nim jest dla mnie wielką radością. byłam 26 Viii na jasnej górze – ogarniałam myślą wszystkich bliskich – Pana wielkie serce dla moich chłopców i Zośkowców wszystkich, których Pan wprowadza w życie nasze. na nowo”. Kamyk rzetelnie konsultował swą pracę także z jej żyjącymi bohaterami. jest w jego archiwum wielostronicowy list wspomnianego przez panią romoc- ką staszka lechmirowicza „czarta” z dnia 28 października 1956, kwestionu- jący „epilog”, którego był obok bogdana celińskiego „wiktora”postacią cen- tralną. ich literacki dialog, wkomponowany przez Kamyka w autentyczną scenę,kiedy usiłowali przedrzeć się z konającego czerniakowa na Pragę po ze- rwanych przęsłach mostu Poniatowskiego, nazywa „czart” „dyskusją niereal- ną”: „bo tak chyba, mimo wszystko, trzeba by nazwać rozmowę z wiktorem otermopilach i Kościuszce,wobec faktu,że obaj byliśmy u kresu wyczerpania, że mieliśmy gorączkę i staliśmy na granicy maligny,że w takich sytuacjach ina- czej się myśli, a prawie nie rozmawia, że jest mowa o przerżnięciu powstania, a więc wkłada się w nasze usta słowa, które wprowadzają czynnik, który wte- dy wśród nas ani w tej formie, ani w tym aspekcie nie występował”. Kamyk „epilog” zmienił. nie ma już ani termopil, ani Kościuszki, tylko dwóch rannych, półprzytomnych powstańców, brnących ku wiśle… finał książki jest prawie dokładnym powtórzeniem pamiętnika „czarta”z 1945 roku: „resztką sił ściskamy się z wiktorem i osuwamy bezsilnie na żwir. gdzieś daleko, na drugiej stronie gra cekaem, a przed nimi szybuje jasna wstęga rakiety…Zmęczone oko chwyta jeszcze błysk wynurzającego się zza fi- laru bagnetu. – Kto idzie? – Powstańcy”. wśród powstańców z „Zośki”,którzy wspierali Kamyka w pracy nad książ- ką na czołowe miejsce wysunął się juliusz bogdan deczkowski-laudański, więzień Pawiaka, bohater Powstania, więzień Prl-u. Powiedział mi: – siedziałem we wronkach, widziałem z daleka wysoką postać „śwista”, postawionego twarzą do ściany.Przypominałem,jak śpiewaliśmy w powstaniu piosenkę „Ziutka”szczepańskiego z „Parasola”: Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 19 bArbArA wAchOwicZ Polska godna sZacunku 19 A gdy miną już dni – walki, szturmów i krwi, Alejami z paradą, będziem szli z defiladą, w wolną Polskę, co wstała z naszej krwi. i taka była nasza defilada. A w 1956 roku spotkała mnie wielka nagroda – współpraca z druhem Ka- mińskim przy książce „Zośka i Parasol” od chwili, kiedy posłałem mu tomik wierszy Krzysia baczyńskiego „śpiew z pożogi”. Matka Krzysia, który był w mojej drużynie, napisała mi dedykację: „Przyjacielowi mego syna…”. dzieląc się z bogdanem swymi rozterkami, Kamyk pisał: „jest dla mnie ja- snym, że ponieważ nie byłem żołnierzem waszych batalionów – mogę popeł- niać jakieś niewłaściwości w charakterystykach, ocenach etc. Moja główna ro- la, Kochany druhu, nie polega na tym, żebym miał możliwie ściśle odtwarzać tysięczne fakty, lecz na czym innym: ja jeden tylko jestem w stanie powiedzieć jedną prawdę najważniejszą, ona powinna przede wszystkim przetrwać”. udokumentowany rzetelnie tom, potężny fresk, powstał szybko. Od pierwszego sygnału w liście do Żawrockiego minęło półtora roku. 21 czerwca 1956 roku – na tydzień przed strajkiem robotników poznańskich – Kamyk zakończył pracę nad „opowieścią o niektórych ludziach i niektórych akcjach dwóch batalionów harcerskich”– „Zośka”i „Parasol”. to prawda – nie był żołnierzem opisywanych batalionów. Ale przeżył z ich bohaterami czas małego sabotażu i wielkiej dywersji, przeżył powstanie – gdy jego „biuletyn informacyjny” stał na straży każdego powstańczego dnia. towarzyszy generałowi „Monterowi”, Antoniemu chruścielowi, w inspekcji powstańczych oddziałów – przez barykady Żelaznej, Miedzianej, srebrnej, pierwsze strony„biuletynu”poświęca heroicznemu bojowi starówki,gdzie wal- czy „Zośka”, walczy „Parasol”… „na krańcach tej bohaterskiej fortecy, wśród gruzów i zwalisk, przywarły do ziemi nasze oddziały.nie ma prawie wśród żołnierzy starego Miasta ludzi, którzy nie mieli na sobie bandaży. ich broń, przy pomocy której przeciwsta- wiają się najnowocześniejszym maszynom wojennym – to pistolety, karabiny, granaty i lekka broń maszynowa. (…) w czymże tkwi ta moc, ta siła, która po huraganowej nawale ognia nie- przyjacielskiego potrafi osadzić na miejscu szturmujące czołgi i posuwającą się za nimi piechotę? (…) Prawda jest tylko ta: na starym Mieście walczą najcu- Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 20 AleKsAnder KAMińsKi ZoŚka i Parasol 20 downiejsi żołnierze, jakich wydało nasze pokolenie. heroizm walczących żołnierzy udziela się stutysięcznej ludności starego Miasta. (…) stare Miasto – serce Powstańczej warszawy – krwawi, płonie i walczy. (…) Ale wśród tylu ruin i zgliszcz zasiane zostały ziarna takiej mocy, pięk- na i wielkości – że plony z nich umacniać będą polską duszę przez wieki całe”. należąca do redakcji „biuletynu” harcerka – Zula wiśniewska (obecnie Machnowska) – opowiadała mi: – było to w pierwszych dniach września, gdy przyszedł do Kamyka, kuś- tykając,ryszard białous,harcmistrz,hufcowy Powiśla za przedpowstańczych czasów, teraz kapitan jerzy, dowódca batalionu „Zośka”. Przedarł się z grupą powstańców ze starówki do śródmieścia przez Ogród saski.wtedy Kamyk po raz pierwszy usłyszał od naocznego świadka na gorąco zrelacjonowaną opowieść o tym wyczynie, który opisze po latach w „Zośce i Parasolu”. ryszard opowiadał twardo,żołniersko,krótko.Przeskok w huku granatów do kościoła świętego Antoniego, osaczeni w ostrzeliwanych piwnicach – przeczekują cały dzień, ranni, bez kropli wody, nocą – spokojnym krokiem, w mundurach i niemieckich hełmach, zsunąwszy opaski powstańcze – idą obok posterunków niemieckich, wymieniając z nimi uwagi: – wy skąd? – Zpałacu brühla! – uważajcie, bo tu ostrzał! w relacji jerzego powtarza się imię Andrzeja „Morro”– dowódcy kompanii „rudy”. jego wytrwałość, cierpliwość, rozwaga, czujność, odporność. jest ranny, ale dowodzi.to on utrzymuje na wodzy nerwy oddziału,gdy siedzą w piwnicy, a wokół krążą niemcy, wrzucając granaty… Kiedy czytałam „Zośkę i Parasol” – widziałam chwilę,kiedy białous opowiada Kamykowi tę scenę – na gorąco… na gorąco – podczas powstania – dociera też do Kamyka wieść o śmierci „Piotra Pomiana” – eugeniusza stasieckiego. Ktoś z „Zośki” opowiada mu o ostatnim ognisku „Piotra”… Kamyk opisze takie ognisko w książce„Zośka i Parasol”,opisze śmierć„Pio- tra”na stawkach…Ale – o dziwo – będzie to bledsze,mniej wyraziste i przej- mujące niż opis zamieszczony w „biuletynie”z 29 sierpnia: „noc już gwiaździ- sta. ciepły wiatr głaska twarze. Oddziały posuwają się cicho… gdy odległość Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 21 bArbArA wAchOwicZ Polska godna sZacunku 21 od czujek niemieckich zmniejszyła się do minimum – niemcy musieli coś wy- czuć. nagle blaski reflektorów oświetliły przedpole, a równocześnie niemieckie granatniki i karabiny maszynowe otworzyły gwałtowny ogień. (…) druh Piotr działał w takich wypadkach odruchami nabytymi w licznych poprzednich wal- kach:trzeba być osobiście tam,gdzie najciężej (…),zrywa się i pędzi do czołowe- go plutonu (…),zatacza się w bok i pada”.nie odnaleziono jego ciała.w „biule- tynie” epitafium „druh Piotr” zakończył Kamyk słowami: „Mówi się, że rzeczą niemęską jest przeczulenie,zaduma,marzenie.Ale harcerzom z batalionu «Zoś- ka» wydaje się,że myśli i uczucia «Piotra» są z nimi.Zbyt silnie byli ze sobą zwią- zani.wydaje się niekiedy,że krąży gdzieś tam w pierwszej linii,chodzi od jedne- go do drugiego żołnierza i mówi coś swoim życzliwym,dobrym głosem”. „PisAłeM Z POtrZeby sercA” 4 października 1956 Kamyk napisał: „jeszcze dotychczas nie mogę przyjść do siebie po oddaniu «Zośki i Parasola»…jestem rozłożony fizycznie i nerwo- wo”. te słowa mówią, że książka powstawała w nie mniejszym napięciu niż „Kamienie”. nie bez powodu autor mówi, że kocha swych bohaterów… 16 października (należałoby napisać wielką literą) 1956 pani janina Kowal- ska złożyła maszynopis w wydawnictwie iskry, pełna niepokoju: „boję się o los tej książki – jestem pesymistką – no i tak im wszystkim nie wierzę! Oddając dziś paczkę – miałam uczucie, że lwom na pożarcie”. Mamy ciekawą relację jednego z „lwów”. w pół wieku po powstaniu, a w lat czterdzieści od opisywanego wy- darzenia – ryszard wasita wspomina,jak będąc podówczas dwudziestokilkulet- nim redaktorem „iskier”, postawił sobie za cel nawiązanie kontaktu z autorem „Kamieni na szaniec”: „wielokrotnie (…) odwiedzałem Powązki wojskowe, krążąc między brzozowymi krzyżami moich starszych poległych kolegów. Mó- wiłem sobie – oto nasza własna i młoda gwardia,przemilczana w szkole,w książ- ce,w prasie,w przeciwieństwie do tej obcej «młodej gwardii» tak natrętnie wci- skanej w młode polskie głowy. napisałem o tym wszystkim do łodzi, gdzie mieszkali wówczas państwo Kamińscy”.Z wizyty w styczniu 1956 wyjechał ob- darowany nową edycją „Kamieni”i dedykacją, którą uzna za „bodaj najważniej- szą w życiu”. Kamyk uznał, że „serdeczne słowa o wojskowym cmentarzu po- wązkowskim – młodego człowieka – przyczyniły się decydująco do powstania Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 22 AleKsAnder KAMińsKi ZoŚka i Parasol 22 dalszego ciągu tej książki”. „(…) Pracował intensywnie nad dziejami polskich związków młodzieżowych – opowiada wasita.– była to praca zakrojona na kil- ka tomów. A jednak druh Kamiński (bo był druhem aż do śmierci) podjął na- tychmiast pracę nad przybliżaniem młodym pokoleniom tak drogich jego sercu ludzi z dwóch batalionów harcerskich Armii Krajowej”(...). niestety, odwilż 1956 roku, jak każde zjawisko atmosferyczne, nie była ugruntowana i trwała. Książka trafiła do cenzury na ulicę Mysią i wymagała walki o bardzo wiele nie tylko stron, ale wręcz poszczególnych zdań. sprawa oparła się o dość wówczas wysoki szczebel w hierarchii instytucji na ulicy My- siej.to i owo udało się wybronić,ale nie wszystko.na pewno nie udało się wy- bronić takich tekstów o stalinie, które można znaleźć w pierwotnej wersji ma- szynopisu, przechowywanej w archiwum Kamińskiego: «stalin, jak widać, uważa Powstanie za akt polityczny przeciwsowiecki,odmówił użyczenia lotnisk eskadrom anglosaskim dokonującym zrzutów nad warszawę – i jak można się domyślać – wstrzymując lotnictwo sowieckie od pomocy Powstaniu»…«stalin na zimno pozwala hitlerowi mordować warszawę». te oceny włożone w usta bohaterów powstania Mysia ostro skrytykowała. Ale i tak było to wielkie zwycięstwo – w październiku 1957 roku tom liczą- cy 644 strony ledwie się ukazał – cały nakład natychmiast zniknął… „dziękuję, dziękuję, dziękuję – bo jak powiedział p.wuttke – już inny po- mnik nie jest im potrzebny.Przecież oni żyją – są tacy,jacy byli naprawdę,i ta- cy powinni pozostać w oczach obecnej młodzieży”– pisze matka irki i Mary- ny – janina Kowalska. „jak paciorki różańca – przesuwają się ich rozmowy – dyskusje – ich prze- życia i męka – tak dobrze znane, a wciąż żywe i bliskie. Pan swym sercem wszystko zrozumiał.sercem ich ogarnął – i nie umiem oprzeć się wrażeniu,że z nimi rozmawiał.na pewno stoją wszyscy przy swym drogim druhu i Prze- wodniku i pomagać będą w każdej chwili dnia powszedniego realizowania har- cerskiego «stylu życia» i wszelkich jego trudów”– pisze matka Andrzeja „Mor- ro”i janka „bonawentury”– jadwiga romocka. Z matką obu braci romockich był Kamyk w stałym kontakcie. na jej ręce przekazywał połowę swych honorariów za „Kamienie”, które się ukazały znów – po dziesięcioletniej przerwie – z ponurym znakiem czasu, który odchodził: miejsce wydania – stalinogród (młodzieży przypominam,że tak przechrzczono Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 23 bArbArA wAchOwicZ Polska godna sZacunku 23 Katowice!), potem za „Zośkę i Parasola” – dla rodzin poległych, na cele ekshu- macji,na opiekę nad cmentarzem obu batalionów.w sierpniu 1957 pani jadwi- ga romocka relacjonowała:„(…) wymienione zostały wszystkie krzyże brzozo- we – niektóre tabliczki, opłacono też groby bez rodzin i zaległość za kwiaty. wypłacono też dwie większe zapomogi na kurację chorym matkom. chciała- bym przeznaczyć część «Zośki» na tablicę z nazwiskami nie odnalezionych”. taka tablica – potężna granitowa ściana – powstała. widnieją na niej na- zwiska tych Zośkowców, którzy nie spoczęli wśród kolegów na kwaterze (jak „Anoda”) lub też mogiły nie mają – jak Andrzej samsonowicz „Książę”, do którego siostra – hanka samsonowiczówna, studentka – jak on – tajnej medycyny,pisała: „nawet krzyżyk drewniany na tym miejscu nie stanie…cóż zostało po «Zośce»… co zostało po tobie?”. co zostało? Po ukazaniu się „Zośki i Parasola”młodzi pisali do Kamyka (listy są w jego archiwum): „Książka stała się dla nas bezcennym skarbem. Kochamy tamtych chłopców i dziewczęta, są dla nas wzorem, jak żyć i jak walczyć… Przez dwa- naście lat uczęszczania do szkoły karmiono nas banalnymi słówkami, które… miały być pięknymi. nauczono nas kłamać «wielkimi i prawdziwymi» słowa- mi. i teraz, kiedy już możemy mówić prawdę, nie możemy się tego nauczyć. Musimy zacząć naukę od początku. Ale nie przerażamy się tym wcale, chcemy walczyć o nasze ideały, jak tamci chłopcy i dziewczęta walczyli o wolność. na- stępnego dnia po spotkaniu z Panem poszliśmy na senatorską szukać tej ka- mienicy, w której Oni przeżywali te straszne chwile bohaterstwa. Ogród saski, przez który Oni przechodzili, przestał być dla nas miejscem niedzielnych spa- cerów,a stał się Pomnikiem bohaterów warszawy i gdyby to od nas zależało,to właśnie ten pomnik postawilibyśmy tam” – barbara śniechórska, ireneusz Misztala,warszawa, 29 stycznia 1958. „skąd popularność?” – zastanawiał sie Kamyk. i odpowiadał: „wątek przy- jaźni na śmierć i życie – odwieczny. wątek bohaterstwa w służbie wartościom – odwieczny. czytelnik spragniony odwiecznie w sztuce piękna, prawdy, spra- wiedliwości”. w archiwum Kamyka znajdują się zwięzłe konspekty przygotowane na wie- czory autorskie w łodzi – 19 listopada i 18 grudnia 1958. cenna autoanaliza podstawowych cech swego pisarstwa: Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 24 24 AleKsAnder KAMińsKi ZoŚka i Parasol „jestem autorem jednej książki, nie beletrystą (…). Pisałem z potrzeby ser- ca. Znałem cudowną młodzież, byłem wśród nich – gdy uderzył w nich grom – zapragnąłem gorąco pokazać tę młodzież światu, utrwalić prawdę, przedłu- żyć jej społeczne życie, poza śmierć. (…) dokonywałem wyboru! na pewne fakty patrzyłem przez szkło powiększające: dzielność, prawość, opiekuńczość (…). Ale niczego nie zataiłem! Mój pogląd na literaturę: musi krzepić serca! Ale nie wolno fałszować faktów i zatajać faktów”. jeśli już mowa o fałszerstwach,to godzi się tu wspomnieć o tym,iż w pew- nej audycji telewizyjnej poszukiwacze kłamliwych sensacji obwieścili – iż An- drzej romocki„Morro”zginął trafiony kulą…polskich żołnierzy,którzy o świ- cie 15 września 1944 roku przepłynęli wisłę. tę haniebną i krzywdzącą wersję ogłoszono nie wiadomo na jakich podsta- wach. Żyła jeszcze wówczas, gdy tę bzdurę podano – bohaterska sanitariuszka, która miała odwagę wybiec, by ratować Andrzeja – profesor Zofia stefanow- ska-treugutt – wybitny historyk literatury romantycznej.Żyje do dziś,na szczę- ście, świadek śmierci Andrzeja z batalionu „Zośka” – doktor witold sikorski „boruta”, żyje łączniczka Andrzeja – Krystyna Musiatowicz, której narzeczony poległ razem z Andrzejem.jest pisana tuż po powstaniu relacja dowódcy bata- lionu – ryszarda białousa – „walka w pożodze”.i żyje dowódca tej jedynej ło- dzi, która pierwsza przedarła się z Pragi na powstańczy brzeg – żołnierz i sa- modzielnej Kompanii Zwiadowczej 1. dywizji Piechoty im. tadeusza Kościuszki, harcerz 1 wołyńskiej drużyny harcerzy im. Zawiszy czarnego, wówczas podchorąży – janusz Kowalski. raniony ciężko prawdopodobnie przez tego samego snajpera niemieckiego, który zabił Andrzeja, operowany przez doktora Zygmunta Kujawskiego „broma”– leżał w tej samej piwnicy co jerzy Zborowski „jeremi”i wacek dunin-Karwicki.Ofiarny,znakomity lekarz, który tysiącom matek i dzieci uratował życie – był witany entuzjastycznie na opłatku batalionu„Zośka”w roku 1985 przez wszystkich Zośkowców z dok- torem „bromem”na czele… w książce Kamyka,w której tak,jak było naprawdę,Zośkowcy„ściskają mu serdecznie dłoń” – doktor Kowalski zakwestionował tylko przypisane mu przez Kamyka słowa: „ja muszę do waszego komendanta, towarzysze”. – nikt z nas, żołnierzy, nie używał tego określenia „towarzysze”… nato- miast prawdą jest,że padliśmy sobie w ramiona z pierwszym Zośkowcem,któ- ry do mnie dobiegł. jak bracia – powiedział mi doktor Kowalski. Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 25 bArbArA wAchOwicZ Polska godna sZacunku 25 i jest jeszcze jedno świadectwo śmierci Andrzeja.Matczyny pamiętnik pisa- ny tuż po powstaniu i po odnalezieniu obu synów.„chłopcy naszego domu roz- bitego! wiem jeszcze o was wszystko i wszystko z wami przeżywam.(…) by- liście naszą dumą i szczęściem. iskra boża rozpalała się w was płomieniem, który promieniował i dał wam tyle serc, przyjaźni ludzkiej i możność wnosze- nia wszędzie tyle radości… (…)”– pisała jadwiga romocka. – Poszedłeś, synu, sam zupełnie na rozpoznanie terenu i bóg przyjął twoją ofiarę za wszystkich – strzał w serce… «jezus – Maryja!» twój okrzyk ostatni zamyka twe życie, a je- zus i Maria błogosławią twą mękę woli, starówki i czerniakowa, zsyłając taką śmierć,o jakiej pewno synku marzyłeś w te najtrudniejsze dni… i przyjm, o boże, który widzisz wszystko – moje «tak, Ojcze» za te nasze dzieci polskie”. „MOi rówieśnicy w PAnterKAch” Od roku 1995 ostatni żyjący żołnierze batalionu „Zośka” apelują do zmienia- jących się władz Ministerstwa edukacji narodowej o wprowadzenie na listę lektur książki Aleksandra Kamińskiego „Zośka i Parasol”. Młodzież w wolnej Polsce nie ma w lekturach ani jednej książki o bohaterstwie ich rówieśników w powstaniu warszawskim! runęły imperia. Zmieniły się ustroje. A siła obu książek Kamyka, promie- niowanie jego bohaterów – trwają. Mam dziesiątki listów od młodzieży (w epoce sMs-ów i e-maili), setki wpisów do ksiąg pamiątkowych Kamykowej wystawy.Żal,że można ich tu za- cytować tak niewiele: „leżą teraz przysypani ziemią, już na zawsze dwudziestoletni. Moi rówie- śnicy w panterkach, którzy umieli pięknie żyć i pięknie umierać. Odgarniajmy ziemię, ocalajmy pamięć o nich, odnajdujmy tych, którzy przeżyli, niech nam pomogą znaleźć własną drogę we własnym kraju” – ewa szulik, licealistka z rybnika. „dźwigali polski krzyż męczeństwa – a przecież nie różnili się od nas.Pra- gnęli kochać i być kochani, chcieli żyć… dojrzewali tak szybko – do walki, czynu,ofiary – i niestety,do śmierci,nie do życia! jak trudno zrozumieć poko- rę, z jaką przyjmowali cierpienie, ich siłę i ogromną nadzieję, której nam czę- sto brak”– Anna Przewoźnik z liceum im. baczyńskiego w Krakowie. Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 26 26 AleKsAnder KAMińsKi ZoŚka i Parasol „co mam zrobić, aby Polska, o którą walczono, nie umarła. nie chcę, by cierpienia moich rówieśników poszły na marne, chcę tak jak oni – aby POl- sKA byłA, trwAłA i nigdy nie uMArłA!” – edyta burzyńska z liceum ekonomicznego im. jana Kochanowskiego w częstochowie. „Mam 17 lat i cieszę się każdym przypomnieniem mojej polskości.jakże to ważne dla serca gubiącego się w świecie bieganiny, nerwów i coraz bardziej wszechwładnego pieniądza. Ale wierzę, że my, młodzi, nie zapomnimy, «skąd nasz ród»”– Marek Kazulak z benewicz. „szare płaszcze, szare ulice i my, na których zarzucono te szare płaszcze, okrywające kolorowe skrzydła, właśnie my – tyle możemy. Możemy krzyczeć: – jeszcze nie zginęłaś, póki my żyjemy, a my nie zginęliśmy, póki ty żyjesz w nas!”– dominika Makówka z Piotrkowa trybunalskiego. „jesteśmy harcerkami-licealistkami,wiele myślimy o wartościach – o praw- dzie,o wolności,o miłości.chcemy wiarę w te wartości umacniać i sprawdzać. w historii Powstania nie szukamy tylko wydarzeń i dat – ale przede wszyst- kim ludzi – z ich rozterkami, emocjami, cierpieniem. Myślimy o Powstaniu nie jak o wydarzeniu z historii Polski – ale jak o czymś żywym – o dramatach młodych ludzi, ich decyzjach, ich bohaterstwie, o tym, że Oni byli tacy jak my…”– Magda Magowska, Poznań. „Za tydzień skończę 15 lat.to przecież taki «powstańczy» wiek.tylu wspa- niałych ludzi, kwiat polskiej młodzieży, stanął murem w obronie swojego mia- sta, dając dowód, że jeszcze Polska nie zginęła. Z całego serca podziwiam Po- wstańców,tysiące bezimiennych bohaterów do ostatniej kropli krwi walczących i wierzących w Polskę.jaka szkoda,że tak wielu z nich nie doczekało wolności, na pewno mogliby wpłynąć na losy Polski, przekazując dzieciom i wnukom wspomnienia i ideały tak ważne w dzisiejszym świecie,gdy często wartość czło- wieka ocenia się nie po tym, jaki jest, ale po tym, ile ma pieniędzy. ludzie obrażają Polskę, uważając, że patriotyzm to przeżytek, Młodzi bohaterowie szarych szeregów i Powstańcy warszawy będą dla mnie za- wsze wzorem,od nich się uczę szacunku do Ojczyzny i patrzę na swój kraj jak na coś najcenniejszego na świecie”– Ola wierzba z gimnazjum im. ignacego domeyki w warszawie. a na pytanie – co jest 1 sierpnia, odpowiadają – wakacje. Odrzucanie swej historii to ignorancja i tchórzostwo, a nie – jak mniemają – tak modne «bycie trendy». Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 27 bArbArA wAchOwicZ Polska godna sZacunku 27 „ich rozwaga,odwaga,odpowiedzialność,honor,przyjaźń są nieśmiertelne, zawsze będą to cechy ważne i godne młodzieży. stanęli przed twardą próbą charakteru, odwagi, męstwa, wychodząc z niej zwycięsko. Żyją po śmierci w nas, zostawiając po sobie «testament», dla nich pomnik, dla nas przesłanie. wojna się skończyła, inne czasy, po cóż nam ono, ktoś py- ta.Po to,byśmy umieli kochać szczerze,wierzyć w przyjaźń,mieć odwagę mó- wić to,co naprawdę myślimy,byśmy umieli brać odpowiedzialność za to,co ro- bimy, mieli poczucie godności i honoru”– Krystian łukasik, lat 16, łódź. „teraz walczyć bronią się nie da, ale słowem i czynem. jak wspomni mi się walka o wolność tylu Polaków wspaniałych, to łza się w oku kręci, że teraz, chociaż wolna,tak daleka od ideału ich Polska.nie mogę walczyć o nią jak oni, ale o język polski potrafię i będę”– Michał bełdowski z czarnocina. „to takie ważne, by Oni wszyscy trwali w naszych sercach i umysłach, bo będą żyli,dopóki żyją w naszej pamięci.Moje zainteresowanie historią szarych szeregów i Powstaniem warszawskim zaczęło się po przeczytaniu niezwykłej, wzruszającej i pouczającej książki, na szczęście lektury szkolnej – «Kamieni na szaniec» Aleksandra Kamińskiego. wiele razy zastanawiałam się, dlaczego moi rówieśnicy musieli cierpieć, porzucić swoje marzenia, a nawet stracić ży- cie.skąd brali siłę,by znosić to wszystko.i myślę,że odpowiedź jest tylko jed- na – z miłości do Ojczyzny! to była taka wspaniała młodzież, odważna i mą- dra. słowo «Ojczyzna» nie było dla nich puste. Kochali ją całym sercem i za nią umarli. nie potrzebowali odrębnego przedmiotu w szkole, który na- uczyłby ich patriotyzmu. często zastanawiam się, czy gdy patrzą na nas teraz z góry, na to, co się dzieje w naszym kraju, nie cierpią prawie tak mocno jak wtedy. nie o taką Polskę walczyli. czy my pamiętamy,że wolną Polskę mamy dzięki nim? czy umiemy okazać im wdzięczność za ofiarę, jaką ponieśli? Moją pracę maturalną poświęciłam po- staci Krzysztofa Kamila baczyńskiego, wspaniałego poety-żołnierza. to on po- wiedział: «trzeba nam teraz umierać,by Polska umiała znów żyć!».Oby wreszcie umiała znów żyć”– iwona Zielińska,studentka Akademii Medycznej w Kielcach. „ja o nich myślę jak o moich przyjaciołach, którzy ciągle istnieją gdzieś w czasie – i wierzę, że Oni wiedzą – że my też zrobimy wszystko prosto, zwy- czajnie, jak trzeba”– Aneta Piskorz z gorzkowic, lat 16. „Oni koła ratunkowe nam rzucają – wierność i nadzieję”– Karolina czer- wińska, lat 15, łódź. Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 28 28 AleKsAnder KAMińsKi ZoŚka i Parasol „tadeusz gajcy, zanim poległ, powiedział do nas: «jedna jest ziemia, która niesie ciebie i mnie, i jedna młodość». Krzysztof Kamil baczyński, zanim po- legł, powiedział do nas: «trzeba nam teraz umierać, by Polska umiała znów żyć».niestety – ciągle żyć nie umie.jak napisał druh Aleksander Kamiński lat temu prawie 80! «(…) czemu jej synowie tak chamsko wyżerają się o władzę?». Mam 23 lata.ukończyłem wydział politologii i socjologii.ciągle dręczy mnie myśl – co moje pokolenie zdoła uczynić, by spełnić marzenia poległych, by «Polska umiała żyć»…”– Marcin brylczak, Poznań. „«Kamieniami na szaniec» interesuję sie od zawsze. jeździłam do warszawy, wędrowałam szlakami «moich» chłopców. na Powązki, gdzie zawsze w ciszy można się pomodlić i «porozmawiać» z nimi.tak samo jak musiałam być 1 sierp- nia – w rocznicę powstania. Zawsze strasznie żałowałam, że urodziłam się tak późno.Po jakimś czasie dotarło do mnie jednak,że każdy człowiek ma swój czas, w którym żyje. i wkażdym można żyć pełnią życia, nie muszę «pięknie umie- rać», ale mogę «pięknie żyć», co przecież też jest wyzwaniem i też wymaga tru- du i ogromnej pracy nad sobą. Oni są zawsze w moim sercu.wartości, którymi żyli,wyznaczają i moje życie.warto żyć dniem dzisiejszym,korzystając z wszyst- kiego,co życie daje,zawsze mając w sercu przeszłość.Ale ona nie ma nas zatrzy- mywać,nie chodzi o to,by tylko wspominać,wzruszać się.Ona ma budować na- sze życie!”– Anna strzelec,prawniczka,lat 26,chorzów. „na ekranach naszych telewizorów króluje młodzież,za którą można się tyl- ko wstydzić. nie ma tam ani moich rówieśników, którzy walczyli o Polskę, ani tych, którzy dziś mogliby być dla nas wzorem do naśladowania. A przecież i dziś tacy młodzi są! Patrzyłem na tych, którzy podawali do zapalenia znicze żołnierzom «Zośki» i «Parasola» – na to połączenie duchowe pokolenia Kolum- bów i pokolenia wchodzącego dopiero w życie… i myślałem – jaką drogą iść, co mamy robić, żeby te ich zamierzenia, których nie zdążyli zrealizować – sta- ły się dzięki nam także ich zwycięstwem?” – rafał Zdrajkowski, lat 16, uczeń szkoły Muzycznej w łodzi. „Przygnębienie,wzruszenie,ale i radość – oto uczucia towarzyszące mi.Pa- trząc na te śliczne,roześmiane,pełne energii i chęci do życia twarze,myślałam – przecież to byli moi rówieśnicy. Mieli przed sobą najpiękniejsze lata. Zginę- li. Ocalała ich garsteczka, siedzieli w Prl-owskich więzieniach, wyszli… ja- cy? Oglądałam ich dyplomy z najwyższymi notami. lekarze, architekci, na- Zoska00 II.qxp:Stach.Piw.01/3 4/6/09 1:18 PM Page 29 bArbArA wAchOwicZ Polska godna sZacunku 29 uczyciele,historycy.skąd brali moc? bardzo chciałabym ich spotkać,zapytać?” – sylwia fink, uczennica szkoły im. Zamoyskiego w Zakopanem. „Zośka,rudy,Alek,Andrzej Morro – to postacie,które przez całe moje ży- cie będą wskazywać mi drogę. ich krótkie, lecz jakże piękne życiorysy – to dla mnie wzór postępowania, a wypracowane przez nich wartości, począwszy od codziennej pracowitości, sumienności i pogodnego uśmiechu do brater- stwa, bohaterstwa czy przede wszystkim gorącego umiłowania Ojczyzny, stały się moimi ideałami.to dzięki nim poczułam się dumna, że jestem Polką, ich rodaczką, że matką nam – ta sama ziemia, Polska. Pisząc o nich, chciałabym unikać wzniosłych słów (choć nie umiem), bo przecież przy swojej wielkości byli Oni tacy skromni i tacy zwyczajni.i ci zwy- kli młodzi ludzie potrafili trwale wyryć imiona na kartach historii, a przede wszystkim pięknie zapisać się w pamięci pokoleń – w pamięci ich rówieśni- ków,moich rówieśników i wierzę,że i tych,którzy nadejdą”– Agnieszka bryś, studentka polonistyki, Poznań. „w moim dorastaniu, kształtowaniu charakteru i pasji towarzyszą mi pra- wie od początku… Przyjaciele, bo nie umiem ich już inaczej nazywać, żyjący przede mną. wywarli na mnie wielki wpływ… są ze mną bez przerwy, choć daleko,to jednak tak blisko…Oni wskazali mi ścieżkę życia.Alek,rudy,Zoś- ka,Andrzej i janek romoccy,Maciek,Piotr Pomian,czarny jaś towarzyszą mi i prowadzą, odkrywam nowe fakty z ich życia, nowe zapisy z ich myśli, które zmuszają do refleksji, kształtują charakter, gdy wracam do lektury Kamyko- wych książek…”– Agata bogiel, studentka skandynawistyki, gdynia. „Podobno autor «Zośki i Parasola» miał napisać jeszcze jedną książkę – otych bohaterach «Zośki», k
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Zośka i Parasol. Opowieść o niektórych ludziach i niektórych akcjach dwóch batalionów harcerskich
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: