Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00451 006814 13871926 na godz. na dobę w sumie
Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych - ebook/pdf
Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 482
Wydawca: Histmag Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-62329-99-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> historia
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Kosowo, Gruzja, Abchazja, Osetia Południowa, Łotwa i Estonia, Krym, Białoruś. Wydarzenia, które nie schodziły z pierwszych stron gazet. Jaka jest geneza i przebieg konfliktów etnicznych w tych krajach i regionach? Czy wiedzą Państwo, że te konflikty toczą się od wieków? Prezentujemy pierwszą w Polsce książkę popularnonaukową, szeroko opisującą i wyjaśniającą tę problematykę.

 

 

Na podstawowe pytania odpowiada Michał Świgoń z redakcji Histmag.org.

Skąd pomysł na wydanie tej publikacji?

To było pewnego sierpniowego wieczoru 2008, gdy rosyjskie wojska przekroczyły granicę Gruzji i ruszyły w stronę Gori. Maciej Frankowski z zaprzyjaźnionego z „Histmagiem” wydawnictwa ERICA był świadkiem nietypowej sceny. Goszcząc w redakcji jednej z największych ogólnopolskich stacji telewizyjnych usłyszał, jak jeden z dziennikarzy dostał burę za kiepskie przygotowanie materiału. Przełożony polecił mu... strony Histmag.org, gdzie od momentu wybuchu wojny pisaliśmy o tym konflikcie. Duże zainteresowanie materiałami na ten temat (30 000 czytelników, ogromna popularność w serwisie społecznościowym Wykop.pl, cytowania w prasie, liczne wykłady i spotkania) – pokazało nam, że dziennikarstwo internetowe wcale nie musi być gorsze od tego prezentowanego w „tradycyjnych” mediach. Od dłuższego czasu przymierzaliśmy się do wydania własnej książki, wybór tematyki nie był trudny. Tym bardziej, że w przypadku „Źródeł nienawiści” mogliśmy liczyć na duże wsparcie ze strony Wydawnictwa Erica.

W książce opisano historię konfliktów etnicznych w sześciu regionach – Kosowie, Abchazji, Osetii Południowej, krajach bałtyckich, na Białorusi i na Krymie. Skąd taki właśnie dobór tematów?

To przede wszystkim regiony, w których wydarzenia przyciągnęły uwagę mediów i opinii publicznej. Informacje przekazywane przez prasę i telewizję ograniczały się jednak głównie do tego, co działo się „tu i teraz”. Tymczasem konflikty w Kosowie czy Gruzji mają historię liczącą sobie dziesiątki, a nawet setki lat. Historycy z Gruzji, Abchazji czy Serbii w swoich wywodach odwołują się nawet do wydarzeń sprzed dwóch, trzech tysiącleci. W z pozoru poważnych publikacjach pojawiają się np. argumenty na temat tego... gdzie leżał biblijny raj. Chcieliśmy pokazać, że problemy Krymu, czy Osetii Południowej nie zrodziły się na Kremlu za prezydentury Władimira Putina, czy w gabinecie Micheila Saakaszwiliego po tzw. rewolucji róż. Mają one wielowiekowe podłoże, a zarazem, w dużym stopniu, zostały oparte na historycznych mitach i fałszywym przeświadczeniu o „odwiecznej nienawiści”.

Kim są autorzy publikacji?

Prawie wszyscy autorzy są wieloletnimi współpracownikami i redaktorami „Histmag.org”. Zdążyli udowodnić, że potrafią pisać w sposób nie tylko fachowy, ale także przystępny, zachęcający do lektury tysiące lub nawet dziesiątki tysięcy czytelników. To naukowcy i dziennikarze z wykształceniem historycznym lub politologicznym z kilku różnych ośrodków akademickich: Krakowa, Warszawy, Łodzi, Poznania i Katowic. Wśród nich są m.in. wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego i adiunkt w Archiwum Akt Nowych dr Dariusz Wierzchoś a także wykładowca Uniwersytetu Łódzkiego, Sławomir Szczesio.

Na co położyliście największy nacisk podczas jej przygotowywania? Co czyni tę książkę niezwykłą?

Przede wszystkim zajęliśmy się tematami, których dotąd nikt w Polsce nie poruszał. Na temat imperializmu rosyjskiego czy konsekwencji rozpadu ZSRR powstało multum książek, ale nikt nie próbował wyjaśniać tła konfliktów widzianych w skali mikro, może z wyjątkiem nielicznych publikacji poświęconych na przykład Czeczenii. Skupiliśmy się na regionach, narodach i konfliktach, które w Polsce pozostają nieznane, pomimo niedawnego medialnego zainteresowania ich obecną sytuacją. Nasza książka będzie pierwszą publikacją na temat historii Abchazji czy Osetii Południowej, a zarazem jedną z pierwszych popularnonaukowych, zwięzłych prac o historii mieszkańców Krymu czy o podłożu konfliktu w Kosowie.

Poszczególne części książki oparliśmy na bardzo szerokiej bazie merytorycznej. Nasi autorzy, żywo zainteresowani tą problematyką, sięgnęli do licznych źródeł – publikacji naukowych, oficjalnych raportów i opracowań oraz doniesień medialnych. Przeciętnego czytelnika może zaskoczyć fakt, że autorzy oparli się nie tylko o opracowania polskie, angielskie, rosyjskie, ale także o materiały np. autorów szwedzkich, kanadyjskich czy japońskich. Zależało nam na naukowej rzetelności, a także staraliśmy się unikać jak ognia hermetycznego, niezrozumiałego języka naukowych dywagacji. Chcemy, by nasze rozważania zainteresowały nie tylko naukowców czy profesjonalistów, ale i zwykłego Kowalskiego, który chciałby się czegoś o rzeczonych konfliktach dowiedzieć.

Do kogo kierowane są „Źródła nienawiści”?

Zależy nam na tym, by stworzyć kompendium wiedzy dla wszystkich osób, interesujących się tą tematyką – zawodowo (dziennikarze, dyplomaci, urzędnicy, itp.), naukowo (wykładowcy, studenci) i hobbystycznie. Każdy, kto chciałby lepiej zrozumieć procesy zachodzące w Europie Południowej i Wschodniej, znajdzie w tej książce coś dla siebie.

 

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Książka dostępna w sprzedaży w przystępnych cenach: — w wersji elektronicznej — na stronach portalu Histmag.org ‹http://histmag.org›. — w wersji drukowanej na stronach Instytutu Wydawniczego Erica ‹http://wydawnictwoerica.pl› oraz w wybranych księgarniach i sie- ciach sprzedaży. Jeśli korzystasz z publikacji z naruszeniem praw autorskich, zachęca- my do zakupu oryginału i wsparcia jej twórców. pod redakcją Kamila Janickiego z przedmową prof. dra hab. Artura Kijasa Redakcja naukowa: Kamil Janicki Redakcja językowa: Kamil Janicki, Michał Świgoń Korekta: Joanna Łagoda Skład i łamanie: Piotr Pielach Projekt okładki: Marek Ciesielczyk Opracowanie grafi czne map: Marek Ciesielczyk, Piotr Pielach, Kamil Pietrala Marketing, koordynacja działań promocyjnych: Michał Świgoń Źródła nienawiści. Konfl ikty etniczne w krajach postkomunistycznych Copyright © 2009 by i-Press Piotr Pielach Copyright © 2012 by Promohistoria Michał Świgoń All rights reserved ISBN: 978-83-62329-99-1 Wydanie elektroniczne Kraków-Warszawa 2012 Instytut Wydawniczy ERICA e-mail: wydawnictwoerica@wp.pl www: http://wydawnictwoerica.pl Portal internetowy „Histmag.org” e-mail: redakcja@histmag.org www: http://histmag.org i-Press Piotr Pielach www: http://i-press.pl Kamil Janicki Gruzja. Kolebka konfl iktów? Według mitów właśnie tu mieli przybyć Argonauci w poszukiwaniu złotego runa, a Prometeusz, przykuty do jednej z gór masywu okala- jącego tę krainę, cierpiał za nadmierną miłość do ludzi. Wspomina- li o niej Strabon, Homer i Pliniusz, a autorzy Biblii chwalili zdolności bojowe tutejszych ludów. Władca jednego z państw tej krainy ochrzcił się już na początku IV wieku, jako jeden z pierwszych monarchów na świecie. Sto lat później rządził tu król, którego śmiało można porównać do wodza Brytów, Artura. Także jego panowanie zostało osnute nie- zwykłymi legendami i przetrwało w świadomości społecznej po dziś dzień. Na tym nie koniec niezwykłości. Tutaj powstał unikalny i wciąż używany alfabet, a dynastia rządząca tym krajem okazała się prawdo- podobnie najdłużej panującą rodziną na świecie. Ster nawy państwowej pozostawał w rękach jej członków przez ponad 1000 lat. Przez ten czas państwo rozpadało się i ponownie scalało, zmieniało swój ustrój, a na- wet charakter etniczny, ale w różnych jego częściach wciąż rządził ten sam ród Bagratydów. Warto wspomnieć jeszcze, że w okresie najwięk- szej świetności państwo zajmujące tę krainę skutecznie rywalizowało z Bizancjum, uzyskując hegemonię w rejonie Kaukazu. Tu też dwa wie- ki wcześniej niż w Europie rozpoczęła się w kulturze epoka porówny- walna z odrodzeniem. Do dziś wśród mieszkańców tej krainy żywa jest legenda, w świetle której Bóg wybrał ją na idealne, najpiękniejsze na świecie miejsce. Za- mierzał pozostawić je dla siebie, ale urzeczony życzliwością i beztroską jednego z ludów, oddał mu raj w posiadanie. Mowa oczywiście o krainie rozciągającej się na południe od gór Kaukazu, pomiędzy Morzem Czarnym i Kaspijskim. W starożytno- ści zachodnią jej część zajmowała Kolchida, wschodnią zaś Iberia, dla uściślenia określana często mianem Iberii Kaukaskiej. W kilkaset lat później, na przełomie pierwszego i drugiego tysiąclecia naszej ery, re- jon ten zajęło zjednoczone Królestwo Gruzji. Dzisiaj do spuścizny po nim pretenduje znacznie mniejszy i nękany wieloma problemami kraj — demokratyczna Gruzja. Kolebka konfl iktów? Pomimo swej niezwykłej historii i kultury ukształtowanej na gra- nicy trzech cywilizacji, a także piękna krajobrazów i mnogości zabyt- ków, państwo to pozostaje niemal nieznane w Europie. Do niedawna w świadomości mieszkańców naszego kontynentu zajmowało ono rów- nie uprzywilejowane miejsce, co dajmy na to Burkina Faso czy Tuvalu. Sytuacja zmieniła się nieco na początku lat 90., przy czym Gruzja dała się poznać jako miejsce, od którego lepiej trzymać się z daleka. Media przez kilka miesięcy rozpisywały się na temat dwóch wojen etnicznych, które wybuchły w autonomicznych regionach Gruzji — Abchazji (sier- pień 1992 – wrzesień 1993) i Osetii Południowej (styczeń 1991 – czerwiec 1992). Na krótko zagościł w nich też temat wojny domowej, która prze- mieniła centrum Tbilisi w pogorzelisko, po czym Gruzja zniknęła, tak z mediów, jak i ze świadomości Europejczyków1. Kraj pogrążył się w permanentnym kryzysie ekonomicznym. W ciągu pięciu lat między 1989 i 1994 rokiem gospodarka skurczyła się czterokrotnie2, a ceny ropy i gazu wzrosły o 500 3, doprowadzając do upadku całe gałęzie przemysłu. W 1995 roku sytuacja była krytyczna — brakowało pieniędzy na edukację, służbę zdrowia, infrastrukturę. Wydatki na te kwestie spadły poniżej standardów właściwych dla zor- ganizowanego społeczeństwa. Wielu analityków otwarcie twierdziło, że Gruzja straciła zdolność wypełniania funkcji państwa4. Wydawało się, że w Gruzji skupiły się niczym w soczewce naj- większe problemy nie tylko Kaukazu, ale współczesnego świata ogó- łem: rasizm, nacjonalizm, korupcja, bezrobocie, rodzenie się dyktatur5. Sytuację tylko pogarszało strategiczne położenie Gruzji na przecięciu szlaków handlowych i na trasie transportu surowców naturalnych. Po- dobnie jak w przeszłości, Gruzja ponownie stała się areną rywalizacji mocarstw, czy wręcz swoistego starcia cywilizacji. Dały o sobie znać z zatrważającą intensywnością neoimperialne zakusy Rosji. 92 Dzięki wsparciu międzynarodowych organizacji fi nansowych i re- formom, które pozwoliły uczynić z usług trzon gospodarki, na prze- łomie wieków Gruzja wydostała się z kryzysu i weszła na drogę przy- spieszonego rozwoju. Rozwiązało to wiele problemów (np. w latach 2001–2006 niemal o połowę spadła liczba osób żyjących poniżej progu ubóstwa6), zarazem jednak zrodziło nowe. Gruzja Powrócił temat, który wprawdzie na Zachodzie od dawna nie budził już większego zainteresowania, ale w Gruzji nigdy nie stracił na znacze- niu7 — co najwyżej zszedł z pierwszego planu w ciągu lat kryzysu. Obie wojny etniczne, które wybuchły w Gruzji na początku lat 90. zostały przez nią przegrane. Abchazja i Osetia Południowa, z których pierwsza za czasów ZSRR cieszyła się statusem republiki autonomicznej, a druga obwodu autonomicznego, odłączyły się od Gruzji, stając się de facto osobnymi państwami. Przy tym nigdy formalnie nie zakończo- no wojny ani nie podpisano traktatu pokojowego. Napięte status quo utrzymywane było głównie dzięki niejednoznacznej polityce Moskwy. Rosja z jednej strony umożliwiała Osetii Południowej i Abchazji we- getację, z drugiej — nie miała zamiaru uznawać ich niepodległości. Ta charakterystyczna dla byłego imperium polityka „dzielenia i rządze- nia” załamała się wraz z rewolucją róż w Tbilisi w 2003 roku. W Gruzji do władzy doszła zdecydowanie antyrosyjska frakcja, z prezydentem Saakaszwilim na czele. Nie tylko coraz przychylniej spoglądała ona na Zachód, ale też postanowiła rozwiązać raz na zawsze problem „zbun- towanych prowincji”. Wtedy właśnie zaczęło rosnąć zainteresowanie Europejczyków Gruzją, która zaczęła pretendować do uczestnictwa w strukturach euroatlantyckich. W Polsce zainteresowanie to przero- dziło się w swoistą linię polityczną, szczególnie odkąd prezydent Lech Kaczyński zaczął uznawać przywódcę Gruzji za jednego ze swoich naj- bliższych partnerów. Wszyscy Czytelnicy zapewne pamiętają, do czego doprowadziło wpierw medialne, propagandowe i dyplomatyczne, a następnie fi zyczne starcie niewielkiej Gruzji z Federacją Rosyjską. W sierpniu 2008 roku wybuchła trwająca zaledwie kilka dni wojna, w efekcie której Abchazja i Osetia Południowa ostatecznie odłączyły się od Gruzji i de facto zosta- ły wchłonięte przez Rosję. 93 Kolebka konfl iktów? Mapa 7. Gruzja, Osetia Południowa, Abchazja, sąsiednie państwa i republiki Federacji Rosyjskiej na Kaukazie. Mapa poglądowa. (ryc. Marek Ciesielczyk). Eskalacja konfl iktu była dla europejskich (i polskich) mediów i polityków zaskoczeniem, choć centra analityczne, w tym warszawski Ośrodek Studiów Wschodnich, już na wiosnę 2008 roku zapowiadały, że otwarta wojna to kwestia miesięcy lub nawet tygodni8. Społeczność międzynarodowa początkowo opowiedziała się dość jednoznacznie po stronie zasady integralności terytorialnej, tym samym (choć tylko słowami) popierając stanowisko gruzińskie9. Szybko pojawiły się wąt- pliwości co do tego, kto wywołał wojnę, wszelako sympatie w tym kon- fl ikcie do dziś są silniejsze względem Gruzji, niż Rosji. Cały konfl ikt został sprowadzony do problemu imperialnych za- kusów Moskwy. W dyskusjach polityków, dyplomatów, naukowców i dziennikarzy z trudem dało się wychwycić jakiekolwiek informacje o jego kulturowym czy historycznym tle. Opierając się wyłącznie na mediach należałoby stwierdzić, że spór Gruzinów z Abchazami i Ose- tyjczykami rozpoczął się w latach 80., wraz z pierestrojką. W większo- ści środków przekazu, przynajmniej w Polsce, nie padały argumenty samych Abchazów i Osetyjczyków. Polscy dziennikarze i politycy po- minęli problem istnienia tych narodowości (czy też grup etnicznych), ich dążeń i burzliwej historii. Nie inaczej zresztą było na zachodzie Eu- 94 Gruzja ropy, zarówno w tym roku, jak i w poprzednich. Starczy przypomnieć rezolucję Parlamentu Europejskiego z 1993 roku, w której abchaski ruch narodowy nazwano „ruchem terrorystyczno-separatystycznym”10. Tymczasem otwarty konfl ikt abchasko-gruziński na płaszczyźnie politycznej trwał przez cały niemal czas istnienia ZSRR. Oba konfl ikty przybrały formę zbrojną po raz pierwszy już w okresie międzywojen- nym. Uproszczeniem byłoby zresztą twierdzenie, że to wtedy się rozpo- częły. Abchazowie uważają, że ich wojna z Gruzinami trwa od przeszło stu lat11, a zarazem z obydwu stron padają argumenty odwołujące się do wydarzeń z epoki średniowiecza, a nawet odległej starożytności. Nie inaczej sprawa wygląda w przypadku konfl iktu osetyjsko-gruzińskiego. W Polsce a priori przyjęto, że Abchazja i Osetia to integralnie gruzińskie, zbuntowane prowincje, zamieszkane przez zdradzieckich Rosjan. Oczywiście zdanie to, celowo przerysowane, zawiera pewne elementy prawdy. Tyle tylko, że jak w przypadku każdego konfl iktu et- nicznego obie strony mają swoje argumenty, i obie mają „swoją” rację i prawdę. Trzeba bowiem pamiętać, co zresztą postaram się wykazać w dalszej części książki, że Abchazowie i Osetyjczycy poczuwają się do bycia odrębnymi narodami o własnej historii i kulturze. I sama ich od- rębność etniczna nie budzi już dzisiaj żadnych wątpliwości. Na ile miałoby to podstawy lub nie, zarówno Abchazowie, Osetyj- czycy jak i Gruzini doszukują się argumentów w dzisiejszym sporze, w wydarzeniach, które miały miejsce za czasów Imperium Bizantyj- skiego, migracji starożytnych ludów koczowniczych, wielkiej koloni- zacji greckiej czy wojen prowadzonych przez asyryjskich królów rzą- dzących Mezopotamią w II tysiącleciu p.n.e. Przy tym wszystkie strony wielokrotnie, mniej lub bardziej celowo, zakłamywały historię. Szcze- gólnie wyraźne działania w tej mierze prowadzono z pozwoleniem, a nawet z rozkazu władz radzieckich, w epoce stalinizmu. O roli historii w konfl iktach etnicznych pisałem już we wstępie do niniejszej książki. Wydaje się, że w przypadku Osetii Południowej i Abchazji jest ona szczególna12. Oba separatystyczne ruchy opierają się na nacjonalizmach i to właśnie nacjonalizm, a nie np. religia jest siłą, która spaja Abchazów i Osetyjczyków, daje im pretekst do działania i argumenty, uzasadniające walkę o niezależność wobec Gruzji. Ten na- cjonalizm, jak każdy zresztą, zbudowany jest na argumentach języko- 95 Kolebka konfl iktów? wych i historycznych13. Aby zachować odrębność, Abchazowie czują się zmuszeni stale udowadniać, że od zamierzchłych czasów zamieszkują Abchazję i są jej prawdziwie rdzenną ludnością. To samo robią Gru- zini, dla których Abchazja stanowi jedną z kolebek ich państwowości i bezdyskusyjnie gruziński region. To oczywiście nie jedyna oś sporu. Według modelu stworzonego przez Anthony’ego Smitha na trzon et- niczności, czyli zespół mitów i symboli podstawowych dla tożsamości danej grupy, składają się: wspólna nazwa, wspólne elementy kultury, mity wspólnego pochodzenia, wspólna pamięć historyczna, poczucie solidarności i odwołanie do wspólnego „historycznego” terytorium14. Każdy z tych elementów może być źródłem argumentów w konfl ikcie etnicznym, szczególnie gdy, tak jak w przypadku konfl iktów kauka- skich, na jaw wyjdzie tłumiona dotąd przez imperialną władzę „od- wieczna nienawiść”15. W rzeczywistości nienawiść ta nie jest wcale od- wieczna, ale tak odczuwają ją i odczytują obie strony16. Warto przypomnieć słowa gruzińskiego dyplomaty i geografa Re- waza Gaczecziladzego, który stwierdził otwarcie, że obok aparatu pań- stwowego i dziennikarzy to właśnie historycy ponoszą w największym stopniu odpowiedzialność za rozpalenie konfl iktu etnicznego na pozio- mie społeczeństwa w Abchazji. Uderzający jest już sam opis roli, jaką odgrywają adepci tej profesji zdaniem Gaczecziladzego: „stale otwierają stare rany, tak by naród zawsze pozostawał czujny”17. I były ambasador Gruzji w Izraelu chyba nie przesadził w krytyce historyków, jeśli przy- pomnimy, że np. pierwszy, rządzący przez dwie kadencje prezydent Abchazji był profesorem historii i archeologii18. I że większość nacjona- listycznych „reform” w Abchazji, mających na celu scalenie jej z Gruzją właściwą w czasach radzieckich i później, uzyskiwała ofi cjalne, nauko- we podparcie w różnych, często kompletnie absurdalnych teoriach hi- storycznych. Podobne twierdzenia padają zresztą także z drugiej strony barykady. Zdaniem przewodniczącego Abchaskiego Stowarzyszenia Dziedzictwa Kulturowego, rolą archeologów jest „pokazywanie, że Ab- chazja jest prawdziwym państwem i była nim od dawna”19. O charakterze dyskusji „naukowej” świadczą nie tylko argumen- ty padające z obydwu stron, ale przede wszystkich forma, w jakiej są one wypowiadane. G. Żorzoliani, profesor gruzińskiego Centrum Ba- dawczego Relacji Między Narodami we wstępie do zbioru materiałów 96 Gruzja opublikowanego w serwisie internetowym „Social research in Georgia” wymienił argumenty, z którymi, w jego opinii, bezdyskusyjnie zgadzają się wszyscy, absolutnie wszyscy gruzińscy historycy20. Stojący z drugiej (abchaskiej) strony profesor George Hewitt w swoich książkach pisze o nie podlegających dalszej weryfi kacji i dyskusji argumentach, które są kwestionowane wyłącznie przez wyrachowanych, nieuczciwych histo- ryków gruzińskich, w głębi serca wiedzących, że kłamią21. Po obu stronach odgórna presja jest gigantyczna. Pewne tezy są wy- muszane, jako stanowisko narodowe, a ich przedstawianie i udowad- nianie stanowi dowód patriotyzmu22. Takie podejście nie tylko blokuje rozwój nauki, ale czyni z niej broń polityczna i sprowadza historię i ar- cheologię do groteskowej, propagandowej funkcji. Zaraz zobaczymy, do jakich może to prowadzić absurdów. Oczywiście należy rozróżnić dzisiejszy konfl ikt etniczny, czerpiący „inspiracje” z argumentów historycznych, od szerszego konfl iktu geo- politycznego, w którym obok Gruzinów i Abchazów swoje role odgry- wają Rosja, Unia Europejska i Stany Zjednoczone. W tym konfl ikcie kluczowe znaczenie przypada geografi i — wynikającej z położenia na mapie roli gospodarczej i tranzytowej Gruzji i jej „zbuntowanych” pro- wincji23. To także spór na płaszczyźnie prestiżu i wpływów politycz- nych. O ile Gruzja, ze wsparciem Zachodu, broni swojej integralności terytorialnej, o tyle Rosja walczy o zachowanie integralności swojej wyłącznej strefy wpływów24. Spór ten oprócz skali globalnej ma także lokalną — stanowi ją rywalizacja trzech regionalnych potęg: Rosji, Ira- nu i Turcji25. Historia pełni na tych płaszczyznach funkcję pomocniczą, często jedynie maskując realne motywy działań26. Kolejne rozdziały z konieczności nie przedstawią jednej, prawdzi- wej wersji historii. W sytuacji, gdy każda strona ma swoje zdanie, a źró- dła wymuszają stawianie wątpliwych hipotez i mogą być interpretowa- ne na różne sposoby, często nie da się powiedzieć, „jak to naprawdę było”. Dlatego moim celem jest raczej pokazanie różnić między dwiema (a w zasadzie trzema) wizjami historii i zbiorami nacjonalistycznych mitów oraz przedstawienie wspólnych losów Gruzinów, Abchazów i Osetyjczyków od czasów antycznych aż po dzisiaj. Losów, które przez większość dziejów opierały się raczej na kooperacji niż konfrontacji. W swojej pracy starałem się nie okazywać żadnych sympatii dla której- 97 Kolebka konfl iktów? kolwiek ze stron i jestem przekonany, że w tym sporze, jak w każdym konfl ikcie etnicznym, żadna strona nie jest bez winy. Nim przejdziemy do rzeczy chciałbym wyczulić Czytelników na kilka szczegółów. W aktualnych, budzących żywe emocje sporach, ta- kich jak te, z którymi mamy do czynienia, często nawet do drobnych i z pozoru nie niosących za sobą głębszych znaczeń słów przywiązuje się wielką wagę. Przykładowo Gruzini zdecydowanie sprzeciwiają się określaniu konfl iktu z lat 1992–1993 mianem „wojny abchasko-gruziń- skiej” lub „wojny Gruzji z Abchazją”. To bowiem oznaczałoby przy- znanie, że Abchazja stanowi osobny podmiot, nie zaś część państwa gruzińskiego. Konfl ikt zdaniem Gruzinów był wojną domową w Gruzji — pośrednio na taki termin zgodził się ONZ27. Tak samo wielu gruziń- skich naukowców sprzeciwia się określaniu Abchazów mianem naro- du. Z drugiej strony Abchazowie nie godzą się by nazywać ich separa- tystami. Niektórych tego typu niuansów sam zapewne nie jestem nawet świadomy lub dostatecznie na nie wyczulony. Chciałbym też przypomnieć, że problemów Gruzinów, Abchazów i Osetyńców nie można postrzegać jako swoistego obiegu zamkniętego. Kaukaz jako całość jest uznawany za jeden z najbardziej niestabilnych regionów świata. Na obszarze niewiele większym od Polski żyje po- nad 100 narodów, często przedzielonych sztucznymi granicami i przez setki lat wystawionych na brutalne próby asymilacji ze strony kilku mocarstw. Nie mniejsza mieszanka występuje w odniesieniu do religii i języków. Tych ostatnich na Kaukazie używa się obecnie wciąż ponad 4028! W samej Gruzji żyją ludzie posługujący się językami z sześciu róż- nych grup językowych29. Konfl ikty w Osetii i Abchazji są do pewnego stopnia reprezentatyw- nymi przykładami sytuacji na całym Kaukazie. Z drugiej strony — wy- darzenia z Inguszetii, Dagestanu czy Czeczenii mogą pomóc w zrozu- mieniu tego, co dzieje się w interesujących nas rejonach30. Oczywiście, jak nie raz jeszcze zobaczymy, przy wszelkich uogólnieniach trzeba zachowywać pełną ostrożność. Kaukaz to nade wszystko region pełen sprzeczności. Region, który od lat bezskutecznie próbowano zrozumieć i zamknąć w różnego rodzaju teoriach politologicznych. W uproszcze- niu często mówiono, że na Kaukazie następuje proces „bałkanizacji”. Tylko co takie stwierdzenie miałoby konkretnie znaczyć? I czy czasem 98 nie jest odwrotnie? Może to na Bałkanach następuje proces, który nale- żałoby porównać do wydarzeń znanych z Kaukazu31? Przypisy Gruzja 1 Por. A. Petersen, Th e 1992–93 Georgia-Abkhazia War: A Forgotten Confl ict [in:] „Caucasian Review of International Aff airs”, t. 2 (Autumn 2008), s. 195–197, [do- stęp: 5 kwietnia 2009], http://cria-online.org/Journal/5/CRIA_Autumn 20 08_Whole 20Issue.pdf . 2 Dane z raportu Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju: Georgia Country Factsheet [in:] Th e European Bank for Reconstruction and Development, [dostęp: 9 listopada 2008], http://www.ebrd.com/pubs/factsh/country/georgia.pdf ; Por. K. Dawisha, B. Parrot, Russia and the New States of Eurasia: Th e Politics of Uphe- aval, Cambridge, Cambridge 1995, s. 190. 3 S. Wellisz, Georgia. A Brief Survey of Macroeconomic Problems and Policies, Cen- trum Analiz Społeczno-Ekonomicznych, Warsaw 1996, s. 7. Ibidem, s. 11–12. 4 5 Por. W. Górecki, Abchaskie elity wobec niepodległości, PISM, Warszawa 1996, s. 4. 6 Dane z raportu przygotowanego dla Międzynarodowego Banku Odbudowy i Rozwoju: Progress Report. Economic Development and Poverty Reduction Pro- gram, Tbilisi 2006, [dostęp: 9 listopada 2008], http://siteresources.worldbank. org/INTPRS1/Resources/Georgia_2APR-PRSP(Sept1-2006.pdf).pdf . Por. Fighting Corruption in Transition Economies: Georgia, OECD Publishing, [Paris] 2005, [do- stęp: 12 grudnia 2008], http://books.google.pl/books?id=UsNtZhcGXnoC . 7 W raporcie Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w kilka lat po wojnie 90 Abchazów podawało, że doświadczyli skutków wojny: gwałtów, rabunków, mor- dów na rodzinie. Wśród Gruzinów procent doświadczonych przez wojnę wynosił 42. Te i inne dane statystyczne pokazują, jak silna jest pamięć o konfl ikcie z po- czątku lat 90. i jak bardzo do dziś oddziaływuje ona na wzajemne relacje grup etnicznych. Zob. Th e People on War Report. ICRC worldwide consultation on the rules of war, International Committee of the Red Cross, Geneva 1999, passim, [dostęp: 5 kwietnia 2009] http://www.icrc.org/Web/Eng/siteeng0.nsf/htmlall/ p0758/$File/ICRC_002_0758.PDF . 8 Zob. „Abchazja i Osetia Południowa. Pionki w grze mocarstw? (1992–2009)”. 99 Przypisy 9 Por. B. Kovrig, Marginality Reinforced [in:] Th e Legacies of Communism in Eastern Europe, red. Z. Barany i I. Volgyes, Th e Johns Hopkins University, Balti- more-London 1995, s. 23–41; G. Hewitt, Post-war Developments in the Georgian- Abkhazian Dispute, June 1996, Western bias towards Georgia, [dostęp: 26 grudnia 2008], http://www.circassianworld.com/postwar.html#5-4 . Por. D. Rayfi eld, Unholy Trinity, „Th e New Statesman Society”, 11 września 1992, s. 12–22. 10 Punkt B w: Resolution on the situation in Georgia (B3-1452, 1474, 1490, 1505, 1516/93), Listopad 1993. 11 W. Górecki, op. cit, s. 12; Por. N. Akaba, Georgian-Abkhazian Confl ict: Rooted in the past, resolved in future [in:] „Central Asia and the Caucasus” nr 6 (2000), s. 1, [dostęp: 21 listopada 2008], http://www.ca-c.org/online/2000/journal_eng/ eng06_2000/13.akab.shtml . 12 Por. S. E. Cornell, Autonomy and Confl ict. Ethnoterritoriality and Separatism in the South Caucasus — Cases in Georgia, Uppsala University, Uppsala 2002, s. 129. 13 A. Krylov, Georgians and Abkhazians: Ethnic Origins and an Ethnic Confl ict [in:] „Central Asia and the Caucasus” nr 2 (2001), s. 1, [dostęp: 17 listopada 2008], http://www.ca-c.org/online/2001/journal_eng/cac-02/14.krylen.shtml ; G. No- dia, Th e Confl ict in Abkhazia: National Projects and Political Circumstances [in:] Georgians and Abkhazians: the search for a peace settlement, red. B. Coppieters, G. Nodia, Y. Anchabadze, Bundesinstitut für ostwissenschaft liche und interna- tionale Studien, Köln 1998, part 2–3, [dostęp: 17 listopada 2008] http://poli.vub. ac.be/publi/Georgians/ ; V. Rouvinski, Th e policy of ethnic enclosure: a study of the role of language in ethnic rivalries in the Caucasus, Institute for Peace Science, Hirosima 2007, s. 11–32, [dostęp: 17 listopada 2008], http://home.hiroshima-u. ac.jp/~heiwa/Pub/E21/chapter1.pdf ; Por. T. S. Szayna, Polish foreign Policy under Non-Communist Government, Rand note, Santa Monica 1990, s. 27. 14 A. Smith, Th e Ethnic Origins of Nations, Basil Blackwell, Oxford 1986, s. 109–110. 15 G. Nodia, Th e Confl ict in Abkhazia: National Projects…, part 1–3. 16 S. J. Kaufman, Modern Hatreds: Th e Symbolic Politics of Ethnic War, Cornell Uni- versity, 2001, s. 4; Por. T. Giorgobiani, G. Tsiklauri, Autonomies in Georgia: Inter- national and Domestic Experience, and Th eir Future [in:] „Central Asia and the Caucasus” nr 4 (2001), s. 1–2, [dostęp: 26 grudnia 2008], http://www.ca-c.org/ online/2001/journal_eng/cac-04/19.tsiken.shtml ; R. G. Suny, Th e Making of the Georgian Nation, Indiana University, Bloomington 1994, s. 334. 17 R. Gachechiladze, Geographical Background…. Por. też inne opinie gruzińskie na temat historii i jej roli dzisiaj: G. Gabeskiria, What is called History? [in:] Geor- 100 Gruzja gian history — „…Where a Georgians comes to…”, 1999, [dostęp: 12 grudnia 2008], http://www.nplg.gov.ge/ic/library_e/gabeskiria/19.htm . 18 W. Górecki, op. cit., s. 11, 14; L. Mironov, „Good Relations With Russia Is What We Want”, wywiad z Vladislavem Ardzinbą, [in:] „Central Asia and the Caucasus” nr 2 (2000), [dostęp: 12 grudnia 2008], http://www.ca-c.org/online/2000/jour- nal_eng/eng02_2000/17.ardz.shtml . 19 Historical dispute rages over ancient Black Sea land, AFP, 1 stycznia 2007, [dostęp: 24 stycznia 2009], http://medievalnews.blogspot.com/2007/01/historical-dispu- te-rages-over-ancient.html , (materiał niedostępny w serwisie AFP). 20 History and history of art, [dostęp: 14 grudnia 2008], http://social.iatp.org.ge/ axal/history.htm#zhorzhol , (wstęp do sekcji poświęconej konfl iktowi gruziń- sko-abchaskiemu — zob. więcej w bibliografi i); por. G. Zhorzholiani, Historical and Political Roots of the Confl ict in Abkhazia/Georgia [in:] History and history of art… 21 G. Hewitt, Abkhazian Confl ict: Nine Questions and answers [in:] Circassian World :: Adyghe — Abkhaz History Culture, [dostęp: 14 grudnia 2008], http://www. circassianworld.com/Andersen_Hewitt.html . Bardzo podobną wypowiedź można znaleźć w pracy gruzińskiego historyka A. Menteszaszwilego. O abcha- skich argumentach pisał: „tylko kompletna ignorancja i celowa chęć zakłamy- wania historii może prowadzić do takich wniosków”. A. Menteshashvili, Some national and ethnic problems in Georgia (1918–1922), Tbilisi 1992, s. 6, [dostęp: 26 grudnia 2008], http://www.georgianweb.com/history/avtandil/politics.html . 22 Por. V. Rouvinski, op. cit. s. 81. 23 R. Gachechiladze, Geographical Background to a Settlement…, s. 14; G. Smith, Th e Post-Soviet States: Mapping the Politics of Transition, Arnold, London 2002, s. 171. Por. Report of a UNPO Mission to Abkhazia, Georgia and the Northern Caucasus, Unrepresented Nations and Peoples Organization, 12 listopada 1992, s. 4, [dostęp: 1 marca 2009], http://www.unpo.org/downloads/AbkGeo1992Report.pdf . 24 E. Fuller, Transcaucasus. Doomed to strategic partnership, „Transition” 15 (1996), s. 29–31. 25 J. Bańbor, J. Berny, D. Kuziel, Konfl ikty na Kaukazie, Departament Społeczno- wychowawczy MON, Warszawa 1997, s. 3; S. Lakoba, Abkhazia, Georgia and the Caucasus Confederation [in:] Georgians and Abkhazians… 26 Por. S. A. Arutiunov, Ethnicity in the Caucasus: Ethnic Relations and Quasi-Ethnic Confl icts [in:] Circassian World… 27 R. Gachechiladze, Geographical Background to a Settlement…, s. 1. 101 Przypisy 28 H. Gluck, Metzler Lexikon Sprache, Metzler, Stuttgart-Weimar 1993, s. 8; V. Ro- uvinski, op. cit. s. 82. 29 V. Rouvinski, op. cit. s. 83. 30 S. E. Cornell, Small Nations and Great Powers: A Study of Ethnopolitical Confl ict in Th e Caucasus, Richmond 2001, s. 1–3, 9 (strony według wydania elektroniczne- go, przygotowanego przez Taylor Francis e-Library, 2005). 31 A. Malashenko, Moscow between Yugoslavia and Chechnya: the Kosovo Factor in Russia’s Policy on the Caucasus, „Briefi ng Papers of the Carnegie Moscow Cen- ter”, t. 1, nr 7, lipiec 1999, [dostęp: 26 grudnia 2008], http://www.carnegie.ru/en/ pubs/briefi ngs/48350.htm ; B. Kovrig, op. cit., s. 23–41; Nation-building and eth- nic integration in post-soviet societies: An investigation of Latvia and Kazakstan, red. P. Kolstø, Westview, [s. l.] 1999; por. S. Raghavan, op. cit., s. 30–31; Offi cers Look Back For Clues To Future, [in:] „Washington Post”, 15 stycznia 2007, s. A01, [dostęp: 12 grudnia 2008], http://www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/ article/2007/01/14/AR2007011401141.html . 102 Kamil Janicki Abchazja. Historia i mit (do 1864) Na poszukiwaniach raju życie strwoniły dziesiątki podróżników, a na opisywaniu go — pewnie jeszcze większa liczba pisarzy. Przynajmniej od czasów średniowiecza wierzono, że leżał on gdzieś na Bliskim Wscho- dzie, w Mezopotamii lub nawet w samej Jerozolimie. Ponoć, zdaniem Kolumba, to odkryty przez niego Nowy Świat miał być rajem, z kolei mormoni po dziś dzień wierzą, że raj mają niemal na wyciągnięcie ręki — znajduje się on rzekomo w Jackson County w stanie Missouri. Oka- zuje się, iż nie tylko oni mają swoje specyfi czne zdanie na ten temat. Dwóch pseudonaukowców, Abchaz i Rosjanin, wydało kilka lat temu książkę pod tytułem Ziemia Adama. Zdaniem wspomnianych badaczy, Lwa Regelsona i Igora Chwarzki, raj w żadnym razie nie jest pojęciem abstrakcyjnym. Istniał realnie w jasno określonym miejscu. Panowie pochylili się nad Biblią i doszli do jedynego, ich zdaniem, możliwego wniosku. Raj leżał w Abchazji. Tu Bóg stworzył Adama, tu też żył Noe. Nie trzeba dodawać, że właśnie w Abchazji ukryto świętego Graala1. Oczywiście tego typu absurdalne teorie powstają we wszystkich państwach świata, w których ludzie o specyfi cznych poglądach mają dostęp do maszyn drukarskich. Tyle tylko, że w Abchazji już dawno to, co w historii realne, zlało się z tym, co kompletnie absurdalne. Po- wyższy przykład warto zachować w pamięci jako swoistą skrajność. Jak wkrótce zobaczymy, nie jedyną. Geografi a Kilka słów o geografi i Jedno niewątpliwie przemawia za uznaniem Abchazji za raj. Przyroda. Już starożytni Grecy uznawali Kolchidę, w skład której wchodziły zie- mie dzisiejszej Abchazji, za miejsce wartościowe pod względem osad- niczym. Nie inaczej było przez kolejne wieki aż do czasów radzieckich. Wtedy to Abchazja stała się jednym z głównych kurortów nadmorskich ZSRR. Tu powstawały dacze dostojników, a cała gospodarka Abcha- zji, obok uprawy herbaty i cytrusów, skupiła się na turystyce. Każde radzieckie dziecko marzyło o tym, by spędzić wakacje na abchaskiej plaży. Dziś zostały głównie wspomnienia. W przewodnikach po Gru- zji Abchazja od lat 90. opisywana jest zwykle w kilku zdaniach, jako niebezpieczny, zniszczony wojną region, którego lepiej nie odwiedzać ze względu na napiętą sytuację polityczną2. Fot. 11. Abchaski krajobraz. Wioska Bzyb nad rzeką o tej samej nazwie na fotografi i wykonanej w 2006 roku. Jeśli jesteśmy już przy przyrodzie, warto spojrzeć na szerszy obraz i powiedzieć kilka słów o geografi i. Gruzja to kraj o bardzo zróżnico- wanym układzie terenu, przeorany łańcuchami górskimi i dolinami. Wyraźny podział biegnie zwłaszcza z północy na południe w formie pasma Małego Kaukazu. To jeden z powodów, dla których do dzisiaj 104 Abchazja społeczeństwo gruzińskie dalekie jest od językowej unifi kacji. Z geo- politycznego punktu widzenia kluczowe znaczenie ma też okalający Gruzję od północy łańcuch Kaukazu, który zawsze stanowił dla niej nieprzekraczalną granicę terytorialną — ekspansja Gruzji w czasach jej świetności postępowała we wszystkich kierunkach z wyjątkiem pół- nocnego3. Do tych ważnych problemów jeszcze wrócimy. W najbardziej wysuniętej na zachód części Gruzji (czy też, zdaniem Abchazów, na zachód od granic Gruzji), na podłużnym pasie ciągną- cym się wzdłuż północnowschodniego brzegu Morza Czarnego, leży Abchazja. Ta niewielka kraina, wciśnięta między pnące się pod niebo góry i lazurowe morze, zajmuje zaledwie 8 600 km2 — mniej więcej tyle co Cypr, ale mniej niż którekolwiek z polskich województw. Ofi cjal- nie zamieszkuje ją obecnie ok. 200 tys. osób, z których mniej więcej co czwarta żyje w stolicy i nadmorskim porcie Suchumi. Prawdopodobnie około połowę populacji, ponad 90 tys., stanowią etniczni Abchazowie4. Dane te pochodzą ze spisu powszechnego przeprowadzonego w 2003 roku. Cenzus ten jest jednak powszechnie uważany za niewiarygod- ny. Według szacunków Gruzińskiego Urzędu Statystycznego w 2003 roku Abchazję zamieszkiwało 179 tys. osób, a w 2005 roku — 178 tys. Podobne liczby pojawiają się w niezależnych szacunkach zachodnich ośrodków naukowych5. Prawdopodobnie większa liczba Abchazów żyje na emigracji, głów- nie w Turcji, niż w ojczyźnie. Nie istnieją wiarygodne szacunki co do wielkości tej diaspory6. Od czego zacząć? Gruzini, jak już wspomniano, uważają się za jeden z najstarszych naro- dów świata. Swoich korzeni upatrują w dwóch państwach starożytnych: Kolchidzie i Iberii. Kolchida istniała przynajmniej od VI wieku p.n.e., zaś pierwszy król Iberii miał rządzić na przełomie IV i III wieku p.n.e., wkrótce po podboju Persji przez Aleksandra Wielkiego. Gruzini sięga- ją zresztą do znacznie odleglejszej przeszłości. Konglomerat etniczny, który dał początek dzisiejszym Gruzinom, miał powstać w okresie ru- 105 chów ludnościowych po upadku państwa Hetytów, ok. 1200 roku p.n.e., a jego śladów badacze doszukują się nawet w Biblii7. Gruzini, przeświadczeni o trzech mileniach tradycji państwowych, uważają się za stuprocentowych autochtonów i prawowitych właścicieli całej Gruzji. Nie pozostaje to bez wpływu na ich postawy. W 1966 roku znany historyk Gruzji i Armenii, wykładowca University of London, David Marshall Lang pisał: „Gruzini wyróżniają się dumą, czy nawet pychą, opartą na przeświadczeniu o wyższości ich własnej kultury i osiągnięć. I rzeczywiście, mówi się, że w Gruzji każdy chłop jest księ- ciem albo nosi się jak książę”8. Mityczna Kolchida Mapa 8. Kolchida i Iberia Kaukaska w II w. n.e. (ryc. Kamil Pietrala). Jeśli przeglądniemy choćby dostępne w Polsce podręczniki doty- czące historii Gruzji, nigdzie nie odnajdziemy alternatywnej wobec gruzińskiej wersji wydarzeń. Tymczasem, zdaniem niewielkiego na- rodu Abchazów, w starożytności przodkowie Gruzinów wcale nie za- mieszkiwali tej części wybrzeża Morza Czarnego. Znajdowały się tam, w ich opinii, siedziby nie mniej starożytnego narodu Abchazów, liczą- cego sobie co najmniej dwa i pół tysiąca lat! Można się zastanawiać, czy problem pierwszeństwa odgrywa szczególną rolę akurat w konfl ikcie gruzińsko-abchaskim. Tak uważa- li m. in. Wojciech Górecki i Seiichi Kitagawa9. Bardziej przemawia do mnie jednak model przedstawiony przez brytyjskiego profesora, An- 106 Abchazja thony’ego D. Smitha, i wykładowcę Uniwersytetu w Hiroszimie, Vla- dimira Rouvinskiego10. W opinii Rouvinskiego konfl ikt w Abchazji to szablonowy przykład procesu etnicznego ogradzania (ethnic enclosure). Dwie rywalizujące ze sobą grupy etniczne w toku zaognionej debaty wysuwają argumenty odnoszące się do coraz odleglejszej przeszłości, a zarazem do coraz rozleglejszego terytorium. Tak właśnie było i jest w sporze abchasko-gruzińskim. Zdaniem Abchazów ich naród wywodzi się od starożytnych pira- tów, Heniochów, a może nawet od Hetytów11, i stanowi rdzenną ludność Abchazji12. W odpowiedzi Gruzini twierdzą, że Heniochowie byli jed- nym z plemion gruzińskich, natomiast sami Abchazowie przybyli na swoje dzisiejsze terytorium wiele setek lat po Gruzinach, może nawet u schyłku średniowiecza, a w świetle skrajnych teorii — w XVII wieku. W tego typu dyskusji historia sama w sobie nie dostarcza dosta- tecznie wielu argumentów, szczególnie gdy etniczne ogradzanie sięga czasów, z których nie zachowały się żadne źródła pisane. Wtedy do walki wkraczają archeologowie, etnografowie, a przede wszystkim — lingwiści13. Zawiłe ścieżki lingwistyki Czy Abchazowie i Gruzini mówią spokrewnionymi językami, a zara- zem — czy są ze sobą spokrewnieni? Kwestia ta od dziesięcioleci spędza kaukaskim naukowcom sen z oczu. I nic w tym dziwnego, bo o ile hi- storia ma dla grup etnicznych bardzo duże znaczenie, o tyle język w tej części Kaukazu stanowi podstawę identyfi kacji14. Abchazowie mówią językiem należącym do północno-zachodniej grupy języków kaukaskich15. Język abchaski jest blisko spokrewnio- ny z abazyńskim, kabardyńskim, czerkieskim16, a najbliżej z już wy- marłym ubyskim17. Do dziś wiele kontrowersji budzą relacje zachod- niokaukaskiej grupy językowej z pozostałymi grupami kaukaskimi: kartwelską (czyli południowokaukaską, na którą składają się poszcze- gólne dialekty/języki gruzińskie) i dagestańską (wschodniokaukaską). Wśród abchaskich i proabchaskich lingwistów panuje dość powszech- ne, a zarazem kontrowersyjne przeświadczenie o pokrewieństwie grup 107 Mityczna Kolchida zachodniej i wschodniej, które miałyby nawet tworzyć wspólną grupę języków północnokaukaskich, w opozycji do kartwelskich18. O ile współcześnie brak bezpośrednich związków języków gruziń- skiego i abchaskiego nie ulega raczej wątpliwości, o tyle wiele wskazu- je na to, że hipoteza grupy północnokaukaskiej to w dużym stopniu produkt myślenia życzeniowego i przenoszenia dzisiejszej sytuacji (ak- tywnej współpracy Abchazów z ludami wschodniego Kaukazu w la- tach 90.) w odległą przeszłość19. Przy tym należy pamiętać, że historia językowa i etniczna Kaukazu składa się głównie z niewiadomych. Wła- ściwie wyłącznie rodowód języków grupy kartwelskiej i ich wzajem- ne powiązania wydają się stosunkowo jasne20. Jeśli natomiast chodzi o ujęcie ogólne, jeszcze niedawno triumfy święciła absurdalna teoria jafetycka, która swojemu twórcy się… przyśniła21. Zgoda panuje w kwestiach najbardziej pierwotnych. Większość naukowców przyjmuje, że wszystkie języki kaukaskie wywodzą się ze wspólnego rdzenia. Na tym podstawowym poziomie gruziński i abcha- ski są ze sobą spokrewnione. Jednak i w tym ujęciu akcenty są różnie rozkładane. Przykładowo, zdaniem współczesnych lingwistów gruziń- skich Abchazowie posiadali od bardzo wczesnych czasów swój język (grupa protokaukaska miałaby się podzielić na 3 części już ok. 8–9 tys. lat temu!), tyle tylko że ludzie posługujący się tym językiem zamiesz- kiwali północno-zachodni Kaukaz, a nie dzisiejszą Abchazję22. W tym miejscu od problemów lingwistycznych przechodzimy do sporów dwóch odrębnych grup o prawo własności do tego samego terytorium. Mityczna Kolchida. Czy aby na pewno gruzińska? Całą osobną książkę można by poświęcić na poszukiwanie punktu startowego, w którym rzekomo na arenę dziejową weszli Abchazowie i Gruzini. Aby jednak nie zanudzać czytelników setkami stron her- metycznego i dość bezcelowego wywodu, zatrzymajmy się na chwilę w konkretnym punkcie. Królestwo Kolchidy. Pierwsza kraina identyfi kowana w źródłach pisanych z późniejszą Gruzją a zarazem Abchazją23. Może to wspomi- nana już mnogość mitów i niezwykłość stworzonej w oparciu o nie tra- 108 dycji sprawia, że Kolchida stała się areną ideologicznej walki Abchazów i Gruzinów. Obejmowała ona swoim terytorium nie tylko dzisiejszą Abchazję, ale także dużą część zachodniej Gruzji i fragment obecnej Turcji. Wiele informacji na temat tego państwa przetrwało do naszych czasów dzięki relacjom Greków. Osadnicy, pochodzący przede wszyst- kim z Miletu, założyli w Kolchidzie szereg kolonii i punktów handlo- wych. Jednym z najważniejszych ośrodków było Dioscurias, port mor- ski leżący na miejscu dzisiejszej stolicy Abchazji, Suchumi. W świetle relacji Strabona był to ważny punkt handlowy dla okolicznych plemion, mówiących 70 różnymi językami, żyjących osobno i wrogo do siebie nastawionych. Obraz zarysowany przez greckiego geografa żyjącego w I wieku p.n.e. jest jasnym dowodem etnicznego zróżnicowania miesz- kańców Kolchidy24. Dowód ten jest tym silniejszy, jako że inni autorzy, m. in. Herodot i Pliniusz Starszy, przekazali podobne informacje. Abchazja Tymczasem Gruzini tradycyjnie określają mieszkańców Kolchidy mianem Kolchów i twierdzą, że byli oni przodkami jednej lub kilku gruzińskich grup etnicznych25. W tych przekonaniach opierają się na autorach greckich, Hekatajosie z Miletu (VI w. p.n.e.) i pseudo-Sky- laksie z Kariandy (IV w. p.n.e.), pierwszych, którzy w swoich dziełach wspominali o ludach kaukaskich26. Rzeczywiście pisali oni o Kolchach (Col, Coraxi), odwoływanie się do nich jest jednak znacznym uprosz- czeniem, ponieważ w różnych źródłach zachowało się łącznie kilka- dziesiąt nazw grup etnicznych zamieszkujących starożytną Kolchidę. W większości pozostają one nazwami niezidentyfi kowanymi — niemal nie sposób określić, czy dwie nazwy dotyczą dwóch czy jednego ludu, czy część nie stanowi jedynie fantazji autorów i czy jakkolwiek odnoszą się one do realnych, rodzimych nazw czy też zostały stworzone przez Greków i Rzymian. Pierwsze nazwy, które można bezpośrednio wiązać z Abchazami, pojawiają się dopiero w I wieku n.e. Gruzińscy naukowcy ze swoistym upodobaniem na każdym niemal kroku podkreślają pół tysiąca lat, któ- re dzieli je od pierwszych informacji na temat Kolchów. Przodków Abchazów naukowcy doszukują się przede wszystkim w grupach ukrywających się pod dwiema z tych nazw: Adyghe i Apsi- lae27. Przy tym związek między tymi nazwami etnicznymi budzi mnó- stwo kontrowersji. Zdaniem Gruzinów Apsilae byli Kartwelami, a jeśli 109 nawet mieli abchaską krew, to ulegli całkowitej asymilacji kulturowej w skutek kontaktu z plemionami gruzińskimi28. Obie grupy, Adyghe i Apsilae, miałyby, ich zdaniem, stosunkowo późno, gdyż dopiero od I wieku n.e., zacząć przemieszczać się z rejonów górskich do nadmor- skiej części Kolchidy. Według gruzińskiej wersji Adyghe stopniowo wypychali kartwelskich Sanigów z ich siedzib, a zarazem mieszali się z wcześniejszą, autochtoniczną i (rzecz jasna!) w przeważającej części kartwelską ludnością29. Mityczna Kolchida Fot. 12. Starożytny dolmen (rodzaj megalitycznego grobowca) z rejonu dzisiejszej Abchazji. Obecnie element ekspozycji Muzeum w Suchumi. Abchazowie na swoje początki spoglądają kompletnie inaczej. By- najmniej nie wypierają się związków z północnym Kaukazem30, ale nie godzą się na wizję historii, w której byliby jedynie gośćmi w Abchazji. Giorgij Szamba swoje poszukiwania korzeni abchaskiej obecności we właściwej Kolchidzie rozpoczął w czasach, gdy rzekomi proto-Abcha- zowie biegali jeszcze w skórach — ponad 5 000 lat temu31. Zdaniem Abchazów ich przodkami byli nie tylko Adyghe i Apsilae, ale także He- niochowie, Sanigowie i różne inne ludy Kolchidy32. W odniesieniu do 110 Abchazja pierwszych dwóch nazw podstawową rolę odgrywa argument języko- wy — podobieństwo do rodzimej nazwy Abchazów, którzy sami siebie określają mianem Apsua — „ludzie z duszami”. Obecnie abchaskie środowisko naukowe (czyżby kalkując współ- czesną rzeczywistość?) uznaje wprawdzie społeczność antycznej Ab- chazji za wieloetniczny konglomerat33, tyle tylko że w konglomeracie tym nie ma miejsca dla Gruzinów34. Podstawowa różnica jest oczywista. Zdaniem Abchazów stanowią oni pierwotnych mieszkańców regionu, którego skład etniczny pozo- stawał niezmienny35. Gruzini z kolei uważają, że Abchazowie przyby- wali do zamieszkanej przez nich Kolchidy/Gruzji stosunkowo późno, gdyż dopiero u schyłku średniowiecza36. Z perspektywy neutralnego historyka należy przede wszystkim stwierdzić, że brakuje wszelkich podstaw, by Kolchidę nazywać abchaskim lub gruzińskim królestwem. Narody w dzisiejszym rozumieniu wówczas nie istniały37, a sama Kol- chida była raczej luźnym związkiem różnych plemion, tak kartwel- skich, jak i innych, niż zorganizowanym państwem38. Na styku imperiów Już w starożytności dał o sobie znać podstawowy wyznacznik pozycji Kaukazu na przestrzeni całej historii. Był to (i jest) region na pograni- czu wojujących ze sobą cywilizacji. Wszystkie kolejne imperia trakto- wały go jako swoje mniej lub bardziej istotne, z punktu widzenia nie- ustannej wojny, kresy39. W I wieku p.n.e. zarówno Kolchidę, jak i Iberię zajęli Rzymianie. Gdy imperium to pogrążyło się w kryzysie, jego sła- bość wykorzystał rosnący w siłę wschodni sąsiad. Persja, od IV wieku rządzona przez dynastię Sasanidów, uzależniła od siebie Iberię Kauka- ską. Z kolei Lazyka, państwo sukcesyjne Kolchidy, pozostała w strefi e wpływów Imperium Bizantyjskiego40. Cesarstwo wschodnie (bizantyjskie) swoje wpływy rozszerzało za- równo poprzez siłową ekspansję, jak i przez, aktualną również i dzi- siaj, zasadę divide et impera. Szczując na siebie poszczególne plemiona, Konstantynopol wspierał między innymi proto-Abchazów i spokrew- nione z nimi grupy etniczne. Ludy kaukaskie wykorzystywał też, nie- 111 Na styku imperiów mal nagminnie, w roli najemników oraz sprowadzanych do metropolii niewolników-eunuchów41. Polityka Bizancjum miała na celu osłabienie wyzwoleńczych tendencji w Lazyce, która zaczęła okazywać przesadną samodzielność42. Justynian Wielki nakazał nawet zamordować tamtej- szego władcę, Gubaza II43. Również w VI wieku Konstantynopol wsparł powstanie Archontatu Abazgii (Abchazji). Wydzielił się on z Lazyki i wszedł w skład Bizancjum jako osobna prowincja. To pierwsze abcha- skie protopaństwo, zdaniem gruzińskich naukowców, było zamieszka- ne także (lub przede wszystkim) przez Kolchów i Sanigów44. Rywalizacja Bizancjum z Sasanidami stanowiła swoistą wieczną wojnę, w której pograniczne tereny przechodziły raz we władanie jed- nej, raz drugiej strony. W momentach słabości Bizancjum traciło Lazy- kę. Z zajęciem jej przez Persów musiał pogodzić się u schyłku rządów Justynian Wielki, cesarz skądinąd znany raczej z zysków niż ze strat te- rytorialnych. Także rządzący wiek po nim Herakliusz toczył z Persami ciężkie boje o ziemie dzisiejszej Gruzji. Część historyków gruzińskich to z jego postacią wiąże utworzenie wyżej wspomnianego Archontatu Abchazji45. Sytuację w regionie wywróciło jednak do góry nogami do- piero pojawienie się nowej potęgi — Arabów. Zwycięski marsz uczniów Mahometa pozwolił im w ciągu zaledwie kilkunastu lat opanować całą wschodnią część Imperium Bizantyjskiego. W Tbilisi około 653 roku założono emirat, który początkowo w silnym, a z czasem w coraz słab- szym uścisku trzymał całą Iberię46. Arabom nie udało się natomiast rozciągnąć swoich wpływów na Lazykę ani Abchazję — ekspedycja Marwana Ibn Mahammada z 730 roku poniosła sromotną klęskę47. Wczesne średniowiecze. Gdzie ta Gruzja? Na kaukaskim pograniczu dwóch imperiów, bizantyjskiego i arabskie- go, we wczesnym średniowieczu istniał cały szereg państw. Rodziły się one wskutek nie tyle rywalizacji, co przede wszystkim osłabienia obu potęg. Walki wewnętrzne w kalifacie bagdadzkim, a zarazem spór o kult ikon i rządy regencyjne w Bizancjum tworzyły korzystne warun- ki dla ruchów odśrodkowych. Na coraz luźniej podporządkowanym imperium wybrzeżu Morza Czarnego w VIII wieku doszło do kolejnej 112 Abchazja secesji. Około roku 780 Archontat Abchazji oddzielił się od imperium, a jego władca, Leon II, przyjął tytuł króla48. Jak się zdaje, doszło do tego za przyzwoleniem odległego i nękanego własnymi problemami Bizancjum49. Dalej zachowano pozory zależności od Konstantynopola, w rzeczywistości jednak państwo uzyskało status niepodległego. Moment jego powstania silnie odbił się na abchaskich mitach na- rodowych. W pierwszym zdaniu deklaracji niepodległości Abchazji z 1999 roku jest mowa o 1 200 latach tradycji państwowych50. Ten zwrot dziejowy podkreślają też niemal wszyscy abchascy historycy średnio- wiecza i nie tylko51. W tym czasie, pod koniec VIII wieku, nie istniało jeszcze żadne państwo noszące nazwę Gruzja. Nie znaczy to jednak, że nie rodziła się już gruzińska, tudzież kartwelska, tożsamość. Język gruziński jako jedyny w regionie od V wieku posiadał swój alfabet52. Zarazem ludność mówiącą tym językiem spajała religia. Iberia Kaukaska jako jedno z pierwszych państw w IV wieku przyjęła chrześcijaństwo. W pamię- ci jej mieszkańców, a przede wszystkim elit, pozostał król Wachtang Gorgaslan, rządzący w drugiej połowie V wieku. Zapewnił on Kościo- łowi iberyjskiemu autokefalię, czyli względną niezależność od Kościoła bizantyjskiego. Prawdopodobnie to również on przeniósł stolicę pań- stwa ze starożytnej Mcchety, głównego ośrodka iberyjskiego Kościo- ła, do Tbilisi. Nie zdołał jednak obronić niezależności Iberii. W 522 roku uciekł do Lazyki przed perskim najazdem, a jego państwo zostało podbite53. Tradycje Iberii jednak nie zginęły. Przeciwnie, odcięcie od Bizancjum pozwoliło tutejszej kulturze na dalszy, niezależny rozwój, a ludności na wykształcenie własnej tożsamości w konfrontacji z re- ligią i kulturą Persji. Sporo lat później, w połowie X wieku, podstawy średniowiecznej świadomości gruzińskiej wyjaśnił mnich Giorgij Mer- czule, biograf św. Grzegorza z Chandzty: „Gruzja składa się z owych rozległych ziem, na których w języku gruzińskim celebruje się nabo- żeństwa i odmawia wszelkie modlitwy”54. Tak więc spoiwem Gruzinów był po pierwsze ich niezależny Kościół, po drugie zaś język55. Tym samym, pod pojęciem wczesnośredniowiecznej Gruzji nale- ży rozumieć nie państwo, ale pewien obszar kulturowy56, na którego terenie istniało początkowo wiele państw. Obszar, który do lat 30. VII wieku był politycznie zdominowany przez Persów, a następnie przez 113 Średnio- wieczna Abchazja Arabów. W VII i VIII wieku do obszaru tego nie należała jednak (a przy- najmniej nie w pełni) Abchazja. Podlegała ona pod względem religij- nym Konstantynopolowi, a nie gruzińskiemu Katolikosowi z Mcchety. Nabożeństwa w abchaskich kościołach odprawiano w języku greckim. Niewykluczone, że również abchaska dynastia wywodziła się z Bizan- cjum. Sytuacja zmieniała się stopniowo. W X wieku Abchazja i Lazy- ka znikają z listy prowincji podlegających zwierzchnictwu patriarchy w Konstantynopolu. Wydaje się, że za cichym przyzwoleniem Impe- rium w Abchazji grecki język liturgiczny zastąpiono gruzińskim57. Proces ten zapewne zaczął się już w IX wieku i przejawiał stopniowym zastępowaniem Greków Gruzinami na tronach biskupich58. Zarazem zmienić się musiała przynależność episkopalna, choć dokładne relacje między Kościołem Abchazji i Mcchetą pozostają tajemnicą. To, co ta- jemnicą nie jest, to postępy języka i kultury gruzińskiej w Abchazji. Abchazja gruzińska czy abchaska? Zdaniem historyków abchaskich Archontat (a następnie Królestwo) Abchazji był państwem czysto abchaskim, w którym doszło do etnicz- nej i kulturowej konsolidacji tej narodowości59. Tezy nauki abchaskiej cytował też, dość bezrefl eksyjnie, polski badacz, Wojciech Górecki, pisząc, że „wtedy miał się, we współczesnym rozumieniu tego słowa, uformować naród abchaski”60. Jak doskonale wiadomo, narody w dzi- siejszym tego słowa rozumieniu są tworem późnej epoki nowożytnej i ich powstanie wiąże się zwykle dopiero z XIX wiekiem61. Dla wcze- śniejszego okresu stosuje się wiele często nadużywanych terminów, takich jak np. naród polityczny. Nauka gruzińska (ale i abchaska) do epoki średniowiecznej często odnosi termin naród feudalny62. Dla bezstronnego badacza faktem niepodważalnym jest brak śla- dów rodzimej, abchaskiej kultury wysokiej we wczesnym średnio- wieczu. Archontat Abchazji rozwijał się pod wpływem kilku centrów kultury, przede wszystkim Konstantynopola i Mcchety/Tbilisi. Nie za- chowały się żadne ślady pisanego języka abchaskiego ani średniowiecz- nej literatury abchaskiej, choćby przekazywanej ustnie. Wprawdzie w 1963 roku rosyjski lingwista, G. F. Turchaninow, z triumfem ogłosił, 114 Abchazja że odnalazł wyryte w kamieniu abchaskie inskrypcje średniowieczne, jednak okazało się to dość kiepską mistyfi kacją. Mistyfi kacją, która do dziś budzi głównie śmiech, bo zdaniem Turchaninowa to nie Feni- cjanie czy Grecy, ale właśnie Abchazowie stworzyli podstawę współ- czesnych alfabetów sylabicznych63! Spory na płaszczyźnie archeologii są zresztą chlebem powszednim stosunków gruzińsko-abchaskich. Starczy wspomnieć twierdzę Anakopia, która była stolicą Archontatu Abchazji. Zdaniem Abchazów stanowiła ona zarazem centrum ich na- rodowej kultury i tradycji. Gruzini samo istnienie etnicznego państwa abchaskiego w tym okresie nazywają nonsensem, ponieważ dużą część jego mieszkańców stanowić mieli Kartwelowie. Zdaniem Gruzinów, je- śli w Królestwie Abchazji doszło do konsolidacji, to była to konsolidacja narodu gruzińskiego, a nie abchaskiego64. Alhas Argun, zarządzający kompleksem, w którego skład wchodzi Anakopia, zbywa te zarzuty, ale doskonale zna ich przyczynę. — W historii chodzi głównie o politykę — mówi otwarcie w wywiadach udzielanych zachodnim mediom65. U schyłku VIII wieku wspomniany uprzednio abchaski król Leon II przeniósł stolicę państwa z Anakopii do Kutaisi — osady o wyraźnie gruzińskim charakterze. Nie ulega większym wątpliwościom, że w tym czasie dwór abchaski posługiwał się już językiem gruzińskim66. Ab- chazowie moment ten interpretują na różne sposoby. Bądź jako koniec prawdziwie abchaskiej epoki w ich historii, bądź też początek podboju Gruzji przez abchaskich władców lub dobrowolnego zespalania Abcha- zji z ziemiami gruzińskimi. Dla Gruzinów to z kolei kluczowy etap ich historii — okres jednoczenia gruzińskiego królestwa, który zajął po- nad 300 lat. Różnicę w spojrzeniu doskonale pokazuje określenie użyte przez D. Muszeliszwilego, pracownika Instytutu Historii Gruzińskiej Akademii Nauk. W jego opinii Leon II był „wybitną postacią gruziń- skiej polityki i kultury”67. Również N. Lomouri z Muzeum Sztuki Gru- zińskiej twierdzi, że „Królestwo Abchazji, oceniając po kulturze, języ- ku państwa i Kościoła, a także po polityce, było tak naprawdę etapem w historii gruzińskiej państwowości”68. 115 Średnio- wieczna abchazja Abchazja Gruzją, częścią Gruzji, twórcą Gruzji? Wspomniana polityka to najlepiej widoczna cecha rozwoju Królestwa Abchazji. Było ono najbardziej prężnym organizmem w regionie i stop- niowo zyskiwało dominację, wchłaniając kolejne państewka lub łącząc się z nimi. Moment przyjęcia korony królewskiej przez władców Ab- chazji zbiega się z włączeniem do tego państwa dawnego hegemona, La- zyki. Zresztą w niektórych źródłach z epoki Królestwo Abchazji nadal było określane mianem Lazyki69. Stopniowo Abchazja objęła cały te- ren, przez naukę gruzińską określany mianem Gruzji zachodniej. Samo pojęcie Abchazji też się zmieniało — przynajmniej od IX wieku okre- ślało terytorium i państwowość w oderwaniu od określonej narodo- wości/grupy etnicznej. W IX, X wieku nikt nie identyfi kował Abchazji z państwem zamieszkanym przez Abchazów. Dla tego okresu Abchazja stanowi synonim Gruzji zachodniej, co przyznają także abchascy hi- storycy70. Nie ulega wątpliwości, że elity Abchazji uległy gruzinizacji71, po czym same zaczęły kreować gruzińską i gruzińskojęzyczną kulturę polityczną. Słowa M. Lordkipanidzego, profesora Uniwersytetu Pań- stwowego w Tbilisi, właściwie rozumiane wydają się odpowiadać praw- dzie: „Królowie Abchazji, niezależnie od swojego pochodzenia etnicz- nego, byli gruzińskimi mężami stanu, którzy budowali i wzmacniali gruzińską państwowość”72. Zresztą, niektórzy Abchazowie wyrażają dziś wyraźne pretensje wobec Leona II. Polskiemu historykowi może to przypominać żale Litwinów wobec Władysława Jagiełły, który zaprze- dał Litwę Polakom. Abchazja skutecznie konkurowała z pozostałymi państewkami ob- szaru gruzińskojęzycznego. Wyraźnie pomagał jej chaos na wschodzie, gdzie formalnie Arabowie wciąż zachowywali dominację, ale zara- zem władza emira Tbilisi w coraz większym stopniu stawała się czysto nominalna73. Rywalizację z Królestwem Abchazji prowadziła przede wszystkim Kachetia oraz twór państwowy nie do końca poprawnie określany mianem Tao-Klardżettii. W Klardżetii i kilku innych pań- stewkach władzę przejął wywodzący się z Armenii i już wówczas szczy- cący się wielowiekową tradycją ród Bagratydów74. Jedna z jego gałęzi przyjęła na początku X wieku tytuł „królów Kartwelów”. 116 Abchazja Zjednoczone Królestwo Dopiero w 978 roku powstało państwo stanowiące prekursora dzisiej- szej Gruzji. Powstało, czego nie kwestionuje żadna ze stron, przy zna- czącym udziale czy wręcz dzięki Królestwu Abchazji75. Błędem (lub przynajmniej uproszczeniem) jest natomiast często powtarzane w li- teraturze stwierdzenie, że to dynastia rządząca Abchazją zjednoczyła Gruzję. Na czele państwa o nazwie Sakartwelo, co oznacza kraj Kartwe- lów/Gruzinów, stanął Bagrat III. Był on synem Gurgena pochodzącego z bagratydzkiej linii rządzącej Kartlią. Matką Bagrata III była nato- miast Guranducht, córka króla Abchazji76. Początkowo nic nie zapo- wiadało wielkiej roli, jaką miał on odegrać. Droga Bagrata III na szczyt rozpoczęła się, gdy został on adoptowany przez bezdzietnego Dawida III, władcę Tao-Klardżetii. W drodze walk między poszczególnymi księstewkami, z nadania Dawida Bagrat otrzymał Kartlię. W 978 roku przejął też tron Abchazji, której nieudolny i niezdecydowany władca, Teodozjusz III Ślepy, abdykował. Ostatecznie w 1008 roku, po śmierci swojego ojca pełniącego regencję w Kartlii, Bagrat przyjął tytuł gruziń- skiego króla królów. W kolejnych latach proces jednoczenia królestwa postępował, w żadnym razie nie była to jednak droga usłana różami. Mapa 9. Państwa Zakaukazia w czasach Bagrata III — II połowa X wieku (ryc. Marek Ciesielczyk). 117 Zjednoczone Królestwo Bagrat III bez skrupułów stosował wszelkiego rodzaju metody77. Nie mogąc skłonić swoich kuzynów do podporządkowania się, uwięził ich podstępem. Toczył też ciężkie walki z krewnymi i Bizancjum, które spostrzegłszy nową potęgę na wschodzie, wspierało ruchy odśrodkowe w Gruzji. Bagrat był przede wszystkim królem Abchazji, która zapew- niała mu środki i bazę ludnościową do rozszerzania swoich wpływów, ale działał jako władca gruziński wewnątrz gruzińskiego systemu po- litycznego78. Sam zresztą nie był, przynajmniej po mieczu, Abchazem. W procesie zjednoczeniowym dużą rolę odegrał gruziński Kościół, któremu Bagrat III przyznał dodatkowe przywileje. Także Bizancjum utwierdziło swoją pozycję — Bagrat nie zamierzał z nim całkowicie zrywać. Nominalnie wciąż uznawał się za władcę podporządkowanego i starał się o bizantyjskie tytuły dworskie79. Walki trwały nieprzerwa- nie po śmierci Bagrata III. Mieszało się w nie nadal Bizancjum, a także nowy gracz — ludy tureckie. Katastrofa na gigantyczną skalę nastąpiła w 1080 roku, kiedy najazd turecki zahamował proces zjednoczeniowy na kilka dekad80. Turcy niemal zrównali z ziemią wschodnią część tery- toriów gruzińskich — zamieniali kościoły na stajnie, niszczyli kaplice, mordowali kapłanów, gwałcili kobiety i zarzynali dzieci. Z pewną prze- sadą81 gruzińscy historycy piszą o rzekach krwi, które zalały wówczas kraj. Kluczowy dla zachowania się państwowości gruzińskiej był jej trzon, czyli Królestwo Abchazji82. Cała wschodnia Gruzja, w rozumie- niu geografi cznym, padła bowiem łupem Turków. Państwo ostatecznie zjednoczył na przełomie XI i XII wieku Dawid IV Budowniczy83. Ograniczył on przywileje Kościoła i uczynił z nie- go narzędzie w walce o unifi kację państwa. Zarazem uzyskał potężną pozycję ideologiczną jako pomazaniec boży i wykonawca woli Stwór- cy (używał tytułu „Miecz Mesjasza”). W 1097 roku zaprzestał płacenia trybutu Turkom, a w 1122 roku zdobył Tbilisi. Tam też przeniósł stolicę państwa, jednocześnie ofi cjalnie zrywając ostatnie pozostałości więzów zależności wobec Bizancjum84. Tak zakończył się trwający przeszło trzy wieki proces przesuwania się centrum gruzińskiej państwowości z za- chodu na wschód. Jednocześnie swoją kluczową rolę straciła Abchazja, teraz stanowiąca wyłącznie jedną z wielu prowincji państwa i jak się zdaje, nie posiadająca żadnej uprzywilejowanej pozycji. 118 Abchazja Gruzja potęgą. Państwo narodowe czy wielonarodowe? Państwo Dawida IV i jego następców, przede wszystkim otoczonej nie- zwykle żywą legendą królowej Tamary (ok. 1160–1213), uznawane jest do dzisiaj za model świetności i punkt odniesienia w historii narodu gruzińskiego85. W sondażu przeprowadzonym w Gruzji w 1992 roku aż 1⁄5 respondentów uznała, że dzisiejsza republika Gruzji powinna wzorować się właśnie na królestwie Tamary86. Tego typu odwołania pojawiały się już w XIX wieku na fali gruzińskiego ruchu narodowego ( nacjonalistycznego), a legenda Tamary rosła stale od średniowiecza87. Gruzińscy naukowcy dość powszechnie uznają Królestwo istniejące w XII i XIII wieku za ich etniczne, narodowe państwo, zdominowane przez język i kulturę gruzińską. W rzeczywistości w ramach tego rozle- głego (znacznie wykraczającego poza granice dzisiejszej Gruzji) tworu państwowego koegzystowały różne grupy etniczne. Starczy wspomnieć sporą mniejszość muzułmańską w Tbilisi, której Dawid IV przyznał szerokie przywileje88. Nie ulega wszelako wątpliwości, że w ówczesnej Gruzji domino- wał język gruziński, a kultura gruzińska oddziaływała z wielką siłą na mniej rozwinięte i pozbawione własnych języków pisanych kultu- ry. Czytelny jest przykład Kipczaków, koczowników sprowadzonych z północy do obrony granic gruzińskich. Duża część z nich uległa szyb- kiej gruzinizacji89. Przy tym kultura gruzińska rozprzestrzeniała się głównie wśród warstw wyższych. Brakuje dowodów na to, by swoje rodzime języki miały porzucić różne grupy etniczne, złożone w większości z chłopów i pasterzy. Dlatego możemy założyć, że elity abchaskie przyjęły język i kulturę gruzińską, ale masy chłopskie zapewne pozostały przy wy- znacznikach swojej własnej tożsamości. Tym samym przechowały ję- zyk, mitologię i elementy dawnej religii abchaskiej do wieku XIX, kiedy warunki pozwoliły na ich odżycie i przejście do sfery kultury wyższej. Na podtrzymanie takiej hipotezy brakuje źródeł z epoki, ale za podsta- wę (obok przykładów porównawczych) mogą służyć źródła z XVIII wie- ku. Wówczas język gruziński był znany wyłącznie niektórym przed- stawicielom abchaskiej szlach
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: