Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00238 007883 13585963 na godz. na dobę w sumie
Zrozumieć Polskę szlachecką - ebook/pdf
Zrozumieć Polskę szlachecką - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 82
Wydawca: Histmag Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-934630-4-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> historia
Porównaj ceny (książka, ebook (-9%), audiobook).

Sebastian Adamkiewicz przedstawia barwną mozaikę problemów i zjawisk, odgrywających pierwszoplanową rolę w staropolskiej Rzeczpospolitej. Publikacja podzielona jest na dwie części.

W pierwszej, znajdzą Państwo pięć przekrojowych szkiców poświęconych problemom z jakim mierzyli się nasi przodkowie. Edukacja, kłótnie o „właściwe” pochodzenie, wykluczeni, burzliwe spory o politykę zagraniczną i ustrój wewnętrzny – to wszystko rzeczy, którymi żyjemy współcześnie nad Wisłą. Jak się okazuje, tradycja mierzenia się z tymi zagadnieniami jest znacznie dłuższa niż może się wydawać na pierwszy rzut oka.

Druga część publikacji opowiada o fundamentach ustrojowych Rzeczpospolitej: zasadach elekcji królewskich, quasi-konstytucji jaką były artykuły henrykowskie oraz o pierwszej polskiej konstytucji uchwalonej w maju 1791 roku. Jakie były okoliczności rozwoju ustroju staropolskiej Rzeczpospolitej? Czy magnateria odegrała jednoznacznie złą rolę w historii naszego kraju? Na czym rzeczywiście polegała „złota wolność” szlachecka? Oto tylko niektóre z pytań, na jakie odpowiada autor.

Serdecznie zapraszamy do tego, żeby zrozumieć Rzeczpospolitą. Warto przynajmniej spróbować.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Sebastian Adamkiewicz Zrozumieć Polskę szlachecką PROMOHISTORIA Warszawa 2014 Autor: Sebastian Adamkiewicz Redakcja: Michał Przeperski Korekta: Justyna Piątek Skład i łamanie: Michał Turajski Projekt okładki: Michał Turajski ISBN: 978-83-934630-4-6 All rights reserved. Copyright © 2014 by PROMOHISTORIA Michał Świgoń Warszawa 2014 e-mail: redakcja@histmag.org www: http://histmag.org Książka dostępna w sprzedaży w przystępnej cenie. Wersję elektroniczną kupisz w sklepie portalu Histmag.org. Jeśli korzystasz z publikacji z naruszeniem praw autorskich, zachęcamy do zakupu oryginału i wsparcia jej twórców. Spis treści Przedmowa Edukacja po staropolsku W imię ojca, czyli staropolska kłótnia o przodków Bitwa pod Wiedniem. Czy byo warto? Obywatel Cham Liberum veto: „nie pozwalam”, przez które upadła Rzeczpospolita? Skąd się wzięła konwokacja? Jak Henryka Walezego na tron obierano? Dziewiąty artykuł henrykowski – zapis, przez który upadła Rzeczpospolita? Konstytucja 3 maja – wola narodu czy zamach stanu? Referendum nad Konstytucją 3 maja 7 8 17 24 29 37 45 53 60 66 72 IX Konstytucja 3 maja – wola narodu czy zamach stanu? Konstytucja 3 maja uchodzi w polskiej tradycji historycznej za jedno z najdonioślejszych osiągnięć rodzimego systemu parlamentarnego. Sam sposób przyjęcia Ustawy Rządowej niewiele miał jednak wspólnego z sielankową wizją uchwalenia aktu jedności narodu. Niektórzy powiedzą nawet, że tak naprawdę mieliśmy do czynienia z zamachem stanu. Entuzjazm i tryumfalny pochód z Ustawą Rządową, ukazany na obrazie Jana Matejki pt. „Konstytucja 3 maja 1791”, zakłóca pewien szczegół. Jest nim mężczyzna leżący w centralnej części obrazu, który rejtanowskim gestem próbuje przerwać doniosłą uroczystość. To Jan Suchorzewski, wojski wschowski i poseł kaliski na Sejm Wielki. Skąd wziął się jego dramatyczny protest? Późniejsza historiografia i tradycja historyczna, przypisze Suchorzewskiemu cechy zdrajcy i sprzedawczyka. Na obrazie Matejki widoczne są karty do gry i trzos, które wypadły z kieszeni posła. Atrybuty te nie są przypadkowe, bo wyraźnie wskazują na zdradziecki charakter jego manifestacji. Dziejopisarze opisywali jednak posła kaliskiego nie tylko jako sprzedawczyka, ale również jako wariata, który w ataku szaleństwa próbował powstrzymać uchwalenie tak doniosłej reformy. Był to zresztą pogląd bliski już świadkom tamtejszych wydarzeń. Adam Stanisław Krasiński, biskup kamieniecki, żądać miał nawet, aby protestującego ogolić i oddać do „czubków”. A więc zdrajca i wariat stanął naprzeciw woli narodu, której najwyższym wyrazem było wspaniałe dzieło: Ustawa Rządowa. Taka teza jest łatwa i zrozumiała zwłaszcza w sytuacji, gdy tak chętnie budowano późniejszy mit majowej Konstytucji. W końcu miała być ona tworem zdroworozsądkowym, powstałym pNod piórami najwybitniejszych polskich myślicieli 66 Jan Sucharzewski, poseł kaliski protestujący przeciw Konstytucji 3 maja, fragment obrazu Konstytucja 3 maja 1 791, mal. Jan Matejko politycznych, a następnie uchwalonym przy zgodnym aplauzie całej wspólnoty narodowej. Inna wizja Konstytucji byłaby nie do przyjęcia. Przeciwko niej musiał więc protestować ktoś podejrzany, a może nawet niespełna rozumu. Czy jednak czyn Suchorzewskiego może uchodzić jedynie za przejaw odejścia posła od zmysłów? A może był desperackim krokiem mającym powstrzymać zamach stanu godzący w próby odnowy życia parlamentarnego? Sposób przyjęcia Konstytucji odbiega od sielankowej wizji. Nie było mowy o zgodnej uchwale posłów zgromadzonych na Sejmie Wielkim. Przebieg obrad w pierwszych dniach maja roku 1791 wpisywał się raczej w ciąg nadużyć i łamania zasad sejmowania. Jeśli więc doszukiwać się źródeł protestu Suchorzewskiego, pomstującego, iż woli zabić swego syna, niż skazywać go na życie w niewolnym kraju, to nie należy ich widzieć wyłącznie w głupocie czy zdradzie. Tym bardziej, że delegat z Wielkopolski wchodził do Sejmu jako przedstawiciel Stronnictwa Patriotycznego. W czasie samych obrad był jednym z najaktywniejszych, przemawiając ponad 450 razy! Z pewnością sam sposób „uchwalania” Konstytucji mógł natomiast budzić wątpliwości i być fundamentem pod późniejszą argumentację antykonstytucyjną. Droga do uchwalenia Konstytucji 3 maja Prace nad Ustawą Rządową rozpoczęły się we wrześniu 1789 roku. Pieczę nad reformą ustroju sprawować miała wyłoniona przez parlament Deputacja do Formy Rządu kierowana przez biskupa kamienieckiego Adama Stanisława Krasińskiego. Faktycznym przywódcą Deputacji był jednak marszałek nadworny litewski Ignacy Potocki, który sam pisał projekty reform, a następnie konsultował je z pozostałymi członkami komisji, aby po tych rozmowach 67 Strona tytułowa Ustawy Rządowej nadawać im ostateczną treść. Prace Deputacji przebiegały wolno, co wzbudzało rosnącą irytację wśród sejmujących. Przedłożone w grudniu 1789 roku „Zasady do poprawy formy rządów” oraz przedstawiony w sierpniu 1790 roku „Projekt do formy rządów” nie wzbudziły euforii wśród zgromadzonych posłów. Wskazywano na nadmierny republikanizm przedstawianych projektów. Swoim politycznym ambicjom dawali wyraz również mieszczanie, którzy domagali się, aby w projekcie nowych zasad ustrojowych uwzględniono postulat dopuszczenia reprezentantów miast do sejmu. Do największej polaryzacji stronnictw na sali sejmowej doprowadził jednak punkt zapowiadający, że w przyszłym ustroju Rzeczpospolitej nie będzie już wolnej elekcji, a tron stanie się dziedziczny. Część posłów uznawała to za niemożliwy do darowania zamach na dotychczasowy system sprawowania władzy. Wobec tak kształtujących się postaw obradujących, postanowiono zająć się w pierwszej kolejności sprawami dotyczącymi 68 działania sejmików oraz postulatami mieszczan. W rzeczywistości decyzja ta zahamowała prace nad ustawą reformującą ustrój państwa. Obrady ciągnęły się w nieskończoność, a wszelkie procedury, które miały na celu usprawnienie prac sejmu (np. zakaz zabierania głosu więcej niż dwa razy w tej samej sprawie) pozostawały jedynie na papierze. Tymczasem koniunktura w polityce międzynarodowej, która jeszcze w 1788 roku sprzyjała wprowadzaniu reform, zaczęła się powoli odwracać. Zawierając w sierpniu 1790 roku pokój ze Szwecją, Rosja przestała prowadzić wojnę na dwa fronty, co umożliwiło jej skupienie większości sił na walkach z Turcją. Prace nad reformą ustrojową w Polsce musiały przyśpieszyć. Szansą na to było porozumienie między królem a Ignacym Potockim, do jakiego doszło w grudniu 1790 roku. Od tej pory przyszła Konstytucja 3 maja projektowana była w wąskim gronie wtajemniczonych osób. Zdawano sobie jednocześnie sprawę, że samo spisanie nowego projektu nie będzie kończyło żmudnych prac nad jego wprowadzaniem w życie. Potrzebna była wszak zgoda sejmu. Zastanawiano się, jak uchwalić Ustawę Rządową bez zbędnych dyskusji, które znów opóźniłyby zabiegi reformatorów. Sytuacja międzynarodowa mogła się wszak w każdej chwili zmienić na niekorzyść Polaków. Przygotowania Pod koniec marca 1791 roku projekt Ustawy Rządowej był już prawie gotowy. Jej twórcy zaczęli więc pozyskiwać zwolenników, którzy mogliby ją poprzeć w momencie wprowadzenia jej pod obrady sejmu. Uznano, że musi się to odbyć w formie jednorazowego głosowania nad całością ustawy, bez dyskusji nad poszczególnymi jej zapisami. Projekt miał więc przybrać charakter konstytucji – słowo to w tradycji parlamentarnej Rzeczpospolitej oznaczało tyle co ustawa. Jednocześnie obawiano się, że opozycja może się nie zgodzić na taki sposób procedowania, domagając się, jak było to w przypadku wcześniejszych projektów, debaty nad szczegółowymi postanowieniami. Twórcy Konstytucji wyszli więc z założenia, że jej przyjęcie jest ważniejsze od zasad parlamentarnych, które można poświęcić na ołtarzu walki o reformę. Projekt Ustawy Rządowej miał być wniesiony pod obrady zaraz po powrocie posłów ze świąt wielkanocnych. Decyzję taką podjęto nie bez przyczyny. Znając praktykę sejmowania, doświadczeni parlamentarzyści skupieni w obozie króla i Ignacego Potockiego podejrzewali, że frekwencja po świętach będzie niska. Ponieważ w polskim sejmie nie obowiązywała zasada quorum, ustawa mogła być przyjęta w obecności małej liczby posłów, bez groźby wywołania zarzutów o nielegalność decyzji. Czekanie na zebranie pełnego składu sejmu było co prawda dobrym obyczajem, ale nie wymogiem. W stronnictwie prokonstytucyjnym ciągle dominowały jednak obawy, że planowana 69 Hugon Kołłątaj, mal. Józef Peszka akcja będzie niewystarczająca. Choć obrady sejmu miały być wznowione 5 maja, twórcy Ustawy Rządowej postanowili zmobilizować swoich stronników do przybycia kilka dni wcześniej. O spisku dowiedziała się co prawda opozycja, ale było zbyt późno, aby mogła zgromadzić w izbie liczbę posłów wystarczającą do zablokowania działań królewskich. Widząc jednak, że na sejm spływają nie tylko zwolennicy reform, ale także opozycjoniści, stronnictwo prokonstytucyjne postanowiło zagrać ostro. 3 maja 1791 roku do Warszawy wkroczyły oddziały wojskowe, a widownię sali sejmowej na Zamku Królewskim w Warszawie wypełnił tłum specjalnie dobranych arbitrów, którzy zarówno okrzykami, jak i samą swoją obecnością mieli wywierać presję na opozycji. Dodatkowo, pod zamkiem zgromadziły się tłumy mieszczan zainspirowanych przez Hugo Kołłątaja. Opozycja znalazła się w potrzasku. Któż mógłby się ośmielić zaprotestować w obliczu wojska i rozentuzjazmowanego tłumu? Demokracja czy zamach stanu? W takiej atmosferze rozpoczęły się obrady sejmowe. Wśród 182 posłów zdecydowaną większość stanowili zwolennicy Konstytucji. Na początku odczytano depesze od posłów zagranicznych, z których treści wynikało, że Polska zagrożona jest kolejnym rozbiorem. 70 W obliczu takich doniesień Ignacy Potocki w teatralnym wystąpieniu prosił króla o wskazanie środków, które mogłyby uratować kraj przed zagładą. W tym momencie monarcha wniósł pod obrady projekt Ustawy Rządowej, stwierdzając, że tylko ona uchroni Rzeczpospolitą przed upadkiem. Zwolennicy reform podnieśli krzyk, domagając się jej przyjęcia bez dyskusji. Opozycja zaczęła jednak głośno protestować, wskazując, że nad projektem powinna odbyć się dyskusja, a ta jest niemożliwa, ponieważ posłowie nie otrzymali wcześniej projektu i nie mieli czasu, by się z nim zapoznać. Po odczytaniu zapisów Konstytucji podniosły się głosy ze strony opozycji, że artykuły dotyczące sukcesji tronu nie są zgodne z pacta conventa, w których Stanisław August obiecał, że tron pozostanie elekcyjny. Chcąc przerwać tę dyskusję, poseł inflancki Zabiełło wezwał do przyjęcia ustawy. Król podniósł rękę, dając znak, że chce zabrać głos. Zwolennicy reform odczytali jednak ten gest jako gotowość do złożenia przysięgi. Opozycja mogła jedynie bezradnie patrzeć, jak reformatorzy w asyście arbitrów i tłumów mieszczan wychodzą tryumfalnie z sejmowej i udają się na uroczyste dziękczynienie do kolegiaty św. Jana. Ustawa Rządowa została przyjęta. 4 maja 1791 roku 26 posłów i jeden senator opozycyjny złożyło manifest przeciwko uchwale. Kiedy jednak 5 maja wznowiono obrady sejmu, opozycjoniści zaczęli wycofywać swoje wcześniejsze podpisy pod manifestem. Tego samego dnia Konstytucja 3 maja wpisana została do akt grodzkich, a tym samym została uznana za legalną. Uchwalenie Konstytucji odbyło się więc z naruszeniem zasad sejmowania. Brak deliberacji nad projektem, wniesienie go pod obrady w zaskakujący i nieoczekiwany sposób, obradowanie przy asyście wojska i sprowadzonych tłumów mieszczan być może nie łamało nieokreślonych i płynnych procedur sejmowych, ale z pewnością miało mało wspólnego z pojęciem demokracji czy dobrym obyczajem parlamentarnym. Konstytucja wprowadzona została siłą, bez większego liczenia się z głosem opozycji. Głos Suchorzewskiego rozpatrywać więc należy w kontekście nie tylko jego osobistych poglądów na temat Ustawy Rządowej, ale przede wszystkim sposobu procedowania nad nią. Czy więc Konstytucja 3 maja była nielegalna? Czy można powiedzieć, że stała za nią wyłącznie siła zamachu stanu nieliczącego się z demokratycznymi procedurami? Zarzutów takich obawiali się twórcy reformy. Ostatnim aktem walki o zalegalizowanie Konstytucji 3 maja były sejmiki lutowe z 1792 roku. Przytłaczająca ich większość opowiedziała się za nową Ustawą Rządową. Zgodnie z polskim obyczajem decyzje sejmików miały znaczenie szczególne, posłowie byli wszak przede wszystkim reprezentantami swoich lokalnych społeczności. Referendum lutowe – jak Wojciech Szczygielski nazwał sejmiki 1792 roku – zmyło z Konstytucji znamię zamachu stanu, w atmosferze jakiego przyjmowano Ustawę Rządową. 71
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Zrozumieć Polskę szlachecką
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: