Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00346 008771 14653246 na godz. na dobę w sumie
Życie polskie w dawnych wiekach - ebook/pdf
Życie polskie w dawnych wiekach - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 274
Wydawca: Iskry Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-244-0288-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> historia
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

W dzienniku zmarłego na emigracji Jana Lechonia znajdujemy opis snu, w którym poeta widział stare ryciny przedstawiające barwne postacie XVII stulecia, husarzy i lisowczyków, a wszystko razem przypominało mu Życie polskie w dawnych wiekach Władysława Łozińskiego. Ten pierwszy w naszej literaturze historycznej całościowy opis staropolskich obyczajów szlacheckich po dziś dzień urzeka barwnością i urodą stylu literackiego, który autor zademonstrował już w Oku proroka czy Skarbie watażki. Współcześni odebrali dzieło Łozińskiego jako swego rodzaju ekspiację za czarny obraz obyczajów nakreślony przez niego w Prawem i lewem. Niczym puchar sarmackiego miodu miało zatrzeć nieco piołunowy smak poprzedniego utworu.
Dzięki temu pięknie i bogato ilustrowanemu wydaniu czytelnik może zajrzeć do siedzib magnaterii oraz zamożnego ziemiaństwa, podziwiać ich „ubiory i splendory”, towarzyszyć im w życiu publicznym i rodzinnym, na co dzień i od święta, a także w podróżach po tak rozległej niegdyś Rzeczypospolitej oraz w wojażach do dalekich krajów.
Z życia polskiego… czerpano podobną otuchę, co z Trylogii Henryka Sienkiewicza. Pokrzepieniu serc służyły bowiem opisy wspaniałych siedzib, jak również rycerskich przewag dawnych Sarmatów. Rozbudzały nadzieję, że kiedyś, podobnie jak to już miało miejsce, Polacy wezmą górę nad sąsiadami, którzy najechali i podzielili ich ojczyznę. Łoziński przypomniał, że Polska nie tylko zawsze stanowiła integralną część Europy, lecz także zapisała piękne karty w dziejach jej kultury.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Oby. 1-4, Dzialowe:Oby. 1-4, Dzialowe 10/10/08 4:03 PM Page 4 Opracowanie graficzne: Andrzej Barecki Wybór ilustracji: Maciej Byliniak Indeks: Janusz Tazbir Zdj´cie na obwolucie: Milena Zyga, ZA ZA Studio Ilustracja na ok∏adce: Uroczysty wjazd Micha∏a Kazimierza Radziwi∏∏a do Rzymu w 1679 r. Rysunek Stefana Della Belli Materia∏ ilustracyjny zosta∏ zaczerpni´ty z nast´pujàcych ksià˝ek i êróde∏: W∏adys∏aw ¸oziƒski, Polnisches Leben in vergangenen Zeiten, Georg Müller, Monachium; W∏adys∏aw ¸oziƒski, ˚ycie polskie w dawnych wiekach, H. Altenberg – Gubrynowicz i Syn, Lwów; Jan Stanis∏aw Bystroƒ, Dzieje obyczajów w dawnej Polsce, wiek XVI–XVII, Paƒstwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa; Maria i Bogdan Suchodolscy, Polska. Naród a sztuka, Arkady, Warszawa; Polaków portret w∏asny, red. Marek Rostworowski, Arkady, Warszawa; Biblioteka Narodowa, Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego, archiwum Wydawnictwa Iskry Copyright © by Wydawnictwo ISKRY, Warszawa 2006 Wydanie I ISBN 978-83-244-0085-0 Wydawnictwo ISKRY ul. Smolna 11, 00-375 Warszawa e-mail: iskry@iskry.com.pl www.iskry.com.pl Przygotowalnia: NOTUS, Warszawa Oby.00/2 20•10•08 12:42 Page 5 PRZEDMOWA Jak twierdzi Karol Kosek, najlepszy dziÊ znawca twórczoÊci W∏ady- s∏awa ¸oziƒskiego, ˚ycie polskie w dawnych wiekach wywo∏a∏o za- chwyt porównywalny z przyj´ciem, jakie spotka∏o Trylogi´ lub Quo vadis. Pierwszà edycj´ tej ksià˝ki z wrzeÊnia 1907 r. rozkupiono na- tychmiast, bo do 20 listopada. W nast´pnym miesiàcu ukaza∏o si´ drugie wydanie. Niebawem te˝ na autora posypa∏ si´ deszcz zaszczy- tów. Jego nazwiskiem ochrzczono ulic´ Lwowa, ju˝ 19 paêdziernika 1907 r. ¸oziƒski otrzyma∏ dyplom honorowego obywatela stolicy Ga- licji, a 18 grudnia zosta∏ powo∏any w poczet honorowych cz∏onków Towarzystwa Dziennikarzy Polskich1. Wszystko to, zanim si´ jesz- cze pojawi∏y pierwsze recenzje w powa˝niejszych periodykach. Jak widaç, wystarczy∏y entuzjastyczne rekomendacje koryfeuszy ˝ycia umys∏owego Galicji, którym by∏ rozes∏a∏ egzemplarze autorskie. WÊród gratulujàcych znaleêli si´ przedstawiciele najwy˝szych w∏adz Cesarsko-Królewskiej Akademii Umiej´tnoÊci, której ¸oziƒ- ski by∏ czynnym cz∏onkiem ju˝ od r. 1890. Winszowa∏ sukcesu Stani- s∏aw Estreicher, który wczeÊniej w imieniu Komitetu Redakcyjnego Encyklopedii polskiej, wydawanej przez Akademi´ w Krakowie, zapro- ponowa∏ autorowi Prawem i lewem napisanie pracy do dzia∏u Historia. Encyklopedia by∏a pomyÊlana bardzo ambitnie: mia∏a liczyç a˝ 500 ar- kuszy druku i zostaç opracowana przez oko∏o 150 autorów, najwybit- niejszych specjalistów reprezentujàcych wszystkie zabory. Poczàtek edycji przewidywano na r. 1908. A˝ do zawieszenia dzia∏alnoÊci PAU (1952) starano si´ kontynuowaç wydawanie Encyklopedii. Z zaplano- wanych 25 tomów, które mia∏y odpowiadaç 19 dzia∏om, ukaza∏o si´ jednak wszystkiego tylko 9 tomów, obejmujàcych 6 dzia∏ów2. Ku pewnemu zak∏opotaniu redakcji ¸oziƒski, nie czekajàc na ukazanie si´ pierwszych tomów Encyklopedii (wysz∏y one dopiero w r. 1912), ale za zgodà jej komitetu redakcyjnego, zdecydowa∏ si´ og∏osiç ˚ycie polskie… jako dzie∏o w pe∏ni samodzielne. W przedmo- wie do pierwszego wydania ksià˝ki t∏umaczy∏ czytelnikom, ˝e uka- zuje si´ „nie na tym miejscu i nie w takich warunkach, wÊród jakich Oby.00/2 20•10•08 12:42 Page 6 6 ˚ Y C I E P O L S K I E W D A W N Y C H W I E K A C H pojawiç si´ mia∏a”. Autor stanà∏ przed koniecznoÊcià wyboru: „albo skazaç swojà przedwczeÊnie gotowà prac´ na pogrzebanie w tece, al- bo og∏osiç jà drukiem, dopóki jeszcze odpowiada wspó∏czesnemu za- sobowi historyczno-obyczajowych êróde∏”3. Inna sprawa, ˝e tak˝e i wnast´pnych edycjach ˚ycia polskiego..., które wysz∏y jeszcze za ˝ycia ¸oziƒskiego (zmar∏ 20 maja 1913 r.), nie poczyni∏ w pierwot- nym tekÊcie ˝adnych zmian, uzupe∏nieƒ czy poprawek. Nie wydaje si´ tak˝e, aby manuskrypt ˚ycia… przechodzi∏ przez recenzj´ wewn´trznà. W ka˝dym razie ¸oziƒski nie wspomina o tym w ˝adnej z przedmów, w które by∏ zaopatrzy∏ kolejne wydania ksià˝- ki. Jak wiadomo, ostateczny kszta∏t wi´kszoÊci dzie∏ nieraz doÊç znacznie odbiega od pierwotnie nakreÊlonych konspektów, zw∏aszcza gdy nie zosta∏y one u∏o˝one przez samego autora. Tak by∏o i w przy- padku ¸oziƒskiego. Og∏oszony dwa lata przed ukazaniem si´ ˚ycia polskiego… plan Encyklopedii zak∏ada∏, i˝ w dziale XIV, zatytu∏owa- nym Obyczaj, wieki XVI–XVIII zostanà uj´te w nast´pujàcych pi´ç rozdzia∏ów: ˝ycie dworskie (1,5 ark.), mieszkania, ubiory, sprz´ty, ˝y- cie szlachty w domu i poza domem (4 ark.), Êwiat szkolarski (1 ark.), ˝ycie mieszczaƒskie (1,5 ark.) i wreszcie ˝ycie ch∏opskie (2 ark.)4. Tymczasem ¸oziƒski zupe∏nie inaczej podzieli∏ swà ksià˝k´, która notabene liczy circa 18, a nie, jak wynika∏oby z konspektu, 10 arkuszy. W rozdziale pierwszym (Zamki i pa∏ace) opisa∏ siedziby i dwory arystokracji, w drugim (Dwory i dworki) szlacheckie domostwa, w trzecim (Ubiory i splendory) stroje oraz klejnoty magnaterii, karma- zynów i zamo˝niejszego ziemiaƒstwa. Rozdzia∏ koƒcowy (Dom i Êwiat) poÊwi´ci∏ ˝yciu rodzinnemu, przyj´ciom i bankietom, sposo- bowi sp´dzania wolnego czasu, wreszcie podró˝om po kraju i wyjaz- dom za granic´. Obyczajem mieszczaƒskim, a tym bardziej ch∏op- skim, w ogóle si´ nie zajà∏, Êrodowiskiem „˝aków” tylko ubocznie, g∏ównie przez pryzmat strat i korzyÊci, które przynosi∏y wyjazdy na obce uniwersytety. O ile jednak recenzenci wytykali ¸oziƒskiemu pomini´cie „plebej- skiego” Êwiata, to ˝aden z nich nie zwróci∏ uwagi na tak radykalne od- stàpienie od „konspektu” zawartego w programie AU. A przecie˝ re- cenzji tych ukaza∏o si´ sporo, i to zarówno w pismach codziennych, jak i w naukowo-literackich miesi´cznikach czy kwartalnikach, po po- Oby.00/2 20•10•08 12:42 Page 7 P R Z E D M O W A 7 jawieniu si´ pierwszych wydaƒ, a wi´c w latach 1907–1908, i po uka- zaniu si´ ozdobnej luksusowej edycji w r. 1912. Lwia cz´Êç by∏a pisa- na w stylu, w jakim dziÊ recenzji raczej nie zwyk∏o si´ pisaç. Sprowa- dza∏y si´ bowiem w g∏ównej mierze do mniej lub bardziej gruntownego streszczenia zawartoÊci dzie∏a, przetykanego komple- mentami. Niemal wszyscy recenzenci powtarzali z aprobatà koƒcowà refleksj´ ¸oziƒskiego o tym, i˝ w rzeczywistoÊci granica mi´dzy Êwia- tem staropolskim a obecnym pozosta∏a p∏ynna „i nie by∏oby to mo˝e niewdzi´czne zadanie dla historycznego badacza-psychologa wyka- zaç, jak tej przesz∏oÊci jesteÊmy ju˝ dalecy i jak jeszcze bliscy”6. Po uwa˝nej lekturze wszystkich recenzji znalaz∏em w nich zaledwie kil- ka powa˝niejszych zastrze˝eƒ doÊç nierównej wagi. Pierwsze z nich dotyczy faktu, ˝e ksià˝ka ¸oziƒskiego przynosi mniej, ani˝eli obiecu- je jej tytu∏. Autor zajà∏ si´ bowiem g∏ównie Êwiatem szlacheckim, brak natomiast ukazania, „jak wyglàda∏, ˝y∏ i myÊla∏ polski ch∏op i rzemieÊlnik”, co zauwa˝y∏ Micha∏ Janik w r. 19077. Podobnà opini´ znajdujemy u Aleksandra Brücknera, który choç nazwa∏ ksià˝k´ ¸o- ziƒskiego mistrzowskim obrazem, to jednak przyznawa∏, i˝ „jest to w∏aÊciwie «˝ycie paƒskie siedemnastowieczne». Autor innych warstw albo wcale nie tyka∏, albo ma∏o je uwzgl´dnia∏”8. To samo, po przesz∏o pó∏ wieku, wytknie ¸oziƒskiemu Irena Turnau, piszàc, ˝e naszkico- wany przez niego obraz obyczajów staropolskich „dotyczy jedynie ma- gnatów i zamo˝niejszej szlachty, nie wspomina si´ nawet o tym, ˝e istnieli w dawnej Polsce tak˝e mieszczanie i ch∏opi”9. Ich pomini´cie by∏o tym bardziej dziwne, i˝ ¸oziƒski nale˝a∏ do wielbicieli, chwilami nawet bezkrytycznych, kultury mieszczaƒskiej. W Prawem i lewem stale przeciwstawia∏ jà obyczajom szlacheckim, którym nie szcz´dzi∏ s∏ów nagany. Pod tym wzgl´dem Kitowicz góruje zdecydowanie nad ¸oziƒskim, skoro „obyczajom ch∏opskim” zamierza∏ poÊwi´ciç osob- ny rozdzia∏. (Prac´ nad nim przerwa∏a Êmierç plebana z Rzeczycy). Z takà postawà autora wiàza∏ si´ ÊciÊle wysuni´ty przez Janika zarzut pomini´cia ujemnych cech kultury, którà dziÊ nazwalibyÊmy sarmackà. A mianowicie panoszenia si´ zabobonów i fanatyzmu przy pozorach niezmiernej bogobojnoÊci. Zdaniem krytyka nad umy- s∏owoÊcià szlacheckà panowa∏ „kaƒczug, wiara w czary i kalendarze z gus∏ami” oraz „w klamk´ paƒskà”, przez co umys∏owoÊç ta musia- Oby.00/2 20•10•08 12:42 Page 8 8 ˚ Y C I E P O L S K I E W D A W N Y C H W I E K A C H ∏a stawaç si´ „cudackà, niedobrà i barbarzyƒskà”. Notabene Janik, libera∏ i wolnomyÊliciel, stale sk∏ócony z w∏adzami szkolnymi, by∏ tak˝e nader aktywnym dzia∏aczem politycznym (m.in. jako cz∏onek Polskiego Stronnictwa Post´powego10), co musia∏o wp∏ywaç na ostroÊç jego sàdów i kierunek krytyki. Trudno wszak˝e nie przyznaç pewnej racji jego wywodom. Nie sk∏oni∏y jednak ¸oziƒskiego do poczynienia jakichkolwiek zmian w tekÊcie, ju˝ to dlatego, ˝e wymaga∏yby one du˝ego wk∏adu pracy pisarskiej, ju˝ to z uwagi na fakt, i˝ ˚ycie polskie... w swym bardziej sprawiedliwie rozdzielajàcym Êwiat∏a i cienie kszta∏cie nie zyska∏o- by tak wielu zwolenników po obu stronach politycznej barykady. A tymczasem, jak s∏usznie przypomina Kosek, z jednakowà aproba- tà odczytywali je zarówno post´powi, jak i konserwatywni krytycy. Pierwsi widzieli w ksià˝ce ¸oziƒskiego „surowy, lecz s∏uszny sàd nad przesz∏oÊcià” oraz „pos´pne memento dla teraêniejszoÊci”, stwierdzajàc z satysfakcjà, ˝e ¸oziƒski „wi´cej nam grzechów ni˝ cnót szlacheckich ods∏ania”. Drudzy natomiast ujrzeli w ˚yciu pol- skim... apoteoz´ Êwietnej przesz∏oÊci Polski szlacheckiej, a zarazem rodzaj ekspiacji „za ponury obraz szlacheckiego paƒstwa” zawarty w Prawem i lewem11. Tak czy inaczej w ˝adnym z wydaƒ ˚ycia polskiego… nie znalaz∏a si´ kartka, na której ¸oziƒski wyrazi∏ swój wysoce krytyczny osàd o sarmatyzmie. Czytamy na niej m.in., ˝e pró˝niactwo, ów g∏ówny rys ˝ycia szlacheckiego, by∏o zasadniczà przyczynà wszystkich na- szych wad, a nawet i samego upadku Rzeczypospolitej. Kartka ta mia∏a zostaç w∏àczona do trzeciej edycji (1912) ˚ycia…, lecz autor ostatecznie zrezygnowa∏ z tego zamiaru. Zachowa∏a si´ w Archi- wum Biblioteki Jagielloƒskiej, gdzie odnalaz∏ jà Kosek12. Na ∏amach „Pami´tnika Literackiego” Antoni Prochaska wyty- ka∏ ¸oziƒskiemu brak ÊciÊlejszej korelacji opisywanych zjawisk oby- czajowych z konkretnymi datami czy choçby epokami13. Po 20 latach podobny zarzut podniesie (i rozwinie) W∏adys∏aw Konopczyƒski, który równie˝ Janowi Stanis∏awowi Bystroniowi zarzuci∏, i˝ „robi uogólnienia na obszarze kilku wieków, nie zaznaczajàc wyraênie, które objawy nale˝à do której epoki, dlatego w jego ksià˝ce nie wi- daç w∏aÊciwych Dziejów [obyczajów] zmieniajàcych si´ w czasie”14. Oby.00/2 20•10•08 12:42 Page 9 P R Z E D M O W A 9 Prochaska mia∏ tak˝e za z∏e ¸oziƒskiemu, i˝ panujàce na Rusi sto- sunki, tak plastycznie opisane w Prawem i lewem, zbyt cz´sto prze- nosi na teren ca∏ej Rzeczypospolitej. Pod tym wzgl´dem zresztà ˚y- cie polskie… jest od strony podstawy êród∏owej, czerpanej w znacznym stopniu z akt grodzkich i ziemskich czy postanowieƒ sejmikowych Rusi Czerwonej, poniekàd wtórne w stosunku do Pra- wem i lewem. Autor niewiele si´ chyba przejà∏ tym zarzutem, podob- nie jak i przytoczeniem przez Prochask´ licznych ustaw antyzbytko- wych, wydawanych przez sejm szlachecki, co obala∏o jego tez´, jakoby w Rzeczypospolitej nie istnia∏y tak pospolite w innych paƒ- stwach leges sumptuaria15. Jak jednak wynika i z moich badaƒ, racj´ mia∏ w tym przypadku raczej ¸oziƒski. Anonimowy autor pisa∏ bo- wiem w r. 1607 wprost, ˝e ustawa antyzbytkowa, taka jak gdzie in- dziej istnieje, przyda∏aby si´ i w Polsce, „jeno w takiej wolnoÊci szla- checkiej z trudnoÊcià przysz∏oby ustanowiç jà”16. Recenzenci, zafascynowani barwnoÊcià nakreÊlonej przez ¸oziƒ- skiego panoramy oraz malowniczoÊcià jego stylu, nie zwracali wszak˝e wi´kszej uwagi na takie czy inne potkni´cia. Niepotrzebnie wi´c, uprzedzajàc wszelkie ewentualne ataki i zoilowe krytyki, pisa∏ w liÊcie do historyka sztuki i profesora UJ Mariana Soko∏owskiego (1839–1911): „Ja sam bardzo niekontent jestem z tej ksià˝eczki [to jest z ˚ycia polskiego…], jak Czcigodny Pan wiesz, powsta∏a ona wskutek podj´cia si´ przeze mnie w s∏abej czy lekkomyÊlnej chwili zadania, przy którym podyktowano mi z góry temat, termin i obj´- toÊç, a pojawi∏a si´ drukiem w chwili zniecierpliwienia, kiedy po trzykrotnym odraczaniu terminu publikacji straci∏em wreszcie wia- r´, aby si´ doczeka∏a og∏oszenia w takiej jeszcze porze, w której sta- ∏a na wysokoÊci êróde∏”17. Wbrew tym zastrze˝eniom, nie w pe∏ni chyba szczerym, Leonard Lepszy chwali∏ ˚ycie polskie… w stylu, jakiego zwyk∏ by∏ w tym dzie- le u˝ywaç i sam jego autor. „Niezrównana ksià˝ka – pisa∏ Lepszy. – Z jakim˝e animuszem iÊcie szlacheckim napisana! Có˝ za rozma- itoÊç tematów, jak wyborne uchwycenie charakterystyki przesz∏oÊci. Jak w kalejdoskopie przesuwajà si´ przed nami dawne zamki i pa∏a- ce, dwory i dworki, ubiory szlacheckie i splendory, dom i Êwiat nasz szczerze polski, ale ju˝ niepowrotnie nale˝àcy do przesz∏oÊci. Oby.00/2 20•10•08 12:42 Page 10 10 ˚ Y C I E P O L S K I E W D A W N Y C H W I E K A C H Autor to doÊwiadczony, wiedzy wielkiej, zw∏aszcza jeÊli rzecz idzie o w. XVII. WiadomoÊci z ˝ycia szlacheckiego mnóstwo. […] Z autorem mo˝na si´ czasami nie zgodziç. Mo˝na nie podzielaç jego zdania, kiedy pisze z lekcewa˝eniem np. o rezultatach badaƒ nad ar- chitekturà drewnianà w Polsce. Toç jednak nie przeszkadza, ˝e ksià˝k´ napisanà z niepospolitym talentem pisarskim nie czyta si´, ale ch∏onie od poczàtku a˝ do ostatniej stronicy. […] Pan ¸oziƒski ma swój styl w∏asny rodowity, którym opowiada tak, jak gdybyÊ mia∏ przed sobà wprost z XVII-go w. wzi´tego brata szlachcica, który opowiada dobrze zwidziane [?] sàsiedzkie zwycza- je, o których mówi wed∏ug potrzeby i humoru, swawolnie lub rubasz- nie, to znów g∏adko i uczciwie. Autor stara si´ byç szczerym. Mówi nie tylko o zaletach, mówi i o wadach, a tych by∏o du˝o, zda si´ zbyt du˝o, skoro tego ˝ycia szlacheckiego tak smutny by∏ koniec. […] Kobieta, salon polski, tytu∏y, pojedynki, taƒce, wesela i po- grzeby, biesiady i sàsiedzkie figle, zabawy rycerskie i myÊlistwo, po- dró˝e po kraju i za granicà, wszystko to zajmuje nies∏ychanie, bo da- je nam z∏udzenie prawdy i odnosimy wra˝enie, jak gdyby autor ˝y∏ w tych wiekach i o nich opowiada∏”18. Dodatkowym walorem ksià˝ki by∏a znakomita oprawa ilustra- cyjna, w którà zas∏u˝ony ksi´garz lwowski Alfred Altenberg (1877– 1924) zaopatrzy∏ by∏ edycj´ z r. 1912. Jej klisze, zachowane w Dru- karni im. W. L. Anczyca, wykorzystano jeszcze w wydaniu ˚ycia pol- skiego… z r. 1958. Przed I wojnà Êwiatowà kolejne edycje tej ksià˝ki by∏y t∏oczone w drukarni nale˝àcej do ¸oziƒskiego. W podobnà luk- susowà opraw´ wyposa˝y∏ Altenberg dzie∏a Kazimierza Ch∏´dow- skiego, Iliad´ z ilustracjami Wyspiaƒskiego czy Króla Ducha w kom- pletnym wydaniu Jana Gwalberta Pawlikowskiego. Wi´kszoÊç tych prac by∏a tak˝e drukowana u W∏adys∏awa ¸oziƒskiego. Drukarnia by∏a jego w∏asnoÊcià od 1 stycznia r. 1877 i zatrudnia∏a (w r. 1890) a˝ 25 drukarzy i 6 uczniów, przynoszàc w∏aÊcicielowi spore dochody. ¸o- ziƒski by∏ w ogóle cz∏owiekiem bogatym, dzi´ki czemu móg∏ zgroma- dziç spore zbiory dzie∏ sztuki, zw∏aszcza z zakresu malarstwa, rzeê- by, makat i wyrobów z∏otniczych. Dlatego te˝ Antoni Knot zaliczy∏ je w Polskim s∏owniku biograficznym do „najcenniejszych kolekcji pry- watnych w zaborze austriackim”19. Towarzyszy∏a temu bogata biblio- Oby.00/2 20•10•08 12:42 Page 11 P R Z E D M O W A 11 teka. W r. 1886 ¸oziƒski naby∏ zaÊ majàtek ziemski w Kuƒkowcach nad Sanem w Przemyskiem. Móg∏ wi´c doskonale wydaç ˚ycie pol- skie… w∏asnym sumptem, na czym by finansowo na pewno nie straci∏. Tak w∏aÊnie postàpi∏ w przypadku Prawem i lewem. Wzgl´dy komercyjne sprawia∏y, ˝e wydaniom luksusowym (a wi´c z natury rzeczy nietanim) ˚ycia polskiego… towarzyszy∏y skromniej- sze edycje, niektóre pozbawione nawet ilustracji oraz t∏oczone na nie- mal˝e gazetowym papierze. Wystarczy porównaç choçby wspania∏à edycj´ z r. 1912 z wydaniem, które ten˝e Altenberg oraz Gubrynowicz i syn og∏osili w r. 1921 (czyli zaraz po zakoƒczeniu dzia∏aƒ wojennych na ziemiach polskich) we Lwowie. A tak˝e z wydaniem paryskim ˚y- cia polskiego… z r. 1940. Jak równie˝ z edycjà palestyƒskà (1946), któ- rà zawdzi´czamy Sekcji Wydawniczej Jednostek Wojska na Ârodko- wym Wschodzie. Jest ono zaopatrzone w ObjaÊnienia wyrazów obcych oraz w ilustracje wzi´te z niemieckiego przek∏adu dzie∏a ¸oziƒskiego. Ukaza∏ si´ on w Monachium w r. 1918 pod tytu∏em Polnisches Leben in vergangenen Zeiten, w ramach „Polnische Bibliothek”, za∏o˝onej tam przez poet´, wydawc´ i mecenasa sztuki, W∏adys∏awa Augusta Ko- Êcielskiego (1886–1933) oraz Aleksandra Guttrego (1877–1955), t∏u- macza, krytyka i znawc´ literatury niemieckiej. Guttremu zawdzi´- czamy tak˝e przek∏ad ˚ycia polskiego… na niemiecki. Obszed∏ si´ on zresztà doÊç bezceremonialnie z orygina∏em: w wielu miejscach po- skraca∏ radykalnie tekst, usuwajàc zw∏aszcza wszystkie trudne do przek∏adu cytaty poetyckie. T∏umaczeniu brak jest jakiejkolwiek przedmowy, która by powiadamia∏a o poczynionych zmianach. W swym sumiennym zestawieniu Kosek doliczy∏ si´ do r. 1969 a˝ 18 wydaƒ ˚ycia polskiego…20, do których nale˝y dodaç wspominane ju˝ jerozolimskie z r. 1946. Co najmniej pi´ç z nich wysz∏o za grani- cà. Trudno okreÊliç nak∏ady, poniewa˝ tylko w Polsce Ludowej poda- wano je na metryczkach ksià˝ek (trzy powojenne wydania ukaza∏y si´ w ∏àcznym nak∏adzie 35 000 egzemplarzy). Pod wzgl´dem liczby wznowieƒ nie mogà wi´c konkurowaç z ¸oziƒskim inne pozycje po- Êwi´cone kulturze staropolskiej, takie jak Dzieje obyczajów Bystronia (dotychczas pi´ç wydaƒ), Dzieje kultury polskiej Brücknera (dotàd pi´ç edycji), nie mówiàc ju˝ o Encyklopedii staropolskiej tego˝ autora (zaledwie dwa wydania). Oby.00/2 20•10•08 12:42 Page 12 12 ˚ Y C I E P O L S K I E W D A W N Y C H W I E K A C H Co zadecydowa∏o o tej wyjàtkowej popularnoÊci ˚ycia polskie- go…? Niewàtpliwie w jakimÊ stopniu barwnoÊç stylu, zrozumia∏a u cz∏owieka, który pisywa∏ tak˝e udane powieÊci historyczne (Oko proroka, Skarb wata˝ki). Beletrystyka i dzia∏alnoÊç naukowa by∏y to w twórczoÊci ¸oziƒskiego dwie dziedziny „wzajemnie si´ uzupe∏nia- jàce”21. Nie bez znaczenia pozostawa∏ dar syntezy, umiej´tnoÊç pa- noramicznego przedstawienia obyczajów szlachty polskiej. Zdaniem Ireny Turnau w∏aÊnie „sugestywny obraz barwnego ˝ycia magna- tów” by∏ przyczynà niezwyk∏ej popularnoÊci ksià˝ki ¸oziƒskiego, którà (podobnie jak Trylogi´) pisano „ku pokrzepieniu serc”. Po pio- ∏unowej serii ponurych historii zaprezentowanych w Prawem i lewem otrzymywano poniekàd „odtrutk´”, coÊ w rodzaju kielicha staropol- skiego miodu. Po r. 1939 czytelnikom na emigracji musia∏ odpowia- daç malowniczy obraz dawnej Polski oraz dywagacje nad przyczyna- mi jej upadku. Poniewa˝ ¸oziƒski, podobnie jak w Prawem i lewem, opar∏ si´ na póêniej zaginionych lub dziÊ niedost´pnych êród∏ach historycznych, wi´c na wiele jego ustaleƒ powo∏ujà si´ tak˝e wspó∏czeÊni nam ba- dacze. Kosek przypomina, ˝e wyjàtki z ˚ycia polskiego… „wcielano do wypisów dla szkó∏ Êrednich” od r. 1911 do 192922. Dodajmy tak˝e, ˝e i do wypisów Kultura polska, parokrotnie wydawanych pod redak- cjà coraz to innych osób. Obszerne fragmenty ˚ycia polskiego… zna- laz∏y si´ tak˝e w aneksach do Wyboru poezyj Wac∏awa Potockiego opracowanego przez Stanis∏awa Adamczewskiego23. Zarysy dziejów polskiej kultury i obyczajów nie majà jakoÊ szcz´- Êcia do przek∏adów na j´zyki obce. Jedynie t∏umaczone na niemiecki fragmenty ksià˝ki z∏o˝onej do druku przez Brücknera na krótko przed jego Êmiercià (1939) doczeka∏y si´ druku po wielu latach i to tylko w polskich czasopismach24. Obszerny tom Bogdana Suchodolskiego prze∏o˝ony na kilka j´zyków trudno uznaç za dzie∏o w pe∏ni udane25. Z twórczoÊci ¸oziƒskiego przet∏umaczone zosta∏o tylko ˚ycie pol- skie…. W przedmowie do Prawem i lewem raczej daremnie zach´cam wschodnich sàsiadów do przek∏adu tego dzie∏a26. ¸oziƒski, najnie- s∏uszniej zresztà, zyska∏ tam bowiem opini´ polskiego nacjonalisty. Jurij Andruchowycz okreÊla Prawem i lewem jako dzie∏o tendencyjne, „bo napisane z typowo polskim skrzywieniem”27. W wydanej w r. 1995 Oby.00/2 20•10•08 12:42 Page 13 P R Z E D M O W A 13 ukraiƒskiej encyklopedii historycznej Isajewycz pisze, ˝e ¸oziƒski tendencyjnie przekr´ca∏ cytaty, zw∏aszcza w t∏umaczonych przez sie- bie êród∏ach historycznych. G∏osi∏ pochwa∏´ „misji cywilizacyjnej” pe∏nionej przez polskà szlacht´ i patrycjat na ziemiach ukraiƒskich, czemu nierzadko przeczà zebrane przez niego materia∏y28. Tak wi´c szanse na ukraiƒski przek∏ad ˚ycia polskiego… sà raczej nik∏e. Warto w tym miejscu przypomnieç, i˝ zgo∏a odmiennego w tej materii zdania by∏a peerelowska cenzura, tak przecie˝ wyczulona na wszystko, co mog∏oby obraziç naszych wschodnich sàsiadów. W oba- wie przed ich reakcjà wycinano ca∏e fragmenty Dziejów obyczajów Bystronia, zawierajàce nieprzychylne sàdy o Kozakach czy Moskwie (jako paƒstwie) i Moskalach. Nie oszcz´dzano nawet tekstów êród∏o- wych, usuwajàc m.in. z Polskiej satyry mieszczaƒskiej wiersze dotyczà- ce Kozaków. W pami´tnikach Henryka Kamieƒskiego (1813–1866) dokonano a˝ 26 ingerencji, wycinajàc w wydaniu z r. 1977 te wszyst- kie fragmenty, w których autor wyra˝a∏ si´ ujemnie o „Moskalach” i ich paƒstwie29. Tymczasem zarówno w Prawem i lewem (edycja z r. 1957), jak i trzykrotnie w PRL wznawianym ˚yciu polskim… (1959, 1964, 1969) nie dokonano ˝adnych ingerencji cenzuralnych. A to chy- ba o czymÊ Êwiadczy! Polscy recenzenci mieli za z∏e autorowi brak indeksu rzeczowego, którego ˚ycie polskie… nigdy si´ nie doczeka∏o. Co ciekawe, nikt nie upomina∏ si´ o indeks osób, dodawany tylko do niektórych wydaƒ (1907, 1958, 1964, 1969). Nie wytykano tak˝e braku przypisów; w przedmowie do trzeciego wydania ¸oziƒski przyznawa∏ wpraw- dzie, ˝e „zaopatrzenie tekstu w noty i cytaty” (?) by∏o programem wspomnianego wydawnictwa (to jest Historii obyczajów), choç chcia- no je ograniczyç jedynie do najniezb´dniejszych. „W obecnym wyda- niu tej pracy aparatu not i cytatów nie ma”, m.in. dlatego ˝e „zbyt cz´sto ju˝ sam tytu∏ jakiegoÊ êród∏a wymaga∏by by∏ wi´cej miejsca, ni˝ go zawiera w ksià˝ce szczegó∏ zeƒ zaczerpni´ty”30. Wpodobny sposób, mianowicie bez odsy∏aczy, by∏y w II Rzeczypospolitej wyda- wane prace Glogera31, Brücknera czy Bystronia traktujàce o dzie- jach kultury i obyczajów. Po dziÊ dzieƒ zresztà sà one wznawiane bez jakichkolwiek odsy∏aczy. Wspó∏czeÊni nam badacze dziejów kul- tury poszli ju˝ odmiennym tropem, o czym Êwiadczà choçby prace Oby.00/2 20•10•08 12:42 Page 14 14 ˚ Y C I E P O L S K I E W D A W N Y C H W I E K A C H Marii Boguckiej czy Zbigniewa Kuchowicza, a ostatnio Obyczaje pol- skie od Êredniowiecza do czasów nam wspó∏czesnych pod redakcjà An- drzeja Chwalby (Warszawa 2004). Jak wielkie trudnoÊci dla przysz∏ych edytorów i odbiorców stwa- rza praktykowany przez ¸oziƒskiego, Brücknera czy Bystronia sys- tem „bezodsy∏aczowy”, mo˝e si´ przekonaç snadnie ka˝dy, kto weê- mie na siebie trud zaopatrzenia dawnych ksià˝ek w owe „fussnotki”. Przekona∏em si´ o tym i ja, wydajàc w r. 2004 wspominane ju˝ Pra- wem i lewem. Dodatkowà trudnoÊç sprawia fakt, i˝ wielu dawniej- szych autorów przytacza∏o teksty êród∏owe z pami´ci, przekr´cajàc niemi∏osiernie nawet wiersze Kochanowskiego, Krasickiego czy Mickiewicza. Stara to tradycja, si´gajàca a˝ XVI w., kiedy zw∏asz- cza wersety Pisma Âwi´tego przytaczano z pami´ci. Ponadto ¸oziƒ- ski opiera∏ si´ na XIX-wiecznych wydaniach staropolskich pisarzy, jak˝e dalekich nieraz od poprawnoÊci. Tu zresztà wynika powa˝ny dylemat dla wspó∏czesnego wydawcy, a mianowicie jak przeprowa- dzaç emendacj´ b∏´dnie cytowanych tekstów: pozostawiaç cz´Êcio- wo b∏´dnà wersj´ autora, a w przypisach umieszczaç poprawki, czy te˝ od razu zamieniaç tekst na w∏aÊciwy. Moim skromnym zdaniem pierwszy sposób obowiàzuje raczej przy edycji Êredniowiecznych r´- kopisów, natomiast wznawiajàc prace historyczno-literackie, po- wsta∏e w XIX, XX stuleciu, powinno si´ dawaç wy∏àcznie poprawny tekst, zaczerpni´ty z tego wydania, które uwa˝amy za wzorowe. Uprzedzajàc o tym oczywiÊcie czytelników. Po istnym festiwalu recenzyjnym, jaki mia∏ miejsce w latach 1907–1908 i 1912, ˚ycie polskie… przesta∏o si´ cieszyç zainteresowa- niem recenzentów. Milczeniem kwitowano jego kolejne edycje, i to zarówno w II Rzeczypospolitej, jak i okresie Polski Ludowej32. By∏a to sui generis czarna niewdzi´cznoÊç, skoro zarówno Bystroƒ i Brückner, jak po r. 1945 Kuchowicz, Bogucka oraz ni˝ej podpisany ca∏ymi garÊciami czerpali z ¸oziƒskiego barwne opowieÊci, traktujàc je jako znakomità inkrustacj´ swoich studiów na temat staropolskiej obyczajowoÊci. Andrzej Zajàczkowski zaliczy∏ wr´cz Prawem i lewem, jak i ˚ycie polskie… ¸oziƒskiego, do pozycji, które obecnie nie majà ˝adnej racji bytu. Sà to bowiem studia „materia∏owo-kompilacyjne”, uporzàdkowane nie wed∏ug kryteriów metodologicznych, lecz zupe∏- Oby.00/2 20•10•08 12:42 Page 15 P R Z E D M O W A 15 nie innych, „cz´sto zgo∏a przypadkowych”33. Recenzent-socjolog nie- Êwiadomie nawiàzywa∏ do lekcewa˝àcej oceny Henryka Barycza, któ- ry twierdzi∏, i˝ ˚ycie polskie… g∏ównie szlacheckie jest „nie zawsze metodycznie poprawne”34. Zajàczkowski ob∏o˝y∏ zresztà swoistà ana- temà wszystkie prace dotyczàce obyczajowoÊci staropolskiej. Pod wp∏ywem socjalistycznej rzeczywistoÊci sà one spychane do tej samej kategorii, co zainteresowania ˝yciem Eskimosów. „Polski feudalizm sta∏ si´ dzisiaj egzotykà”, czytamy w recenzji Zajàczkowskiego. Tej przedwczesnej i podszytej politycznym koniunkturalizmem ocenie zada∏y k∏am liczne wznowienia prac nie tylko ¸oziƒskiego, ale i Bystronia, Glogera czy Brücknera, tej w∏aÊnie obyczajowoÊci po- Êwi´cone. A i sam Zajàczkowski zamieÊci∏ ˚ycie polskie… na pocze- snym miejscu w bibliografii do∏àczonej do dwóch kolejnych wydaƒ je- go pracy o kulturze szlacheckiej35. U schy∏ku ubieg∏ego stulecia pojawi∏o si´ sporo studiów na temat dorobku pisarskiego W∏adys∏a- wa ¸oziƒskiego jako badacza i mi∏oÊnika oraz znawcy kultury staro- polskiej. WÊród prac tych niewàtpliwy prym wiodà wspominane ju˝ studia Karola Koski. Bardzo niedawno doczeka∏ si´ ¸oziƒski grun- townej monografii Magdaleny Rudkowskiej, która zawiera tak˝e na- der pozytywnà ocen´ ˚ycia polskiego w dawnych wiekach36. Przed przesz∏o pó∏ wiekiem wybitny polski poeta i eseista, Jan Lechoƒ, prowadzi∏ w dalekim New Yorku dzienniki, pe∏ne nostal- gicznej t´sknoty za krajem. Nie opuszcza∏a go nawet w skrupulatnie zapisywanych snach. Pod datà 8 kwietnia 1951 r. autor Karmazyno- wego poematu zanotowa∏: „Âni∏ mi si´ numer «WiadomoÊci» bardzo bogaty, pe∏en jakichÊ studiów historycznych ozdobionych starymi ry- cinami, g∏ównie z XVII w., jacyÊ husarzy, lisowczycy, wszystko to przypomina∏o ˚ycie polskie w dawnych wiekach ¸oziƒskiego”37. Jak widaç, do szerokiego grona czytelników i entuzjastów tej ksià˝ki na- le˝a∏y kolejne generacje wybitnych przedstawicieli polskiej kultury. Do tego w∏aÊnie grona jest te˝ adresowane pierwsze w XXI stuleciu wznowienie ˚ycia polskiego… Oby przyczyni∏o si´ ono do odnowienia nagrobków obu braci ¸oziƒskich, Walerego i W∏adys∏awa, na Cmen- tarzu ¸yczakowskim znajdujàcych si´ obecnie w op∏akanym stanie38. Janusz Tazbir Oby.00/2 20•10•08 12:43 Page 16 Widok Warszawy z Civitates Orbis Terrarum, ok. 1600 r. Oby.00/2 20•10•08 12:43 Page 17 Oby.00/2 20•10•08 12:43 Page 18 UWAGI WYDAWNICZE Przy ˝adnym z dotychczasowych (blisko 20) wydaƒ ˚ycia polskie- go… nie zatroszczono si´ o skolacjonowanie przytaczanych przez autora cytatów êród∏owych z ich orygina∏em. Tymczasem W∏ady- s∏aw ¸oziƒski, Êladem wielu wspó∏czesnych sobie, a nawet i póê- niejszych edytorów, niektóre teksty przytacza∏ z pami´ci. Nie ko- rzysta∏ te˝ z poprawnych edycji, które zacz´∏y si´ ukazywaç dopiero na prze∏omie XIX i XX w. bàdê te˝ nawet po jego Êmierci. Dlatego w trakcie przygotowywania do druku obecnej edycji natra- filiÊmy na liczne b∏´dy zapisu, które poprawiliÊmy, nie informujàc o tym za ka˝dym razem czytelnika. UznaliÊmy natomiast za swój obowiàzek zaopatrzenie ˚ycia polskiego… w przypisy, których za- równo sam autor, jak i póêniejsi edytorzy poskàpili ksià˝ce. Stara- nia te w znacznym stopniu zosta∏y uwieƒczone powodzeniem, nie wszystkie jednak cytaty, mimo nader czasoch∏onnych kwerend, uda∏o si´ zlokalizowaç. Nie wszystkim te˝ pisarzom, wymienianym anonimowo, przywróciç ich nazwiska. Oprawa edytorska ˚ycia polskiego… przedstawia∏a si´ raczej skromnie. Na ogó∏ poprzestawano na powtórzeniu krótkich przed- mów ¸oziƒskiego do trzech pierwszych wydaƒ, nie przy wszystkich te˝ wznowieniach dodawano indeksy osób i miejscowoÊci. W zwiàzku z ukazaniem si´ 14 edycji (1969) Irena Turnau wyra˝a- ∏a zgorszenie faktem, ˝e i ta nie zosta∏a zaopatrzona we wst´p lub pos∏owie, które by prostowa∏o liczne b∏´dy rzeczowe autora oraz niektóre przestarza∏e ju˝ informacje na temat ca∏oÊci magnackiej i szlacheckiej kultury XVI–XVIII w. W istocie b∏´dów tych nie by- ∏o wcale tak wiele, a dotyczy∏y raczej drugorz´dnych kwestii (por. nasze przypisy). Polemika zaÊ z poglàdami W∏adys∏awa ¸oziƒskie- go na temat staropolskiej kultury i obyczajów zaj´∏aby zbyt wiele miejsca. Potraktujmy wi´c jego ksià˝k´ jako g∏os w dyskusji nad miejscem cywilizacji ziemiaƒskiej w wielowiekowych dziejach na- szej kultury. Oby.00/2 20•10•08 12:43 Page 19 PRZEDMOWA DO PIERWSZEGO I DRUGIEGO WYDANIA Rzecz niniejsza wychodzi na Êwiat nie na tym miejscu i nie w takich warunkach, wÊród jakich pojawiç si´ mia∏a. Niedostatki jej majà te- dy nie tylko wewn´trznà, ale i zewn´trznà przyczyn´. Pierwsza, jako idàca wy∏àcznie na karb autora, tj. na karb niedo- statku jego si∏ i wiedzy, usuwa si´ spod jego uwag; drugà, zewn´trz- nà, ju˝ Êmielej podnieÊç mo˝e, bo przyczyni si´ do jego usprawiedli- wienia. Oto mia∏a ta praca wejÊç w sk∏ad wielkiego zbiorowego wydawnic- twa i mia∏a z góry podyktowane nie tylko rozmiary, ale i ca∏y sposób uj´cia i wyk∏adu. Takie podwójne ograniczenie t∏umaczy przynaj- mniej te braki, które przy pozostawieniu autorowi zupe∏nej swobody wype∏niç by si´ by∏y da∏y. Wydawnictwo, jakkolwiek wcale nie zaniechane, dozna∏o zw∏oki, a zbiegiem czasu, jakiego wymagaç b´dzie jego ostateczna organi- zacja, zmieniç si´ mogà nie tylko jego potrzeby i warunki, ale i na- ukowe wymagania samego˝ tematu – autor znalaz∏ si´ tedy wobec wyboru: albo skazaç swojà przedwczeÊnie gotowà prac´ na pogrzeba- nie w tece, albo og∏osiç jà drukiem, dopóki odpowiada jeszcze wspó∏- czesnemu zasobowi historyczno-obyczajowych êróde∏. Za wyborem tej drugiej alternatywy przemawia∏o przypuszczenie (oby tylko nie mylne), ˝e przy braku nowszych prac na tym zaniedba- nym u nas polu nawet i tak przelotny rzut oka na obyczajowà prze- sz∏oÊç polskà oddaç mo˝e ciekawym tej przesz∏oÊci czytelnikom pewne us∏ugi. Zaopatrzenie tekstu w noty i cytaty by∏o programem wspomniane- go wydawnictwa, chocia˝ nieca∏kowicie wykluczone, to przecie˝ wy- jàtkowo tylko i w najkonieczniejszej mierze dozwolone. Stàd posz∏o, ˝e i w obecnym wydaniu tej pracy aparatu not i cytatów nie ma – krzywdzi∏by przecie˝ autora oparty na tym wniosek, jakoby nie sta- ra∏ si´ by∏ poznaç i uwzgl´dniç wszystkich êróde∏, nie tylko og∏oszo- nych, ale i r´kopiÊmiennych, o jakich wiedzia∏ i jakie mu by∏y dost´p- ne. Stara∏ si´ zresztà autor, jak to czytelnik z ∏atwoÊcià zauwa˝y, zaznaczyç liczne êród∏a ju˝ w samym tekÊcie. Zestawienie wszyst- Oby.00/2 20•10•08 12:43 Page 20 20 ˚ Y C I E P O L S K I E W D A W N Y C H W I E K A C H kich w osobnym spisie, nie wià˝àc si´ bezpoÊrednio z w∏aÊciwymi ust´pami tekstu, nie by∏oby ani kontrolà autora, ani pomocà czytel- nikowi, a ju˝ i dlatego nie zda∏o si´ rzeczà w∏aÊciwà, ˝e rozmiar ta- kiego dok∏adnego zestawienia by∏by dysproporcjà wobec zwi´z∏oÊci samej pracy, zbyt cz´sto bowiem ju˝ sam pe∏ny tytu∏ jakiegoÊ êród∏a wymaga∏by by∏ wi´cej miejsca, ni˝ go zabiera w ksià˝ce szczegó∏ zeƒ zaczerpany. We Lwowie, 1907 r. Autor Oby.00/2 20•10•08 12:43 Page 21 PRZEDMOWA DO WYDANIA TRZECIEGO Za∏o˝enie tej ksià˝ki, podyktowane specjalnymi warunkami, wÊród których powsta∏a, nie pozwoli∏o autorowi na znaczniejsze rozszerze- nie jej treÊci, a tym samym i na sp∏acenie d∏ugu wdzi´cznoÊci, jaki na niego wk∏ada∏ niespodziewany sukces jego pracy, pojawiajàcej si´ obecnie w trzecim ju˝ wydaniu. Nie pozwala∏y na to ramy kompozycji, w które chyba tylko mecha- nicznie, a wi´c ze szkodà organicznego uk∏adu rzeczy, zmieÊciç by si´ da∏o takie rozszerzenie treÊci, aby nie tylko obj´∏o, ale i wyczer- pa∏o wszystkie strony ˝ycia i obyczaju w dawnej Polsce. Straci∏by na tym czytelnik, bo straci∏aby ksià˝ka, której g∏ównà i jedynà mo˝e za- letà jest w∏aÊnie zwi´z∏e uj´cie najwydatniejszych, najbardziej cha- rakterystycznych rysów fizjonomii przesz∏oÊci. Autor poprzesta∏ te- dy w tym trzecim wydaniu na ponownym troskliwym przejrzeniu tekstu i na dorzuceniu nowych szczegó∏ów i rysów, które przyczyniç si´ mogà do tym wyrazistszego oddania najwa˝niejszych spo∏ecz- nych i obyczajowych znamion czasu. Natomiast wa˝ne i niewàtpliwie po˝àdane czytelnikom uzupe∏nie- nie znalaz∏a ksià˝ka w licznych ilustracjach, w które jà wyposa˝y∏a ofiarnoÊç nak∏adcy. Zebranie rycin, ile mo˝noÊci wspó∏czesnych, ory- ginalnych i dostatecznie charakterystycznych nie by∏o ∏atwym zada- niem, je˝eli si´ zwa˝y, ˝e graficzne êród∏a tego rodzaju bardzo sà u nas rozprószone i cz´sto niedost´pne, a co najgorsza brak im odpo- wiedniej inwentaryzacji, nie mówiàc ju˝ o dok∏adnych i systematycz- nych katalogach. Niech to usprawiedliwi braki, jakie czytelnik do- strze˝e w nagromadzonym w ksià˝ce materiale ilustracyjnym. Autor spe∏nia obowiàzek, wyra˝ajàc wdzi´cznoÊç swemu wydaw- cy, szefowi zas∏u˝onej i g∏oÊnej ju˝ w Polsce firmy, p. Alfredowi Al- tenbergowi, nie tylko za nieszcz´dzenie kosztów, ale i za ch´tnà a skutecznà pomoc w wyszukiwaniu i wyborze rycin i za staranie o ich artystycznà reprodukcj´, której przewa˝nie dokona∏y graficzne zak∏ady krajowe. We Lwowie, w listopadzie 1911 r. Autor Oby.01/2 20•10•08 12:44 Page 23 ROZDZIAŁ PIERWSZY Zamki i pałace Oby.01/2 20•10•08 12:44 Page 24 Portiera gobelinowa kanclerza Stefana Koryciƒskiego, XVII w. Oby.01/2 20•10•08 12:44 Page 25 I Przys∏owiowà tradycj´, ˝e Kazimierz Wielki zasta∏ Polsk´ drewnia- nà, a zostawi∏ murowanà, odnieÊç mo˝na tylko do obwarowania kil- kudziesi´ciu grodów i do zmurowania kilkudziesi´ciu zamków kró- lewskich. W rzeczywistoÊci Polska by∏a zawsze drewniana i pozosta∏a nià a˝ do najpóêniejszych czasów. Przed XVI w. murowa∏ tylko grodotwórczy osadnik niemiecki, pierwszy organizator, fortyfi- kator i rzemieÊlnik miast g∏ównych na polskiej ziemi. Nie tylko w XV, ale jeszcze i w XVI i XVII w. budujà si´ z drzewa nawet wiel- kopaƒskie rezydencje, nawet obronne zamki. Miko∏aj Górka wznosi w r. 1426 w Kórniku zamek okaza∏y i bardzo ozdobny – modo pulchri – którego twórcà jest cieÊla; zamek w Ostrzu, siedziba mo˝nego rodu Gaszto∏dów, bardzo obronny, pi´trzàcy si´ pi´ciu pot´˝nymi baszta- mi, zbudowany ju˝ w r. 1538, ca∏y by∏ z sosnowego i d´bowego drze- wa; tak samo drewniana by∏a Êwietna i bogata siedziba Krzysztofa Szyd∏owieckiego w ¸ukowie; tak samo pa∏ac Zygmunta III w Ujaz- dowie i tego˝ króla zamek w Niepor´cie, podziwiany przez Labou- reura dla wspania∏ej ciesielskiej budowy: magnifiq ue charpenterie1. Jaworów, rezydencja króla Jana III, strojna wewnàtrz we wszystko, co stanowi∏o ówczesny komfort mieszkalny, by∏ równie˝ dworem drewnianym, a nawet jeszcze w r. 1744 buduje ksià˝´ Micha∏ Czarto- ryski w Wo∏czynie pa∏ac modrzewiowy o 36 pokojach. KosztownoÊci i ozdobnoÊci takich drewnianych pa∏aców, które najcz´Êciej nied∏u- go po zbudowaniu pada∏y pastwà p∏omieni, dziwowali si´ bardzo cu- dzoziemcy, zw∏aszcza W∏osi: nuncjusz Malaspina, przywyk∏y do cio- sów i marmurów swej ojczyzny, b´dàc goÊcinà w takiej wspania∏ej a drewnianej rezydencji, wyrazi∏ si´ o niej dowcipnie, ˝e nigdy w ˝y- ciu nie widzia∏ tak pi´knie u∏o˝onego stosu paliwa2. „A dlatego te˝ rzadko si´ w Polszcze trafi taki dom – powiada F rycz Modrzewski – który by przez 30 lat w ca∏oÊci trwa∏; ma∏o nie wszytkie miasta i wsi wygorywajà, a zaÊ znowu je budujà”3. Oby.01/2 20•10•08 12:44 Page 26 26 ˚ Y C I E P O L S K I E W D A W N Y C H W I E K A C H T´ przewag´ albo raczej t´ wy∏àcznoÊç architektury drewnianej w Polsce oddaje dobrze s∏ownik starych aktów i zapisków, w którym architectus oznacza zawsze tylko cieÊl´; architekt zaÊ w dzisiejszym znaczeniu tego s∏owa nosi nazw´ murator albo lapicida, jakby wyraê- na wskazówka, ˝e budowniczym polskim par ex cellence by∏ cieÊla. Pol- ska zacz´∏a si´ g´Êciej murowaç dopiero w XVI w., którego ostatnie dziesi´ciolecie wraz z pierwszà po∏owà XVII w. jest porà najbardziej o˝ywionego budowniczego ruchu. Nawet g∏ówne miasta ozdabiajà si´ dopiero w tym okresie wspanialszymi dzie∏ami koÊcielnej i Êwieckiej architektury, a wszystkie niemal g∏oÊne i mniej g∏oÊne zamki, docho- wane dotàd w ca∏oÊci lub ruinie, siedziby mo˝now∏adczych rodów, po- wsta∏y w XVI lub XVII w. Z tej to pory datujà si´ zamki, jak Brze˝a- ny, Grzyma∏ów i Mikuliƒce Sieniawskich, Baranów i Go∏uchów Leszczyƒskich, Brody i Podhorce Koniecpolskich, Buczacz i Paniow- ce Potockich, Chmielów i Szyd∏owiec Szyd∏owieckich, Dobromil i Mi´dzybórz Herburtów, Dubno Ostrogskich, Dzia∏oszyn M´ciƒskich, Danków Warszyckich, Jaz∏owiec Jaz∏owieckich, Janowiec i Lubar- tów F irlejów, Kruszyna Denhoffów, Krupe Zborowskich, Krzy˝topór i Ossolin Ossoliƒskich, Krzepice Wolskich, Krasiczyn i Dubiecko Krasickich, ¸aszki Mniszchów, ¸aƒcut i WiÊnicz Lubomirskich, Mir, Bia∏a, O∏yka, Bir˝e i NieÊwie˝ Radziwi∏∏ów, Olesko Dani∏owiczów, Pomorzany Sienieƒskich, Przec∏aw Lig´zów, Pieskowa Ska∏a Sza- fraƒskich, Piƒczów, Ksià˝ i Mirów Myszkowskich, Ro˝nów Tarnow- skich, Ró˝anka Paców, Szamotu∏y Górków, Staresio∏o i Zas∏aw Za- s∏awskich, Sidorów Kalinowskich, Smoleƒ i Ogrodzieniec Bonerów, Swierz Cetnerów, T´czyn T´czyƒskich, ZamoÊç Zamoyskich, Zbara˝ Zbaraskich, Za∏oêce WiÊniowieckich, ˚ó∏kiew ˚ó∏kiewskich i wiele innych; w tej samej równie˝ porze powsta∏y najznaczniejsze pa∏ace miejskie, jak np. w Krakowie pa∏acowe domy zamieszkiwane przez Lubomirskich, Myszkowskich, Kmitów, Tarnowskich, Zamoyskich, Maciejowskich, Kazanowskich, Radziwi∏∏ów i Ostrogskich; w War- szawie pyszne pa∏ace Adama Kazanowskiego, hetmana Stanis∏awa Koniecpolskiego, kanclerza Jerzego Ossoliƒskiego, okaza∏e dwory Sobieskich, Denhoffów, Dzia∏yƒskich, Sapiehów itd. Wszystkie zamki budowane w ciàgu XVI i w pierwszej po∏owie XVII w. by∏y obronne, a podzieliç si´ dadzà na dwa typy, tj. na zam- Oby.01/2 20•10•08 12:44 Page 27 Z A M K I I P A ¸ A C E 27 Zamek w WiÊniczu ki ÊciÊle zawarte, w których obronnoÊç by∏a g∏ównym celem, a po- mieszkanie jako takie mia∏o znaczenie drugorz´dne, i na zamki, któ- re ∏àczy∏y równorz´dnie oba te cele i by∏y nie tylko silnymi warownia- mi, ale zarazem stanowi∏y wielkopaƒskie rezydencje, pe∏ne komnat i sal reprezentacyjnych. Jako wzór pierwszego typu s∏u˝yç nam mo- ˝e zamek Herburtów pod Dobromilem, który przeznaczony by∏ pra- wie wy∏àcznie na pomieszczenie za∏ogi w czasie niebezpieczeƒstwa, podczas gdy sam jego w∏aÊciciel mia∏ osobnà rezydencj´ w znacznej odleg∏oÊci; jako wzór drugiego typu uwa˝aç mo˝na Krasiczyn Kra- sickich, Baranów Leszczyƒskich lub Laszki Mniszchów. Zamki i za- meczki pierwszego typu zazwyczaj ubogie bywa∏y pod wzgl´dem ar- chitektonicznym. Zbudowane ze skromnego materia∏u, z ceg∏y i dzikiego kamienia, nie mia∏y najcz´Êciej ani zewnàtrz, ani we- wnàtrz nic, co by wymaga∏o talentu architekta i d∏oni artysty; zam- ki drugiego typu by∏y wspania∏ymi dzie∏ami nie tylko fortyfikacyjnej, ale i architektonicznej sztuki. Obwarowane wed∏ug najlepszych wzorów ówczesnych mistrzów fortecznej in˝ynierii, by∏y zarazem Êwietnymi pa∏acami, bogatymi w cios, marmur, alabaster, dekoracyj- ne rzeêby, a niekiedy w polichromiczne lub sgraffitowe ozdoby ma- larskie, jakich Êlady zachowa∏y si´ w niektórych a˝ do naszych cza- sów, jak np. w Krasiczynie i Krzy˝toporze. Oby.01/2 20•10•08 12:44 Page 28 28 ˚ Y C I E P O L S K I E W D A W N Y C H W I E K A C H Brze˝any. Rezydencja rodziny Sieniawskich Takie zamki powstawa∏y prawie wy∏àcznie wed∏ug planów archi- tektów w∏oskich, a cechà ich koniecznà by∏y du˝e dziedziƒce, tzw. places d(cid:213)armes lub cour d(cid:213)honneur, otoczone za w∏oskim wzorem doko- ∏a arkadami, jak np. w Baranowie, Brodach, Dubnie, Brze˝anach, gdzie Ulryk Werdum (1670) zachwyca∏ si´ galerià a˝urowà z mister- nymi kolumnami z kamienia, obiegajàcà naokó∏ ca∏y dziedziniec zamkowy4, gdzie zaÊ arkadowaƒ nie by∏o, tam wewn´trzne fasady czworoboku strojne bywa∏y w rzeêb´ i bogatà plastyk´ form architek- tonicznych. Dziedziƒce zamkowe musia∏y byç obszerne, od ich te˝ przestrzeni, uj´tej doko∏a w mury, zale˝a∏y rozmiary i kosztownoÊç zamków. W niektórych zamkach zajmowa∏ dziedziniec obszar bar- dzo znaczny; z ruin dotàd zachowanych zamku w Ogrodzieƒcu domy- Êlaç by si´ mo˝na kilkumorgowej przestrzeni wewn´trznego, g∏ówne- go dziedziƒca. S∏u˝y∏ taki dziedziniec za majdan, czyli punkt zborny za∏ogi, a przy uroczystych sposobnoÊciach za widowni´ obchodów, fe- stynów, tzw. tryumfów, zjazdów i igrzysk rycerskich, którym z osob- nej loggii przypatrywa∏y si´ damy. Taka loggia, bogato ozdobna Oby.01/2 20•10•08 12:44 Page 29 Z A M K I I P A ¸ A C E 29 w rzeêby figuralne i ornamentacyjne, zachowa∏a si´ dotàd w zamku krasiczyƒskim, a wiemy z opowieÊci Daleiraca5, ˝e tak˝e w zamku brodzkim Stanis∏awa Koniecpolskiego ku bardzo obszernemu dzie- dziƒcowi znajdowa∏ si´ wspania∏y balkon na kolumnach kamiennych, z którego mo˝na si´ by∏o przypatrywaç temu, co si´ dzia∏o na dole – by∏a to wi´c loggia tego samego co w Krasiczynie rodzaju. Zbytek po- suwa∏ si´ niekiedy tak daleko, ˝e pokrywano baszty zamkowe mie- dzià w ogniu z∏oconà; wiemy np. z opisu F rancuza (anonima de P.) z r. 1688, ˝e wszystkie cztery baszty zamku ˝ó∏kiewskiego mia∏y he∏- my z∏ociste6, w zamku krasiczyƒskim baszta tzw. królewska mia∏a kopu∏´ ze z∏oconej miedzi, pa∏ac Janusza Radziwi∏∏a w Wilnie ozdo- biony by∏ siedmiu z∏oconymi kopu∏ami i posiada∏ perystyl z kolumn marmurowych, równie˝ z∏ocistych, które w r. 1655, po zdobyciu Wil- na, wywiezione zosta∏y jako ∏up wojenny do Moskwy; zamek biskupa krakowskiego Zadzika wystrzela∏ czterema wie˝ami, dach jego ozda- bia∏y z∏ocone banie miedziane z z∏oconymi równie˝ wietrznikami o herbach biskupich i cztery olbrzymie posàgi kamienne. W budowie takich zamków zamiar szed∏ niemal zawsze ponad si- ∏y – zdaje si´, jak gdyby ka˝dy z tych mo˝now∏adców, co chcia∏ stwo- rzyç dumny monument dostojnoÊci swego rodu i swego spo∏ecznego stanowiska, szed∏ za wskazówkami Sebastiana Petrycego, który w swojej Ekonomice pisze7, ˝e pot´˝nym tego Êwiata „przystoi zamki stawiaç mocne dla swojej obrony i z podziwieniem ludzkim w wiel- koÊci, w wysokoÊci, z drogiej materyjej, jako z ciosanego kamienia, z marmuru, alabastru, aby swà wielmo˝noÊç wszytkim pokaza∏, któ- ra by wzbudza∏a przeciwko niemu czeÊç i bojaêƒ. Dla wielmo˝noÊci ma z kosztownej materyjej budowaç, wielkie s∏upy stawiaç, ganki szerokie sklepiç”. Wysilano si´ te˝ istotnie na ogromne przestrzenie obj´tego murami terenu, na którym mieÊci∏y si´ niekiedy osobne am- fiteatra dla widowisk i areny gonitw do pierÊcienia, jak np. w zamku laszeckim Mniszchów; przesadzano si´ w gigantycznych gruboÊcià murach – magistralne mury zamku w Mirze mia∏y szeÊç ∏okci grubo- Êci – w olbrzymiej wielkoÊci sal, których w NieÊwie˝u by∏o 12, a któ- re w Laszkach mia∏y po 40 kroków szerokoÊci, a po 60 kroków d∏ugo- Êci; w bezmiernej liczbie pokojów i komnat pomniejszych, których janowiecki liczy∏ 105. O zamku Ossoliƒskich, Krzy˝toporze, mówià Oby.01/2 20•10•08 12:44 Page 30 30 ˚ Y C I E P O L S K I E W D A W N Y C H W I E K A C H podania, ˝e budowa∏ si´ 30 lat, kosztowa∏ pi´ç milionów, mia∏ jadal- nà sal´ z sufitem szklanym, na którym by∏a sadzawka z rybami, a li- czy∏ tyle okien, ile dni w roku, tyle pokojów, ile tygodni, tyle sal, ile miesi´cy, i tyle baszt, ile kwarta∏ów – szczegó∏y legendarne, których najnowsze badania zachowanych dotàd ruin wprawdzie nie stwier- dzi∏y, ale które uwa˝aç trzeba przecie˝ za odleg∏e wiekami echo po- dziwu, jaki budzi∏a swego czasu wspania∏oÊç tej magnackiej rezy- dencji. Zamki i pa∏ace polskie, budowane prawie wy∏àcznie przez W∏ochów, górowa∏y architekturà nad niemieckimi – Jerzy Ossoliƒ- ski w diariuszu podró˝y swojej do Ratyzbony (1636) pogardliwie mó- wi o pa∏acach panów rakuskich, „˝e wszytkie te fabryki bardziej na austerie albo na staroÊwieckie klasztory posz∏y ani˝eli na pa∏ace”8. Tote˝ do zbudowania ka˝dego takiego zamku polskiego potrzeba by- ∏o ogromnego kapita∏u, do jego konserwacji ogromnej fortuny – wzniesiony raz nadmiernym wysi∏kiem po˝era∏ stale wielkie sumy, najcz´Êciej te˝ niós∏ za sobà ruin´ i sam ulega∏ ruinie. Nie tyle jed- nak upadek fortun i nie tyle burze wojenne poniszczy∏y wielkopaƒ- skie nasze zamki, co niedbalstwo i zaniechanie najtaƒszych choçby i najskromniejszych Êrodków konserwacji. Ile˝ to zamków polskich obróci∏ w ruin´ nie Tatar, nie Szwed, nie Kozak, ale deszcz wpadajà- cy do Êrodka przez dach dziurawy – patrzy∏ na to ju˝ hetman ˚ó∏- kiewski, który polecajàc w swoim testamencie „opatrowaç zamek, ˝eby si´ nie psowa∏”, dodaje: „Wszak nie trzeba nic dalej, jeno ˝eby nie ciek∏o, a jeÊli si´ gdzie dachówka zepsuje, o inszà nie trudno”9. Zamki w Olesku, w PrzemyÊlu ju˝ w XVII w. by∏y ruinami. Kl´ski publiczne i katastrofy wojenne, które od po∏owy XVII w. przez d∏ugi okres lat nieprzerwanym szeregiem nawiedza∏y Polsk´, robiàc z niej niejako jedno wielkie pobojowisko, wstrzyma∏y ruch bu- downiczy; nasta∏y czasy, o których pisze ich Êwiadek a sam budowni- czy, ˝e tak rzadkie sta∏y si´ ju˝ mury w Polsce, i˝ „komin z gruntu murowany tak wielkiej jest wagi, jak kolossus w Rzymie albo pyramis egipska” (r. 1659) 10. Dopiero w ostatnich dziesiàtkach lat XVII w. zaczyna si´ Polska murowaç dalej, ale teraz ju˝ w nadziei spokojniej- szych czasów zamiast warownych zamków powstajà pa∏ace i wspa- nia∏e otwarte rezydencje. Prym co do czasu i ÊwietnoÊci bierze pa∏ac zbudowany przez króla Jana III w Wilanowie. Nied∏ugo póêniej po-
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Życie polskie w dawnych wiekach
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: