Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00097 006699 15374338 na godz. na dobę w sumie
Życie w rodzinie. Wartości w rodzicielstwie i partnerstwie - ebook/pdf
Życie w rodzinie. Wartości w rodzicielstwie i partnerstwie - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 165
Wydawca: MiND wydawnictwo Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-62445-28-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> praktyczna edukacja, samodoskonalenie, motywacja
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Jakie wartości są ważne w waszej rodzinie? Na czym budujecie swój rodzicielski autorytet? Jak cenna jest dla was integralność waszych dzieci? Czy uczycie je przejmować odpowiedzialność za siebie? Oto lektura dla rodziców, którzy nie chcą wychowywać groźbami i karami, ale wiedzą też, że tak zwane wychowanie bezstresowe prowadzi donikąd.

Jesper Juul proponuje cztery podstawowe wartości, które pozwolą dorosłym rozwinąć naturalny autorytet i bez przemocy sprawować władzę w rodzinie. Jesper Juul to pedagog, który odrzuca wszelkie metody wychowawcze. Dużo ważniejsze są ‒ twierdzi ‒ ogólne wartości, które służą jak kompas w codziennym życiu rodzinnym i przy rozwiązywaniu konfliktów. To one budują kulturę rodziny, którą dzieci wyniosą z domu na całe życie.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

11 Tytuł oryginału LIVET I FAMILIEN. DE VITIGSTE VŒRDIER I SAMLIV OG BØRNEOPDRAGELSE Projekt graficzny KAROLINA TOLKA Tłumaczenie z języka niemieckiego DARIUSZ SYSKA Copyright © Jesper Juul 2004 Published by Forlaget Apostrof, Copenhagen 2004 Copyright © for the Polish edition and translation by Wydawnictwo MiND, 2013 Published by agreement with Leonhardt Høier Literary Agency A/S, Copenhagen ISBN 978-83-62445-28-8 Wydawnictwo MiND ul. Sarnia 21 05-807 Podkowa Leśna tel./fax 22 729 02 82 tel. 505 455 151 www.wydawnictwomind.pl mind@wydawnictwomind.pl Wydanie pierwsze Skład i łamanie: Mateusz Staszek PRZEDMOWA Nie mamy powodu uważać, że jedne wartości są lepsze dla rodziny niż inne. Na całym świecie jest wie- le wesołych, zadowolonych i harmonijnych rodzin, które zostały zbudowane na zupełnie różnych warto- ściach i nieprzystających do siebie światopoglądach. W niektórych z nich z pewnością nie potrafiłbym żyć, ale cieszę się, że istnieją, ponieważ przypominają mi o ważnej prawdzie: może być wiele różnych odpowie- dzi na pytanie o to, co słuszne, a co nie. Jedna rzecz nie ulega wątpliwości: dorośli człon- kowie rodziny powinni wyznawać jakieś wartości! Dodałbym tylko zastrzeżenie, że nie mogą być one ważniejsze niż sam człowiek. Żadne abstrakcyjne normy nie powinny spychać ludzi w cień albo wyłą- czać ich ze wspólnoty – bo wtedy służą tylko naduży- ciom władzy. Rodzina rozwija się najlepiej, kiedy jej członkowie nie pouczają się, tylko uczą od siebie nawzajem. WPROWADZENIE W całej Europie życie rodzinne jest dzisiaj w mniejszym lub większym stopniu naznaczone przez niepewność – i ciekawość. Tradycyjna rodzina ze swoim sztywnym podziałem ról między kobietą a mężczyzną – oraz sentencją ,,Póki śmierć nas nie rozłączy’’ – odeszła w przeszłość. Moje pokolenie, pierwsze po przemianie, próbowało radzić sobie z pomocą nowych zasad oraz licznych rozwodów, jednak dopiero w ciągu ostatnich piętnastu lat wy- kształciły się nowe reguły partnerstwa i rodzicielstwa. Zasadnicze znaczenie ma fakt, że nie opierają się one teraz na żadnym ogólnie obowiązującym podziale ról czy kanonie wartości, tylko na ustaleniach, które każ- da para podejmuje dla siebie. Dzisiejsza rodzina to nie tylko matka, ojciec i dzieci. Osoby samotnie wychowujące dzieci przesta- ły być uważane za nieszczęśliwy wyjątek i także zali- czają się do tej kategorii. Coraz więcej jest również rodzin patchworkowych, w których żyją dzieci ,,two- je’’, ,,moje’’ oraz ,,nasze’’. Podobnie rozwiedziony oj- ciec lub matka, którzy okresowo mieszkają ze swoimi dziećmi, tworzą z psychologicznego i egzystencjalne- go punktu widzenia bez wątpienia rodzinę. Do tego 5 dochodzą pary homoseksualne wychowujące dzieci lub nie, rodziny zastępcze, rodziny, które adoptowały dzieci, oraz rodziny wielopokoleniowe mieszkające pod jednym dachem. Zmiany te są czymś więcej niż tylko zwykłą przemianą pokoleniową, dlatego przynoszą ze sobą wiele niepewności. W niektórych krajach, na przy- kład w Skandynawii, dziewięćdziesiąt procent ludzi, którzy dzisiaj zostają rodzicami, spędziło ponad dwa- dzieścia pięć tysięcy godzin w instytucjach pedago- gicznych: żłobkach, przedszkolach i szkołach. Ozna- cza to, że mieli więcej do czynienia z zawodową peda- gogiką niż z wychowaniem rodzinnym. Dlatego nie powinno dziwić, że czują się zagubieni wśród wielu pytań dotyczących dzieci i rodziny. • Co mamy robić, gdy nasz dwulatek nie może sam zasnąć w łóżeczku? • Co powiedzieć dziesięcioletniej córce, która chce mieć tatuaż? • Co zrobić, gdy nasz czterolatek odmawia jedze- nia warzyw? • Każdego ranka w naszym domu panuje totalny chaos. Jak to zmienić? • Czy jest coś złego w tym, że staram się zawsze unikać konfliktów w domu? 6 • Kiedy mój mąż zostaje sam z dziećmi, nigdy nie ma z nimi takich problemów jak ja. Skąd to się bierze? • Mój partner lubi jeść w ciszy. Czy jest to dobre dla dzieci? • Mało ze sobą rozmawiamy. Jak możemy to zmienić? • Częsty seks jest dla mnie bardzo ważny, ale mo- jemu mężowi wystarczy, jeśli śpimy ze sobą raz w miesiącu. Czy powinnam się z tym pogodzić? Niepewność w kwestiach wychowania i partner- stwa to nic nowego. Wszyscy rodzice zawsze stawiali pytania. Jedyna różnica polega na tym, że dzisiaj wy- rażają oni swą niepewność zupełnie otwarcie, a czasy, kiedy każdy wiedział, co jest ,,słuszne’’, a co ,,niesłusz- ne’’, bezpowrotnie minęły. Jeszcze generację wcześniej żyliśmy we względ- nie izolowanych społecznościach, w obrębie których rządziły mniej więcej te same wartości. Kiedy w 1960 roku – miałem wówczas dwanaście lat – poprosiłem rodziców o zgodę na wyjście do klubu jazzowego, otrzymałem jednoznaczną odpowiedź: ,,Nawet nie ma mowy!’’. A gdy odważyłem się zapytać: ,,Dlacze- go?’’, usłyszałem tylko: ,,W twoim wieku tego się nie robi. Koniec dyskusji!’’. Zapytałem później swoich kolegów i rzeczywiście: żaden nich nie poszedł do 7 klubu. Owa wiedza o tym, ,,co się robi, a czego się nie robi’’, była wielką podporą dla pokolenia moich rodziców. Wspierało ją także silne przekonanie, że w żadnym wypadku nie należy odbiegać od owych słusznych standardów. Dzisiejsi rodzice, którzy muszą wyjaśnić swojemu dwunastolatkowi, dlaczego nie chcą, żeby zrobił sobie kolczyk w pępku, mają trudniejsze zadanie. Muszą też wytłumaczyć szesnastoletniemu synowi, dlaczego nie kupią mu telefonu komórkowego na abonament i z jakiego powodu nie chcą, żeby pił alkohol. Argu- ment, że ,,tak się po prostu nie robi’’, łatwo odeprzeć jednym sms-em do kolegów, którzy potwierdzą, że owszem, inni tak robią. Rodzice są zatem zmusze- ni rozmawiać z innymi rodzicami, konsultować się z psychologami, pedagogami i lekarzami. Niestety, często nie daje się rozwiać wszystkich wątpliwości, ponieważ eksperci nie zawsze są ze sobą zgodni. Jeszcze pięćdziesiąt lat temu osoby, które miały decydujący głos w społeczeństwie, żywiły stosunko- wo jasne przekonania dotyczące wartości, co widać w ówczesnych debatach politycznych i społecznych oraz w podręcznikach pedagogicznych dla nauczy- cieli. Również Kościoły grały zdecydowanie większą rolę niż dzisiaj, jeśli chodzi o definiowanie funda- mentu wartości dla społeczeństwa. Obecnie w wielu krajach mają problem z tym, żeby dotrzeć do ludzi ze swoim pozytywnym przesłaniem. 8 Dzisiaj trudno byłoby sformułować jakiś kanon wartości dla wszystkich. Nawet najbardziej wyraziste osobowości określają się raczej w opozycji do czegoś ‒ niż za czymś. Społeczeństwu nie otwierają się żadne perspektywy wartości ani od strony polityki rodzin- nej, ani szkoły, która podlega tym samym konfliktom i tej samej niepewności. Jeśli zastanowimy się, jakim regułom podlega na- sze społeczeństwo, to dojdziemy do wniosku, że są to prawa rynku. Trudno dzisiaj nawet myśleć o człowie- ku, nie biorąc ich pod uwagę. I mimo że nie nada- ją się na podstawę wartości rodzinnych, to w coraz większym stopniu wnikają w tę sferę. Na przykład, wielu młodych ludzi uzależnia szansę na znalezie- nie partnera lub partnerki albo założenie rodziny od umiejętności sprzedania siebie: czy to w klubie, In- ternecie czy w innych miejscach, gdzie single spraw- dzają swoją wartość rynkową. Odnotowuje się wzrost liczby samobójstw wśród zachodnioeuropejskich kobiet, które nie potrafią pogodzić się z tym, że ich obwód w biuście albo długość nóg nie odpowiadają ideałowi rynku. Również dzieci bywają w niepokojącym stopniu redukowane do rangi przedmiotu kupna i sprzedaży. Nie dotyczy to tylko handlu dziećmi w celu wykorzy- stania seksualnego, adopcji lub pozyskania organów do przeszczepów dla chorych i bogatych dorosłych. Merkantylizacja ciąży powoduje, że z całą powagą 9 dyskutuje się, na przykład, o możliwości zachowania tylko jednego dziecka z bliźniaczego płodu. Zbliżamy się do czasów, kiedy każdy będzie mógł wybrać płeć dziecka, jego kolor oczu, wzrost i iloraz inteligencji. Nie tak dawno głośna była sprawa pewnej pary, która domagała się prawa do oddania adoptowanego dziecka, ponieważ kilka lat po adopcji matka zaszła w ciążę. Osoby zajmujące się adopcją donoszą, że rodzice często rezygnują z dzieci, które nie odpo- wiadają ich wyobrażeniom. Różne instytucje od lat posługują się językiem, w którym znajdują się takie określenia, jak ,,dziecko dobrze funkcjonujące’’ lub ,,źle funkcjonujące’’ – jakby chodziło o wyposaże- nie kuchenne, które musi odpowiadać europejskim standardom jakości. Wszystko to sprawia wrażenie, jakbyśmy staczali się po etycznej równi pochyłej. Tak daleko zaszły sprawy z naszymi wartościami określa- nymi przez prawa rynku. Dlatego powinniśmy posta- wić sobie pytanie: czy naprawdę chcemy przykładać je do naszego życia rodzinnego? Małżeństwo nie jest dzisiaj społeczną ani moralną koniecznością, lecz osobistym wyborem – podobnie jak posiadanie dzieci czy każdy inny związek. Nikt nie czuje się zmuszony do życia z drugą osobą. Nikt nie musi ulegać czyjejś dominacji ani ustępować przed przemocą tylko ze względu na konieczność życia w jednym domu. Dotyczy to w każdym razie 10 mieszkańców państw europejskich, które stworzyły odpowiednią podstawę prawną i społeczną. Wartości się zmieniły. Kiedyś mówiono: ,,Trzeba wytrwać razem za wszelką cenę’’. Dzisiaj mówi się: ,,Trzeba traktować siebie poważnie’’. Co prawda, jak później pokażę, te dwie zasady wcale nie muszą się wykluczać. W kulturze zdominowanej przez prawa rynku często mówi się o narzędziach, modelach, koncep- cjach i metodach. Szukają ich rodzice i partnerzy rozglądający się za pomocą specjalistów. Problem jednak w tym, że nie ma metod, które niechybnie prowadzą do sukcesu w życiu rodzinnym. Ludzie są zbyt różni i żyją w tak wielostronnych relacjach, że nie da się zastosować do wszystkich jednej me- tody. Takie zdanie może brzmieć nieco dziwnie w ustach człowieka, który całe swoje życie zawodowe spędził na ,,bazarze ekspertów’’, pełnym rozmaitych metod, koncepcji i rozwiązań możliwych problemów. A jednak zawsze myślałem w ten sposób – i nie znam żadnej psychologicznej ani pedagogicznej podstawy naukowej, która uzasadniałaby jakąkolwiek ogólnie obowiązującą metodę. Ludzie nie są maszynami i dlatego nie potrzebują ,,narzędzi’’ czy ,,instrumentów’’. Pytanie: ,,Jakie na- rzędzia mogą pomóc mi w usypianiu dziecka?’’ jest z perspektywy wartości o lata świetlne oddalone od pytania: ,,Jakie umiejętności muszę w sobie rozwi- 11 nąć, żeby moje dziecko mogło spokojnie zasypiać?’’. Podobnie pytanie: ,,Czy są jakieś narzędzia, które pozwalają pokonać niechęć kobiet do seksu?’’ różni się od: ,,Nasze życie seksualne popadło w rutynę. Jak mam porozmawiać o tym z żoną, żeby nie poczuła się krytykowana i jeszcze bardziej nie straciła ochoty na seks?’’. To samo dotyczy metod. Sprawdzają się tylko o tyle, o ile druga strona pozwala zredukować się do roli przedmiotu. Ludzie źle się rozwijają, kiedy czują się obiektami koncepcji lub metod. Wystarczy o to spytać osoby, które wyrosły w izraelskim kibucu albo radzieckim domu dziecka. Owszem, wielu z nas żywi określone wyobrażenia, jak będzie wyglądała ich rodzina, ale realizacja tych wyobrażeń zależy od tego, czy zdaje- my sobie sprawę, że rodzina to żywi ludzie. Sztyw- ne teorie są jak sekty: funkcjonują tylko wtedy, gdy ich członkowie całkowicie poddają się woli jakiegoś guru. Charakterystyczna jest przy tym także bardzo mała tolerancja dla odszczepieńców. Jeśli chodzi o wychowanie dzieci, to największy problem z ,,metodami’’ polega na tym, że wszystkie służą jednemu i temu samemu celowi: posłuszeń- stwu dziecka woli rodzica. Ich skuteczność rośnie, jeśli rodzice tworzą wspólny front, a rodzina pro- wadzi względnie izolowany tryb życia. Skuteczność ta nie wynika jednak z doskonałości metody, ale 12 z niezwykłej zdolności i woli wszystkich dzieci do dopasowania się i podporządkowania dorosłym, któ- rych kochają i od których są zależne. Ta wola współ- działania jest tak wielka, że można ją znaleźć nawet u osób dorosłych, które przejmują metody wycho- wawcze swoich rodziców – czyli dopasowują się do nich – mimo że często same cierpiały z ich powodu. Stąd bierze się między innymi coś, co nazywamy ne- gatywnym dziedzictwem społecznym, czyli, na przy- kład, dziedziczenie przemocy fizycznej i psychicznej. Przemoc fizyczna to niewątpliwie jedna z naj- bardziej skutecznych metod wychowawczych – jeśli przez skuteczność rozumiemy szybkie osiągnięcie zamierzonego celu. Przyglądając się rodzinom lub społeczeństwom akceptującym przemoc, zauważy- my, jak szybko można skłonić dzieci, na przykład, do jedzenia tego, czego nie lubią, zdusić ich protest z powodu doznanej niesprawiedliwości albo ułożyć do snu, choć jeszcze chwilę wcześniej nie chciały o tym słyszeć. Jednak w konsekwencji mamy wielu młodych i dorosłych ludzi, skrzywdzonych na ciele i duszy, żyjących w destrukcyjnych związkach ze swo- imi dziećmi, partnerami i rodzicami. Mimo to ludzie ciągle używają przemocy, ponieważ zgadza się ona w pewien sposób z ich wartościami. Na tym właśnie, między innymi, polega wielka moc wartości. Nie da się prowadzić zadowalającego życia, idąc po linii najmniejszego oporu i stale prosząc innych 13 o radę lub pomoc w rozwiązywaniu swoich pro- blemów. Niepewność rodziców jest równie upoka- rzająca, co wycieńczająca, i zostawia trwałe ślady w relacjach z dziećmi. A mimo to wciąż dotyka wielu osób. Są rodzice, którzy żyją od konfliktu do konflik- tu, stale poszukując rozwiązania jakiegoś problemu: z zasypianiem, zaburzeniami odżywiania, porannymi awanturami, brakiem koncentracji u dziecka, nad- używaniem alkoholu i innymi. A przecież nie ma go- towych rozwiązań, które sprawdzają się u wszystkich! Są za to pewne wartości i zasady, które pomagają znajdować indywidualne rozwiązania. Zamiast żyć w ciągłym lęku przed kolejnym konfliktem, lepiej nauczyć się odróżniać to, co zaczerpnęliśmy od eks- pertów, rodziców i przyjaciół, od tego, co odpowiada naszym własnym wartościom. Mogą one nam służyć jako kierunkowskaz. I tak samo jak stale sprawdza- my, na jakich podstawach budujemy nasz związek z partnerem, musimy wciąż na nowo rewidować na- sze relacje z dzieckiem, odpowiadając na niezliczo- ne pytania, które kiedyś rozstrzygał za nas społeczny konsensus względem wartości. Do tego celu potrze- bujemy własnego fundamentu wartości, na który za- wsze możemy się powołać. Zilustruję to na przykładzie jednego z ważnych problemów ‒ nadwagi. Dotyczy on coraz większej liczby dzieci i nastolatków, zagrażając nie tylko ich 14 zdrowiu, ale także ekonomicznej stabilności spo- łeczeństwa. Jego przyczyną jest przede wszystkim wzmożona konsumpcja napojów słodzonych, tłu- stych przekąsek, junkfoodu i fastfoodu. Produkty spożywcze, których trzydzieści lat temu nie było albo były spożywane okazjonalnie, dzisiaj stały się ele- mentem codziennego odżywiania. Fakt ten stawia rodziców przed wyzwaniem, ja- kim jest konieczność uregulowania spożycia przez dzieci produktów szkodliwych dla zdrowia. Wspar- cie ze strony państwa niewiele daje w sytuacji, kiedy dziecko zdążyło się już przyzwyczaić do tego rodzaju jedzenia albo z zazdrością zerka na kolegów, którzy cieszą się swobodnym dostępem do niego. Powołanie się na zalecenia lekarzy lub rekomendacje minister- stwa zdrowia nie zrobi na dziecku żadnego wraże- nia. Rodzice muszą przeciwstawić mu swój własny autorytet, a ten można zbudować tylko na trwałych wartościach. Czym są wartości? Są to myśli i idee, do których przykładamy szczególne znaczenie i które kierują na- szym codziennym życiem i myśleniem. W rodzinie – wspólnocie ludzi zbudowanej na miłości – najważ- niejsze pytanie o wartości brzmi: Ja k m a m w y r a ż a ć s w ą m i ł o ś ć z a p o- m o c ą c z y n ów, n i e p o ś w i ę c aj ą c j e d n a k s w o j e j i nt e g r a l n o ś c i , t a k a by m o i b l i s c y o d b i e r a l i j e j a k o p r z e j aw m i ł o ś c i ? 15 Wartości i zasady są punktami orientacyjnymi i kierunkowskazami w naszych poszukiwaniach od- powiedzi na to pytanie. Nie są tym samym, co cele, które stawiamy sobie w życiu. Opisują raczej, jak ma wyglądać nasza droga do tych celów. Wartości, o których będę mówił w tej książce, nie są moim wynalazkiem. Ich ślady można odnaleźć w wielu źródłach i kulturach. Moja praca polegała po prostu na ich zebraniu i nadaniu częściowo nowych nazw i znaczeń. Możliwe, że wydadzą się komuś nie- co blade, ponieważ ograniczają się do psychicznego i społecznego dobrostanu człowieka. Jednak są to wartości, które najlepiej rozumiem. Odnoszą się one w równej mierze do dzieci i dorosłych. Korzystając z nich, każdy może rozwijać swój filozoficzny, poli- tyczny, kulturalny czy duchowy światopogląd. Moje doświadczenie pokazuje, że życie staje się lepsze, kie- dy żyjemy zgodnie ze swoimi wartościami. Kiedy są one czymś więcej niż tylko środkiem do racjonaliza- cji naszych zachowań. Miałem w życiu przywilej poznania rodzin z najróżniejszych stron świata i mogę z całym prze- konaniem powiedzieć, że cztery wartości, o których będę mówił, niosą ze sobą uniwersalne znaczenie dla wszystkich kultur. Mogą służyć za drogowskaz euro- pejskim i nieeuropejskim rodzicom, w równej mierze odnoszą się do mężczyzn i kobiet, dorosłych i dzieci. Mają one uniwersalny, ludzki charakter. 16
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Życie w rodzinie. Wartości w rodzicielstwie i partnerstwie
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: