Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00506 011650 17289791 na godz. na dobę w sumie
 Historia zamącana autobiografią . Zagadnienie tożsamości narracyjnej w odniesieniu do powojennej liryki Aleksandra Wata - ebook/pdf
Historia zamącana autobiografią . Zagadnienie tożsamości narracyjnej w odniesieniu do powojennej liryki Aleksandra Wata - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 457
Wydawca: UNIVERSITAS Język publikacji: polski
ISBN: 97883-242-1464-8 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> praktyczna edukacja, samodoskonalenie, motywacja
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Niniejsza książka to nade wszystko interpretacyjna opowieść o powojennej liryce Aleksandra Wata, aczkolwiek liryka ta potraktowana tu została jako fragmentaryczny przyczynek do wielkiej i zgoła niepoetyckiej całości, której Wat tak pragnął, a po którą nie dane mu było sięgnąć – księgi (czy raczej Xięgi) – w niej to opowiedziana byłaby cała prawda historii i cała prawda autobiografii. W ten bowiem sposób autor Mojego wieku chciał odpokutować grzech komunizmu, poradzić sobie z fenomenem własnego cierpienia, zmierzyć się z Bogiem, a więc – nadać całościowy sens swojemu, tak bardzo porozrywanemu, doświadczeniu egzystencjalnemu. Ażeby ów sens mógł się w pełni objawić, musiał on zostać opowiedziany – stąd też w zamieszczonych w tej książce obszernych interpretacjach rozmaitych zawikłań tego niezwykle złożonego projektu bio- i bibliograficznego Wata autor wychodzi zarówno od koncepcji tożsamości narracyjnej (zwłaszcza w ujęciu Paula Ricoeura), jak i od słynnego pojęcia wielkiej narracji, znanego z myśli Jeana-François Lyotarda.

Pomieszczony tu wywód prowadzi nas przez dwa fundamentalne projekty narracyjnego odzyskiwania przez Aleksandra Wata tożsamości – przez wielokształtną próbę identyfikacji z tym, co żydowskie, i przez hermeneutyczne z ducha wykorzystanie retorycznej figuracji – aż po psychoanalityczną sensu largo próbę udzielenia odpowiedzi na pytanie, dlaczego efektem wszystkich wysiłków Wata było (i być musiało) fiasko, najbardziej może dotkliwe, jakie zna powojenna literatura polska.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

MODERNIZM W POLSCE „HISTORIA ZAMĄCANA AUTOBIOGRAFIĄ” MODERNIZM W POLSCE ZAGADNIENIE TOŻSAMOŚCI NARRACYJNEJ W ODNIESIENIU DO POWOJENNEJ MODERNIZM W POLSCE LIRYKI ALEKSANDRA WATA Przemysław Rojek MODERNIZM W POLSCE universitas 23 „HISTORIA ZAMĄCANA AUTOBIOGRAFIĄ” ZAGADNIENIE TOŻSAMOŚCI NARRACYJNEJ W ODNIESIENIU DO POWOJENNEJ LIRYKI ALEKSANDRA WATA Studia nad nowoczesną polską literaturą, sztuką, kulturą i myślą humanistyczną pod redakcją Włodzimierza Boleckiego i Ryszarda Nycza W serii ukazują się rozprawy poświęcone literaturze oraz innym dziedzinom kultury polskiej. Ich wspólnym problemem jest analiza modernizmu, rozumianego jako składnik i konsekwencja procesów nowoczesności, rozwijających się w Polsce przed Książki ukazujące się w tej serii analizują modernizm w Polsce z różnych perspektyw XX wiekiem i w jego trakcie. metodologicznych. W przygotowaniu: Tom 28 Bożena Karwowska, Ciało, seksualność, obozy zagłady Tom 29 Tom 30 Anna Czabanowska-Wróbel, Złotnik i śpiewak. Poezja Leopolda Staffa i Bolesława Leśmiana w kręgu modernizmu Hanna Gosk, Opowieści „skolonizowanego kolonizatora”. W kręgu studiów postzależnościowych nad literaturą polską XX i XXI wieku MODERNIZM W POLSCE „HISTORIA ZAMĄCANA AUTOBIOGRAFIĄ” ZAGADNIENIE TOŻSAMOŚCI NARRACYJNEJ MODERNIZM W POLSCE W ODNIESIENIU DO POWOJENNEJ LIRYKI ALEKSANDRA WATA MODERNIZM W POLSCE Przemysław Rojek Kraków Publikacja dofinansowana przez Wydział Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego Publikacja dofinansowana przez Fundację Oświatową im. ks. Stanisława Konarskiego © Copyright by Przemysław Rojek and Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS, Kraków 2009 ISBN 97883-242-1464-8 TAiWPN UNIVERSITAS Redaktor naukowy Ryszard Nycz Projekt okładki i stron tytułowych Ewa Gray Koncepcja serii powstała w ramach realizacji projektów badawczych wspartych subsydiami profesorskimi FNP 2002 Włodzimierza Boleckiego („Badania nad modernizmem w literaturze polskiej XX wieku”) i Ryszarda Nycza („Polska nowoczesność: poetyka i kultura”). www.universitas.com.pl Wstęp. Bio/BiBliografia Aleksander Wat a modernizm I Wstęp ten nie będzie miał charakteru metodologicznego. Za- daniem jego jest udzielić odpowiedzi na podstawowe pytanie: dla- czego, z punktu widzenia badania relacji między jak najszerzej poj- mowanymi strukturami narracyjnymi a konstytucją nowoczesnego podmiotu, należy zająć się biografią i dziełem – zwłaszcza, co wszak nie najbardziej oczywiste, poetyckim – Aleksandra Wata? Na początek jednak cztery cytaty – oczywiście z Wata. Będą to fragmenty bardziej niż reprezentatywne dla tego okresu jego życia i twórczości (a porządków tych, o czym praca niniejsza ma wszak traktować, niepodobna do końca od siebie oddzielić), gdy bez resz- ty już owładnięty był obsesją konieczności napisania Xięgi: księgi- -rozliczenia, księgi-ekspiacji, księgi-ostrzeżenia: Wdałem się w historię (MW I 268).  Cytaty z pism Wata lokalizowane są w tekście z zastosowaniem następują- cych skrótów (liczba arabska oznacza stronę, rzymska – wolumin): p – Poe­ zje. Pis­ma zebrane, t. I, red. A. Micińska i J. Zieliński, Warszawa 1997; MW – Mój wiek. Pamiętnik mówiony, cz. 1–2. Pis­ma zebrane, t. II, red. L. Ciołko- szowa, Warszawa 1998; Ds – Dziennik bez samogłosek. Pis­ma zebrane, t. III, red. K. pietrych i p. pietrych, Warszawa 2001; K – Kores­pondencja, cz. 1–2. Pis­ma zebrane, t. IV, red. A. Kowalczykowa, Warszawa 2005; ŚHK – Świat na haku i pod kluczem. Es­eje, red. K. Rutkowski, Warszawa 1991; BL – Bezro­ botny Lucyfer i inne opowieści, red. W. Bolecki i J. Zieliński, Warszawa 1993; UL 6 Wstęp. Bio/bibliografia (...) jesteśmy w kręgu zamącania historii przez autobiografię. Czy to nie jest jedna z cech naszej choroby? Zamącanie historii biografią. Czy to nie jest grzechem? (MW I 62). polityka jest naszym przeznaczeniem, cyklonem, w którego sercu tkwimy ciągle, choćbyśmy się chronili w łupinkach poezji. W niniej- szym przypadku była ona la Dame s­ans­ Merci, usidlającą, ujarzmiającą, nienawistną i znienawidzoną (ŚHK 276). Autor nie jest politykiem, to znaczy tym, który historię czyni. Ani historykiem, tzn. tym, który opisuje czyny historyczne. Jest poetą, a mówiąc to nie ma na myśli obojętnego zapewne faktu pisania wier- szy, ale że w pewien sposób przeżywa wszelkie przeżycie, więc także dzianie się Historii, i że w pewien specyficzny sposób wiąże zjawiska, fakty i rzeczy oraz wyraża je specyficznie (ŚHK 275). Na rozwinięcie tych cytatów, które stanowią dokumentację jed- nego z najważniejszych aspektów tego niezwykle skomplikowane- go projektu (bowiem jest to zamysł tyleż estetyczny i filozoficzny, co autobiograficzny, historiozoficzny, religijny, politologiczny...), jakim był światopogląd2 autora Mojego wieku, przyjdzie poczekać aż do zakończenia dopiero co rozpoczętej rozprawy; tymczasem kilka uwag o charakterze mniej porządkującym, a bardziej ogól- nym. – Ucieczka Lotha, red. W. Bolecki, Warszawa 1996; ULp – Ucieczka Lotha. Pro­ za, red. K. Rutkowski, Londyn 1988; KMO – Kobiety z Monte Olivetto. Dramat w trzech aktach, pięciu odsłonach, red. J. Zieliński, Warszawa 2000. Już po za- kończeniu prac nad niniejszą rozprawą ukazały się dwie kolejne, niezwykle ważne publikacje: Wybór wierszy Wata (Biblioteka Narodowa, seria I, nr 300, Wrocław 2008 – w opracowaniu i ze znakomitym wstępem Adama Dziadka) oraz – jako tom V Pism zebranych – Publicystyka bohatera tej książki (red. p. pietrych, Warszawa 2008). 2 Dalece niejednoznaczny termin „światopogląd” należy tu rozumieć w zna- czeniu, jakie nadał mu Martin Heidegger: jako podstawową strategię nowo- czesnego podmiotu w relacji ze światem, gdzie świat się z jednej strony pod- miotowi przed-stawia, z drugiej zaś – jest przez podmiot prze-żywany, czy- li podlega w świadomości wielorakim deformacjom i rekonstrukcjom (zob. M. Heidegger, Czas światoobrazu, tłum. K. Wolicki, w: tegoż, Drogi las­u, Warszawa 1998, s. 77–81; por. K. Rosner, Hermeneutyka jako krytyka kultu­ ry. Heidegger, Gadamer, Ricoeur, Warszawa 1991, s. 87–91). Aleksander Wat a modernizm 7 II Nie wystarczy stwierdzić – i byłoby to truizmem – że twórczość Aleksandra Wata bez reszty mieści się w modernistycznym dyskur- sie literackim: autor Ucieczki Lotha jako człowiek, artysta i myśli- ciel to postać dla nowoczesności bez mała emblematyczna, by nie rzec – symptomatyczna3. W odniesieniu do Wata jako do człowie- ka emblematyczność ta oznaczałaby, że udziałem pisarza stały się wszystkie chyba dwudziestowieczne obsesje, namiętności i przypa- dłości dziejowe. We wczesnej młodości pisarz zapadł na tę najbar- dziej typową, nowoczesną odmianę mal du s­iècle, jaką była utrata wiary we własną podmiotową suwerenność. Reakcją na to dozna- nie była sympatia dla totalitaryzmu. później Wat miał doświadczyć, jako więzień kilkunastu sowieckich zakładów penitencjarnych, dzia- łania totalitaryzmu w praktyce – co również łączy go z wieloma in- nymi pisarzami nowoczesnymi. Młodzieńczy ateizm zastąpił żarli- wą, ponurą, egzystencjalistyczną de facto religijnością5. Wreszcie 3 podawanie bardziej szczegółowych danych na temat biografii i bibliografii Aleksandra Wata wydaje się tu zbędne: od momentu, gdy twórca ten na po- wrót wszedł w obieg oficjalnej polskiej kultury, jego życie i twórczość stały się przedmiotem licznych dociekań (wystarczy przypomnieć, że w języku pol- skim poświęcono mu – w całości lub częściowo – więcej niż dziesięć odręb- nych opracowań książkowych). Niemniej jednak należy wspomnieć, iż wciąż jeszcze podstawowym, najbardziej kompetentnym – drobiazgowym i erudy- cyjnym – zarysem monograficznym w badaniach nad Watem pozostaje książ- ka tomasa Venclovy Aleksander Wat – obrazoburca (tłum. J. Goślicki, Kraków 1997; por. J. Jarzębski, Twarz poety, w: tegoż, Pożegnania z emigracją. O po­ wojennej prozie pols­kiej, Kraków 1998).  poszukiwanie sposobów na scalenie zdezintegrowanej tożsamości w prawi- cowej bądź lewicowej skrajności intelektualnej było czymś bardziej niż po- wszechnym wśród tych właśnie twórców nowoczesnych, którzy najmocniej dezintegracji owej doświadczali – dość wymienić takie nazwiska, jak choćby Heidegger, pound, Ungaretti, Marinetti, sartre, Majakowski, Benjamin, Élu- ard, Aragon, Ważyk... Listę tę oczywiście można by znacznie wydłużyć (por. R. sheppard, Problematyka modernizmu europejskiego, tłum. p. Wawrzyszko, w: Odkrywanie modernizmu. Przekłady i komentarze, red. R. Nycz, Kraków 1998, s. 131–135). 5 Najszerszym omówieniem wątków egzystencjalistycznych w twórczości Wata – aczkolwiek w odniesieniu do jego prozy – jest książka Michała Januszkiewi- cza Tropami egzystencjalizmu w literaturze polskiej XX wieku. O prozie alek­ sandra Wata, Stanisława Dygata i Edwarda Stachury (poznań 1998). 8 Wstęp. Bio/bibliografia przewlekła choroba spotęgowała – znów na charakterystycznie no- woczesną modłę – doznawanie cielesności, szczególną fascynację somatyczną mortualnością. W ostatnich latach życia Wat doznał zauroczenia jeszcze jednym modernistycznym mitem (o czym była już tu mowa), mitem księgi – a raczej Xięgi, Autentyku, w któ- rym uwzględniona byłaby w jednym holistycznym ujęciu absolutna prawda biografii i absolutna prawda dziejów, która dawałaby jed- nostkowe, a zarazem uniwersalne świadectwo6. Dodać należy jesz- cze do tej listy – a bynajmniej nie będzie to oznaczać jej zamknię- cia – problem żydowskiego pochodzenia poety i kwestię miłości do żony, także kształtującą się głównie w charakterystycznych dla tego czasu sytuacjach rozdzielenia, tęsknoty, poszukiwania, odnalezie- nia i partnerskiego wsparcia w warunkach ekstremalnych. Doznanie fragmentacji podmiotowej tożsamości i konieczność spojenia własnych przeżyć w kształt księgi-świadectwa, lewico- wość i antytotalitaryzm, więzienie sowieckie i choroba psychoso- matyczna, kosmopolityzm i semickość, współwystępowanie w po- staci skrajnej determinacji erotycznych i tanatycznych7 – wszystkie te typowo nowoczesne zawikłania biografii Wata przekładają się na szczególnego rodzaju koegzystowanie w jego dziele najrozmaitszych wątków, nurtów i mitologii, ożywiających modernistyczny dyskurs literacki i intelektualny. to wyjątkowe połączenie różnych elemen- 210. 6 Zob. J. Olejniczak, W-Tajemniczanie – Aleksander Wat, Katowice 1999, s. 207– 7 Współwystępowanie w postaci skrajnej determinacji erotycznych i tanatycz- nych oznacza tu, że niektóre wybory życiowe Wata – jak należy przypuszczać – nie dokonałyby się, gdyby nie bardzo silne, irracjonalne i mistyczne bez mała doznawanie przez pisarza fatalizmu śmierci i miłości. skłonności depre- syjne i autodestrukcyjne przejawiał Wat – jak sam o tym wielokrotnie wspo- minał – od najwcześniejszego dzieciństwa; samobójcza śmierć była więc tu ty- leż efektem nadludzkiego cierpienia związanego z porażeniem opuszkowym (zakrzep w tętnicy móżdżkowej umiejscowiony był u Wata blisko ośrodka bólu), co konsekwencją czegoś, co za Freudem wypadałoby nazwać popędem śmierci. podobnie rzecz się ma z miłością: sam Wat do końca życia nie mógł w pełni zrozumieć, jak to możliwe, iż w tak bardzo złym stanie zdrowia po zwolnieniu z Łubianki (ważył wówczas niewiele ponad czterdzieści kilogra- mów, co stanowiło połowę jego zwykłej wagi i lekarze nie dawali mu więcej niż kilka miesięcy życia) odważył się na podróż, a raczej tułaczkę, w poszuki- waniu żony i syna, spod Moskwy do Kazachstanu, przez ogarnięte wojennym chaosem imperium sowieckie. Aleksander Wat a modernizm 9 tów oznacza – także, choć nie wyłącznie – że dorobek literacki Wata jest tyleż nader wielowymiarowy, co wyjątkowo trudny w od- biorze, zwłaszcza dla kogoś, kto usiłuje podjąć się tu interpretacji całościującej. Jak słusznie zauważa Adam Dziadek, wielość współ- występujących u autora Ciemnego świecidła, czasem w obrębie jed- nego utworu, języków literackich i ich pozorne nieuporządkowa- nie sprawia, że twórczość ta jest – idąc za znaną z S/Z typologią Rolanda Barthes’a – scriptible, przeznaczoną do lektury aktywnej, współtworzącej, rekonstruującej, do odczytania, a nie tylko do od- twórczego przeczytania, lis­ible8. I tak, przykładowo, Wat zaczynał swą przygodę z literaturą jako awangardzista9, by kończyć ją je- śli już nie jako klasycysta, to w każdym razie jako – celowo użyj- my tu terminu tyleż nieprecyzyjnego, co obejmującego szerokie pole zjawisk – poeta kultury. Ale dyskurs poetycki pisarza nawet w utworach tak programowo (w samym choćby tytule) odwołu- jących się do europejskiego dziedzictwa kulturowego, jak Wier­ sze śródziemnomorskie, pozostaje asocjacyjnym, ekstrawaganckim i prowokacyjnie udziwnionym dyskursem awangardowym. I na 8 Zob. A. Dziadek, Rytm i podmiot w liryce Jarosława Iwaszkiewicza i aleks­an­ dra Wata, Katowice 1999, s. 96. 9 JA z jednej i JA z drugiej strony mego mopsożelaznego piecyka to utwór – w zależności od interpretatora – albo futurystyczny (napisany przez futury- stę), albo prymitywistyczny (odłam futuryzmu, którego autor Bezrobotnego Lucyfera był współtwórcą, piórem samego Wata i Anatola sterna definiował się jako prymitywistyczny właśnie), albo surrealistyczny (zob. M. Baranow- ska, Trans czytającego młodzieńca wieku (Wat), w: tejże, Surrealna wyobraź­ nia i poezja, Warszawa 1984), albo dadaistyczny (jak określał go sam poeta). to oczywiście tylko niektóre z możliwych interpretacji książkowego debiutu Wata; z pozostałych warto wymienić choćby koncepcję Ryszarda Nycza, we- dle której tekst ten stanowi najbardziej bodaj radykalną w polskiej literatu- rze modernistycznej destrukcję klasycznego modelu podmiotowości (zob. R. Nycz, Język modernizmu. Prolegomena historycznoliterackie, Wrocław 1997, s. 107–109), ale też znane określenie Czesława Miłosza, że Piecyk to utwór „hipersecesyjny”, niemożliwy do zrozumienia bez uwzględnienia dominującej w nim maniery młodopolskiej (por. M. Cyranowicz, Sursecesyjne ruiny Alek­ sandra Wata. (Próba reinterpretacji „Piecyka”), w: W „antykwariacie aniel­ skich ekstrawagancji”. O twórczości Aleksandra Wata, red. J. Borowski i W. panas, Lublin 2002, s. 23) oraz efektowną próbę interpretacji kabalistycznej, podjętą przez Władysława panasa (zob. W. panas, „Antykwariat anielskich ekstrawagancji” albo „święty bełkot”. Rzecz o „Piecyku” Aleksandra Wata, w: tamże, s. 5–22). por. W. Bolecki, Regresywny futurysta (wstęp), w: BL. 10 Wstęp. Bio/bibliografia odwrót: JA z jednej i JA z drugiej strony mego mopsożelaznego pie­ cyka to przecież tyleż utwór – by użyć znanej metafory żagarystów – „idący”, co (w najszerszym tego słowa znaczeniu) poezja kultu- ry. podobną – pozorną – nieuzgadnialność można zaobserwować w rozwoju refleksji politologicznej, filozoficznej i historiozoficz- nej Wata: młodzieńczą, zaangażowaną w walkę klasową, językowo przynależną do socjalistycznej nowomowy publicystykę zastępu- ją w późnym okresie życia i twórczości poety rozprawa z każdym wcieleniem totalitaryzmu oraz żarliwa, choć daleka od ortodok- sji religijność. A przecież w obu tych wypadkach chodzi o ten sam wysiłek, o próbę scalenia własnej podmiotowości w praktyce dys- kursywnej – przy czym próba dokonująca się w esejach jest ści- śle powiązana z tą znaną z publicystyki: wszak Klucz i hak ma na celu podważenie zasadności tego samego języka opisu rzeczywisto- ści, któremu Wat jako lewicowy publicysta zaufał. Kolejne przy- kłady współwystępowania w twórczości Aleksandra Wata – tym razem w jego liryce powojennej – specyficznie modernistycznych modalności poetyckich, tradycyjnie traktowanych jako rozdzielne, to jednoczesne manifestowanie cielesności i przywiązanie do teks- tualności, a także, wynikające poniekąd z tego przeciwstawienia, dalsze dwie opozycje: skrajna intymizacja doświadczenia poetyc- kiego i potrzeba jego zuniwersalizowania oraz ewokacja cierpienia wespół z dążeniem do transcendencji. pierwsze człony tych trzech opozycji – cielesność, prywatność, cierpienie – pozostają ze sobą w jak najściślejszym związku i zamknąć je można w jednej Watow- skiej metaforze: doświadczania świata i obcowania ze światem skó- rą (p 21). Ból, cierpienie i związane z tym nasilenie stanów depre- syjnych prowadziły u Wata do spotęgowania czegoś, co nazwać by można – a o czym była już powyżej mowa – wyostrzeniem świado- mości cielesnej10. Zaś do wyrażania takiej świadomości szczególnie predestynowana wydaje się właśnie liryka skrajnie spersonalizow- na, intymna, operująca perspektywą najbardziej prywatną. Z dru- giej jednak strony, powtórzmy, w poezji Wata „pisanie skórą”, wy- rażanie intymności, żywioł cielesności i ekspresja cierpienia zawsze bez mała pojawiają się w bezpośrednim sąsiedztwie swych przeci- 10 Zob. A. Dziadek, Rytm i podmiot w liryce Jarosława Iwaszkiewicza i aleks­an­ dra Wata, dz. cyt., s. 87–96; J. Olejniczak, dz. cyt., s. 133–134, 150. Aleksander Wat a modernizm  wieństw: tekstualności, wymiaru transcendentnego, ponadjednost- kowej uniwersalizacji, czyli – najkrócej rzecz ujmując – ciążenia ku jak najszerzej pojmowanej transgresji. Zawsze też wchodzą one ze sobą w stosunki agoniczne i można pokusić się o tezę, że jaka- kolwiek możliwość interpretacji poezji Wata w znacznym stopniu uzależniona jest właśnie od uznania kompozycyjnej i semantycz- nej pierwszorzędności owego agonu12. przeciwstawienie żywioło- wi cielesności tendencji tekstualnej oznacza, że ciało, tak mocno obecne w liryce autora Ciemnego świecidła, najczęściej jest rów- nocześnie uwikłane w intertekstualną grę, staje się tyleż elemen- tem odsyłającym do porządku autobiografii, co odgrywającym swą ustaloną w kulturowej tradycji rolę tropem retorycznym. podobnie rzecz się ma z prywatnym, intymnym wymiarem tej liryki: również tutaj wyraźne jest umieszczanie perspektywy jednoznacznie auto- biograficznej w takiej przestrzeni poetyckiej, w której intymność będzie mogła nabrać znaczenia uniwersalnego. I wreszcie problem cierpienia – jest ono w poezji Wata każdorazowo obecne w takim kontekście, że jego pełny wymiar byłby niemożliwy do uchwyce- nia bez uwzględnienia aspektu transcendentnego13. przy czym – raz  pojęcie transgresji pojawia się tu w swoim typowo modernistycznym warian- cie: jako dążenie do przekroczenia niemożliwego, do osiągnięcia pełni s­a­ crum w chwili, gdy doznanie uwięzienia w profanum (w grzechu, w poniże- niu) osiągnie swą, by tak rzec, masę krytyczną. Jest to – przy uwzględnieniu wszystkich istotnych różnic – transgresja w rozumieniu Georges’a Bataille’a, sama zresztą będąca interpretacją tegoż pojęcia, zaczerpniętego z myśli Marcela Maussa (zob. Z. Bieńkowski, Egzystencjalista nawrócony (wstęp), w: G. Ba- taille, Literatura a zło. Emily Brontë – Baudelaire – Michelet – Blake – Sade – Proust – Kafka – Genet, tłum. M. Wodzyńska-Walicka, Kraków 1992, s. 7–9). 12 Z tego punktu widzenia za akcent poniekąd autotematyczny można uznać na- stępującą definicję agonii, przedstawioną przez poetę w wierszu Czymże jest? Czymże?: „Agonia jest-że pogód pogodą szczytową?/ tylko kontemplacją i identyfikacją?/ Nieśmiertelności ziarnkiem w tym lichym naczyniu?/ Czo- łem jaśniejącym z oplotów wawrzynu?” (p 144). 13 Cierpienie u Wata nie może być nigdy definiowane jako wyłącznie immanent- ne wobec podmiotu, nigdy tegoż podmiotu – by tak rzec – nie zamyka ono w nim samym; innymi słowy, transcendencja jest nieodzownym składnikiem definicji cierpienia w poezji Wata. Różne będą zresztą obszary, w które trans- cendencja ta będzie podmiot przenosić: przede wszystkim – choć nie wyłącz- nie – religijny, co ma związek z pojmowaniem przez Wata własnej choroby jako kary za grzechy (zob. J. Olejniczak, dz. cyt., s. 148–150; J. Borowski, „Między bluźniercą a wyznawcą”. Doświadczenie sacrum w poezji aleks­andra 12 Wstęp. Bio/bibliografia jeszcze powtórzmy – współistnienie tych opozycyjnych wymiarów w liryce Wata jest współistnieniem w sensie ścisłym: nie dochodzi tu do wykluczenia jednego wymiaru przez drugi, lecz do sytuacji napięcia, w której oba człony danej opozycji występują (i z której wychodzą) jako w pełni integralne. Co więcej, integralność ta jest przez ów agoniczny kontekst pogłębiona, uzyskuje znaczenie do- datkowe. Wszak agonia – jak czytamy w cytowanym już wierszu Wata (p 143–144) – nie jest walką, „choć walkę po grecku ozna- cza”, ale „czołem jaśniejącym z oplotów wawrzynu” i „ziarnkiem nieśmiertelności w tym lichym naczyniu”... A zatem – reasumując – potraktowanie Aleksandra Wata jako postaci podwójnie, tak ze względu na jego życiorys, jak i w kon- tekście jego twórczości, emblematycznej dla nowoczesności ozna- cza tu, że postać tę można wpisać w sieć opozycyjnych na pozór kategoryzacji. Dezintegracja podmiotowości i potrzeba jej scale- nia w piśmie, w Xsiędze; lewicowość i antytotalitaryzm; choroba i opresyjność systemu, szpital i więzienie; kosmopolityzm i semic- kość; fascynacja fatalizmem somatycznej mortualności i przeideali- zowanego erotyzmu; awangardowość i klasycystyczność; ekspresja fizjologicznego cierpienia i transcendentność; manifestacyjny inty- mizm i obsesyjna potrzeba uniwersalizowania własnych doznań – oto raz jeszcze zestawienie tych kategorii, najważniejszych dla zro- zumienia istoty życiorysu i dzieła autora Klucza i haka. Wata, Lublin 1998, s. 112–135; E. Molęda, Mowa cierpienia: interpretacja poezji Aleksandra Wata, Kraków 2001, s. 19–30).  Już w jednej z pierwszych wydanych po 1989 roku prac na temat Wata może- my przeczytać, że podmiot jego poezji – a więc po części też jego tożsamość – jest szczególnie skomplikowany, jako że kształtuje się w drodze ustawicz- nego, proteuszowo zmiennego przymierzania najrozmaitszych, czasem wza- jemnie się wykluczających kulturowych masek; skomplikowanie to zdaje się być tegoż podmiotu i tej twórczości cechą dystynktywną (zob. A. Fiut, „Uwie­ rzytelnić swą nieprzynależność”, w: Pamięć głosów. O twórczości Aleksandra Wata, red. W. Ligęza, Kraków 1992); na podobną możliwość potraktowania sprzeczności – w tym także między biografią a historią czy między metafizyką a somatycznością – jako nadrzędnego klucza interpretacyjnego umożliwiają- cego odczytanie Wata zwracał też uwagę w syntetyzującym szkicu Adam Dzia- dek (Aleksander Wat, w: Literatura emigracyjna 1939–1989, t. 1, red. J. Gar- liński i in., Katowice 1993). Aleksander Wat a modernizm 13 III przedmiotem niniejszej pracy będzie próba spojrzenia na Wata właśnie pod tym kątem: jako na poetę, którego twórczość wyrasta z przedstawionych opozycji. Jak wolno mniemać, dają się one spro- wadzić do jednego, nadrzędnego przeciwstawienia: historii i au- tobiografii. przy czym obie te dziedziny należy rozumieć w miarę możliwości jak najszerzej. Autobiograficzne będzie to wszystko, co wyrasta z konieczno- ści opisania samego siebie. stawką w autobiograficznej grze jest ukonstytuowanie własnej tożsamości – twórczość autobiografa ma za przedmiot samego pisarza, który chce w tekście zrekonstruować obraz samego siebie15. W przypadku autobiografii poetyckiej, pisa- nia o sobie rozłożonego na dłuższe i krótsze fragmenty liryczne – a to jest szczególny cas­us­ Aleksandra Wata – chodzić będzie o to, by znaleźć jakąś liryczną maskę, która będzie najwłaściwsza dla twa- rzy samego autora. poszukiwania liryczne – a poezja autora Wier­ szy śródziemnomorskich jest nade wszystko poszukiwaniem – zmie- rzają tu do odkrycia języka, w którym prawda o tożsamości, tejże tożsamości skończony kształt będą się mogły w pełni objawić. Bo autobiografia poetycka jest w szczególny sposób zmediatyzowana – inaczej niż w przypadku pamiętnika lub dziennika, w poetyckim pisaniu o sobie udział tego, co w najbardziej potocznym rozumie- niu literackie (czyli – najogólniej – niefaktograficzne, fikcjonalne), będzie szczególnie znaczący. poezja autobiograficzna jest świado- ma, iż daje obraz tożsamości autora wyłącznie figuratywny, ale też wyrasta z przekonania, że figuratywność, paradoksalnie, może być znacznie bliższa intymności doświadczenia biograficznego niż uto- pia pamiętnikarskiej lub diariuszowej transparentności. Historyczne z kolei będzie to wszystko, co lokuje się na ze- wnątrz podmiotu, co jest w stosunku do kształtującej się tożsamo- ści ekscentryczne, ale co na ostateczny jej kształt będzie mieć wpływ przemożny. Wydawać się to może nadmiernym rozszerzeniem za- kresu pojęciowego tego i tak proteuszowego terminu, ale to wszak 15 por. M. Czermińska, Autobiograficzny trójkąt: świadectwo, wyznanie i wyzwa­ nie, Kraków 2000; ph. Lejeune, Wariacje na temat pewnego paktu. O autobio­ grafii, tłum. W. Grajewski i in., red. R. Lubas-Bartoszyńska, Kraków 2001.  Wstęp. Bio/bibliografia sam Wat dokonuje w swojej refleksji, zarówno poetyckiej, jak i pa- miętnikarskiej, eseistycznej czy wspomnieniowej – co widać choć- by w czterech przytoczonych na początku tego wstępu cytatach – swoistej totalizacji historii. Wszystko, co mu się w życiu przytrafiło – religię, politykę, chorobę – będzie Wat postrzegał przez pryzmat historii, wszystko to będzie mieć w jego reinterpretacji sens dziejo- wy. Wszystko to domagać się będzie opisania. te dwa porządki – tak autobiografii, pisania o sobie, jak i histo- rii, tekstowego poszukiwania dziejowej logiki w przygodnościach egzystencji – będą u Wata wchodzić ze sobą w kolizję, ustawicz- nie przeszkadzać sobie. Z drugiej strony, nie mogą bez siebie ist- nieć. Nie ma bowiem dla Wata innej autobiografii niż ta, która zda- je sprawę z uwikłania w historię. I na odwrót: nie ma innej historii niż ta, która zapośredniczona jest w doświadczeniu autobiograficz- nym. tożsamość Aleksandra Wata, tożsamość zaświadczona w jej kształcie poetyckim – bo też dostęp do innej nie jest nam dany – jest tożsamością biografii uhistorycznionej. Albo też tożsamością historii ześrodkowanej w doświadczeniu biograficznym16. tak drastyczne napięcie, napięcie między wielką potrzebą in- dywidualnego sensu a pragnieniem poświadczenia o doniosłości wy- darzeń, w których się uczestniczyło, przez które było się uwiedzio- nym, domaga się jakiejś nowej struktury, która pomieściłaby oba te żywioły, wnętrze i zewnętrze, w jednym kształcie, w jednej – choć rozpisanej na poetyckie fragmenty – opowieści. Jeśli więc poezja Wata jest w istocie poszukiwaniem, to polega ono nade wszystko na tropieniu jakiejś narracji, nadrzędnej opowieści, w której dało- by się zamknąć tożsamość jednocześnie intymną – autobiograficz- ną – i roszczącą sobie prawo do uniwersalnej, historycznej ważności. Oczywiście, nie byłaby to narracja w sensie ścisłym, ale raczej jakaś – jak by to nazwał Jean-François Lyotard – meta-narracja17, uspój- niona i narracyjnie ustrukturyzowana legitymizacja zależności obu 16 tak właśnie – jako niezwykle chłonną autobiografię, zawłaszczającą wszyst- ko, nade wszystko zaś historię – będzie chciał postrzegać poezję Aleksandra Wata Czesław Miłosz (zob. O wierszach Aleksandra Wata, w: tegoż, Prywatne obowiązki, Olsztyn 1990). 17 Znany Lyotardowski termin „meta-narracja”, który w tym wstępie powróci jeszcze kilkakrotnie, zostanie bliżej przedstawiony i interpretacyjnie spożyt- kowany w ostatnim podrozdziale pierwszego rozdziału niniejszej pracy. tożsamość i (meta)narracja 15 porządków w tej nadrzędnej dla zrozumienia Wata opozycji mię- dzy tym, co autobiograficzne, a tym, co historyczne. Legitymizacja, która usankcjonowałaby ten ciągły agon jako pełnoprawną tożsa- mość. Można domniemywać, że dla Wata najważniejszymi meta-nar- racjami, które pozwoliłyby mu znaleźć drogę do pogodzenia po- rządku pisania o sobie i o tym, co inne, były religia – zwłaszcza judaizm – i kultura, jej uniwersalizujący porządek, który na płasz- czyźnie tekstu objawia się pod postacią retoryczności, czyli dość szeroko pojmowanej figuracji. Dwa pierwsze rozdziały niniejszej pracy będą poświęcone właśnie tym dwóm wielkim meta-narra- cjom i sposobowi, w jaki Wat sakralizował i figuratywizował swo- je doświadczenie, którym było zmaganie się suwerennego podmio- tu z tym, co podmiotem nie jest, a co było konsekwencją takiej czy innej zależności od historii – jak choćby choroba. Rozdział trzeci będzie, zapewne dalece niedoskonałą, próbą znalezienia odpowie- dzi na pytanie, dlaczego Wat, mimo ciągłego poszukiwania własnej opowieści, jednak jej ostatecznie nie znalazł. Nim jednak to nastąpi, konieczne będzie przyjrzenie się temu, co zwykło się nazywać tożsamością narracyjną lub też narracją toż- samościową. Bez tego bowiem próby wskazywania na zależność kształtu uhistorycznionej tożsamości lirycznego autobiografa Alek- sandra Wata od jakiejkolwiek meta-narracji mogłyby wydać się bezzasadne. tożsamość i (meta)narracja I tendencja, by stosować pewne pojęcia związane z literaturo- znawczymi teoriami narracji do opisu fenomenu tożsamości może się już poszczycić i wieloletnią tradycją, i znacznymi osiągnięcia- mi, których poświadczeniem są liczne i wpływowe dzieła, zarów- no z zakresu filozofii, jak i socjologii, pedagogiki i psychologii. Na użytek niniejszej pracy przypomnieć trzeba będzie, jak postrzega- 16 Wstęp. Bio/bibliografia li relacje łączące tożsamość i narrację czterej najważniejsi bodaj – i jednocześnie najlepiej znani, najbardziej chyba wpływowi – pra- wodawcy tej intelektualnej tendencji: Alasdair MacIntyre, Charles taylor, Anthony Giddens i paul Ricoeur18. Dla pierwszego z wyżej wymienionych narracja to w pierwszym rzędzie gwarancja ciągłości tradycji. Dziedzictwo cnoty. Studium z teorii moralności, opublikowane po raz pierwszy w 1981 roku opus­ magnum angielskiego filozofa, to jedno z najbardziej znaczących – i zarazem najbardziej kontro- wersyjnych – dokonań filozoficznych lat osiemdziesiątych. Zasta- nawiające wydają się tu zwłaszcza dwie sprawy. po pierwsze: że dzieło to, pisane z pozycji skrajnie konserwatywnych (autor wielo- krotnie deklaruje swój sprzeciw, bynajmniej niepozbawiony emo- cjonalnego obciążenia – wobec modernistycznej schedy oświece- nia), dochodzi – niejako wbrew sobie – do dalece nowoczesnych, jeśli nie ponowoczesnych konkluzji. po drugie – i ten moment za- stanowienia wydaje się z literaturoznawczego punktu widzenia szczególnie interesujący – mimo że w żaden sposób nie da się po- traktować Dziedzictwa cnoty jako rozprawy literaturoznawczej, nadrzędną kategorią tego monumentalnego opisu moralnego roz- woju społeczeństw pozostaje właśnie narracja. 18 Zob. A. MacIntyre, Dziedzictwo cnoty. Studium z teorii moralności, tłum. A. Chmielewski, Warszawa 1996; Ch. taylor, Źródła podmiotowości. Naro­ dziny tożsamości nowoczesnej, tłum. M. Gruszczyński i in., Warszawa 2001; A. Giddens, Nowoczesność i tożsamość. „Ja” i społeczeństwo w epoce późnej nowoczesności, tłum. A. szulżycka, Warszawa 2006; p. Ricoeur, Życie w po­ szukiwaniu opowieści, tłum. E. Wolicka, „Logos i Ethos” 1993, nr 2; por. p. Ricoeur, Czas i opowieść, t. I–III, tłum. M. Frankiewicz, J. Jakubowski, U. Zbrzeźniak, Kraków 2008; K. Rosner, Narracja, tożsamość i czas­, Kraków 2003; J. Kordys, Kategorie antropologiczne i tożsamość narracyjna. Szkice z pogranicza neurosemiotyki i historii kultury, Kraków 2006; A. Łebkowska, Narracja, w: Kulturowa teoria literatury. Główne pojęcia i problemy, red. M. p. Markowski i R. Nycz, Kraków 2006; Narracja i tożsamość (t. I: Narracje w kulturze, t. II: Antropologiczne problemy literatury), red. W. Bolecki i R. Nycz, Warszawa 2004. to jedynie nader skromny wybór z ogromnej litera- tury przedmiotu; poręcznym zebraniem bardziej tradycyjnych stanowisk jest tom Narratologia (red. M. Głowiński, Gdańsk 2004). tożsamość i (meta)narracja 17 przypomnijmy w nader pobieżnym skrócie, w jaki sposób fi- lozofia MacIntyre’a dociera do pojęcia narracji. Ludzkość – zda- niem filozofa – rozwija się wyłącznie w obrębie wspólnoty, która tym się odróżnia od społeczeństwa liberalnego (a to właśnie naj- szerzej pojmowany liberalizm, fetyszyzowanie suwerenności pod- miotu, zarówno jako kartezjańskiego ego cogito, jak i jako wol- nego obywatela Rousseau czy Monteskiusza uważa MacIntyre za grzech główny oświecenia), że ma nieporównywalnie większe szan- se na zachowanie ciągłości. to ostatnie jest z kolei możliwe wy- łącznie dzięki istnieniu wspólnoty w obszarze tradycji, stanowią- cej szczególnego rodzaju zapis cnót (fundamentalne dla swojego dzieła pojęcie cnoty zaczerpnął MacIntyre od Arystotelesa, któ- ry nazywa nią działanie, jakie człowiek podejmuje, nie mając na uwadze korzyści praktycznych, lecz dążenie do doskonałości). Na- tomiast tradycja osiąga swoje trwanie dzięki temu właśnie, że ma charakter narracyjny. Żyć we wspólnocie można tylko pod warun- kiem umiejętności posługiwania się jej językiem, i to nie tylko po to, by móc się porozumiewać, ale by zrozumieć opowieści, w któ- rych żyje konstytuująca wspólnotę tradycja. Zespół działań podej- mowanych przez wspólnotę nie ogranicza się do zachowań obli- czonych na zdobywanie doraźnych dóbr zewnętrznych. O wiele ważniejsze są praktyki narracyjne, które, jakkolwiek zdarzają się tu i teraz, zawsze wysnute są z opowiadań o przeszłości i ukie- runkowane na projektowanie, w trybie teleologicznym, przyszłości wspólnoty. Opowieści o przeszłości mają bowiem zawsze podwójną funkcję: egzemplaryczną i edukacyjną. Egzemplaryczną, gdyż stanowią przy- kład praktykowania cnót, które określają moralny wymiar danej tra- dycji; edukacyjną, gdyż uczą podtrzymywania ciągłości wspólnoto- wej narracji przez tychże cnót dalsze praktykowanie. ten wyżej scharakteryzowany wymiar pojmowania refleksji wydaje się w pełni adekwatny do konserwatyzmu angielskiego fi- lozofa: mamy tu przecież ewokację tęsknoty za społeczeństwem w najbardziej tradycyjnym, by nie rzec – archaicznym sensie. Ale istnieje też wymiar drugi – i jest on, wbrew intencjom samego filo- zofa, znacznie bardziej nowoczesny, jeśli nie ponowoczesny wręcz. pomiędzy wspólnotą a narracją zachodzi bowiem sprzężenie zwrotne. praktyka narracyjna ma wszak – przypomnijmy – podwój- 18 Wstęp. Bio/bibliografia ne ukierunkowanie. Zwraca się wstecz, ku przeszłości – i to jest ów kierunek egzemplaryczno-edukacyjny. Ale istnieje również kie- runek prospektywny, teleologiczny – i właśnie w trosce o zgodne z moralną nauką narracyjnej tradycji wytyczenie tego kierunku jed- nostka we wspólnocie będzie strukturować swoje życie na kształt opowieści. poczucie tragizmu ludzkiego istnienia, sprawiające, iż widzowie spektakli sofoklesa mogli przeżyć katharsis, hagiogra- fie średniowieczne, obsesyjnie powracający u szekspira topos the­ atrum mundi – wszystko to, zdaniem MacIntyre’a, przykłady na to, jak głęboko jest zakorzenione w świadomości europejskiej poczu- cie podobieństwa egzystencji do opowieści i literatury. Dość zresztą powołać się tu na przykład Don Kichota, tej najbardziej wstrząsa- jącej ofiary pragnienia uzgodnienia swego życia z narracją, by po- jąć, jak wielki był wpływ opowieści rycerskich na życie stanu szla- checkiego, na dokonywanie rozmaitych indywidualnych wyborów zgodnie z nauką płynącą wprost z pieśni o czynach czy z roman- sów dworskich. Mamy zatem już dwa wymiary MacIntyre’owskiego rozumienia doniosłości narracji dla zachowania tradycji i tradycję tę konstytu- ujących cnót: jej rolę egzemplaryczno-edukacyjną i efekt sprzęże- nia zwrotnego między tekstem a egzystencją. pora zatem na wy- miar trzeci, powiązany ściśle z aspektem ciągłości narracji. Jest to wątek o tyle ważny, że powróci on jeszcze w dalszej części niniej- szych rozważań, gdzie mowa będzie o koncepcjach Charlesa taylo- ra i Anthony’ego Giddensa. Otóż, jak twierdzi MacIntyre, jeśli nar- racja jest zjawiskiem ciągłym (a jest, czego dowodzi zwłaszcza jej historyczno-teleologiczna dwukierunkowość) i jeżeli nasze życie we wspólnocie warunkowane jest realnym współuczestnictwem w tej- że narracji, to możemy mówić, choćby przez odwołanie się do naj- bardziej elementarnej logiki, o tożsamości narracyjnej, której naj- ważniejszym atrybutem jest właśnie ciągłość, czy też, by odwołać się wprost do terminologii angielskiego filozofa, jedność. te nad- zwyczaj ważne i (jak się to okaże w dalszych częściach niniejszego podrozdziału) nader nośne pojęcia autora Dziedzictwa cnoty: nar- racyjną tożsamość i bezpośrednio z niej wynikającą narracyjną jed- ność życia ludzkiego we wspólnocie można stosunkowo najłatwiej zdefiniować na podstawie refleksji przedstawionych powyżej. po pierwsze, narracja tożsamościowa zakłada odpowiedzialność, czyli tożsamość i (meta)narracja 19 świadomość własnego istnienia w przeszłości, ale – choćby poprzez zwykłe codzienne planowanie – ma również wymiar prospektyw- ny. po drugie, jedność naszej tożsamości oznacza, że postępujemy tak, by zachowana była logika przyczynowo-skutkowa naszych działań. po trzecie wreszcie – i najważniejsze – narracja tożsamo- ściowa, aby mogła zachować jedność, musi być pojmowana jako zaangażowanie w mniej lub bardziej epizodyczną rolę w tej wielkiej narracji dramatycznej, jaką jest życie wspólnoty. Otwiera to przed nami być może najgłębszy etyczny wymiar egzystencji: należy bo- wiem pamiętać, że jesteśmy nie tylko narratorami własnej opowie- ści, ale także aktorami opowieści snutych przez kogoś innego... Nadszedł czas na możliwie najbardziej zwięzłe podsumowanie przedstawionego powyżej MacIntyre’owskiego pojmowania narra- cji. po pierwsze: narracja to opowieść o konstytuujących wspólno- tową tradycję cnotach – czyli fabularny zapis ludzkiego dążenia do nieutylitarystycznie i niehedonistycznie pojmowanej doskonałości. po drugie: narracja spełnia funkcję edukacyjnego zespołu godnych naśladowania archetypów zachowań. po trzecie: życie we wspólno- cie zakłada modelowanie swojego życia na podobieństwo fundują- cych tradycję narracji, dzięki czemu tradycja zostaje podtrzymana, wzbogacona i może być punktem odniesienia dla przyszłości, czyli narracja warunkuje ciągłość istnienia wspólnoty. po czwarte: życie etyczne to życie będące jednością, a ta może być osiągnięta tylko w drodze spójności wzorowanej właśnie na narracji. Życie etyczne, życie moralne to zatem nic innego jak zacho- wanie narracyjnej jedności oraz tożsamości. W tym miejscu jesz- cze bardziej zrozumiały staje się zdecydowany sprzeciw MacIntyre- ’a wobec oświeceniowego projektu modernizmu, u którego końca leży wszak model tożsamości najdobitniej wyartykułowany w fin­ negans­ Wake Joyce’a – rozbity, sfragmentaryzowany, radykalnie nieciągły. Nowoczesność to katastrofa narracji. propozycja Alasdaira MacIntyre’a jest, o czym na początku ni- niejszego fragmentu już wspominano, propozycją ważną i rady- kalną. I to właśnie ów radykalizm sprawia, że jako całość wyda- je się ona przedsięwzięciem trudnym do obronienia. Odpowiedź na pytanie, czy rzeczywiście narracyjna jedność tożsamości jest tak zupełnie niemożliwa w warunkach nowoczesności, nie może być bowiem w żaden sposób tak jednoznacznie przecząca, jak ma to 20 Wstęp. Bio/bibliografia miejsce w Dziedzictwie cnoty. A sposobów na udatne połączenie myśli MacIntyre’a z dalece bardziej przychylnym stosunkiem do modernizmu poszukiwać należy u Charlesa taylora, dla którego narracja będzie przede wszystkim medium dla nowoczesnej epifa- nii tożsamości. II Zbieżności pomiędzy taylorem a MacIntyre’em są wyraźne. przede wszystkim, tak jeden, jak i drugi są zwolennikami komuni- tarianizmu, czyli uznania fundamentalnej roli wspólnoty dla roz- woju cywilizacji i kultury. ponadto, co bezpośrednio wynika z po- wyższego, obaj głównego antidotum na postmodernizm poszukują w udowadnianiu istotnej ciągłości kulturowej świata Zachodu, czy- li – by odwołać się do kanonicznej dla ponowoczesności opozycji terminologicznej Gilles’a Deleuze’a – dowartościowują to, co jest powtórzeniem, kosztem tego, co jest różnicą. tym zaś, co MacIn- tyre’a i taylora dzieli, jest – o czym była już mowa w poprzednim akapicie – ich stosunek do modernizmu. Filozof kanadyjski oddziela bowiem, inaczej niż czyni to wspo- mniany wpierw myśliciel, sam projekt oświecenia w jego najra- dykalniejszym wariancie od nowoczesności jako takiej. pooświe- ceniowy modernizm uporał się, według niego, na swój sposób z destrukcją podmiotowości, co oczywiście nie oznaczało – a była- by to jedyna możliwa droga dla autora Dziedzictwa cnoty – powro- tu do przednowoczesnego stanu rzeczy. Wysiłku scalenia rozbitej przez projekt oświeceniowy podmiotowości podjął się, jak dowo- dzi taylor, romantyzm, zwłaszcza w jego wczesnym modelu, zwa- nym przez samego autora ekspresywistycznym. Ów dość nieprecyzyjny termin oznacza dla autora Źródeł pod­ miotowości ogół nurtów wyrastających ze sprzeciwu wobec aliena- cji i autoalienacji oświeceniowego podmiotu, a jednocześnie pra- gnących zachować najcenniejsze zdobycze oświecenia, jak choćby kategorie radykalnej wolności i czystego piękna Immanuela Kanta. tak rozumiany ekspresywizm odchodzi od racjonalistycznego i em- pirystycznego poznawania w stronę hermeneutyki. I w ten sposób dotarliśmy do sedna taylorowskiego pojęcia nowoczesnej podmio- tożsamość i (meta)narracja 21 towości, czyli tożsamości. W modernizmie, który taylor traktuje jako prostą, choć zradykalizowaną kontynuację owego ekspresy- wizmu, postrzeganie sensu może odbywać się wyłącznie na dro- dze epifanii. sens to przede wszystkim uniwersalny porządek moral- ny i etyczny. podmiotowość modernistyczna, naznaczona piętnem oświeceniowego procederu – by użyć znanego określenia Maxa We- bera – „odczarowywania” świata, nie ma już do sfery uniwersalnej dostępu gwarantowanego. Może się tam znaleźć jedynie w drodze niespodziewanego przebłysku świadomości, w chwili skonstruowa- nia jakiejś szczególnie trafnej, spośród wielu możliwych, interpreta- cji. W ten sposób tożsamość pokutuje wprawdzie za oświeceniowe zerwanie ciągłości moralnego i etycznego, wspólnotowego dziedzic- twa zachodnioeuropejskiego, ale też tylko dzięki epifanijności praw- dziwego poznania może zachować pełną autonomiczność, podmio- tową suwerenność – czyli tożsamość w sensie ścisłym. Lecz ponieważ epifania jest w tym taylorowskim ujęciu zjawiskiem wybitnie mo- dernistycznym, jednostka tożsama powinna nie tylko partycypować w będącym źródłem sensu świecie moralnych i etycznych uniwer- saliów, ale powinna je także współtworzyć. I dzieje się tak istotnie: w modernizmie, w epifanii, jak twierdzi taylor, mamy do czynienia nie tyle z widzeniem dobra, co z przeświadczeniem – które wydaje się reinterpretacją biblijnej opowieści o stwarzaniu świata – że jeże- li coś postrzegamy jako mające sens, to musi to być jednocześnie do- bre. Nazywa to taylor mocą afirmującą epifanii. Jakie jednak jest w niezwykle bogatej myśli autora Źródeł toż­ samości miejsce narracji? trzeba przyznać, że choć wydaje się ono kluczowe – co wynika chociażby z samego tylko faktu rozległych powiązań między dziełem taylora a książką MacIntyre’a – to nasz autor nie poświęca mu aż takiej uwagi jak jego filozoficzny po- przednik. Narracja obecna jest w Źródłach tożsamości dwojako. Obec- ność pierwsza jest w zasadzie powtórzeniem myśli charakteryzo- wanej powyżej, a dotyczącej MacIntyre’owskiego „studium z teorii moralności”. taylor zgadza się w zupełności – a zgodę tę formułu- je w sposób bardzo podobny do tego, który zastosuje główny bo- hater następnej części tego podrozdziału – że jedność życia ludz- kiego to jedność narracyjna, czyli ustrukturowanie egzystencji na kształt opowieści, ze szczególnym uwzględnieniem uhistorycznie- 22 Wstęp. Bio/bibliografia nia, czyli ciągłości tożsamości w czasie życia. Druga obecność nar- racji w Źródłach tożsamości jest bardziej oryginalna – już chociaż- by przez sam fakt, że mocniej dotyczy obszaru modernizmu, na który taylor musi wkroczyć już bez asekuracji MacIntyre’a. I jest to też obecność bardziej, by tak rzec, znikliwa, dostępna wyłącznie w drodze czytelniczej dedukcji. Operację taką we wstępie do wiel- kiego dzieła taylora przeprowadza Agata Bielik-Robson i do cytatu z jej wnikliwej rozprawy wypada się teraz odwołać: Językowa artykulacja w formie narracji jest więc niezbędna, ażeby nadać naszemu istnieniu mocniejszy i wyrazistszy ton. po pierwsze, ję- zyk pozwala na „przejście od tego, co nieokreślone, do tego, co wyarty- kułowane i wyraźne”, co samo w sobie jest już zaletą. Zdaniem taylora bowiem, człowiek, jako language animal, zdolny jest do doświadczania tylko i wyłącznie w wymiarze językowym; tylko wtedy rzeczywiście wie, co przeżywa. po drugie, narracyjne użycie języka sprawia, że nasz sposób przeżywania staje się plastyczny i podatny na zmiany w trak- cie „nabywania nowego słownika”. Uświadamiając sobie twórczą rolę autointerpretacji, człowiek staje się również świadomy możliwości głę- bokiej samoprzemiany, sięgającej jego, z pozoru tylko impulsywnych i niezmiennych, reakcji emocjonalnych19. Narracja, spójność narracyjna dla nieciągłej w epifanijny spo- sób tożsamości nie może już być tylko ustrukturowaniem życia na kształt opowieści. Ale narracja, czyli pewna przez ogół rozumia- na manifestacja języka, musi być medium dla epifanii – w prze- ciwnym bowiem wypadku epifania straci podstawowy sens, jaki nadaje jej taylor: przestanie współtworzyć naszą tożsamość. Jeżeli nie będziemy mogli zwerbalizować epifanii, nie będziemy też mogli wyartykułować zapomnianych przez projekt oświeceniowy, a do- stępnych tożsamości właśnie na jej drodze, moralnych uniwersa- liów. Bez narracyjnej artykulacji epifanii nowoczesność powróci do swojego preekspresywistycznego stanu. Każda interpretacja (która w modernizmie zawsze jest, przypomnijmy, jednocześnie autoin- terpretacją, i która zastąpiła totalistyczne oświeceniowe poznawa- nie) może się odbyć tylko w narracji. Zrozumieć siebie można wy- 19 A. Bielik-Robson, My, romantycy – źródła romantycznego modernizmu Char­ lesa Taylora (wstęp), w: Ch. taylor, dz. cyt., s. XXXIII–XXXIV. tożsamość i (meta)narracja 23 łącznie poprzez narrację, która w tym drugim taylorowskim ujęciu jest, powtórzmy raz jeszcze, spójnym i ukierunkowanym ponadjed- nostkowo użyciem języka. Narracyjna jedność życia według taylora tym się zatem różni od rozpoznań MacIntyre’a, że może mieć miejsce również w wa- runkach nowoczesności. A tutaj, z uwagi na nieciągły charakter no- woczesnej podmiotowości, może być ona wyłącznie zespołem nar- racji partykularnych, artykułujących uniwersalia wyłaniające się z doświadczeń epifanijnych. tym samym wielka, epicka i realistycz- na powieść egzystencji zmienia się w intertekst, sylwę, centon. III Dla trzeciego wielkiego teoretyka tożsamości narracyjnej, An- thony’ego Giddensa, narracja tożsamościowa jest socjologicznie użytecznym sposobem opisu tego, jak funkcjonuje społeczeństwo w dobie późnej nowoczesności. Czym jednak jest owa późna nowo- czesność? Otóż charakteryzuje się ona radykalizacją pewnych naj- bardziej znamiennych cech typowo nowoczesnych instytucji. pod- stawowym przejawem tej radykalizacji jest połączenie lokalnych i globalnych kontekstów funkcjonowania jednostki w trwałą rela- cję o charakterze dialektycznym. Jednostka wchodzi w ową rela- cję za pośrednictwem refleksyjności instytucjonalnej, która dewalu- uje umiejętności osobnicze na rzecz pozostawania w zależności od efektów działań systemów eksperckich. Jednostka z kolei wpły- wa na kontekst globalny, pozostając w obszarze kultury ryzyka, co wymusza na niej daleko w przyszłość zakrojone planowanie swo- ich działań – kolonizację przyszłości – a każde jej doświadczenie czyni zapośredniczonym, czyli weryfikowanym poprzez rachunek możliwych skutków. Jedyną ucieczką od owej relacji dialektycznej jest relacja czysta, możliwa wyłącznie w warunkach najskrajniejszej prywatności, a nastawiona autoreferencjalnie. pomijając jednak tę wyjątkową w świecie późnej nowoczesności relację samozwrotną, można śmiało powiedzieć, że tym, co najmocniej wyróżnia specyfi- kę egzystencji późnonowoczesnej, jest ustawiczne wykraczanie jed- nostki poza jej tu i teraz. A to z kolei przenosi nas w sam środek Giddensowskiego rozumienia tożsamości narracyjnej. 24 Wstęp. Bio/bibliografia Omawiane pojęcie jest według socjologa zwieńczeniem pro- cesu dochodzenia jednostki do samoświadomości. przyjrzyjmy się zatem samemu temu procesowi. U jego początków stoi moment – umiejscawiany we wczesnym dzieciństwie – pojawienia się napię- cia między pierwotnym bezpieczeństwem a podstawowym lękiem, związanego (tu Giddens odwołuje się do Freuda) z osobą matki, jej obecnością i tejże obecności brakiem. W chwili pojawienia się napięcia między pierwotnym poczuciem bezpieczeństwa a lękiem przed tegoż bezpieczeństwa utratą pojawiają się też zaczątki dąże- nia do bezpieczeństwa ontologicznego, czyli – by zacytować sa- mego Giddensa – „poczucia trwania i porządku zdarzeń, w tym zdarzeń wykraczających poza obszar bezpośredniego doświadcze- nia jednostki”20. to „trwanie i porządek zdarzeń” powrócą jeszcze jako samo sedno Giddensowskiego rozumienia tożsamości narra- cyjnej. By jednak osiągnąć doznanie ontologicznego bezpieczeń- stwa, jednostka musi przejść przez etap kolejnych pytań egzysten- cjalnych, zupełnie podstawowych w określaniu fundamentalnych wymiarów naszej egzystencji. pierwsze pytanie egzystencjalne, na które odpowiada sobie jeszcze w okresie dzieciństwa, dotyczy sa- mego faktu istnienia, jest – można by rzec – ustanowieniem na pry- watny użytek ontologii w jej najbardziej elementarnym sensie, czyli skonstatowaniem faktu, że ja istnieję. tutaj też pojawiają się okre- ślenia najprostszych tożsamościowych punktów odniesienia: bycia w stosunku do nie-bycia i ja do nie-ja. pytanie drugie określa naj- ważniejszy aspekt tej uzyskanej w odpowiedzi na pytanie pierwsze świadomości ontologicznej, czyli czasowość: skończoność i śmiertel- ność. Odwołując się do terminologii Heideggera, którą posiłkuje się tu również sam Giddens, można powiedzieć, że odpowiedź na pyta- nie pierwsze konstytuuje ja jako bycie-w-świecie, podczas gdy odpo- wiedź na pytanie drugie jest tożsama ze świadomością, że bycie-w- świecie jest w sposób konieczny byciem-ku-śmierci. trzecie pytanie egzystencjalne dotyczy naszych relacji z innymi ludźmi. Można po- niekąd uznać, że tu odpowiedzią jest cała filozofia dialogu. O ile bowiem odpowiedź na pierwsze pytanie egzystencjalne określa re- lację, którą pierwszy z filozofów dialogu, Martin Buber nazwał „Ja- 20 A. Giddens, dz. cyt., s. 314. tożsamość i (meta)narracja 25 to”, o tyle odpowiedź na trzecie wprowadza relację przez tegoż fi- lozofa nazywaną „Ja-ty”21. I tak oto docieramy do czwartego, najważniejszego pytania eg- zystencjalnego. Dotyczy ono samego faktu istnienia jednostki jako istoty tożsamej. A żeby móc osiągnąć tożsamość, należy uzyskać świadomość refleksyjną, czyli zdolną do włączania w obszar wła- snego doświadczenia czasowego wymiaru istnienia szerszego niż teraźniejszy, ale niebędącego jedynie doznaniem siebie jako wspo- mnianego już Heideggerowskiego Sein zum Todd. tożsamość jed- nostki zakłada uświadomienie sobie ciągłości własnego trwania zarówno w aspekcie retro-, jak i prospektywnym. Innymi słowy, oznacza ona – i tu docieramy do najważniejszego z naszego punktu widzenia momentu w rozważaniach Giddensa – ujmowanie samej siebie w kategoriach narracji biograficznej. pojęcie to ma u amery- kańskiego socjologa charakter tyleż ontologiczny, co poznawczy, oznacza bowiem również zdolność do ciągłego reorganizowania naszego życia w weryfikacji nabywanej wiedzy. Ale w ostatecznym rozrachunku wiedza ta służy przecież nie czemu innemu, jak uspój- nianiu własnej egzystencji. Ono natomiast prowadzi do uzyska- nia ontologicznej pewności, która warunkowana jest możliwością traktowania własnego życia jako ciągłej opowieści, narracji mają- cej czytelny szkielet przyczynowo-skutkowy. Uświadomienie sobie faktu własnego życia, jego czasowości oraz podstawowej roli relacji z innymi ludźmi – czyli odpowiedzi na trzy pierwsze pytania egzy- stencjalne – pełni funkcję wyraźnie pomocniczą w nadawaniu życiu jednostki charakteru nieprzerwanej narracji biograficznej. Ostatecznie w Giddensowskiej definicji tożsamości narracyjnej powracają raz jeszcze wszystkie niemal ważniejsze kategorie insty- tucjonalne konstytuujące – wedle filozofa – późną nowoczesność, a o których była już mowa powyżej, takie jak refleksyjność instytu- cjonalna, dialektyka lokalności i globalności, kolonizacja przyszło- ści, doświadczenie zapośredniczone, kultura ryzyka i czysta relacja. Łączy je to, że wszystkie – powtórzmy – wyprowadzają jednostkę z jej tu i teraz. A wyprowadzenie to nie byłoby możliwe, gdyby nie 21 Zob. M. Buber, O Ja i Ty, tłum. J. Doktór, w: Filozofia dialogu, red. B. Baran, Kraków 1991. 26 Wstęp. Bio/bibliografia zdolność jednostki do określania własnej tożsamości w kategoriach narracji biograficznej. IV O ile zreferowane powyżej rozpoznania MacIntyre’a, taylora i Giddensa na temat tego, czym jest relacja między narracją i toż- samością, powstały na gruncie niemającym na pozór wiele wspól- nego z wiedzą o literaturze, o tyle dzieło paula Ricoeura jest z lite- raturoznawstwem zrośnięte na stałe. pomimo bowiem, iż francuski filozof nie jest ani historykiem, ani teoretykiem literatury, jego me- toda legła u podstaw dużej części nowoczesnej hermeneutyki lite- rackiej. Między innymi dlatego zostanie ona tu nieco szerzej omó- wiona; zasadniczym powodem owego poszerzenia będzie jednak to, iż właśnie paula Ricoeura rozumienie tożsamości narracyjnej ma dla niniejszej pracy znaczenie najważniejsze. Komentowany, nieobszerny (acz ważki) szkic Ricoeura Życie w pos­zukiwaniu opowieści jest tłumaczeniem fragmentu z książki On Paul Ricoeur. Narrative and Interpretation wydanej w 1991 roku – a zatem już po tym, jak autor Symboliki zła opublikował, w poło- wie lat osiemdziesiątych, swoje dzieło Temps et Récit, które w ewo- lucji jego myśli wyznacza początek intensywnego zainteresowania narracją. Narracją, która jest ważnym sposobem opisu konstytu- owania się i kształtu tożsamości człowieka Zachodu, a równocze- śnie stanowi dla niego może najistotniejszy sposób rozumiejącego – czyli hermeneutycznego par excellence – bycia-w-świecie. Filozof zaczyna od skonstatowania pewnej dwuznaczności: z jednej strony, powiada, nawet w języku codziennym narracyj- ne pojmowanie egzystencji zdaje się dobrze zadomowione (choć- by w takich frazach, jak „opowiedzieć komuś historię czyjegoś ży- cia”), z drugiej – ustawicznie się podkreśla, że realne życie i z natury rzeczy fikcjonalna opowieść to dwa odrębne porządki, rządzące się odmienną logiką, odpowiednio: przeżywania i opowiadania. tym- czasem, twierdzi dalej Ricoeur, życie ludzkie jest swego rodzaju opo- wieścią, i to ujmowaną w sensie najbardziej tradycyjnym – biorącym swój początek już w Poetyce Arystotelesa. Według stagiryty opowieść – mythos – to nade wszystko scalająca struktura, porządkująca fabu- tożsamość i (meta)narracja 27 ła, nadrzędne reguły przekształcania opisów, dialogów i wydarzeń w jedność. takie też rozumienie narracji na użytek opisu kształto- wania się ludzkiej tożsamości wybiera paul Ricoeur. Arystotelesowskie rozumienie mythosu jako – najogólniej – opowieści dobrze skomponowanej – poddaje francuski hermeneu- ta drobiazgowej analizie, nieustannie odnosząc się do relacji między narracją a życiem jako narracją. A zatem narracja, opowieść, my­ thos to tyle, co zawiązywanie fabuły, które ma na względzie trojaką przede wszystkim syntezę. po pierwsze: opowieść syntetyzuje wie- lość w jedność. Materiałem opowiadania – jak i treścią życia – jest potencjalnie nieograniczona liczba wydarzeń, doświadczeń, zmian wewnętrznych bohaterów i narratorów, postaci, miejsc; wszystko to z trudem jedynie poddaje się ogarnięciu. I tu z pomocą przycho- dzi właśnie narracja, która pokazuje, jak porządkować, dobierać i hierarchizować ową różnicującą i modelowo niespójną wielość w imię jakiejś nadrzędnej, spójnej i ogarnialnej całości22. Narracja tak rozumiana spełnia rolę pośrednika między wielością wydarzeń a jednością – tak opowieści fikcjonalnej, jak i mniej lub bardziej samoświadomej i wyartykułowanej autobiografii. po drugie: rolą narracji jest harmonizowanie przedustawnie danej dysharmonii. ta jej funkcja stanowi – podobnie jak i ta, o której powiemy nieba- wem – praktyczne uszczegółowienie owej poprzednio wspomnia- nej roli nadrzędnej, organizującej wielość w jedność. tyle tylko, że tu zostało to wypowiedziane w sposób bardziej dobitny: jedność ma być harmonią, swego rodzaju kosmosem przeciwstawionym chaosowi przedtekstowego, prenarracyjnego doświadczenia egzy- stencjalnego – ale też, z drugiej strony, musi to być harmonia dys- harmonijna, szanująca wzmiankowaną powyżej wielokształtność życia. Ostatecznie, co pozostaje synonimiczne wobec sformułowa- 22 pozwólmy tu sobie na uwagę absolutnie marginesową. Najbardziej może wstrząsającym literackim obrazem kogoś, kto snuje narrację tożsamościową, w której wielość i jedność stanowią porządki doskonale się na siebie nakłada- jące, gdzie jedność nie wymusza gwałtu na wielości (a może nawet na odwrót: gdzie nieprzykrojona wielość zdaje się być jedynym pełnoprawnym sposobem uzyskiwania jedności), jest postać Ireneo Funesa z opowiadania Jorge Luisa Borgesa Pamiętliwy Funes (tłum. s. Zembrzuski, w: tegoż, Opowiadania, Kra- ków 1978). Do metafory, jaką może być ta postać w odniesieniu do dzieła Aleksandra Wata, powrócimy jeszcze pod koniec niniejszej rozprawy. 28 Wstęp. Bio/bibliografia nych definicji, doświadczenie po przepuszczeniu przez filtr jedno- czącej, harmonizującej narracji ma stać się dysharmonią harmonij- ną. I wreszcie – po trzecie – syntetyzująca funkcja narracji polega na porządkowaniu wielości i dysharmonii w czasie. Opowiadanie pozwala przemóc tę może najbardziej dotkliwą przypadłość ludz- kiej kondycji, jaką jest uczasowienie. Wydarzenia opowiedziane, opowiedziane życie nie wyzbywa się swojej nieusuwalnej przemi- jalności – ale przemijalność ta zyskuje na znaczeniu w nadrzęd- nym porządku chronologicznym, którego dysponentem jest wła- śnie opowiadanie. tak zarysowaną, zaczerpniętą od stagiryty, potrójnie syntety- zującą charakterystykę narracji, procesu zawiązywania fabuły, uzu- pełnia Ricoeur o dwa jeszcze konteksty. po pierwsze, narracja tak pojmowana ma wartość nie tylko epistemologiczną i w pewnym sensie psychologiczną (bo tożsamościowo konstytutywną), ale też etyczną. I tutaj znów autor Pamięci, historii, zapomnienia przywo- łuje uwagi Arystotelesa, który mówił, że poezja (czyli w ogólności literatura – liryka, epika czy dramat) może być bardziej filozoficzna od historiografii; ta ostatnia bowiem rozmieniać się może na aneg- dotyczność, podczas gdy rygor poetycki obliczony jest na wartość ponadjednostkową, kształt opowiadania ma czegoś uczyć. W po- rządek narratywizowania wpisany powinien być jakiś nadrzędny projekt natury etycznej: narracja – zwłaszcza tożsamościowa – po- szukuje wyższego sensu, który opisywanemu chaosowi życia mógł- by nadać znaczenie już nie tylko czysto formalne, ale też i moralne. po drugie, życie poszukujące opowieści musi zmierzyć się z alter- natywą tradycji i nowatorstwa. Z jednej bowiem strony, opisuje się jakieś jednostkowe, niepowtarzalne życie, które chce mieć równie jednostkowy i równie niepowtarzalny kształt narracyjny. Z drugiej – schematy narracyjne są z natury rzeczy nieoryginalne, ich istotą jest związek z greckim rozumieniem sztuki jako techné, czyli two- rzeniem według reguł. A i sama narracja tożsamościowa, by była naprawdę zrozumiała, musi akcentować swój organiczny związek z tym, co w kulturze Zachodu rozpoznawalne, musi wykazywać swoją do tejże kultury naturalną przynależność. Indywidualna nar- racja tożsamościowa będzie zawsze opowieścią inwariantną, inno- wacją w ramach dobrze znanych i powszechnie akceptowalnych re- guł komponowania. tożsamość i (meta)narracja 29 W jaki jednak sposób – to nadrzędne pytanie, jakie stawia so- bie w swoim szkicu Ricoeur – dochodzi do spotkania narracji i toż- samości, jak faktycznie możliwa jest strukturyzacja egzystencji na kształt opowiadania? Jak wreszcie – najprościej rzecz ujmując – może dojść do przekroczenia granic między życiem i literaturą? tu- taj negatywnym odniesieniem jest dla filozofa strukturalizm, a po- zytywnym hermeneutyka. Chodzi bowiem o coś, co za Gadamerem (którego znaną formułą posługuje się tutaj francuski myśliciel) zwy- kło się nazywać „fuzją horyzontów”. tekst – struktura narracyjna – i czytelnik istnieją oddzielnie; referencja dzieła literackiego jest, jak chcieliby strukturaliści, zawieszona, a z drugiej strony, świat tekstu pozostanie dla czytelnika zawsze wyłącznie światem tekstu, z któ- rym może on utożsamić s
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Historia zamącana autobiografią . Zagadnienie tożsamości narracyjnej w odniesieniu do powojennej liryki Aleksandra Wata
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: