Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00464 008080 19999975 na godz. na dobę w sumie
#Orgazm zamiast papierosa - ebook/pdf
#Orgazm zamiast papierosa - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Ebookowo Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-8166-133-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook (-34%), audiobook).

Książka jest typową literaturą kobiecą. Powstała podczas mojej pracy w teatrze. Dotyka problemów typowo kobiecych. Skierowana jest zarówno dla samotnych kobiet, jak i tych w związku.
Lubię rozśmieszać ludzi i pod pokrywą lekkiej literatury przekazywać wartości dla mnie ważne, tak, jak ma to miejsce w tej książce. Koniec nie jest standardowym happy endem, ale budzi nadzieję i niedosyt.
Nazywam się Maja Wojtkowska przez pięć lat pracowałam w Teatrze Polskim w Poznaniu. Lubię podróżować i poznawać nowych ludzi. W swoim życiu pracowałam w wielu miejscach. Pisanie to moja pasja. Obecnie próbuje odnaleźć się w zawodzie dziennikarza. Nie mam męża ani dzieci. Jak przystało na starą pannę mam dwa koty.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

© Copyright by Maja Wojtkowska e-bookowo Projekt okładki: Anna Duda Korekta: Ilona Dobijańska, Katarzyna Krzan ISBN: 978-83-8166-133-1 Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo www.e-bookowo.pl Kontakt: wydawnictwo@e-bookowo.pl Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości bez zgody wydawcy zabronione Wydanie I 2020 Prolog – Wie pani, że kobiety mają gorzej!? – Słucham? – Jestem kobietą. W dodatku dojrzałą. Jeżeli żyłabym w cza- sach Królowej Jadwigi, to nazwano by mnie przejrzałą. Na osiemdziesiąt procent nie dożyłabym tego wieku, bo spalono by mnie na stosie, bo pewnie uprawiałabym magię zamiast seksu i miałabym pięć czarnych kotów, a nie jednego! – Też mam kota. – Czyli mogę pani pogratulować dobrego wyboru! Lepsze to niż zbolały, zniewieściały facet z wiecznymi problemami! Wra- cając do faktu, że żyję właśnie w tej epoce i nie wychowała mnie matka o feministycznych poglądach, a na urodziny dostawałam lalki i kasety video z bajkami o księżniczkach, które pomimo drobnych niedogodności, jak np. śpiączka, duża ilość włosów do umycia czy gadające myszy, odnajdywały miłość swojego życia... – Nie bardzo rozumiem, do czego pani zmierza? – Już pani tłumaczę! Przez całe swoje życie czekałam, aż książę na białym koniu zjawi się pod moimi drzwiami. Czyli 4 jakieś trzydzieści lat. Dokładnie nie pamiętam, kiedy zaczęły się urojenia. – Ma pani urojenia? – Teraz już nie! Zdecydowanie wyparowały, chociaż wydaje mi się, że mam niedoleczoną depresję, w którą popadłam, dla- tego że nigdy nie będę jak Gloria Marie Steinem i nie założę pierwszego feministycznego magazynu. Proszę pani! Nie przy- szłam tu po to, żeby rozmawiać o mojej depresji... – Też mi się tak wydaje. – To, gdzie są ci wszyscy normalni faceci? Nigdy żadnego nie spotkałam! – Czyli nie miała pani żadnego partnera? – Ależ owszem, miałam. I  to niejednego. Tylko zamiast księcia dostałam Krasnala na owcy, Piotrusia Pana na Dzwo- neczkach i Trolla na odkurzaczu. – Bardzo ciekawe metafory, ale... – Po cholerę czytali mi te bajki w dzieciństwie? Trzeba było od razu postawić dzieciaka na twardej podłodze i czytać mu co- dziennie wiadomości. Ale wciskać ciemnotę jest łatwiej! À propos księcia, to kobieta z wyższym wykształceniem nie ma co na niego liczyć. Widziała pani kiedyś mądrą królewnę? No właśnie! Taka sobie naiwna Śnieżka i te jej ptaszki ubierające ją co rano (dla- czego mnie żadne ptaszki albo motylki nie ubierały?!). Nie mó- wiąc o kobietach, które nie są brzydkie, ale nie oszukujmy się, Miss Polonia też nie zostaną (chociaż czasami wybory sędziów bywają oryginalne). Brakuje im kilku centymetrów wzrostu i trochę mniej centymetrów w talii. One dostają Piotrusia Pana, który bzyka Dzwoneczki. Do tego wszystkiego dochodzi naj- 5 gorsza przypadłość dzisiejszych czasów – kobieta chce robić ka- rierę! A to już gwóźdź do trumny. – Widzę, że jest pani bardzo zestresowana... – Oczywiście, że jestem! Posiadając wszystkie trzy cechy, czyli wyższe wykształcenie, przeciętną urodę i chęć spełnienia zawodowego, wyzbyłam się marzeń o księciu i przeżyłam trzy długie związki, zamiast szaleńczego seksu dzień w dzień z inną osobą. Pierwszy był Miłosz – Krasnal na owcy. – Widzę, że jakimś cudem docieramy do celu... – Proszę pani, z nim to ja nawet w fantazjach nie docie- rałam do celu! Musi mi pani przyznać rację, że kiedy jest się młodą i niedoświadczoną dziewczyną, to robi na takiej osóbce wrażenie każdy chłopaczek, który zwróci na nią uwagę (słowo chłopaczek zostało tu użyte rozmyślnie, bo jak nazwać faceta, który ma metr sześćdziesiąt w kapeluszu i jest niższy nawet ode mnie, a przecież do wysokich nie należę). Naiwna owca łapie się na zaloty takiego krasnala, potem żałuje przez kolejny rok, że pierwszy stosunek odbyła właśnie z takim oto cudem. Gdybym nie wzięła sobie do serca przysłowia babci, że w łóżku wszystko się wyrównuje, może by do tego seksu nie doszło. No dobra, nie okłamujmy się, doszłoby, ale byłabym bardziej na to przy- gotowana. Biorąc pod uwagę współczesną młodzież, to swoją przygodę z seksem rozpoczęłam dosyć późno. Dziewiętnaście lat na utratę dziewictwa to już stanowczo za dużo. Dodam, że z braku możliwości przez następny rok po tzw. staniu się ko- bietą, seksu nie doświadczyłam, bo Krasnal zmył się w niewy- jaśnionych okolicznościach. Po roku z nim i paru miesiącach załamania psychicznego, na studiach spotkałam Piotrusia Pana 6 – Krzysia. Każda z nas natknęła się w swoim życiu na takiego osobnika. Przystojny, inteligentny, z błyskiem w oku i owsikami w tyłku. Kiedy taki facet (bo tu już mogę użyć tego słowa) za- wróci ci w głowie, to jesteś stracona. A on ci jeszcze kopnie parę komplementów i już spadasz na samo dno. Kiedy w końcu do- wiesz się, że mu się też podobasz (jak przypuszczalnie większość kobiet, co ma ręce, nogi i pochwę) i chętnie by się dla ciebie zmienił, co w wolnym tłumaczeniu oznacza, że nie bzykałby wszystkiego, co się rusza, tylko wyłącznie ciebie, to taplasz się w mule i szlamie, aż miło. Tak że taplałam się przez piękne trzy lata i parę miesięcy. Nawet zamieszkaliśmy razem. – To prawidłowy etap w związku. – Z nim to nawet seks nie był prawidłowy! Jak pani wie, Piotrusie chętnie poznają nasze koleżanki i wszędzie świetnie się z nimi bawią. Dosłownie wszędzie. Nawet w waszym łóżku. O czym dowiadujesz się pokątnie, ale święcie wierzysz, że to ten jedyny i on by cię nie zdradził. Dopóki sama nie odkrywasz pewnego wieczoru, że trójkąty w  waszym łóżku są możliwe, tylko bez ciebie, za to z dwoma Dzwoneczkami, które uchodziły za twoje dobre koleżanki. I znów w pełnej depresji przez dwa miesiące przytyłam pięć kilo i obejrzałam osiem seriali, standar- dowo na przemian objadając się i płacząc, dodając nowy nałóg – papierosy. – Ale niech mi pani wybaczy, nie widzę związku... – Jak mi pani nie będzie przerywać, to zaraz pani posłucha o moim ostatnim związku! Najpierw jednak w moim życiu na- stał czas skrajnego feminizmu. Stwierdziłam, że najważniejsza jest nauka i moja przyszłość. Zrobiłam milion staży w różnych 7 gazetach, a jedna z nich nawet zaproponowała mi pracę. Będąc na piątym roku studiów dziennikarskich, dowiedziałam się, że chociaż w związkach nie jestem dobra, to w felietonach, wywia- dach i reportażach owszem. Mój ostatni felerny związek wiąże się z moją pierwszą pracą. Mateusz, pseudonim Troll (oczywi- ście do dzisiaj nie wie o tym, jak go wszyscy w pracy nazywali), którego poznałam w redakcji, był piętnaście lat starszy ode mnie, po rozwodzie, z dzieckiem do kompletu. Niczym szczególnym się nie wyróżniał. Urodą nie grzeszył, włosami też nie. Jednak to on mnie zauważył. Nie moje cycki i tyłek. Tylko talent. Dzięki niemu stałam się świadomą siebie kobietą i tego, że mogę robić to, co mi się podoba, przynajmniej on tak twierdził. – Proszę... – Tylko dlaczego nie mogłam od niego odejść? Na to pytanie na pewno odpowiedzą wybitni psychologowie, ale w tej chwili ich zdanie guzik mnie obchodzi (bez urazy). Efekt był taki, że spędziłam z nim pięć bezproduktywnych lat, paląc coraz więcej. Wisienką na torcie był fakt, iż Mateusz był moim redaktorem naczelnym. Koleżanki pytały mnie, kim jest mój chłopak i miały przy tym minę wyrażającą jedno: stać cię na kogoś lepszego! Wykrzykiwałam wtedy, że Mateusz jest redaktorem naczelnym, co prawdę mówiąc, bardziej mnie podniecało niż on sam. Miał w czterech literach moją opinię, twierdził, że powinnam siedzieć w domu, prać jego gacie, siedzieć cicho i w bikini podawać mu piwo. Zachwycił go przecież mój talent. Cudownie toksyczny związek zakończył on, znajdując sobie młodszą i bardziej uzdol- nioną w kwestii prania jego bielizny stażystkę, z którą odleciał na odkurzaczu do Stanów Zjednoczonych, co oczywiście mnie 8 zawsze obiecywał. A ja znalazłam sobie nową redakcję, nowe ulubione wino i książki o tym, jak żyć bez facetów. – Przepraszam, bo nadal mi się pani nie przedstawiła. – Jezu, najmocniej przepraszam. Oprócz tego, że jestem doj- rzałą samotną kobietą (dumną z siebie singielką, jak kto woli), nazywam się Natasza Zaręba. Jestem świetną dziennikarką. Obecnie nie szukam i nie chcę być w żadnym związku. Ewen- tualnie przygarnę samca w sam raz na jeden raz! – Dobrze, pani Zaręba, ale nie za bardzo rozumiem, jak mam pani pomóc. Jestem seksuologiem i z tego, co zrozumiałam... – A, no tak. Nigdy nie udało mi się osiągnąć orgazmu z męż- czyzną. Sama, że tak to powiem, umiem sobie poradzić, ale z fa- cetem... No, wie pani. Przeczytałam, że to zespół zakodowanych reakcji seksualnych – nie pamiętam, kiedy byłam tak zadowo- lona ze swojego researchu. – To prawdopodobne. A nie wolałaby pani przyjść na umó- wione spotkanie z partnerem? – Przecież mówiłam pani, że jestem singielką! Tylko niech mi pani teraz nie mówi, że niepotrzebnie marnuję swój czas na rozmowę z panią, bo do leczenia potrzebny jest partner, a mi została tylko masturbacja! (Podobno przy tej przypadłości nie można jej stosować?!) – Absolutnie nie to miałam na myśli, pani Nataszo. Po prostu wydawało mi się, że chce pani zasięgnąć konsultacji w sprawie materiału o  seksie podczas ciąży, który pani przygotowuje... Tutaj nie wolno palić. – Przepraszam panią bardzo. Ostatnio nie czuję się sobą, jakby mi czegoś brakowało w życiu. 9 – Mam świetnego kolegę psychologa... – O nie, żadnych psychologów. Już prędzej do wróżki pójdę. To niech mi pani powie o tym seksie w ciąży. Mnie ewidentnie się to nie przyda, ale może ktoś, kto w ogóle uprawia seks albo jest w ciąży, to przeczyta i do tego ma orgazm z partnerem... Przepraszam, a jak się pani nazywa? 10 informacja o autorcE Nazywam się Maja Wojtkowska przez pięć lat pracowałam w Teatrze Polskim w Poznaniu. Lubię podró- żować i poznawać nowych ludzi. W swoim życiu pracowałam w wielu miejscach. Pisanie to moja pasja. Obecnie próbuje odnaleźć się w za- wodzie dziennikarza. Nie mam męża ani dzieci. Jak przystało na starą pannę, mam dwa koty. 322
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

#Orgazm zamiast papierosa
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: