Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00389 007135 14662073 na godz. na dobę w sumie
Zdrowie, nawyki żywieniowe i sport na co dzień nie tylko dla miłośników gór - ebook/pdf
Zdrowie, nawyki żywieniowe i sport na co dzień nie tylko dla miłośników gór - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 38
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-272-4154-2 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> zdrowie
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Pisanie o zdrowiu jest jak dyskusja o czymś co jest nam doskonale znane, ale nie umiemy tego zachować i należycie o to zadbać. Łatwiej jest scharakteryzować nawyki żywieniowe i sport.
Niestety i te pojęcia są bardzo ogólne i zarazem obszerne a przez nie do opisania na kilkudziesięciu stronach.
Dlaczego, więc wybrałem taki tytuł i co mną kierowało?
Otóż zdecydowałem sam zmierzyć się z tym tematem, dlatego, że dotyczy on tak samo mocno mnie jak i Ciebie Czytelniku.
Nie traktuję też książki jako rozprawy naukowej, bo tematyka jest rozległa i o ile bardzo dobrze opisano np. fizjologię, trening w różnych dyscyplinach sportowych a nawet stworzono zalecenia dotyczące żywienia dla poszczególnych ludzi to kwestie zdrowia, żywienia i sportu ciągle są obiektem dywagacji i sporów.
W książce, którą masz przed sobą punkt nacisku został położony na poznawanie własnego organizmu.
Dlatego uważam, że jeżeli podejmiesz ten temat, Ty sam za kilkanaście miesięcy będziesz ekspertem od własnego organizmu. Wystarczy tylko, że będziesz uważnie obserwował jak on się zachowuje i on sam Ci odpowie czy to co mu aplikujesz (w postaci ruchu czy odżywiania) jest dla niego dobre czy nie.
Życzę Ci sukcesów i owocnej współpracy z samym sobą.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

zdrowie, nawyki żywieniowe i sport na co dzień nie tylko dla miłośników gór wojciech Biedroń Projekt okładki Redakcja i korekta Redakcja techniczna © Copyright by Wojciech Biedroń Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentów niniejszej publikacji w jakiej- kolwiek postaci jest zabronione.Wykonywanie kopii metodą kserograficzną, fotograficzną, a także kopiowanie książki na nośniku, filmowym, magnetycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji. ISBN dla edycji ebooka 978-83-272-4154-2 Jeśli macie Państwo pytania, uwagi do publikacji, możecie skontaktować się z autorem pod adresem e-mail: wojciech.biedron@onet.pl Zdjęcie z okładki: Autor podczas trekkingu w Masywie Rätikonu - Alpy Retyckie (zdj. Gunhard Bertram) Wydanie I, Warszawa 2013 Published in Poland Spis treści Wstęp 4 Zdrowie, odżywianie i sport, kiedyś i dzisiaj 7 Motywacja 12 Żywienie 14 Trening (pływanie, bieganie, rower) 20 Trekking – jako sprawdzian dla naszego przygotowania 25 Odżywianie trening - często zadawane pytania 28 O problemach żywienia globalnie 31 Wstęp Witaj Czytelniku! Być może zastanawiasz się co miałem na myśli wybierając tak wydawałoby się ba- nalną i już tyle razy omawianą kwestię? Dlaczego piszę o tym, co już każdy z nas wie i o tym co ciągle jest głównym tematem rozpraw dietetyków, lekarzy, trenerów i przede wszystkim nas samych, codziennie w domu, pracy, szkole? A może z taką tematyką jest jak z wieloma teoriami, o których wiemy, że istnieją, ale nie ma potrzeby, aby się w nie zagłębiać? A może odpowiednie żywienie i sport ma jednak dla nas znaczenie? I dlatego powstała ta książka. W tytule pojawiły 3 wyrazy bardzo powszechne, moż- na powiedzieć wręcz „zużyte” od codziennego powtarzania. Pierwszy z nich wykorzy- stany w tym kontekście, jest w moim rozumieniu pochodną 2 wyrazów po nim nastę- pujących. Zdrowie to po prostu tak jak w dodawaniu suma, na którą składają się m.in. racjonalne nawyki żywieniowe i aktywność fizyczna. Niezaprzeczalnie to co jemy, jak jemy, czy się ruszamy i jak często to robimy decyduje o naszej kondycji. Umiejęt- ne zastosowanie wspomnianych elementów może nam nie tylko wydłużyć życie, ale uczynić je prostszym, zdrowszym i na pewno ciekawszym. Jeśli uda mi się przekonać Ciebie do racjonalnego odżywiania i obecności ruchu w codziennym życiu to nie tylko będzie mi bardzo miło, ale będziesz kolejną osobą, która rzadziej będzie czekać w za- tłoczonych kolejkach do lekarzy, będzie w stanie kontrolować w mniejszym, bądź większym stopniu swój organizm, a być może spotkamy się kiedyś na górskim szlaku. Model życia, który tutaj opisuję powstał dzięki wieloletnim zmaganiom z moimi wła- snymi słabościami, eksperymentom w kuchni, na ścieżce w parku, na bieżni, na basenie czy wreszcie na szlakach górskich. Te ostatnie przemierzam od połowy lat dziewięćdzie- siątych. Regularnie biegam od połowy lat osiemdziesiątych, a pływam 1-3 razy w tygo- dniu od ponad jednej dekady. Dzięki temu jak dotąd rzadko się przeziębiam, mam dobrą kondycję, nie mam problemów żołądkowych, kłopotów ze stawami, kręgosłupem i innych. Czy to była łatwa droga? Można powiedzieć, że teraz kiedy mam gotowy przepis i po- trafię go zastosować w praktyce to tak. Ale recepta ciągle nie jest doskonała i nieustannie się zmienia. Podczas jej tworzenia czy ja, czy Ty powinniśmy wziąć pod uwagę rodzaj na- szej pracy, czas który jej poświęcamy, naszych bliskich, relacje z innymi ludźmi, sytuacje losowe i proces starzenia, któremu podlegamy wszyscy. Szczerze mówiąc stoi przed nami wiele trudności do pokonania. W związku z obecnymi trendami zachęcającymi wręcz do wygody, luksusu i ograniczenia wysiłku fizycznego (nie mówiąc już o uprawianiu spor- tu) do minimum, to zadanie jest prawie niemożliwe. Przez, wydawałoby się bezstreso- wy sposób życia, którego model serwuje się nam na co dzień, zdrowie fizyczne (a przez 4 Wstęp to psychiczne, bo istnieje niezaprzeczalnie ścisły związek jednego z drugim) każdego z nas, moje i Twoje jest coraz bardziej zagrożone. Zdrowie według Światowej Organi- zacji Zdrowia (WHO) to stan cechujący się uzyskaniem dobrego samopoczucia na po- ziomie fizycznym, psychicznym i społecznym. Temat jest bardzo rozległy i dlatego, że łączy aspekty nie tylko fizyczne, przez to trudny do scharakteryzowania, opisania i wy- czerpującej analizy. Będąc tego świadom w „Zdrowiu, nawykach żywieniowych i spo- rcie…” skupiam się głównie na pierwszym poziomie – który poddaje się w dużym stop- niu możliwościom zmierzenia i jest, albo może być traktowany jako element zależny od zmian występujących cyklicznie. Dobre samopoczucie okazuje się być zależne m.in. od dyscypliny żywieniowo – ruchowej, którą sobie stworzymy i której się podporządkujemy. A ta bezpośrednio wpływa na naszą psychikę i nasze interakcje z innymi ludźmi. Zdrowie jako samo w sobie oraz jako składowa dwóch głównych elementów podlegało różnym czynnikom, które w mniejszym bądź większym stopniu wynikały z trendów danej epoki. Dlatego też rozważania temu poświęcone zaczynam od uwarunkowań z przeszłości, gdyż już wtedy pojawił się wyraźny podział na ludzi, jak byśmy powiedzieli teraz, żyjących bardzo niezdrowo, a tymi, którzy potrafili czerpać z życia radość i dożyć sędziwego wieku w dobrej kon- dycji, właśnie dzięki odpowiedniemu odżywianiu i jak to mawiano kiedyś „zażywaniu ruchu”. Kolejna część moich przemyśleń, dotyczy kontroli nad nami samymi – czyli tym co nazwalibyśmy wykonywaniem poleceń mózgu przez poszczególne układy, głównie przez aparat ruchu, czyli nasze mięśnie i układ chrzęstno - szkieletowy. Mowa oczywi- ście o treningu całego ciała, który zaplanowany w sposób racjonalny i dobrze rozłożony w czasie umożliwi koordynację naszych „podzespołów”. Dzięki ich doskonałej współ- pracy mamy możliwość uprawiania turystyki górskiej. To stwierdzenie jest także nawią- zaniem do moich poprzednich publikacji, w których opisuję i pokazuję piękno przyrody i gór, ale widziane przede wszystkim ze szczytów, a nie tylko z poziomu głównej ulicy w Zakopanem, albo w Karpaczu. Jest to możliwe dzięki temu, że przez wytrenowanie i panowanie nad własnym organizmem posiadamy zdolność do pokonywania dużych odle- głości pieszo. Zanim jednak do tego dojdzie i będziemy się cieszyć wejściem na pierwszą górę potrenujemy trochę. Poznajmy co to wysiłek i pomyślmy o sobie co się z nami sta- nie za lat 5, 10, 20? Jeśli teraz nie zwrócimy na to uwagi, miejmy świadomość, że kiedyś może pojawić się refleksja i pytanie: czy, aby na pewno wiedząc, że istnieje tak wiele rzeczy, na które nie mamy wpływu zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, aby zadbać o siebie w poszczególnych etapach naszego życia? Czy pomyśleliśmy o racjonalnym odżywianiu, codziennej dawce ruchu, a także czy wzięliśmy pod uwagę to, że składa- my z narządów podlegających procesom metabolicznym, które jak małe fabryki po- winny być konserwowane, przeglądane a przede wszystkim muszą pracować, aby nas utrzymać przy życiu? I nawet jeśli nie planujemy w naszym życiu odbywać górskich wędrówek to pomyślmy jak było kształtowane nasze życie przez tysiące lat wcześniej i jak wyglądało ono przed dwustu, trzystu laty kiedy nie było samochodów, schodów 5 Wstęp ruchomych, wind, pilotów do telewizora, laptopów, komórek, itp. Czy teraz podświado- mie spoglądając na sportowców, czy osoby, które mają optymalną sylwetkę nie utożsamiamy się z nimi mówiąc w duchu: też chcielibyśmy tak wyglądać? A może warto zbliżyć się do tego ideału? Kiedy już przebrniesz Czytelniku przez część praktyczną, chciałbym abyś pochylił się nad tym co dotyczy całego globu, a więc przede wszystkim nas 7-mio miliardowej popula- cji, która jak dotąd nie znalazła miejsca poza Niebieską Planetą. Warto mieć świadomość jakie czynniki decydują o naszym zdrowiu, a więc też żywieniu nie tylko w skali mikro. WB 6 Zdrowie, odżywianie i sport kiedyś i dzisiaj Gdyby wziąć pod uwagę kilka ostatnich dekad wyraźnie widać, że podejście do kwe- stii: zdrowia, żywienia i sportu zmieniło się bardzo poważnie. Jednak nie dotyczy to nas samych, a bardziej opisywaniu tematu przez media: telewizję, radio, prasę i portale in- ternetowe. Ogólnie rzecz biorąc, traktujemy na przykład problem zdrowia w oderwaniu od naszych codziennych zajęć tzn. życia zawodowego, a przy tym rodzaju wykonywanej pracy, życia rodzinnego, wypoczynku, sposobu odżywiania, itd. Dzięki takiemu podej- ściu powstały teorie traktujące tę tematykę w sposób złożony. Powstały szkoły, można by nawet powiedzieć teorie, które traktują procesy metaboliczne, które zachodzą w na- szym organizmie jako podlegające stanom emocjonalnym, wynikające z naszych pragnień i decydujące o naszym samopoczuciu. Jeżeli poznamy swoją fizjologię i będziemy w stanie kontrolować swoje zdro- wie, wsparcie w postaci ideologicznych założeń, będzie jak najbardziej wskazane. Jeśli natomiast odejdziemy od przyjętego przez nas planu i pozwolimy decydować o nas chwilowym zachciankom naszego organizmu, które powstają w naszej głowie, a nie mają nic wspólnego z narzuconymi przez naszą świadomość zasadami, wtedy nam się nie uda. Trzeba pamiętać, że tak jak każdy organizm prosty, czy złożony potrzebujemy energii, która powstaje w wyniku procesów chemicznych na poziomie komórko- wym. Zaburzenie funkcjonowania już na tym poziomie może skutkować nadwyż- kami, które niepotrzebnie zostają magazynowane w postaci substancji zapasowych. Podobnie niedobór substancji odżywczych skutkuje zachwianiem równowagi meta- bolicznej w naszym organizmie. Jeżeli wyjdziemy z poziomu pojedynczej komórki i przejdziemy do poziomu narządów, wtedy zdamy sobie sprawę, że wymagane jest re- gularne zaopatrywanie komórek w odpowiednie substancje, które umożliwią im prawi- dłowe funkcjonowanie. Dzięki temu można mówić o prawidłowej pracy poszczególnych „składowych” całego organizmu. Takie bardzo poważne uproszczenie, gdyż procesy metaboliczne nie mogą być wyjaśnione w kilku zdaniach, służy temu, żeby pokazać, że każdy żywy organizm podlega regularnym cyklom. Poznanie tych powtarzalnych pro- cesów jest kluczem do naszego ciała. Dlatego na tym etapie możemy zapomnieć o tym wszystkim co nam podsuwa mózg, a co nie jest związane z naszą fizjologią. Jeżeli od- rzucimy otoczkę, którą oferują różnego rodzaju „filozofie zdrowia” używających mod- nych słów kluczowych takich jak np. wellness, fit, dieta, odchudzanie, bycie „sexy”, itd. staniemy przed podstawowym i równocześnie bardzo prostym zadaniem polega- jącym tylko na regularnym zapewnieniu naszemu organizmowi odpowiedniego pokar- mu. Następnie przetworzenie go na energię i równocześnie pozbycie się nadwyżek za- magazynowanych w postaci tłuszczu w naszych tkankach (o ile ten ostatni rzeczywiście 7 Zdrowie, odżywianie i sport, kiedyś i dzisiaj gdzieś tam sobie niepotrzebnie zalega). Problem nadmiernego przybierania na wadze, który jest znakiem naszych czasów, był związany z sytuacją w minionych epokach, kiedy cyklicznie powtarzały się regularne okre- sy głodu i okresy syte. Wynikało to m.in. z powtarzających się klęsk takich jak susze, powodzie, zarazy. Głód kończył się i jeśli wszystko wracało do normy zaczynał się czas zbiorów. Teraz niedożywienie jest czymś bardzo rzadkim w bogatych społeczeństwach. Złe żywienie jest już odrębnym problemem, ale brak żywności w takich krajach występuje sporadycznie. Kiedyś, gdy egzystencja człowieka była determinowana przez pory roku i zależała od rolnictwa wykształcił się mechanizm, który teraz jest naszym utrapieniem. Organizm człowieka gromadził zapasy w postaci rozbudowanej tkanki tłuszczowej, po- nieważ było wiadomo, że wraz z zakończeniem zbiorów i nastaniem niekorzystnej dla uprawy pory, (suszy, zimy a także gdy dochodziło do wyjałowienia gleby) nastanie okres głodu. W cywilizacjach starożytnych rolnictwo było zależne od rzeki i systemów irygacyj- nych. W średniowieczu było podobnie, ale w dalszym ciągu zdarzały się klęski nieurodza- ju. Dodatkowo częste zarazy, wojny, które prowadzono w celu m.in. zniszczenia zbiorów przeciwnika, bardzo silnie wpływały na gospodarowanie zasobami żywności. W wiekach późniejszych niewiele się zmieniało. Dopiero rozwój nauki i techniki w XVIII i XIX wie- ku zmienił sytuację o tyle, że człowiek nauczył się kontrolować wytwarzanie żywności. W wieku XX największe spustoszenie w zbiorach i hodowli poczyniły wojny światowe. Później świat podzielił się na 2 zwalczające się obozy. Na zachodzie Europy i USA wpro- wadzono gospodarkę intensywną. Żywności zaczęło przybywać i wraz z rozwojem tych populacji pojawił się nowy, powszechny problem. Była to nadwaga oraz towarzyszące jej choroby cywilizacyjne. Popatrzymy teraz na czasy współczesne i na naszą szerokość geograficzną. Polska stała się bogatym krajem (nie wnikam w kwestie PKB, poziom skolaryzacji, płacy za jedną ro- boczogodzinę, itd.). Niezależnie od różnic, Polska i reszta Europy mają jedną cechę wspól- ną. Jeśli chodzi o ilość jedzenia, którą się gospodaruje (w tym: produkuje oraz importuje) zrównaliśmy się z innymi krajami. Poza tym mamy tak samo przetworzone (zwróćmy uwagę na to co znajduje się w opisie składników dowolnej np. puszki z mięsem) i ogólno- dostępne jedzenie jak np. w Niemczech, Francji czy w Anglii. Okazuje się, także iż w ciągu 2 dekad prawie dogoniliśmy, pod względem ilości osób z otyłością i nadwagą takie kraje jak Hiszpania, Włochy, Wielka Brytania czy USA . I nic nie wskazuje na to, żeby coś się miało zmienić . Skupmy się jednak na genezie tego zjawiska. W miarę bogacenia się społe- czeństw obserwuje się tendencję do coraz szybszego, niepohamowanego pędu do luksusu i wygody. A w związku z tym, że obecnie większość populacji światowej mieszka w mia- stach, utrwalają się złe nawyki, które rujnują nasz organizm już od najmłodszych lat. Zróbmy eksperyment. Powiedzmy, że po pracy chcemy zrobić jakiś normalny posiłek. Nie powiedziałem zdrowy (choć szczerze powiem, że to słowo często w tym kontekście, niewiele ma wspólnego z rzeczywistością). 8 Zdrowie, odżywianie i sport, kiedyś i dzisiaj Co robimy? Albo kupujemy szybko jakiegoś „gotowca”, albo po prostu kupujemy sztukę mięsa i jakiś dodatek w postaci frytek, ziemniaków, rzadziej kaszy. I nie byłoby jeszcze w tym nic złego, gdyby nie okazało się, że po pierwsze, w ciągu dnia już zjedli- śmy 2 pączki, wypiliśmy 3 kawy, i na przykład rano kupiliśmy sobie kanapkę zawiniętą w folię, z białego pieczywa i z wkładem w postaci podejrzanej jakości wędliny albo sera. Teraz wyobraźmy sobie, że mając pracę biurową, a więc nie wymagającą dużego wysiłku fizycznego, codziennie zjadamy w ten sposób 3000 kalorii. Robimy tak 5 dni w tygo- dniu i 52 tygodnie w roku. Do tego doliczmy weekendowe wypady z rodziną do cen- trów handlowych, jakieś firmowe imprezy, itd. Przypuśćmy, że mamy co najmniej jeden samochód, zawsze używamy windy i schodów ruchomych. Dodatkowo załóżmy, że nie pamiętamy kiedy ostatnim razem przepłynęliśmy jedną długość basenu (25 albo 50 me- trów), a po przebiegnięciu 20-50 metrów łapiemy zadyszkę. Teraz przypuśćmy, że żyje- my już np. ćwierć albo pół wieku. Jeżeli Czytelniku to zdanie to jest opis w mniejszym lub większym stopniu pasujący do Ciebie, ponadto/albo doświadczyłeś np. problemów z nadciśnieniem, sercem, zbyt wysokim poziomem cukru, itd. a może co gorsze już byłeś hospitalizowany, potraktuj to proszę jako memento. Zauważ również, że pomimo tego, iż choroby cywilizacyjne są uznawane za koszmar naszych czasów, to w gruncie rze- czy sam rozwój cywilizacji jest ich głównym winowajcą. Wobec tego pozostaje pyta- nie dlaczego tak jest? Wydawać by się mogło, że te dwie sprawy stoją z jednej strony w sprzeczności, a z drugiej zależą od siebie i wzajemnie się napędzają. Tak szybko jak zdamy sobie z tego sprawę, tak szybko będziemy się mogli za siebie zabrać. Proponuję nie wnikać w szczegóły tylko uznać to za czynnik, na który zupełnie nie mamy wpływu. Czy zawsze tak było? Otóż, gdyby tak porównać lata 70-te i 80-te do współczesnych za- uważymy, że jest kilka podstawowych różnic i to zarówno na korzyść tego co było jeszcze powszechne 30-40 lat temu, jak i na niekorzyść zjawisk lat 90-tych i pierwszej deka- dy XXI wieku. Nie tak dawno jeszcze jedzenie miało smak jedzenia: chleb kupowany u prywatnego piekarza smakował jak chleb a np. wędliny były robione w ten sposób, że z 2 kilogramów mięsa powstawał kilogram szynki, a nie odwrotnie. Dodatkowo ilość śmiet- nikowego jedzenia naprawdę była śladowa. (Według niektórych dietetyków Polska jest na drugim miejscu jeśli chodzi o spożycie jedzenia typu „trash-food” na jedną osobę!) Dobra czekolada była kiedyś na kartki i była droga. Oprócz tego produkty tego typu naprawdę zawierały tłuszcz kakaowca a nie „uzupełniacz” w postaci cukru. Do ich wyrobu używano mleko pełne a nie przetworzone mleko w proszku. Podobnie wspomniana wcześniej szyn- ka czy wędlina nie miała w sobie glutenu tylko białka i tłuszcze zwierzęce. Dochodzimy tutaj do zasygnalizowanego wcześniej problemu zdrowego żywienia czyli takiego, które nie jest wzbogacone o substancje, które je konserwują (wzmacniacze smaku – np. po- wszechnie stosowana neurotoksyna - glutaminian sodu, czy inne jak substancje przeciwko pleśni, gniciu, zbrylaniu, etc.) oraz jest w minimalnym stopniu przetworzone (tzn. musimy sami je przygotować a nie tylko podgrzać w mikrofalówce. A jak było z ruchem? Wiele dyscyplin sportowych było nieznanych. Czasem przychodziła moda i następnie odchodziła. 9 Zdrowie, odżywianie i sport, kiedyś i dzisiaj Dobrze wyposażone sklepy sportowe były rzadkością. Oficjalnie nie mówiono zbyt dużo o potrzebie ruchu. Nie było jednak tak krytycznej sytuacji jak obecnie jeśli chodzi o problem nadwagi i otyłości. Jedną z przyczyn było to, że ówczesna wiedza dotycząca konserwowania żywności nie była jeszcze tak rozwinięta. Ludzie chcąc nie chcąc musieli sobie szukać innej rozrywki niż telewizja czy komputer. Poza tym istniały dwa wrogie bloki państw, co uniemoż- liwiało swobodny przepływ towarów, technologii, receptur. Nie trzeba było wieźć szybko psu- jącej się żywności z jednego krańca kontynentu na drugi. Znaliśmy tylko „swojskie” jedzenie. Natomiast jeżeli komuś udało się pojechać na Zachód Europy, wtedy naprawdę nawet ze względu na żywność, widać było odmienność. Teraz nie ma miejsca na globie gdzie nie dotarła jeszcze Coca Cola, Pepsi Cola albo baton Mars, Snickers czy chipsy Lays. Wracając do naszej polskiej rzeczywistości możemy powiedzieć, ze byliśmy skazani na rodzime produkty, często produkowane przez lokalnych producentów. Nie trzeba ich było specjalnie konserwować, bo nie było tylu norm, przepisów, dyrektyw jak obecnie. Obróbka chemiczna żywności zaczynała się rozwijać. Rzeźnie, mleczarnie, piekarnie nie musiały być tak sterylne jak obecnie. Choroby: Kreuzfelda Jacoba, Gąbczaste Zwyrodnienie Mózgu (BSE) pojawiały się w czasopismach naukowych i były znane tylko ludziom z branży. A jak wyglądała sprawa ze sportem? Był upolityczniony i generalnie miał służyć supremacji jed- nego bloku politycznego nad drugim. W życiu codziennym natomiast kojarzył się przede wszystkim z 2 godzinami wychowania fizycznego w tygodniu w szkole podstawowej lub średniej. Choć były grupki pasjonatów, którzy osiągali bardzo dobre wyniki w tym również w olimpiadach, spartakiadach, etc. W życiu codziennym był jednak prawie niezauważalny, podobnie jak obecnie. Nie było infrastruktury. Zaniedbane bieżnie, boiska, gdzieniegdzie korty o które nikt się nie troszczył. To obraz, który pamiętam z lat osiemdziesiątych i dzie- więćdziesiątych minionego wieku. A jak sprawa wygląda obecnie? Popatrzmy na obiekty sportowe XXI wieku. W średniej wielkości mieście, powiedzmy 170 tysięcznym mamy kil- ka nowoczesnych basenów krytych, co najmniej kilka kortów tenisowych, z których część jest nawet pod dachem. Nie wspomnę o tartanowych bieżniach, trawiastych boiskach oraz siłowniach i podobnych obiektach. Kiedy porównamy lata 80-te minionego wieku oraz I dekadę XXI wieku jesteśmy świadkami znaczących zmian i to w dwóch kluczowych i in- teresujących nas dziedzinach. Po pierwsze pogorszyły się: jakość i wartość żywności (mam na myśli ogólnodostępne, konserwowane, tanie i przetworzone produkty, gdyż pozostałe czyli te zdrowe bez konserwantów i nieprzetworzone pozostają drogie i nie zawsze są do- stępne – trudno o nie w hipermarketach i czasem na lokalnych bazarach w zależności od tego gdzie zaopatrują się sprzedawcy) a po drugie została rozbudowana infrastruktura sportowa. Jak widać przeanalizowaliśmy czynniki, które towarzyszą nam już w momencie przyjścia na świat. Zauważamy trendy, które wynikają z globalnych tendencji, a które niekoniecznie muszą być korzystne. Próbujemy tutaj zdefiniować pojęcie zdrowia ciągle jako składową dwóch elementów: odżywiania oraz aktywności fizycznej. Uważam, że kwestia naszych nawyków żywieniowych zależy od nas samych podobnie jak to, jak często się ru- szamy. Na wszystko inne nie mamy wpływu. Na pewno każdy się zgodzi 10
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Zdrowie, nawyki żywieniowe i sport na co dzień nie tylko dla miłośników gór
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: