Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00064 004989 14825762 na godz. na dobę w sumie
Spowiedź bez końca. O grzechu, pokucie i nowym życiu… - ebook/pdf
Spowiedź bez końca. O grzechu, pokucie i nowym życiu… - ebook/pdf
Autor: , Liczba stron: 282
Wydawca: W drodze Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7033-859-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> religia i rozwój duchowy >> religia
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Ta książka to rozmowa o najbardziej intymnym z sakramentów. Spowiedź dotyka przepaści duszy, jak żaden inny sakrament znajdując się na styku boskich i ludzkich tajemnic. Dominikanie Paweł Kozacki i Wojciech Prus mówią o trudach i pięknie spowiedzi, przypominającej rodzenie się nowego życia.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Ta książka to rozmowa o najbardziej intymnym z sa- kramentów. Spowiedź dotyka przepaści duszy, jak żaden inny sakrament znajdując się na styku boskich i ludzkich ta- jemnic. Dominikanie Paweł Kozacki i Wojciech Prus mówią o trudach i pięknie spowiedzi, przypominającej rodzenie się nowego życia. Dziękując braciom Pawłowi i Wojciechowi za książkę „Spo- wiedź bez końca”, pozostaje mi zaprosić do jej uważnej lektury wszystkich pragnących odświeżyć i pogłębić swoje spojrzenie na sakrament spowiedzi, a zwłaszcza tych zbuntowanych, niegdyś zranionych przez spowiednika, także tych udręczonych poczuciem winy i tych, którzy nie wierzą, że ich grzechy mogą być odpusz- czone. Niech im nie zabraknie odwagi, by podejść do konfesjonału i wyszeptać trzy zaledwie zgłoski: odpuść mi. Może uchem Boga będzie wtedy Paweł? Albo Wojciech? Albo całkiem ktoś inny, ktoś, kto gdyby tylko mógł, napisałby podobną książkę. A jeśli znów źle trafi ą? Dlatego też z całą pokorą tę książkę i moim współbraciom w kapłaństwie polecam. Michał Zioło OCSO Patronat medialny ODPOWIADA Wojciech Prus OP Ceniony duszpasterz, niebanalny kazno- dzieja, cierpliwy spowiednik. Kiedyś eko- nom prowincji, dziś dyrektor Wydawnictwa W drodze. Wielbiciel Lecha Poznań, dobrej literatury i poezji – ostatnio zwłaszcza twór- czości Zbigniewa Herberta. W wolnych chwilach uczy się rysunku i malarstwa, jeź- dzi na nartach, gra w tenisa. Pomimo róż- nych obowiązków wciąż stara się studiować i pogłębiać swoją miłość do Ojców Kościoła, która zaczęła się podczas rzymskich stu- diów patrologii. A C Ń O K Z E B Ź D E I W O P S P O S U R P H C E I C J O W I P O I K C A Z O K Ł E W A P Ą J A I W A M Z O R SPOWIEDŹ BEZ KOŃCA O GRZECHU, POKUCIE I NOWYM ŻYCIU rozmawiają dominikanie Paweł Kozacki i Wojciech Prus PYTA Paweł Kozacki OP Lubiany duszpasterz i wzięty spowiednik. Przeor największego na świecie klasztoru dominikanów (w Krakowie). Znany i ce- niony komentator życia kościelno-politycz- nego, publicysta, wieloletni redaktor naczel- ny miesięcznika „W drodze”. W ostatnich latach odkrył w sobie żyłkę podróżnika i fotografa. W ubiegłym roku ukazał się zbiór jego medytacji biblij nych Szczęśliwe wariac two. W wolnych chwilach jeździ na rowerze i na łyżworolkach, a pytany o zain- teresowania mówi: „Interesuję się własnym zbawieniem”. OKL_Spowiedz_druk.indd 1 OKL_Spowiedz_druk.indd 1 2010-05-30 10:24:37 2010-05-30 10:24:37 SPOWIEDŹ BEZ KOŃCA SPOWIEDŹ BEZ KOŃCA O GRZECHU, POKUCIE I NOWYM ŻYCIU rozmawiają dominikanie Paweł Kozacki i Wojciech Prus Copyright © by Wydawnictwo W drodze 2010 Redaktor Magdalena Ciszewska Redaktor techniczny Joanna Dąbrowska Opracowanie grafi czne książki Joanna Dąbrowska Zdjęcia Magdalena Płaczkowska (s. 13, 23, 43, 55, 77, 131, 163, 187, 197, 219, 235, 255, 275), Paweł Kozacki OP (s. 95), Teodor Jeske-Choiński (s. 109, 145) Za zgodą władz zakonnych Reg. Prow. 434/10 z dnia 28 maja 2010 Krzysztof Popławski OP, prowincjał ISBN 978–83–7033–859–6 Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów W drodze 2010 ul. Kościuszki 99, 60–920 Poznań tel. 61 852 39 62, faks 61 850 17 82 sprzedaz@wdrodze.pl www.wdrodze.pl Druk i oprawa: Nasza Drukarnia WSTĘP Nie z pokory, ale z wdzięczności i fascynacji podą- żam za wielkimi, próbując zrekonstruować moją histo- rię duchową, bo przecież szybkimi krokami nadciąga czas pierwszych podsumowań. Próbuję więc ułożyć swój własny spis instytucji, które – choć czas był zły, czyli nij aki – otworzyły mnie na tajemnicę życia i obu- dziły we mnie zdziwienie. Zdziwienie nie tylko wobec mnogości jego przejawów i form, ale nade wszystko wobec tego, że nie jestem sam, choć inteligentnie skon- struowane i podsuwane pokusy (przez Kogo?) dostar- czały mocnych argumentów za samotnością, izolacją i autonomią, która miała mnie uchronić przed bólem, zdradą i innymi niebezpieczeństwami teraźniejszego i przyszłego czasu. A jednak nie byłem nigdy sam. U Schulza znajduję aż cztery instytucje dzieciń- stwa: Teatr, Sklep, Dom i Szkołę, a ja dorzucam dla siebie jeszcze jedną – Konfesjonał. Mój Boże, przecież 5 nigdy nie widziałem prawdziwych aktorów, to były pacynki, marionetki i kukiełki, ale i nigdy później nie chciało mi się więcej umierać z żalu tak jak wtedy po przedstawieniu. I Sklep był inny – to był skup butelek na Krótkiej, pierwsza szklana piramida, jaką w życiu widziałem, postmodernistyczna instalacja, która pod- dawała dekonstrukcji czyste światło – nawet w lochach Francji nikt tak wysoko i tak przemyślnie nie potrafi ułożyć butelek. A światło w tym wieku jest najważniej- sze, może tylko światło. Dom był pożydowski, ciasny i ciemny, z gorącym strychem i krętymi schodami. Nie byłem u siebie, rosłem pod dachem tych, których życie okrutnie przerwano. Szkoła była męką, ale na języku polskim robiłem się dziwnie gadatliwy (przy- pominałem zapewne w moich teoriach Piekarskiego), sukcesem jednak było to, że wreszcie mówiłem. A Kon- fesjonał? To było dla mnie wielkie ucho Boga. To było to coś, co tak przemyślnie wyłapał Brodski w swoim Divertimento: „Z ruchliwej jezdni skręcić możesz/ w za- ułek na wpół ślepy; tam/ wejdź do kościoła, o tej porze/ pustego; pobądź chwilę sam/ i wprost w ogromne ucho Boskie/ zamknięte przed hałasem dni,/ wyszeptaj trzy zaledwie zgłoski:/ – Odpuść mi”. Odpuść mi i pomóż mi. Dlatego chciwie szukam wciąż wszelkich zamy- śleń, rozmów i traktatów na temat spowiedzi. Kiedy więc wywęszyłem, że tych dwóch braci dominikanów 6 organizuje od czasu do czasu collationes i jeden drugie- go przepytuje z sakramentu spowiedzi, chciałem pilnie wejść w posiadanie zapisu tych rozmów. Aż wreszcie otrzymałem pożądane przeze mnie stronice. Trudno się pomylić podczas lektury – brat Paweł ze swoją naturą kota jest przyjacielskim, ale twardym i wymagającym przepytującym – pyta w imieniu tych wszystkich, dla których prawda o grzechu pierwo- rodnym, spowiedzi, pokucie, zadośćuczynieniu nie jest ewidentna, podobnie jak obecność ludzkiego po- średnika między mną a Bogiem podczas wyznawania grzechów. Był czas, że Pawła znałem tylko z opowieści – jako nowicjusza OP, którego Służba Bezpieczeństwa próbowała zmiękczyć w więzieniu na Kochanowskie- go w Poznaniu. Nie poddał się. Potem robiliśmy razem studia w Krakowie i w końcu każdy z nas odpłynął w swoją stronę – on przez kilka lat był zawołanym duszpasterzem akademickim w Szczecinie, pisał i pub- likował, wreszcie dostał się do miesięcznika „W dro- dze”, któremu przez wiele pięknych lat przewodził. Wojciecha poznałem jako maturzystę w okularkach à la Maksymilian Kolbe, władającego świetnie angielskim i fantastycznie jeżdżącego na nartach, co dla człowieka zjeżdżającego zawsze „na krechę” bez samobójczych jednak motywacji stanowiło poważny powód do za- zdrości. Ten inteligentny okularnik studia z patrologii 7 kończył w Rzymie i jak to bywa w zakonie – skończył jako ekonom prowincji dominikanów. To oczywiście niepotrzebna złośliwość, bo przecież Wojciech miał się dobrze przez kilka młodych lat jako duszpasterz kra- kowskiej „Beczki”. Kiedy jednak poszedł w ekonomy, bronił swojego kapłaństwa, kłusując na terenie instytu- cji Konfesjonału. Tak, ma potężne doświadczenie. Ale nade wszystko posiada naturalną dobroć i ciekawość drugiego człowieka. Po kilku dobrych latach stał się wielkim uchem Boga. W książce, którą stworzył z Paw- łem, widać to wyśmienicie. Przekonany i prawdziwy, wolny jest jednak w swoich wypowiedziach od prze- mądrzałości i pychy płynących z wiedzy. Bo stara się zrozumieć głos, który płynie z drugiej strony kratek konfesjonału. Głos na kolanach, często upokorzony sytuacją. Głos, który odsłania serce człowiecze często nieufne i niewierzące w przebaczenie, pełne poczucia winy zaciemniającego zawsze Boży horyzont. Głos nie tak rzadko agresywny, próbujący przerzucić ludzki brud przez kratki i wydrzeć absolucję, i poczuć się na moment dobrze podczas dorocznych świąt, ślubów i chrztów, by wrócić za chwilę do swojego normalne- go „stanu, w którym grzech łasi się i prosi o powrót do domu niczym sobiepański a podlizujący się pies”. Głos, który nienawidzi konfesjonału, bo nie jest na jego warunkach, i optuje za rozgrzeszeniem zbiorowym, 8 żeby oddalić prawdziwe nawrócenie w nieokreśloną przyszłość, jakby nagła i niespodziewana śmierć istnia- ła tylko dla drugich. Bywa, że spotyka nieprzeniknio- ne milczenie oczekujące beznadziejnie pomocy. Albo słyszy litanię cudzych grzechów, bo winni są zawsze „oni”. I Wojtek pomaga. Najpierw ofi arując czas. Przy konfesjonale Wojciecha zapewne ludzie nie zderzają się głowami, całując stułę. I sądząc z zapisów rozmów z Pawłem – nie należy do spowiedników, którzy zie- wając, zwykli po druzgocącym wyznaniu grzechów z gatunku: „zabiłem ojca” zadawać mało przytomne pytanie: „ile razy?”. Bo spowiedź u Wojtka jest dialo- giem. A często zapominamy, że aby dialog się udał, przynajmniej jedna ze stron nie może być sfrustrowana i agresywna. Nie sądzę jednak, że Wojciech popada w drugą skrajność i chce się wydać „słuszny poli- tycznie” i „na czasie” – nie na darmo w naszym kra- kowskim środowisku dominikanów krążyła smaczna anegdota o pewnym kapelanie i wiecznym rezydencie w wiejskim dworku, który zwykł podczas spowiedzi zadawać dziedziczce pomocnicze pytanie: „A czym to pani hrabina raczyła dziś Pana Boga obrazić?”. Czym jest ten dialog „przez kratkę” i do czego prowadzi? Najpierw jest wysłuchaniem, aktywnym i ciepłym wysłuchaniem oraz prostą i solidną edukacją chrześcij ańskich prawd albo ich przypomnieniem. Ten 9 gest służy odsłonięciu miary ludzkiego serca, które może być dogłębnie zrozumiane tylko przez Chry- stusa. Jest to zarazem wspólna wyprawa po wolność – ile taktu, wiary, poszanowania i znajomości drugiego człowieka musi w sobie nieść spowiednik, żeby tę wolność penitentowi uświadomić, przebudzić w nim to prawo, dar i zadanie. Tylko w takiej przestrzeni Boże miłosierdzie może zajaśnieć zniewalającym blaskiem. Wreszcie spowiedź – spotkanie może dotknąć nie- zwykłej „potrzeby” Boga – Jego pragnienia kościelnej wspólnoty. I znów pójdę tropem ludzi doświadczo- nych i przywołam zdanie Gerharda Lohfi nka z książki Czy Bóg potrzebuje Kościoła?, zdanie budzące w wielu nas odruch sprzeciwu, który w praktyce przekłada się na gest zepchnięcia sakramentalnego życia w sfe- rę „przymusu” i „obstrukcyjnej instytucji”: „Bóg nie działa wszędzie, lecz w jednym określonym miejscu. Nie działa zawsze, lecz w konkretnym czasie. Nie działa przez obojętnie kogo, lecz przez ludzi, których sobie wybiera. Jeśli tego nie pojmiemy, wówczas żadna odnowa w naszej epoce nie będzie możliwa. Dawna zasada dziejów zbawienia obowiązuje przecież rów- nież dzisiaj”. Dziękując braciom Pawłowi i Wojciechowi za książkę Spowiedź bez końca, pozostaje mi zaprosić do jej uważnej lektury wszystkich pragnących odświeżyć 10 i pogłębić swoje spojrzenie na sakrament spowiedzi, a zwłaszcza tych zbuntowanych, niegdyś zranionych przez spowiednika, także tych udręczonych poczuciem winy i tych, którzy nie wierzą, że ich grzechy mogą być odpuszczone. Niech im nie zabraknie odwagi, by podejść do konfesjonału i wyszeptać trzy zaledwie zgłoski: odpuść mi. Może uchem Boga będzie wtedy Paweł? Albo Wojciech? Albo całkiem ktoś inny, ktoś, kto gdyby tylko mógł, napisałby podobną książkę. A je- śli znów źle trafi ą? Dlatego też z całą pokorą tę książkę i moim współbraciom w kapłaństwie polecam. Michał Zioło OCSO ZŁO PRZEJECHAŁO PO CZŁOWIEKU O GRZECHU PIERWORODNYM, CHRZCIE I NOWYM STWORZENIU Paweł Kozacki OP: Po co właściwie jest spowiedź? Wojciech Prus OP: Zanim powiemy o sakramencie spowiedzi, spójrzmy na sakrament chrztu. To dobry punkt wyjścia. Lubię pytać rodziców przygotowują- cych się do chrztu dziecka, co właściwie zmienia on w ich potomku. Bardzo często pierwsza odpowiedź brzmi: nie wiem. Po jednym z chrztów dostałem SMS: „Pytałeś, ojcze, co się zmieniło po chrzcie… pierwszy raz od urodzenia Hani spokojnie przespaliśmy całą noc”. Kiedy opowiedziałem o tym znajomemu leka- rzowi, skomentował to tak: „To efekt psychologiczny. Dziecko przeżywało, potem się uspokoiło”. Znamy prawdy katechizmowe, ale co innego stanąć wobec sakramentu. Ktoś powie, że chrzest to „obmycie” – ale tego obmycia nie widać. Nie tylko nie widać, ale właściwie nie wiadomo, dlaczego dziecko, które jeszcze nie dokonało w życiu 15 żadnego świadomego wyboru, nie popełniło żadnego zła, ma być obmyte z jakiegoś brudu. Św. Paweł napisał, że „w Adamie wszyscy zgrze- szyli” (por. Rz 5,12–19). Istnieje solidarność całej ludz- kości, niezależnie od miejsca i czasu, zarówno w tym, co dotyczy dobra, jak i w tym, co dotyczy zła. Człowiek przez urodzenie zostaje dopuszczony do uczestnictwa w dziedzictwie ludzkości, uczestniczy we wspólnocie ludzi. Skutkiem czynu Adama i Ewy, owego grzechu pierworodnego, stało się wejście na świat śmierci, nie tyl- ko w sensie fi zycznym, ale i duchowym. Człowiek nie może powrócić do raju, do stanu pierwotnej wspólnoty z Bogiem, szczęśliwości i nieśmiertelności. Ta niemoż- ność jest przekazywana wraz z życiem przez rodziców. Dlaczego błąd pierwszych rodziców tak bardzo zaważył na losie całej ludzkości? Czy nie jest to niesprawiedliwe, że grzech praprzodków kładzie się cieniem na ludziach tysiąc pokoleń później? To rzeczywiście jest niesprawiedliwe. Dlatego potrzebny jest chrzest. Z jednej strony otrzymujemy od poprzednich pokoleń dużo dobra: wychowanie, wykształcenie, tradycję, czasem dobra materialne, ale 16 równocześnie dziedziczymy zło. Widać to wyraźnie już na płaszczyźnie psychologicznej. Dzieci noszą w sobie nierozwiązane problemy swoich rodziców. Na przy- kład konsekwencją choroby alkoholowej w rodzinie w najlepszym wypadku będzie syndrom DDA, czyli dorosłych dzieci alkoholików. To też jest niesprawied- liwe, bo dlaczego dzieci mają ponosić konsekwencje błędów swoich rodziców, dlaczego mają być od po- czątku obciążone emocjonalnie, dlaczego muszą nosić w sobie modele zachowań, które utrudniają nawią- zywanie dojrzałych relacji? Tym bardziej działa to na płaszczyźnie duchowej, na której dziedziczymy skutki grzechu pierworodnego wyrażające się chociażby po- przez zaciemnienie rozumu, pęknięcie woli i nieład w emocjach. Tak nie powinno być! To niesprawiedliwe! Tak to odbieramy. Ale w rzeczywistości każdy grzech psuje ten świat, a każdy dobry czyn przybliża go do dobra. Niestety nie mamy własnej mocy, która mogłaby zabezpieczyć nas przed negatywnym wpływem grze- chu pierworodnego – początku wszystkich innych. Potrzeba zatem boskiej interwencji, która odwróciłaby tę tendencję. Po chrzcie nadal jednak zachowujemy skłonność do zła. On nie odwraca tej tendencji. 17 SPIS TREŚCI WSTĘP MICHAŁA ZIOŁY OCSO ZŁO PRZEJECHAŁO PO CZŁOWIEKU O grzechu pierworodnym, chrzcie i nowym stworzeniu SIEDEMDZIESIĄTY SIÓDMY POWRÓT O miłosierdziu i sprawiedliwości POWRÓT NA WŁAŚCIWY KURS O pokucie WYPUŚCIĆ Z RĄK KAMIENIE O samooskarżaniu i samoosądzaniu POWIEDZIAŁ TYLKO, ŻE NIE ZNA JEZUSA O zdradzie i wybaczeniu WYJĄĆ ŚMIERCIONOŚNE ŻĄDŁO O sakramencie spowiedzi w świetle tekstów biblij nych 5 13 23 43 55 77 95 INDYWIDUALNE SPOTKANIE Z MIŁOSIERDZIEM O tym, skąd się wzięła spowiedź RZADKI PTAK O spowiednikach MYK JAŁÓWECKE O penitentach MNIEJ POBOŻNY, ALE WYEDUKOWANY O kierownictwie duchowym SZACUNEK DLA WNĘTRZA CZŁOWIEKA O tajemnicy spowiedzi WPUŚCIĆ JEZUSA DO SWOJEGO DOMU O rachunku sumienia NIE LĘKAJCIE SIĘ O grzechu i uczuciach POZNACIE PRAWDĘ, A PRAWDA WAS WYZWOLI O grzechu i uzależnieniu PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI NA WYPADEK SPOWIEDZI O żalu, wyznaniu, postanowieniu i zadośćuczynieniu SPOWIEDŹ BEZ KOŃCA 109 131 145 163 187 197 219 235 255 275 280 Ta ksi(cid:173)(cid:268)ka to rozmowa o najbardziej intymnym z sa- kramentów. Spowied(cid:266) dotyka przepa(cid:239)ci duszy, jak (cid:268)aden inny sakrament znajduj(cid:173)c si(cid:191) na styku boskich i ludzkich ta- jemnic. Dominikanie Pawe(cid:217) Kozacki i Wojciech Prus mówi(cid:173) o trudach i pi(cid:191)knie spowiedzi, przypominaj(cid:173)cej rodzenie si(cid:191) nowego (cid:268)ycia. Dzi(cid:191)kuj(cid:173)c braciom Paw(cid:217)owi i Wojciechowi za ksi(cid:173)(cid:268)k(cid:191) „Spo- wied(cid:266) bez ko(cid:218)ca”, pozostaje mi zaprosi(cid:176) do jej uwa(cid:268)nej lektury wszystkich pragn(cid:173)cych od(cid:239)wie(cid:268)y(cid:176) i pog(cid:217)(cid:191)bi(cid:176) swoje spojrzenie na sakrament spowiedzi, a zw(cid:217)aszcza tych zbuntowanych, niegdy(cid:239) zranionych przez spowiednika, tak(cid:268)e tych udr(cid:191)czonych poczuciem winy i tych, którzy nie wierz(cid:173), (cid:268)e ich grzechy mog(cid:173) by(cid:176) odpusz- czone. Niech im nie zabraknie odwagi, by podej(cid:239)(cid:176) do konfesjona(cid:217)u i wyszepta(cid:176) trzy zaledwie zg(cid:217)oski: odpu(cid:239)(cid:176) mi. Mo(cid:268)e uchem Boga b(cid:191)dzie wtedy Pawe(cid:217)? Albo Wojciech? Albo ca(cid:217)kiem kto(cid:239) inny, kto(cid:239), kto gdyby tylko móg(cid:217), napisa(cid:217)by podobn(cid:173) ksi(cid:173)(cid:268)k(cid:191). A je(cid:239)li znów (cid:266)le traę (cid:173)? Dlatego te(cid:268) z ca(cid:217)(cid:173) pokor(cid:173) t(cid:191) ksi(cid:173)(cid:268)k(cid:191) i moim wspó(cid:217)braciom w kap(cid:217)a(cid:218)stwie polecam. Micha(cid:217) Zio(cid:217)o OCSO Patronat medialny ISBN 978-83-7033-859-6
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Spowiedź bez końca. O grzechu, pokucie i nowym życiu…
Autor:
,

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: