Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00515 009223 15551939 na godz. na dobę w sumie
YXLandia - ebook/pdf
YXLandia - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 30
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-272-3217-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dla dzieci i młodzieży >> bajki
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

 

YXLandia to planeta, na której trwają wieczne wakacje.

Dzieci nie muszą wykonywać tych wszystkich nudnych rzeczy, które wymyślają dorośli.

Na Ziemi dzieci milionerów i królów nie mają takich zabawek, jak każdy chłopiec i każda dziewczynka na tej planecie.

 

Po co dzieci z YXLandi chcą sprowadzić Piotrusia do siebie?

 

Podwójny debiut: ojca i córki.

Karol Lemański, lat 40, informatyk, spisał historię Piotrusia.

Larysa Lemańska, lat 8, uczennica szkoły podstawowej, opatrzyła ją unikalnymi ilustracjami.

 

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

1 Karol Lemański YXLandia © Copyright by Karol Lemański Projekt okładki: Karol Lemański Ilustracje: Larysa Lemańśka Wydanie I (pdf) ISBN 978-83-272-3217-5 Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechnianie i kopiowanie całości lub części publikacji zabronione bez pisemnej zgody autora. Rozdział 1 X i Y. Spotkanie Materac poruszył się, a ona razem z nim. Otworzyła oczy. Spojrzała na zegarek. Minuta po czwartej. Rano! “Co za precyzja!”- Gniew i rozczulenie pojawiły się równocześnie. - Piotrek, wracaj do swojego pokoju! - fuknęła na chłopca, który gramolił się do jej łóżka. - Dobrze wiesz, że nie możesz tutaj spać! - Ale mamusiu, ale mamusiu, strach znowu jest. Boję się. Ostatni raz, ostatni raz. Ta sama scena powtarzała się od kilku tygodni. Zawsze o tej samej porze. - Jutro wraca tatuś, to się skończy - zapowiedziała i … usnęła. Piotruś przez chwilę leżał z otwartymi oczami. W rączce trzymał rąbek jej piżamy. Serce powoli uspokajało się. Zasnął. Gdy następnego dnia przybiegł o czwartej rano do sypialni rodziców, stanął twarzą w twarz ze srogim i rozgniewanym ojcem. Łzy ani prośby nie zrobiły żadnego wrażenia. Piotruś, odprowadzony do swojego pokoju, siedział pod kołdrą, przerażony obecnością stracha. - Co robimy, X? - Nie mamy wyjścia, Y. To może być nasza jedyna szansa. - W instrukcji piszą, że jeżeli się ich rozśmieszy, to przestają się bać. - A piszą, jak rozśmieszyć? - No nie... - Dobra instrukcja... życiowa... - Piotrek, co robisz? Śpisz? Piotruś natychmiast zareagował na głos Maćka, swojego najlepszego kumpla z przedszkola. - Y, zwariowałeś? Przecież wiesz, że nie wolno nam tego robić! - Nie przeszkadzaj! - Piotrek, coś ci powiem. Chcesz? Piotruś zdjął kołdrę z głowy i rozejrzał się po pokoju. 2 - Maciek, ale gdzie ty jesteś? Nie widzę cię... - Schowałem się przed twoimi rodzicami... - Ale jak tu przyszedłeś? - Z takimi moimi znajomymi. Bardzo chcą cię poznać. Mogą wyjść? - Mamo, mamo! - Piotruś wyleciał z pokoju jak z procy. - To Maciek Siekierzyński straszy w moim pokoju! - krzyczał na całe gardło. - X, jesteś pewna, że to po niego przylecieliśmy? Nie pomyliło ci się aby coś? - Odczep się - padła natychmiastowa odpowiedź. Ton głosu X zdradzał rozczarowanie. Chwilę później Piotruś znalazł się ponownie w swoim łóżku. Nie wiadomo z jakiego powodu bardziej płakał. Czy z powodu klapsa wydzielonego przez ojca, czy z bezsilności, czy z obawy przed straszącym w pokoju kolegą z przedszkola. W pewnym momencie zdjął kołdrę z siebie. W oczach błyskały iskierki złości. Chwycił oparty o ścianę miecz świetlny. - To wszystko przez ciebie. Nienawidzę cię! Wyłaź! - Co teraz,Y? - Rób, co każe. Wychodzimy. Zdziwienie odmalowało się na twarzy Piotrka. Spodziewał się jednej osoby - a nie dwóch - i to jednej konkretnej, a nie dwóch nieznanych. Nie stracił rezonu. - Ręce do góry! Biorę was do niewoli! Przez chwilę przyglądali się sobie. Po jednej stronie sześcioletni chłopiec. Duże błękitne oczy. Gęste jasne włosy, lekko kręcone. Zadarty nos. W ustach bieliły się dwie szerokie, świeżo wyrżnięte jedynki. Mina zacięta, oczy przymrużone. A po drugiej stronie chłopiec i dziewczynka. Oliwkowa cera, czarne oczy i długie kruczoczarne włosy sięgające poniżej ramion. Na oko niby też sześć lat, ale jakby o rozmiar mniejsi. Przy czym w ich ruchach i postawie było coś, co nie pasowało do wieku. Gdyby zadać Piotrusiowi pytanie o pierwsze wrażenie, to by odpowiedział, że chłopiec wygląda jak mały komandos, a dziewczynka jak mała pani profesor. - A teraz idziemy do mojego taty - zakomenderował - on się z wami rozprawi! Ha! ha! Dostaniecie w dupę wy... wy… wstrętne bachory! Za mną! Nie! Przede mną! I nie próbujcie żadnych sztuczek, bo was... bo was... - usilnie starał się sobie wyobrazić, co zrobi, ale inna myśl stała się ważniejsza.- A gdzie Maciek Siekierzyński? - Maciek Siekierzyński? - X spojrzała wymownie na Yka. - Nie było tu go. To ja mówiłem jego głosem. Chciałem, abyś przestał się nas bać - odpowiedział Y. - Nie wierzę! - To prawda, Piotrek, tak było. - Te zdanie Y powiedział głosem Maćka. Piotrek otworzył oczy szeroko ze zdziwienia. 3
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

YXLandia
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: